Jump to content
wojciech iwaszczukiewicz

Niekomercyjne kino artystyczne.

Recommended Posts

Obejrzałem wreszcie "Romę". Kompletnie nie rozumiem zachwytu nad tym filmem. To w żaden sposób nie jest dzieło wybitne. Zwróciłem jedynie uwagę na zdjęcia, które owszem, były niezłe. Ale nominacja dla najlepszej aktorki to jakaś kpina. Co ona tam pokazała? Większość czasu myje naczynia, biegnie lub podaje do stołu. Za tym filmem i oskarowymi nominacjami musiały iść naprawdę grube koperty. Taka "Faworyta" bije go na głowę.


"Pogardzam wszystkimi i mam wstręt taki do hołoty umysłowej, że rzygam."          Stanisław Ignacy Witkiewicz – Listy do żony (1928-1931)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, d-t-x napisał:

Obejrzałem wreszcie "Romę". Kompletnie nie rozumiem zachwytu nad tym filmem. To w żaden sposób nie jest dzieło wybitne.

Film aż tak tragiczny nie jest. Ot - po prostu dobrze skrojone kino. Ale minusem są m.in. postaci - całkowicie powierzchownie pokazane. Po prostu rola służącej nie pozwala stworzyć interesującej kreacji, ale film jest modny, bo jest "antytrumpowski". Już po nominacjach widać, że coś jest na rzeczy.

Niestety pewnie przez to zgarnie większość statuetek. Albo wygra "Green book" który podoba się wszystkim. Każde inne rozstrzygnięcie będę uważał za niespodziankę.

Akademia może też będzie chciała pokazać swoją polityczną poprawność i uhonoruje "Czarną panterę" lub nowe dzieło Spike'a Lee. Oby nie, bo ten pierwszy jest tragiczny, drugi tylko trochę lepszy.

A z tych Oskarowych to rzeczywiście "Faworyta" zdecydowanie najlepsza. Może "Roma" ma lepsze zdjęcia.

 

Edited by Meloman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale żeby nie było. Nie mam żadnego parcia na nocną ceremonię. Wygra, kto wygra. Nie zmieni to mojego podejścia do kina.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też nie przywiązuję dużej wagi do Oscarów ale jednak zwracam uwagę,że tam głosują nie widzowie nie krytycy ale ludzie z branży.Ludzie,którzy jednak o filmie coś wiedzą i "robią " w tej materii.To nie są przypadkowi amatorzy.Niedawno widziałem wywiad z naszym laureatem A.Starskim.Mówił wiele ciekawych rzeczy.Okazuje się ,że jest coraz więcej członków akademii spoza USA.Czyli nagroda ta staje się w coraz większym stopniu nagrodą światową a nie tylko amerykańską.

d-t-x

Rozumiem,że Roma nie jest w Twoim typie,że przeszedłeś obok tego filmu.To nie jest film dla każdego.Ale tak było np. z nową falą.Widzę podobieństwa tego filmu do twórczości np. Antonioniego ( Przygoda).Też kiedyś był niezrozumiany czy nawet atakowany.Ten film trzeba poczuć,wejść w jego klimat,poddać się mu.Nagroda dla aktorki jest oczywiście nieporozumieniem bo ona jest typowym naturszczykiem.Gra siebie.Ale podtrzymuję swoją wcześniejszą opinię,że jest to arcydzieło.I nie dorabiałbym do tego jakichś podtekstów politycznych.Jeśli wygra to dlatego,że akademicy dostrzegli w niej piękno.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozumiem Wojtku, inaczej odbierasz ten film. Ja tu arcydzieła nie dostrzegam, trafnie opisał to Meloman - to dobrze skrojona produkcja. Film festiwalowy, jakoś nie widzę go w roli hitu amerykańskich kin.


"Pogardzam wszystkimi i mam wstręt taki do hołoty umysłowej, że rzygam."          Stanisław Ignacy Witkiewicz – Listy do żony (1928-1931)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na to,że będzie hitem amerykańskich kin nie ma szans i chyba nie było takiego założenia.To nie o to chodzi.To film artystyczny,zrobiony z powodów ambicjonalnych reżysera.Dlatego w tym wątku o nim dyskutujemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

I nie dorabiałbym do tego jakichś podtekstów politycznych.

