Jump to content
IGNORED

Fascynacje jazzowe


Chicago
 Share

Recommended Posts

Dwie póżniejsze, piękne płytki NHOPa - 'Those Who Were' z 1996 i 'This's All I Ask' z 1997. W obydwóch przypadkach NHOP zaprosił specjalnych gości i tak mamy w 'Those Who Were' Johnny Griffina, natomiast w 'This's All I Ask' Oscara Petersona i Philla Woodsa. Dlaczego to są piękne płyty? Bo są szczere i 'ciepłe'. Od zawsze te płyty cenię - komplet pięknych melodii z jazzowo-skandynawskim feelem, zagrany rzeczowo i po mistrzowsku. Ten skandynawski feel, to feel zadumy i wyciszenia - dla kontrastu tej zadumy i wyciszenia, mamy Johnny Griffina, Oscara Petersona i Philla Woodsa, których to zwołał do nagrań NHOP. Reszta składu też znana i wypróbowana z kluczowym Ulfem Wakeniusem w obydwóch sesjach - zresztą nie wiem czy jest ktoś na świecie z kim NHOP niegrałby...??? 😁

Spełniają te płytki też wymogi audiofilskie - są bardzo dobrze zrealizowane! Nagranie, miks i master: duński inżynier Hans Nielsen. Rzadko się zdarza, żeby mastering robił też inżynier nagrań, ale oczywiście nie jest to jakiś szczególny i odosobniony przypadek. Uważam, że opcja, gdzie nagranie/miks i mastering robi jedna osoba, wpływa nie inaczej jak tylko dobrze na jakość realizacji.

Pomyślałem, że te piękne i przystępne płytki trzeba przypominać od czasu do czasu - są to rzeczy uniwersalne, bardzo dobrze zagrane, bardzo dobrze brzmiące, z bardzo fajnym i ciepłym feelem, i bardzo dobrze zrealizowane.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) IMG_4395.thumb.jpg.dd7c1c2280eec38e4559e18420871834.jpg

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Gratuluję refleksu i wiedzy w rozwiązaniu zagadek. To taki mały żart. Seiferta bym poznał ale Nils Petter Molvaer to już trudniejszy orzech do zgryzienia.

Jestem pod wrażeniem tak szczegółowej i ustematyzowanej wiedzy mahavishnuu oraz innych. Oczywiście nie mówię o Gospodarzu tego forum gdyż On to odleciał w kosmos. 😊

Link to comment
Share on other sites

6 godzin temu, Chicago napisał:

Dwie póżniejsze, piękne płytki NHOPa - 'Those Who Were' z 1996 i 'This's All I Ask' z 1997. W obydwóch przypadkach NHOP zaprosił specjalnych gości i tak mamy w 'Those Who Were' Johnny Griffina, natomiast w 'This's All I Ask' Oscara Petersona i Philla Woodsa. Dlaczego to są piękne płyty? Bo są szczere i 'ciepłe'. Od zawsze te płyty cenię - komplet pięknych melodii z jazzowo-skandynawskim feelem, zagrany rzeczowo i po mistrzowsku. Ten skandynawski feel, to feel zadumy i wyciszenia - dla kontrastu tej zadumy i wyciszenia, mamy Johnny Griffina, Oscara Petersona i Philla Woodsa, których to zwołał do nagrań NHOP. Reszta składu też znana i wypróbowana z kluczowym Ulfem Wakeniusem w obydwóch sesjach - zresztą nie wiem czy jest ktoś na świecie z kim NHOP niegrałby...??? 😁

Spełniają te płytki też wymogi audiofilskie - są bardzo dobrze zrealizowane! Nagranie, miks i master: duński inżynier Hans Nielsen. Rzadko się zdarza, żeby mastering robił też inżynier nagrań, ale oczywiście nie jest to jakiś szczególny i odosobniony przypadek. Uważam, że opcja, gdzie nagranie/miks i mastering robi jedna osoba, wpływa nie inaczej jak tylko dobrze na jakość realizacji.

