Jump to content

Audio-Technica ATH-G1WL

Fr@ntz

Nie wiem jakie są Wasze odczucia, ale z mojego, czysto subiektywnego punktu widzenia tegoroczny listopad trudno uznać za nudny i standardowy. Nie dość, że z powodu pandemii nie odbyło się Audio Video Show, co automatycznie przełożyło się na konieczność gruntownej reorganizacji planów publikacyjnych, to starając się dopasować tematykę testów do obowiązujących na rynku audio trendów zacząłem zapuszczać się w rejony do tej pory na audiostereo nieco marginalizowane. Okazało się bowiem, że po chwilowym zapomnieniu do łask wróciło kino domowe, co wydaje całkiem oczywiste w dobie pozamykanych kin i teatrów, a jedocześnie konieczność spędzania lwiej części naszego czasu w domach pociągnęła za sobą popyt na nieco bardziej „osobiste” akcesoria. O czym mowa? Oczywiście o słuchawkach, jednak nie takich „zwykłych” – li tylko do słuchania muzyki, lecz mówiąc lapidarnie do wszystkiego. Czyli żeby się dało w nich posłuchać, pooglądać, pograć i oczywiście ogarnąć zdalną naukę/pracę, co przy ostatniej aktywności nader często wiąże się z możliwością wrzucenia takowego nabytku w firmowe koszty. Jednak w przypadku konieczności przedstawienia stosownego dowodu zakupu warto się czasem trzy razy zastanowić, czy corpo-księgowość „klepnie” fakturę na słuchawki do Teamsa /Skype’a, etc. o wielce wymownej nomenklaturze w stylu Astro Gaming, Razer BlackShark, ASUS Rog Strix Fusion 500 czy RAZER Kraken Kitty. Dlatego też uważam, iż niekoniecznie kojarzeni ze światem e-rozrywek producenci wydają się zdecydowanie rozsądniejszą opcją. Wystarczy tylko wspomnieć fenomenalne Audeze Mobius https://www.audiostereo.pl/magazyn/recenzje/recenzje-sluchawki/audeze-mobius-r680/, które z powodzeniem były w stanie usatysfakcjonować wszystkie cztery grupy potencjalnych nabywców, czyli melomanów, kinomanów, graczy i mniej bądź bardziej zdalnych uczniów/pracowników. Pytanie, czy przez ostatnie dwa lata, bo tyle mniej więcej upłynęło od naszego spotkania z ww. Audeze coś się zmieniło. Od razu powiem, że tak, i to sporo, gdyż nawet sam ww. producent rozszerzył swoje portfolio o kolejne bezprzewodowe planarne modele Penrose i Penrose X. A co na to konkurencja? Cóż, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że nie ma zamiaru oddawać tego nader chłonnego segmentu rynku bez walki, co przekłada się oczywiście na odpowiednią ofertę. Ofertę, z której, dzięki zaangażowaniu dystrybutora - Sieci Salonów Top HiFi & Video Design udało nam się pozyskać na testy równie wszechstronne, bezprzewodowe słuchawki Audio-Technica o wielce „bezpiecznym” symbolu ATH-G1WL.

Audio-Technica_ATH-G1WL-0001.thumb.jpg.23c1f7fe318999973d03dfa76408a467.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0002.thumb.jpg.f9458e4f744c082d640451f7e59c1d45.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0003.thumb.jpg.af840e84c7426e3b0a338402816b6638.jpg

Audio-Technica_ATH-G1WL-0004.thumb.jpg.24378f57b8b2571740fa27c448d940db.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0005.thumb.jpg.0ccbb0573e5e5e7c77f68898ee21e21c.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0006.thumb.jpg.de4bfb6fc48f0c6aee9b6aaf4c960eda.jpg

Audio-Technica_ATH-G1WL-0007.thumb.jpg.87f970d92e1fd94de9190c7736366be5.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0009.thumb.jpg.6e28c4c9abf6e5a2846fdf6688f63b19.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0010.thumb.jpg.21d1689924f348f12a37abaf70dacb97.jpg

Audio-Technica_ATH-G1WL-0011.thumb.jpg.798f54e61cd13dc9c26061ae5b147518.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0012.thumb.jpg.695c78f313da67d0d16664b972c8e6aa.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0013.thumb.jpg.c36baf2d15a96c30009fc97b6394c448.jpg

Audio-Technica_ATH-G1WL-0014.thumb.jpg.9eeed9d74439bfa746c7d8ee7525ecb2.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0015.thumb.jpg.5fff8ab8263449d573dbd14e5dd21ddc.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0016.thumb.jpg.f7ede81eda92089bb5d827f6176b6ced.jpg

