Jump to content
IGNORED

Fascynacje jazzowe


Recommended Posts

Pierwsze płyty jazzowe miałem w latach 70-tych i były to 'Live Recordings' Urbaniaka, 'Winobranie' Namysłowskiego i 'Na Kosmodromie' Sadowskiego. O ile podobały mi się klimaty z 'Na Kosmodromie', to ani Urbaniaka, ani Namysłowskiego nie rozumiałem jeszcze wtedy, ale bardzo lubiłem i miałem płyty Extra Ball i Laboratorium, oraz jakieś tradycyjne rzeczy typu Gold Washboard, Sami Swoi, Ptaszyna, Ewę Bem, Karolaka, Novi Singers... chociaż tak jak i kolega piorasz, byłem raczej pochłonięty rockiem i bluesem. Wcześnie odkryłem amerykańską muzykę i już nie było odwrotu - na początku nic się nie liczyło po odkryciu War, Santany... a póżniej BS&T i Chicago. Nawet te popowe rzeczy Chicago bardzo mi się podobały - ich pierwsze piętnaście płyt mam do dzisiaj. Słuchałem i miałem płyty CSN&Y, ale nie miałem pojęcia, że istniała grupa Manassas - tę odkryłem dopiero w Stanach. Tak gdzieś do połowy lat 90 ciągle mnie coś fascynowało w rockowych i okołorockowych klimatach - póżniej przyszedł jazz i tak ju zostało. Nie widzę lepszej muzyki, ale ja ją szczerze kocham i rozumiem, chociaż łatwo nie było. Powróciłem też do grania, ale granie jazzu, szczególnie na gitarze, to jest wielkie wyzwanie - bez dobrego nauczyciela, to jest jazda w kółko. Najlepiej jak się korzysta z doświadczenia kilku autorytetów, nie tylko jednego.

  • Like 1

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites

Co za absolutna  jazzowa kultura .....))))))))))))))

  • Like 1

Never Underestimate An Old Man Who Listens To Led-Zeppelin .......PROSZE ZLIKWIDOWAC MOJE KONTO....NATYCHMIAST ...DZIEKUJE ...czy musze napisac ze  "moderatorzy to idioci " by wymoc na nich moja prosbe??????

Link to post
Share on other sites
a nuż widelec......rzadko kiedy...moze lepiej odkryc  ortografie ...  
Nie korzystam ze słowników bo nie posiadam. Piszę zawsze przez durny telefon. Jeśli jesteś profesorem od słownika i Ciebie to razi to przepraszam. Jeśli jednak masz coś do dodania merytorycznie to chętnie poczytamy.
Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, piorasz napisał:

Herp Alpert "Rise"

Też mam sentyment do tej płyty. Poznałem ją od razu po wydaniu w 1979 r dzięki mojemu przyjacielowi, o którym już wspominałem w wątku o Marillion. Często wyjeżdżał do zachodnich krajów i wracał z walizką nowości winylowych. Zapraszał mnie do siebie i słuchaliśmy całe wieczory, a jeśli coś mnie zainteresowało to pożyczał mi. Pamiętam, że podobała mi się ta płyta wtedy, bo jazzu w tym czasie jeszcze nie słuchałem, z małymi wyjątkami (np. zakochałem się w płycie Chicka Corei - The Mad Hatter). Teraz takiego jazzu jak Rise raczej nie słucham, ale tytułowy kawałek z tego albumu nadal jest OK.

