Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl



  • Nie możesz edytować tego wpisu

Acrolink 7N-PC9700 Mexcel 5 5 5 5 5

Typ sprzętu: kable zasilające
Producent: Acrolink
Nazwa: 7N-PC9700 Mexcel
Głosy:

Udostępnij:

  • Nie możesz edytować tego wpisu

  • Nie możesz dodawać wpisów

OPINIE O ACROLINK 7N-PC9700 MEXCEL

opinie(1)
Autor: Hi-Fi(HiEnd)Test
Data dodania: 11.12.2017 21:12
Jakość/cena:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Ocena ogólna:
bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****) bardzo dobry(****)
Plusy: Ogólna charakterystyka przewodu zawarta w teście.
Minusy: Ogólna charakterystyka przewodu zawarta w teście.
Twoja opinia:

Test – Hijiri 聖Takumi Maestro i Acrolink 7N-PC9700 Mexcel, porównanie – topowe przewody zasilające.

Dzisiejszy test jest o tyle ciekawy, iż teoretycznie rzecz ujmując obejmuje pojedynek dwóch rodaków. Nie tylko chodzi o wspólny Japoński paszport, ale i bliskość miejsca powstania. Firmy produkujące opisywane przewody znajdują się na Honsiu, największej wyspie Japonii. Gdyby tego było mało, prefektury (województwa), Kanagawa, w której mieści się siedziba Combak Corporation, posiadająca prawa do marki Hijiri, oraz prefektura Chiba, w której zlokalizowany jest Acrojapan Corporation zarządzający Acrolinkiem graniczą ze sobą. Nie tylko geografia łączy te dwa produkty, są też inne cechy wspólne. Przewody adresowane są do tej samej, zaawansowanej grupy odbiorców, mają podobną cenę i specjalistyczną obróbkę materiału, a jak jest z dźwiękiem? Czy ten różni je od siebie, a może i on jest podobny? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć poniżej.

Co do budowy i zastosowanych materiałów, obydwaj producenci podają szczątkowe informacje na temat wykonania swoich produktów. O Hijiri Takumi możemy wyczytać, iż został on wykonany wedle zasady „Harmonix Tuning Maestro”, która polega na starannie przeprowadzonej selekcji komponentów przygotowanych jedynie dla tego produktu. Dowiadujemy się również, że zastosowany miedziany przewodnik jest kierunkowy i został wykonany na zamówienie, oraz to, że poszczególne etapy wykonania przewodu prowadzone są ręcznie. Żyły przewodnika osadzone są w izolacji, a na nią nałożono niebisko czarny bawełniany oplot, który pod wpływem ściskania palcami, daje wyraźnie wyczuwalne ruchy materiałowej izolacji - jesteśmy go wstanie delikatnie przesuwać, wskazując jednoznaczne, że ślizgający się bawełniany oplot nie jest na stałe zespolony z przewodem. Na środku przewodu znajduje się prostokątny, drewniany element z ładnie wygrawerowaną nazwą własną. Producent nie podaje informacji czy jego zastosowanie ma charakter jedynie ozdobny czy raczej wpływa odczuwalnie na brzmienie przewodu. Domyślam się, że mimo walorów estetycznych, może chodzić również o niwelowanie wibracji. Zastosowane wtyki to produkty amerykańskiego WattGatea, zaopatrzono je w drewnianą przedłużkę, mającą na celu niwelowanie uciążliwych drgań powstających na przewodzie oraz jego stykach.
Acrolink natomiast wykonany jest w firmowej technologii „D.U.C.C Stressfree”, co potwierdzone jest stosownym napisem na samym kablu, na przezroczystej izolacji poliuretanowej. Pod nią znajdują się dwie warstwy poliolefiny monomerycznej. Pierwsza warstwa wewnętrzna dodatkowo zaopatrzona jest w wolfram, strukturę amorficzną oraz proszek węglowy. Przewód ma kolor czerwony o wyraźnej strukturze plecionki. Druga warstwa natomiast posiada elementy antywibracyjne, których nazwy ani specyfikacji producent nie zdradza. Miedz przewodnika zawiera 50 żył o średnicy 0,32 mm i czystości 7N. Obudowa wtyków to połączenie mosiądzu, włókien węglowych i aluminium, same wtyki wykonano z miedzi berylowej i pokryto powłoką rodowane go srebra.

