Jump to content

Opinie: sprzęt - ostatnio dodane

5540 opinie sprzęt

Krell KPS 30i

Krell KPS 30i - odtwarzacz CD/przetwornik DAC z wyjściem zbalansowanym. Stopień wyjściowy w klasie A. Zawsze miałem słabość do referencyjnych top-loaderów zwłaszcza ze Stanów. Z racji tego że jestem typem audiofila poszukiwacza to miałem w swoim życiu sporo różnych wynalazków mniej lub bardziej znanych na rynku. Dwa lata temu trafił mi się zupełnie przypadkowo odtwarzacz CD Krell KPS-30i w wymianie z rozliczeniem w sprzęcie i gotówce. Początkowo przeleżał w pudełku kilka miesięcy, bo miałem w użyciu dwa inne źródła w systemie - francuskiego Audio Aero Capitole mk2 oraz japońskiego Reimyo CDP-777. Długo zbierałem się do testów porównawczych po części z braku miejsca na stoliku rtv i z przyczyn wykonywanej pracy. Po prostu z braku czasu. Najlepsze są jednak testy bezpośrednie tu i teraz, a nie z pamięci po czasie. Ze zmysłem słuchu jest jak węchem. Nadszedł w końcu wolny weekend bez rodziny którą oddelegowałem na długie zakupy. Wyłączyłem telefon komórkowy i domofon. Zabrałem się do odsłuchów i porównań z przyjacielem nie audiofilem, a raczej pasjonatem z dobrym słuchem i poczuciem estetyki dźwięku. Sprzęt towarzyszący to głownie wzmacniacze lampowe single-ended na lampie 845, ale też dwa dobre tranzystorowce ASR Emitter i Lavardin. Okablowanie głośnikowe i sygnałowe to wysokie Furukawy, Oyaide, Albedo, Cardas, Vovox, i kilka innych. Oczywiście każdy z tych odtwarzaczy Audio Aero Capitole, Reimyo czy Krell wymaga przynajmniej 24-godzinnego włączenia do sieci w trybie standby inaczej nie brzmi optymalnie i test byłby niewiarygodny. To nie ma znaczenia że Capitole jest na micro lampach, a Krell czy Reimyo są bez lamp i na tranzystorowych wzmacniaczach operacyjnych. Wszystkie potrzebują odpowiedniej temperatury pracy co ma bezpośredni wpływ na jakość brzmienia! Słuchając na zimno tych odtwarzaczy to barbarzyństwo. Można sobie przez to wyrobić złą ocenę ich brzmienia. Minimum w sieci to doba. Kilka godzin nic nie daje. Wracając do tematu w teście tej trójki były odsłuchiwane płyty z różnych gatunków muzycznych głównie - jazz, rock, folk, elektronika i muzyka wokalna. Kolumny Sonus Faber Serafino, Harbeth 40.1, Harbeth SHL5 (bez plusa) i JBL 4343. Mając czas i dobry whiskacz w szklankach mogliśmy słuchać spokojnie przez kilka godzin. Okazało się że każdy z tych odtwarzaczy CD preferuje i faforyzuje inny gatunek muzyczny i to należy podkreślić. Reimyo świetnie sprawdzał się w muzyce elektronicznej typu Vangelis czy Tangerine Dream oraz z płyt K2HD. Mając na pokładzie przetwornik JVC K2 szczególnie dobrze odtwarzał remastery ze studia JVC. Audio Aero Capitole upodobał sobie nagrania jazzowe i wokalne. To zapewne zasługa micro lamp w stopniu wyjściowym. Natomiast Krell wyśmienicie wypadł w nagraniach rockowych. Jak się okazuje każdy z tych odtwarzaczy ma inne przeznaczenie i nie jest do końca w 100% uniwersalny. Oczywiście nie jest tak że nie radzą sobie z innymi gatunkami muzyki , a tylko pewne cechy charakteru predestynują je do danego rodzaju muzyki. Wszystkie trzy odtwarzacze to już urządzenia