Jump to content
Sign in to follow this  

AM250

Audiomatus AM250

Typ sprzętu: wzmacniacze stereo
Producent: Audiomatus
Model: AM250
Ocena ogólna: (na podstawie 1 opinii)
Opinia o Audiomatus AM250
Autor: Elberoth
Data dodania: 03 luty 2006
Jakość/cena
Ocena ogólna
Plusy Świetna przestrzeń, stereofonia, szybkość, precyzja, bas, przejrzysta góra.
Minusy Cień schłodzeia średnicy.
Twoja opinia

Audiomatus zrobił na mnie doskonałe wrażenie, jeszcze zanim włączyłem go do prądu. Czym ? Jakościa wykonania i wręcz pedantycznym przywiązaniem uwagi do najmniejszych nawet szczegółów.

 

Zacznijmy od opakowania. Audiomatus posiada perfekcyjnie wykonane pudełko. Niby rzecz oczywista, żyjemy ostatecznie w XXI wieku, ale jakoś wiekszość polskich producentów ma do tej pory z tym problem. Pudełek najczęściej nie ma wcale, a jak już są to są zazwyczaj robione niedbale, na kolanie z pogietego kartonu i kilku kawałków styropianu wrzuconych w mniejszym lub wiekszym nieładzie artystycznym. Oczywiście kawałków obszarpanych, bo o eleganckim cięciu piłą termiczną styropianu nie ma mowy.

 

Co innego karton Audiomatusa. Od razu widać, że robiony na miarę w jakiejś specjalistycznej firmie, profesjonalnie przyciety i poskładany, w środku zaś odpowiednio wyprofilowane pod wzmacniacz "łoże" ze styropianu. Nawet na kabel sieciowy i instrukcję przygotowano specjalne zagłębienie. Kabel sieciowy oczywiście nienagannie opakowany folią, aby podczas transportu nie grzechotał. Zadbano nawt o takie szczegóły jak niewielkie wkładki unieruchamiające wzmacniacz, wyłosone cieniutką warstwą pianki. Wszystkie równiutko przyciete i idealnie pasujce na swoje miejsca. No po prostu cud-malina.

 

Kolejna niezwykła sprawa - instrukcja obsługi. Nie tylko że JEST, co samo w sobie ponownie jest rzeczą niezwykłą, ale jest też dobrze opracowana i estetycznie wykonana. Niby rzecz prosta tylko dlaczego większość producentów, a nawet dystrybutorów o tym zapomina ?

 

Wreszcie sam wzmacniacz - wykonany z nie mniejszym pietyzmem niż karton, w którym do mnie przyjechał. Dostępne są dwie wersje wzmacniacza - z panelem frontowym wykonanym z aluminium i z drewna. Do mnie trafiła ta druga wersja, oferowana od niedawna w sprzedaży jako alternatywa. Od wersji aluminiowej, którą możecie zobaczyć na stronie, różni się zasadniczo, bowiem nie posiada absolutnie żadnych napisów ani grafiki - jedynym wyróżnikiem jest płaska czerwona dioda w złotej oprawie.

 

Wiem, że brzmi to trochę jak gejowski barok, ale wierzcie mi - w rzeczywistości wcale tak nie jest. Wykonanie tak banalnego z pozoru elementu jakim jest dioda jest tu doprawdy (zegar)mistrzowskie, z precyzja godna bizuterii, a nie wzmacniacza. Do tego dioda nie jest okrągła - tylko płaska i licuje ze swoja okrągłą, złotą ramką. Równie dobrze wykonany jest sam panel - dawno nie widziałem tak perfekcyjnie wykonanego kawałka drewna. Jest ono idealnie gładkie, tak na swojej powierzchni jak i na wszystkich krawędziach i do tego pokryte nieskazitelną politurą. Po prostu klasa sama dla siebie.

 

O perfekcyjnym wykonaniu tylnego panelu, z pełnymi oznaczeniami wszystkich wejść i wyjść, znaczkiem CE i różnymi "cautionami" i piorunikami nie wspomnę, bo w tym momencie jest to już chyba oczywiste.

 

Pozwoliłem sobie rozkręcić jeden z monobloków aby zobaczyc jak jest wykonany w środku i tu też nie spotkał mnie zawód - kabelki równiusieńko położone i poupinane, wszystko zrobione czysto i schludnie. O budowie elektronicznej ciężko tu w zasadzie mówic, bo cały wzmacniacz to tak naprawde jedna duża gotowa płytka ICEpower 250ASP, zajmująca ok 1/2 powierzchni obudowy. Jedyną modyfikacja wprowadzona przez producenta jest wypełnienie białym silikonem przestrzeni pomiędzy poszczególnymi kondensatorami, co jak rozumiem ma służyć zmniejszeniu zjawiska mikrofonowania.

