Jump to content
IGNORED

Bezpieczeństwo produktów DIY


piotrekguc

Recommended Posts

No właśnie, jak wygląda bezpieczeństwo produktów DIY. Jest kilkunastu sprzedawców na portalach aukcyjnych.

Sprzedają wzmacniacze, przedwzmacniacze gramofonowe, przetworniki analogowo-cyfrowe, kable zasilające. Przecież tam wszędzie jest prąd. Są jakieś dyrektywy, jakiej prawo stanowiące o takich rzeczach? Wolno takie Samoróbki bezkarnie sprzedawać?

Link to comment
Share on other sites

Dlaczego temat do dupy?

Nikt nie dba o swoje bezpieczeństwo?

Co np. z takim kablem zasilającym?

Można tak bezkarnie sobie zalutować wtyk na kabel i sprzedawać?

Co jak masa będzie źle podpięta na obudowę i nas prąd porazi?

 

Nikt nie zadał sobie takiego pytania?

Link to comment
Share on other sites

Guest cadam

(Konto usunięte)

Dla siebie każdy może robić co mu się podoba, ale gdy zrobi urządzenie dla kogoś to ryzykuje procesem gdy komuś coś się stanie.

Link to comment
Share on other sites

Pytanie wcale nie jest głupie.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Dyrektywa 2006/95/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie harmonizacji ustawodastw Państw Członkowskich odnoszących się do sprzętu elektrycznego przewidzianego do stosowania w określonych granicach napięcia (tekst ujednolicony) (pobierz plik .pdf)

 

Rozporządzenie Ministra Gospodarki z dnia 21 sierpnia 2007 r. w sprawie zasadniczych wymagań dla sprzętu elektrycznego (Dz.U. nr 155, poz. 1089) - (pobierz plik .pdf)

 

do dyrektywy zharmonizowano normy mające zastosowanie zależnie od uwarunkowań i zakresu użytkowania wyrobu. -tutaj jest lista wszystkich obowiązujących- zależnie od normy wynikają moduł oceny zgodności wymagany dla możliwości użycia znaku CE.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

 

Z mojej strony to tyle w tym temacie

Link to comment
Share on other sites

Pytanie jest strasznie głupie. Jak ja uwielbiam tych przeciwników Diy, którzy nie mają żadnej wiedzy technicznej. Nie jestem pewny co kupuje, i czy mnie prąd nie porazi to nie kupuje, kupuje firmowe i spie spokojnie.

 

Pozdrawiam

Moja strona audio - kondrax.mayhem.net.pl

Link to comment
Share on other sites

Od strony prawnej brak jest w takich produktach: atestów, znaków bezpieczeństwa, gwarancji, nie przeprowadza się żadnych testów na wytrzymałość, odporność na nietypowe warunki pracy, jak wyższa temperatura czy skoki napiecia. Brak ubezpieczenia wytwórców takich samoróbek skutkuje tym, że ryzykują naprawdę sporo: dobry prawnik, może puścić w razie wypadku nieszczęśnika z torbą. Sprawy fiskalne to przy tym małe piwo.

Nie tylko niebezpieczeństwo porażenia prądem jest możliwe, znam przypadki zapalenia się suba podczas pracy, a więc dochodzi jeszcze ryzyko pożaru i ewentualnych poparzeń.

Mam dużo szacunku do wszelakiego DIY, sam sporo rzeczy robię, ale producenci (mniejsi i więksi) muszą sobie zdawać sprawę z ewentualnych konsekwencji tragedii. Czasy robią sie ciężkie dla wszelkich błędów - lekarze co raz częściej są oskarżani o błędy w sztuce, policjanci o przekroczenie uprawnień itd... Bractwo w czarnych togach, wzorem tych z Ameryki, będzie się samo zgłaszać w celu walki o kasę.

Co nie oznacza, że suszarka za 2 zł kupiona w markecie jest bezpieczna...

Link to comment
Share on other sites

piotrekguc

To w produktach diy jest prąd?. Zaraz wywalę wszystko,co mam.

Rozumiem ,że żarówkę w domu wymienia ci elektryk , który dodatkowo ma uprawnienia do pracy na wysokości. Można tak sobie bezkarnie wymienić żarówkę w domu? Oczywiśćie jakaś kara za to musi być! Może nie mówmy o karze śmierci ale prawo musi tu wkroczyć.

