Jump to content

Opinie: sprzęt - ostatnio dodane

Sign in to follow this  
Instrukcja dodawania Opinii: https://www.audiostereo.pl/opinie-instrukcja-dodawania/
  1. Na wstępie mojej recenzji, informuje ze wszelkie parametry techniczne producenta są na stronach internetowych i nie będę ich powielał. Skupię się na tym co widzę i słyszę. Dziękuję również firmie Rafko za udostępnienie kolumn i przemiłe wrażenia słuchowe. Budowa i Wygląd: Niewielki karton o wymiarach około 40x40x40cm. W środku owinięte w pokrowce i dobrze zabezpieczone wytłoczkami Triangle Esprit Titus EZ. W komplecie instrukcja, podkładki naklejane, szmatka do czyszczenia i pokrowce.Postawiłem na moich wielkich dali Ikon 6 MK2. Z pod spodu niestety żadnych kolcy, ani nawet miejsca na wkręcenie. Jedynie co, to doklejone podkładki jak pod krzesła. W pudle zamiast kolcy, naklejane paski na tasmę 3M , ze stożkowymi podkładkami. Kolumny o wymiarach 31,3x15,7x26,7 (wys-szer-gł). Waga niecałe 6kg. Z tyłu pojedyncze terminale głośnikowe ze szczotkowanego aluminium, bardzo porządne z dociskiem na wtyki bananowe jak i gołe przewody. Przekręcenie pokrętła powoduje zakleszczenie wtyku. Obudowa pokryta lakierem fortepianowym, wykonana w technologii bass-reflex z tylnym kanałem szerokości 4cm i długości 6cm. Maskownice niestety zostały uszkodzone przez firmę kurierską, dlatego też nie mam ich w zestawie. Cała konstrukcja jest dwudrożna, oparta na 1-calowym tweeterze z serii TZ2500 pod postacią tytanowej kopułki z komorą kompensacyjną z odpowiednio dostosowanym profilem tuby. Głosnik średnioniskotonowy to 5.25-calowy przetwornik z papieru celulozowego w kolorze białym. Głośnik wysokotonowy to z tego co wyczytałem,, firmowy produkt od Triangle. TZ2550 to najnowsze wcielenie tytanowej kopułki połączone z komorą kompresyjną. Pozwala to zwiększyć skuteczności całej konstrukcji, obniżyć zniekształcenia dźwięku i poprawić rozpraszanie. Jakość negatywnie mi się to skojarzyło z Altusami, no ale nie słyszałem więc nie wiem, nie wiem, okaże się w odsłuchu. Brzmienie: Na pierwszy ogień poszła muzyka rockowa, dynamiczne kawałki Blackfield, Gazpacho, Airbag i to był błąd. Dlaczego? Napiszę dalej. Żadnego „Woow!!!”, ot takie kartonowate brzmienie, basu jak na lekarstwo. No ale w końcu myślę, kable przepiąłem z Dali Ikon MKII pięciokrotnie większych no i lampa nie wygrzana. Po około 20 minutach. W środkowej i wyższej średnicy zauważam, że słucham minimonitora o mniejszej energii basu niż większe głośniki, do których jestem przyzwyczajony. Triangle tak jakby grały za mocno średnicą pasma, przez co utwory rockowe nie zagrały tak jak trzeba. Na gęstszych przejściach było trochę „tłoku”, tam gdzie mniej się działo już było OK. W utworze Blackfield - End of the World, bardzo mi brakowało niskiego zejścia basu, ale ogólnie tempo, dynamika była na dobrym poziomie. Bardzo realistycznie brzmiał werbel i gitara prowadząca. Sądząc po tubowym przetworniku, spodziewałem się ostrych wysokich tonów, ale Triangle wcale nie grają ostro, może trochę szorstko w pewnych momentach. W Gazpacho- „Upside Dawn”, fajnie trzymały rytm i nawet basik się pojawił. Gitara akustyczna słyszalna była dość wyraźnie i dźwięcznie. Ogólnie gitara akustyczna we wszystkich słuchanych utworach brzmi perfekcyjnie, potrafi wyłonić się nawet we fragmentach gdzie jest wiele instrumentów i nie jest zagłuszana jak to robią inne kolumny które miałem okazję słuchać. Mike Oldfield „The Songs of Distant Earth”, też pokazała niedostatki niskich częstotliwości. Pink Floyd, gitara klasyczna, efekty bardzo fajnie i przyjemne granie. Szczególnie „Wish You Where here”. Dire straits- “Brother in arms”, jak to Dire Straits, brzmi zazwyczaj rewelacyjnie na każdym sprzęcie, tutaj zaś wybitnie i jeśli ktoś lubi takie klimaty, łącznie z Floydami, biegiem do sklepu po Titusy. Zmiana tematu i Leonard Cohen-„Hallelujah”. Tutaj już dużo lepiej. Trójkąciki pokazały dynamikę i to mocną jak dla głośnika tej wielkości. Bas był obecny, nie dudnił ale delikatnie pomrukiwał, naturalnie nie jak głośniki bluetooth JBL-a. Szerokość sceny stereo jest prawie idealna, scena dźwiękowa znacznie przekracza ustawienie głośników. To samo dotyczy głębi. Cała scena lekko za linią kolumn. Nie