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
Pierwsze płyty jazzowe miałem w latach 70-tych i były to 'Live Recordings' Urbaniaka, 'Winobranie' Namysłowskiego i 'Na Kosmodromie' Sadowskiego. O ile podobały mi się klimaty z 'Na Kosmodromie', to ani Urbaniaka, ani Namysłowskiego nie rozumiałem jeszcze wtedy, ale bardzo lubiłem i miałem płyty Extra Ball i Laboratorium, oraz jakieś tradycyjne rzeczy typu Gold Washboard, Sami Swoi, Ptaszyna, Ewę Bem, Karolaka, Novi Singers... chociaż tak jak i kolega piorasz, byłem raczej pochłonięty rockiem i bluesem. Wcześnie odkryłem amerykańską muzykę i już nie było odwrotu - na początku nic się nie liczyło po odkryciu War, Santany... a póżniej BS&T i Chicago. Nawet te popowe rzeczy Chicago bardzo mi się podobały - ich pierwsze piętnaście płyt mam do dzisiaj. Słuchałem i miałem płyty CSN&Y, ale nie miałem pojęcia, że istniała grupa Manassas - tę odkryłem dopiero w Stanach. Tak gdzieś do połowy lat 90 ciągle mnie coś fascynowało w rockowych i okołorockowych klimatach - póżniej przyszedł jazz i tak ju zostało. Nie widzę lepszej muzyki, ale ja ją szczerze kocham i rozumiem, chociaż łatwo nie było. Powróciłem też do grania, ale granie jazzu, szczególnie na gitarze, to jest wielkie wyzwanie - bez dobrego nauczyciela, to jest jazda w kółko. Najlepiej jak się korzysta z doświadczenia kilku autorytetów, nie tylko jednego.

Wszystkie pierwsze Twoje płyty, które wymieniłeś posiadam od bardzo niedawna. To wlasnie m/innymi zacząłem kochać jazzz - widocznie musi być taka kolej rzeczy. Jak pisałem wyżej ja mam lepiej (chyba) bo odkrywam to na nowo. Jestem przez to muzycznie spełniony i szczęśliwy.A w rocku też odkrywam nowe (z tych starych). Jest co słuchać a to mnie bardzo cieszy i pobudza do życia.

Ostatnio.. Zapomniałem zupełnie o: The Guess who "American Women". Nie słuchałem ponad 30 lat aż tu nagle radowa "trójka" przypominała mi...

 

 

 

Link to post
Share on other sites

A jak telefon to nie ma sprawy , wiem jakie psikusy robia te ustrojstwa...to muzyka moich rodzicow 

 

Never Underestimate An Old Man Who Listens To Led-Zeppelin .......PROSZE ZLIKWIDOWAC MOJE KONTO....NATYCHMIAST ...DZIEKUJE ...czy musze napisac ze  "moderatorzy to idioci " by wymoc na nich moja prosbe??????

Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, piorasz napisał:

The Guess who

The Guess Who to fantastyczny zespół - prosty i emocjonalny rock&roll. Lubiłem też Bachman Turner Overdrive - jedni i drudzy, to Kanada. Tak poza tym, to Kanada wydała na świat wielu wybitnych muzyków - coś w tym jest. Jakby się zastanowić, to praktycznie same legendy: Paul Bley, Gil Evans, Oscar Peterson, Lenny Breau, Glen Gould, Joni Mitchell, Leonard Cohen, Paul Anka, Neil Young, Diana Krall, Holly Cole, Robbie Robertson, Maynard Ferguson, Kenny Wheeler, Jane Bunnett... i pewnie wielu innych, których akurat teraz nie pamiętam. Niesamowite!

 

4 minuty temu, papageno napisał:

Tango.

Tak jest - papageno standardowo niezawodny.

Oczywiście 'standard' w powyższym kontekście, to wyróżnienie. Naprawdę bardzo się cieszę, że wróciłeś kochany papageno.

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites

A tak poważnie. Macie może coś takiego jak ja - taką schizę :)
Czyli. Nie wiem ja Wy ale ja jak słucham to 8-12 h - idę na całość. I.... Wymyśliłem sobie schemat. Prosty. Zaczynam zawsze tym samym utworem i kończę też (ale innym utworem). Polecam ten schemat :)

Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, piorasz napisał:

A tak poważnie. Macie może coś takiego jak ja - taką schizę ?
Czyli. Nie wiem ja Wy ale ja jak słucham to 8-12 h - idę na całość. I.... Wymyśliłem sobie schemat. Prosty. Zaczynam zawsze tym samym utworem i kończę też (ale innym utworem). Polecam ten schemat ?

No nie, aż takim bohaterem to nie jestem. Słucham z audio dwie, trzy godziny max - mniej więcej tyle, co dobry koncert w Green Mill. Ale grać i improwizować na gitarze, to mogę z przerwami i osiem godzin jak mnie nawiedzi.

