Jump to content
IGNORED

Nieznany rock lat 60/70 Europa bez U.K.


rozczochrany

Recommended Posts

FLEUR DE LIS- FACING MORNING 1972 DANIA

Na pierwszy ogień pójdzie w/g mnie bardzo mało znane, ale bardzo dobre. W katergori "dobrość"/"znaność" 10 pkt na 10 możliwych.

Zespół pochodzi z Dani, Tworzyli go:

Leif Nielsen - guitar, vocals, clavinet

Bjarne Pedersen - guitars

Peder Pedersen - bass, acoustic guitar

Svend Thomsen - organ

Kaj Olesen – drums

Na płycie pojawiło się też kilka innych osób.

Muzyka jaką grał zespół to skrzyżowane Vanilla Fudge z Czarem . Autorem wszystkich kompozycji jest Leif Nielsen; kilka z nich to prawdziwe monstery. Partie gitarowe –pierwsza klasa. Płyta zawiera 8 utworów; wydawnictwo FJD Sound.

1. Home Of Minds (Leif Nielsen) - 8:21- Już pierwszy utwór powala na kolana. Rozpoczynają go mroczne organy z których przebija się gitara. Przejmujący utówr

2. Har I Set? (Kaj Olesen, Leif Nielsen) - 5:23- Z niepozornego początku „robi się” przepiękna ballada z mistrzowską solówką gitarową.

3. Facing Morning (Leif Nielsen) - 2:31 –lekko folkowy ocal gościnnie występującej Pani

4. In Love (Leif Nielsen) - 2:29- „żywy” kawałek z żywą gitarą.

5. Why (Svend Thomsen) - 3:53 Ech znowu killer. Świetne gitarowe otwarcie. Potem przejmujący vocal, piękne organy i gitary.

6. Bad Loser (Leif Nielsen) - 3:49- mocne gitary

7. Sympathetic Attitude (Svend Thomsen, Leif Nielsen) - 6:05 Znowu świetny utwór; mógłby być lepszy gdyby nie zmiany tempa. Coś jakby dwa „kawałki” przemieszali i zrobili jeden.

8. Sneen (Leif Nielsen) - 1:04 to chyba najgorszy fragment płyty

Link to comment
Share on other sites

Uwielbiam The Trip - włoski zespół progresywno-rockowy, wydali 4 albumy (w latach 1970-73), znam 3 z nich (Szczególnie polecam "Caronte" i "Atlantide"), znakomita perkusja i gitara. Wokal po angielsku. Szczególnie perkusja mmmmmmmmm, ogólnie oryginalny rock progr., ale przystępny, bez udziwnieni nadmiernej progresji na siłę, która by męczyła.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Witam w nowym roku ,

moja propozycja na początek to jazzy/rockowa bomba atomowa w postaci niestety fragmentu koncertu tria ( sam skład już zobowiązuje do odpowiedniego zagrania) MADE IN SWEDEN-LIVE! AT THE GOLDEN CIRCLE , koncerty odbyły się w dniach 10,12,13 lutego 1970 roku .

Mój egz. płytki to Universal Music/Sonet 016424-2 z 2002 roku.

Grają :

Georg "Jojje" Wadenius -guitars ,vocals ,

Bo "Bosse" Haggstrom- fuzz-bass-fuzz,

Tommy "Slim" Borgudd-drums,

gościnnie conga i inne perkusyjne przeskadzajki RemiKabaka " Rebop" później znany jako Rebop Kwaku Baah bombardier z Traffic ( zagrał w 'a day in the life', 'three blind mice','jive samba',

pozostałe kawałki to

get out of my life woman,

the cruel crystal,

saucery,

mercy,mercy,

peter gunn,

muzyka z pogranicza jazz-rocka z oszczędnym śpiewaniem a za to z zajebistymi improwizacjami gitarowo -basowymi z potężną perkusją i pięknymi przeszkadzajkami Rebopa.

