Jump to content
IGNORED

Fidelizer


il Dottore

Recommended Posts

Jakie są Wasze opinie na temat programu

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) ?

IMO jest lepiej, zarówno w opcji Audiophile jak i Extremist (szczerze mówiąc nie widzę różnicy między tymi dwiema opcjami).

Ale generalnie Fidelizer IMO działa. I to pozytywnie.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) więcej o Fidelizerze.

A jak toto się sprawdza u Was?

Kto nie próbował: progs jest za darmo, wyłącza się sam po restarcie systemu. Nic nie tracicie.

PC Audio jest fajne - doładowujesz sobie mały darmowy programik a emocje, jak z nowym kompletem kabli za 500 euro. :)

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Pewnie, że jest różnica, na głośnikach ledwo co jak dla mnie, ale na słcuhawach jak najbardziej. o ile WASAPI było jak pierdniecie komara, tak teraz jest to bardziej odczuwalne :) Ciekawe co Sławek będzie miał do napisania na ten temat.

Link to comment
Share on other sites

To chyba zalezy od ilości syfu w systemie i ogólnej wydajności (moc procka, ilośc RAM itp).

Jeśli ktoś ma i7, 32GB RAM ;) i/lub system zoptymalizowany w inny sposób to na cholerę mu Fidelizer? :)

Ale przy Atomach, 1-2 GB RAM i zaśmieconym systemie powinno się sprawdzić.

U mnie działa - dobry wynalazek dla leniwych fanów PC-Audio, grających z netbooka/nettopa. :)

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Tam była opcja, żeby ustawić ich jako start site w przegląądarce. Odhaczyłem, żeby nie - i tak mi ustawiło! :)

Ale jaki problem to sobie zaraz zmienić na poprzednią stronę startową?

Innych przejawów spamu nie dostrzeżono.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Różnica na granicy percepcji....ale używam....

 

Polecam za to ten przewodnik po PC Audio Audiomagica - zawiera cenne wskazówki, które się sprawdzają - ustawienia ASIO, playery.....

Przy tej ilości darmowego dobrego softu jakim jest chociażby Lilith czy ten playrek:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) rzucanie się na płatnego jplay-a uważam za ekstremalną fanaberię ;-)

Link to comment
Share on other sites

Osobiście najwyżej cenię Lilitha, za odrobinę słodyczy w dźwięku bez utraty rozdzielczości, a Stealth Audio Playera za najlepszą rozdzielczość i przejrzystość, choć czasem jest zbyt dosłowny...ogólnie nie są to jakieś OGROMNE różnice między poszczególnymi playerami, ale są.....wiele zależy od konfiguracji kompa.....

 

Już nie używam ASIO4All, z WASAPI mniej pitolenia i lepszy dźwięk.

Ja mam Win XP skonfigurowany minimalistycznie (wyłączone wszystko co niepotrzebne) + ASIO4ALL

Link to comment
Share on other sites

Ogólnie zabawa z PC audio jest bardzo fajna, bo z każdym rokiem gra mi to coraz lepiej i daję głowę, że za parę niedługich latek komp będzie głównym źródłem dźwięku nawet u tych obecnie skrajnie ortodoksyjnych audiofili, którzy opluwają PC Audio....

Link to comment
Share on other sites

Ortodoksja nic im nie pomoże, przesiądą się na komputery, gdy padnie im ostatni laser.

Skąd wezmą nowe CD-Playery? Włamią się do Muzeum Techniki? :) Kup teraz VHS wysokiej klasy - powodzenia życzę.

Na szczęście firmy już wyczuły "trynd" i oferują za chore pieniądze

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

To ma być listek figowy dla ortodoksów. Cena odpowiednia i podobno (są recenzje) gra toto jak hajendowy klocek. Skłonny jestem uwierzyć.

Ciekaw tylko jestem, czy jedynki i zera, które wypuszcza, różnią się czymkolwiek od tych z netbooka... :)

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

To takie coś jak ten serwer Olive z odtwarzaczem CD ? Omówione w ostatnim HiFiChoice.

"Oni rzekli: Panie, tu są dwa miecze. Odpowiedział im: Wystarczy." (Łk 22, 38)

"Lecz teraz - mówił dalej - kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz!" (Łk 22, 36)

Link to comment
Share on other sites

Jak to co? Wskaźniki wychyłowe, 14kg żywej wagi, zegary TCXO/OCXO, ale i wejście na atomowy master-clock ;)... mało?

