Jump to content
Chicago

Fascynacje jazzowe

Recommended Posts

Jeb Bishop Trio / Quartet - 'Afternoons' - Okkadisk, 2001

Na pokładzie lider na puzonie, Kent Kesler - bas, Tim Mulvenna - perkusja, Jeff Parker - gitara

Trzeci album jednego z najbardziej rozchwytywanych puzonistów kreatywnej sceny chicagowskiej. Jak włożyłem płytkę do odtwarzacza i zastartowałem, to powiało grozą - pomyślałem sobie: no ładnie, jak przez to przejść, ale może dam radę...???

A to było tylko sonorystyczne intro, bardzo mocne i intensywne, trwające minutę - i tak zaczyna się płyta. Płyta genialna, oferująca jak na chicagowskich muzyków przystało, wielkie przywiązanie do tradycji - do tradycji swingowo-bluesowych i do tradycji freebopowych. Płyta genialna i genialnie nagrana - bas Keslera zabija, perkusja Mulvenny zabija, genialne podkłady i improwizacja Parkera zabijają, Bishop i jego puzon zabijają poczwórnie. Genialny blues, freebop, swing i ukłon w stronę wielkich mistrzów. Brać i o nic nie pytać - mocno przystępny jazz zakreślony formą z wypadami improwizacyjnymi poszczególnych uczestników tego lotu i jamowymi klimatami - z tym, że takie jam session jak na zamykającym 'Piggly Wiggly', to mogą mi grać całe życie.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

R-2544282-1289728695.jpeg.jpg


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie informacyjnie dla Was. Już wkrótce w Magazynie AudioStereo odbędzie się wyjątkowa licytacja podwójnego albumu test press KOMEDA AHEAD. 

Niedostępna nigdzie w sprzedaży, absolutnie wyjątkowa - do tego uwaga - SYGNOWANA podpisem Marcina!

Kwota z licytacji zostanie przeznaczona na ratowanie życia małej dziewczynki chorej na raka.

Na dziś zapraszamy do konkursu:

 

 

Pozdrawiam serdecznie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Art Blakey & The New Jazz Messengers - 'Buttercorn Lady'

Nagrania 'live' ze słynnej speluny 'Lighthouse' w Hermosa Beach w Kaliforni. Kto tam grał? Oj, wiele figur wielkich, włącznie z Milesem, Chetem Bakerem, Cannoballem, Stanem Getzem, Artem Pepperem, Joe Hendersonem, Lee Morganem...

Na pokładzie Art Blakey, Reggie Johnsosn, Frank Mitchell na tenorze, Chuck Mangione i Keith Jarrett. Jedne z najwcześniejszych nagrań Keitha Jarretta - miał wtedy 20 lat i było to tuż przez zangażowaniem Keitha w zespole Charlesa Lloyda. To były dwa koncerty - 1 i 9 stycznia 1966 roku. Niecały miesiąc wcześniej, w grudniu 1965 i w tym samym składzie, New Messengersi grali w 'Five Spot' w NYC. Można powiedzieć, że legendarna i historyczna płyta - muzycznie broni się jak diabli - kawał super mainstreamowego jazzu z lekkim akcentem i śladem grania free. Jakby nie spojrzeć, to ważna płyta - i bardzo dobra płyta.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

R-13584510-1556970341-3107.png.jpg

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

petarda numer

 

 

  • Like 1

"Szeroki jest człowiek, zbyt szeroki. Ja bym go zwęził." Fiodor Dostojewski

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 2.07.2019 o 14:30, Chicago napisał:

Art Blakey & The New Jazz Messengers - 'Buttercorn Lady'

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

W ostatnim Jazzpress wywiad z Erykiem Kulm'em. 
Eryk, Polak i Amerykanin w takich słowach wyraża się o w/w muzykach:
 

 

Bez tytułu.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilber Morris, David Murray, Dennis Charles - 'Wilber Force' / DIW Records

Nagranie live z NYC z 1983 roku. Jest to pierwszy ślad Davida Murraya w DIW Records, która kilka lat póżniej stała się dla tego wielce zasłużonego artysty niemalże 'domem'. Świetne granie i świetne brzmienie w zbiorowej improwizacji na pograniczu tradycyjnych form i free. Wilber Morris - bas, David Murray - tenor sax i klarnet basowy, Dennis Charles - perkusja.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