Audio-Technica_ATH-G1WL-0017.thumb.jpg.9b124b5d70316ad5f331269aaf9bdafa.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0018.thumb.jpg.c6543e32b2aec9d8ad739e39658ec745.jpg Audio-Technica_ATH-G1WL-0020.thumb.jpg.8ea8cb2eefbbc646bce1a6655aa522f5.jpg

Jak to zwykle u Japończyków z Audio-Technici bywa unifikacja opakowań doprowadziła do sytuacji, gdy o zawartości białego, kartonowego pudełka informują jedynie stosowne informacje o konkretnym modelu i jego poglądowe zdjęcie. Cała reszta idzie wg. z góry założonego szablonu. Nudne? Nie przeczę, jednak takie „bezpieczne” wzornictwo ma swoje zalety – po pierwsze uniwersalność, po drugie długowieczność, a po trzecie aspekt, na który zwróciłem uwagę we wstępniaku – całkowity brak krzykliwości może wskazywać na ich „biznesową” predestynację. Same ATH-G1WL prezentują się za to wybornie. Czerpiąc pełnymi garściami z rozwiązań wykorzystanych przy projektowaniu młodszego rodzeństwa, czyli daleko nie szukając ATH-SR50BT, czy też goszczących u nas zaledwie w zeszłym miesiącu ATH-M50xBT PB dzisiejsze bohaterki idą o krok, bądź nawet dwa w kierunku zaspokajania nawet najbardziej ekstremalnych potrzeb. O co chodzi? O solidność i jakość wykonania. Pomijając fakt, iż odkąd pamiętam Audio-Technica zawsze trzymała się sprawdzonych i solidnych materiałów, a wykorzystywane przez nią tworzywa nawet w budżetowych konstrukcjach nie stanowiły ujmy na honorze, to tym razem sprawy mają się jeszcze lepiej. Obrotowe i odchylane muszle uzbrojono w wymienne (dodatkowa para znajduje się w komplecie!!!) oddychające i szalenie komfortowe pady, metalowy pałąk nagłowny w górnej, stykającej się z głową części wyściełano równie miękką poduszką i zadbano o to, by całość nie była zbyt absorbująca wagowo, co przy 290 g bez dodatków i  297 g z podpiętym mikrofonem wydaje się całkiem niezłym wynikiem. A właśnie, pojemnościowy mikrofon o hiperkardioidalnej charakterystyce na giętkim wysięgniku jest doczepiany, więc gdy nie prowadzimy rozmów spokojnie możemy trzymać go gdzieś na podorędziu a niekoniecznie pod nosem.
Jeśli chodzi o przetworniki, to śmiało możemy uznać, iż w Japonii bez zmian, znaczy się zaimplementowano firmowe, 45 mm drajwery osiągając tym samym skuteczność 101 dB przy 45 Ω impedancji. Oczywiście sama impedancja ma w tym wypadku znaczenie czysto informacyjne, gdyż ATH-G1WL są konstrukcją bezprzewodową. I tutaj pierwsza niespodzianka. Otóż owa bezprzewodowość zamiast spodziewanego Bluetooth odbywa się po Wi-Fi w paśmie 2,4 GHz – w komplecie znajdziemy stosowny transmiter. W rezultacie komunikacja jest błyskawiczna, a brak spowolnień pozwala z powodzeniem prowadzić nawet najbardziej mordercze pojedynki w sieci. Kolejną, miłą niespodzianką jest możliwość użytkowania słuchawek w trakcie ich ładowania, które trwa z reguły ok.7h. Wbudowany akumulator starcza na ok. 15h normalnej pracy, więc na upartego nawet przy intensywnej eksploatacji G1WL trzeba będzie co drugą noc zostawiać wpięte pod ładowarkę. Centrum sterowania umieszczono wokół korpusu lewej muszli. Znajdziemy tam włącznik główny, gniazdo mikrofonowe z wielce przydatnym przyciskiem aktywująca funkcję monitor. Zapewnia on słyszalność własnego głosu w słuchawkach, dzięki czemu ich użytkownicy nie będą musieli odruchowo podnosić głosu podczas gier i rozmów. Następnie mamy port micro USB (ładowanie), pokrętło głośności, którego wciśnięcie aktywuje dźwięk przestrzenny oraz suwak wyciszania mikrofonu.
Zanim przejdę do opisu walorów brzmieniowych pozwolę sobie na małą dygresję i wspomnę o pewnym drobiazgu. Drobiazgu pozwalającym z tytułowych nauszników wycisnąć znacznie więcej, aniżeli to, co oferują wyjęte prosto z pudełka. Chodzi mianowicie o możliwość dopasowania słuchawek pod własne … uszy. Jak? Wystarczy wejść na stronę Immerse™ i pobrać stosowne oprogramowanie. Następnie obfotografować własne małżowiny i móc wybierać pomiędzy trybami dedykowanymi rozgrywkom RPG, sportowym i wyścigom, czy też „bliskości” sceny dźwiękowej. Pierwsze dwa tygodnie takiej zabawy są darmowe, jednak potem trzeba będzie sięgnąć do portfela, gdyż usługa jest komercyjna i niestety dodatkowo płatna. Czy warta oczekiwanych przy kasie kwot? To już ocenicie sami, a dwa tygodnie testów powinny w zupełności wystarczyć do oceny ewentualnej sensowności dalszych wydatków.
I jeszcze jedno – ergonomia. Jeśli chodzi o wygodę i komfort użytkowania to śmiem twierdzić, iż ATH-G1WL są jednymi z najwygodniejszych, jeśli nie najwygodniejszymi słuchawkami sygnowanymi przez Audio-Technicę, z jakimi miałem do czynienia, a miałem na przestrzeni … mniejsza z tym jakiej, z lekko licząc kilkunastoma modelami. Chociaż … nie, jednak ATH-ADX5000 były jeszcze wygodniejsze, ale jeśli spojrzymy na różnice w cenie obu konstrukcji sprawa powinna wyjaśnić się sama.