I nie nazywaj tego pecetem, to serwer linuxowy. Nie wiem czemu... linux pewno bardziej audiofilski. A na poważnie to pewno mniej syfu w systemie i większa stabilność.

Najlepszy cytat ze strony Łowców Jeleni: "The rate of data transfer to the SSD is limited to 50MB/sec. due to the mechanical design of the HDD. The fastest option would be to use SSDs for both storage and playback, but due to the high costs of SSDs at present, it will be years before this option is economically feasible."

W skrócie: "daliśmy wam tylko 64GB SSD za 73 euro w detalu ze względu na zbyt wysoką cenę tych komponentów".

1 TB SSD kosztuje dzisiaj 1300 euro, w hurcie i w Azji pewno dużo mniej... I producent urządzenia kosztującego od 4 do 6,5 tys funtów (ceny

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) ) oświadcza że marne 1000 euro na pamięć SSD NIE MIEŚCI MU SIĘ W BUDŻECIE!!! :)))

Mi to się tez nie mieści ale w głowie, to już mój skromny serwer (w budowie) będzie praktycznie cały na SSD...

Łowcy jeleni - i tyle.

Natomiast stabilizowane termicznie kwarce - to jest fajny pomysł i chętnie bym kupił konwerter USB/SPDIF na takich częściach. Zdaniem Widealab różnicę słychać wyraźnie. Dobry zegar to czysta muza.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Guest SlawekR

(Konto usunięte)

Cóż, nie chciałbym gasić entuzjazmu Szanownych Kolegów, ale proponuję zrobić test z dwoma identycznymi kartami muzycznymi, wzmacniaczem z przełączanymi wejściami i różnymi "epokowymi" wynalazkami, które z entuzjazmem testujecie. Taki typowy test A/B, w czasie rzeczywistym. To bardzo ciekawe doświadczenie, ja je przeprowadziłem. Potrafi człowieka nauczyć pokory wobec ułomności jego zmysłów i psikusów jakie potrafi mu mózg sprawić, sugerując coś czego nie ma.

 

Przetestowałem w ten sposób, na zasadzie porównań i Jplayera w stosunku do Foobara. I z ciekawości Lilith, o którym tu wspominacie i kilka innych.

 

Wniosków szczegółowych nie przytoczę, przez szacunek dla dyskuktujących, bo nie ma szans, żeby ktoś nie poczuł się nimi urażony.

 

W każdym razie naprawdę polecam takie doświadczenie, jednoczesne odtwarzanie z dwóch różnych playerów, tego samego pliku, z dwóch identycznych źródeł (kart). Ba mogą by nawet ostatecznie niekoniecznie identyczne karty, byle podobne, zawsze można przekrosować i zamienić po chwili sygnały z playerów, żeby uśrednić wyniki. Ważne wszakże jest żeby spróbować.

 

To jest spokojnie do zrobienia, można puścić jeden player przez Asio, drugi przez Wasapi, czy też przez KSa, jeśli karta takowego obsługuje. W przypadku Jplayera to jest wręcz trywialnie proste, robi się "kopiuj" będąc na liście odtwarzania Foobara. A odtwarzanie w Jplayerze odpala się za pomocą spacji, a w Foobarze kursorem myszy. Można idealnie zsynchronizować odtwarzanie przy odrobinie wprawy i przełączać się w czasie rzeczywistym odtwarzając ten sam utwór. Oczywiście mowa o trybie bez hibernate w Jplayerze, bo ten odłącza inne procesy systemowe, piszę o tym uczciwie i dla porządku.

 

W każdym razie, tak jak wspominałem, nie napiszę jakie wnioski z tego wyciągnąłem, a może inaczej, ograniczę się do stwierdzenia następujacego: Koledzy zróbcie czym prędzej taki test A/B. Im szybciej go zrobicie, tym szybciej przestaniecie marnować czas i zajmiecie się czymś pożyteczniejszym :).

 

Bez urazy, ale takie są moje doświadczenia w tym względzie, a w końcu jest to wątek w którym mamy wymieniać nasze doświadczenia, więc swoje właśnie wymieniłem :-). Ale pewnie jestem po prostu głuchy... tę opcję też biorę pod uwagę. Tak jak wspomniałem, takie doświadczenie uczy pokory, człowiek przynajmniej nie wypisuje później farmazonów po forach, traktując ich jako pewnik, na zasadzie: "przecież usłyszałem, to tak musi być, no na pewno usłyszałem".

