Jump to content
IGNORED

stopień zużycia płyt winylowych - ocena wizualna?


yeutez

Recommended Posts

Czy macie jakieś sposoby na wizualną ocenę stanu płyt kupowanych z drugiej ręki, gdy nie ma możliwości odsłuchu?

 

Zawsze zwracam uwagę czy płyta nie jest porysowana, ale im więcej płyt kupuję, tym dochodzę do wniosku, że to żadna metoda. Dziś np. zrobiłem eksperyment - miałem dwie zakurzone płyty, które trzeszczały i smażyły przed umyciem niemiłosiernie. Po umyciu w Knosti jedna z nich wyciszyła się kompletnie: czysta muzyka i zero trzasków, a słuchanie drugiej nadal mija się z celem - już lepiej słuchać smażonego na patelni boczku... Co ciekawe wizualnie obie są bez zarzutu, bez zarysowań, gładkie. Jak rozumiem pierwsza trzeszczała z winy kurzu, a druga została przez kogoś w przeszłości zajechana na śmierć?

 

Też macie tak, że gdy kupujecie z nieznanego źródła to potem 20-30% płyt jest do wyrzucenia? To nieco frustrujące...

Link to comment
Share on other sites

Witaj,

20 do 30% to bardzo wysoki wskaznik. W ciagu ostatnich 2 miesiecy (dopiero zaczalem przygode z winylem) kupilem 65 albumow (w tym jakies 12 podwojnych), z tego 50 plyt to plyty uzywane. Mialem tylko jedna 'padake' (Blood, Sweat & Tears) nie dalo sie sluchac, trzskalo az milo. Jedna wymienilem (jeden utwor nie byl najlepszy, na szczescie mieli taka sama w sklepie). Kazda plytye ogladam w sklepie dokladnie (glownie szukam ostrych rys, wgniecen), kurz w zasadzie mnie nie martwi. Mam tez mozliwosc przesluchania plyty w sklepe ale w zasadzie nie korzystam. Ta metoda sie sprawdza. Wlasnie wczoraj zakonczylem mycie plyt (zaczynalem od szczoty, potem plyn, potem kranowa+plyn do mycia naczyn-Dowe, kranowa, plyn, specjalna micro-fibre szczota, osatnio wszystkie plyty wyciszczylem dokladnie uzywajac 'Spin Cleaner' + woda destylowana. Uczylem sie przez ostatnie tygodnie na bledach. Kazde z tych czyszczen dawalo doskonale rezultaty. Praktycznie wszystkie graja bez zadnych trzaskow, itp. (trudno w to uwierzyc, mnie rowniez). Mam z pare plyt gdzie czasami ze 3 razy na strone mozna uslyszec cihe pykniecie. Jedna uwaga zauwazylem ze niestety plyty ze zlotego okresu R&R sa na ogol w fatalnym stanie. BTW mam kilka plyt kupione doslownie za grosze ktore po oczyszczeniu graja jak nowe! Byc moze mam szczescie. Kupilem nawet plyte ktora miala uszkodzenia od wody (okladka), rzadka plyta Earth, Wind & Fire. W srodku wygladala OK. Po oczyszczeniu chodzi zupelnie jak nowa! (cena 2Can$). I badz tu madry!

Pzdr

Link to comment
Share on other sites

Dobrym wskaźnikiem ogólnego zużycia są ślady "szpindla" wokół otworu - to jasne: im więcej, tym bardziej "zjechana" będzie płyta. Niestety, to może zmylić w przypadku płyt słuchanych mało, ale za to szafirową igłą o dużym nacisku, czy zgoła igłą starą lub uszkodzoną.

Rozumiem, że Tobie chodzi o płyty z drugiej ręki kupowane przez internet. Zdjęcia, nawet najlepsze, nie pokażą, czy płyta jest spaczona albo zdecentrowana (zdarza się raz na jakiś czas błąd produkcji polegający na złym, niecentralnym, umieszczeniu otworu - taka płyta jest w zasadzie bezużyteczna... W przypadku starych płyt - nawet zupełnie nie słuchanych - zdarza się też obecność "śladów" (nazwijmy to eufemistycznie) pozostawionych przez wszędobylskie żyjątka, bywają one do domycia bez szkody dla dźwięku, zdarza się też - w przypadku starych boxów - rozpad ze starości ochronnych gąbek, umieszczanych wewnątrz pudełka. Taka sproszkowana gąbka potrafi skutecznie zasyfić płytę i koperty wewnętrzne, pozostaje myć płyty i wymieniać od razu koperty.

