Skocz do zawartości
wojciech iwaszczukiewicz

Niekomercyjne kino artystyczne.

Rekomendowane odpowiedzi

Obejrzałem niedawno węgierski "1945". Sam pomysł na opowieść jest interesujący i jest nawet nieźle pokazany, ale oglądając go miałem jakieś dziwne uczucie amatorszczyzny. O dziwo - trudno mi to dzisiaj bardziej sprecyzować. Czy była to gra aktorska? A może po części praca kamery?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pozwalam sobie na kolejne odejście od tematu wątku dla przedstawiciela kina gatunkowego.A robię to dlatego,że film ten bardzo mnie ubawił.Chodzi o obraz "Green book" P.Farrelly'ego.To komedia polegająca na wyśmiewaniu i obnażaniu stereotypów.Założenie trochę podobne do pamiętnej komedii francuskiej "Nietykalni".Tylko tutaj jest odwrotnie.To Czarny jest szefem a biały podwładnym.Rzecz dzieje się w 1960r.Czarny czyli Dr. Don Schirey ( grany przez M.Ali'ego) jest wybitnym pianistą jazzowym wyrusza na trasę koncertową i angażuje Białego czyli Tony'ego (V.Mortensen) jako osobistego kierowcę i coś w rodzaju asystenta.Problem polega na tym,że trasa wiedzie na południe.Z tym wiąże się tytułowa zielona książeczka,którą otrzymuje kierowca Tony.To prawdziwe kuriozum.Zawiera ona adresy hoteli i restauracji na południu,które obsługują czarnych.Parę głównych bohaterów dzieli wszystko.Murzyn jest wykształconym,wysublimowanym intelektualistą,a biały niewykształconym,prymitywnym osiłkiem.Ponadto ten pierwszy ma problemy ze swoją murzyńskością i tożsamością.Cały humor opiera się zderzeniu ze sobą tych osobowości i ośmieszeniu stereotypów przypisanych w społeczeństwie tym postaciom.Podobno historia opiera się na faktach.Ja w to nie wierzę.Jest to bajka ale bardzo zabawna.Film opiera się na brawurowych rolach obu głównych postaci.

Radzę zwrócić uwagę w jednej z ostatnich scen na szachownicę w pokoju hotelowym Dr.Dona.

  • Lubię to 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎26‎.‎06‎.‎2018 o 22:40, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

Tym razem brytyjski obraz "Na plaży Chesil" D.Cooke,a. Film nie dla każdego,melodramat ale taki nietypowy.

Nie ukrywam, że to pierwsze tegoroczne zaskoczenie filmowe in plus. Rzeczywiście - nietypowo, ale jakże udanie przedstawiona miłość między dwojgiem ludzi ze świetnym tłem (choćby rodzice z obu stron czy klimat nadmorskiej miejscowości lat 60-tych). Mimo, że zakończenie jest troszkę "harlequinowskie" to połączenie z tym co widzimy wcześniej, tj. formą, wręcz teatralną, a przy tym niespieszną, a dodatkowo z częstymi retrospekcjami (akcja nie dzieje się chronologicznie) daję łącznie bardzo dobre kino. Duże oklaski dla odtwórców głównych ról, zwłaszcza dla Saiorse Ronan. Śmiem twierdzić, że może nawet 7,5/10, a ten pół punktu to za muzykę.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wojtku

Też masz wrażenie, że postawa Flo była spowodowana (uwaga spoiler) traumatyczny przeżyciami z dzieciństwa - tj. molestowaniem przez ojca? Po zbliżeniu jest krótka retorspeckcja, ale ona trochę kłóci się ze sceną, w której już dorosła Flo czyta książkę o seksie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym razem "klasyka" czyli 101 Reykjavik, ale raczej nic dobrego nie mogę powiedzieć o tym filmie. Choć ostatnie kino skandynawskie raczej mnie na zawodzi, to tutaj jest zwyczajnie męcząco. Kino, które nie specjalnie lubię. Dla mnie średniak - idealne pod gusta Sundancerów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎06‎.‎08‎.‎2018 o 21:50, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

"Nieposłuszne" chilijskiego reżysera Sebastiana Lelio. […] Film ogląda się dobrze ale jako zarzut postawiłbym sprawę braku chemii między bohaterkami,braku wiarygodności.Trochę trudno jest uwierzyć w ich namiętność.