Link to comment
Share on other sites

Ale co właściwie chcesz powiedzieć? SŁYSZYSZ różnicę między playerami czy NIE?

Wal śmiało - błądzącym w ciemnościach przyda się oświecenie.

Mnie interesuje jedno: czy ew. różnica jest Twoim zdaniem warta 80 euro. :)

To mnie interesuje.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Guest SlawekR

(Konto usunięte)

Ale co właściwie chcesz powiedzieć? SŁYSZYSZ różnicę między playerami czy NIE?

 

 

No dobrze, napiszę wprost, chociaż nie lubię tego, bo wiem że mogę tym wywołać małą wojenkę, ale co mi tam w końcu to wątek gdzie mamy wymieniać doświadczenia.

W pierwszej chwili, gdy jeszcze nie zrobiłem bezpośredniego testu porównawczego, tylko przełączałem się raz jeden raz drugi, z kilku-kilkunasto sekundowa przerwą, to przysiągłbym że słyszę wyraźną różnicę, potrafiłem ją opisać i zdefiniować. Zadziałała magia sugestii, tak samo jak pewnie u setek innych osób w takiej samej sytuacji. Jakby ich podłączyć do wykrywacza kłamstw, to z całym przekonaniem odpowiedzieliby, że różnica jest słyszalna. I mówili by prawdę, przynajmniej tak by wykazał rzeczony wykrywacz kłamstw.

 

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy możemy dokonać porównania "oko w oko" przełączając się w czasie rzeczywistym na bieżąco z jednego na drugi, raz za razem, nawet co sekundę, czy też dwie. Różnica pomiędzy nimi wynosi dokładnie zero, zero wielkie jak boisko piłkarskie, zero absolutne, Null totalny. A jak się postarać dobrze zsynchronizować odtwarzanie, to wręcz ciężko uchwycić moment przełączania, szczególnie jak wiele się dzieje w samym dźwięku, który potrafi zamaskować delikatne pyknięcie występujące w momencie przełączania. ZERO, ZERO, ZERO. Co ciekawsze, jak już się człowiek "odtruje" z autosugestii, to i wracając do poprzedniej metody, z przełączaniem z odstępami dłuższymi, to i wtedy nagle przestaje słyszeć różnicę występującą jedynie na poziomie VooDoo....

 

"Słodycz Lilitha", "najlepsza rozdzielczość Stealth Audio Playera". cóż bez komentarza ..... Z całym szacunkiem dla Kolegi Zyzia, ale naprawdę polecam przeprowadzić testy jak wyżej opisałem, szczególnie nadają się pliki wysokiej rozdzielczości ze strony NuForce. Oj bardzo dobrze się do tego nadają:

http://www.nuforce.com/hp/media/Nuforce%20Demo1/index.php

Na odtrucie "VooDoo audio" idealne.

 

 

A dla przemyślenia, prosty test na zmysły człowieka. Proszę określć. który kwadrat jest jaśniejszy, A czy B?

 

 

 

Następnie proponuję wyciąć sobie fragment jednego i drugiego kwadratu jakimś programem graficznym i zestawić obok siebie.

 

I jak? Można nieco się zadumać i spokornieć w kwestii naszych zmysłów i tego co widzimy? Z dźwiękiem jest w 100% identycznie.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki.

Nie wiem doprawdy, jak tak wyważona i pozbawiona jakiegokolwiek zacietrzewienia wypowiedź może być iskrą wywołującą kolejną forumową wojenkę.

Zresztą - jak sam napisałeś - tu nie chodzi o wojenki, tylko o wymianę doświadczeń.

"To się wie, co się ma"...

Do playera za 80 euro od początku podchodziłem sceptycznie, natomiast tego Lilitha chętnie wypróbuję, bo jest darmowy.

Nic nie tracę, a może będzie mi się WYDAWAŁO że gra lepiej?

Poziom satysfakcji mi wzrośnie za darmo! :)

A czyż nie o to chodzi?

Każdy kleci sobie swój własny system, niejako "pod siebie". To NAM ma cały ten złom grać a nie kolegom, sąsiadowi czy komu tam jeszcze...

