Skocz do zawartości
Trwa aktualizacja silnika forum! Czytaj więcej.. ×

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

gutten

Mamy rok Lutosławskiego

Rekomendowane odpowiedzi

A w związku z tym ciekaw jestem, czy ktoś oprócz mnie fascynuje się jego dorobkiem. Lutosławskiemu zawdzięczam moj pierwszy kontakt z muzyką współczesną, czy jak ktoś woli "nową". Mógłbym długo na ten temat: o "Muzyce Żałobnej", która prześladowała mnie wiele dni po koncercie, o "zakazanej" Pierwszej Symfonii, o Koncercie Fortepianowym, który zmienił moje nastawienie do współczesnej pianistyki, o odkrywaniu techniki kompozytorskiej dzięki książce Charlesa Bodmana Ray'a itd, itp. Ale zauważam ze smutkiem, że na dźwięk nazwiska "Lutosławski" na wszystkich twarzach pojawia się grymas. Setki razy zostałem już uznany za snoba bądź conajmniej niegroźnego wariata - a dowcip polega na tym, że kompozycje Lutosławskiego są zaprzeczeniem tezy głoszącej, że muzyka współczesna jest "nie do słuchania". Tak więc czy znajdzie się jakaś pokrewna dusza...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Lutosławski jest ciekawy, Muzyka Żałobna jest napisana wspaniale, wspaniale również może zabrzmieć...
Generalnie mam podobne do Twoich doświadczenia, tylko, że z innym kompozytorem, mianowicie Pawłem Szymańskim...Przy okazji-Accord CD wydało fantastyczną płytę właśnie z kompozycjami Szymańskiego, przestrzeń dzwiękowa wspaniała, ogólnie nagrania na najwyższym poziomie, przede wszystkim jednak niesamowite utwory takie jak dwie etiudy, czy Partita 4...Jeśli ktoś miałby okazję posłuchać, to gorąco polecam
Muzyka "współczesna" często jest kojarzona wyłącznie z formami eksperymentalnymi i awangardowymi, tymczasem w Polsce mamy naprawę świetnych kompozytorów piszących bardzo wartościową, ambitną muzykę, która nie traci przy tym na komunikatywności, a często wręcz odwołuje się do wyobrazni i wieloznacznych skojarzen i nawiązań sytuacyjno-dzwiekowych. Nawet (a może głownie) wtedy, fundamentalna wiedza (albo raczej pewne wyrobienie) w zakresie muzyki jest niezbędne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Muzykę W. Lutosławskiego odkryłem jakiś czas temu przy okazji nagrań dedykowanych A.S.Mutter (Partita na skrzypce i orkiestrę) dla DG. W którymś z wywiadów powiedziała, że Lutosławski jest jednym z największych współczesnych kompozytorów i trudno się z tą opinią nie zgodzić.

Nagrania, które mam, wydane są w ramach tanich serii (ostatnie nagrania dla Naxosu, PN). Zaspokajają one moje ambicje w temacie Witolda, jak również nie powoduja u mnie owego stanu "bycia snobem - dziwakiem".

Ostatnio mieliśmy w naszym zacnym kraju obchody 80-tych urodzin Wielkiej Trójcy (Penderecki, Kilar, Górecki). Słuchałem ostatnio wiele muzyki K. Pendereckiego i stwierdzam z tym większą przykrością jak wielka szkoda, że Lutosławski już nie tworzy. Ostatnie lata twórczości Kilara to całkowita porażka. Góreckiego lubię, ale jego muzyka poddana została zbytniej komercjalizacji, aby dawać prawdziwie duchowe przeżycia.
W związku z powyższym czcimy być może nie tych, co na nią naprawdę zasługują. Ta niepoprawna politycznie wypowiedź oddaje mój posępny stosunek do twórczości Wielkiej Trójcy na tle dokonań Lutosławskiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
"W związku z powyższym czcimy być może nie tych, co na nią naprawdę zasługują"