Pomyślałem, że te piękne i przystępne płytki trzeba przypominać od czasu do czasu - są to rzeczy uniwersalne, bardzo dobrze zagrane, bardzo dobrze brzmiące, z bardzo fajnym i ciepłym feelem, i bardzo dobrze zrealizowane.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) IMG_4395.thumb.jpg.dd7c1c2280eec38e4559e18420871834.jpg

 

Prawie się przestraszyłem a niepotrzebnie. Płytki genialne, już słucham. Dzięki za podpowiedź.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

„Ummagumma” z dwóch powodów:

1. To niezwykle ważny album w mojej edukacji muzycznej. Kiedyś otworzył mi uszy na zupełnie nowy, fascynujący świat dźwięków („poważna” i rockowa awangarda). Kłaniają się dwie audycje. Pierwsza była nadana wiosną 1987 roku, był to „Klub stereo”, w którym Tomasz Beksiński prezentował dyskografię Pink Floyd. Druga pojawiła się w lipcu 1987 roku w nocnej audycji Jerzego Kordowicza  „Zapraszamy do Trójki”.

2. Jest to jedna z moich ulubionych okładek. W dobie płyt kompaktowych nie można już w pełni cieszyć się konceptem artystycznym.

Skąd taki nick? W sumie wyszło trochę przypadkowo. Ot, szybka improwizacja, bo trzeba było coś wymyślić. Pierwsza litera jest mała, ponieważ wyszedłem z założenia, że z dużej powinien być tylko ten właściwy Mahavishnu. Dwie literki „u” dlatego, aby nie był identyczny. Chodziło w końcu tylko o luźne nawiązanie.

W przypadku Twojego nicka od razu wiadomo, o co chodzi. 😉  Oj, przepiłowało się ten album wiele razy. Wiadomy utwór zawsze bardzo lubiłem. Zresztą, na tej płycie nie ma słabych punktów. Do dzisiaj nie potrafię się zdecydować, który album tej zacnej orkiestry lubię najbardziej - TEN czy też „Close To The Edge”.

Edited by mahavishnuu
Link to comment
Share on other sites

Mój nick to nie tylko nawiązanie do jednego z najlepszych moim zdaniem utworów w historii rocka progresywnego, ale również do mojej natury wiecznego poszukiwacza nowych dźwięków. Od zawsze tak mam...od dziecka cały mój świat to muzyka i ciągłe jej eksplorowanie, wyławianie ciekawych płyt i wykonawców.

Ale to tak na marginesie.
Dzięki za wyczerpującą odpowiedź.

Edited by McGyver
literówka
Link to comment
Share on other sites

Z zawodników jazzu progresywnego na styku fusion i nowoczesnego mainstreamu, ale i contemporary oraz odjazdów free, to wymieniłbym też słynnego nowojorskiego basistę Ed Schuller - syna jeszcze bardziej słynnego Gunthera Schullera - trębacza, dyrygenta, kompozytora, edukatora, historyka i  publicysty...

Ed Schuller & Band - 'The Eleventh Hour' / TUTU Records, 1992

Mamy tu kawał solidnego, w przeważającej części elektrycznego grania w klimatach progresywnego jazz-fusion z brzmieniem rockowej i funkowej gitary Billa Bickforda przemiennie wysuwającej się na pierwszy plan z puzonem Gary Valente i saksofonami Greg'a Osby. Na perkusji Victor Jones i na instrumentach perkusyjnych Arto Tuncboyaci. Płytka nie jest nudna i jest czego słuchać, chociaż nie jest to jakiś ósmy cud świata. Rzetelne podejście do tematu i bardzo fajne, przystępne oraz niesztampowe elektryczno-akustyczne granie z wzorowym soundem. Można się pofascynować, a jak nie pofascynować, to przynajmniej wysłuchać i wyrobić sobie zdanie na temat nagrania. Ed Schuller jest postacią niebagatelną w jazzowym zgiełku - pomijając już relacje rodzinne, to jest to muzyk, którego resume nie pozostawia złudzeń - oprócz gruntownego wykształcenia, gość grał i współpracował z Lee Konitzem, Davidem Liebmanem, Clarkierm Terry, Jimmy Knepperem, Mal Waldronem, Joe Lovano, Paul Motianem, Patem Martino, Timem Berne... i wieloma innymi znaczącymi postaciami jazzu, co w jego muzyce od razu słychać - nie ma tutaj przypadków, tylko 'zawodowe', solidne i gruntowne granie. 'The Eleventh Hour' jest jego drugą płytą pod własnym nazwiskiem wydaną przez niemiecki label TUTU Records. Na uwagę zasługuje kompozycja piąta 'Keeping Still / Mountain' nawiązująca linią melodyczną do 'Sunshine of Your Love'. W sumie bardzo jest to ciekawe - sam czasami wykorzystuję motyw z 'Sunshine of Your Love' w moich improwizacjach... 👍

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) IMG_4398.thumb.JPG.b2323e468cc7866f48eea9c7edd44a94.JPG

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

20 godzin temu, mahavishnuu napisał:

Wiem, że niektóre pozycje znasz,

Właściwe, to na dzień dzisiejszy znam wszystkie te pozycje. 