Andrzej

Link to comment
Share on other sites

poszukałem w YT i jest tego trochę; dzięki za temat i podrzucenie MiS - brzmią świetnie i niestaroświecko i to po 40 latach

 

obecnie

 

a dokonania ma niezłe

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

pozostaje Holandia, Francja, Norwegia i właśnie z tej ostatniej zespół progresywnego rocka 'Prudence'; nie robią aż takiego wrażenia jak 'MiS'

smętnie

trochę żywiej

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

w latach 70 znajomy z podróży autostopem po demoludach przywiózł z Rumuni podwójny album "Cantofabule" rock folkowego Phoenix.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

tutaj pełna dyskografia jeżeli ktoś jest zainteresowany.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

- Nicolae Covaci / lead guitar, vocals, acoustic guitar, double six, blockflote

- Iosif Kappl / bass, vocals, violin, blockflote

- Mircea Baniciu / vocals, guitar

- Ovidiu Lipan / drums, bongos, tympani, gong, chimes, tambourine

- Gunter Reininger / piano, electric piano, synthesizer, celesta, electronic organ

Link to comment
Share on other sites

GURU GURU "Kanguru"

 

Kaskady gitar, psychodeliczne improwizacje, krautrockowe wtrącenia, nieszablonowe rytmy...

Dobra płyta!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

KALEVALA „People no Names” 1972/”Boogie Jungle” 1975 -FINLANDIA

Dziś pora na zespół z Finlandii Kalevala. W opisie będą dwie płyty gdyż posiadam dwupłytowe wydawnictwo Escape Records. Grupę założył Juha Salonen; na początku nosiła nazwę Vienam. Po wypadku Matti Kurkinena zespół nagrał jeszcze płytę w 1977 roku, ale niestety nie znam tego wydawnictwa. Grupę tworzyli odpowiednio:

People No Names

- Harri Saksala / vocals, mouth organ, accordion

- Juha Salonen / bass

- Markku Luukkanen / drums

- Matti Kurkinen / guitar

 

Guest musicians:

- Olli Ahvenlahti / piano

- Raimo Wallen / flute

- Ile Kallio (Hurriganes) / acoustic guitar

Boogie Jungle

Juha Salonen / guitar, keyboards

"Limousine" Leppänen / vocals, percussion

Matti Kurkinen / guitar

Ari Vaahtera / bass guitar, moog

Beaver Aitto-Oja / drums

Płyta „People no Names” to jedno z najlepszych dokonań rocka ze Skandynawii; druga płyta wydaje się dużo gorsza, ale po kilu przesłuchaniach zaczynamy ją także doceniać (szczególnie gitarowe smaczki). Obie płyty dobrze zaaranżowane i zagrane-całkiem nieźli muzycy. Uwagę zwraca charakterystyczny vocal-(tylko na People no Names).

1. People No Names (przepiękna 8 minutowa kompozycja – już na początku odkrywają karty –chyba najlepsza kompozycja na płycie; i jakie gitary, )

2. Where I'm From (przepiękny instrumentalny temat coś jak muzyka filmowa (podobne troszkę do tematu z filmu Polskie Drogi))

3. Waves –progresywny instrumentalny utwór znowu bardzo dobra komozycja

4. In The Net – zaczyna się ostrymi szpilami gitarowymi trochę podobne do King Crimson

5. My Friend –znowu instrumentalna „filmowa kompozycja” bardzo dobra ale gorsza niż nr2

6. Lady With The Veil – tajemniczy początek i potem ostrzej – znakomita kompozycja i znowu te gitary. Trochę podone do Cargo