I jeśli nam się wydaje że jest lepiej po instalacji jakiegoś tam softu, to IMO - jest OK.

Bo... wchodząc już w domenę czysto filozoficzną: może Tobie, Sławku się wydawało, że nie ma różnicy?

Absolutnie nie neguję Twego doświadczenia i osłuchania oraz klasy Twego sprzętu, tylko po prostu rozpatruję kolejne możliwości.

Ze swojej strony: nie słyszę różnicy między kablami USB i dyskami twardymi ;), słyszę zaś doskonale interkonekty i głośnikowe. :)

Nie słyszę różnicy między poziomami Audiophile i Extremist w Fidelizerze.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Guest SlawekR

(Konto usunięte)

To wszystko co piszesz to prawda. to nam ma dobrze grać sprzęt i to my mamy czerpać z tego satysfakcję, reszta jest absolutnie bez znaczenia.

 

Aczkolwiek poznanie opinii innych może na pomóc w niezapędzaniu się w ślepy zaułek. Już sama świadomość ułomności zmysłów człowieka, może dać nam pewien dystans i nieufność do tego co słyszymy. I, że może warto posłuchać tego jeszcze raz, ale jutro, jak już będziemy wypoczęci.

 

Co do rozważań filozoficznych, że może mi się wydawało. Tu też masz rację, zresztą sam to napisałem, że nie uważam się za człowieka nieomylnego i że to są moje własne odczucia. Ja już jestem po tym ciekawym doświadczeniu, powtarzanym zresztą wielokrotnie i już mam świadomość ułomności moich zmysłów :-). Absolutnie nie odważyłbym się mojej opinii stawiać jako dogmat nieomylności. Może jestem "za cienki w uszach" żeby usłyszeć różnicę pomiędzy odtwarzaczami. Chociaż z drugiej strony, w opinii znajomych słuch tzw. techniczny mam dobry, to moje przekleństwo, bo cały czas ktoś mi gitarę zawraca na zasadzie "chodź posłuchać". Bez problemu potrafię wykazać różnice, jeśli takowe są odczuwalne i powtarzalne w teście A/B. I to nawet delikatne zniekształcenia fazy, które wielu osobom potrafią umknąć. Ale jeśli wie się co i gdzie szukać, to i to bez problemu można wychwycić. Niestety w kwestii playerów, pomimo że starałem się z całych sił, naprawdę starałem się i to przez dłuższy czas, to już nie byłem taki kozak, żeby wskazać jakąkolwiek różnicę. A już żeby określić z której w danym momencie konfiguracji sprzętowo-programowej gra, to już można zapomnieć w 100%. "Polegli na polu chwały".

 

Różnica pojawiała się, jeśli poziom głośności nie był ustawiony dokładnie identycznie, wtedy sugestia robiła swoje i ten głośniejszy, z automatu stawał się tym lepszym.

 

Reasumując, ja nie jestem w stanie usłyszeć różnicy w tym konkretnym przypadku. Ale to może i dobrze, będę zdrowszy i więcej kasy w kieszeni zostanie :-). Mogę ją przeznaczyć na to, co realnie może coś zmienić na plus, w dźwięku.

 

Ale tak poza tym to niech każdy sobie testuje i używa co tam sobie życzy, dla własnej satysfakcji. Mnie nic do tego, jego kasa, jego wybór. Ja Wisły kijem zawracać nie zamierzam :-).

Link to comment
Share on other sites

 

Reasumując, ja nie jestem w stanie usłyszeć różnicy w tym konkretnym przypadku. Ale to może i dobrze, będę zdrowszy i więcej kasy w kieszeni zostanie :-). Mogę ją przeznaczyć na to, co realnie może coś zmienić na plus, w dźwięku.

 

 

Święta racja!

Hier is ein Hund begraben, jak mawiali starożytni Rzymianie! :)

I pojawia się ważna kwestia... kwestia ODPOWIEDZIALNOŚCI za wypowiedziane słowa.

Bo jeśli ktoś zachwala darmowy player - to ja nie widzę w tym nic złego, zamontuję go sobie i albo mi się spodoba, albo nie... ale jeśli ów player kosztuje 80 euro, to już jest trochę inna para kaloszy.

Masz 100% racji, że lepiej zainwestować w rzeczy przynoszące ISTOTNE zmiany, a nie na zasadzie "wydaje mi się, że słyszę różnicę".

