Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

limesinferior

PC AUDIO - DOMOWA TEORIA

Recommended Posts

No tak ,reasumując trzeba zacząć od źródła i zadbać aby było "koszerne" ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy budowie komputerowego źródła muzyki, gdzie jak powszechnie wiadomo, mogą następować niechciane zmiany w strumieniu danych, wykonanie testu na bit-perfect jest najprostszym i najskuteczniejszym testem wykazującym poprawność działania źródła. Rozsądek głośno woła, aby tak właśnie postępować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

w dyskusji z osobami, które do kwestii audio podchodzą z pozycji wiary, cały ten rozsądek można sobie w światłowód wsadzić. Choćby nie wiem jak głośno wołał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobry Wieczór!

 

Czasami z niektórymi z Kolegów sobie coś na PW wyślemy.

Nawiązując do tego i mojego pytania o przetworniki 24 bitowe, przedstawiam znany link, do publikacji na jedną z konferencji, dotyczący zasilania w kontekście DAC.

http://www.imeko2009.it.pt/Papers/FP_379.pdf

 

Szczególnie zwracam uwagę na Tabele 1. i praktyczne ograniczenie przetwarzania przetworników do 16-20 bitów!

Tylko ze względu na niemożliwość zapewnienia odpowiedniego zasilania DAC`a.

 

Teraz macie przyczynę mojego ironizowania na temat gęstych formatów.

 

To tylko jeden z powodów…

;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Filharmonia czy koncert organowy czy koncert kameralny nie wymaga sprzętu audio.... Ktoś śpiewa lub gra i tyle. Słyszysz to co słyszysz bez odejmij lub dodaj... Muzycy i pomieszczenie. I nie smarkać i wyłączyć telefony i nawet się nie waż głośniej westchnąć ;-)

Ewentualnie krzyknąć - głośniej Panie z tymi organami, my tu na końcu mało co słyszymy ;)

 

 

No właśnie nie bardzo. Te "mocno sprasowane" dzisiejsze nagrania grają dużo gorzej niż starsze "mniej sprasowane". Skompresowana dynamika to nic fajnego. Jedynie większa głośność (ale ja mam regulację głośności więc wolałbym większą dynamikę zamiast tego sprasowanego brzęku.

Współczesna muzyka popowa jest faktycznie okropnie spłaszczona. Poniekąd to wynika z samej muzyki będącej sklejką paru bzdurnych dźwięków . Tutaj nie wymagajmy audiofilskich smaczków. Obecna muzyka popowa (komercyjna) jest celowo spłaszczona pod kątem słuchania jej na urządzeniach przenośnych. Jak słusznie zostało wcześniej napisane - trzeba zagłuszyć tło możliwie największą ilością dźwięków. Toteż wszystkie się ustawia na podobnym poziomie i po problemie. Poza tym po co się z tym silić, skoro w takim nagraniu nie ma efektu zaskoczenia. Wszystko leci na jeden pieron.

 

Z tą dynamiką to też sprawa dyskusyjna. Przesadne rozróżnianie spowoduje, że po bardzo głośnym dźwięku nie zdążymy zaadaptować słuchu do niskiego progu i zwyczajnie ten cichy plum ucieknie nam uwadze. W pewnym stopniu ma to związek ze słabą przejrzystością budżetowych systemów audio. Bez dokładnego wglądu (czarnego tła?), wysoka dynamika będzie działać niekorzystnie. Ale mimo to, zawsze lepiej mieć dynamikę z tego co zostało, niż nie mieć jej wcale.


.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Bez dokładnego wglądu (czarnego tła?), wysoka dynamika będzie działać niekorzystnie. Ale mimo to, zawsze lepiej mieć dynamikę z tego co zostało, niż nie mieć jej wcale. "

 

Hmmm... Na wiki jest opis dotyczący loudness war że spłaszczona dynamika jest męcząca... Trochę mnie to dziwi bo radio jest bardzo spłaszczone a może lecieć sobie cichutko godzinami i mnie nie męczy.... Natomiast czasami słuchając cicho niektórych flaców trochę dziwnie mi się to przyswaja.... Może moje odczucia wymagają weryfikacji a może to przez to że większość czasu słucham bardzo cicho? Z kolei słuchając głośno wolę jednak flaca niż radio....


♫ ♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫ fiu fiu.... Bocznica: Rozmowy na luzie: strona 20: Mlb łże...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bo głośne granie wymaga dynamiki. Jest o tym w wątku na stereo.

Nie da się słuchać non stop głośno. Tak działa dyskoteka.

 

W filharmonii można siedzieć godzinami i mam wrażenie, ze coraz bardziej nam się podoba.

 

A propos Szczecinianie. 20 grudnia do naszej filharmonii wstęp darmowy. Zamknięcie roku chopinowskiego…

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tylko ile w filharmonii jest tych decybeli w miejscach w pierwszym i ostatnim rzędzie?


♫ ♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫ fiu fiu.... Bocznica: Rozmowy na luzie: strona 20: Mlb łże...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę mnie to dziwi bo radio jest bardzo spłaszczone a może lecieć sobie cichutko godzinami i mnie nie męczy...