7. Escape From The Storm- majestatyczny początek z obowiązkowo świetną gitarą,

8. Tamed Indians to najgorszy kawałek z „People no Names”

9. Mind the Fly Hunter – gitary świetne ale vocal nie ma już tej mocy, ale kompozycja niczego sobie

10 Attack at Nineteenhunderd –przyjemny „amerykański kawałek”

11. It we found the time-„wolny” kawałek

12. While the fire's warm – pulsujący kawałek, mimo innego brzmienia kojarz się mnie z późniejszym Grateful Dead

13. Boogie – pulsujące Boogie

14. Rocking fish –taki rockendroll ale też pulsujący

15. Snow Bill – zaczyna się jak „współczesny Hendrix”, coś Arthur Lee „Vindicator”

16. Capseller –pulsujący kawałek

17. Jungle- chyba najlepszy kawałek płyty Boogie Jungle; bardzo dużo dzieje się w tym utworze (taka wielowątkowa kompozycja z wiatrem tle); no i znowu rewelacyjne partie gitarowe niby wycofane a wiodące. Mnie bardzo podoba się ten utwór, szczególnie gitarowe „przejścia”

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Anonima Sound Ltd.- Red Tape Machine 1972- Italia

W 1964 grupę założył Ivan Graziaoni. Nosiła on nazwę Anonima Sound. W 1970 odszedł lider i twórca i grupa przekształciła się w ANONIMA SOUND. LTD. Zespół tworzyli:

Richard Ingersoll (vocals, flute)

Massimo Meloni (guitar, vocals)

Lamberto Clementi (guitar)

Peter Dobson (guitar)

Piero Cecchini (bass, vocals)

Velio Galazzi (drums)

Claudine Reiner (percussion, vocals)

We Włoszech był kilka ważnych i znanych zespołów. Ta płyta to w/g mnie jedno z ciekawszych dokonań włoskiego rocka progresywnego (szczególnie za utwór Triangle; trochę zbladła z czasem ). Płyta zaśpiewana po angielsku pod wpływem Jethro Tull. Mnie się kojarzy klimatem w niektórych utworach podobnym do Froggie Beaver i Kalevali (chociaż to całkiem co innego ), a Triangle do Gyspy; słychać też że to 1972 rok (nowocześniej). Cd wydała Akarma (średnio lubię to wydawnictwo, ale ma kilka ciekawych tytułów). Przejdźmy do płyty; zawiera 8 utworów.

1. The Red Tape Machine (5:24) (świetny tytułowy utwór ozdobiony partiami fletu )

2. The Last Debutante (5:12) (przyjemny kawałek, delikatny trochę amerykański)

3. Window On The City (4:12) (ciekawa pulsująca komozycja)

4. Metro Song (4:57) (znowu przyjemnie )

5. Dog's Life (4:13) (trochę żywiej, ale dalej w podobnym kilacie)

6. Triangle (7:00) (UWAGA UWAGA najlepszy utwór na płycie, krótko mówiąc kiler)

7. Freedom (3:19) (znowu przyjemna komozycja)

8. The Roofer (4:34) (na koniec się ożywili)

Podsumowując to przyzwoita płyta z przyzwoitymi utworami. Na niektórych zrobi wrażenie, inni przejdą obok. Ja polecam; na pewno warto posłuchać.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

SAMETI "Sameti"

 

Niemiecka grupa, mająca personalne korzenie w AMON DUUL II - jej liderem był Christian THIELE.

Surowe, siermiężne, transowe, improwizowane utwory (odlotowy Anotherwaytosee Improvisation) - na granicy hard-rocka i progressive.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Kultivator - Barndomens stigar

nic kompletnie nie wiem o tym zespole, poza tym, że jest ze Szwecji. Mam jedną jedyną płytę którą bardzo lubię. Poszukiwania ich innej twórczości które niegyś przeprowadzałem, nie dały rezultatu.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

SUB "In Concert"

 

Bezkompromisowy, natchniony, szczery rock; ogniste improwizacje (gitara, organy), które szczególnie wzbogacają koncertowy przekaz w Sub Theme I; szczypta rockowej psychodelii w Ma-Mari-Huana; dzikie, gorące kaskady instrumentalne w I'm A Mam; pokręcone Match I i Match II; archaiczne, rokendrolujące Cool Jerk oraz Warm And Tender Love...