Bo jak długo "usprawnienia" typu Fidelizer są darmowe - jest OK. Do tego z Fidelizerem w MOIM systemie naprawdę jest lepiej... Ale zachwalanie rzeczy kosztownych na zasadzie "jest dobre - bo mam" nie ma wiele wspólnego z odpowiedzialnością.

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

A ja zaproponuję Koledze SŁAWKOWI R taki test:

zapuść muzę (plejer dowolny) wybierz tło pulpitu - np czerwone albo niebieskie a potem zmień na oliwkowe. Czyżby odruch oczno-uszny??? heheh

albo zripuj track z CD do wave, flac, ape i użyj komparatora w foobarze (podobno to słychać tak samo- ale tylko PODOBNO)

 

Jak dla mnie różnice między foobarem a winampem są ewidentne.

Link to comment
Share on other sites

Przecież pisałem, że różnice są minimalne, ale dla mnie są :) Akurat nie zaliczyłbym pewnych zdarzeń do autosugestii, bo niektórzy po prostu zapewne inaczej odbierają dźwięk, nie zwracają uwagi na pewne rzeczy, poza tym wiele zależy też od sprzętu towarzyszącego....Stealth Player akurat ładuje wszystko do RAM-u, fidelizer konfiguruje kompa pod audio można powiedzieć....coś tam to daje, bez jaj że nic, ale płacenie za playerka 99 Euro uznaję również jak najbardziej za fanaberię, jak się bawić to się bawić darmowo - jest czym :-)

P.S. Niedługo pewnie Pacuła zrecenzuje jplay-a i będzie się działo :-))))

 

Co do Lilitha - to naprawdę jest po lekko słodkiej stronie ;-), niczym się nie sugerowałem jak go pierwszy raz zainstalowałem, nie wiedziałem o nim nic totalnie, a tak subiektywnie go odebrałem, po prostu taką ma aurę widocznie, albo tak na mnie podziałał :-))))

Link to comment
Share on other sites

Guest SlawekR

(Konto usunięte)

A ja zaproponuję Koledze SŁAWKOWI R taki test:

zapuść muzę (plejer dowolny) wybierz tło pulpitu - np czerwone albo niebieskie a potem zmień na oliwkowe. Czyżby odruch oczno-uszny??? heheh

albo zripuj track z CD do wave, flac, ape i użyj komparatora w foobarze (podobno to słychać tak samo- ale tylko PODOBNO)

 

Jak dla mnie różnice między foobarem a winampem są ewidentne.

 

 

A czy ja wspominałem gdzieś o Winampie? Dyskutujemy o Playerach w miarę dobrze domyślnie napisanych i skonfigurowanych. A na domyślnych nastawach, Winamp nie pomija miksera systemowego, ba potrafi na dzień dobry modyfikować dane wejściowe za pomocą różnych powłączanych korekcji. Dopiero po odpowiednich konfiguracjach może "gadać" jak należy. Wtedy różnica pomiędzy nim, a Foobarem będzie dokładnie taka jak ją opisuje i sam przyznaje autor Foobara, czyli zerowa.

 

Oczywiście chętnie wykonam wszelkie testy porównwcze, zawsze jestem otwarty na nowe doświadczenia. A jeśli już mowa o tle pulpitu i innych podobnych rzeczach. Może warto na spokojnie przeanalizować przyczyny określonych zjawisk. Czy może mamy to na zawsze pozostawić w sferze magii i VooDoo? Już Artur C Clarke kiedyś powiedział, magia to też nauka, tyle że taka której zasad jeszcze nie udało nam się poznać.

 

Więc może wróćmy do podstaw, skąd się bierze dźwięk w komputerze i na jakiej zasadzie powstaje. Autorzy programów audio piszą i timingach, ubijaniu proesów, wydajności i tym podobnych rzeczach. Więc przeanalizujmy skąd dźwięk w komputerze i jak powstaje. Analiza będzie w podpunktach.

 

 

 

1. Pierwotnie dźwięk zdigitalizowany, traktowany jest przez komputer jak zwykłe dane, jak każde inne dane, jak dokument Worda, jak plik ze zdjęciem, itd.

2.Można go przesyłać wielokrotnie, tam i z powrotem w obrębie komputera, pomiędzy komputerami itd. Nie ulegnie utracie nawet bajt danych, bo transmisja jest nadmiarowa, asynchroniczna, następująca na żądanie i pod kontrolą odbiornika.