jest tak doskonała jak w Dali i tak szeroka ale jest dobrze, a może inaczej? Muzyka nie odrywa się czasami od kolumn jak w Dali ale lokalizacja jest prawidłowa i wprawne ucho wyłapie co gdzie gra. Chuck Mangione - "Children of Sanchez", gałka na godzinę 11-tą, bo lubię tego słuchać głośno. Gitara akustyczna super, wokal dynamiczny jak na takie maleństwa. Muszę przyznać ze przy muzyce akustycznej, lżejszej , Titusy dają sobie lepiej radę. Trąbka fajnie grała gdzieś z tyłu za ścianą. Gdyby to nie był salon ponad 30m/kw, zapewne było by rewelacyjnie. Bas szybki, trochę zachodzi na dolną średnicę. Przy ściszeniu , schodzi ciut niżej, jest ciszej ale przyjemniej chodzi basik. Ogólnie ciszej grają lepiej. Metal i Megadeth –„Hangar 18”, nieciekawie, dużo środka pasma które w akustycznej muzyce było zaleta tutaj kaszani wszystko i do tego fajny rytm stopy w utworze, Triangle zepsuły całkowicie. Led Zeppelin jednak zagrały dość dynamicznie, poprawnie i nawet z niezłym jak na minimonitorki basem, aczkolwiek bas znów zachodził na niższą średnicę co było wyraźnie słychać. Nie każdemu będzie się to podobało. Ogólnie Titusy bardzo mi przypominają moje niegdyś KEFy Q7. Specyficzne granie, fajne ale nie dla każdego i nie do każdej muzyki. Nie na próżno wspomniałem tu o KEF-ach. Mają one głośnik współosiowy gdzie cewki umieszone są w jednym miejscu, czyli w tej samej odległości od słuchacza. Zapewnia to poprawną koherencję czasową względem niskotonowego i wysokotonowego. Dla niewtajemniczonych, jest to spójna właściwość fal. Nie rozkręcałem Titusów ale śmiem twierdzić , ze tutaj cewki obydwu głośników są jedna pod drugą i zapewniają jednoczesne promieniowanie fal dźwiękowych z punktów znajdujących się w tej samej odległości od słuchacza. Nie muszę tłumaczyć chyba jak pozytywnie wpływa to na brzmienie i stereofonię, szczególnie przy małych kolumnach w małym pomieszczeniu. Muzyka wokalna, Kate Melua, Diana Krall, Karen Souza, Norah Jones, Stacey Kent, Madeleine Peyroux czy Chantal Kreviazuk, ojojoj i do takiej muzyki chyba zostały stworzone Triangle Esprit Titus EZ. Eksponowanie średnicy pasma pokazuje jak realistycznie brzmi damski głos i szkoda że te piękne kobiety które słucham śpiewają na scenie (za linią kolumn jak pisałem wcześniej). Na koniec Tracy Chapmann ze swoją gitarą akustyczną. Tutaj nie muszę tłumaczyć jak to gra. Gitara jest tak namacalna jakby Tracy grała na żywo w moim salonie. Męski wokal również, np. Sean Rowe i utwór „Soldiers song” , czy tez Tom Waits „Poor Edward”, no normalnie obłęd. Powrót do tematu Progrocka i Ali Ferguson –„ A Sequence Of Moments” i znów tak jak Dire Straits czy tez Pink Floyd, jest dobrze a nawet lepiej niż dobrze. Basik gdzieś tam pomrukuje przyjemnie, jest rytm ładna cukierkowa góra i dużo stereofonii. Wokal jak na takie pudełka całkiem przyzwoity. Strawbs-From the Witchwood, lata 70-te , wokal już na początku urzeka ,fajnie puka stopa, słychać to wyraźnie i nie jest to bombanie jak w starych Altusach tylko fajnie wybrzmiewa i znów ta gitara akustyczna. Naprawdę słucha się to z wielką przyjemnością. Biorąc pod uwagę skromne wymiary obudów Titus EZ, nie można oczekiwać od nich głębokiego i grzmiącego basu. W rzeczywistości go tu nie ma. Skalę, moc i przekonywalność głośnika niskotonowego można znaleźć np. w B&W 602s3, za to Triangle maja tak żywy i energiczny dźwięk, że nawet energetyczne B&W 602s3 wydają się być nieco ciężkie przed nimi. No i miałem sam tak sobie słuchać , a tu weszła córka „Tato, ale te malutkie kolumienki fajnie grają !!” No tak, bo one fajnie grają i daję głowę uciąć , ze w pokoju do 15m/kw zagrały by jeszcze lepiej. Niskie tony w wykonaniu Triangle są sprężyste, z ładnym konturem, Wokale brzmią znakomicie, bez nadmiernych podkolorowań i przede wszystkim naturalnie, bez zbytniego ocieplenia czy też wyostrzenia w zakresie barwy. Na koniec dodam, iż Triangle Titus Esprit EZ powinny być skierowane do kogoś kto słucha w pokoju max 18m/kw, ma niezbyt jasno grający sprzęt z dobrą podstawą basową. Słucha głównie ProgRocka lub spokojnego rocka, Jazzu , muzyki wokalnej i fanom wszelkiej obecności wokalnej. Odradzam do muzyki ciężkiej, metalu i podobnych. Do Hip-Hopu , Trance i podobnym tez się nie sprawdzą.
