Skoro zarówno matury, jak i egzaminy ósmoklasistów mamy już za sobą a pozostała część szkolnej dziatwy z utęsknieniem wypatruje ostatniego dzwonka, to znak, że wakacje czają się tuż za rogiem, więc najwyższa pora na przegląd i uzupełnienie podróżnego ekwipunku, w którym czego jak czego, ale bezprzewodowych słuchawek zabraknąć nie może. W końcu ile można siedzieć wsłuchując się w szum samolotowych silników, suchotnicze odkasływanie współpasażerów, decybelowanie „bąbelków” i jałowe dyskusje o coraz gorszej ofercie all inclusive. Dlatego też wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rynku, dzięki uprzejmości stołecznego Audiomagica wzięliśmy na redakcyjny tapet panaceum na wszelkie, dosłownie przed chwilą wymienione bolączki. Idealne tak do podróży, jak i stacjonarnych odsłuchów bezprzewodowe Noble Audio FoKus Apollo, na których test serdecznie zapraszamy.
Nie da się ukryć, że Noble Audio FoKus Apollo prezentują się wprost wybornie, swą aparycją przywodząc na myśl m.in. Px8 Bowers & Wilkins. Mamy bowiem do czynienia z dyskretną czernią pałąka i muszli połączoną z satyną wybarwionego na tytan aluminium oraz wysokiej klasy materiałami. Wymienne, mięsiste gąbki z efektem pamięci pokryto skórą proteinową a pałąk alcantarą od strony głowy i czarną tkaniną od zewnątrz. Wraz ze słuchawkami otrzymujemy bardzo poręczne sztywne etui podróżne, przewód sygnałowy, USB, odczepiany mikrofon, adapter lotniczy i ¼”, więc tak naprawdę do pełni szczęścia brakuje jedynie zapasowych padów. Sterowanie rozwiązano na drodze fizycznych przycisków zlokalizowanych głównie na obwodzie prawej muszli, na lewą przenosząc jedynie włącznik mikrofonu.
Niestety jeśli chodzi o technikalia, to producent oprócz pochwalenia się zastosowaniem pierwszego na świecie hybrydowego układu 40 mm drajwera dynamicznego i 14,5 mm planarnego, oraz sięgającej -35dB skuteczności ANC nie raczył był bardziej uchylić rąbka tajemnicy ani co do obsługiwanego pasma, impedancji, skuteczności, czy chociażby wagi tytułowych słuchawek, więc zainteresowanym nie pozostaje nic innego jak tylko zdać się na własne wrażenia organoleptyczne i w ramach przedzakupowych testów zweryfikować ergonomię Apollo. Ze swojej strony jedynie podpowiem, że dysponując całkiem pokaźnym czerepem pałąk miałem wysunięty do samego końca a charakteryzujące się całkiem przyjemną podatnością pady dość wyraźnie dociskały zauszniki okularów, co po 3-4 kwadransach wymuszało kilkuminutowe przerwy. Za to prawdę powiedziawszy zupełnie nie przejmowałem się koniecznością ich ładowania, bowiem deklarowana (w pełni zweryfikowana w boju i potwierdzona) żywotność na poziomie 80 godzin bez ANC i 60 godzin z ANC sprawiła, że przez ponad tydzień testów nie czułem potrzeby podpinania ich pod ładowarkę. I jeszcze jeden drobiazg, czyli niezdefiniowanie typu Apollo, które część użytkowników może uznać za rozwiązanie wokółuszne, jednak z racji dość pokaźnej postury a tym samym wyraźnie rozrośniętych małżowin osobiście pozwolę je sobie uznać za konstrukcje nauszne, które da się przy odrobinie dobrej woli uszy schować.