A ja mam odmienne odczucie. Związek tych kobiet jest dla mnie wiarygodny, już pierwsze ich spotkanie w kuchni każe domyślać się, że może coś jest na rzeczy. Pod tym kątem jest subtelniej i dużo lepiej niż choćby w Zimnej wojnie. Zgodzę się jednak, że sam film dobrze się ogląda, zwłaszcza do sceny na kortach, bo potem jednak zaczyna się ta opowieść delikatnie sypać. Końcówka już raczej banalna, choć na szczęście nie w 100%.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Oni" to najnowszy obraz jednego z najważnieszych reżyserów europejskich Paolo Sorrentino.Ze zwiastunów można było domyślić się,że będzie to filmowa biografia Berlusconiego.I że będzie to farsa,groteska na temat życia i działalności tego kontrowersyjnego polityka.Na szczęście tak nie jest.Pierwsza część filmu to historia faceta o imieniu Sergio,który koniecznie chce dostać się do otoczenia Berlusconiego aby zrobić karierę polityczną.Znając upodobania swego bosa angażuje kilkadziesiąt urodziwych dziewcząt,które po krótkim przeszkoleniu pragnie dostarczyć do posiadłości polityka na Sardynii.Ta część filmu to orgia seksualna i orgia dla oczu.To ciąg nieustających balang i bung bunga.Wszystko w oparach alkoholu i narkotyków.Wizualnie ta część filmu to popis Sorrentino jako wizjonera kina.Reżyser posługuje się schematami popkultury rodem z kiczowatych programów telewizyjnych.Takich jak w kanałach TV Berlusconiego.Druga część filmu rozgrywa się w posiadłości Silvio ( kapitalna rola Toniego Servillo ).Obserwujemy Berlusconiego w życiu codziennym.W rozmowach z żoną,wspólnikiem,petentami.I tu zaskoczenie.Reżyser nie idzie na łatwiznę.Nie idzie na tanie naigrywanie się z byłego premiera.Pokazuje go jako postać o psychice złożonej i dość skomplikowanej.To nie tylko erotoman,bufon czy mitoman.To człowiek z nizin,który do wszystkiego doszedł sam ( oczywiście nie zawsze uczciwie).Miał jakieś ideały,pragnienia,pomysły ale jak się okazuje na starość nic z tego nie zostało.Także jego małżeństwo okazuje się ruiną ( przejmująca scena rozrachunku z żoną).W filmie Sorrentino Berlusconi okazuje się postacią niejednoznaczną.To miłośnik życia ,pięknych kobiet i dobrego jedzenia,sybaryta.To jak on sam mówi sprzedawca marzeń i złudzeń.Po prostu emanacja włoskiego społeczeństwa.To tłumaczy fenomen jego popularności.

Piękny film.

  • Lubię to 1
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też się cieszę na ten film m.in. ze względu na naszą Kasię Smutniak.

Fajnie zagrała w ,, Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie''.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tym razem nie błysnęła.

 