Zanim przystąpiłem do właściwego testu, musiałem pozwolić Acrolinkowi nie tylko się ułożyć w moim systemie, co nawet wygrzać. Przewód do testu dostałem nowy, tydzień po tym jak przybył do Polski. Z Hijiri Takumi Maestro było zgoła inaczej. Przewód dotarł do mnie wygrzany i z tego, co zapewniał mnie dystrybutor, jego łączówka przed wysłaniem na mój adres, zaliczyła przebieg kilkuset godzin pod prądem. Mimo przekazanej informacji, również i ten przewód postanowiłem wpiąć do systemu, celem kilkudniowej akomodacji. Gdy doszło do konfrontacji i właściwego odsłuchu, kombinacje przepięć, jakie wykonałem, porównałbym do żonglerki. Przewody na przemian wpinałem do kondycjonera, do odtwarzacza CD, przedwzmacniacza, a nawet końcówki mocy, zasilanej wprost z gniazdka ściennego. Wszystko po to, aby nie tylko sprawdzić, czy testowane przewody nadają się do każdego z wyżej wymienionych urządzeń, ale przede wszystkim, aby wiedzieć, jakie są dźwiękowe różnice między nimi.

Na pierwszy ogień powędrował repertuar z płyty „Handel Goes Wild” L’Arpeggiata Christiny Pluchar. Muzyka zarejestrowana na tej płycie wykorzystuje inspirowane współczesnym popem partie wokalne oraz zaczerpnięte z jazzu techniki improwizacyjne, które używane są do wykonywania muzyki dawnej. Utwór „Venti Turbini” jest wybuchową mieszanką emocji tworzonych za sprawą połączenia dźwięków klarnetu ze śpiewem sopranistki przy angażującym akompaniamencie pozostałych muzyków zespołu. Celowo przywołuję ten utwór albowiem posiada on wiele drobnych, poszczególnych dźwięków, które podane w odpowiedni sposób tylko potęgują odczuwane doznania emocjonalne. Testowane przewody równorzędnie sprawiły, że dźwięk za ich sprawą stał się jeszcze bardziej namacalny. Ich klasę było słychać od pierwszego puszczonego utworu. Nie potrzebowałem wielu godzin, aby dostrzec ich kunszt i wyrafinowanie. Kluczowym elementem tego odczucia było ożywienie dźwięku oraz energetyczność barw i ich poziom wysycenia. Poprawie uległa również stereofonia. Ze swoimi źródłami pozornymi nabrała otwartości, a przywołane powyżej drobne dźwięki zostały podane w bardziej sugestywny sposób, zyskując na precyzyjniejszym rozlokowaniu w przestrzeni akustycznej.

Góra pasma zdecydowanie się ożywiła, nabrała blasku. Zwróciłem uwagę na bardzo duże bogactwo wybrzmień, które mimo swojej szczegółowości nie starało się dominować, co sprawiło, że otrzymany obraz był dobrze zespolony z ekspresyjnością pozostałej części pasma. Mexcel w porównaniu do Takumi nieznacznie wygładził atak wyższych rejestrów. Jednak nie była to wada, nie tu i nie tym razem. Chodziło zupełnie o coś innego. To trochę jak z dopasowaniem odpowiednich stopek antywibracyjnych pod odtwarzaczem płyt. Kiedy dostajemy to samo widowisko muzyczne, a jednak coś ulega zmianie. Dźwięk nabiera większego zrównoważenia, szlachetności, jest wysoce humanitarny, właśnie tak to dobieram. Powyższe spostrzeżenie potwierdziły utwory grupy Dire Straits z płyty „Brothers In Arms” wydanej w SACD. Perkusja oraz dźwięki gitary elektrycznej podane zostały w punkt, bez żadnego osłabienia wybrzmień. Zaobserwowałem również inne zjawisko. Z Hijiri wydawało się, że kontury dźwięków są idealnie równe i było tak do chwili, kiedy wpiąłem Acrolinka. Pokazał on, że da się zrobić to jeszcze lepiej, i na tle jego odbioru, poprzednia prezentacja miała delikatne rowki czy pofałdowania.