... i myślę o fortepianie. Kocham ten instrument. Ale perkusję też kocham. W ogóle chyba wszystkie instrumenty kocham. I uczyć się na nich grać, też kocham, chociaż czasami muzyki nienawidzę - doprowadza mnie do szału jak czegoś nie mogę opanować. Z muzyką jak z kobietą - potrzeba bardzo dużo cierpliwości, tym bardziej, że to przecież królowa sztuk wszekich. Czasami da się podejść, nawet przytulić, pocałować, ale jak się muzyka wqrwi, to potrafi tak kopnąć w dupę, że zostaje ślad na całe życie. Respekt i szacunek - to są dwie rzeczy, które królowa muzyka lubi. Tego się trzymajmy ?

  • Like 1

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites
No nie, aż takim bohaterem to nie jestem. Słucham z audio dwie, trzy godziny max - mniej więcej tyle, co dobry koncert w Green Mill. Ale grać i improwizować na gitarze, to mogę z przerwami i osiem godzin jak mnie nawiedzi.
Gitara. Hmmm oddałem bardzo dobrą gitarę córce mojego przyjaciela zupełne za dormo. Bardzo biedna rodzina. Dziś. Miałem kilkakrotnie okazję posłuchać jak ona gra. Gra cudownie. U mnie by się marnowała.
Link to post
Share on other sites




... i myślę o fortepianie. Kocham ten instrument. Ale perkusję też kocham. W ogóle chyba wszystkie instrumenty kocham.


Hehe. Znam ten stan... Tyle, że. Kocham perkusję, kontrabas, gitarę elektryczną i akustyczną, gitarę basową i saksofon - itd. Świetne instrumenty bo to one tworzą muzykę. Jesteś stary smutas jak JA :)
Jaki brand i jaki model tej gitary? I jaki rodzaj - akustyk, elektryk, elektroakustyk?
Gitara akustyczna. Lata 60 bez brandu
  • Confused 1
Link to post
Share on other sites

piorasz

 

Rock to dla mnie obecnie już rozdział zamknięty .Na pewien czas wróciłem gdy pojawiła się pasja kolekcjonerska związana z powrotem winylu .Kupiłem trochę tych płyt rockowych ale to tylko klasyki z lat 70.Rocka słucham rzadko , jeśli już to Allmani ,Santana ,Hendrix ,trochę bluesa .Uważam ,że w rocku wszystko co wartościowe to powstało do lat 80 .Jeśli jazz to szeroko pojęty mainstream ,free i wszystko co na styku .Jest jeszcze oczywiście powaga ( z naciskiem na XX wiek ) i od ok. 10 lat muzyka dawna i etniczna .Od zawsze lubiłem poezję śpiewaną co jest naszą ,polską specjalnością .

Link to post
Share on other sites

To co, może kolejne fascynacje z serii figur wielkich? Charles Lloyd - muzyk, który chyba ze wszystkich jakich znam spośród legendarnych i niezwykle znaczących artystów jazzowych, trzyma się świetnie i jest niemalże w 'topowej' kondycji. Oczywiście jak wszyscy inni wielcy muzycy jazzowi był we wczesnej młodości pod wpływem Charlie Parkera, Lestera Younga, Colemana Hawkinsa i Duke Ellingtona.W latach młodości przyjażnił się z Bookerem Little - wybitnym trębaczem, który bardzo wcześnie odszedł do krainy wiecznego jazzu (zmarł w wieku 23 lat), ale pozostawił po sobie tyle, że do dziś jest uważany za jednego z najwybitniejszych i najznakomitszych muzyków jazzowych ever. Początki lat 60-tych, to dla Charlesa Lloyda doświadczenia z zespołem Chico Hamiltona i Cannonballa Adderleya, ale już w połowie tych lat założył własny zespół, w którym grali Tony Williams, Ron Carter, Don Friedman, Richard Davis i Gabor Szabo. Jak widać, już na samym początku było grubo, ale to tylko początek, bo już za chwilę w zespole Charlesa Lloyda pojawiają się Jack DeJohnette, Keith Jarrett i Cecil McBee. Kwartet ten dokonał cudów, których zazdrościł nawet sam Miles, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że 'wykradł' Miles Jacka DeJohnette i Jarretta. Wkrótce po tym, Charles Lloyd zrezygnował z muzyki, a że był niezłym biznesmenem, to nieżle sobie poradził wchodząc w biznes handlu nieruchomościami. Do muzyki Charles Lloyd powrócił w 1981 roku pod wpływem Michela Petruccianiego. Ten znakomity i nieuleczalnie chory pianista odnalazł Lloyda w kalifornijskim Big Sur i sprowokował go do powrotu na scenę. Rezultatem tej współpracy i jednocześnie przyjażni był fantastyczny  koncertowy album wydany przez Blue Note - 'A Night in Copenhagen', oraz 'Montreux 82', którego niestety nie miałem jeszcze okazji usłyszeć. Koncówka lat 80-tych i lata 90-te, to wspaniały okres z ECM z przeróżnymi, wybitnymi skladami mistrzów jazzowych. Każda płyta z tego okresu to po prostu wybitne dzieła, jedno lepsze od drugiego. Po latach kontraktów z ECM, mistrz Lloyd powrócił do Blue Note i nagrał od 2014 roku pięć płyt z mocno wyrożniającą się, ostatnią i jubileuszową '8: Kindred Spirits (Live from the Lobero)'.