  2. Na wstępie mojej recenzji, informuje ze wszelkie parametry techniczne producenta są na stronach internetowych i nie będę ich powielał. Skupię się na tym co widzę i słyszę. Dziękuję również firmie Rafko za udostępnienie kolumn i przemiłe wrażenia słuchowe. Budowa i Wygląd: Niewielki karton o wymiarach około 40x40x40cm. W środku owinięte w pokrowce i dobrze zabezpieczone wytłoczkami Triangle Esprit Titus EZ. W komplecie instrukcja, podkładki naklejane, szmatka do czyszczenia i pokrowce.Postawiłem na moich wielkich dali Ikon 6 MK2. Z pod spodu niestety żadnych kolcy, ani nawet miejsca na wkręcenie. Jedynie co, to doklejone podkładki jak pod krzesła. W pudle zamiast kolcy, naklejane paski na tasmę 3M , ze stożkowymi podkładkami. Kolumny o wymiarach 31,3x15,7x26,7 (wys-szer-gł). Waga niecałe 6kg. Z tyłu pojedyncze terminale głośnikowe ze szczotkowanego aluminium, bardzo porządne z dociskiem na wtyki bananowe jak i gołe przewody. Przekręcenie pokrętła powoduje zakleszczenie wtyku. Obudowa pokryta lakierem fortepianowym, wykonana w technologii bass-reflex z tylnym kanałem szerokości 4cm i długości 6cm. Maskownice niestety zostały uszkodzone przez firmę kurierską, dlatego też nie mam ich w zestawie. Cała konstrukcja jest dwudrożna, oparta na 1-calowym tweeterze z serii TZ2500 pod postacią tytanowej kopułki z komorą kompensacyjną z odpowiednio dostosowanym profilem tuby. Głosnik średnioniskotonowy to 5.25-calowy przetwornik z papieru celulozowego w kolorze białym. Głośnik wysokotonowy to z tego co wyczytałem,, firmowy produkt od Triangle. TZ2550 to najnowsze wcielenie tytanowej kopułki połączone z komorą kompresyjną. Pozwala to zwiększyć skuteczności całej konstrukcji, obniżyć zniekształcenia dźwięku i poprawić rozpraszanie. Jakość negatywnie mi się to skojarzyło z Altusami, no ale nie słyszałem więc nie wiem, nie wiem, okaże się w odsłuchu. Brzmienie: Na pierwszy ogień poszła muzyka rockowa, dynamiczne kawałki Blackfield, Gazpacho, Airbag i to był błąd. Dlaczego? Napiszę dalej. Żadnego „Woow!!!”, ot takie kartonowate brzmienie, basu jak na lekarstwo. No ale w końcu myślę, kable przepiąłem z Dali Ikon MKII pięciokrotnie większych no i lampa nie wygrzana. Po około 20 minutach. W środkowej i wyższej średnicy zauważam, że słucham minimonitora o mniejszej energii basu niż większe głośniki, do których jestem przyzwyczajony. Triangle tak jakby grały za mocno średnicą pasma, przez co utwory rockowe nie zagrały tak jak trzeba. Na gęstszych przejściach było trochę „tłoku”, tam gdzie mniej się działo już było OK. W utworze Blackfield - End of the World, bardzo mi brakowało niskiego zejścia basu, ale ogólnie tempo, dynamika była na dobrym poziomie. Bardzo realistycznie brzmiał werbel i gitara prowadząca. Sądząc po tubowym przetworniku, spodziewałem się ostrych wysokich tonów, ale Triangle wcale nie grają ostro, może trochę szorstko w pewnych momentach. W Gazpacho- „Upside Dawn”, fajnie trzymały rytm i nawet basik się pojawił. Gitara akustyczna słyszalna była dość wyraźnie i dźwięcznie. Ogólnie gitara akustyczna we wszystkich słuchanych utworach brzmi perfekcyjnie, potrafi wyłonić się nawet we fragmentach gdzie jest wiele instrumentów i nie jest zagłuszana jak to robią inne kolumny które miałem okazję słuchać. Mike Oldfield „The Songs of Distant Earth”, też pokazała niedostatki niskich częstotliwości. Pink Floyd, gitara klasyczna, efekty bardzo fajnie i przyjemne granie. Szczególnie „Wish You Where here”. Dire straits- “Brother in arms”, jak to Dire Straits, brzmi zazwyczaj rewelacyjnie na każdym sprzęcie, tutaj zaś wybitnie i jeśli ktoś lubi takie klimaty, łącznie z Floydami, biegiem do sklepu po Titusy. Zmiana tematu i Leonard Cohen-„Hallelujah”. Tutaj już dużo lepiej. Trójkąciki pokazały dynamikę i to mocną jak dla głośnika tej wielkości. Bas był obecny, nie dudnił ale delikatnie pomrukiwał, naturalnie nie jak głośniki bluetooth JBL-a. Szerokość sceny stereo jest prawie idealna, scena dźwiękowa znacznie przekracza ustawienie głośników. To samo dotyczy głębi. Cała scena lekko za linią kolumn. Nie jest tak doskonała jak w Dali i tak szeroka ale jest dobrze, a może inaczej? Muzyka