A teraz coś na deser.Wreszcie obejrzałem "Romę" Alfonso Cuarona.To historia rozgrywająca się w Mexico City na przełomie 1970 i 71 r.( data ma znacznie).Śledzimy losy wielodzietnej rodziny z klasy średniej zamieszkującej tytułową dzielnicę Roma.Ta rodzina to matka Sofia,czwórka dzieci i indiańska służąca Cleo.Ojciec rodziny,prawdopodobnie lekarz jest ciągle nieobecny,w rozjazdach.Pierwsza połowa filmu to sceny rodzajowe z życia tej rodziny.Widzimy ich codzienną krzątaninę,rozmowy,zabawy,wspólne spożywanie posiłków.Główną postacią jest służąca Cleo,prosta dziewczyna z ludu,Indianka.Poprzez te drobiazgowe obserwacje,strzępki rozmów daje się zauważyć,że Cleo jest wyjątkowo zżyta z dziećmi,że łączy ją z nimi wyjątkowa więź emocjonalna.W tej części narracja filmu jest bardzo powolna dzięki czemu można zwracać uwagę na niuanse.To nawiązanie do kina sprzed lat, może nawet do włoskiego neorealizmu.To wymaga od widza trochę cierpliwości i skupienia.Jednocześnie linearnie rozwijają się historie obu kobiet.Pani Sofii i służącej Cleo.Zupełnie niespodziewanie okazuje się,że za sprawą mężczyzn ich życie staje się podobne.Pomimo różnic społecznych,które je dzielą przeżywają podobne dramaty.Co w finale powoduje zbliżenie pomiędzy nimi.Druga część filmu przyspiesza.W tle pojawia się historia czyli starcia lewicowej studenterii z policją i prawicowymi bojówkami.Robi się tragicznie.Jest dramat niechcianej ciąży i jej konsekwencji ( wstrząsająca scena porodu w trakcie walk ulicznych).Wreszcie dzieje pani Sofii próbującej samotnie utrzymać rodzinę.Apogeum filmu to niezwykle przejmująca scena na plaży,gdy Cleo ratuje tonące dzieci.Takich scen się nie zapomina !Tak więc mamy panoramę meksykańskiej rodziny z lat 70 XX wieku i dwóch kobiet.które pomimo dzielących je różnic klasowych ratują tę rodzinę przed destrukcją.A co z mężczyznami? Oczywiście są,na marginesie.A właściwie są wielkimi nieobecnymi.To zadufani w sobie egocentrycy.Nieodpowiedzialni i beznadziejni głupcy.No cóż,taki znak czasu.

"Roma " to film wybitny,nie boję się użyć określenia arcydzieło.Oprócz reżyserii Cuarona należy zwrócić uwagę również na zdjęcia ( czarno-białe).To też jego dzieło.Mam nadzieję,że będą Oskary.

  • Lubię to 2
  • Dziękuję 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To też pozycja obowiązkowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Wojtku

Ale znak jakich czasów? Lat 70-tych, w których wszyscy mężczyźni  są egocentrykami? Film ma za dużo wad, aby nazwać go wybitnym, nie mówiąc już o arcydziele. To dobre, w jednej lub dwóch scenach bardzo dobre kino.

Wady:

 - tło politycznie jest niezrozumiałe;

- brak przeciwwagi - postaci męskiej o pozytywnych cechach;

- tego tragizmu na końcu aż tak nie odczuwałem, ale to subiektywna ocena. Zraziła mnie bardzo scena lamentu kobiety nad ukochanym zabitym, po wyjściu głównych bohaterów ze sklepu meblowego (zbyt dosadne, jakby reżyser bał się o widza - niepotrzebnie!).

Dziwię się, że nie zwróciłeś uwagi na najlepszą scenę w filmie - pożaru. Jakże symbolicznej - jak w zaskakujący prosty sposób podsumowującej "podejście do życia" zamożnych  (powiedzmy wyższej klasy średniej) i nazwijmy to "ludzi pracy".

Końcowa scena na plaży według mnie nic ciekawego to filmu nie wnosi, poza tanim graniem na emocjach widza.

Na pewno Oskar temu filmowi należy się za zdjęcia.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znak czasu polega na tym,że się o tym teraz mówi.Faceci zawsze tacy byli ale nie wypadało o tym mówić.Zwłaszcza w takim kraju jak Meksyk.Tło polityczne to rewolta lewicowej studenterii.Co tu jest niezrozumiałego?W latach 68-70 na całym świecie była rewolta młodzieżowa.To akurat nie jest tematem filmu.Wystarczyło,że była w tle i powodowała stan zagrożenia ( zamieszki na ulicach).Być może to są jakieś osobiste reminiscencje Cuarana.A że nie ma męskiego pozytywnego osobnika dla przeciwwagi?A do kogo masz pretensję?Chyba powinieneś mieć do mężczyzn bo często tak w życiu jest.Zwłaszcza w kulturze macho.

Dla mnie to film wybitny.Na pewno najlepszy w 2018r.Nawet napiszę więcej.Najlepszy od wielu lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak ktoś lubi bardziej pokręcone i konceptualne klimaty to polecam film Zwierzęta Grega/Grzegorza Zglińskiego. Ciekawa zabawa formą, chłodna ale nie pusta. Jazda bez trzymanki to może nie jest - ale jakieś tam ewolucje gimnastyczne są i mają swój urok. Film o tym, że właściwie każdy z nas żyje w osobnej czasoprzestrzeni i mówi osobnym językiem, a nasze współistnienie i komunikacja to złudzenie oparte na bardzo kruchej konwencji. Plus całkiem smaczna trawestacja Lokatora Polańskiego - w wątku pobocznym. Wrażenie - jak zwykle - psuje trochę zbyt łopatą zaserwowany finał. Cóż nie każdy jest Davidem L. i nie zawsze można zapytać - Który mamy rok?