Generalne zasady: lepiej wypadają płyty z muzyką poważną, zwłaszcza z boxów, najgorzej rock, po drugie - dużo gorzej mają się płyty polskie i z krajów tzw. (hahaha) demokracji ludowej, lepiej płyty z tzw. Zachodu. Z polskimi sprzedawcami trudniej dogadać się co do zwrotu knota i odzyskania pieniędzy, zagraniczni często są zaskakująco mili i nie robią problemów, nie cwaniaczą.

Link to comment
Share on other sites

jest taki sprzedawca na Alle, uczciwy, sympatyczny, rzetelny, który nie ma gramofonu a płyty ocenia "wizualnie"

powiem tak - płyty są względnie czyste, z reguły bez zarzutu ale ocena wizualna jest do du.y bo nie wykazuje stopnia zużycia płyty, jeśli nie była jechana podłym radłem - szumią i w większości mocno zjechane

czniać to . . . jak mawia prawdziwy noblista - jadem na ryby

Link to comment
Share on other sites

>łasic, 20 Maj 2010, 22:11

>...po drugie - dużo gorzej mają się płyty polskie i z krajów tzw. (hahaha) demokracji ludowej, lepiej

>płyty z tzw. Zachodu.

 

Co do jakości płyt z klasyką z byłych demoludów, to wg mnie gradacja jest taka:

ETERNA > SUPRAPHON > OPUS > HUNGAROTON > QUALITON > FIDELIO > MUZA, MELODIA > PRONIT

Płyt z labelami tych 3 ostatnich z zasady nie kupuję. Mam jeden LP wyprodukowany w Rumunii z angielskim Barokiem z okresu Purcella. To już jest totalna porażka. Mam wrażenie, że muzycy grali w jednym pomieszczeniu, a mikrofon (mikrofony?) był w pokoju obok :D

Warto dodać, że np.Czesi byli w latach 60-80 bardzo dobrzy w graniu muzyki Baroku.

Link to comment
Share on other sites

Brzmieniowo Melodia może i nie jest najgorsza, ale produkcja samych płyt na tyle niechlujna, że nie pamiętam płyty, która by od nowości nie stukała (pykanie, to zbyt delikatne określenie). Często zdarzały się też niewielkie bąble na powierzchni płyt, które łupią głucho w tle. Poza tym realizacyjnie, klasyka w wykonaniu radzieckich orkiestr jest zagrana zwykle miernie (może poza Szostakowiczem, Czajkowskim, Rachmaninowem i Musorgskim). Mam Koncerty Brandenburskie, nie pamiętam już jaka orkiestra i dyrygent, krótko mówiąc cienizna.

Link to comment
Share on other sites

>Generalne zasady: lepiej wypadają płyty z muzyką poważną, zwłaszcza z boxów, najgorzej rock

 

Pełna zgoda, tylko przy dynamicznym rocku trzaski są często niesłyszalne, w klasyce natomiast - zwłaszcza w cichych partiach - najmniejszy szmer czy trzask potrafi zirytować...

Link to comment
Share on other sites

Z mojego doswiadczenia to jednak warto plyty przesluchiwac przy kupnie.Jest ciezko rozpoznac czy trzeszczy czy tez nie, a i rysy czy tez zuzycia przy otworze po "szpindlu" nic nie powiedza.

Jesli w miejscu zakupu jest gramofon z jakas najprostsza wkladka to praktycznie mozna natychmiast ocenic czy to uszkodzenia czy tez brud. Bardzo czesto jest tez tak ze na plycie jest jakis jeden utwor, ktory byl kiedys "katowany" przez media to...bedzie on tez "katowany" przez poprzednika/ow

bo czasami kupuje sie plyty tylko dla tego jedynego utworu. Jest jeszcze dojazdowka ktora tez duzo moze powiedziec niekoniecznie o ilosci ale o systemie na ktorym byla odtwarzana.Zlotych regul chyba nie ma, a moze? Wazne jest tez zrodlo i uczciwosc sprzedajacych, a z tym jest roznie....kasa,kasa!

Mam kilka sklepow w ktorych zaopatruje sie w plyty i musze powiedziec, ze jestem zadowolony, a i wymienic moge, chyba.. chyba, ze kupuje swiadomie bo mi bardzo na niej zalezy ale wtedy wiem co to jest i kosztuje pare zlotych.Winylem zajmuje sie bardzo dlugo i wiem, ze plyty nowe tez potrafia trzeszczec.Nie wiem jakimi kryteriami producent ocenia/l stan techniczny ale te ewidentnie uszkodzone byly zawsze ponacinanie ( okladki! naturalnie)chyba na pile... tasmowej? - moze sie myle? - i kosztowaly praktycznie niewiele, a wiec tez na to trzeba zwazac.I to chyba tyle....

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.