Ale w samej Ameryce o tym mówili. Nie ja to wymyśliłem.

10 godzin temu, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

To nie jest film dla każdego.Ale tak było np. z nową falą.Widzę podobieństwa tego filmu do twórczości np. Antonioniego ( Przygoda).Też kiedyś był niezrozumiany czy nawet atakowany.

To chyba jednak mocno przesadzone porównanie. Bardzo mocno.

10 godzin temu, wojciech iwaszczukiewicz napisał:

Okazuje się ,że jest coraz więcej członków akademii spoza USA.Czyli nagroda ta staje się w coraz większym stopniu nagrodą światową a nie tylko amerykańską.

Sądząc po tegorocznych zwycięzcach to w ogóle tego nie widać. Praktycznie większość statuetek niezasłużona. Malik z Oskarem? No proszę... Za scenariusz nowy film Spike'a Lee? Litości... 

Edited by Meloman
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nieśmiało zauważę, że wątek jest o kinie "niekomercyjnym" a głównym problemem Galii Oscarów 2019 było jak wpasować całość w bloki reklamowe, jak przyciągnąć więcej reklamodawców itd. Chciałem tez zwrócić uwagę, że prawdopodobnie najbardziej nowatorski, a na pewno najbardziej wpływowy film amerykański w dziejach - "Obywatel Kane" dostał Oscara tylko za scenariusz, a Orson Welles dostał Oscara  tylko za całokształt. Najwybitniejszy współczesny reżyser amerykański, David Lynch, pewnie nigdy Oscara nie dostanie. Może zostawmy złote krasnale w ich naturalnym środowisku - czyli w kiczowatych hollywoodzkich ogrodach i rezydencjach.

Edited by dzarro

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do Oscarów należy podchodzić z dystansem.To rodzaj zabawy.Niemniej w Cannes,Berlinie,Wenecji też bywały wpadki z nagrodami.Bo werdykty na takich imprezach to zawsze wynik jakiegoś uśrednienia,kompromisu.

Edited by wojciech iwaszczukiewicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Faworyta" zaliczona.Wbrew moim wcześniejszym obawom Lanthimos nie nakręcił sztampowego filmu kostiumowego.Pozostał sobą.Pozornie to tylko opowieść z życia dworskiego początków XVIII wieku.Z czasów panowania królowej Anny Stuart i szalejącej w ówczesnej Europie wojny sukcesyjnej hiszpańskiej.Śledzimy losy trzech kobiet,królowej Anny (O.Colman) jej przyjaciółki księżnej Sarah Marlborough ( R.Weisz ) i Abigail Hill ( Emma Stone) aspirującej do zajęcia funkcji faworyty na dworze.Wzajemne relacje między kobietami są bardzo złożone,często zaskakujące i nieprzewidywalne.Chodzi oczywiście o walkę o władzę,o wpływy a i o pożądanie.Bo i element erotyczny,lesbijski ma tu też znacznie.Rzecz się rozgrywa w czasach gdy kobiety miały niewielkie prawa tak więc walczą one między sobą jak i również z mężczyznami niczym mężczyźni.Są bezwzględne,wyrachowane i okrutne.Z tego pojedynku wychodzą zdruzgotane,przegrane,odarte ze swej kobiecości.Wszystkie trzy.Bardzo ciekawie pokazane jest tło akcji.To czasy rozpasanego Baroku,a nawet jego kulminacji czyli Rokoka.Reżyser posuwa się tu do absurdu,kpiny,szyderstwa.W dialogach jest mnóstwo humoru i brutalizmów.Wszystkie trzy aktorki grają wspaniale.Nie potrafię powiedzieć,która rola jest główna a które drugoplanowe.Na najwyższe uznanie zasługują zdjęcia i ścieżka dźwiękowa.Świetny film.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Monument" kolejny bardzo ciekawy film Jagody Szelc. Niby film jest tylko studencką pracą dyplomową ale oryginalnością bije na głowę większość polskich produkcji. Szkoda tylko, że finałowa, skądinąd bardzo efektowna sekwencja, jest stylistycznie odklejona od całości i bardziej przypomina teatr eksperymentalny. Niepotrzebnie też dodano puentę spłaszczającą wymowę całości. W każdym razie w Polsce - od czasu (dziś już zwietrzałych) eksperymentów Królikiewicza nikt nawet nie próbował robić takiego kina.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Walory "Monumentu"(budżet 200 tysięcy złotych...) stają się szczególnie wyraziste na tle dwóch innych, świetnie się zapowiadających ale niestety nieco rozczarowujących obrazów - "High Life" oraz "To my". Pierwszy jest próbą stworzenia arthousowego nisko budżetowego SF, drugi(podobnie jak pierwszy film swego twórcy - "Uciekaj") wykorzystuje formułę kina grozy.
Oba cierpią na niedostatki w zakresie rytmu - szczególnie traci film Peele'go oparty na świetnym, oryginalnym pomyśle(ludzie atakowani przez swoich sobowtórów żyjących dotychczas pod podszewką rzeczywistości). Film, z jednej strony jest bardziej surrealistyczny niż "Uciekaj", z drugiej dużo obficiej dawkuje "akcję" typową dla gatunku i właśnie w tym aspekcie brakuje pazura i napięcia. Wszystko wygląda ciekawie - ale na papierze.
Jeszcze słabiej wypada film "High Life" - mimo świetnej, dającej z siebie wiele, obsady (Binoche, Pattinson, Agata Buzek) i niegłupiego pomysłu(grupa skazańców, zamiast wyroku śmierci, zostaje wysłana w statku kosmicznym na eksplorację czarnej dziury). Tutaj niedostatki reżyserki w operowaniu rytmem oraz chaotyczność scenariusza niestety unieważniają wysiłek aktorski oraz intensywność pojedynczych sekwencji.
"Monument", pomimo najbardziej radykalnej formy(praktyki zawodowe grupy studentów ukazane jako oniryczny rytuał inicjacyjny) i szczątkowego doświadczenia twórców i aktorów - wypada na tym tle niemal wirtuozowsko.


Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

'Final Portrait' - reżyseria Stanley Tucci. W rolach głównych Geoffrey Rush i Armie Hammer.

Film opowiadający o przyjażni amerykańskiego pisarza i miłośnika sztuki Jamesa Lorda i światowej sławy artysty malarza i rzeżbiarza Alberto Giacometti. Akcja filmu rozrgywa się w 1964 roku i jest ukazana  z perspektywy Lorda jako wyjątkowy wgląd w piękno, frustrację, głębię i chaos procesu artystycznego. Podczas krótkiej wizyty Jamesa Lorda w Paryżu, przyjaciel Alberto Giacometti prosi go o pozowanie do portretu, obiecując, że proces potrwa tylko kilka dni...  Statyczne i kameralne niskobudżetowe kino z ujmującą wręcz kreacją aktorską tylko dwóch postaci. Kolor i barwy filmu też i jak najbardziej  wprowadzają element artystyczny uzupełniając się wzajemnie ze znakomitą grą dwóch aktorów. Świetny kontrast charakterów i obyczajowości. Super interesujące kino!

Edited by Chicago
Edyt Ortograf

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

"Gdyby ulica Beale mogła mówić " to kolejny film Barry'ego Jenkinsa twórcy m.in. "Moonlight".Obraz powstał na kanwie powieści Jamesa Baldwina pod tym samym tytułem.To kolejna opowieść rozgrywająca się w środowisku amerykańskich Murzynów.Tyle,że tym razem gdzieś w latach 60 czyli w okresie nasilenia konfliktów rasowych w tym kraju.Śledzimy losy pary młodocianych kochanków ( on 22 ona 19 lat) mieszkańców nowojorskiego Bronxu.Młodzi znają się od dzieciństwa,przyjaźnią się a z czasem rodzi się między nimi uczucie.Ona ( śliczna Kiki Layne) jest wrażliwą,delikatną dziewczyną przeżywająca swą inicjację.On ( Stephan James) zdradza talenty artystyczne ( rzeźbi w drzewie).Obserwujemy ich pierwsze,niezdarne poczynania,próby znalezienia mieszkania i uzyskania stabilizacji życiowej.Jednak szczęście nie może trwać długo.W wyniku pewnych zdarzeń chłopak zostaje oskarżony o brutalny gwałt wobec innej kobiety,trafia do więzienia i oczekuje na proces.Z przebiegu wydarzeń można mieć wątpliwości czy zarzut ten jest prawdziwy i czy chłopak nie stał się ofiarą pomyłki sądowej a może nawet prowokacji na tle rasowym.W tym momencie film z sielskiego i idyllicznego romansu zmienia się w tragedię ludzką z rasizmem w tle.Ciekawie zarysowano obie rodziny kochanków.Rodzina dziewczyny ( ojciec i matka-oscarowa rola Reginy King trzymają stronę młodych) i chłopaka ( despotyczna,zdewociała matka pełna agresji wobec dzieci).W międzyczasie okazuje się,że młodzi będą mieli dziecko.Druga część filmu to walka obu rodzin i dziewczyny o uratowanie chłopaka i podważenie aktu oskarżenia.Co wiąże się ze zderzeniem z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.Represyjnem,skażonym w latach 60 rasizmem i uprzedzeniami.Zaletą filmu jest sposób narracji ( przemieszanie czasów),bardzo interesująca muzyka i dobre aktorstwo.Do wad zaliczyłbym zbyt lukrowany,idealistyczny obraz społeczności murzyńskiej i nierówne rozmieszczenie akcentów.Czarni są tylko dobrzy a Biali to szowiniści( oprócz dwóch osób).Miłość młodych pokazana jest bardzo delikatnie i subtelnie a na koniec nie ma obowiązkowego w kinie amerykańskim happy endu ( na szczęście !).Niemniej film nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia.Pozostawił mnie raczej chłodnym.

Edited by wojciech iwaszczukiewicz