Nie męczy bo jak sam zauważyłeś gra cichutko. Spłaszczenie dynamiki i upakowanie całej skali od najcichrzych do najgłośniejszych dźwięków w ostatnich ok. 6 dB powoduje, że trzeba tej muzyki słuchać cicho, bo inaczej się nie da. Nadmierna kompresja powoduje, że muzyka staje się równomiernym hałasem i ten hałas trzeba przyciszyć. Zupełnie inaczej jest z muzyką, która kompresji nie została poddana, lub zrobiono to z głową. Przy takiej muzyce na początek trzeba odkręcić gałkę głośności, bo masz wrażenie, że płyta jest nagrana jakoś za cicho. Ale to właśnie dzięki temu pozostaje miejsce na dźwięki głośne i każdy instrument czy głos ma swoją naturalną dynamikę. Na szczęście takie nagrania także się produkuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Edward: Czyli zgodnie z tym co mówisz zakładając że tło w mieszkaniu mam na poziomie maksymalnym 35dB to do radio wystarczy mi spokojnie 41-47dB (35 tła + 6 dynamiki + 0-6 marginesu). A do dynamicznego kawałka który ma od 0 do -40dB wystarczy mi z kolei 75-81dB (35 tła + 40 dynamiki + 0-6 marginesu). I w nagraniach które mają te 40dB różnicy (to chyba bardzo dużo?) jestem w stanie przy 81dB usłyszeć wszystko co na nagraniu CD się zmieściło.... I to wartości maksymalne (47dB dla radio i 81dB dla muzyki) jakie są mi potrzebne gdy chcę się wsłuchać w każdy szczegół który da się usłyszeć na płycie... Czy tak?


♫ ♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫ fiu fiu.... Bocznica: Rozmowy na luzie: strona 20: Mlb łże...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mniej więcej jest tak jak piszesz, tylko trzeba pamiętać o tym, że szum tła zmierzony jako pewna wartość w dB, nie odcina nam jak nożem wszystkich dźwięków, które są choćby ciut słabsze od tej wartości. To wszystko dzieje się płynnie. W miarę ściszania muzyki, lub w miarę jak dźwięki emitowane z głośników stają się coraz mniej słyszalne i powoli zaczynają ginąć w szumie. Dynamika nagrań (przeciętnie) nie uzyskuje aż 40 dB poza może skrajnymi przypadkami, np. jakimiś utworami symfonicznymi. Myślę, że 20 dB dla dobrze nagranej muzyki to jest mniej-więcej odpowiedni zakres. Oczywiście rozpiętość dynamiki przede wszystkim zależy od samej kompozycji.

 

Rozmowa o dynamice utworów w liczbach jest w ogóle bardzo trudna i zawsze jest tylko przybliżeniem, lub musi się odbywać przy konkretnych założeniach, n.p. można mowić o dynamice orkiestry pomiędzy pełnym fff a ppp. Albo pomiędzy uderzeniem w kotły a dźwiękiem pojedynczych skrzypiec piano.

 

Faktem jest jednak to, że realizacje muzyki rozrywkowej niszczą ją okrutnie, a radio dobija. Osobiście od wielu już lat nie słucham radia w ogóle, tuner dawno sprzedałem. Nie da się. Na szczęście klasykę współcześnie nagrywa się tak dobrze, jak nigdy wcześniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Edward: "Mniej więcej jest tak jak piszesz, tylko trzeba pamiętać o tym, że szum tła zmierzony jako pewna wartość w dB, nie odcina nam jak nożem wszystkich dźwięków, które są choćby ciut słabsze od tej wartości." nie rozumiem tego...


♫ ♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫ fiu fiu.... Bocznica: Rozmowy na luzie: strona 20: Mlb łże...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli „szum” tła jest na poziomie 35dB to da się usłyszeć dźwięki muzyki na poziomach nieco niższych.

O ile niższych? Kilka dB?

Pamiętajmy o efekcie maskowania…

 

To prawdopodobnie Edek miał na myśli.

Share this post


Link to post
Share on other sites

bravo32,

 

wyobraź sobie, że siedzisz i słuchasz muzyki w pokoju, do którego dobiega uliczny jednostajny szum poprzez uchylone okno. Ty zaś siedzisz z pilotem w dłoni i powoli co chwila przyciszasz słuchaną muzykę o jedną jednostkę, jaką dysponuje sprzęt. Muzyka nie urwie się przy pewnej wartości, tylko najpierw przestaniesz słyszeć ciche i subtelne tony, potem w miarę przyciszania będziesz gubić coraz głośniejsze momenty aż gdzieś znacznie później, gdy przyciszysz bardzo mocno, przestaniesz słyszeć muzykę w ogóle. Zgadza się?

 

Porównując natężenie szumu tła do natężenia dźwięku jesteśmy w stanie usłyszeć dźwięki, które są słabsze od szumu. Tylko w takim wypadku wyraźnie usłyszymy, że szum jest mocniejszy. Przypomnij sobie taśmę magnetofonową i utwory, które się na końcu powoli wyciszają. W czasie tego wyciszania nadal bez problemu słyszymy muzykę, tylko z coraz większym udziałem szumów.