R-3205920-1322657848.jpeg.jpg

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

John Coltrane - 23/09/1926 - 17/07/1967

Nieprzypadkowo JC pojawia się w wątku akurat dzisiaj - 52 lata temu zmarł John Coltrane. Razem z Charlie Parkerem i Milesem Davisem tworzy historię nowoczesnego jazzu. Z tej okazji zacząłem już wczoraj słuchać kompletnych nagrań z Village Vanguard z 1961 roku. Pięć płyt, które w dalszym ciągu budzą respekt i szacunek - ta muzyka jest nie do pokonania i jest wieczna. Czy ktoś słucha w ogóle jeszcze Johna Coltrane? Jego muzyka jest wszechobecna w całym nowoczesnym jazzie - wszechobecna 'wczoraj', wszechobecna 'dziś' i prawdopodobnie będzie wszechobecna 'jutro'.

R-1196907-1428814717-8114.jpeg.jpg

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wildflowers: Loft Jazz New York 1976 / 3-CD Douglas Records, 2005

Wspólnym mianownikiem dla awangardowego jazzu lat siedemdziesiątych w Ameryce, a zwłaszcza drugiej połowy lat siedemdziesiątych, była stagnacja i zastój. Jakby nie spojrzeć, to przetrwało niewiele muzyki z nowojorskiej sceny loftowej z tamtej epoki w porównaniu na przykład z lawiną wznowień jazzowych z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. Po części było to na pewno spowodowane rezygnacją z grania awangardy przez wiele historycznych osobistości jazzowych, a i krytycy coraz bardziej oddalali się od tego cięższego i wyrafinowanego okresu. Tak zwana muzyka 'New Thing' wypaliła się pod koniec lat sześćdziesiątych na rzecz nowych, niekoniecznie artystycznie wartościowych odkryć, które pod szyldem fusion, rock i disco zaczęły dominować pod strzechą i w muzycznych periodykach. Szukając odbiorców i pola do działania, wierni i nierozmieniający się na drobne artyści awangardowej sztuki jazzowej zaczęli przenosić swoje pomysły do Europy, gdzie mieli o wiele większe zrozumienie i o wiele większą i wierniejszą publikę. Ale prawda jak zwykle jest bardziej złożona niż ukazuje nam to historia - awangardowy jazz lat siedemdziesiątych, zwłaszcza jazz nowojorski, rozwijał się w niszy i w 'podziemiach'. Grupka poszukujących muzyków i ich fanów ukryła się w loftach i małych przychylnych tej muzyce klubach. Muzycy tacy jak Sam Rivers, David Murray, AEOCH, The WSQ, Cecil Taylor... i wielu wielu innych awangardowców wiernych swoim ideom pracowali niestrudzenie i nieustannie, poszerzając swoje horyzonty i rozwijając kreatywność tworząc dla tych wszystkich, którzy byli wierni tej muzyce i jej założeniom. Trzypłytowy zestaw CD - 'Wildflowers: Loft Jazz New York 1976' dokumentuje jedną małą część tej zapomnianej sceny muzycznej. Zestaw ten, oryginalnie nagrany w maju 1976 roku, zawiera dziesięciodniowy zapis sesji w słynnym nowojorskim miejscu Sama Riversa i jego żony Beatrice, w lofcie zwanym RivBea Studio. Muzyka pochodząca z tych pamiętnych sesji jest przemyślana, skomponowana i artystyczna pod każdym względem. Mit awangardowego jazzu, jako zwykłe beczenie i chaos, jest tu wielokrotnie obalony. W zamian za to dostajemy zdumiewający dokument, szeroko otwarty dżwiękowo praktycznie dla każdego fana jazzu zakorzenionego i rozumiejącego ducha awangardy i free. Występy są zróżnicowane i sekwencjonowane w taki sposób, że najbardziej wartościowe smaczki, sfokusowane na groove i rytmie, przyciągną słuchacza jak magnes żelazo, doceniając jednocześnie zarówno abstrakcję jak i eksperymenty.  Witalność tej muzyki jest ponadczasowa i każdy fan awangardowego jazzu i free powinien się z nimi zapoznać.