3. Kwestia wydajności, Wąskim gardłem najczęściej jest dysk, ale i tak współczesne dyski rotujące potradią przesłać około 100MB/s (megabajtów na sekundę). Traktując to w rozmiarach pliku Wave można przesłać jeden utwór w sekundę.

4. Jedziemy dalej, gdzie powstaje dźwięk traktowany jako dźwięk cyfrowy, spdif, I2S, w każdym razie już dźwięk o określonej częstotliwości próbkowania.

Powstaje on w specjalizowanym procesorze DSP karty muzycznej, Każda karta taki procesor posiada, VIA Envy, Oxygen HD od CMI itd. Zapis cyfrowy audio jest składany w takim procesorze na podstawie napływających nadmiarowo danych. Nadmiarowość jest poteżna bo nawet stukrotna. Tworzony sygnał jest taktowany wzorcowym zegarem systemowym procesora DSP karty muzycznej. Każda karta taki zegar posiada, czasem nawet 2 (Via Envy) i to od stabilności tego zegara zależą timingi. Tak naprawdę wszystko zależy od tego procesora DSP, a jedynym zadaniem reszty komputera jest dostarczyć dane na żądanie DSP. Dostarczyć na czas, nadmiarowo i bez przerw. Przy czym jeszcze raz podkreślmy różnicę w potrzebach a w dostępnej wydajności, potrzebujemy wydajność skuterka, a dysponujemy wydajnością odrzutowca.

6. Więc teraz przechodzimy do kwestii zdolności komputera do dosłania danych na czas i potrzeby ubijania procesów systemowych, patrz tytułowy Fidelizer.

Potrzebujemy szybkości skutera, mamy odrzutowiec. Fidelizer to takie wyrzucenie z odrzutowca dwóch foteli, żeby był lżejszy, dzięki temu "na pewno" nie będzie wolniejszy od skutera. Taka jest właśnie skala "problemu" na dziś :-).

7. Kwestie wydajności mamy już omówioną, teraz kwestia timingów i wpływu na nie czystości procesów systemowych i wydajności komputera. Jak już wspomniałem, za składanie sygnału audio do kupy odpowiada procesor DSP audio i robi to na podstawie swojego własnego zegara. Logika jasno pokazuje, że jeśli dane dotrą do niego na czas i na jego żądanie, to kompletnie nie ma znaczenia skąd one dotrą, czy z pamięci RAM, dysku rotującego, czy też z pendrive. Ważne żeby dotarły bez błędów, a i tak wszystko zależy od jakości zegara procesora DSP karty audio.

8. Analizujmy dalej, więc co tak naprawdę ma znaczenie w komputerze w kwestiach audio i czy nie powinniśmy w takim razie na nic zwracać uwagi? Ano tak dobrze to nie ma. Przede wszystkim musimy zwracać uwagę na fakt, czy dane, zanim dotrą do procesora DSP nie podlegają jakiejś obróbce. To bardzo ważna rzecz. Tu rola odtwarzacza właśnie. Następnie musimy zwrócić uwagę, czy sam procesor DSP, poza poskładaniem sygnału do kupy, nie robi czegoś z nim. Niestety wiele procesorów DSP ma zaimplementowane różne cyfrowe korekcje. Bezwzględnie należy je dezaktywować.

9. No i ostatnie rzecz o której należy wspomnieć, największa wada komputera jako takiego, na tyle ważna że wymaga osobnego podpunktu. Zasilanie. Tu jest pies pogrzebany niestety. Każdy element komputera jest zasilany z tego samego impulsowego zasilacza. Każdy "wyszarpuje" z niego prąd, generując zwrotnie zakłócenia. Od jakości samego zasilania zależy bardzo dużo. Jak już wspominałem, timingi zależą od zegara procesora DSP. Zegar ten najczęściej jest wzbudzany za pomocą kwarcu, na samej kostce procesora. Procesor, a co za tym idzie i sam zegar, siłą rzeczy są zasilane z tego samego zasilacza co inne komponenty, co w zależności od jakości samego zasilacza może nie pozostać bez wzajemnego wpływu. Sama karta graficzna potrafi szarpnąć z zasilacza i 100A, mocny procesor praktycznie drugie tyle. Bardzo ciężko o utrzymanie stabilności i czystości napięć w takim układzie. W tym sensie ograniczenie "własnego życia" procesów systemowych powiązanych z zasilanymi komponentami, może być istotne. Im mniej się dzieje w systemie tym lepiej. W kontekście tego stwierdzenia, dość dyskusyjnym może być obciążanie procesora 4 rdzeniowego pokroju Sandy Bridge w 100% w celu poprawy dźwięku. Taki procesor o TDP 95W może nieźle namieszać w zasilaczu.

