Jump to content
IGNORED

GORILLAZ PLASTIC BEACH


ryszard rwie serce

Recommended Posts

Albarn jest Geniuszem , myślałem ,że nie przeskoczy Demon Days a jednak - Najlepszy POP od czasów Beatlesów , którzy swoją drogą już docenili Damona : )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Mam, słucham - rewelacja! Nawet "udział wziął" tu sam Lou Reed! O Snoop Dogg'u nie wspomnę :)

Wspaniała, spójna, nowoczesna płyta - do tego kapitalnie zrealizowana.

Tylko pogratulować inwencji i kreatywności.

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Podoba Wam sie ten album ??? Ja go dzisiaj kupilem, przesluchalem dwa razy i szybko odnioslem do sklepu proszac sprzedawce o mozliwosc wymiany na cos innego, ostatecznie padlo na 'nowa' Sade, co za ulga ;'))

 

A co do Plastic Beach, mimo entuzjastycznych recenzji (to one mnie naklonily do zakupu), ja tu nie znalazlem ani jednego instrygujacego dzwieku dla siebie, straszne rzemioslo, i nawet realizacja nie jakas wyjatkowa. Pierwszy ich album podobal mi sie duzo bardziej, a w zasadzie powinienem napisac, ze mi sie podobal ;'))

Link to comment
Share on other sites

....jeszcze jedna uwaga, chyba glownym powodem dla ktorego ten album wydal mi sie malo odkrywczy, jest paradoksalnie cala zgraja gosci, na dobra sprawe jedynie 4 kawalki (na 16-scie) sa czysto produkcji Gorillaz, pozostale to wytwory kolesi 'spoza' bandu (przynajmniej wokalnie), przez co brzmi to troche jak kompilacja tego, co juz ktos-gdzies-kiedys zagral powielokroc.

Link to comment
Share on other sites

Pastwa,

Co by Ci tu odpisać?

 

Nie podoba Ci się ta płyta - OK. Piszesz o tym otwarcie - wielki plus za szczerość.

Natomiast, imho - tak właśnie brzmi nowoczesna i bezpretensjonalna współczesna muzyka wykonywana (i "robiona") przez ludzi z szeroką wiedzą muzyczną i oryginalnym podejściem do tematu. Dla mnie obecność tzw. gości na nowej płycie nawet jest zbędna - jakość muzyczna, którą sobą prezentują autorzy tej produkcji i tak jest powalająca. Świeży materiał czerpiący inspiracje z wielu źródeł muzycznych. Czy może być lepiej? Inną sprawą jest czy potencjalni odbiorcy tej muzyki potrafią docenić cudzysłów, w który ta płyta jest ubrana?

Piszę te słowa jako zagorzały zwolennik jazzu i ewentualnie tzw. etno :)

Stereo i Kolorowo - Underground

Mój blog i recenzje różnych urządzeń audio-stereo: stereoikolorowo.blogspot.com

Link to comment
Share on other sites

Pierwszy album był świetny (to było coś naprawdę oryginalnego wówczas), drugi potrafił się spodobać. To, co zaserwowali obecnie zupełnie mi nie podchodzi. Może dopóki Gorillaz było projektem pobocznym/drugorzędnym dla Albarna to się sprawdzało? Teraz to zespół nr 1 i niestety ja obecnego wcielenia nie kupuję.

 

Może tak trzeba robić muzykę pop obecnych czasów jak ktoś to powyżej napisał ale w takim razie ja się wypisuję. Chociaż wrogiem muzyki popularnej z założenia absolutnie nie jestem.

 

A co do udziału Snoopa to dla mnie ten pomysł się nie sprawdza, nie mogę tego słuchać. Zastanawiam się czy on jeszcze kiedykolwiek się podniesie i zrobi coś choćby w 3/4 dobrego jak kiedyś potrafił. Te jego obecne wyczyny brzmiące jak lekko alfonsowaty Justin Timberlake zupełnie do mnie nie przemawiają. Ale na pewno przez to stał się muzykiem szeroko rozpoznawanym i granym w MTV (pardon, teraz tam same reality show lecą; niech będzie BET, VH1, Viva cokolwiek). Cóż, jego wybór a mój aby już od kilku lat jego płyt nie kupować.

Link to comment
Share on other sites

Violet, nic praktycznie nie pisza w tej recenzji o powyzszym albumie, skupiajac sie raczej na szacie graficznej projektow Gorillaz..

 

Dla porownania, tegoroczna plyta Fat Boy Slima/Davida Byrne'a - Here Lies Love jest moim zdaniem o niebo nowoczesniejszym/ciekawszym projektem popowym od Plastic Beach pod wzgledem zroznicowania materialu jak i samych pomyslow...

