Jump to content
IGNORED

Czy głośniej znaczy lepiej ?


jozefkania

Recommended Posts

Wyższy poziom głośności to subiektywnie lepszy dźwięk. Mówiąc w uproszczeniu.

 

To wykorzystują sprzedawcy, podkręcając gałkę głośności przy sprzęcie, który chcą sprzedać. To wykorzystują od dawna stacje radiowe, żeby słuchacz wybrał ich stację spośród konkurencji. Reklamy w TV są tak głośne i skompresowane, że można szału dostać. Podobnie realizatorzy nagrań, tak się zapędzają, że niektórych płyt nie da się słuchać - same przestery. Wszystko tylko i wyłącznie po to, by przyciągnąć słuchacza. To ma być jakość ?

 

Podobnie w urządzeniach audio. Głośniejsze zostanie uznane za lepsze.

Link to comment
Share on other sites

Oj coś ten spisek nie do końca funkcjonuje tak jak to opisałeś. Poczytaj o Audio Show - ile jobów poszło w stronę wystawców na zbyt duże poziomy głośności. Błędne jest też sugerowanie się "legendami" z wątku ABX co niby te głośniej grające mają lepszy dźwięk - to też sobie można między bajki włożyć :)

Link to comment
Share on other sites

jozefkania, 6 Gru 2009, 23:39

 

>Wyższy poziom głośności to subiektywnie lepszy dźwięk. Mówiąc w uproszczeniu.

>

Dla większości ludzi tak właśnie jest, niestety. Dla większości producentów też, niestety. CD - to produkcja masowa, więc wszystko się robi żeby zadowolić masowego nabywcę, niestety. Jest tak jak z pieczywem. Po co w chlebie tyle jest spulchniaczy i innego świństwa? Bo im bardziej chlebek miękki, tym lepszy w mniemaniu większości nabywców pieczywa.

Link to comment
Share on other sites

Oj, czym wyższy dźwięk tym subiektywnie lepszy? Z tym bym się subiektywnie nie zgodził ;) Jest jakieś optimum. Pewnie zależne od akustyki pomieszczenia, jakości poszczególnych elementów systemu. No i, a może to jest najważniejsze, od naszego nastroju w danej chwili.

Nie lubię słuchać cicho, dla każdego to pewnie co innego znaczy, ale na moim preampie optimum jest czasami na dziewiątej, czasami na jedenastej, której raczej nie przekraczam.

Link to comment
Share on other sites

Guest discomaniac71

(Konto usunięte)

gatto1

7 Gru 2009, 00:16

O mnie » Ignoruj » PW »

stat: 121 / 105 / 0

CD - to produkcja masowa, więc wszystko się robi żeby zadowolić masowego nabywcę, niestety. Jest tak jak z pieczywem. Po co w chlebie tyle jest spulchniaczy i innego świństwa? Bo im bardziej chlebek miękki, tym lepszy w mniemaniu większości nabywców pieczywa.

 

 

 

A SACD to produkcja dla audiofilow tak?

Link to comment
Share on other sites

Roznie to bywa z ta glosnoscia dzwieku. Nie raz jak jest glosniej, to ma sie wrazenie ze slychac wiecej szczegolow, znowuz przy dluzszym odsluchu na cichaczu, takze mozna odniesc takie wrazenie... ble ble ;)

 

Co do plyt to racja... jestem bardzo wkurzony, bo dwie plyty moich ulubionych wykonawcow (obie wydane 2009) sa naprawde po chamsku zrealizowane. Oczywiscie sa to pierwszorzedne oryginaly.

Juz od kilku tygodni nosze sie z zamiarem napisania do nich, co za wafel podjal sie takiej realizacji? Tego sie nie da z przyjemnoscia sluchac, a im glosniej tym bardziej jest drazniace. Na prostym hipermarketowym sprzecie to juz wogole jest masakryczne draznienie ucha, wiec powiem szczerze nie wiem czym tutaj chca ludzi zachecic, skoro nawet przecietnego sluchacza ktory nie zwraca wiekszej wagi na jakosc, drazni takie przester (moji znajomi).