dla wymagających audiofili i na pewno nabywca któregoś z nich będzie zadowolony. Należy tylko pamiętać przed wyborem i zakupem jakiej słucha muzyki? Krell KPS-30i to mistrz dynamiki i szybkości. Prezentuje dźwięk z dużą skalą i przestrzenią oraz mnóstwem informacji. Ma wzorową rozdzielczość. To takie amerykańskie granie ze świetnym basem i jego kontrolą. Specyficzny charakter Krella potrafi zadziwić też w subtelniejszych gatunkach muzycznych i słuchacz zostanie oczarowany wokalem Lisy Gerrard czy muzyką zespołów Dead Can Dance lub Arcana. Najmniej uniwersalny okazał się Audio Aero Capitole który w rocku potrafił być zbyt lekki, chudy i ostry, co więcej potrafił czasem nawet "wzeszczeć" i eksponować nazbyt wady gorzej wyprodukowanych płyt tracąc przy tym masę w basie. Reimyo radził sobie zazwyczaj doskonale ze wszystkimi gatunkami muzyki, ale niestety lekko spowalniał prezentację (jak niektóre CD Linna) i nie miał takiej dynamiki co Krell. Reimyo w secondhandzie wypada najdrożej, bo od około 17 000-19 000zł. Accuphase DP-78 ok. 15 000zł, Capitole z drugiej ręki - 6000-8000zł i Krell odpowiednio 6000-7000zł. Wszystkie testowane odtwarzacze są muzykalne i angażujące Przez kilka lat grałem na nich wszystkich w zależności od słuchanej muzyki. Trudno było mi się z nimi rozstać. Pojawił się jeszcze w między czasie czwarty odtwarzacz CD/SACD Accuphase DP-78, ale mimo ujmującej muzykalności i barwy odpadł szybko z powodu słabego basu i drażniącej ostrej naleciałości na wyższej średnicy - charakterystycznej w japońskim brzmieniu tej firmy. Japończycy tak słyszą i takie brzmienie lubią. Lubią też wasabi. :) Zdaję sobie sprawę że są to odwarzacze z różnych przedziałów cenowych i z różnych lat produkcji, które jako nowe kosztowały odpowiednio około (w zależności kursu dolara): Krell - 25 000zł, Reimyo - 48 000zł i Capitole - 33 000zł, Accuphase DP-78 - 33 000zł. Każdy przy wyborze musi uwzględnić swoje własne preferencje muzyczne i budżet jaki chce przeznaczyć na używany odtwarzacz CD. Tutaj stanę w obronie Krella czytając recenzję powyżej. To jak zagra KPS-30i czy każdy inny z tego testu zależy od reszty systemu czy jest dopasowany godnie i od akustyki pomieszczenia. Słuchanie w sklepie nie ma sensu. Krell dzisiaj w secondhandzie wypada najatrakcyjniej w stosunku cena/jakość. Lasery są nadal dostępne na ebayu. Krell zbudowany jest solidnie jak czołg. Na pokładzie przetworniki stosowane też m. in. w wysokim modelu Krella KPS-20i, flagowym i bardzo udanym Rotelu 991AE i słynnym Linnie Numeriku. Opisywany tutaj głównie i recenzowany KPS-30i (KPS od Krell Playback System) to w zasadzie zaawansowany przetwornik DAC (z całą gamą wejść) z symetrycznym stopieniem wyjściowym w czystej klacie A (takim jak w KPS 20i z dodanym dekoderem HDCD) połączony z napędem typu top-loader. Odtwarzacz Krell KPS-30i oparty jest na najlepszych w owym czasie elementach konstrukcyjnych: w ładowanym od góry napędzie znajdziemy wciąż dostępny laser Philips CDM-12.4 dociążony grubym blokiem aluminium, za przetwarzanie cyfrowo-analogowe odpowiadają cztery legendarne 20-bitowe przetworniki Burr-Brown PCM63P-K (czyli