20 godzin temu, mahavishnuu napisał:

Hans Koller/Wolfgang Dauner/Adelhard Roidinger/Zbigniew Seifert/Janusz Stefański - Kunstkopfindianer (1974) – klasyka europejskiego fusion ożenionego z bardziej strawną odmianą free. Mocna rzecz!

Tak, mocna rzecz, mocna i świetna 😉

22 godziny temu, piorasz napisał:

Na YouTube nie ma w całości.

Jest, zobacz sobie na profilu użytkownika Malibu.

Edited by Adi777
Link to comment
Share on other sites

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Taki album umilał mi ostatnie 30 minut. Bardzo ładny spiritual połączony z free, ale tego free to ja tam za dużo nie słyszałem. Słyszałem natomiast bardzo solidne granie i dobre kompozycje.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Godzinę temu, Adi777 napisał:

 

Godzinę temu, Adi777 napisał:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Taki album umilał mi ostatnie 30 minut.

Parafrazując słowa Pawlaka:  A skond mnie go wziontś ??? 😁

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą ) Edited by Lech W
Link to comment
Share on other sites

Dzięki Adi. No niestety temat dostępności płyt w PL jest ostatnio dość frustrujący. Wiem, że tu gadamy o fascynacjach a nie rynku ale chyba warto powiedzieć: płyt jest coraz mniej, ceny wzrosły a na koniec taka seria Polish Jazz wydawana jest w plikach a płyty może będą albo i nie. 

Ja też słucham ze Spotify oraz YouTube ale bądźmy szczerzy do jakości płyt to jeszcze trochę im brakuje.

Na koniec, proszę zwróćcie uwagę na te albumy polecane przez Marka.

To NHØP że Skandynawii. Trochę szybkie tempo na forum a tu warto się zatrzymać. 

 

Link to comment
Share on other sites



Dzięki Adi. No niestety temat dostępności płyt w PL jest ostatnio dość frustrujący. Wiem, że tu gadamy o fascynacjach a nie rynku ale chyba warto powiedzieć: płyt jest coraz mniej, ceny wzrosły a na koniec taka seria Polish Jazz wydawana jest w plikach a płyty może będą albo i nie. 
Ja też słucham ze Spotify oraz YouTube ale bądźmy szczerzy do jakości płyt to jeszcze trochę im brakuje.

 


Drogi Lechu.
Ja mam w tej kwestii zero kompleksów. Pisałem kiedyś o tym, że nie "zaliczam" kolejnej płyty i nigdy tego nie robiłem. Traktuję każdą moją płytę na półce jak największą miłość. Spotify, Tidal lub YouTube to tylko źródła aby poznać coś czego nie znam. Kiedyś zamiast tych serwisów streamingowych byli koledzy, którzy mieli ciocię lub wujka w RFN lub USA i od nich nagrywało się na taśmę. Zawsze nagrywałem tylko to co mnie naprawdę porywało i to co uważałem, że zostanie ze mną do końca życia.
Gdy spojrzysz na to w ten sposób będzie Ci łatwiej.
Lepiej mieć mniej a konkretnie. No i obcować z tym często. Ja wszystkie moje płyty słuchałem setki razy (oczywiście oprócz najnowszych zakupów). Każdą z moich pozycji traktuję indywidualnie i na serio.
Choć lubię odkrywać nieznane, to aby to coś zasłużyło na kupno musi mnie naprawdę zaskoczyć, wypaść perfekcyjnie dla mojego ucha i mojego jestestwa. Żeby było "śmieszniej" to gdy jakiś album sobie zasłuży na moje uznanie to nie patrzę zbytnio na cenę

Oczywiście wszystkie ostatnie wpisy bardzo sobie cenię i nie ma z tym dyskusji.
Czerpię z tej wiedzy to co najlepsze dla mnie i tylko dla mnie.