Co do średnicy, obydwa przewody potrafiły wyłuszczyć i zdefiniować na nowo pełne bogactwo dźwięków odpowiedzialnych za ten podzakres pasma. Do uszu dochodziła nie tylko pełna paleta barw, ale i jej odcienie. Taka prezentacja sprawiała, że dźwięk był bardzo energetyczny i angażujący. Hijiri kreował prezentację bardziej do przodu, wychodząc do słuchacza. Chris Jones, w utworze „No sanctuary here” puszczonym z płyty Roadhouses & Automobiles, był o krok bliżej mnie, Acrolink był bardziej powściągliwy, niby nieśmiały, skupiał swoje umiejętności na głębszej eksploracji sceny, budując większą głębie przy tym utworze. Mimo różnicy, jedna i druga prezentacja była genialna. Mimo, że inne utwory również potwierdziły zauważone wnioski, nie czułem dyskomfortu i nie umiałem stwierdzić, którą bym wybrał dla siebie. W utworze „Mud in your Eye” Nilsa Lofgrena z płyty „Acoustic Live” nagranej w SACD, w chwili, w której jeden z muzyków stepuje, dźwięki wydobywające się za sprawą uderzania podeszwy butów o podłoże, łudząco przypominały uderzenia w małe bębenki. Za sprawą Acrolink dźwięki te miały ładne wypełnienie, wybrzmiewały w ciepły, przyjemny sposób muskając uszy. Z Hijiri wypełnienie było płytsze, ale te same dźwięki miały dłuższą nośność.

Tempo w utworze „No mercy” z tej samej płyty było porównywalne w obu produktach. Jeden i drugi przewód budował realne widowisko muzyczne, sprawiając, że noga sama rwała się do podrygiwania. Nie odczułem również spowolnienia regularności rytmu, pogrubienia dźwięków gitary ani utraty nośności. To była ta sama estetyka brzmienia, z delikatnymi różnicami wymienionymi powyżej. W utworze „Keith dont go” pierwsza minuta wybrzmienia gitary, budowała obraz jakby metalowe struny były zawieszone nie nad gitarą, a nad głębokim bębnem, z otworem ciągnącym się w głąb tylko po to, aby w subtelny sposób modulować dźwięki. Z Acrolinkiem szarpnięcia strun były bardzo namacalne i głębokie, Hijiri minimalnie, ale jednak mniej wypełniał tą modulację.

Innymi walorami japońskich przewodów były bas, jego siła, ale i kontrola, wraz z różnicowaniem poszczególnych informacji tego pasma. Świetny rytm, sprawność, siła połączone były z eterycznością, a nawet zwiewnością. W utworze „I Believed in Your” z płyty „An Acoustic live in London” w wykonaniu Skunk Anansie, bas był piorunujący. Żadna z sieciówek, jaką miałem w domu nie dawała takiej jakości na basie. Takumi oraz Mexcel były klasą samą dla siebie. Wrażenie ogromnej masy muzycznej, jaka mnie otaczała, dopełniało zestawienie mieszanki szczegółów z bogactwem harmonicznych. Jedyne, co różnicowało te dwa przewody, to śladowo lepsza kontrola Acrolinka, przejawiająca się tym, że niskie składowe, w niektórych utworach, nie nakładały się na inne dźwięki powodując ich maskowanie.

Kończąc test zastanawiałem się czy, któryś z dwójki prezentowanych przewodów sieciowych zasługuje na samotny byt jako referencja? Myślę, że nie, obydwa przewody są tak samo dobre. Nie mają ściśle określonej specjalizacji, która ograniczałaby ich podpięcie do danego urządzenia. Nie ważne gdzie je wepniemy, czy to prądożerna końcówka mocy, czy delikatny dyskofon, zawsze pokażą klasę. A zatem powstaje pytanie, czy mamy doczynienia z referencją? Z całą pewnością tak, z moją referencją, ale i nie tylko. Myślę, że wielu z Państwa też.
Jak długo posiadasz oceniany sprzęt?: krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt?: Przewody wypożyczone do testów.
Ile zapłaciłeś/aś?: Przewody wypożyczone do testów. Cena detaliczna na dzień testu: 17.900,00 PLN odcinek 1,5m / 22.900,00 PLN odcinek 2,0 m.
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt?: Przewód wybrany do testu, z uwagi, iż jest nowością 2017 roku.
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie?: Przewód wypożyczony do testów. Porównanie odbyło sie z Hijiri Takumi Maestro
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt: CD: Accuphase DP-550,
Przedwzmacniacz: Pass Labs XP-10,
Wzmacniacz: Pass Labs X-150.8,
Głośniki: Sonus Faber Cremona M,
Przewody połączeniowe: XLR, Absolute Silver Acoustic Zen,
Przewód głośnikowy: Harmonix HS-101SLC.
Zasilanie: Gargantua II Acoustic Zen. Wtyki: Furutech FI-50 Carbon.
^ do góry
Szukaj Sortuj według w sortuj wg wyników na stronę
  • Nie możesz dodawać wpisów


Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj