Jump to content
IGNORED

Jęki mamuta


Redaktor
 Share

Recommended Posts

  • Redaktorzy
Hidden

Oj, w czułą żeś strunę Redaktorze uderzył. Wymienione przez Ciebie marki i modele również były przeze mnie słuchane i rozważane. Do listy dopisałbym jeszcze krótką acz burzliwą (lub pirotechniczno - saperską) przygodę z Artline Pocahontas i zmarnowaną szansę zakupu brzydkiego jak noc listopadowa maleństwa Moth Integrated. Koniec końców kumpel sprzed nosa sprzątnął mi Orpheusa, po Pocahontas do lamp miałem lekkie "ale", więc Amplifon był na z góry straconej pozycji, a że w dźwięku liczyła się (i nadal liczy) muzykalność zakupiłem tranzystor grający jak lampa - Sound Projecta 2SE, którego z czasem upgradowałem do 3SE.

Z Arcamów miło wspominam odsłuchy w Elektrycznej Pomarańczy (za kadencji Pana Roberta Pliszki) modele Alpha 7 i 8 (jeden nawet miał plexę zamiast górnej pokrywy, więc można było cieszyć oko audiofilskimi trzewiami). Wśród odtawraczy do tej pory miło wspominam Micromegi Stage 5 i 5 - wredne to były CDki, ale potrafiły zauroczyć. Z kolumn z tamtych czasów miło wspominam Castle (fenomenalna stolarka), małe Spendory S 3/5 i Acoustic Energy AE1 - na studencką kieszeń za drogie, ale to był taki realny Top, który był do osiągnięcia.

Fr@ntz

---------------------------------

"I am an audiophile"

Link to comment
  • Redaktorzy
Hidden

oj. Zapomniałem jeszcze o jednym indywiduum tamtych czasów - integrze Pro-Jecta. Wyglądała jak nie przymierzając płyta chodnikowa postawiona na (bodajże) 3 stożkowych nóżkach. Potencjomety był pionowo zamontowanym kółkiem zębatym schowanym za akrylowym frontem. Z łatwymi do napędzenia kolumnami grało toto na prawdę fajnie.

Fr@ntz

---------------------------------

"I am an audiophile"

Link to comment
Hidden

Moje odczucia sa podobne do Twych Alku, niestety XXI wiek nie jest dla nas a może to kryzys wieku średniego ???? U mnie odnosi się do wszystkiego począwszy od mebli, poprzez sprzęt grający a skończywszy na motoryzacji i ludziach. Ten świat od pewnego czasu nie jest juz mój i postrzegam go jako intruza w swoim domu. Jest on powszechny i powszedni, nijaki, szro-bury. A w dodatku muszę go tolerować i utrzymywać z nim co najmniej poprawne stosunki.

Link to comment
Hidden

ale się zrobiło sentymentalnie...

 

Jak sobie przypomnę te wynalazki, które człowiek wyszukiwał po komisach, to aż mi sie chłodno robi.

Oczywiście każda z tych zabawek jest przesycona emocjami, wspomnieniami, skojarzeniami, itp... ale to wszystko...

 

Muzyka z tamtych czasów towarzyszy mi do dzisiaj i to mi wystarczy.

Sprzęt wolę dzisiejszy. Choć, w stylu raczej starym - przyznaje.

Link to comment
Hidden

>Czyli wszystko w porządku, ale nie ma już dawnej poezji.

 

To raczej przypomina utyskiwania nad powszednieniem czegoś, co było wyjątkowe.

 

20 lat temu inwestowanie sporej kwoty w sprzęt grający było postrzegane jako, łagodnie mówiac, niegroźna dewiacja. W czasach kiedy masowo uzupełniało się braki w umeblowaniu, lodówkach, pralkach, masowo remontowało mieszkania, wymieniało samochody po poprzednim okresie pustki i szarzyzny, człowiek targający do domu sprzęt audio czuł się jak ulepiony z innej gliny. Lepszej, żeby nie było watpliwości, gliny wymagajacej pożywki z "wyższych" wartości.

 

Jednak czasy się zmieniają i to, co było zbędnym luksusem staje się chlebem powszednim.

Jedym z wyników tego zjawiska jest przepozycjonowanie marek. Firmy, które planują zachować opinię niepowtarzalnych kąsków dla wybranych, chcąc nie chcąc, muszą podnieść ceny pozostawiajac wielkim koncernom miejsce na pólce budżetowej. Dlatego sprzęt kosztujący dotychczas 3tyś, z dnia na dzień, zaczyna kosztować wielokrotność tej kwoty. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że za chęcia utrzymania wizerunku pójdzie także troska o podnoszenie jakości. Choć, dla sucesu finansowego to wcale nie jest konieczne.

 

Mozna "jęczeć" do woli ale nalezy się z tego cieszyć. To jedna z oznak tego, że zaczynamy normalnieć, że zaspokoiliśmy swoje podstawowe potrzeby i masa "Kowalskich" zaczyna odczuwać potrzebę posiadania sprzętu HI-FI. Kto wie? Moze kiedyś nawet zaczną słuchać muzyki, może ich dzieci usłyszawszy przez przypadek pr IIPR, kupią kiedys bilet do Opery. Może dzieki temu, za kilkanascie lat będziemy krajem nie tylko miodem i mlekiem, ale wartosciową muzyką płynącym.

 

Wiecej optymizmu :)

Link to comment
Hidden

whitesnake, 11 Lut 2010, 20:57

 

"Kto wie? Moze kiedyś nawet zaczną słuchać muzyki, może ich dzieci

>usłyszawszy przez przypadek pr IIPR, kupią kiedys bilet do Opery. Może dzieki temu, za kilkanascie

>lat będziemy krajem nie tylko miodem i mlekiem, ale wartosciową muzyką płynącym.

>

>Wiecej optymizmu :)"

 

Za kilkanaście lat i oni będą słuchali dody, a ich dzieci jej następczyni. Nie ma przy tym znaczenia, czy na dobrym, czy byle jakim sprzęcie. Oper ani filharmonii już nie będzie - zostaną zamknięte, bo nie przynoszą zysków. Przecież z roku na rok jest coraz gorzej...

Link to comment
Hidden

meloman 62, 11 Lut 2010, 21:26

 

Bez przesady, nie jest tak źle. Lepsze bilety na ten sezon były wyprzedane na dwa miesiące przed pierwszą operą i bynajmniej nie przez "zakłady pracy", jak to bywało.

 

Od czegoś trzeba zacząć...

 

Dody zawsze będą sluchali Ci, którym wszystko jedno - to produkt jak kazdy.

Nie rozpatrywałbym tego zjawiska w kategoriach muzycznych.

Link to comment
Guest vasa

(Konto usunięte)
Hidden

lulu, 12 Lut 2010, 07:39

 

>ja niestety nie uważam, że ludzie normalnieją wręcz przeciwnie degradują się genetycznie.

 

Bez wątpienia masz rację, wynika to prawdopodobnie z faktu zlikwidowania przez medycynę selekcji naturalnej organizmów. Efekt ten nie dotyczy jednak kwestii zamiłowań do kultury wyższej, ta zawsze była domeną bardzo wąskiego grona i tak pozostanie. Wśród następnych pokoleń będzie grupa kilku procent bardziej wrażliwych i lepiej wykształconych, którzy zapełnią sale opery i filharmonii.

Inna sprawa to repertuar, który tam będzie wystawiany. Być może zupełnie inny lub inaczej interpretowany.

Bardzo jestem tego ciekaw :)

Link to comment
Hidden

vasa, 12 Lut 2010, 12:01

 

>Inna sprawa to repertuar, który tam będzie wystawiany. Być może zupełnie inny lub inaczej

>interpretowany.

 

Przykładem tego moze być np. to co sie dzieje w Niemczech.

Furorę robią przedstawienia "the best of", w stylu Baden-baden Opera Gala.

 

Osobiście mam dość sceptyczne podejście do tego typu wydarzeń, czy wydawnictw szczególnie jeśli chodzi o operę. To troche tak, jakby wyciagnąć najlepiej napisane rozdziały z ksiazek napisanych w zeszłym stuleciu i wydac to w jednej okładce, pod tutyłem "Najlepsze wątki romantyczne".

 

Zawsze to jednak lepsze od Dody.

Link to comment
Guest vasa

(Konto usunięte)
Hidden

whitesnake, 12 Lut 2010, 13:04

>Zawsze to jednak lepsze od Dody.

 

To że lepsze od Dody to po pierwsze.

Zgadzam się, że przedstawienie pt "Twórczość Verdiego w przekroju" to mało smaczny pomysł ale już recital tematyczny brzmi lepiej. Mam i słucham w domu płyt z wyborem arii z oper, bez wstrętu.

Z drugiej strony we Wrocławiu mieliśmy serię oper wystawianych jako wielkie widowiska plenerowe, dobrze nagłośnione z dodatkiem telebimów. Wychodziło świetnie, młodzież waliła drzwiami i oknami.

Myślę, że nie jest problemem zawartość muzyczna a raczej sposób podania kojarzony przez nastolatków ze sztywniactwem i drętwotą, po usunięciu przeszkód "formalnych" ta muzyka dalej działa.

W niektórych kinach organizowane są transmisje z MET, sądzę że taka transmisja zorganizowana latem w rynku byłaby świetną promocją i przysporzyła wielu nowych zwolenników starej muzyce.

Link to comment
  • Redaktorzy
Hidden

czasem nachodzi mnie myśl, że z np. wzmacniaczami jest jak ze starymi dobrymi muscle cars - po prostu teraz się takich nie robi. Za dużo plastiku i księgowości a za mało chromu i czystej przyjemności z grania/jazdy. Za mało serca.

Fr@ntz

---------------------------------

"I am an audiophile"

Link to comment
Hidden

Niestety wszystko zunifikowane, za mało indywidualizmu, wszechobecna stylistyka komputerowa, księgowi i marketing robiący ludziom sieczkę w głowie i nie dającym wyboru. Indywidualizm jest dla b. bogatych wybrańców a wcale nie musiałby kosztować wiele. Zrobić ładny samochód z dobrymi osiągami lub wzmacniacz nie stanowi cenowego problemu. A może o to właśnie chodzi, żeby na to ludziom nie pozwolić bo indywidualizm jest szkodliwy ???

Link to comment
  • 3 weeks later...
  • Redaktorzy
Hidden

Jest jeszcze coś takiego jak opinia środowiskowa. Wyobraźmy sobie, że ktoś znajomy (powiedzmy z forum) zamówi do seryjnego urządzenia niezwykle estetyczną i solidną obudowę za cenę przewyższającą cenę samego klocka (niestety, obudowy są najdroższą częścią urządzęń hi-fi). Obudowę według indywidualnego upodobania, obudowę-cud, niestety za ciężkie pieniądze. Jak jego idea zostałaby przyjęta i nazwana przez znaczną część kolegów? Czy nie określono by tego jako snobizm, chęć imponowania pieniędzmi, zdradę ideałów audiofilskiej skromności itp?

Link to comment

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.