Opracowanie i wolne tłumaczenie: Chicago na podstawie notatek Philla Freemana.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

R-1547926-1497167123-1008.jpeg.jpg

 

 

 

 

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

witam

 

krótkie pytanie

singiel 7 cali w Mincie 

The Jazz Rockers -holiday moods - Muza N 0229 - Jg.1962

 

rarytas? 

mam opcje kupić ale się nie mogę dogadać z majsterm odnosie ceny. raz poszlo na ebay za 20 euro raz za 300 euro.

jak muzycznie. 

 

będę wdzieczny ze kazda odp. odnośnie tego tloczenie

dziękuję

IMG-20190726-WA0006.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ray Anderson - 'Blues Brad In The Bone' / Enja / Gramavison Records, 1988

Mniej znana płyta słynnego puzonisty - tym razem na bluesowo i nowoorleańsko z Johnem Scofieldem, Anthony Davisem, Markiem Dresserem i Johnny Vidacovichem na pokładzie. Wspaniałe, orzeżwiające i tętniące energią bluesy z charakterystycznym soundem Sco, co do którego w kontekście soundu nie można się pomylić. Co niektórzy fachowcy twierdzą, że Ray Anderson jest 'nierówny' artystycznie - cokolwiek to oznacza jestem innego zdania. Jakakolwiek płyta tego słynnego puzonisty trzyma poziom. Oczywiście miał Ray okresy mniej kreatywne i bardziej rozrywkowe, czego doskonałym przykładem jest omawiana płytka, ale czy to świadczy o artystycznej nierówności? Być może dla niektórych tak, w każdym razie uważam, że to jest dobre i trzymające poziom granie. Zresztą jego projekty dla Gramavision są w podobnych rozrywkowych klimatach i raczej nie wyczuwam w nich jakiegoś rozmiękczania się i rozmydlenia, ale faktem jest, że w stosunku do jego kreatywnych, awangardowych rzeczy jest to muzyka niemalże do tańca. Puzon na dwunastą, reszta albo za piętnaście albo piętnaście po dwunastej. Bas ustawiony na 12:30 - i w zasadzie to wszystko w temacie. O szczegóły zegaroczasopodobne odsyłam do znawcy tematu, Gerarda 😀

I znów Jim Anderson inżynieruje projekt, co oznacza dla mnie jedno - fantastyczny sound i fantastyczny miks, choć nie wszyscy podzielają to zdanie.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

R-10446664-1497617087-9123.jpeg.jpg

 

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

O....Ray

 

 

...bardzo lubie "Don't Mow Your Lawn".......i oczywiscie "Old Bottles - New Wine"......

Ta  pierwsza jak system jest super zestrojony wprowadza nas w niesamowita atmosfere .....

Share this post


Link to post
Share on other sites

A i owszem, audiofilscy tak mają. Z kolei jak system jest żle zestrojony, to wprowadza nas w nieniesamowitą atmosferę 😀

... czyli w stratosferę 😀


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy okazji gorącego lata, chociaż gdzieniegdzie, gdy pot zalewa nam oczy, a słońce oślepia, gdy łysi muszą chronić swe czaszki przed jasnością agresywną, rezygnuję ze słuchania trudnego jazzu w okolicach eksperymentu, włączam najjaśniejszą płytę ostatnich lat, czyli Kamasi Washington "Heaven and Earth".
Takiej dawki słońca, radości z życia i grania, takiego optymizmu trudno szukać na płytach współczesnych.
Polecam serdecznie. Każdy ma swoje typy letnie. Każdego zachwyca co innego.
Do dobrej płyty przekonuję się zazwyczaj po roku, gdy do niej wracam. To jest mój wyznacznik.
Bo dziś cierpimy wszyscy na nadmiar konsumpcji. Wszystkiego jest za dużo.
I moja biblioteka muzyczna też jest zbyt obszerna. Nie warto gonić za nowościami, lepiej skupić się na nagraniach, które nami porządnie potargają.