nie odrywa się czasami od kolumn jak w Dali ale lokalizacja jest prawidłowa i wprawne ucho wyłapie co gdzie gra. Chuck Mangione - "Children of Sanchez", gałka na godzinę 11-tą, bo lubię tego słuchać głośno. Gitara akustyczna super, wokal dynamiczny jak na takie maleństwa. Muszę przyznać ze przy muzyce akustycznej, lżejszej , Titusy dają sobie lepiej radę. Trąbka fajnie grała gdzieś z tyłu za ścianą. Gdyby to nie był salon ponad 30m/kw, zapewne było by rewelacyjnie. Bas szybki, trochę zachodzi na dolną średnicę. Przy ściszeniu , schodzi ciut niżej, jest ciszej ale przyjemniej chodzi basik. Ogólnie ciszej grają lepiej. Metal i Megadeth –„Hangar 18”, nieciekawie, dużo środka pasma które w akustycznej muzyce było zaleta tutaj kaszani wszystko i do tego fajny rytm stopy w utworze, Triangle zepsuły całkowicie. Led Zeppelin jednak zagrały dość dynamicznie, poprawnie i nawet z niezłym jak na minimonitorki basem, aczkolwiek bas znów zachodził na niższą średnicę co było wyraźnie słychać. Nie każdemu będzie się to podobało. Ogólnie Titusy bardzo mi przypominają moje niegdyś KEFy Q7. Specyficzne granie, fajne ale nie dla każdego i nie do każdej muzyki. Nie na próżno wspomniałem tu o KEF-ach. Mają one głośnik współosiowy gdzie cewki umieszone są w jednym miejscu, czyli w tej samej odległości od słuchacza. Zapewnia to poprawną koherencję czasową względem niskotonowego i wysokotonowego. Dla niewtajemniczonych, jest to spójna właściwość fal. Nie rozkręcałem Titusów ale śmiem twierdzić , ze tutaj cewki obydwu głośników są jedna pod drugą i zapewniają jednoczesne promieniowanie fal dźwiękowych z punktów znajdujących się w tej samej odległości od słuchacza. Nie muszę tłumaczyć chyba jak pozytywnie wpływa to na brzmienie i stereofonię, szczególnie przy małych kolumnach w małym pomieszczeniu. Muzyka wokalna, Kate Melua, Diana Krall, Karen Souza, Norah Jones, Stacey Kent, Madeleine Peyroux czy Chantal Kreviazuk, ojojoj i do takiej muzyki chyba zostały stworzone Triangle Esprit Titus EZ. Eksponowanie średnicy pasma pokazuje jak realistycznie brzmi damski głos i szkoda że te piękne kobiety które słucham śpiewają na scenie (za linią kolumn jak pisałem wcześniej). Na koniec Tracy Chapmann ze swoją gitarą akustyczną. Tutaj nie muszę tłumaczyć jak to gra. Gitara jest tak namacalna jakby Tracy grała na żywo w moim salonie. Męski wokal również, np. Sean Rowe i utwór „Soldiers song” , czy tez Tom Waits „Poor Edward”, no normalnie obłęd. Powrót do tematu Progrocka i Ali Ferguson –„ A Sequence Of Moments” i znów tak jak Dire Straits czy tez Pink Floyd, jest dobrze a nawet lepiej niż dobrze. Basik gdzieś tam pomrukuje przyjemnie, jest rytm ładna cukierkowa góra i dużo stereofonii. Wokal jak na takie pudełka całkiem przyzwoity. Strawbs-From the Witchwood, lata 70-te , wokal już na początku urzeka ,fajnie puka stopa, słychać to wyraźnie i nie jest to bombanie jak w starych Altusach tylko fajnie wybrzmiewa i znów ta gitara akustyczna. Naprawdę słucha się to z wielką przyjemnością. Biorąc pod uwagę skromne wymiary obudów Titus EZ, nie można oczekiwać od nich głębokiego i grzmiącego basu. W rzeczywistości go tu nie ma. Skalę, moc i przekonywalność głośnika niskotonowego można znaleźć np. w B&W 602s3, za to Triangle maja tak żywy i energiczny dźwięk, że nawet energetyczne B&W 602s3 wydają się być nieco ciężkie przed nimi. No i miałem sam tak sobie słuchać , a tu weszła córka „Tato, ale te malutkie kolumienki fajnie grają !!” No tak, bo one fajnie grają i daję głowę uciąć , ze w pokoju do 15m/kw zagrały by jeszcze lepiej. Niskie tony w wykonaniu Triangle są sprężyste, z ładnym konturem, Wokale brzmią znakomicie, bez nadmiernych podkolorowań i przede wszystkim naturalnie, bez zbytniego ocieplenia czy też wyostrzenia w zakresie barwy. Na koniec dodam, iż Triangle Titus Esprit EZ powinny być skierowane do kogoś kto słucha w pokoju max 18m/kw, ma niezbyt jasno grający sprzęt z dobrą podstawą basową. Słucha głównie ProgRocka lub spokojnego rocka, Jazzu , muzyki wokalnej i fanom wszelkiej obecności wokalnej. Odradzam do muzyki ciężkiej, metalu i podobnych. Do Hip-Hopu , Trance i podobnym tez się nie sprawdzą.