selekcjonowane, o większym stosunku zakresie dynamicznym i mniejszych zniekształceniach, spotykane w najwytrawniejszych konstrukcjach Hi-End) pracujące w układzie różnicowym sprzężone z procesorem sygnału Motorola DSP56002F (o taktowaniu 66MHz zapewniającym 24-bitowe 16-krotne nadpróbkowanie) oraz dekoderem/filtrem HDCD Pacific Microsonics PMD100 (przez wielu uważanym za najlepszy w historii), w zasilaczu znajdziemy dwa transformatory typu R-core (najlepszy typ do audio) oraz mniejszy standardowy, zapewniające łącznie jedenaście oddzielnych napięć zasilających o mocy 100VA (najważniejsze stabilizowane są poprzez układy Motoroli w specjalnej specyfikacji dla Krella), a wszystko to dopełnia precyzyjny zegar taktujący i cała gama precyzyjnych elementów biernych z kondensatorami foliowymi w stopniu wyjściowym włącznie. Nie sposób o wszystkim powiedzieć – np. obecność płyty w napędzie weryfikowana jest przez fotokomórkę, a dwa poziomy płytek drukowanych z włókna szklanego zapakowano w niemałą obudowę z grubego aluminium niczym jakiś wóz opancerzony i wyposażono w specjalne antywibracyjne stopki. Gorąco polecam wypróbowanie tego urządzenia bardziej jako przetwornika DAC niż odtwarzacza CD – to co on potrafi zagrać nawet po podłączeniu komputera poprzez kabel koncentryczny potrafi zadziwić: pełna kontrola i ilość niesionych informacji w muzyce jest wręcz przytłaczająca, ale nie męcząca (jak to ma miejsce w nowszych konstrukcjach). Nie ma co porównywać do odtwarzaczy z serii KAV, to zupełnie inna liga – w końcu kosztując w sklepie ok. 25000zł, ten sprzęt musi sobą godnie reprezentować markę nawet dziś. Trzeba sobie uzmysłowić, że przedziały cenowe nowego sprzętu powyżej 30 000zł to niejednokrotnie abstrakcja cenowa i marketingowa piramida producentów do zarabiania. Bywa często tak że płacąc dwukrotnie więcej za odtwarzacz CD, czy DAC tej czy innej firmy nie dostajemy już takiej jakości, a kupujemy nadmuchany marketing. Po prostu cena nie ma przekładu na progress jakości dźwięku. Warto o tym pamiętać w tych czasach obecnie kiedy ceny nowego sprzętu audio klasy high-end poszybowały na absurdalne wyżyny. Ktoś stwierdzi, bo taka jest moda i takie są tendencje rynku. Ale gdzie się podziała zwykła ludzka przyzwoitość i zdrowy rozsądek? Czy sprzęt audio high-end nie stał się czasem rodzajem hazardu i tylko dla wybranych bogatych ekscentryków z racji kosmicznych cen? Wystarczy przesledzić ceny high-endowych marek na przestrzeni 30 lat i wyciągnąć wnioski co się dzieje w branży - wyścigi na ceny stały się ważniejsze niż postęp technologiczny. Oczywiście jeśli kogoś stać to niech słucha, porównuje i kupuje nowy sprzęt jeśli jest dobry i ma uczciwą cenę (o co trudno dzisiaj) i tak sam się obroni bez prasy i opłacanych często recenzji w Internecie. Czas pokaże, a dzisiaj w dobie globalizacji, kryzusu psychopandemicznego i ekonomicznego konsumenci mają jeszcze prawo wybierać i mogą decydować, ale najlepiej świadomie (!) bez pułapek marketingowych. Życzę każdemu audiofilowi, melomanowi i pasjonatowi który woli nadal słuchać płyt znalezienia odtwarzacza marzeń! Dziękuję za poświęcony czas!</p>