Wysłane z mojego EML-L29 przy użyciu Tapatalka


Pozdrawiam serdecznie

jarrro

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, jarrro napisał:

Przy okazji gorącego lata, chociaż gdzieniegdzie, gdy pot zalewa nam oczy, a słońce oślepia, gdy łysi muszą chronić swe czaszki przed jasnością agresywną, rezygnuję ze słuchania trudnego jazzu w okolicach eksperymentu, włączam najjaśniejszą płytę ostatnich lat, czyli Kamasi Washington "Heaven and Earth".
Takiej dawki słońca, radości z życia i grania, takiego optymizmu trudno szukać na płytach współczesnych.
Polecam serdecznie. Każdy ma swoje typy letnie. Każdego zachwyca co innego.
Do dobrej płyty przekonuję się zazwyczaj po roku, gdy do niej wracam. To jest mój wyznacznik.
Bo dziś cierpimy wszyscy na nadmiar konsumpcji. Wszystkiego jest za dużo.
I moja biblioteka muzyczna też jest zbyt obszerna. Nie warto gonić za nowościami, lepiej skupić się na nagraniach, które nami porządnie potargają.

Wysłane z mojego EML-L29 przy użyciu Tapatalka
 

Brawo, mnie taka wypowiedź krążyła w głowie długo. Wreszcie ktoś mnie uprzedził. Ja też słucham jazzu niespiesznie. Przestałem gonić za coraz większą ilością płyt. To muzyka do smakowania. Wracam, wracam, odkrywam ciągle coś nowego i dlatego tu jestem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
18 godzin temu, Lech W napisał:

Przestałem gonić za coraz większą ilością płyt. To muzyka do smakowania. Wracam, wracam, odkrywam ciągle coś nowego i dlatego tu jestem.

Nie wiem dokładnie co oznacza powyższa deklaracja, ale powiedziałbym, że jazz pod kilkoma względami jest 'nieograniczony' - w tym gatunku każdy gra z każdym i każdą piosenkę na 'tysiąc' sposobów - to z tego między innymi bierze się nieograniczona ilość, gigów, sesji, koncertów i przy okazji płyt - płyt niejednokrotnie nagranych przez 'wielkich', ale niestety zupełnie nieznanych muzyków. Co do twórczości Kamasiego nie jestem zbyt rozentuzjazmowany, ale uważam, że robi swoje - muzyka na pograniczu komercji i sztuki z niewątpliwym wpływem na jego twórczość figur wielkich. Jak tylko się objawił, to próbowałem go skojarzyć właśnie z jakimiś legendami i wyszło mi to: Charles Mingus i Julian 'Cannonball' Adderley. Kamasi jest takim połączeniem tych dwóch gigantów, powiedzmy, że akurat wbił się nieżle w rzeczywistość XXI wieku i wyszło mu to całkiem sprawnie, i muzycznie i biznesowo. Ale ale - i tu nawiązuję to wielkich mistrzów - czy wiecie, że Charles Mingus, to tak skromnie około 60 autorskich płyt? Julian 'Cannoball' Adderley bardzo podobnie - też około 60 płyt?

Szukanie nietypowych, zaginionych i wartościowych nagrań jazzowych wśród zarówno figur wielkich jak i tych mniej wielkich, to sedno jazzowej zabawy i poszukiwań. Wypada znać nagrania Mingusa nie tylko pod własnym nazwiskiem, ale także jako sidemana występującego w niezlizonych sesjach swoich kolegów po fachu. Podobnie z Julianem 'Cannonballem'... tak lekko z 50 płyt do przerobienia, z których każda jest warta tego, żeby stała na półce w kolekcji jazzfana.

 

Franco Amrosetti - pewnie nikt o nim nie słyszał, a nazwisko zacne. Szwajcarski jazzman, trębacz, flugelhornista, kompozytor i profesor ekonomii. Poszerzał bopowe struktury w mainstreamowym rozumieniu, ale i wyjście poza formy nie było mu obce - związany przez lata z niemiecką Enja Records, dla której nagrał cały bagażnik dobrej muzyki. Wśród jego wielu płyt odnajdziemy także i te, które poświęcił filmowi - pierwsza płytka z serii nosi tytuł 'Movies' (1987), natomiast druga - 'Movies Too' (1988). Oprócz tego na uwagę zasługuje koncert 'Live at the Blue Note' z 1993 oraz 'The Wind' z 2007 z Uri Caine Trio.