Wyszedł mi bełkot - powinno raczej chyba być "czcimy być może tych, którzy na to nie zasługują" czy jakoś tak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Broy, mogę się podpisać pod Twoją wypowiedzią obiema rękami. Kilar i Górecki są od dawna obecni w masowej świadomości odbiorców, bo - nie bójmy się tego powiedzieć - większośc ich dorobku to muzyka współczesna w podana w formie strawnej dla szerokich mas. Kilar jest dla mnie przede wszystkim bardzo dobrym twórcą muzyki filmowej, który niejako przypadkiem został uznany za kompozytora muzyki współczenej. Nigdy nie mogłem zrozumieć peanów na cześć jego "Missa Pro Pace", która jest po prostu śmiertelnie nudna i momentami ocierająca się o kicz. Pendereckiego bardzo sobie cenię, ale wybiórczo. Jego twórczośc to prawdziwa biegunka kompozytorska, gdzie ilość rzadko przekłada się na jakość. Tak to jest, jak realizuje się każde zamówienie, jakie przyjdzie.
Lutosławski na tym tle jawi się jako samotny jeździec. Przez całe życie bardzo konsekwentnie rozwijał swój warsztat kompozytorski nie oglądając się ani na współczesne trendy w muzyce, ani stosy zamówień, jakie u niego składano. Podobnie jak u Bacha znajduję w jego muzyce to genialne połączenie matematycznego kunsztu z metafizycznym uniesieniem. Ktoś taki trafia sie raz na kilka epok. Poza nim nie było chyba równie silnej osobowości twórczej w historii muzyki polskiej - w jego utworach można sie oczywiście dopatrywać wpływów Ravela, Bartoka, czy nawet Brahmsa, ale tak naprawdę od samego początku posługiwał się zupełnie autonomicznym językiem, którego nie można niczemu ani nikomu podporządkować. Szkoda, że tak niewielu to dotrzega.
Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Penderecki, Kilar i Gorecki to nie sa jedyni polscy kompozytorzy, ale obawiam się ze tylko z ich muzyka miales do czynienia jesli chodzi o krajowych tworcow...

Przykro mi to stwiedzic ale to co napisales :
"Jego twórczośc to prawdziwa biegunka kompozytorska, gdzie ilość rzadko przekłada się na jakość. Tak to jest, jak realizuje się każde zamówienie, jakie przyjdzie"

jest...niedorzeczne :-) bo Penderecki to akurat jeden z najwiekszych zyjacych kompozytorow swiatowych
I jakosc jego kompozycji od strony muzycznej, warsztatu kompozytorskiego nie podlega najmniejszej dyskusji-wszystko co do tej pory napisał jest bezapelacyjnie bardzo dobre
Muzyka Lutosławskiego to mnóstwo zapozyczen, to co pisał nie było jakims novum czy przelomem w muzyce, po prostu wyksztalcil on swoj wlasny oryginalny i bardzo łatwo rozpoznawalny jezyk kompozytorski, duzo w nim aleatoryzmu kontrolowanego, co rowniez istnialo juz wczesniej...Nie zmienia to faktu, że był on wielkim kompozytorem, jednak wywyzszałbym go np. ponad Pendereckiego, ktory jest rownie znakomity

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jestes niekonsekwentny soundeg, z tego co tu przeczytalem wynika niezbicie, ze gutten zna rowniez Lutoslawskiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Poprawka:
jednak nie wywyzszałbym go np. ponad Pendereckiego, ktory jest rownie znakomity

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
>> Soundeng
O Pendereckiego nie będę kopii kruszył - de gustibus. Zainteresowało mnie natomiast Twoje twierdzenie, że muzyka Lutosławskiego to "mnóstwo zapożyczeń". Mógłbyś to bardziej rozwinąć? To ciekawe, bo akurat slowo "zapożyczenie" jest ostatnim, które przychodzi mi na myśl w odniesieniu do tego kompozytora. Owszem, w takim np. "Koncercie fortepianowym" można odnaleźć całą tradycję pianistyczną od Beethovena poczynając a na Ravelu i Stockhausenie kończąc, ale jeśli summa dwóch epok w jednej kompozycji jest li tylko zapożyczeniem, to równie dobrze można to odnieść do "Die Kunst der Fuge". W końcu Bach kontrapunktu nie wymyślił, a tylko czerpał pełnymi garściami a to od Festy, a to od Vivaldiego (pod kompozycjami tego ostatniego nawet sie podpisywał, przetransponowawszy je uprzednio do innej tonacji) . Mało tego - nie stworzył nawet żadnej nowej formy w muzyce! No więc za co go dziś tak hołubimy?