Yamaha ax 497

wzmacniacz mam podłączony do DACmagic 100 oraz kolumn pylon pearl 25. muszę powiedzieć, ze to połączenie jest świetne. obiawiałem się że bedzie to brzemienie jasne meczące wysokimi częstotliwościami ale nic bardziej mylnego. bas jest bardzo dobry zróżnicowany ,miękki potrafi zejśc kiedy trzeba.. średnica może delikatnie wycofana ale szczgółowa, szarpiniecia strun na gitarze wybrzmiewają super. Stara poczciwa Yamaha jak dla mnie i mojej reszty zestawu daje radę. polecam</p>


Cyrus PSX-R

Wspaniałe urządzenie i natychmiastowa ( nawet diametralna) poprawa brzmienia. PSX-R mam podpięty do koncówki Cyrus X-Power. O ile sama koncówka gra świetnie to po podpięciu zasilacza rewelacyjnie. Podobnie jak u Naima (miałem XS + Flatcap XS, Cd5x+Flatcap) dodatkowe zasilanie jest koniecznością. Bez zasilaczy zarówno Naim jak i Cyrus grają - tylko poprawnie. Nie wiem skąd te sceptyczne czy negatywne opinie na temat tego typu urządzeń. Osobiście nie "słyszę" interkonektów ale głośnikowe czy zasilające juz tak - zmiany przy odpowiednich kablach mogą być dość duże; ale i kosztowne. PSX-R wnosi niewspółmierną większą poprawę brzmienia względem drogich kabli. Tak więc nawet cena 3tyś za nowy klocek nie jest wysoka. Dostajemy świetne, inteligentne urządzenia w ciekawym i ponadczasowym "opakowaniu". Jak to mówią : "muzyka to prąd" </p>


AriniAudio Eternel The Reference XLR

Ocena ogólna: Znakomity kabel do systemów ze średniej-wyższej i wyższej półki. Potencjalny właściciel: posiadacz dobrego, bardzo zrównoważonego systemu. Eternel raczej niczego nie zmieni w ogólnej równowadze - może jedynie nadać dźwięczne, „brylantowe” wykończenie najwyższym składowym oraz rozciągnąć dół. Może za to podkreślić wady systemu (jeśli np. gra on zbyt sterylnie i jasno Eternel wyraźnie to pokaże, jeśli zbyt tłusto, efekt będzie podobny). UWAGA: Wyjątkowo długi okres wygrzewania, z mrożącym krew w żyłach przebiegiem: Dni 1-3: Kabel w pierwszym kontakcie udaje miękkiego, pluszowego misia, bez wyrazu, kontroli, transparentności. Dni 4-20: Nagła zmiana. Kabel zaczyna grać z rozmachem, ostro, ofensywnie i niekiedy mecząco. Utwardzenie basu (w jego wyższym i średnim podzakresie i brak kontroli w niższym). Podbicie wyższej średnicy (sybilanty wydłubują bębenki z uszu). Schowana, nieco matowa średnica. Dźwięk zgrzebny, sztywny, mało wyrafinowany i płaski. Słaba barwa, ściśnięta przestrzeń. Generalnie 2 tygodnie poważnych „wątpliwości”. Dni 20-30: Dźwięk (z dnia na dzień) zaczyna się uspokajać i otwierać. Najpierw pojawia się średnica (jako pełnoprawny, ważny element). Zaraz potem dostrzegalne jest zmniejszenie nacisku na jej górny podzakres (niższe soprany) – dźwięk przestaje być krzykliwy, sybilanty stają się naturalne i nieprzerysowane. Pojawia się barwa i artykulacja. Jednocześnie uwagę zaczyna zwracać rozdzielczość i przestrzeń. Dni 30+: Znika utwardzenie w środkowym i wyższym basie, który dodatkowo się rozciąga oraz zyskuje barwę i kontur. Dzięki temu radykalnie wzrasta poczucie muzykalności / przyjemności. Bardzo poprawia się przestrzeń (w każdym wymiarze) ale również osadzenia źródeł pozornych na trójwymiarowej siatce przestrzeni. Można słuchać coraz dłużej, bez zmęczenia, z coraz większym poczuciem wciągania w spektakl muzyczny (to przekaz który zabiera nas „tam” a nie sprowadza muzyki „tu”). Dni 30++: Cały czas zmiany idą w kierunku „przyjemności”, powodując z jednej strony zachwyty nad „detalem” z drugiej spajając muzykę w jeden „wątek”. Można się zatem rozkoszować widokiem drzew lub całego lasu, zmieniając sobie element, na którym skupiamy uwagę. Śledzenie partii kontrabasowych (np. IIro Rantala - "How lon is now?"), fagotu (np. CFE Bach - Sonate fur Flote und basso Continuo) sprawia nie lada frajdę. Jeden z najlepszych interkonektów, jakie kiedykolwiek miałem w uszach, niezależnie od ceny. Po dołożeniu 100-120% narzutu dystrybutora (jak to się dzieje w przypadku zagranicznej konkurencji), Eternel kosztowałby 5-6kPLN i to jest dla niego minimalny poziom odniesienia. Moim jednak zdaniem alternatyw należy szukać zbliżając się niebezpiecznie do 8-10kPLN.</p>