'Movies' - Franco Amrosetti - trąbka, flugelhorn, John Scofield - gitara, Geri Allen - piano,  Michael Formanek - bas, Daniel Humair - perkusja, Jerry Gonzales - instrumenty perkusyjne.

R-6919732-1455104865-1859.jpeg.jpgR-3644634-1338654573-9115.jpeg.jpgR-4931811-1479957046-5440.jpeg.jpgR-9174489-1476079728-5041.jpeg.jpg

 

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

... okładka 'The Wind' jest kool - o jazzusie, jaki nieprawdopodobnie oporny wiatr...??? I ta kobieta, zresztą fantastycznie zbudowana - w sam raz dla mnie - próbuje go złapać, złapać i zatrzymać tylko dla siebie, i póżniej rozkazywać, smęcąc w kółko jedno i to samo. Kobiety polują, a póżniej, jak już upolują, to robią sobie ze swojej zdobyczy maskotkę-niewolnika. Ciekawe jak sobie pan wiatr poradził z piekielnie uwodzicielską siłą z okładki...???

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chicago, ja szczerze doceniam Twoją pracę na forum i naprawdę czasem też inspiruję się Twoimi podpowiedziami. To, że jest tego dużo nie znaczy, że czegoś nie znajdziemy chociaż wszystkiego z polskiej perspektywy się nie ogarnie bo płyty albo drogie albo bardzo trudno dostępne. Szukaćjednak można i kto chce to znajdzie ( patrz Allegro). 

Ja wspomniane przez Ciebie 150 płyt "must have, must know that" czy coś w tym stylu to już mam dawno przerobione. I tak w jazzie czuję się zielonym leszczem i w tym stanie też mi dobrze i nie będę się biczował żeby kogoś lub coś dogonić.

Jazz i tak odpłacił mi z nawiązką bo i moje postrzeganie 2 mojej pasji czyli malarstwa zmieniło się w związku z tym. Już nie Matejko, Chełmoński czy Caravaggio a własnie Klimt, Chagall a przede wszystkim Kandinsky.

Kamasiego nie znam i wypowiedziałem się w tym sensie, że jazzu słucham niespiesznie. Czy wracaliście ostatnio do "Kind of Blue" , "Astigmatic", " Black Saint and the Sinner Lady" ??? A ja tak ! 

Nowe fascynacje ? Oczywiście ! Teraz wziąłem się za jazz skandynawski bo poza Garbarkiem to mam dużo oj dużo do nadrobienia:
image.thumb.png.5970e4602906999d8a5b51c3039c63ff.png
 

Przepraszam, "The Wind" Ambrosettiego (56 PLN) dostępna bez problemu to może i tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chodzi mi o kupowanie płyt...??? Chodzi mi o to, że możemy się czymś zachwycać, nie znając żródeł - więc podałem żródła muzyki Kamasiego - mniej więcej taki był przekaz, mój feel... A Mingusa, to warto wysłuchać jak najwięcej, i Cannonballa też. Relax, just saying...

2 godziny temu, Lech W napisał:

Jazz i tak odpłacił mi z nawiązką bo i moje postrzeganie 2 mojej pasji czyli malarstwa zmieniło się w związku z tym.

No to super. Miles też próbował malować - jazz, malarstwo i wino wspólgrają ze sobą. A w jazzie to Impresjonizm cenię jak diabli - Paul Motian i inni.

  • Like 1

Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chico Freeman - ostatnio obchodził urodziny, okrągłe 70-te (jazzus, jak ten czas leci - jeszcze niedawno miał 48), więc dość głośno było o nim, bo co jak co, ale nazwisko Freeman, to chicagowska wizytówka i do czegoś zobowiązuje.  WDCB 90.9FM w dniu jego urodzin nie próżnowało i od rana do wieczora przypominało sylwetkę słynnego syna, słynnego ojca, braci słynnego ojca i ojca słynnego ojca... Jazz posiada swój model królewskich rodzin, a jakże - bracia Percy, Jimmy i Tootie Heath z Filadelfii, bracia Hank, Thad i Elvin Jones z okolic Detroit, klan Marsalisów z Nowego Orleanu, bracia Buddy, Wes i Monk Mongomery z Indiany, Nat i Julian 'Cannoball' Adderley z Tampa na Florydzie... teraz rodzina Cohenów rezydująca w NYC wkręca się w królewską linię...