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Gdyby ulica Beale mogła mówić " to kolejny film Barry'ego Jenkinsa twórcy m.in. "Moonlight".Obraz powstał na kanwie powieści Jamesa Baldwina pod tym samym tytułem.To kolejna opowieść rozgrywająca się w środowisku amerykańskich Murzynów.Tyle,że tym razem gdzieś w latach 60 czyli w okresie nasilenia konfliktów rasowych w tym kraju.Śledzimy losy pary młodocianych kochanków ( on 22 ona 19 lat) mieszkańców nowojorskiego Bronxu.Młodzi znają się od dzieciństwa,przyjaźnią się a z czasem rodzi się między nimi uczucie.Ona ( śliczna Kiki Layne) jest wrażliwą,delikatną dziewczyną przeżywająca swą inicjację.On ( Stephan James) zdradza talenty artystyczne ( rzeźbi w drzewie).Obserwujemy ich pierwsze,niezdarne poczynania,próby znalezienia mieszkania i uzyskania stabilizacji życiowej.Jednak szczęście nie może trwać długo.W wyniku pewnych zdarzeń chłopak zostaje oskarżony o brutalny gwałt wobec innej kobiety,trafia do więzienia i oczekuje na proces.Z przebiegu wydarzeń można mieć wątpliwości czy zarzut ten jest prawdziwy i czy chłopak nie stał się ofiarą pomyłki sądowej a może nawet prowokacji na tle rasowym.W tym momencie film z sielskiego i idyllicznego romansu zmienia się w tragedię ludzką z rasizmem w tle.Ciekawie zarysowano obie rodziny kochanków.Rodzina dziewczyny ( ojciec i matka-oscarowa rola Reginy King trzymają stronę młodych) i chłopaka ( despotyczna,zdewociała matka pełna agresji wobec dzieci).W międzyczasie okazuje się,że młodzi będą mieli dziecko.Druga część filmu to walka obu rodzin i dziewczyny o uratowanie chłopaka i podważenie aktu oskarżenia.Co wiąże się ze zderzeniem z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.Represyjnem,skażonym w latach 60 rasizmem i uprzedzeniami.Zaletą filmu jest sposób narracji ( przemieszanie czasów),bardzo interesująca muzyka i dobre aktorstwo.Do wad zaliczyłbym zbyt lukrowany,idealistyczny obraz społeczności murzyńskiej i nierówne rozmieszczenie akcentów.Czarni są tylko dobrzy a Biali to szowiniści( oprócz dwóch osób).Miłość młodych pokazana jest bardzo delikatnie i subtelnie a na koniec nie ma obowiązkowego w kinie amerykańskim happy endu ( na szczęście !).Niemniej film nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia.Pozostawił mnie raczej chłodnym.
Mam podobne odczucia. Nawet wątek "romansowy" jest wg mnie dość mdły. Film ratuje trochę kilka intensywnych, dramatycznych sekwencji - kłótnia rodzinna, scena spięcia z policjantem-rasistą(trochę przerysowana) i sekwencja z Puerto Rico.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Wszyscy wiedzą" to najnowszy obraz A.Farhadiego,reżysera pamiętnego Rozstania czy Klienta.Tamte filmy rozgrywały się w Iranie i pokazywały niezwykle złożoną sytuację społeczną  w tym kraju.Tym razem oglądamy rodzinną historię dziejącą się na hiszpańskiej prowincji.Jesteśmy na weselu i mamy okazję obserwować rodzinny zlot.I jak to przy takiej okazji spotykają się i rozmawiają ludzie,którzy często już dawno nie widzieli się.Jest wesoło,luzacko i fajnie.Jednak z nadejściem burzy wszystko się zmienia.Sytuacja wymyka się spod kontroli.Dochodzi do aktu porwania nastoletniej dziewczyny,córki głównej bohaterki .Porwania dla okupu.To wydarzenie wszystko zmienia.Para głównych bohaterów ( P.Cruz i J.Bardem) usiłują przeprowadzić własne śledztwo.Jak nie trudno się domyślić przy okazji wychodzą na jaw różne rodzinne sprawy i sprawki.Niekoniecznie stawiające w korzystnym świetle ich bohaterów.Uzewnętrzniają się wzajemne pretensje,animozje czy kompleksy.Od tej pory wszytko w rodzinie będzie już nie takie same.