Znakomity album!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

TANGLE EDGE "Eulogy"

 

Rasowy, czytelny, oszczędny rock, z wyraźnie zaznaczonym wpływem muzyki progresywnej (saksofon, flety)...

Zamykający płytę Harem Shuffle, to orientalny, akustyczny psychodelik.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Witam ,

GORĄCA PROŚBA ,

czy ktoś ma James Gang Bang wydanie z USA ATCO z 1991 roku :

potrzebny jest mi skan płytki i tylnej okładki ,

potrzebne mi są nr UPC i matrix .

Otworzyłem spór z nie uczciwym sprzedawcą z USA i chcę mu utrzeć nosa ,

dlatego gorąco proszę o pomoc i kibicowanie.

Andrzej

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

BOKAJ RETSIEM - PSYCHODELIC UNDERGROUND (1968)

Dziś będzie z grubej rury. Kapela z Niemiec, która nie brzmi jak niemiecka gitarmaszyna, ale jak najlepsza liga brytyjskiej hevypsychodelii. Liderem grupy jest gitarzysta Rainer Degner; towarzyszyli mu m.in. Peter Hecht – keyboards, Dieter Horns - bass, vocals . Aż trudno uwierzyć, że w Niemczech powstało takie DZIEŁO. Płytę wydał Gear Fab. Ogólnie jest rewelacyjnie, pora przejść do szczegółów.

1. So Bad – ależ utwór!!!; początek brzmi jak don`t let me be misunderstood a dalej to już inna bajka; REWELACYJNY, wpadający w ucho kawałek. Świetne gitary i organy

2. Classic Bokaj – panie Janie zagrane na gitarze akustycznej taki fajny przerywnik

3. It's Over- KILER- ależ klimat trochę jak Power of Zeus

4. Only A Child – strzelanina trochę jak machinegun z okrzykami dziecka

5. Sad Bokaj – znowu narkotyczne panie Janie rano wstań.

6. I'm So Afraid- fajny Klimta z mocnym vocalem i dochodze pokręcone gitary trochę jak Hendrix z Axis: Bold As Love; Bardzo ciekawie rozwiną się ten kawałek

7. Bokaj Retsiem – no i mamy następną perełkę, wielowątkowa świetna kompozycja z rewelacyjnymi partiami gitary, lekko mrocznym klimatem i organami trochę jak z Iron Butterflay

8. Bossa Bokaj – i znowu Panie Janie

9. Pill – znowu świetny utwór; rozpoczynają psychodeliczne organy z nabijającą rytm perkusją; „hiszpański rytm” a dalej „hiszpańska gitara”; trochę jak w Andromedzie

10. Something's Wrong With Bokaj – a tutaj kubańskie Panie Janie

11. Drifting – leniwy blues

BARDZO DOBRE BARDZO MAŁOZNANE.

Link to comment
Share on other sites

UWAGA: UWAGA:

Dziś pora na jedną z najlepszych europejskich płyt lat 60/70 (nie licząc UK oczywiście).

Zespół Waterloo i jego płyta First battle (1970). Powiem szczerze, że nie wiem dlaczego nie zakupiłem więcej płyt tego zespołu. Zepół pochodzi z Belgii. Tworzyli go:

Dirk Bogaert - lead vocals, flute

Gus Roan - guitar

Marc Malyster - organ

Jacky Mauer - drums

Jean-Paul Janssens – bass

Muzyka jaką zagrał tu zespół przypomina taki jazzowy Jethro Tull, trochę Mighty Baby, miejscami Black Widow i Jody Grind. Soczyste brzmienie, organy, gitary, kompozycje o to co wpływa na jakość tej płyty. Ta płyta przez flet jest trochę jethrotulowata; wg mnie jest dużo lepsza niż Aquelung (który uważam za bardzo dobrą płytę) sztandarowe dzieło JT Przejdźmy do zwartości:

1. Meet Again –początek nie zapowiada świetności- potem utwór się rozwija czuć tutaj lekkie nawiązania do klasyki.

2. Why May I Not Know – „i potężny cios”; „rozmowa” dwóch ocali i gitary. REWELACJA trochę później Jetrhotulowate się robi, potem troszkę Bachowate a potem znowu uderza gitara. UFFF