 

Chcąc obadać kwestie dynamiki i zrozumieć jakiej kompresji podlega muzyka wydawana na płytach gorąco zachęcam do wykonania prostego doświadczenia. Należy wziąć dowolny rejestrator (może być laptop lub stacjonarny komputer z dowolną kartą dźwiękową) i w zasadzie dowolny mikrofon, chociaż mikrofon lepszej jakości byłby wskazany. Potem instrument w dłoń, co kto umie, może być gitara, ale akustyczna lub klasyczna, nie elektryczna, może być flecik, tamburyn, można też pośpiewać, albo popukać w garnki lub nalać piwo do szklanki, czy podzwonić monetami. Można pogadać lub wydać z siebie jakiekolwiek inne dźwięki. I oczywiście nagrać to tak, żeby nie było przesterowań. A na końcu odtworzyć przez stacjonarny sprzęt np. wypalając z tego płytę CD-R. Wrażenia z takiego testu będą niezapomniane. Dynamika nagrania, rozumiana jako rozpiętość pomiędzy dźwiękami cichymi a tymi najgłośniejszymi zadziwia i pokazuje jakiej obróbce poddawany jest materiał w studio nagraniowym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Edward: Dokładnie tak jak piszesz zgadzam się! :-) Chodziło mi o coś zupełnie innego to jest fakt że przy założonej przeze mnie minimalnej głośności słuchania żaden szczegół z nagrania nie powinien ci uciec ;-) Jeśli nawet założyłem na wyrost to dobrze! Bałem się że założyłem zbyt mało....


♫ ♪ ♪ ♫ ♪ ♪ ♫ fiu fiu.... Bocznica: Rozmowy na luzie: strona 20: Mlb łże...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pomysł z mikrofonem dobry. Inna sprawa, że muzyka to nie tylko głos. Masteringowcy w studio próbują zawrzeć jak najszersze spektrum dźwięków zachowując jakiś zakres dynamiki. Przy muzyce rozrywkowej (powtarzalność pętli) zabawa w nagłe skoki byłaby bez sensu. A to ma jeszcze lecieć w radiu, na mp3-ce, na jakiejś wątpliwej wieży. Jedne gatunki muzyczne są dopieszczane a inne rządzą się prawami dżungli :D


.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze a propos nadmiernej kompreji dynamiki, ktoś tu kiedyś podał link do ciekawego wywiadu z pewnym bodajże amerykańskim realizatorem, który jasno wytłumaczył skąd bierze się cała ta dramatyczna kompresja. Twierdził, że to producenci wymuszają takie ustawienia, ponieważ wiedzą oni (producenci), że głośniejszy numer lepiej się w radiu przebije, co ma wpływ na późniejszą sprzedaż plyt. Proste banalne i smutne zarazem. Ów realizator mówił, że on sobie doskonale zdaje sprawę z tego, że z jego konsoli schodzi kupa, ale niestety klient rządzi, wymaga i płaci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Muzyka się mocno spieniężyła. Obecnie statystyki sprzedaży są ponad wszystkim. Kiedyś też liczyła się kasa, ale konkurencja była mniejsza, nie było setek czy nawet tysięcy kanałów TV (w tym 200 muzycznych), nie było komputerów, a tym samym znienawidzonego przez wytwórnie formatu mp3. Internetu nie było. Skala piractwa była mniejsza. Życie płynęło wolniej. Człowiek doceniał to co miał, bezstresowo poświęcał temu czas. A dziś? Nikt nie ma czasu, połowa autobusu ze słuchawkami na uszach (i o zgrozo dzieciaki słuchające muzy przez głośnik komórki). Rośnie nam głuche pokolenie - dosłownie i w przenośni. Dynamika? A co to jest? Pewnie dużo bassuuuuu :E


.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ed:

Takie EMU 0404USB ma na panelu 5 LEDzików: -18dB,-12dB, -6dB, -3dB, Clip. To taki miernik wysterowania skojarzony z wejściami analogowymi, np. dla gitary i mikrofonu.

 

Podłączamy, gramy i śpiewamy…

Problem. Bardzo trudno zmieścić się w skali aby nie było przesterowań. Należy nieźle popracować potencjometrami. Po jak się wydaje ustawieniu, okazuje się, że lekkie „zwiększenie” głosu powoduje przesterowanie; ponowna regulacja.

 

To również dowód na dużą dynamikę w naturze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Otóż to! Jest dokładnie tak jak piszesz Grzegorzu. Niemniej jednak ponownie zachęcam każdego, kto nie próbował nagrywać żywych dźwięków, aby pobawił się. Po takich doświadczeniach zupełnie inaczej człowiek postrzega problemy z dynamiką. Potem dywagacje o "przestarzałym" 16-bitowym formacie Audio-CD, na którym "nie można zmieścić żadnego dynamicznego nagrania" są z lekka abstrakcyjne. A takich głosów pojawia się niestety sporo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • MAGAZYN KULTURALNY

  • Blog Entries

  • ×
    ×
    • Create New...

    Important Information

    We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.