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Intrygująco się zapowiada się ten film.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki. Już szukam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dom, który zbudował Jack. No nie jest dobrze, Panie von Trier, nie jest dobrze...

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, dzarro napisał:

No nie jest dobrze, Panie von Trier, nie jest dobrze...

A kiedyś w ogóle było?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A kiedyś w ogóle było?
Bywało różnie. Europa, Dogville, Melancholia były nie od macochy.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Tym razem "animowany" film Teheran tabu, przedstawiające współczesne losy kilu postaci. Losy, które przecinają się wzajemnie. To obraz przede wszystkim zakłamanego społeczeństwa, czy wręcz wszelakiej hipokryzji dotykającej niemal każdą dziedzinę życia - społeczną, prywatną czy intymną. Zachowanie ludzi wynika po części z sytuacji bez wyjścia, u innych z zajmowanych wysokich stanowisk. Jeszcze inni próbują się w tym wszystkim odnaleźć, inni szukać ucieczki. Film nie jest oczywiście żadnym arcydziełem, ale zdecydowanie godny obejrzenia. Taka czwórka z plusem w ocenie szkolnej. A jedyną wadę widzę, w apoteozowaniu prostytucji. Już mnie męczą te postaci "nieskalanych" kurewek. Słabe to i wtórne.

3 godziny temu, dzarro napisał:

Bywało różnie. Europa, Dogville, Melancholia były nie od macochy.

Akurat z tych filmów widziałem tylko Melancholię i akurat jest to jego najlepszy film, jaki widziałem. Ale dla mnie tylko poprawny.  Ot ciut powyżej średniej.

Edytowane przez Meloman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Sny wędrownych ptaków" kolumbijski film chyba kandydujący w tym roku do Oskara.Akcja rozgrywa się na przełomie lat 60 i 70 na wsi kolumbijskiej.Śledzimy losy miejscowej społeczności indiańskiej.Co ciekawe panuje tam matriarchat,w wiosce rządzi stara indianka Ursula.Pierwsze pół godziny filmu to kino antropologiczne pokazujące zwyczaje Indian.Z czasem to się zmienia bo ta rodzina wchodzi w kontakt z białymi hippisami,którzy przyjeżdżają tam w poszukiwaniu narkotyków i wrażeń.Z czasem główny bohater sprzedaje tych ziół coraz więcej,wchodzi w relacje z innymi rodzinami i kuzynami.A odbiorcami stają się amerykańscy hurtownicy przylatujący do Kolumbii awionetkami.Tak na naszych oczach rodzi się kolumbijski narkobiznes.W tym momencie film dryfuje w kierunku czegoś w rodzaju latynoskiego Ojca Chrzestnego.Ale na szczęście nie staje się nim za sprawą niezwykłej formy.Ta forma korzysta z indiańskiej kultury.Jej tabu,wierzeń,przesądów czy nakazów.To jakby krwawa historia mafijnych porachunków mająca swe początki gdzieś w mitach greckich ( film podzielony jest na pięć części zwanych pieśniami) czy u Szekspira.Mamy z jednej strony realistyczną opowieść która zderza się z bajecznością,magicznością i niewiadomą.Tu nasuwają się skojarzenia z latynoską literaturą z lat 60 w Europie nazwaną realizmem magicznym.Tak więc chciwość powstałych gangów prowadzi do walk bratobójczych,serii zamachów,krwawych wendet i eskalacji przemocy.Ta pogoń za zyskiem prowadzi oczywiście do wzajemnego wyniszczenia i upadku tej społeczności.I przede wszystkim do upadku indiańskiej,tradycyjnej kultury.Niezwykły film.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, dzarro napisał:

Europa, Dogville, Melancholia były nie od macochy.

Dodałbym 'Dancer in the Dark' - prawie mistrzostwo świata.