Link to comment
Share on other sites

Nie jestem przeciwnikiem DIY, wręcz przeciwnie, doceniam takich ludzi. Miałem tylko chęć dowiedzenia się jak to jest od strony prawnej.

Bo np. taki kabel Lapp ma wszystkie normy i atesty ale jak go ktoś uzbroi we wtyki czy inne ustrojstwa to kto ponosi winę za ewentualne szkody...?

Czy taki powiedzmy producent-sprzedawca powinien mieć jakiś certyfikat?

Czy to jest dozwolone w świetle prawa?

 

Interesuje mnie także kwestia przeróbek i modyfikacji, co myślicie na ten temat?

Link to comment
Share on other sites

bonaventura

> To w produktach diy jest prąd?. Zaraz wywalę wszystko,co mam.

> Rozumiem ,że żarówkę w domu wymienia ci elektryk , który dodatkowo ma uprawnienia do pracy na

>wysokości. Można tak sobie bezkarnie wymienić żarówkę w domu? Oczywiśćie jakaś kara za to musi być!

>Może nie mówmy o karze śmierci ale prawo musi tu wkroczyć.

 

Mówimy o produktach w których prąd jest. Jeżeli sprzedajesz drabiny ogrodowe DIY to mimo, że prądu tam nie ma, sprzedaż tego jest ryzykowna i dla producenta ewentalnych bubli i dla kupujacego. Bezpiecznik topikowy i żarówkę możesz wymieniać sam i co więcej: "pod prądem". Ale! Ma to nie mieć charakteru usługowego. Pierwsza lekcja na kursie SEP. Chciałbyś aby bojler gazowy podłączał Ci świetny DIY-owiec a gaz w aucie pan Tadzio z pod budki z piwem czy odpowiedzialna osoba z uprawnieniami? Ja wolałbym to drugie, ale jak od każdej reguły - są wyjatki. Pozdrawiam, bezpiecznych przygód z DIY w nowym 2010 :)

Link to comment
Share on other sites

moim zdaniem do tej pory diy było niegroźne, ale od czasu wejścia mody na lampy- niektóre wytwory wpędzą ich twórców w poważne kłopoty kiedy odbiorca początkowo "honorowo" udający że wie co kupuje - po poparzeniu dziecka albo własnym natychmiast poleci do prokuratury - no bo to przecież jego bliscy a osłony nie było .etc. Ludzie zależnie od okoliczności są w stanie zapomnieć o wszystkim. Widziałem już takich co całe życie krytykowali jakiś przepis ale kiedy stał się dla nich korzystny natychmiast z tego skorzystali. Na dokładkę dodam, ze w samym krakowie działa już 50 kancelarii odszkodowawczych.

Podsumowując - twórcom DIY - z jednej strony fajną robotę robicie ale z drugie strony bierzecie na siebie zajebistą odpowiedzialność .

Link to comment
Share on other sites

colcolcol.

Jakie znaczenie ma ,że prąd kogoś popieścił w ramach usługi legalnej, nielegalnej lub wykonywanej własnoręcznie. Należy zatem się bać najbardziej tych z SEP-u. Jeśli w ramach szkolenia takie głupoty im mówią. To rzeczywiście te szkolenia są naprawdę "diy".

Jeśli się ktoś boi ,nie ma zaufania, to nie kupuje tego rodzaju sprzętu. Już w pierwszym wpisie koledzy o tym wspomnieli.

Czy to jakiś spisek sprzedawców z tymi wątkami diy? Czyżby nic nie udało się sprzedać, zarobić na płatnych odsłuchach, żeby tak ludzi straszyć?!

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem prawdziwe DIY jest wtedy kiedy wykonuję/buduję coś dla siebie, ewentualnie np. kolegi (jako przysługę). Ale jeżeli tym DIY handluję na np. Allegro lub forum celem zysku to już jest coś innego.

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Poszerzanie swojej świadomości to straszenie?

Dlaczego niektórzy odbierają proste pytania jako atak personalny?

 

To jak to w końcu jest, trzeba mieś uprawnienia, certyfikaty do sprzedawania DIY czy nie trzeba?

Bo patrząc globalnie to każda konstrukcja jest gdzieś w powijakach DIY. Chodzi o prostą zależność, Konstruktor tworzy produkt np. czepmy się tej sieciówki. Jest zadowolony z rezultatu, wykonał ją z super kabla Lapp. I chciałby to sprzedawać. Musi mieć certyfikaty i jakieś pozwolenia czy nie musi.