  3. Na wstępie mojej recenzji, informuje ze wszelkie parametry techniczne producenta są na stronach internetowych i nie będę ich powielał. Skupię się na tym co widzę i słyszę. Dziękuję również firmie Rafko za udostępnienie kolumn i przemiłe wrażenia słuchowe. Budowa i Wygląd: Niewielki karton o wymiarach około 40x40x40cm. W środku owinięte w pokrowce i dobrze zabezpieczone wytłoczkami Triangle Esprit Titus EZ. W komplecie instrukcja, podkładki naklejane, szmatka do czyszczenia i pokrowce.Postawiłem na moich wielkich dali Ikon 6 MK2. Z pod spodu niestety żadnych kolcy, ani nawet miejsca na wkręcenie. Jedynie co, to doklejone podkładki jak pod krzesła. W pudle zamiast kolcy, naklejane paski na tasmę 3M , ze stożkowymi podkładkami. Kolumny o wymiarach 31,3x15,7x26,7 (wys-szer-gł). Waga niecałe 6kg. Z tyłu pojedyncze terminale głośnikowe ze szczotkowanego aluminium, bardzo porządne z dociskiem na wtyki bananowe jak i gołe przewody. Przekręcenie pokrętła powoduje zakleszczenie wtyku. Obudowa pokryta lakierem fortepianowym, wykonana w technologii bass-reflex z tylnym kanałem szerokości 4cm i długości 6cm. Maskownice niestety zostały uszkodzone przez firmę kurierską, dlatego też nie mam ich w zestawie. Cała konstrukcja jest dwudrożna, oparta na 1-calowym tweeterze z serii TZ2500 pod postacią tytanowej kopułki z komorą kompensacyjną z odpowiednio dostosowanym profilem tuby. Głosnik średnioniskotonowy to 5.25-calowy przetwornik z papieru celulozowego w kolorze białym. Głośnik wysokotonowy to z tego co wyczytałem,, firmowy produkt od Triangle. TZ2550 to najnowsze wcielenie tytanowej kopułki połączone z komorą kompresyjną. Pozwala to zwiększyć skuteczności całej konstrukcji, obniżyć zniekształcenia dźwięku i poprawić rozpraszanie. Jakość negatywnie mi się to skojarzyło z Altusami, no ale nie słyszałem więc nie wiem, nie wiem, okaże się w odsłuchu. Brzmienie: Na pierwszy ogień poszła muzyka rockowa, dynamiczne kawałki Blackfield, Gazpacho, Airbag i to był błąd. Dlaczego? Napiszę dalej. Żadnego „Woow!!!”, ot takie kartonowate brzmienie, basu jak na lekarstwo. No ale w końcu myślę, kable przepiąłem z Dali Ikon MKII pięciokrotnie większych no i lampa nie wygrzana. Po około 20 minutach. W środkowej i wyższej średnicy zauważam, że słucham minimonitora o mniejszej energii basu niż większe głośniki, do których jestem przyzwyczajony. Triangle tak jakby grały za mocno średnicą pasma, przez co utwory rockowe nie zagrały tak jak trzeba. Na gęstszych przejściach było trochę „tłoku”, tam gdzie mniej się działo już było OK. W utworze Blackfield - End of the World, bardzo mi brakowało niskiego zejścia basu, ale ogólnie tempo, dynamika była na dobrym poziomie. Bardzo realistycznie brzmiał werbel i gitara prowadząca. Sądząc po tubowym przetworniku, spodziewałem się ostrych wysokich tonów, ale Triangle wcale nie grają ostro, może trochę szorstko w pewnych momentach. W Gazpacho- „Upside Dawn”, fajnie trzymały rytm i nawet basik się pojawił. Gitara akustyczna słyszalna była dość wyraźnie i dźwięcznie. Ogólnie gitara akustyczna we wszystkich słuchanych utworach brzmi perfekcyjnie, potrafi wyłonić się nawet we fragmentach gdzie jest wiele instrumentów i nie jest zagłuszana jak to robią inne kolumny które miałem okazję słuchać. Mike Oldfield „The Songs of Distant Earth”, też pokazała niedostatki niskich częstotliwości. Pink Floyd, gitara klasyczna, efekty bardzo fajnie i przyjemne granie. Szczególnie „Wish You Where here”. Dire straits- “Brother in arms”, jak to Dire Straits, brzmi zazwyczaj rewelacyjnie na każdym sprzęcie, tutaj zaś wybitnie i jeśli ktoś lubi takie