Zas skompresowane do maksimum mozliwosci glosy w reklamach tylko bardziej ludzi wkurzaja niz zachecaja do danego produktu.

Link to comment
Share on other sites

Osobiście nie odczułem za dużej głosności na AS, powiem więcej: czasem było za cicho...

A w temacie, moim zdaniem - tak. Większość wzmacniaczy tranzystorowych ma sporo większe zniekształcenia na niskich poziomach mocy i stąd odczuwalna poprawa jakości przy podgłaśnianiu (aż do przesterowania). W lampie wprost odwrotnie. To w odniesieniu do zniekształceń.

A co do przekazu: słuchanie koncertów symfonicznych czy nagrań o sporej dynamice na niskich poziomach mocy, moim zdaniem powoduje utratę części materiału. Nie słychać szumów sali, oddechów, przypadkowych uderzeń batuty i wszystkich innych smaczków nagrania oddających klimat utworu czy realizacji. Ale tu wchodzimy w sferę naszych osobistych upodobań i wyrozumiałości rodziny...

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

speedy, 7 Gru 2009, 12:21

 

>wzmacniacz wzmacniaczem, ale zauwazylem z przestrzeni lat ze im bardziej dziadowe kolumny/glosniki,

>tym lepiej graja (mniejsze znieksztalcenia) im ciszej.

 

... heh ... wręcz przeciwnie. Trzeba na prawdę dobrego sprzętu który pokaże detale przy cichym odsłuchu. ... to właśnie na tanim(w sensie niedokładnym) sprzęcie trzeba słuchać głośno by usłyszeć więcej.

Link to comment
Share on other sites

  • Redaktorzy

Po pierwszej, jest to kwestia pewnego zakresu głośności, gdy już słychać wszystkie szczgóły i większy zakres dynamiki, a jeszcze nie boli. Po drugie (co wiąże się z pierwszym), jest to kwestia mocno indywidualna. Jest jeszcze jedna kwestia: kompresja dynamiczna dżwięku. Nagrania skompresowane mogą brzmieć dobrze puszczane ciszej, bo nieskompresowane będzie miało zbyt większą rozpiętość między głośnymi a cichymi fragmentami. Przykład tego mamy w stacjach radiowych, które prawie wszystkie są optymalizowane pod słuchanie w samochodzie, czyli w dużym szumie tła, w którym cichsze fragmenty nagrania giną, jeśli nie są "podkręcone". Tych nagrań można też słuchać cicho, i wysłyszy się "wszystko", a to ze względu na sztuczne zmniejszenie odstępu między pikami i dolinami. Jednak słuchanie oryginalnego nagrania zrobionego uczciwie, zwłaszcza jeśli będzie to muzyka o wielkiej rozpiętości dynamicznej (zwłaszcza symfonika), wymaga czasem stosunkowo dużego natężenia głośności. Sprzęt domowy musi być na tyle dobry, że umożliwi takie granie i nie wprowadzi zniekształceń. Stąd tak dobrą opinią u melomanów od muzyki akustycznej cieszą się urządzenia grające przejrzyście, ale jednocześnie miękko.

Link to comment
Share on other sites

  • Redaktorzy

Do sprawy kompresji dynamicznej dodałbym jeszcze drugi uzdatniach - filtr konturowy. To również pozwala usłyszeć więcej szczegółów przy cichym słuchaniu. Jednak naprawdę dobre wzmacniacze, o wysokowydajnym zasilaczu, potrafią jakoś "nadrobić" nieobecność tego gadżetu. W ten sposób zawsze postzregano np. wzmacniacze Naim.

Link to comment
Share on other sites

  • Redaktorzy

Do sprawy kompresji dynamicznej dodałbym jeszcze drugi uzdatniacz - filtr konturowy. To również pozwala usłyszeć więcej szczegółów przy cichym słuchaniu. Jednak naprawdę dobre wzmacniacze, o wysokowydajnym zasilaczu, potrafią jakoś "nadrobić" nieobecność tego gadżetu. W ten sposób zawsze postrzegano np. wzmacniacze Naim.