 

Link to comment
Share on other sites

Z najnowszym Plastic Beach jest jak z każdą płytą Gorillaz działa z opóźnionym zapłonem. Demon Days kupiłem jak już była na rynku od kilkumiesięcy a uznałem za rzecz wielką po kilku miesiącach - zdecydowanie nie po kilku przesłuchaniach. Banalne melodyjki jakimi wydają się w pierwszym momencie utwory Albarna przeładowane są smaczkami i jak się dobrze wsłuchać to można by liniami melodycznymi zawartymi w jednym utworze obdzielić całą płytę porządnej grupy. Polecam " The Making of Plastic Beach" DVD z edycji specjalnej, tam to najlepiej widać. Płyta jest naprawdę genialna i z każdym przesłuchaniem podoba mi się inny numer, a przesłuchań już trochę było : ) Porównania z Sade i Fat Boy Slimem są wyjątkowo nietrafione bowiem Gorillaz jest jedyne w swoim rodzaju. Tak na marginesie ostatnia płyta Sade jest bardzo dobra.

Link to comment
Share on other sites

Byc moze jest tak jak napisales Ryszardzie, a moze zwyczajnie ta plyta nie wydala mi sie calosciowo specjalnie odkrywcza wzgledem tego co na rynku sie juz pojawilo przed nia, natomiast wczesniejsze albumy Gorillaz polubilem od pierwszego odsluchania (bo byl tam element swiezosci, a moze mniej roznorodnej muzyki wowczas sluchalem i stad mnie wiecej potrafilo zaintrygowac) i mam je do dzis, choc kurza sie na polce. W sumie, uczciwie przyznam, ze spodobaly mi sie tutaj 4 kawalki (gdyby taka byla cala plyta bylo by wybornie):

 

Rhinestone Eyes

Stylo

Empire Ants

Glitter Freeze

 

 

ps. Gorillaz moze i sa jedyni w swoim rodzaju, jednak ich kompozycje juz niekoniecznie (rozpatrujac je kawalek po kawalku), posluchaj sobie 'Paid Tha Cost To Be Da Boss' Snoop Dogga sprzed 8 lat, mozna miec awersje do jego rapowania ale same kreacje muzyczne maja moim zdaniem wiecej pomyslowosci (owych smaczkow) niz 'genialne' Plastic Beach.

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie Pastwa uderzył w sedno. Tutaj się z nim zgadzam. Gorillaz w 2001 roku było czymś świeżym w moim odczuciu na pewno. Zawsze słuchałem bardzo różnorodnej muzyki więc to nie kwestia osłuchania. Należy jednak pamiętać, że od tego czasu elementy hip-hopu, R&B, elektroniki mniej lub bardziej połamanej weszły do głównego nurtu muzyki pop i w roku 2010 sensacji nie czynią. Więc Albarn musiał na nowy stworzyć ich dźwięk. I po prostu tym razem w moje gusta nie trafił, chociaż w zasadzie dwukrotnie mu się już udawało (no, jeszcze było w sumie Blur ale to już inna historia).

 

Czy są wyjątkowi? Na pewno w niektórych aspektach są do dzisiaj. Nie ma drugiego mainstreamowego zespołu wirtualnego, z całą animowaną/rysunkową otoczką. Gości (i to z zupełnie różnych bajek) co nie miara. Niestety producenci się zmienili, muzyka również a Albarn ma nowe pomysły które do mnie po prostu nie trafiają.

 

Poprzednie albumy naprawdę podobały mi się od pierwszego przesłuchania. Nie oznacza to, że słucham tylko takich płyt "natychmiastowych". Przez parę dni podczas których miałem ten album słuchałem go dobre kilka razy. I już do niego nie wrócę - nie urzekł mnie niczym a jest mnóstwo innych rzeczy do przesłuchania więc szkoda mojego czasu.

 

Oczywiście rozumiem że komuś może się podobać i mnie to nie przeszkadza - powyżej tylko wyjaśniam, że w roku 2010 klimaty moje i Gorillaz nie są współbieżne chociaż komuś może się "Plastic beach" bardzo podobać.

 

Pastwa: otóż dla mnie "Paid tha cost..." był albumem o tyle innym, że był to zarówno początek ataku i jak i szczyt mocy twórczej The Neptunes. To był ten powiew świeżości, niczym Dr Dre w roku 1992, niczym właśnie pierwsze Gorillaz. Jeszcze panowie Chad i Pharrell nie pojawiali się na każdym kanale, każdej płycie, nie było ich w przysłowiowej każdej lodówce. Jeżeli robili jakiś utwór to on był wart posłuchania (Timbaland lata temu również był ciekawy i nowatorski :D).

To kwestia nachalnego marketingu obecnych wytwórni które do znudzenia wpychają coś klientom aż wycisną z tego ostatniego dolara a potem przerzucają się na coś kolejnego i sytuacja się powtarza.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

To dobra płyta, może nie wybitna - na pewno nie wybitna - ale wchodzi dopiero po kilkunastokrotnym wysłuchaniu, no ci goście, Womack rewelacja - co za głos!

"Skąpski idzie na ambasadora, wysiada, rozumiesz? A jak on poleci, to poleci Korszul, poleci też Broński i zgadnij kto po nich poleci? Po nich polecę ja! To znaczy ja bym poleciał, gdyby nie Kazik i to dozorostwo."

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.