Taga Harmony Azure s-40 v.2

Najpierw usłyszałem, jak te kolumny zmieniły - bardzo pozytywnie - brzmienie mini wieży Panasonica: po prostu ta wieżyczka ożyła, zagrała pięknie (a wcześniej grała nijakim dźwiękiem jak spod grubego koca). Wszystko tam było: bas klarowny a wyraźny, czytelny, piękne soprany i przede wszystkim soczysty środek. Wszystko było poukładane, nasycone powietrzem i dźwięcznością, jasne. Przestrzeń dżwiękowa niedużego pokoju była harmonijnie wypełniona. Ponieważ bardzo mi się te kolumny spodobały użyłem ich do wzbogacenia mojego zestawu złożonego z Yamahy 803 oraz podłogowych Dali Spektor. Cóż powiem? Zestaw w końcu zagrał fantastycznie. Dali, grające głównie skrajami pasma, zostały uzupełnione dynamicznym środkiem. Wszystko brzmi z pewną głębią, której wcześniej brakowało (Spektory dają raczej płaski dźwięk), jasno, klarownie - i z ciepłem akuratnym. Teraz mi się podoba. Samo wykonanie tych kolumienek (ale nielekkie są!) jest bez zarzutu. Jakość nie budzi zastrzeżeń. W sumie bardzo, bardzo pozytywna niespodzianka. </p>


Castle Knight 2

Moje pierwsze poważne kolumny. Urzekły mnie dźwiękiem przy odsłuchu i nie mogę się jakos ich do dziś pozbyć. Grają dużym dźwiękiem pełnym masy i szczegółow jednocześnie. Nie męczą. Gdy je włączam nie jestem w stanie robić nic innego (np. czytać książki). Zmuszają mnie by się na nich skupić, angażują, koją i uspokajają. Najlepiej się ich słucha z zamkniętymi oczami (ale nie dlatego, że są brzydkie). Nie nudzą, nie drażnią, można ich słuchać godzinami. Wymagają dynamicznego wzmacniacza. W przeciwnym wypadku mogą zamulić. Wszystko co dostają podają w sposób łagodny i dostojny (co jest niekiedy wadą). Nawet Cannibal Corpse i Napalm Death chcą pokazać ładnie i z klasą, jakby dla publiki w smokingach i sukniach wieczorowych. Nadają się do muzyki smutnej, nostalgicznej, wolnej: ambient, darkwave, drone, folk, soft/stoner/post rock, wokal, jazz, blues. Nie nadają się do: hard rocka, metalu, elektroniki, muzyki poważnej, pop.</p>


Telefunken RA 200

Wraz z Dynaudio Audience 52 tworzy mi zestaw do metalu. Niejeden wzmak mi wymiękł przy tych kolumnach, a ten został niepokonany. Okazuje się, że nie ważne co jest na labelu i w instrukcji opisane w linijce „Power”. Gdy miałem porównanie z Tele i podłączyłem do Dynek Rotela RA-970 BX po chwili przyjąłem postawę Chrystusa frasobliwego. Dźwięk Telefunkena jest jak lewy prosty Wladimira Kliczki – lewy, prosty i skuteczny (jak podłączymy drugi kanał to możemy też uzyskać prawy prosty). Zero finezji i polotu, sru w pysk. Nie jest to jednak dźwięki prostacki ! Po prostu jakość jest ok i jestem świadom, że pójście wyżej będzie kosztować pewnie 1500+. Brakuje mu szczegołów na basie i wymaga dobrego źródła (jak najwięcej detali). Po podłączeniu kiepskiego np. CD dźwięk nieakceptowalny. Przy dużym nawale dźwięków jednej częstotliwości czuć czasami że już jest na limicie, aczkolwiek krew z uszu nie leci. Ożywia ciemne kolumny, z neutralnymi jest już wykop. Nadaje się do: metalu, elektroniki, hard rocka. Nie nadaje się do: muzyki poważnej, jazzu, bluesa, muzyki wokalnej, małych składów – wszędzie tam gdzie oczekujemy smaczków i piękna, perlistości, aksamitu i tego typu pierdół. </p>