 

Na początku muszę powiedzieć to, co odkryłem i co mnie trochę przeraziło - Audiomatus dosłownie ośmieszył moje Bel Canto eVo 4 mk II. Do tej pory był to dla mnie wzorcowy wzmak w kategorii do 15.000zł, który pod pewnymi względami był konkurencyjny nawet do znacznie droższych urządzeń. Zresztą nie tylko dla mnie - wystarczy wspomnieć całą masę entuzjastycznych recenzji i wyróżnień, jakie eVo otrzymał na całym świecie, łącznie z zakwalifikowaniem go do Klasy A Stereophile'a.

 

A mimo to, nie potrafię znaleźć choćby jednej dziedziny brzmienia, w którym eVo było by lepsze od bazującego na ICEpowerze Audiomatusa. Tak, jest aż tak źle. Nie dziwcie się więc, że z tą recenzją zwlekałem aż tak długo.

 

Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę jest stereofonia, a konkretnie oddanie głębi i gradacja planów. BelCanto jest pod tym względem troche ograniczony, głębia nie jest tu tak dobrze wyczuwalna, plany zbyt bardzo na siebie nachodzą, a pierwszy plan jest odrobinę wypchnięty przed kolumny. Co innego Audiomatus - głębia jest porównywalna do tego, co prezentowały najlepsze z końcówek mocy, które miałem u siebie do tej pory w domu, a których ceny dochodziły do 100.000zł (BAT VK-150SE). To samo dotyczy szerokości sceny, do której również pasuje określenie - World Class. Lokalizacja mogłaby być jeszcze bardziej precyzyjna, ale to dopiero zauważyłem jak podłączyłem Krella 300cx (45.000zł).

 

Idźmy dalej. Dynamika, precyzja i świetny bas. To chyba cecha wspólna wszystkich wzmacniaczy pracujących w klasie D. We wszystkich tych aspektach brzmienia, wzmacniacze prezentują ponadprzeciętny poziom, który ciężko osiągnąć tradycyjnym konstrukcjom pracującym w klasie A czy A/B, nie wspominając już urządzeń lampowych. Wzmacniacze te są super szybkie, precyzyjne i mają świetny PRAT. Pod tym względem Audiomatus był dużo lepszy niż lampowy BAT i Nagra VPA (ok 80.000zł) - wyraźnym punktem oporu był dopiero Krell 300cx. Bel Canto nie był tu co prawda gorszy, ale nie był też lepszy, i to mimo 3 krotnie większej mocy. Doprawdy jest to dość niesamowite, co potrafią wyprawiać te wzmacniacze z głośnikiem niskotonowm - szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, miniaturowe wymiary wzmacniacza i jeszcze mniejszą wagę. Mały - ale wariat :-)

 

Jeżeli chodzi o jakość góry, to Audiomatus bezwzględnie wygrywa z eVo. Góra, jak słusznie zauważył Srajan Ebaen z 6moons, który również przez długi czas używał eVo i miał okazję porównać go do wzmacniaczy na ICEpowerze, jest po prostu bardziej otwarta i przejrzysta. Więcej szczegółów, więcej powietrza. Dopiero Plinius SA102 (18.000zł) pokazał tu odrobinę więcej, ale jest to wyjątek w tej klasie wzmacniaczy, a nie reguła.

 

I na koniec największe zaskoczenie - średnica. eVo - mimo że grał niezwykle gładkim dźwiękiem (kolejna cecha wspólna wzmacniaczy klasy D) - to miał jednak trochę wycofaną, szczupłą średnicę. Audiomatus był tu o niebo lepszy. Średnica jest pełniejsza, cieplejsza - jednym słowem bardziej naturalna. W dalszym ciągu - gdy porównamy go do ewidentnie ocieplonego Pliniusa SA102 czy grającego bardzo gęstym dźwiękiem Krella 300cx - znajdziemy tu cień schłodzenia, pewien białawy nalot, ale jest to zjawisko o niebo mniejsze niż w eVo. W skali "temperaturowej" to jakby przesunąć się z -30'C do -5'C. Jak ciekawostkę podam, że kosztująca 40.000zł Nagra PMA nie była tu wcale lepsza.

 

Podsumowując - doskonały wzmacniacz do ok 15-20k zł. Nic dziwnego, że Jeff Rowland z takim powodzeniem sprzedaje te same ICEpowery w jubilerskich pudełkach i kosi za to ponad 20k zł. Audiomatus wykonany jest nie gorzej (choć na pewno inaczej) i kosztuje przy tym 4x mniej.

 

Jeżeli nie jest to okazja - to nie wiem, co to jest.

Jak długo posiadasz oceniany sprzęt? krócej niż 1 miesiąc
Gdzie kupiłeś/aś oceniany sprzęt? pozyczony
Ile zapłaciłeś/aś? nie dotyczy
Dlaczego wybrałeś/aś ten sprzęt? nie dotyczy
Z czym porównywałeś/aś przed decyzją o zakupie? Bel Canto eVo 4 mk II, Krell 300cx, Plinius SA102, Classe CAM-400
Podaj zestaw w jakim używany jest oceniany sprzęt Audio Aero Capitole mk II SE, Avalon Eidolon Vision

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.


×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.