Pozdrawiam.
Link to comment
Share on other sites

13 godzin temu, Adi777 napisał:

Ty nie dziękuj, tylko jakieś fajne dżezy zapodaj 😉

Jak trafię na cos fajnego to pewnie 🙂 na razie, z braku czasu nie mogę „obrobić” płyt o których piszecie. 
Byłem kolegi, ma sporo fajnych CD. Słuchaliśmy m.in. jego dzisiejszego nabytku. Rewelacja.

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, piorasz napisał:

Każdą z moich pozycji traktuję indywidualnie i na serio.

To zupełnie jak Ja. Śmiało mogę powiedzieć, że 98% płyt w mojej kolekcji, to przemyślany i świadomy zakup, zawsze według jakiegoś 'klucza' - praktycznie zero przypadków, a te dwa procenty, to albo prezent od kogoś, albo intuicyjne zakupy jazzu zaraz na początku mojej przygody.

1 godzinę temu, piorasz napisał:

Traktuję każdą moją płytę na półce jak największą miłość.

To też zupełnie jak ja, ale jest to jednak miłość platoniczna i nie popadam w obsesję. Przestałem się modlić do płyt dawno temu, ale kupuję je do dzisiaj. 

1 godzinę temu, piorasz napisał:

Lepiej mieć mniej a konkretnie.

Też tak uważam. Konkret jest najważniejszy i każdy ma własny konkret i klucz w kolekcji. Poza tym kupowanie płyt, to też forma szapoholizmu. 

1 godzinę temu, piorasz napisał:

No i obcować z tym często.

W tym punkcie też chyba każdy ma swoją receptę czy też schemat na zaspokajanie własnych potrzeb i próżności, ale faktycznie kontakt z muzyką, tak jak i z instrumentem, jest potrzebny niemalże codziennie - to scala się w jakąś jedną całość, pomaga i kształtuje świadomość, chociaż ja nie słucham maniakalnie i uważam, że przerwy są potrzebne. Mnie zawsze bardziej była bliższa świadomość muzyczna niż audiofilska, chociaż muszę otwarcie powiedzieć, że jakieś umiejętne zbalansowane i bezinwazyjne połączenie cech muzycznych, artystycznych i audiofeelingu, może tylko pomóc w rozwoju i zrozumieniu zagadnienia, generalnie w powiększaniu świadomości muzycznej.  

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

11 minut temu, Chicago napisał:
2 godziny temu, piorasz napisał:

Traktuję każdą moją płytę na półce jak największą miłość.

To też zupełnie jak ja, ale jest to jednak miłość platoniczna i nie popadam w obsesję. Przestałem się modlić do płyt dawno temu, ale kupuję je do dzisiaj. 

Jak byłem nastolatkiem i stałem się posiadaczem pierwszych w życiu winyli (mama mi przywoziła z zagranicznych wyjazdów służbowych, albo kupowałem w Pewexie, zanim jeszcze zacząłem chodzić na giełdy i bazary), to przegrywałem je na magnetofon szpulowy, zawijałem w folię i nie używałem...słuchałem z taśm. Czasami je wyjmowałem, aby obejrzeć znów poligrafię, powąchać, przytulić i z powrotem zawijałem w folię.
Takie to były piękne czasy...najpiękniejsze. 😉

P.S. piszę o winylach zagranicznych, bo polskie winyle Skaldów, Czerwonych Gitar, No To Co, czy Trubadurów kupowałem w pobliskiej księgarni już dużo wcześniej.

Edited by soundchaser
Link to comment
Share on other sites



tak jak i z instrumentem, jest potrzebny niemalże codziennie


Masz rację. Ja miałem kontakt z instrumentem/instrumentami w wieku 12 - 16 lat . Nauczyciele tychże instrumentów nakłaniali do muzyki klasycznej a mnie to nie leżało od początku nauki . To były trochę inne czasy....Nie zamierzam nawet za bardzo wspominać....
Link to comment
Share on other sites

6 minut temu, soundchaser napisał:

Jak byłem nastolatkiem i stałem się posiadaczem pierwszych w życiu winyli (mama mi przywoziła z zagranicznych wyjazdów służbowych, albo kupowałem w Pewexie, zanim jeszcze zacząłem chodzić na giełdy i bazary), to przegrywałem je na magnetofon szpulowy, zawijałem w folię i nie używałem...słuchałem z taśm. Czasami je wyjmowałem, aby obejrzeć znów poligrafię, powąchać, przytulić i z powrotem zawijałem w folię.
Takie to były piękne czasy...najpiękniejsze.