Niestety ta historia nie wciąga nas.Pozostajemy obojętni.Bardziej pasuje ona do jakiejś latynoskiej opery mydlanej.Przykro to pisać ale reżyser tej klasy  co Fahradi nakręcił słaby film.Nie wiem czego tu zabrakło.Może to wina scenariusza.Fabuła jest naiwna i przewidywalna.Zawiedli też aktorzy.Cruz i Bardem nie grają a jedynie stroją miny.Właściwie nie da się nic dobrego o tym filmie napisać.Porażka.Może reżyser powinien powrócić do tematyki irańskiej ?

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Złodziejaszki" H.Koreedy,zdobywca złotej palmy ubiegłorocznego Cannes.Koreedę zapamiętałem z jego poprzedniego dzieła,bardzo udanej "Naszej młodszej siostry".Tym razem mamy również rodzinną historię rozgrywającą się we współczesnym Tokio.Ale ta rodzina jest dość nietypowa.Właściwie to nie wiadomo czy to jest rodzina czy jakaś komuna.Żyją na marginesie społeczeństwa.To outsiderzy mieszkający w małym,zrujnowanym domku,w dzielnicy blokowisk.Również skład tej rodziny jest nietypowy.To sędziwa babcia Hatsue ,jej syn Osuma z żoną Nobuyo,dwie nastolatki i małoletni syn Shota.Rodzina żyje głównie z dorywczych ( dość dziwnych zajęć ) i drobnych kradzieży.Tym trudni się Osuma i Shota.I trzeba przyznać robią to sprytnie i z wdziękiem.Śledzimy tę rodzinę w jej codziennych zajęciach.Przy gotowaniu,jedzeniu,przy zabawie czy też plażowaniu.Film ma wolną narrację,dzięki temu z czasem możemy zauważyć jakie uczucia i relacje łączą jej członków.A są to relacje wyjątkowe,świadczące o ich przywiązaniu.Pewnego dnia do tego stadła zostaje dokooptowana kilkuletnia dziewczynka Yuri,która dość szybko staje się pełnoprawną członkiniom "gangu" złodziejaszków.Przez resztę filmu śledzimy wzloty i upadki rodziny starającej się utrzymać na powierzchni.Co zresztą nie udaje się w finale.Koreeda pokazuje nam dobitnie,że rodzina to nie są koniecznie mityczne więzy krwi,czy sam fakt macierzyństwa.To przede wszystkim empatia,miłość,zrozumienie,wyrozumiałość czy tolerancja.Nawet wbrew społeczeństwu czy normom społecznym.Film emanuje ciepłem,humorem i pozytywną energią.Na szczęście nie ma tu pouczania,taniego dydaktyzmu czy sentymentalizmu.Gdzieś tam u podstaw można dopatrzeć się wpływu włoskiego neorealizmu czy K.Loacha.Na uznanie zasługują wszyscy aktorzy a zwłaszcza dzieci (Shota i Yuri).