IMG_2483.thumb.jpg.076ec41d7642597f1b335e34ea7376eb.jpgIMG_2484.thumb.jpg.939546f2d955ef79ba0c1e94dccbe1b3.jpgIMG_2488.thumb.jpg.abc02b6f431021c9e877cbca53e1a98b.jpgIMG_2489.thumb.jpg.62764321647353ad965e472b231dc356.jpg

 

 

  • Like 1

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites

@Chicago

Pisałeś kiedyś o tym muzyku. Poniższa płyta jest jedną z tych, do których sięgam ostatnio dość często. Nagrana 1985 roku.

Niestety muzyk już nie żyje. W styczniu była 4 rocznica jego śmierci. Świetny kanadyjski pianista.

Świetnie się tego słucha. Polecam gorąco tą pozycję każdemu kto nie zna. Ja za każdym razem, gdy jej słucham siedzę jak wryty.

 

Pozdrawiam. 4921ab03a8896ebe23f43dceeda78727.jpg

 

 

Link to post
Share on other sites

Tak, Paul Bley jest wielki, i 'cichy'. Seria płyt dla SteepleChase, to znakomite kąski - można rzec, że wszystkie płyty Paula Bleya dla tej zasłużonej duńskiej wytwórni są znakomite. Na 'Rejoicing' jest i polski akcent - w składzie Michał Urbaniak. Seria płyt dla ECM to też loty najwyższe, zresztą tak samo jak i znakomita część dla Soul Note/Black Saint. Katalog Justin Time jak i oczywiście IAI, to też jak najbardziej rzeczy godne poznania i eksploracji.

Geri Allen - nieodżałowana pianistka, kompozytorka, improwizatorka i edukatorka, która odeszła od nas trzy lata temu, pozostawiła całkiem niezły dorobek po sobie. Większość płyt znam i mam, ale jedna gdzieś mi umknęła i kilka tygodni temu naprawiłem ten błąd uzupełniając kolekcję. Jest to wznowienie przez Storyville płyty z 1996 roku 'Some Aspect Of Water' - płyty z wybranymi nagraniami z dwóch koncertów - jeden pochodzi z małego miasteczka Tønder na południu Danii, który odbył się w miejscu zwanym 'Tønder Kulturhus', czyli prawdopodobnie w tamtejszym Domu Kultury, oraz drugi z 'SAS Falconer Center' - kopenhaskiego hotelu należącego do sieci Radisson. Koncerty odbyły się 15 i 17 marca 1996 roku i obydwa zostały zarejestrowane przez Duńskie Radio Publiczne z siedzibą w Kopenhadze.