  • Lubię to 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie trwa sezon na paździerze. Na Vice wytrzymałem niecałą godzinę. Aż wierzyć się nie chce, że ten kiepski kabaret, przy którym takie Ucho Prezesa jawi się jako dzieło o niemal gogolowskiej głębi, wyszło spod ręki twórcy znakomitego Big Short. To filmidło jest równie głupie co świętoje...we brednie w stylu Bóg nie umarł.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

U mnie też słabo, oj bardzo słabo. Ale to jest tak, jak amerykanie biorą się za tzw. kino artystyczne (Under the silver lake).

Bełkot, im dalej tym gorzej. Zdecydowanie nie polecam. Tworząc oniryczne kino można bardzo się pogubić. Na przekór o czym film jest to tylko pusta wydmuszka. Puste frazesy, puste symbole. Ocena współczesnego świata płytka. Duchowości brak.

ps1. o tym filmie chyba pisano w tym wątku, ale nie pamiętam ocen. Zdziwię się, jeżeli byłyby pozytywne.

ps.2. choć reżyser stworzył wcześniej bardzo dobry It follows. No, ale to był w sumie "horror"...

Edytowane przez Meloman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 29.06.2018 o 17:58, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

Tym razem koprodukcja duńsko-islandzko-polska."W cieniu drzewa" to czarna komedia autora pamiętnych "Baranów".

Akcja filmu rozgrywa się we współczesnym Reykjaviku w osiedlu szeregowych domków jednorodzinnych.Toczy się dwutorowo.Naprzemiennie śledzimy losy dwu rodzin mieszkających po sąsiedzku,przez płot oraz młodego małżeństwa syna jednego z nich.Te dwie sąsiedzkie rodziny za sprawą drzewa rosnącego w ogrodzie popadają w konflikt.Chodzi o to,że drzewo rzuca cień co przeszkadza w opalaniu się jednej z kobiet.Z pozoru błahy spór stopniowo przeradza się w absurdalnie zajadłą i okrutną wojnę między obu rodzinami prowadzącą w finale do krwawej jatki.Drugi,równoległy wątek dotyczy młodego małżeństwa,syna i synowej skonfliktowanej rodziny.Za sprawą pewnego filmiku pornograficznego dochodzi do kłótni małżeńskiej a następnie separacji małżonków.Tu też zaczyna się od błahej kłótni co prowadzi do faktycznego rozpadu rodziny.Film oscyluje pomiędzy czarną komedią a dramatem dzięki znakomitej reżyserii.Co ciekawe znaczącą rolę ( i to negatywną) w eskalacji tych konfliktów odgrywają kobiety.To one są sprawczyniami wydarzeń i to one podgrzewają atmosferę.Film wiele mówi o współczesnym społeczeństwie ( nie tylko skandynawskim),o problemach z porozumieniem,z komunikacją.O tym,że pomimo powszechnego dobrobytu,egalitaryzmu i państwa opiekuńczego ludzie nie radzą sobie ze sobą i z bliźnimi.Należy też wspomnieć.o świetnym aktorstwie i zdjęciach polskiej operatorki.Znakomity film.

Moim zdaniem jednak nie znakomity.

Dobry owszem, ale jednak zbyt przerysowany, momentami groteskowy. Odrealnia to opowiadaną historię i nie daje się wciągnąć widzowi w historię toczącą się na ekranie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwaga spoiler!!!

Jak ktoś nie widział to nie czytać!

------------------------------------------------------------

Ja rozumiem, tylko nie trawię tak prymitywnego budowania akcji, że poważny widoczny w kamerze strzela do niej z wiatrówki i idzie ścinać drzewo u sąsiada, gdzie wszyscy go słyszą i widzą a dzień wcześniej widzieli jak taszczył pilarkę do domu. Mało tego, widzi że przed drzewem jest rozbity namiot w którym śpi człowiek a mimo to rżnie to drzewo beztrosko.

Lub druga gwiazda zaczipowanego psa wiezie do lecznicy na uśpienie, wiedząc i widząc że go lekarze skanują przed zabiegiem, więc łatwo będzie sprawdzić kto, kiedy i gdzie to zrobił.

Ja rozumiem i lubię groteskę ale zbudowaną o jakieś realne założenia. A tu jak dla mnie to scenarzysta i reżyser poszli na łatwiznę. Jakby chcieli opowiedzieć kawał w przedszkolu i zakładali że i tak to przecież łykną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz, a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.