 

 

Kolega Absinthe3 zaproponował doświadczenie ze zmianą tła, zapewne słyszy w tym przypadku różnicę. Ja to sprawdzę dziś, bo czemu by nie sprawdzić. Ale już wyżej starałem się znaleźć rozsądne wytłumaczenie potencjalnego występowania tego zjawiska. Warto by było przy takiej zmianie tła zobaczyć, co się wyczynia na zasilaniu kart graficznej i jaką to ma korelację z zasilaniem/zegarem/timingami procesora DSP Audio. A jaki to będzie mieć logiczny wpływ na player audio? Ano zerowy. Zadaniem playera jest: nie dopuszczenie do obróbki danych zanim dotrą do procesora DSP, Sterowanie przepływem danych na żądanie procesora DSP audio i dostarczanie mu danych na czas, dostarczanie asynchronicznie i nadmiarowo, czy to z pamięci operacyjnej, z cache procesora, z dysku, pendrive... Tu dochodzimy do kolejnego VooDoo, jakie to będzie mieć znaczenie skąd te dane są dosyłane, przy założeniu że źródło danych jest wystarczająco wydajne i transmisja z natury rzeczy jest asynchroniczna (na żądanie odbiornika danych). Ano zerowe znowu.

Że lepiej z pamięci niż z dysku rotującego? A niby te dane z dysku rotującego to przychodzą z talerzy? A może jednak z pamięci cache dysku, której obecne dyski mają 32/64/128MB. Więc jaki jest wpływ samego medium? Ano tyle co na poziomie zakłóceń zwrotnych do zasilacza, przy szarpnięciach prądowych podczas pracy tegoż medium. Tyle, że w takim przypadku aby był zysk z przesłania danych z pamięci RAM, zamiast z dysku, to należałoby ten dysk uśpić na czas pracy playera, pobierającego dane z RAM. Inaczej to dysk, jak generował zakłócenia do tej pory, tak samo będzie to robić dalej. \

 

Zasilanie, zasilanie i jeszcze raz zasilanie. Dlatego też uważam, że znacznie lepszym pomysłem od VooDoo playerowego, będzie porządne zasilenie karty muzycznej, począwszy od jej procesora DSP i zegara.

 

A to ze względów oczywistych, najprościej wykonać w karcie zewnętrznej. To tyle w kwestii braku przewagi zewnętrznego interfejsu audio nad wewnętrznym,

o którym to braku piszą Koledzy w innym wątku. Dobry zewnętrzny interfejs audio z pełnym asynchronicznym retaktowaniem sygnału przychodzącego, na podstawie dobrego własnego zegara i z dobrym zasilaniem i można sobie zmieniać tło pulpitu do woli, można sobie zmieniać playery i inne bajery.

 

Ale się rozpisałem, ciekawe czy komuś będzie się chciało to czytać :-).

 

Przecież pisałem, że różnice są minimalne, ale dla mnie są :) Akurat nie zaliczyłbym pewnych zdarzeń do autosugestii, bo niektórzy po prostu zapewne inaczej odbierają dźwięk, nie zwracają uwagi na pewne rzeczy, poza tym wiele zależy też od sprzętu towarzyszącego....Stealth Player akurat ładuje wszystko do RAM-u, fidelizer konfiguruje kompa pod audio można powiedzieć....coś tam to daje, bez jaj że nic, ale płacenie za playerka 99 Euro uznaję również jak najbardziej za fanaberię, jak się bawić to się bawić darmowo - jest czym :-)

P.S. Niedługo pewnie Pacuła zrecenzuje jplay-a i będzie się działo :-))))

 

Co do Lilitha - to naprawdę jest po lekko słodkiej stronie ;-), niczym się nie sugerowałem jak go pierwszy raz zainstalowałem, nie wiedziałem o nim nic totalnie, a tak subiektywnie go odebrałem, po prostu taką ma aurę widocznie, albo tak na mnie podziałał :-))))

 

Potencjalny wpływ Fidelizera opisałem wyżej, oczywiście to wszystko z mojego punktu widzenia i po moich własnych przemyśleniach. To żeby była jasność, każdy może mieć w tej kwestii swoje zdanie i ma do tego zdania pełne prawo :-).