Odnośnie aleatoryzmu kontrolowanego - była to tylko jedna z technik (faktycznie nienowych), którą posługiwał się w niektórych utworach Lutosławski i którą zaadaptował dość późno, bo dopiero w "Trzech postludiach" (1960). Natomiast zupełnie nowatorskie rozwiązania wprowadził w sferze melodyki (sposób organizacji wysokości dźwięku) i harmonii (harmonia dwunastodźwiękowa). I chyba nie było też wcześniej kompozytora, który przywiązywałby tak wielką wagę do psychologicznego oddziaływania muzyki i percepcji słuchacza. Może właśnie dlatego Lutosławskiego słucham z przyjemnością, a Pendereckiego już nie?
Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Skoro juz mowa o Pendereckim to i ja doloze swoje trzy grosze. Niezaprzeczalny jest wklad tego czlowieka w rozwoj muzycznej awangardy. Nie mozna zapomniec, ze w latach 60-tych stanowil niemal guru, dla wielu owczesnych kompozytorow europejskich i nie tylko. Ale! Juz wkrotce potem Penderecki zrezygnowal z awangardowej drogi, uznajac, ze nie mozna zapomniec o przeszlosci i zwracajac sie ku kompozycjom religijnym (Te Deum, Pasja, potem Credo, w koncu Siedem Bram) wszedl w konwencje dosc malo zajmujaca. Dzis sluchajac Pendereckiego, to wlasnie u niego wciaz slychac natretne bawienie sie muzycznymi odniesieniami do poprzednikow, ktore o ile kiedys potrafilo byc subtelne i zajmujace ( sekwencja Dies Irae w Lacrimosa, B A C H w Pasji), o tyle dzis stanowi jedynie nadmierny synkretyzm. "Mistrz" sie wypalil i sam nie ma na tyle odwagi, by sie do tego przyznac. Jego slawetny koncert fortepianowy to najlepszy przyklad, ze nic nowego juz od niego nie uslyszymy, a przyslowiowe bicie piany za ogromna kase moze robic tylko dzieki przemyslanej polityce marketingowej prowadzonej przez lata. Porownujac go z Lutoslawskim powiem jedno, moim zdaniem za 100 lat Penderecki bedzie kojarzony wylacznie jako postac, od ktorej zaczela sie awangarda, a Lutoslawski ma szanse stac sie klasykiem XX wieku. I chwala Mu za to!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pan Penderecki niestety ostatnimi czasy, czyli od grubo ponad 30 lat, nie tylko wiele "zapożycza", ale cytuje sam siebie. Przy tym jest nieznośnie nudny i wtórny. A przy tym to jego zadęcie jest wprost nie do wytrzymania!

Mam wiele szacunku dla jego wczesnej twórczości, także występowaniu razem z jazzmanami w ramach Trzeciego Nurtu, wpływowi na postrzeganie awangardy i co tu dużo mówić - Polski w świecie, ale to jest przeszłość proszę panów!