Link to comment
Share on other sites

Tu się zgadzam z Redaktorem ... przy klasyce automagicznie podgłośnić trzeba ... jednak znowu w cichych fragmentach potrzeba sprzętu który odda detale ... a w głośnych też nie zniekształci. Jaki wniosek ? - dobry sprzęt to taki który gra dokładnie i bez zniekształceń przy praktycznie każdym natężeniu (w powiedzmy skali możliwości tego sprzętu - bo wiadomo że od małych monitorków nie można wymagać trzęsienia ziemi).

Link to comment
Share on other sites

Kyle, 7 Gru 2009, 12:34

>ps. co nie zmienia faktu że przy głośniejszym odsłuchu dobry sprzęt też nie może zniekształcać /

>kompresować / przesterowywać itp.

>

>speedy ... jak widać "na przestrzeni lat" mamy inne spostrzeżenia ... Twoim jestem zdziwiony ...

 

ja patrze na to z troche innej pespektywy przy tanim sprzecie. im da sie glosniej, tym bardziej robi sie halas a nie muzyka. dla mnie to jest efekt dosc nieprzyjemny. przy cichszym sluchaniu zas plumka sobie w tle, nie drazniac az tak bardzo ;)

Link to comment
Share on other sites

Wielu "nie audiofilów" nie uwierzy, że można uzyskać dobry dźwięk bez konturów, loudnessów i regulacji barwy. Co to w ludziach za mechanizm siedzi, że jak są regulacje niskich i wysokich tonów to "nie audiofil" zawsze weźmie i ustawi to do oporu ? Jakby dało się dalej przekręcić, to oczywiście ustawi dalej. W tym przypadku także wychodzi, że głośniej to lepiej.

 

To jak wybór przekątnej ekranu. Więcej to lepiej (?). Co z tego, że obraz nieostry, a oczy latają po ścianie. Albo dawna moda na wielkie woofery w kolumnach. Jeden normalny, dobrze zaaplikowany 18cm woofer w obudowie bass-refleks zagra przyzwoitym, niskim basem. W typowym, średniej wielkości pomieszczeniu to wystarcza. Dwa woofery w tej samej objętości obudowy zagrają już gorzej. Basem mniej kontrolowanym, podbitym w wyższym i średnim zakresie, wybrzmiewającym za długo. Czyli tutaj więcej to gorzej. To wszystko chyba wynika po prostu z niewiedzy.

Link to comment
Share on other sites

jozefkania, 7 Gru 2009, 13:29

 

>To jak wybór przekątnej ekranu. Więcej to lepiej (?)

 

... Ja osobiście wolę mniej a lepiej niż dużo i byle jak. ... np. ta moda na kupowanie marnego monitora na TN za 700-1000 PLN zamiast mniejszego a wzgl. dobrego x-P ... no ale cyferki na amatorach robią wrażenie ;O

Link to comment
Share on other sites

jozefkania, 7 Gru 2009, 13:29

 

Albo dawna moda na wielkie woofery w kolumnach. Jeden normalny, dobrze zaaplikowany 18cm

>woofer w obudowie bass-refleks zagra przyzwoitym, niskim basem. W typowym, średniej wielkości

>pomieszczeniu to wystarcza. Dwa woofery w tej samej objętości obudowy zagrają już gorzej. Basem

>mniej kontrolowanym, podbitym w wyższym i średnim zakresie, wybrzmiewającym za długo. Czyli tutaj

>więcej to gorzej. To wszystko chyba wynika po prostu z niewiedzy.

 

Hm. Śmiało postawiona teza:)

Czyli kiedyś projektowali większe wofery z niewiedzy?

Więcej - to gorzej?

Mam odmienną opinię i doświadczenia:) Ale, być może to kwestia upodobań i gustów...