Znakomity film !

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z niecierpliwością czekałem na jakiś rosyjski film bo zawsze jestem ciekaw co w tym kraju słychać."Dowłatow" A.Germana to nowość ze wschodu.Film rozgrywa się w 1971r. w czasach breżniewowskich.Bohaterem jest tytułowy Dowłatow,jak dowiadujemy się z filmu młody pisarz,który pragnie zaistnieć w literaturze.Jego problemem jest fakt,że nie należąc do związku pisarzy nie może zadebiutować.Nie może wydać powieści bo w Sojuzie pisarz musi być w państwowym związku,musi pisać o tym czego życzy sobie władza.Ten film to właściwie ciąg scen rozgrywających się w różnych mieszkaniach artystów i dysydentów.I rozmowy,można powiedzieć nocne Rosjan rozmowy.Rozmowy o sztuce,o wolności w sztuce o zmaganiu się z cenzurą.Bohater podejmuje wysiłki aby poznać ludzi,którzy umożliwią mu wydanie powieści.W związku z jego bezkompromisowością są one daremne.Co jakiś czas przewijają się postacie historyczne np. J.Brodski a i sam Dowłatow jak dowiadujemy się z komentarza spoza kadru był postacią autentyczną,ważną dla rosyjskiej literatury.Sam film jest w odbiorze dość ciężki bo po prostu przegadany.Właściwie cały czas to są rozmowy,dyskusje odbywające się w oparach alkoholu.O poszczególnych postaciach dowiadujemy się nie z przebiegu akcji ale z deklaratywnych dialogów.To powoduje statyczność fabuły.Tak więc ciekawy poznawczo ale forma zastosowana przez Germana wątpliwa.