klimaty, łącznie z Floydami, biegiem do sklepu po Titusy. Zmiana tematu i Leonard Cohen-„Hallelujah”. Tutaj już dużo lepiej. Trójkąciki pokazały dynamikę i to mocną jak dla głośnika tej wielkości. Bas był obecny, nie dudnił ale delikatnie pomrukiwał, naturalnie nie jak głośniki bluetooth JBL-a. Szerokość sceny stereo jest prawie idealna, scena dźwiękowa znacznie przekracza ustawienie głośników. To samo dotyczy głębi. Cała scena lekko za linią kolumn. Nie jest tak doskonała jak w Dali i tak szeroka ale jest dobrze, a może inaczej? Muzyka nie odrywa się czasami od kolumn jak w Dali ale lokalizacja jest prawidłowa i wprawne ucho wyłapie co gdzie gra. Chuck Mangione - "Children of Sanchez", gałka na godzinę 11-tą, bo lubię tego słuchać głośno. Gitara akustyczna super, wokal dynamiczny jak na takie maleństwa. Muszę przyznać ze przy muzyce akustycznej, lżejszej , Titusy dają sobie lepiej radę. Trąbka fajnie grała gdzieś z tyłu za ścianą. Gdyby to nie był salon ponad 30m/kw, zapewne było by rewelacyjnie. Bas szybki, trochę zachodzi na dolną średnicę. Przy ściszeniu , schodzi ciut niżej, jest ciszej ale przyjemniej chodzi basik. Ogólnie ciszej grają lepiej. Metal i Megadeth –„Hangar 18”, nieciekawie, dużo środka pasma które w akustycznej muzyce było zaleta tutaj kaszani wszystko i do tego fajny rytm stopy w utworze, Triangle zepsuły całkowicie. Led Zeppelin jednak zagrały dość dynamicznie, poprawnie i nawet z niezłym jak na minimonitorki basem, aczkolwiek bas znów zachodził na niższą średnicę co było wyraźnie słychać. Nie każdemu będzie się to podobało. Ogólnie Titusy bardzo mi przypominają moje niegdyś KEFy Q7. Specyficzne granie, fajne ale nie dla każdego i nie do każdej muzyki. Nie na próżno wspomniałem tu o KEF-ach. Mają one głośnik współosiowy gdzie cewki umieszone są w jednym miejscu, czyli w tej samej odległości od słuchacza. Zapewnia to poprawną koherencję czasową względem niskotonowego i wysokotonowego. Dla niewtajemniczonych, jest to spójna właściwość fal. Nie rozkręcałem Titusów ale śmiem twierdzić , ze tutaj cewki obydwu głośników są jedna pod drugą i zapewniają jednoczesne promieniowanie fal dźwiękowych z punktów znajdujących się w tej samej odległości od słuchacza. Nie muszę tłumaczyć chyba jak pozytywnie wpływa to na brzmienie i stereofonię, szczególnie przy małych kolumnach w małym pomieszczeniu. Muzyka wokalna, Kate Melua, Diana Krall, Karen Souza, Norah Jones, Stacey Kent, Madeleine Peyroux czy Chantal Kreviazuk, ojojoj i do takiej muzyki chyba zostały stworzone Triangle Esprit Titus EZ. Eksponowanie średnicy pasma pokazuje jak realistycznie brzmi damski głos i szkoda że te piękne kobiety które słucham śpiewają na scenie (za linią kolumn jak pisałem wcześniej). Na koniec Tracy Chapmann ze swoją gitarą akustyczną. Tutaj nie muszę tłumaczyć jak to gra. Gitara jest tak namacalna jakby Tracy grała na żywo w moim salonie. Męski wokal również, np. Sean Rowe i utwór „Soldiers song” , czy tez Tom Waits „Poor Edward”, no normalnie obłęd. Powrót do tematu Progrocka i Ali Ferguson –„ A Sequence Of Moments” i znów tak jak Dire Straits czy tez Pink Floyd, jest dobrze a nawet lepiej niż dobrze. Basik gdzieś tam pomrukuje przyjemnie, jest rytm ładna cukierkowa góra i dużo stereofonii. Wokal jak na takie pudełka całkiem przyzwoity. Strawbs-From the Witchwood, lata 70-te , wokal już na początku urzeka ,fajnie puka stopa, słychać to wyraźnie i nie jest to bombanie jak w starych Altusach tylko fajnie wybrzmiewa i znów ta gitara akustyczna. Naprawdę słucha się to z wielką przyjemnością. Biorąc pod uwagę skromne wymiary obudów Titus EZ, nie