 

To od dawna mnie nurtuje przeglądając portale aukcyjne. Czy jest samowolka w tym temacie czy nie.

Link to comment
Share on other sites

bonaventura, 31 Gru 2009, 17:27

>Czy to jakiś spisek sprzedawców z tymi wątkami diy? Czyżby nic nie udało się sprzedać, zarobić na

>płatnych odsłuchach, żeby tak ludzi straszyć?!

 

Ja myślę, że raczej odwrotnie. Patrz "O mnie" założyciela wątku o konkurencyjności produktów DIY w stosunku do urządzeń produkowanych "firmowo".

Link to comment
Share on other sites

Gdyby Polacy mieli podejście nie zmącone przesądami i spaczoną mentalnością to najpierw doszukiwali by się jakości tworów DIY,a nie zaczynali węszyć od dupy strony.Polakom wystarczy że produkt był wytworzony we firmie etc..,pozostałe aspekty są z góry traktowane jako doskonałe.

 

Na pewno jedno jest pewne,DIY-ers ma najtrudniejsze zadanie,zadowolić potencjalnego malkontenta że jego wytwór jest dobry za ułamek ceny.

Link to comment
Share on other sites

Korzystając z okazji życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku i oczywiście wymarzonego HI-fi czy jak toś woli hi-end.

 

A wracając do tematu dyskusji to pewnie się nie dowiem jak to jest, czy raczej jak powinno być z handlarzami DIY. Mają mieć jakiekolwiek dokumenty potwierdzające zgodność z jakimikolwiek wytycznymi narzuconymi przez kogokolwiek?????????????????????????????????????????

Jak nikt tego nie wie to chociaż napiszcie gdzie szukać takich informacji.

Link to comment
Share on other sites

piotrekguc, 31 Gru 2009, 18:02

>Jak nikt tego nie wie to chociaż napiszcie gdzie szukać takich informacji.

 

W przepisach dotyczących prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na produkcji urządzeń elektrycznych do użytku domowego, zasilanych prądem zmiennym o napięciu 230V.

Link to comment
Share on other sites

piotrekguc

Mają mieć jakiekolwiek dokumenty potwierdzające zgodność z jakimikolwiek wytycznymi

narzuconymi przez kogokolwiek???

Jak nikt tego nie wie to chociaż napiszcie gdzie szukać takich informacji.

 

 

Przecież iwanicki zapodał informacje co i gdzie szukać, nie czytasz odpowiedzi? Dla procesu wdrożenia jakiegos produktu do sprzedaży nie ma znaczenia, czy zrobione to zostało w sypialni w ramach diy czy zleciłeś produkcję w Chinach, czy też zrobił to Philips. Nie ma problemu do momentu wpadki: nieszczęśliwy wypadek, zatrucie, wykrycie niedozwolonych srodków w produkcie wtedy pismaki potrafią rozłozyć nawet mały zakład produkcyjny (patrz constar) nie mówiąc o nagonce na osobę z małą mozliwością obrony.

Jeszcze jedno: urząd skarbowy zainteresuje sie Wami jeżeli sprzedajecie sprzęt RTV lub inny i nie tylko bedzie wymagał kasy fiskalnej, ale przy sprzedaży wielokrotnej odprowadzenia Vat-u.

Idę strzelić browara za diy. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Piotrek:

Masz rację. W organizacji jaką jest państwo (unia państw) obowiązują określone przepisy. Ustawy, zalecenia, normy. Zaraz będą tacy co zrobią kasę na szkoleniach, na certyfikatach (sam jakiś kolejny ostatnio zdobywałem).

I jak już się ma taki certyfikat to jest się fachowcem.

To popatrzmy teraz na nasze instalacje elektryczne kładzione przez kwalifikowany personel z uprawnieniami SEP`owskimi. Ostatnio poprawiałem u znajomych poskręcane (sic) przewody 2.5 mm2 zabezpieczone na 25 A. Wiecie co to znaczy jak wzrasta oporność takiego skręconego przewodu? Pożar!

A sami konstruktorzy, takie instalacje „Gierkowskie” dwu przewodowe. . . Że co? Że takie było prawo? A co zdrowego rozsądku nie było?

Krótko mówiąc w każdej organizacji robi się syf. Certyfikaty o niczym nie świadczą, jakość szkoleń jest żadna (najczęściej chodzi o wyłudzenie kasy Unijnej ;), itd.