Przykre, ale może powinien spędzać więcej czasu w swoim parku, razem z zacną małżonką, zamiast maltretować słuchaczy wciąż powtarzającymi się pomysłami kompozytorskimi?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Małżonka jest zajęta robieniem festiwalu. Czy muszę dodawać, że Małżonek będzie jedynym polskim kompozytorem, którego usłyszymy obok Beethovena, Mozarta, Verdiego, Dvoraka i innych takich? Z pewnościa przypadek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że kolejnym krokiem powinien być festiwal Szanownego Małżonka, bilety 500zł i frak obowiązkowo. Wstęp od 80 lat ;-))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
>mig
Zacna małżonka nie pozwala przyznac mu się do wypalenia.
Krytyka, jako taka, to bardzo ciekawa dziedzina. Krytyka literacka, filmowa, teatralna jest chyba najbardziej zbliżona do odczuć zwykłego zjadacza chleba. Natomiast krytyka zjawisk plastycznych i muzycznych bardzo liczy się z uznanymi autorytetami/instytucjami. Uznanie za takowe np. Starowieyskiego, Dudę-Gracza czy Eidrigeviciusa albo wymienionych kompozytorów nie pozwala krytykowi napisać, że:
pan X robi odcina kupony od niegdysiejszej weny, pan Y słynie obecnie raczej z działalności pozaartystycznej, pan Z jest wtórny itp.
Może jakieś nazwiska krytyków muzyki poważnej godnych zaufania.
Był taki czas, że Górecki nie był pieszczochem mediów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nowy2:
Nie wiem czy jestem godny zaufania, ale calkiem niedawno w Hi-Fi i Muzyka poszla moja recenzja koncertu Chinskich Filharmonikow, ktorych do Polski zaprosil Penderecki z okazji swych urodzin. We wstepie do wrazen z tego wieczoru napisalem tez kilka slow osobistej refleksji na temat "mistrza" i jego nieodlacznej prawej reki.
Pozdrowienia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mlg
Na ten wieczór "chiński" wysłałem w prezencie moich rodziców (taki mi kalambur słowny wyszedł, ale wiadomo co i jak ;-)) i jak dałem potem starszemu przeczytać Twoją recenzję, to się człowiek ucieszył, że ktoś kumaty napisał jak było. A było niestety kiepawo: orkiestra męczyła w ten wieczór siebie i słuchaczy. Tak mi przynajmniej mówiono. A starszemu jakoś wierzę.
Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
>> Nowy 2
Są jeszcze bezkompromisowi krytycy muzyczni, do takich zaliczam min. Riegera. Podejrzewam, że mieszka w Paryżu tylko dlatego, że nad Wisłą już dawno wyznaczono cenę za jego głowę. Polecam jego felietony w "Tygodniku Powszechnym".
Pzdr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mlg
Dzięki. Czytałem w HFiM, no i teraz wszystko jasne. Kolegów lepiej nie klasyfikować. :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gdzie się podział Soundeng? Miał mi wyjaśnić kwestię zapożyczeń w kompozycjach Lutosławskiego. Tak się tym przejąłem, że przesłuchałem kilka utworów pod tym kątem i nawet znalazłem! W "Wariacjach Symfonicznych" są ewidentne nawiązania do "Pietruszki" i "Le Chant de Rossignol" Strawińskiego. Problem jedynie w tym, ż "Wariacje..." powstały jeszcze w latach trzydziestych i nie należą do tzw. "dojrzałego nurtu". Taki nieopierzony Lutosławski ;-))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gutten: No...z Imc Riegerem sie nawet rownac nie probuje :) Ale nawet ja, choc wciz zem mlody i niedoswiadczony, spotkalem sie juz przez swoje osobiste poglady z ekskomunika i klatwa ze strony pewnej krajowej firmy. Dla mnie zawsze najwazniejsze pozostanie, by podpisywac swoje teksty z pelna odpowiedzialnoscia i swiadomoscia, ze napisalem to i tylko to, co mysle. Wiem, ze nie jestem autorem jedynej i slusznej prawdy czy opinii i kazdemu pozwalam miec swoje zdanie, chocby kompletnie sprzeczne niz moje. Dopoki jednak ktos ufa mi na tyle, aby udostepniac swe strony, abym mogl je zapelniac, mam zamiar robic to nadal i zawsze z ta sama uczciwoscia. A to, ze moze nie bede mial w domu tylu darmowych plyt ile moglbym, wcale mnie nie doluje. I tak juz mi na nie miejsca na 9 metrach brakuje ;-)

Pozdrowienia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gutten
To wymagałoby napisania obszernej analizy porównawczej stylów kompozytorskich poszczególnych twórców, masa roboty...Wychodzę z założenia, że lepiej wcale niż byle jak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Najogólniej miałem na myśli to, że język Lutosławskiego nie jest jakimś skrajnym przełomem w muzyce

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Audiostereo Magazyn

    baner image
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.