A jak Noble Audio FoKus Apollo grają? W telegraficznym skrócie wybornie. Jeśli zatem tak skondensowana rekomendacja komuś wystarczy do podjęcia decyzji, to resztę moich czysto subiektywnych wywodów spokojnie może sobie darować. Za to wszystkich tych, którzy wolą jednak nieco bardziej szczegółową analizę zapraszam na ciąg dalszy. Po pierwsze warto podkreślić fakt, iż Apollo stawiają na dynamikę, żywiołowość i swobodę prezentacji, więc niejako z automatu faworyzują wszelkie odmiany rocka i tzw. muzyki rozrywkowej, gdzie sekcja rytmiczna zazwyczaj ma co robić i z nadarzającej okazji ochoczo korzysta. „From Zero” Linkin Park wgniata w fotel udanie łącząc elektroniczne pasaże z ostrymi gitarowymi riffami. Scena budowana jest z przyjemnym oddechem, więc odpada problem związany z jej przeskalowaniem na potrzeby zmieszczenia w naszym czerepie. Równowaga tonalna jest delikatnie przesunięta ku dołowi, więc nie powinniśmy też specjalnie obawiać się nazbyt intensywnej jazgotliwości i ofensywności najwyższych składowych. Nie oznacza to bynajmniej, że góra serwowana przez Noble jest jakoś wyraźnie wycofana, czy też zaokrąglona a jedynie świadomość, że tam, gdzie konkurencja potrafi zaszeleścić i zakłuć FoKus-y wykażą się nieco większym taktem i ogładą. Dlatego też nawet ostatnio dość mocno eksploatowany „By a Monster’s Hand” Volbeat nie irytuje dość mizernie zarejestrowanymi partiami blach.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by tytułowych nauszników używać ze zdecydowanie bardziej cywilizowanym wsadem, gdyż zarówno wszelkie jazzy („A Paradise In The Hold” Yazz Ahmed), jak i klasyka („The Ghosts of Hamlet. Lost Arias from Italian Baroque Operas” Roberty Mameli) nie stanowiły dla nich żadnego karkołomnego wyzwania. Ba, śmiem twierdzić, że zarówno orientalne perkusjonalia, jak i zazwyczaj problematyczny klawesyn Apollo zaprezentowały z zaskakującą atencją i wyrafinowaniem. Podobnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki potrafiły przejść z makro-dynamiki, do poziomu mikro i zamiast stawiać a iście stadionowy rozmach skupiały się na najdrobniejszych niuansach, jak chociażby artykulacja barokowych partii sopranu. Jednym słowem a raczej dwoma, pełna uniwersalność.
Wypada również skomplementować wysoką skuteczność zaimplementowanego ANC, który niemalże całkowicie odcinając nas od dźwięków otoczenia nie tylko nie sprawia, że czujemy się jakbyśmy trzymali głowę w szklanym słoju o podwójnych ściankach, to również jego aktywacja okazuje się praktycznie całkowicie transparentna dla jakości reprodukowanego materiału. Jest to o tyle istotne, że włączając ANC jesteśmy w stanie słuchać na zdecydowanie niższych poziomach głośności, co czasem pociąga za sobą utratę swobody i rozdzielczości, co Noble’om jest całkowicie obce, za co należą im się w pełni zasłużone brawa.
Czy możemy zatem uznać Noble Audio FoKus Apollo za idealną propozycję dla wszystkich miłośników słuchawkowych konstrukcji nagłownych? Z zaskakującym jak na bogactwo rynkowej oferty przekonaniem śmiem twierdzić, że jak najbardziej. Jedyną niewiadomą pozostaje tylko komfort ich użytkowania w typowo letnich temperaturach, gdyż panujące ostatnimi czasy warunki atmosferyczne niespecjalnie pozwalały zweryfikować ów aspekt w praktyce. Jeśli zatem szukacie na/wokół-usznych słuchawek zdolnych wytrzymać tydzień wytężonej pracy i jednocześnie dysponujących ponadprzeciętnie skutecznym ANC przy brzmieniu zdolnym usatysfakcjonować nawet wybrednym melomanów, to czym prędzej organizujcie sobie odsłuch Apollo, bo są warte każdej wydanej na nie złotówki.
Marcin Olszewski
Dystrybucja: Audiomagic
Cena: 2990 PLN 2399 PLN z kuponem
Dane techniczne
Zastosowane przetworniki: dynamiczny 40 mm + planarny 14,5 mm
Obsługiwane kodeki: LDAC, AAC, aptX, aptX HD, SBC;
DAC: QCC3084;
ANC: Zintegrowany układ ADI w połączeniu z 3 mikrofonami na stronę zapewniają hybrydowy ANC z głębokością redukcji do -35 dB
Łączność: BlueTooth 5.3; mini Jack 3,5mm
Czas pracy: 80 godzin bez ANC / 60 godzin z ANC;
Wyposażenie: futerał transportowy z pianki EVA, kabel 3,5 mm, kabel USB-C, dwubolcowy adapter lotniczy, adapter 1/4" do wzmacniaczy słuchawkowych, odłączany mikrofon na wysięgniku