Jest tylko jeden plus takiego certyfikowanego pajaca: jak poprzez swoją rutynę zabije to prokuratura umarza (nieszczęśliwy wypadek, wykonawcza działał w granicach norm,. . .), jak zabije samouk to jest granda. Wówczas organizacja co musi zrobić? Najpewniej wprowadzić koncesje i powołać odpowiednia instytucje kontrolującą,. . .

Mogę rozpisać dalej jak powstają w demokratycznej organizacji instytucje prawa, . . .

Poczytajcie Orwell`a.

Link to comment
Share on other sites

Budując cokolwiek dla siebie ryzyko jest takie samo. Nie zniechęca to jednak ludzi do DIY i zajmowania się hobbystycznie elektroniką.

Straszenie tragedią jest nie na miejscu, chyba że ktoś kupuje kota w worku od (nieznanego) idioty. W życiu pełno jest zagrożeń i największym z nich jest użytkownik i jego chora wyobraźnia, której nie sposób skontrolować. Bo nie wiadomo co przyjdzie mu do głowy z urządzeniem zrobić. Tu nie ma sposobów by się przed głupotą zabezpieczyć. A jak ktoś ma obawy to niech stosuje wyłączniki różnicowo-prądowe. Takie same zarzuty można postawić wyrobom z ChRLD.

Nikt dla jednego urządzenia DIY nie będzie się starał o certyfikaty, bo to nie ma sensu. Wystarczy odpowiednio skonstruowana umowa kupna-sprzedaży zabezpieczająca interesy obu stron.

Link to comment
Share on other sites

Grzegorz7, 1 Sty 2010, 01:52>>>

>A sami konstruktorzy, takie instalacje "Gierkowskie" dwu przewodowe. . . Że co? Że takie

>było prawo? A co zdrowego rozsądku nie było?>>>

 

Dwu-przewodowy TNC to wymysł komunistów na zaoszczędzenie 30% miedzi (choć najczęściej al),instalacja niezbyt wysokich lotów pod względem bezpieczeństwa ale za to Zagłębie Miedziowe mogło sobie pozwolić na 200 procent normy a nie np. 300:)

 

Grzegorz7, 1 Sty 2010, 01:52>>>

>>>To popatrzmy teraz na nasze instalacje elektryczne kładzione przez kwalifikowany personel z

>uprawnieniami SEP`owskimi. Ostatnio poprawiałem u znajomych poskręcane (sic) przewody 2.5 mm2

>zabezpieczone na 25 A. Wiecie co to znaczy jak wzrasta oporność takiego skręconego przewodu? Pożar!>>>

 

Generalizujesz.Albo sugerujesz,że zamiast wykwalifikowanego,doświadczonego elektromontera z uprawnieniami lepiej zawołać Pana Włodka z IV piętra.Brawo!

A nawiasem mówiąc,w każdej dziedzinie znajdziemy partaczy,nawet z najlepiej udokumentowanymi kwalifikacjami.Mam znajomego który przez szalenie profesjonalnego doradcę finansowego utopił małą fortunkę,co wcale nie oznacza,że obracając własnymi środkami mamy je powierzyć Panu Włodkowi z IVp,nawet gdyby znał wszystkie promocje w mieście i potrafił dzięki swojej wiedzy niemało zaoszczędzić:)

l'enfant sauvage

Link to comment
Share on other sites

Och, jak bardzo czuję się zbudowany wykryciem ogólnoświatowego spisku nieudolnych producentów audio przeciwko geniuszom DIY. Nareszcie mam wiedzę a nie tylko przypuszczenia. Zaraz wypieprzę za okno mojego "firmowca", na którego producent dał mi 25 lat gwarancji i poszukam DIY/handlowca w celu zakupu znacznie lepszego urządzenia za 500 zł. Zapewni mi ono, nawet bez gwarancji na 3 dni, dożywotnią jakość Hi End/Hi Tech nieosiągalną przecież przez spiskujących producentów. A co tam, Nowy Rok, nowe decyzje!

P.S.

Od dziś wszystkie znane mi przypadki uszkodzenia głośników poprzez włączenie wzmacniacza DIY, zesmażenia się tychże wzmacniaczy lub wręcz spalenia się w nich podzespołów z wielkim smrodem i dymem potraktuję właściwie. Jako przyczynę takich zjawisk uznam głupotę ich użytkowników.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.