Dla fanów dokumentu mam propozycję traktującą o alpinizmie."Free Solo" opowiada o amerykańskim wspinaczu A.Honnoldzie specjalizującym się we wspinaczce ekstremalnej bo samotnie i bez zabezpieczeń.Śledzimy jego przygotowania do wejścia  na pionową skałę ( 900m) w Parku Yosemite.O swojej filozofii życiowej i uprawianej dyscyplinie sportowej opowiada sam Honnold,jego partnerka i przyjaciele.W filmie można podziwiać niesamowite,nieprawdopodobne zdjęcia pokazujące nie tylko piękno gór ale i skalę trudności i wysiłku bohatera.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Cała prawda o Szekspirze" angielski tytuł "All is True" czyli kolejne spotkanie Kenneth'a Branagh'a z Szekspirem.Tym razem aktor jest producentem,reżyserem i odtwórcą roli głównej.Mamy rok 1613,po pożarze teatru The Globe Szekspir wraca do rodzinnego Stratfordu.Wraca z Londynu po wielu latach nieobecności do żony Anne (J.Dench),córek Judith i Susannah.Powrót ten jest niełatwy bo poeta musi ponownie odbudować relacje z żoną,córkami i mieszkańcami miasteczka nad Avon.Wraca jako człowiek sukcesu,zamożny,znany,można powiedzieć spełniony.Po przyjeździe okazuje się,że ta odbudowa relacji z rodziną nie będzie łatwa.Zaniedbywana żona Anne,nieszczęśliwa w małżeństwie z purytaninem Susannah oraz niespełniona,zakompleksiona ,tkwiąca w staropanieństwie Judith nie czekają na niego z otwartymi ramionami.William cierpliwie i z mozołem pracuje nad poprawą relacji rodzinnych.Przy okazji wypływa sprawa syna Hamneta,który zmarł w dzieciństwie w wyniku zarazy.Jak się okazuje łączyły go specjalne stosunki z ojcem i siostrą bliźniaczką Judith.Te wzajemne,skomplikowane relacje wychodzą na jaw dopiero teraz,po powrocie Szekspira.Pojawia się także wątek feministyczny.Inny ciekawy wątek pojawia się w rozmowie Williama z hrabią Southampton a dotyczący sonetów,których adresatem jest arystokrata.Ta scena jest jedną z kulminacji filmu i została genialnie rozegrana.Bardzo ciekawa jest forma filmu.Jest ona bardzo teatralna,niemal afilmowa,statyczna.I w tym przypadku to się doskonale sprawdza.Akcja jest niespieszna,aktorzy ( najczęściej szekspirowscy) grają manierą teatralną.Można się rozkoszować brzmieniem ich angielszczyzny.W ogóle sama fabuła z zagadką śmierci Hamneta jest bardzo szekspirowska.Scenografia i zdjęcia też są bardzo stylowe,nie ukrywają swej sztuczności,teatralności.Mnie nasunęły się porównania z klasyką czyli Henrykiem V L.Oliviera,który wzorował się na ilustracjach tzw. godzinkach księcia de Berry.W sumie film pewnie nie dla każdego,bardzo klasyczny i właśnie szekspirowski.Znakomicie zagrany i sfotografowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dzisiaj obejrzałem libańsko-amerykański film "Kafarnaum".No cóż trzeba się nastawić na mocne wrażenia.To film dla ludzi o mocnych nerwach.Akcja toczy się we współczesnym Bejrucie w środowisku biedoty,imigrantów i wszelkiego marginesu społecznego.Główny bohater,jedenastolatek Zejn wychowuje się w wielodzietnej rodzinie zamieszkującej slumsy.To przedwcześnie dojrzały chłopiec próbujący utrzymać się na powierzchni.Żyje on w silnym emocjonalnie związku z siostrą,którą rodzice sprzedają niemal jak niewolnicę obcemu mężczyźnie.Chłopiec ucieka z domu,wałęsa się po bejruckich slumsach.Poznaje imigrantkę z Etiopii z rocznym dzieckiem na utrzymaniu.Razem walczą o przetrwanie.W końcu Zejn zostaje sam z tym dzieckiem.Stopniowo dzieci pogrążają się coraz bardziej niczym w kolejnych kręgach piekielnych.Sięgają dna społecznego otoczeni znieczulicą,obojętnością czy wrogością.To obraz piekła rodem z Dantego. Naprawdę trzeba mocnych nerwów aby to nagromadzenie zła i nieszczęścia wytrzymać.W końcu dostrzegamy jednak tzw. światełko w tunelu.Do  Zejna jakby uśmiecha się los ( nie wiem czy ten finałowy optymizm jest uzasadniony?).Niesamowitą kreację stworzył chłopiec grający Zejna.A może po prostu nim jest.Finałowe ujęcie kamery gdy Zejn uśmiecha się do zdjęcia robi piorunujące wrażenie.W tym momencie jego twarz zmienia się diametralnie !

Edited by wojciech iwaszczukiewicz

Share this post


Link to post
Share on other sites

'Can Yoy Ever Forgive Me' - świetny obyczaj - dramat - komediodramat opowiadający prawdziwą historię amerykańskiej pisarki Lee Israel, która w latach 70 i 80 tworzyła pod pseudonimami Katharine Hepburn, Estee Lauder, Dorothy Kilgallen...

W momencie, kiedy jej publikacji już nikt nie chciał wydawać, książki były niesprzedawalne, utrata pracy i brak środków do życia idące w parze z alkoholizmem pogrążały ją z dnia na dzień, wpadła na pomysł fałszowania listów znanych osobistości mających znaczenie kolekcjonerskie i rynek zbytu w świecie lilerackim. Wkraczając na drogę przestępstwa i świadomie uprawiając przestępczy proceder zaczyna pozornie wychodzić z kryzysu finansowego. Przygotowując i realizując kolejne oszustwa coraz bardziej pogrąża się w przestępczym procederze... Film porusza przy okazji wątki o samotności, przyjażni i tęsknocie, czyli jakby nie spojrzeć - proza życia. Znakomita rola i wielki talent aktorski Melissy McCarthy nie pozostał bez echa - nominacja do Oscara. Oprócz znakomitej roli, reżyserii i oryginalnego życiowego scenariusza, na uwagę zasługuje świetny soundtrack. Na mnie wywarł ten film niesamowite wrażenie i jest on jednym z tych, które się pamięta. Super!