Ja tak nigdy nie robiłem i aż takie uczucie jest mi obce, aczkolwiek jak już pisałem, płyty są ważną i chyba już niezmienną częścią mojego życia - i trwa to  od czwartej klasy szkoły podstawowej do dzisiaj. Ale jakby nie spojrzeć, optyka i priorytety muzyczne zmieniają się - zmieniają się pod wpływem różnych czynników i chwil w życiu. 

Parker's Mood

Link to comment
Share on other sites

Jak byłem nastolatkiem i stałem się posiadaczem pierwszych w życiu winyli (mama mi przywoziła z zagranicznych wyjazdów służbowych, albo kupowałem w Pewexie, zanim jeszcze zacząłem chodzić na giełdy i bazary), to przegrywałem je na magnetofon szpulowy, zawijałem w folię i nie używałem...słuchałem z taśm. Czasami je wyjmowałem, aby obejrzeć znów poligrafię, powąchać, przytulić i z powrotem zawijałem w folię.
Takie to były piękne czasy...najpiękniejsze.
Ja w tamtych czasach miałem zagwozdkę i to nie jednokrotnie. Od urodzenia mieszkam na Śląsku... Był "szaberplac"... kupić płytę czy spodnie marki Perys (z taką okrągłą blaszką na kieszonce - kto pamięta ? )
Chodziłem w obdartych spodniach bo miałem 16 lat i mama, która dawała mi na te spodnie pieniądze strasznie na mnie była wkurzona. Ale jak kupiłem "The dark side of the moon" to z domu nie wychodziłem przez miesiąc.
Link to comment
Share on other sites

Jak byłem nastolatkiem i stałem się posiadaczem pierwszych w życiu winyli (mama mi przywoziła z zagranicznych wyjazdów służbowych, albo kupowałem w Pewexie, zanim jeszcze zacząłem chodzić na giełdy i bazary), to przegrywałem je na magnetofon szpulowy, zawijałem w folię i nie używałem...słuchałem z taśm. Czasami je wyjmowałem, aby obejrzeć znów poligrafię, powąchać, przytulić i z powrotem zawijałem w folię.
Takie to były piękne czasy...najpiękniejsze.
P.S. piszę o winylach zagranicznych, bo polskie winyle Skaldów, Czerwonych Gitar, No To Co, czy Trubadurów kupowałem w pobliskiej księgarni już dużo wcześniej.
Ja tego nie pochwalam... ale "soundchaser" obliguje do tegoż. I żeby nie być złośliwym... Nigdy nie sprzedałem czegoś jako nowe używając tego wcześniej. " to były czasy ", których nie akceptuję.
Link to comment
Share on other sites

3 minuty temu, piorasz napisał:

Ja tego nie pochwalam... ale "soundchaser" obliguje do tegoż. I żeby nie być złośliwym... Nigdy nie sprzedałem czegoś jako nowe używając tego wcześniej. " to były czasy ", których nie akceptuję.

Źle mnie zrozumiałeś. Zawijałem w folię, by się nie kurzyły...dbałem o nie bardzo i obchodziłem się jak z jajkiem.

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, piorasz napisał:


 

 


Drogi Lechu.
Ja mam w tej kwestii zero kompleksów. Pisałem kiedyś o tym, że nie "zaliczam" kolejnej płyty i nigdy tego nie robiłem. Traktuję każdą moją płytę na półce jak największą miłość. Spotify, Tidal lub YouTube to tylko źródła aby poznać coś czego nie znam. Kiedyś zamiast tych serwisów streamingowych byli koledzy, którzy mieli ciocię lub wujka w RFN lub USA i od nich nagrywało się na taśmę. Zawsze nagrywałem tylko to co mnie naprawdę porywało i to co uważałem, że zostanie ze mną do końca życia.
Gdy spojrzysz na to w ten sposób będzie Ci łatwiej.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Lepiej mieć mniej a konkretnie. No i obcować z tym często. Ja wszystkie moje płyty słuchałem setki razy (oczywiście oprócz najnowszych zakupów). Każdą z moich pozycji traktuję indywidualnie i na serio.
Choć lubię odkrywać nieznane, to aby to coś zasłużyło na kupno musi mnie naprawdę zaskoczyć, wypaść perfekcyjnie dla mojego ucha i mojego jestestwa. Żeby było "śmieszniej" to gdy jakiś album sobie zasłuży na moje uznanie to nie patrzę zbytnio na cenę