"Measurements can provide a measure of insight, but are no substitute for human judgment. Why are we looking to reduce a subjective experience to objective criteria anyway? The subtleties of music and audio reproduction are for those who appreciate it. Differentiation by numbers is for those who do not".--Nelson Pass

Link to comment
Share on other sites

jozefkania, 7 Gru 2009, 13:29

>Wielu "nie audiofilów" nie uwierzy, że można uzyskać dobry dźwięk bez konturów, loudnessów i

>regulacji barwy. Co to w ludziach za mechanizm siedzi, że jak są regulacje niskich i wysokich tonów

>to "nie audiofil" zawsze weźmie i ustawi to do oporu ? Jakby dało się dalej przekręcić, to

>oczywiście ustawi dalej. W tym przypadku także wychodzi, że głośniej to lepiej.

 

no ale umowmy sie, ze takie podbijanie to sie sprawdza conajwyzej w syntetycznej muzyce techno ;)

przy muzyce z naturalnymi instrumentami, podbicie wysokich to tylko szeleszczenie i cykanie a nie talerze, zas bassu to jeden wielki ciagnacy sie lomot przy lamanych wariacjach perkusji.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście, że to wynika z niewiedzy i z coraz głębszego braku słuchu i bezguścia. Mnie najbardziej drażni to, że osoby zawodowo zajmujące się dźwiękiem jak realizatorzy i producenci tak chętnie poddali się panującym trendom, bo to, że przeciętny użytkownik wybierze głośniejszy dźwięk zwłaszcza przy bezpośrednim porównaniu to wiadome. Jednak czemu tak katują w tych radiach wszystkie utwory tymi kompresorami, a realizatorzy specjalnie uczą się podnosić średni poziom nagrania zamiast zachować naturalną dynamikę instrumentów to już tego nie mogę wybaczyć ;-)

Link to comment
Share on other sites

zukzukzuk, 7 Gru 2009, 13:48

 

>Hm. Śmiało postawiona teza:)

>Czyli kiedyś projektowali większe wofery z niewiedzy?

 

Mówię o wyrobach altusopodobnych. O złej aplikacji przetworników. W imię efektownego (dla niektórych) wyglądu mamy byle jaki dźwięk. Lepszy bas i ogólnie lepszy dźwięk uzyskamy na jednej dobrej 18-stce. Co prawda dyskoteki już na tym nie zrobimy, ale chyba nie o to chodzi. A ludzie po prostu tego nie wiedzą i myślą, że więcej i głośniej to lepiej.

Link to comment
Share on other sites

  • Redaktorzy

"Co to w ludziach za mechanizm siedzi, że jak są regulacje niskich i wysokich tonów to "nie audiofil" zawsze weźmie i ustawi to do oporu ?"

 

 

Z powodu połączenia niewiedzy z naturalną domyślnością. Niewiedza: bo nie wiedzą, co to powoduje. A domyślność: skoro coś zostało zainstalowane i można tym regujować (czyli "dawać czegoś więcej"), to to polepsza. Jest to całkiem naturalne i zrozumiałe podejście. Cechuje ono większość osób, które nie zetknęły się z tym, co niektórzy w innych wątkach nazywają "zarazą audiofilii", snobizmem itp. Innymi słowy, chodzi o osoby, które nie miały pod ręką audiofila lub specjalistycznego czasopisma, skąd by się dowiedziały, co to jest oryginalny zapis nagrania i dlaczego zmeiniając go robi się w zasadzie gorzej. Znałem jednego nie-audiofila, bardzo dumnego ze swojego sprzętu dużej japońskiej marki. Miał on wielkie kolumny poołożone poziomo pod sufitem na meblościance, oraz wszystkie regulatory na wzmacniaczu ustawione "w wannę". Pojęcia zielonego nie miał, że może to mieć jakikolwiek zły wpływ na dźwięk, położenie kolumn wydawało mu się naturalne, zaś ustawienia regulatorów powodowały, ze "lepiej słyszał". W tej sytuacji nic dziwnego.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.