3. Tumblin' Jack ato taki jethrotulowy blues to chyba przez ten flecik.

4. Black Born Children – tutaj zaczyna się trochę jak Black Widow. Niespokojny vocal i potem rozwija się kompozycja.

5. Life – znowu świetna kompozycja, świetne aranżacje partii vocalnych a za nimi potężny (nie hevy metalowy) dźwięk

6. Problems – znowu flet na początku, a potem jazo-blues- jestem na kolanach,

7. Why Don't You Follow Me – zaczyna się Sotro, ale dalej coś jak Black Widow szystko ozdobione fletę

8. Guy in the Neighbourhood – a tutaj znowu doskonała kompozycja

9. Lonesome Road – ależ ostry początek, dalej mknie jak pociąg; porywająca kompozycja

10. Diary of an Old Man – 11 minutowy monster

BONUSY

11. Plastic Mind – a tutaj trochę słabsza jakość

12. Smile – piękna kompozycja, taka romantyczna

13. I Can't Live with Nobody but You – a tutaj trochę ostrzej

14. The Youngest Day – flecikowa ta klasyka, a zaraz kaskada gitar, a potem lekko akustycznie

15. Bobo's Dream – chciałoby się powiedzieć, że jest za dobrze jak na bonusa

16. Bad Time – ostatni utwór z tego wydawnictwa podobny trochę do Audience

Jednym słowem płyta, którą trzeba mieć.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki za informacje. Nie śledziłem (w sumie to nie wiem czemu historii zespołu). Na CD Musea na wkładece jest 6 okładek płyt; ale to raczaj sa single lub "epki". No chyba ze jest tam coś czego nie ma na moim CD. Przegladając wkładkę jest info, iż utwory 1-10 nagrane były wcześniej potem 11-13 a dalej 14-16. Być może jest wszystko co wydał zespół, a być może nie. Nie zminia to jednak faktu że First Battle to super wydawnictwo i ja odbieram ten CD jako całą płytę (w sumie to niesłusznie).

Link to comment
Share on other sites

rafal_radom, 4 Sie 2010, 07:47

 

>re: Waterloo

>Zespół nagrał tylko jedną płytę, swoją drogą oryginalny vinyl należy do najbardziej cennych i

>poszukiwanych belgijskich albumów.

 

Potwierdzam świetny album! Oryginalny L.P. na Vogue w mincie poszedł jakiś czas temu na ebay za prawie 2000$!!! Jeśli chcecie mieć Waterloo na L.P. to polecam współczesną hiszpańską reedycję wytwórni Guerssen.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

post-6793-100000029 1280910677_thumb.jpg

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Żeby odświeżyć wątek - może coś po Grecku ;)

Wczoraj kupiłem za całe 2zł album LP Aphrodite's Child - 666 (rocznik 1972 Vertigo)

Mam go też na CD - ale z sentymentu odpaliłęm gramofon i słucham go już od tygodnia non stop ;)

 

Aphrodite's Child założona w 1968 przez Demisa Roussosa i Vangelisa Papathanassiou.

 

Dla nie znających i lubiących progrocka - a mających tylko złe wspomnienia związane z Demisem Russosem - polecam!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

wladz, 3 Sty 2010, 20:27

 

>w latach 70 znajomy z podróży autostopem po demoludach przywiózł z Rumuni podwójny album

>"Cantofabule" rock folkowego Phoenix.

>

>

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

>

>tutaj pełna dyskografia jeżeli ktoś jest zainteresowany.

>

>

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Skoro wspominamy demoludy to nie można pominąć fantastycznego Mariana Varga i jego Collegium Musicum. M arian to wirtuoz organów Hammonda i bez kompleksów jego muzykę można postawi obok ELP oraz Nice. Facet jest po porażeniu mózgowym i nadal koncertuje!!!

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.