można oczekiwać od nich głębokiego i grzmiącego basu. W rzeczywistości go tu nie ma. Skalę, moc i przekonywalność głośnika niskotonowego można znaleźć np. w B&W 602s3, za to Triangle maja tak żywy i energiczny dźwięk, że nawet energetyczne B&W 602s3 wydają się być nieco ciężkie przed nimi. No i miałem sam tak sobie słuchać , a tu weszła córka „Tato, ale te malutkie kolumienki fajnie grają !!” No tak, bo one fajnie grają i daję głowę uciąć , ze w pokoju do 15m/kw zagrały by jeszcze lepiej. Niskie tony w wykonaniu Triangle są sprężyste, z ładnym konturem, Wokale brzmią znakomicie, bez nadmiernych podkolorowań i przede wszystkim naturalnie, bez zbytniego ocieplenia czy też wyostrzenia w zakresie barwy. Na koniec dodam, iż Triangle Titus Esprit EZ powinny być skierowane do kogoś kto słucha w pokoju max 18m/kw, ma niezbyt jasno grający sprzęt z dobrą podstawą basową. Słucha głównie ProgRocka lub spokojnego rocka, Jazzu , muzyki wokalnej i fanom wszelkiej obecności wokalnej. Odradzam do muzyki ciężkiej, metalu i podobnych. Do Hip-Hopu , Trance i podobnym tez się nie sprawdzą.
  4. Akai AM-69 DIGITAL

    Postanowiłem napisać opinię, gdyż sam przed zakupem szukałem opinii, jednak nie było nic konkretnego albo same negatywy, a teraz kiedy go mam wiedzę, że pisali to ludzie, którzy go nigdy nie mieli/nie słuchali. Jedyny plus tych "negatywów", jest taki, że można ten wzmacniacz kupić za śmieszne pieniądze, w porównaniu do "złomów", które osiągają absurdalne ceny, tylko dlatego, że jest na nie "parcie" na forach, a potem rozczarowanie i sprzęt ten cały czas jest odsprzedawany. Mój wzmacniacz ma 23 lata, nigdy nie był naprawiany, ba nawet otwierany, posiada oryginalne plomby, a kurzu w środku w nim, jak w piramidzie w Egipcie, mimo to żaden z przełączników/pokręteł nie trzeszczy, nie piszczy, nie wprowadza żadnych innych zakłóceń itp., kanały grają równomiernie, nie szumią, "nie brumią" itd., wszystkie wejścia/wyjścia, w tym cyfrowe, spełniają swoją rolę, jak nowe. O jakości dźwięku nie będę się rozpisywał, bo i tak każdy słyszy co chce i oczekuje czego innego, zastanawiam się tylko, co miały na myśli osoby piszące, że ten wzmacniacz nie ma basu, bo ja w pokoju około 20m2, w trybie direct, bass i treble ustawione na 0, włączony loudnes, maksymalnie mogłem ustawić pokrętło głośności na godzinę 11, na meblach rzeczy zaczęły tańczyć, a membrany głośników osiągnęły maksymalne wychylenie, a ściany aż dudniły, przy czym bas cały czas był wyrazisty, precyzyjny i bez zniekształceń, a gdzie tu jeszcze ustawić bass na +10 i przekręcić gałkę głośności poza godzinę 12, fakt, że mam kolumny o wysokiej skuteczności i słucham głównie muzyki z mocnym basem. Wzmacniacz mimo dużej mocy, 2x110W 8 Ohm w pełnym zakresie i 2x220W 4 Ohm 1kHz, nie grzeje się, jest zaledwie letni, w porównaniu do "farelek" Pioneera serii 6...6/7...7 czy HK970/980. Dużym plusem są gniazda cyfrowe dzięki czemu nie musimy mieć super odtwarzacza cd aby słuchać dobrego i czystego dźwięku, wystarczy przeciętne cd/dvd/blurey czy telewizor ze smartem, oczywiście muszą mieć wyjście audio coaxial/optical. No i oczywiście sprzęt wyprodukowany w Japonii, a nie w Chinach czy PRC, jak obecnie większość tzw. markowych sprzętów, duży plus też za możliwość sterowania pilotem, dzięki któremu nie musimy się ruszać z kanapy. Myślę, że tez wzmacniacz jest godny polecenia dla osób lubiących głośno słuchać muzyki z dobrym i dominującym basem i bez piskliwych wysokich tonów. Jedyny mankament ale nie przeszkadzający mocno, to brak możliwości zastosowania solidnych "bananów" czy widełek do terminali głośnikowych.