Dali Spektor 6

Kolumny dostały nagrodę EISA za najlepszy stosunek jakości do ceny. Jest to sprzęt budżetowy, niemniej skoro nagrodzony to powinien być dobry. Moim zdaniem nie całkiem. Kolumnom odczuwalnie brakuje środkowego pasma, basy są takie sobie, jedynie soprany nie budzą zastrzeżeń. Przede wszystkimm jednak tym kolumnom brakuje powietrza: dźwięk jest lekko zduszony, wypłaszczony. Z Yamahą 803 po prostu sie nie zgrywają, więc pewnie słuchali podczas oceny na immych wmakach czy amplitunerach. Kupiłem, bo polecał sprzedawca (m.in. powołując się na tę wspomnianą nagrodę, w sklepie przy pierwszych odsłuchach kwitował moje zastrzeżenia, że "to się jeszcze wygrzeje".Nie wygrzało się. Drugi raz - przynajmniej do mojej Yamahy - bym ich nie kupił, ale cóż zrobić. Łatwo kolumn podłogowych dziś się nie odsprzedaje bez dużej straty. Uzupełniłem zestaw podstawkowymi innej firmy i jakoś to gra (tor A+tor B).</p>


Luxman LV-105

Sprzęt zakupiłem dzięki pomocy kolegi, oczywiście nie z naszego rynku. Wzmacniacz robi dość dobre wrażenie, nie jest to ciężki zawodnik w środku ma spore trafo i baterie kondów wygląda to nieźle choć nie powalająco jak na tą klasę urządzenia, na zewnątrz cóż nie jest to piękny klocek :-) kiepskie są gniazda głośnikowe, atrakcją się za to lampy w sekcji wzmocnienia tu trzeba koniecznie skontrolować ich stan przy ewentualnym zakupie. Co do dźwięku to jest dokładnie tak jak się spodziewałem czyli miękko i ciepło do przejrzystych kolumn łatwych do napędzenia dobry wybór, przy czym wzmacniacz nie jest wulkanem energii i raczej nie nada się do głośnego grania, bas ma pewne braki, przy kupnie należy uważać na naprawiane egzemplarze od handlarzy.</p>


Grundig Fine Arts A-9000

Wzmacniacz o ciekawym miękkim brzmieniu, dość kapryśny i wymaga dużej uwagi przy dobieraniu elementów towarzyszących, nie jest też dobrym wyborem dla kogoś kto słucha ostrych gatunków muzycznych zupełnie się tam gubi, nadrabia za to ładnymi wokalami z przyjemną ocieploną barwą na środkowej części pasma.</p>


Sony TC-K81

Każdy szuka swojego magnetofonu, swojego brzemienia który w jego systemie zabrzmi tak jak by sobie tego wymarzył. Po licznych poszukiwaniach stwierdziłem, iż magnetofony od drugiej połowy lat 80 maja za dużo elektroniki która bardziej szkodzi niż pomaga. Skierowałem swoja uwagę na na przełom lat 70/80 i to okazał się strzał w dziesiątkę. Na pierwszy rzut oka rzuca się ogromna przeźroczysta kieszeń kasety w delikatnej ramce ze szczotkowanego aluminium przez która widać niemal całą kasetę. Szczotkowane aluminium znajdziemy jeszcze w centrum panela sterowania wokół klawiszy sterujących i wyświetlacza LED , pozostała cześć panela to lakierowane aluminium , na uwagę zasługuje jeszcze ogromna aluminiowa gałka poziomu nagrywania, całość dopełnia pomarańczowe podświetlenie z epoki jak to przystało na lata produkcji 1980-1982. Magnetofon kalibruje praktycznie każdą kasetę. Dobrze, ale jak to gra? Pierwszym ogromnym zaskoczeniem było to, że taśmy żelazowe tak potrafią zagrać coś naprawdę godnego uwagi Akai gx-75 mkII to jak jakiś ubogi kuzyn. Chrom i Metal ( TDK i Sony ) graja naprawdę wyśmienicie ,deck nic nie dodaje od siebie żadne pasmo nie dominuje nad drugim, a wszystkiego jest pod dostatkiem w naprawdę idealnych proporcjach słuchanie nie męczy nie mamy wrażenia, że czegoś nam w danej chwili brakuje. Myślałem, że jest idealnie dopóki w moje ręce nie wpadły kasety Sony FeCr tam harmonia jest wręcz idealna !!! Brzmienie w pełni zrównoważone po prostu aksamit dla uszu. W moim systemie zagrał jak by był z innej galaktyki, Akai gx-75 mkII, Onkyo TA-2570, Pioneer CT-939 mkII brzmią przy nim jak ubodzy kuzyni. Mi nic więcej już nie potrzeba. </p>