A co na płycie? Same smakołyki. Słuchamy ogólnie pojętego w szerokim zakresie współczesnego mainstreamu, chociaż nie brakuje na płytce elementów awangardy i oczywiście free myślenia, do czego przyzwyczaiła słuchaczy praktycznie od samego początki ta wybitna artystka. Jej składy też zawsze powalały i tutaj w tej kwestii nic się nie zmieniło - w podstawowym składzie, a jest nim trio, usłyszymy w sekcji Palle Danielssona na basie i Lenny White'a na perkusji. Ponadto w koncercie brali udział zaproszeni goście i oprócz słynnego amerykańskiego trębacza Johnny Cole, byli to wspaniali muzycy z Danii grający na dęciakach, wśród których znalazł się saksofon altowy, tenor, sopran, klarnet, trąbka, flugelhorn, puzon i tuba. Płytka obejmuje sześć kompozycji, z czego trzy należą do liderki z otwierającym, pomnikowym 'Feed The Fire' i najdłuższym na płycie, prawie dziewiętnastominutowym, tytułowym numerze 'Some Aspect Of Water', który co tu dużo mówić, wywarł na mnie największe wrażenie. Natomiast 'Feed The Fire' pamiętamy oczywiście z rewelacyjnego, koncertowego albumu Betty Carter pod tym samym tytułem, gdzie słynnej jazzowej wokalistce towarzyszyła Geri Allen i Dave Holland z Jackiem DeJohnette. Album ten przedstawiałem kiedyś na Forum i zawsze warto do niego wrócić, bo to kawał zarąbistego, czyściutkiego jazzu w najlepszym wydaniu.

R-15179289-1587734627-6674.jpeg.jpg R-15179289-1587734627-3271.jpeg.jpg

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

 

  • Like 1
  • Thanks 1

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites

Geri Allen, w maju 2017 byłem na jej koncercie z Enrico Rava w NOSPR, piękny koncert, a po miesiącu nagle wiadomość, że nie żyje... A rok wcześniej w tym samym miejscu koncert wspomnianego Charles'a Lloyd'a. Też piękny.

Link to post
Share on other sites

W 1996 roku Geri Allen została laureatką prestiżowej duńskiej nagrody Jazzpar Prize - przyznawanej artystom co rok, począwszy od 1990 do 2004 roku. W 2005 Jazzpar zakończyło działalność. Główny sponsor 'Scandinavian Tobacco Company' wycofał się ze sponsorstwa.

Pierwszym Jazzpar Winner, w 1990 roku, był Muhal Richard Abrams - korzenny współtwórca chicagowskiego ruchu AACM. Jak się spojrzy na pozostałych laureatów, to raczej przypadków nie ma. Best Staff. Geri Allen była pierwszą kobietą laureatką i było to w 1996. I z tego Jazzpar jest powyższa płyta, ale to jest przecież oczywiste, co widać nawet na okładce płytki ?

 

 

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Długo wahałem się czy powinienem pisać w wątku  Chicago - Fascynacje Jazzowe , bo wielokrotnie prowadziłem zabawne utarczki i wojenki muzyczne z Chicago , który dalej ciągnie watki jazzowe. w audiostereo. Myślę ze długa przerwa i moja nieobecność na forum sprawiła wielu kolegom tęsknotę za moją osobą i ciekawymi  propozycjami muzycznymi których było bez liku w różnych gatunkach muzycznych : jazz , NU JAZZ , minimal z pogranicza klasyki i chilloutu.

Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę autora wątku i innych znawców jazzu na postać HERBIE MANNA. Moją uwagę  przykuła postać tego muzyka już wiele lat temu bo na przełomie lat 80/90 dawał czadu w muzyce fusion i jako jeden z nielicznych flecistów jazzowych doprowadził do perfekcji grę na tym instrumencie. w różnych odmianach jazzu zaczynając od swingu , bopu , poprzez cool , soul na fusion skończywszy. Co ciekawe że nawet Miles Davis zachwycił się grą Herbie Manna i zaprosił go do kilku sesji nagraniowych swoich płyt. Miles podziwial Manna i mocno namawiał flecistę do bycia samodzielnym muzykiem jazzowym i do stworzenia kwartetu lub kwintetu jazzowego w którym flet i On sam byłby liderem. Tak też się stało.