  • Thanks 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sam film posiada chyba echa przypominające słynny i też znakomity obraz 'Barfly' na podstawie prozy Ch. Bukowskiego. Kojarzył mi się również z 'Ironweed', ale tylko w zupełnie lużnej formule, raczej bez konkretnych podobieństw. Ale być może tylko mi się tak wydaje z jakichś  przypadkowych powodów...???


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Byłoby miło i uczciwie gdybyś podawał źródła.


If you want the job done right, hire a professional.

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Sine Metu napisał:

Byłoby miło i uczciwie gdybyś podawał źródła.

Przepraszam, ale o jakie żródła chodzi? Obejrzałem film i napisałem lużną refleksję na jego temat. A jak chcesz coś więcej wiedzieć w temacie, to po prostu wystarczy w Google wpisać tytuł filmu i wszystkie informacje przed tobą się otworzą. Myślę jednak, że bardziej chodzi o to, że chcesz tak po prostu, tradycyjnie po polsku przypierdolić się do mnie, bo innego powodu nie mogę sobie jakoś wyobrazić. Jak ci wzrasta ciśnieie w stosunku do mojej osoby, to wpisz mnie w ignorowanych userów i po problemie. Po co się męczysz chłopie? Wpis zupełnie nie na miejscu i od czapy.

Wojciechu, proszę zareaguj na wpis usera Sine Metu, bo za chwilę zacznie trollować wątek, a to przecież nikomu nie jest potrzebne. Zamiast pisać w temacie, to lata biedak po wątkach i szuka dziury w dupie.


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno już nie widziałem tak dobrego filmu made in USA.Mam na myśli "Przedszkolankę " S.Colangelo.

Główna bohaterka Lisa ( rewelacyjna Maggie Gyllenhaal) jest tytułową przedszkolanką w NYC.Na początku filmu obserwujemy ją w trakcie codziennych zajęć w pracy,w domu.W relacjach z mężem,dziećmi,współpracownikami.Wyłania się z tych obserwacji jej portret psychologiczny.Okazuje się ,że Lisa to kobieta sfrustrowana,niespełniona,rozczarowana życiem.Ma naturę artystyczną,interesuje się literaturą,poezją.Pisze wiersze ,uczęszcza na kursy literackie.Jej być może nadmierne aspiracje poetyckie zderzają się z "prozą życia".Jej poezja jest wtórna,mało oryginalna i błacha.Ponadto Lisa jest rozczarowana misiowatym mężem i dziećmi.Chodzi o to,że członkowie jej rodziny nie podzielają tych fascynacji artystycznych,że nie interesują się czymś więcej niż tanią rozrywką.Że nie pracują nad swoim rozwojem osobistym.Pewnego dnia Lisa spotyka w przedszkolu pięciolatka Jimmy'ego ( genialny Parker Sevak).Dziecko to okazuje się być geniuszem.Na gorąco,niemal od ręki tworzy on niesłychanie wysublimowaną i wyrafinowaną poezję niewytłumaczalną jak na jego wiek.Lisa szybko zdaje sobie sprawę ze skali talentu i postanawia poświęcić swój czas na dalszy rozwój dziecka.I tu pojawia się problem bo otoczenie Jimmy'ego ( ojciec,stryj i niania) kompletnie nie zdają sobie sprawy ze zdolności dziecka i nie znajdują zrozumienia dla poświęcenia Lisy.I w tym momencie reżyserka podąża dwoma tropami.Jeden to portret Lisy jako kobiety niespełnionej ,próbującej zrealizować się w roli opiekunki czy mecenasa małoletniego geniusza.I próbującej kształtować go na swój sposób i chronić go przed materialistycznym,płytkim światem zewnętrznym.To działanie zaprowadzi ją do finałowego zatracenia.Drugi trop ,którym podąża reżyserka to problem i istota geniuszu w sztuce.Jego niewytłumaczalność,niezrozumienie przez otoczenie.Fenomen przypadkowości i "niesprawiedliwości" w szafowaniu nim przez jakiegoś Demiurga.Jak np. w 'Amadeuszu".Film przejmujący głównie dzięki głównym rolom,stawiąjacy ciekawe pytania.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.