Co do odczytu z RAM, to też się wyżej wypowiedziałem :-).

 

Co do odbioru dźwięku, masz całkowitą rację. Szczególnie w Twoim ostatnim zdaniu, kluczowym jest stwierdzenie "subiektywnie odebrałem".

 

Ja też to wszystko oczywiście odbieram z gruntu subiektywnie. Tyle że nieco inaczej, do tego staram się znaleźć w tym racjonalne podstawy fizycznego wytłumaczenia określonych zjawisk :-). A że odbieramy to inaczej, a cóż w tym złego. Liczy się nasza indywidualna satysfakcja z obcowania z muzyką. Reszta nie ma znaczenia, co kto i gdzie powie/napisze.

 

Święta racja!

Hier is ein Hund begraben, jak mawiali starożytni Rzymianie! :)

I pojawia się ważna kwestia... kwestia ODPOWIEDZIALNOŚCI za wypowiedziane słowa.

Bo jeśli ktoś zachwala darmowy player - to ja nie widzę w tym nic złego, zamontuję go sobie i albo mi się spodoba, albo nie... ale jeśli ów player kosztuje 80 euro, to już jest trochę inna para kaloszy.

Masz 100% racji, że lepiej zainwestować w rzeczy przynoszące ISTOTNE zmiany, a nie na zasadzie "wydaje mi się, że słyszę różnicę".

Bo jak długo "usprawnienia" typu Fidelizer są darmowe - jest OK. Do tego z Fidelizerem w MOIM systemie naprawdę jest lepiej... Ale zachwalanie rzeczy kosztownych na zasadzie "jest dobre - bo mam" nie ma wiele wspólnego z odpowiedzialnością.

 

 

A tu pozwolę się nie zgodzić. Każdy ma prawo do indywidualnego wyceniania owoców swojej pracy. Nam nic do tego. My te owoce i ich realizm wyceny, możemy co najwyżej ocenić, głosując własnym portfelem.

 

Jeśli są klienci, którym korzystanie z danego rozwiązania przynosi istotną satysfakcję i są gotowi za to zapłacić równowartość Windows 7 Home Premium, który jest zapewne produktem o podobnym stopniu skomplikowania ;-), to czemu nie. Ich kasa, ich wybór. Jestem daleki od potępiania kogokolwiek. Jest zapotrzebowanie, jest towar, jest klient który za niego płaci. Przecież ci klienci nie kupują tego za Twoje pieniądze, więc nie masz co się oburzać, nie tracisz na tym ;-).

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście, że nic mi do wydatków innych osób.

Natomiast jeśli ktoś mi wpiera, że dana rzecz będzie najlpesza również i dla mnie, to wypada się przynajmniej zastanowić.

Wszelako dzięki za słowa prawdy o drodze i losie plików audio w kompie. :)

Jeśli DAC - to NOS-DAC z buforem lampowym, jeśli wzmacniacz - to Pure Class A.

Link to comment
Share on other sites

Guest SlawekR

(Konto usunięte)

A gdzie tam ktoś coś komuś wpiera, bo jakoś ciężko mi się było czegoś takiego dopatrzeć. Producent aplikacji opisuje mechanizmy jakie nią rządzą, ponadto udostępnia wersję demo nieodpłatnie, na zasadzie "sam sobie posłuchaj". To akurat chyba stosunkowo uczciwe postawienie sprawy. Każdy ma wolny wybór, każdy może sobie sprawdzić czy słyszy różnicę czy nie. Ja sobie sprawdziłem, no i git.

Link to comment
Share on other sites

Ja sobie sprawdziłem, no i git.

winamp i foobar były ustawione w tym samym trybie- różnice dyskretne, ale jednak są.

obserwacja z pulpitem była absolutnie przypadkowa i zaskakująca także dla mnie.

Porównanie formatów zripowanych traków- synal na komparatorze foobara- rozpoznał w 100% (ja się bawiłem kompem,on robił za królika doświadczalnego)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.