Chicago reprezentuje rodzina Freemanów - linia sięgająca bardzo daleko jeżeli chodzi o jazzowe historie. Najstarszy, policjant i pianista George Freeman, ojciec gitarzysty George'a, saksofonisty Von'a i drummera Buzz'a oraz dziadek najmłodszego Chico, przyjażnił się Louisem Armstrongiem, który był przyjacielem rodziny i nawet przez jakiś czas mieszkał u Freemanów, więc mamy tak jakby czyściutkie jazzowe 'żródło'. Muzyczna historia Freemanów, to chicagowska tradycja wywodząca się z bluesa i innowacyjnych rzeczy spod znaku AACM. Najbardziej zróżnicowanym w sensie muzycznym jest najmłodszy z rodziny, Chico. Balansuje on na styku tradycji i eklektycznych wyzwań, czego dowodem są jego płyty przede wszystkim dla Contemporary i India Navigation.

Dzisiejsza sesja, to 'The Outside Within' z 1978 roku, wydana w 1981 przez India Navigation. Na CD krążek ukazał się dopiero w 1992 roku. Cztery numery z reprezentacyjnym, dwudziestominutowym 'Undercurrent'. A kto na pokładzie? Oczywiście lider sesji zasuwający na tenorze i klarnecie basowym, Cecil McBee na basie, Jack DeJohnette na perkusji i John Hicks na pianie. Lepiej nie trzeba.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

R-1628540-1233164575.jpeg.jpg

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pat Metheny jest figurą wielką jazzowej gitary - w tym samym szeregu co Pat, znalazłym jeszcze kilka nazwisk - między innymi Bireli Lagrene - w każdej konfiguracji, ale najlepiej w trio - jego klasycznym trio z Cyccarellim i Minh Doky.

Co ciekawe, że wśród wymiataczy Gipsy można znależć wielu wybitnych gitarzystów, na miarę Bireliego powiedzmy, ale żaden z nich nie gra nic innego, poza swoim swingiem - that's it! Nikt nie jest tak uniwersalny  jak Bireli - on posiada dwa zmysły - zmysły Django i Charlie Parkera. Z taką samą swobodą jak gipsy, gra jazz... bebop, Swing, fusion, blues. Ale mówią niektórzy, że zły Bireli, bo za szybko gra... no i, że muzyki nie ma...??? 😀 Och Donna! 😀

tylko dwie kompozycje - .Nuages' i 'Donna Lee' - Django i Bird...??? And Bireli.

 

 


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Andre niestety na samym początku gra zupełnie o czym innym niż mówi nam Donna Lee - tworzy jakiegoś  'walca' i odjechał zupełnie gdzie indziej niż powinien być. Póżniej trochę lepiej, ale i tak wymieniłbym go na czarnego drummera 😀


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites
W dniu 10.07.2019 o 23:50, kocurro napisał:

petarda numer

 

 

Kolego!

To co zamieściłeś tutaj było absolutnie genialne. Pan Perkusista.

Nie słucham jazzu ale ten numer rzucił mnie na kolana. O wyje.... z butów nie wspominam bo to szczeniackie i chyba nie przystoi w wątku dla... wiadomo, jazz:-)

Nie było tego na Spotify więc zalinkowałem sobie tutaj. I co? NIE MA!!!