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Oczywiście wszystkie ostatnie wpisy bardzo sobie cenię i nie ma z tym dyskusji.
Czerpię z tej wiedzy to co najlepsze dla mnie i tylko dla mnie.

Pozdrawiam.

 

Dzieki Piotrze za ten wpis. Podzielam Twoje zdanie i idę podobna drogą. Sorry ale coś mnie wyrywa do domowej roboty.... By the way. Zobaczcie sobie na świecie książki jest promocyjny 3 CD album Chicka Corea - The Musician. Pisze bez okularów więc sorry za błędy. Kto tej płyty nie ma to chyba warto

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

24 minuty temu, Adi777 napisał:

Potwierdzam 😉 Debiut Mahaviśni jest fantastyczny. Takiego ognia i ciężaru, mocy, dynamiki grania mogą pozazdrościć jej kapele metalowe.

Szkoda tylko , ze jak wróciłem do domu i odpaliłem ta plyte z tidala to połowa czaru prysła. Połowy u mnie nie słychać. Gra bardziej plamami, zlewa się. Nic to, nie od razu   Kraków zbudowali 🙂💪

Link to comment
Share on other sites

Wracając do wątku - przesłuchałem jedyne 2 płyty projektu perkusisty Marka Nauseefa - "Dark" - Dark (1986) i Tamna Voda (1988). Wcześniej polecałem jego znakomitą płytę solową - Personal Note.
Obie te płyty są bardzo ciekawe. Nie jest to tylko jazz, a połączenie jeszcze muzyki eksperymentalnej, ambientu, new age i czegoś tam pewnie jeszcze. Jednak słucha się tego znakomicie. Na drugiej płycie grają m.in. David Torn i skrzypek L. Shankar, co dodaje dodatkowych smaczków. Świetnie na basie gra Mark London Sims, a realizacja jest wzorowa.

Dodam jeszcze, że Mark Nauseef zaczynał jako muzyk rockowy, występując na płytach Iana Gillana, Phila Lynotta (na krótko też zastąpił Briana Downey'a w Thin Lizzy), Jacka Bruce'a.

Link to comment
Share on other sites



W tym punkcie też chyba każdy ma swoją receptę czy też schemat na zaspokajanie własnych potrzeb i próżności, ale faktycznie kontakt z muzyką, tak jak i z instrumentem, jest potrzebny niemalże codziennie - to scala się w jakąś jedną całość, pomaga i kształtuje świadomość, chociaż ja nie słucham maniakalnie i uważam, że przerwy są potrzebne. Mnie zawsze bardziej była bliższa świadomość muzyczna niż audiofilska, chociaż muszę otwarcie powiedzieć, że jakieś umiejętne zbalansowane i bezinwazyjne połączenie cech muzycznych, artystycznych i audiofeelingu, może tylko pomóc w rozwoju i zrozumieniu zagadnienia, generalnie w powiększaniu świadomości muzycznej.  


To niezmiernie ważne co napisałeś. Dziękuję Ci za szczerość.
Chciałbym abyś mnie zrozumiał tak jak ja ciebie.
Ja ciebie widzę jako aktywnego człowieka w wydarzeniach muzycznych na żywo i co do tego chyba nikt nie na wątpliwości.
Jeśli chodzi o zbieractwo płyt to jednak mam pewne ale... Zbierasz bo lubisz - takie Twoje hobby. Nie powiesz mi chyba, że kupiłeś płyty w ciemno bo tak trzeba było.... idąc dalej tym tropem ile płyt nigdy więcej nie posłuchasz (z tych które Twoim zdaniem "należało kupić) .
I wreszcie dochodzimy do pytania... Czym różni się próżność audiofila od melomana?
Nie odpowiadaj. Pomyśl.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.