Kilka tygodni temu odkryłem ciekawą płytę Herbiego - Flute Souffle z 1957 roku którą nagrał w bardzo ciekawym składzie : Piano - Tommy Flanagan , Bass - Wendell Marshall ,Guitar - Joe Puma , Drums - Bobby Donaldson , Flet ,tenor sax , Bobby Jaspar i sam lider również na flecie i saksofonie tenorowym. Przyznam , że jeszcze nie słyszałem w małym jazzowym składzie dwóch flecistów którzy dodatkowo grają przemiennie na saksofonach. Herbie dodatkowo grał jeszcze na klarnecie basowym bo w młodości był zafascynowany Benny Goodmanem.

Pierwszy kawałek to długi 15 min. w tonacji molowej Tel Aviv . Co mi się bardzo spodobało to prowadzenie frazy na dwa flety oraz fajna gra basisty i doskonałego Flanagana na pianinie.Herbie daje dużą swobodę improwizacji swoim kolegom z zespołu co skutkuje świetnymi solówkami które trwają momentami po kilka minut.  Dla porównania Miles nie pozwalał  na długie partie solowe kolegom z drużyny bo on sam miał jedynie do tego prawo. Na Flute Souffle kazdy z muzyków ma swoje przysłowiowe 5 minut a nawet i więcej co skutkuje świetną grą całego zespołu.Ta płyta po prostu zachwyca i zastanawiam się  ile to jeszcze wspaniałych a mało znanych utworów powstało w latach 50 ubiegłego stulecia. Tel Aviv to utwór napisany przez Manna z piękną melodyjną frazą . Krązek ukazał się w 1957 roku na rok wcześniej od Kind of Blue Davisa ale jest coś wspólnego dla obydwu płyt - obie  są po prostu genialne i niezwykle nowatorskie jak na swoje lata powstania.

Zanim opisze kolejną pozycję która totalnie przygwożdziła mnie do ściany i znokautowała posłuchajmy Tel Avivu. Zwróccie uwagę na genialne solówki i doskonałą grę wszystkich muzyków. Zapraszam.

 

 

Edited by Magnepan
Link to post
Share on other sites

Haj Magnuś. Fajnie że wróciłeś. Pisz bracie co słychać i czego teraz słuchasz, czy zbierasz płyty i czy dorabiasz na boku, i co ostatnio przeczytałeś, i koniecznie co u Zośki - czy przestała cię już zdradzać i czy dzieciaki zdały do następnej klasy. Pisz pisz. Całuje i pozdrawiam ?

  • Haha 1

Parker's Mood

Link to post
Share on other sites

He , he , Chicago , berecik czy korona uwiera bo chrzanisz bez sensu jak zwykle zresztą.Zmieniłeś branżę czy dalej gastronomia z pierogami w roli głównej ??? Masz personel czy dalej zasuwasz przy garach ? Ale wiem jak to jest na płyty trzeba zarobić i żadna praca nie hańbi.???

 

 

Link to post
Share on other sites
W dniu 16.05.2020 o 21:06, piorasz napisał:

Wymyśliłem sobie schemat. Prosty. Zaczynam zawsze tym samym utworem i kończę też (ale innym utworem).

Piorasz, wyjaśnij, bo się zapętliłem !! :-)))

W dniu 31.12.2019 o 02:09, Chicago napisał:

nacinam folię specjalnym hi-endowym skalpelem.

Pozłacanym. Z wygrawerowanym napisem " Szikago " ;-)

Politykę robi się za pomocą pieniędzy, a pieniądze za pomocą polityki. Ot, taki przypadek...

Link to post
Share on other sites
21 minut temu, SynSama napisał:

Piorasz, wyjaśnij, bo się zapętliłem !! :-)))

To proste. U mnie słuchanie muzyki jest jak rytuał. Siadam i słucham kilka godzin. Słuchanie zaczynam zawsze od tego samego utworu a gdy zamykam "sesję" kończę innym (niż ten, którym zaczynam słuchanie) lecz zawsze tym samym utworem. Wybór utworu otwarcia i zamknięcia "sesji" jest zmienny i trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy a czasem nawet dłużej. 

 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock podczas używania strony.

Zarejestrowani użytkownicy mogą wyłączyć ten komunikat.