Usher Be-718 Beryllium

Kolumny są u mnie od niedawna jestem pod ogromny wrażeniem ich dźwięku, takie niewielkie skrzyneczki z dużym dźwiękiem, rewelacja :-) raczej nie mam zamiaru się ich pozbywać, zostaną na dłużej ze mną. Pozostało tylko szukać jeszcze lepszej elektroniki do nich, co niestety będzie w przypadku tych kolumn kosztowne, każdy nawet najmniejszy ruch w torze słychać od razu przy tych głośnikach.</p>


AriniAudio SilverStarr

Opinia dotyczy wersji XLR. Niezwykle muzykalny, gładki, kremowy, komunikatywny przekaz. Plastyczny, rozdzielczy, bardzo naturalny, o bardzo dobrej barwie. Ogromna przyjemność długich odsłuchów, zwłaszcza wieczorową porą. W tej cenie nie znam niczego lepszego. Bezpośrednie porównania (jak niżej) pokazały, że konkurentów należy szukać pośród konstrukcji za PLN 1.500-2500. Jeśli chodzi o muzykalność, plastyczność i barwy, SilverStarr z powodzeniem odpiera ataki nawet znacznie droższej konkurencji. Bardzo starannie wykonany.</p>


Straight Wire rhapsody s

Posiadam ten kabel bi-wire i jest niesamowicie przestrzenny. Nie zamierzam go zmieniać na żaden inny. Mój dodatkowo ma wtyki bananowe Furutech FP-200B(G)</p>


Hifiman EF-5

Miał być to zestaw do sypialni - który jednocześnie tymczasowo spełni rolę sprzętu do słuchania muzyki. Było to związane z przebudową systemu AUDIO (Kolumnowego) i jego niekompletnością. Przez parę miesięcy słuchałem na EF-5 i to by było na tyle - bez rewelacji. Scena była płaska, brak detali i przestrzeni, dźwięk był jakościowo dobry, nie dudnił ale nie togo się człowiek spodziewa za 2k. Po kilku miesiącach słuchania kupiłem wzmacniacz Linn Majik I który ma małe wyjście słuchawkowe podłączyłem do niego te same komponenty i nie mogłem uwierzyć własnym uszom jak duża była różnica w jakości na korzyść Linna. Hifi Mana słuchałem też ze źródłem Cd rotel + Dac Musical Fidelity A3.24 podłączone coaxialem wireworld ultraviolet i odczucia miałem podobne jak w przypadku opisanej 1 konfiguracji. Sprzęt został sprzedany.</p>


Van Den Hul CS 122 hybrid

No i wreszcie spełniło się moje marzenie - mam wreszcie swój własny pokój audio... ale niestety tylko w bajkach wszystko kończy się dobrze. Okazało się, że mój sprzęt który do tej pory grał całkiem nieźle w salonie w moim poprzednim mieszkaniu, tutaj gra kiepsko. Brakuje trochę wypełnienia na średnicy, trochę za dużo góry i za mało basu - generalnie lipa. Co można na szybko zrobić? Oczywiście kabelki i padło na VDH CS 122 Hybrid. Pomogło na tyle, że mogłem przez jakiś czas żyć z moim systemem w nowych warunkach tzn. średnica się zagęściła i nie było już tak chudo, góra przestała kłuć chociaż wcale nie było jej mało, a bas był hmm ok. Wiem, że głównym problemem było oczywiście nie dopasowanie całego systemu do nowych warunków akustycznych. Jednak z czasem tzn. po zaadaptowaniu akustycznym pomieszczenia, niestety wymianie kolumn i wzmacniacza dźwięk zaczął być naprawdę piękny :) Wtedy przyszedł czas na dopieszczanie systemu czyli kable. No i okazało się, że VDH mają swoje słabe strony. Przede wszystkim "wycinają" sporą ilość informacji. Okazało się to zbawienne przy źle zestawionym sprzęcie i mogę sobie wyobrazić, że w tzw. "trudnych" pomieszczeniach też mogą pomóc. Gorszą sprawą jest ich barwa. Po przesłuchaniu sporej ilości przewodów nasuwa się jeden wniosek - jest to najsłabsza strona tych kabli! Są matowe, bez polotu, szare i mdłe :/ </p>






×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.