Mógłbyś przypomnieć co to było, proszę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kolego!
To co zamieściłeś tutaj było absolutnie genialne. Pan Perkusista.
Nie słucham jazzu ale ten numer rzucił mnie na kolana. O wyje.... z butów nie wspominam bo to szczeniackie i chyba nie przystoi w wątku dla... wiadomo, jazz:-)
Nie było tego na Spotify więc zalinkowałem sobie tutaj. I co? NIE MA!!!
Mógłbyś przypomnieć co to było, proszę.
Odkąd odkryłem tego wyjątkowego moim zdaniem perkusistę jakim jest Yussef Dayes to niecierpliwie wyczekuję jakiegoś longlplaya z jego udziałem.
Tytuł utworu jaki został usunięty z jego osobistego profilu to był "Yesterday Princess". Nie wiem z jakiego powodu został on usunięty, ale niewątpliwie szkoda.. mam nadzieję, że jeszcze oficjalnie powróci

W między czasie..



Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka


"Szeroki jest człowiek, zbyt szeroki. Ja bym go zwęził." Fiodor Dostojewski

Share this post


Link to post
Share on other sites

A propos 'Bachelor'. Drummer nie współpracował z pianistą - z gitarzystą lepiej mu szło. Ja bym go wymienił, but you know guys, to tylko taka zabawa zabawa 😀

Coś z czasem nie tak u drummera, ale to tylko takie moje 'widzi mi się 😀 No i miał wtopy, nie rozumiem jego rozumowania w wielu momentach 'Bachelorproef', i proszę się nie obrażać, tak to usłyszałem - być może za kilka dni zmienię zdanie, who knows...??? Na teraz, Kas Kinnaer nie robi roboty - przeszkadza 😀


Parker's Mood

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stephan Thelen - szwajcarski gitarzysta jazzowo-rockowy, avant-prog.
Wkładam tutaj, bo pewnie jego muzykę docenią bardziej miłośnicy jazzu niż prog-rocka.
Inspiracja Robertem Frippem jest widoczna, ale to nie zarzut. Dla mnie to nowe odkrycie.
Nagrał 4 płyty - Fractal Guitar to najnowsza. Działa też w minimalistycznym projekcie: Sonar z Davidem Tornem.

 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Froju napisał:

Bardzo dziękuję.

 

4 godziny temu, Chicago napisał:

A propos 'Bachelor'. Drummer nie współpracował z pianistą - z gitarzystą lepiej mu szło. Ja bym go wymienił, but you know guys, to tylko taka zabawa zabawa 😀

Coś z czasem nie tak u drummera, ale to tylko takie moje 'widzi mi się 😀 No i miał wtopy, nie rozumiem jego rozumowania w wielu momentach 'Bachelorproef', i proszę się nie obrażać, tak to usłyszałem - być może za kilka dni zmienię zdanie, who knows...??? Na teraz, Kas Kinnaer nie robi roboty - przeszkadza 😀

Chłopaki zaszło nieporozumienie wynikające z mojego pośpiechu.. pisałem na przerwie w pracy i niestety zasugerowałem się nazwiskiem w mojej "między czasowej" propozycji, którą kolega Chicago skomentował prawidłowo, bo drummer na video to nie jest Yussef Dayes 😉 Z opisu video jasno wynika, że chłopaki grają tylko utwory Yussef Kamaal i Alfa Mist.

Kolego Froju "Yesterday princess" nadal nie ma, ale zainspirowałeś mnie do wgryzienia się w temat i okazuje się, że Dayes nagrał już longplay ze swoim przyjacielem Kamaal Williams pt. "Black Focus". Duet nazywa się Yussef Kamaal 😉

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

Yussef Kamaal to jedni z wielu przedstawicieli młodzieńczego, duchem współczesnego jazzu. Dayes i Williams pochodzą z pokolenia, które wychowywało się nie tylko na jazzie, ale też na hip-hopie czy elektronice. Podobnie jak ich koledzy z USA Kendrick Lamar, Flying Lotus czy Kamasi Washington nie są purystami gatunkowymi, korzystają chętnie i w sposób bardzo twórczy ze współczesnej muzyki. Żyją w XXI wieku i tak właśnie brzmi ich muzyka. „Black Focus” to piekielnie dobra rzecz – pisał recenzent portalu Allmusic.com. I to jest właśnie to piekło, które Monk zapewne miał na myśli.

źródło - 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.

 

 

 

 

 

 

 


"Szeroki jest człowiek, zbyt szeroki. Ja bym go zwęził." Fiodor Dostojewski

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.