  5. Sony WM-EX670 WALKMAN

    Po WM-EX612, który miałem niemal 2 lata, czas na zmianę. Przeskoczyłem od razu do roku 1999. A tam WM-EX670. Produkt zakupiony był uszkodzony. Dokładnie zablokowany był mechanizm zmiany kierunku ruchu silnika. Udało się go naprawić choć modele po 1995 roku mają już wlutowaną w płytkę sterująca zarówno silnik, elektromagnes jak czujniki taśmy. Po naprawie i testach okazało sie , ze działa bardzo sprawnie. Po pierwsze zaskoczyła mnie jakość dźwięku. Gra, jak na takie małe urządzenie dobrze, a nawet bardzo dobrze. Mechanika szybko zmienia funkcje, choć lekko przycna się przy przewijaniu, kiedy włączony jest tryb Blank Skip. TAk jakby odczytywał coś z taśmy i zatrzymywał się by móc odtworzyć taśmę. To ostanie lata produkcji tych urządzeń, stad już postęp techniczny jest wyraźnie widoczny. Wszystkie funkcje są włączane przyciskami, a nie jak poprzednie modele przełącznikami mechanicznymi. Jednie blokada klawiatury nadal jest przełączana mechanicznie. Na płytce sa tylko dwa układy. Jeden steruje odczytem odtwarzacza (CPU) a drugi zajmuje się przetwarzaniem sygnału audio (podbiciem sygnału, Dolby, AVLS, Groove itd.), itd. Dzięki temu na płytce znacznie ubyło elementów, a co za tym idzie płytka jest mniej zapchana elementami. Ten model posiada funkcję Groove, która zmienia charakterystykę sygnału wyjściowego. O ile bez niego gra dobrze, ale bez emocji. Po włączaniu nagle dźwięk ozywa. Zarówno podbicie niskich tonów jest wyraźne, ale też wysokich daje się we znaki. Niestety napisałem "we znaki", gdyż mocno podbija i ciut za dużo jak na moje uszy. Ale i tak dźwięk jest doprawdy lepszy. Ta funkcja świetnie sprawdza się przy kiepskiej jakości nagraniach, gdzie brakuje muzyce siły i wyrazistości. Porównując do EX612 widać wyraźny postęp w jakości odtwarzania i upraszczaniu elektroniki. Pozytywem jest nadal bezpośredni dostęp do paska. Wymiana go nie jest takim problemem jak w innych modelach (np. EX999 czy Panasonicach). Ciekawym jest, ze mój egzemplarz miał oryginalny , który ani nie był naciągnięty , ani nie wykazuje oznak zużycia. Naciąg na wałkach nadal jest poprawny. To cieszy. Kolejne kilkadziesiąt zł do przodu. Zważywszy, że w Polsce nie można ich zakupić, a dostępne są jedynie za granicą. I najważniejsze. Każdy dotychczasowy walkman bił na głowę jakością sygnału i dynamiką smartfonowe wyjścia audio. Nie trzeba mocno dodawać sygnału by wysterować każdy wzmacniacz, czy słuchawki. Nawet moje HD380Pro. To jest duży plus tych produktów, nawet po 20 latach od zakończenia produkcji. Dodatkowo zauważyłem ,ze bardzo wydłużył się czas pracy na akumulatorze. Poprzednicy nie wytrzymywali tygodnia na jednym. Teraz używam już od tygodnia i nadal działa. A nie jest to nowy egzemplarz, ale mający ponad 2 lata.
  6. Accuphase E-302

    Mój egzemplarz jest z roku 1986, rzekomo najbardziej dopracowana wersja. Sprzęt kupiony po fascynacji chwilowym pobytem u mnie accu e305 oraz marzeniem o posiadaniu własnego Accuphase, czyli wzmacniacz kompletnego w moim mniemaniu: bo jest moc, potrafi wysterowac 2ohm, schludny ponadczasowy wyglad, wskaźniki wychylowe, świetne komponenty i przemyślana budowa dzięki czemu żadne miejsce na pcb nie sciemnialo nawet mimo lat użytkowania , bo nie grzeje sie mocno. Sprzęt przy mocnym graniu osiąga 45 stopni i to Max. Gra fantastycznie dla mnie, tj bardzo analogowe brzmienie, wszystko jest na miejscu, bas może jest aż z nadmiarem podłóg e305, ale w zależności od konfiguracji czy nagrań ma to zalety. Góra jest lagodniejsza niż z poprzedniej chińskiej i polskiej lampy, jedynie średnica podłóg lampy daje efekt odmienności, ale także jest skierowana w slodsza stronę dźwięku. Nie mam absolutnie żadnych uwag do pracy wzmacniacza. Jestem dumny że go mam i świetnie bawię się cudnym brzmieniem dzięki niemu.
Sign in to follow this  


Opinie: sprzęt - typy sprzętu





×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.