No dobrze, obcmokałem budowę i funkcje, więc najwyższy czas na walory brzmieniowe naszych dzisiejszych bohaterek. I? Może to głupio zabrzmi z ust zbliżającego się do zmiany z 4-ki na 5-kę z przodu życiowego kodu ortodoksyjnego stereofila, ale mówiąc zupełnie serio nawet nie przypuszczałem ileż informacji dźwiękowych pojawia się w całkowicie przeze mnie ignorowanych, a namiętnie eksplorowanych przez mą latorośl, grach. I to wcale nie chodzi o tzw. FPS-y, czyli strzelanki w stylu Counter Strike’a, ale nawet wszelakiej maści wyścigi, czy nawet przygodówki. A z ATH-G1WL uruchomienie jakiejkolwiek, oferującej dźwięk przestrzenny gry wciągało bardziej aniżeli chodzenie po przysłowiowych bagnach. Podobnie sprawa miała się z filmami. O założonych na czerep słuchawkach zapominałem dosłownie po początkowych napisach i nieraz przez ponad dwie godziny ani razu nie musiałem ich poprawiać, czy też robić przerw na „przewietrzenie” uszu, co tylko dobrze świadczy o „oddychających” padach. Serie „Underworld”, czy „Fast & Furious” okazały się ich naturalnym środowiskiem. Bez najmniejszych problemów zdolne były oddać realia konfliktu Lykanow i wampirów, czy „teledyskowy” świat coraz bardziej absurdalnych pościgów. Generalnie zabawa była przednia, czas niezobowiązująco przeciekał przez palce a ja, zamiast słuchać muzyki traciłem wzrok wpatrując się w migający ekran.
Potem okazało się, że trzeba też „normalnie” popracować, więc trafiło się kilka „zdalnych” spotkań, gdzie choć wizja nie zawsze była konieczna, gdyż zamiast gadających głów zdecydowanie bardziej produktywne było dłubanie w kodzie, bądź omawianie mniej, bądź bardziej złożonych projektów i nagle konieczność walki z kablami, bądź uszczęśliwiania domowników zestawem głośnomówiącym stały się li tylko wspomnieniem. Z G1WL na głowie mogłem bowiem swobodnie operować kończynami górnymi nawet w dość ograniczonej przestrzeni domowego biura a jednocześnie doskonale się słysząc panować nad generowanymi „paszczą” decybelami. Jakby było tego mało, to jakość dopinanego mikrofonu znacząco podniosła komfort … moich rozmówców, gdyż znikł metaliczny nalot, jaki pojawiał się z wbudowaną w laptopa jednostką.
Całe szczęście, mając Audio-Technici przez kilka tygodni i w nieco bardziej konwencjonalnej formule, czyli do reprodukcji muzyki udało mi się G1WL wykorzystać. Na pierwszy ogień poszła ponad trzygodzinna, nad wyraz eklektyczna, ścieżka dźwiękowa do netflixowego „Wiedźmina” i ... prawdę powiedziawszy od tego momentu wszystkie ww. multimedialne wodotryski mogłyby w tytułowych nausznikach nie istnieć. Powód? Mając je na uszach i karmiąc je odpowiednim materiałem dość szybko doszedłem do wniosku, że może i słyszałem kilka zdecydowanie lepszych (kwestię ceny dyplomatycznie pominę) słuchawek, jednakże jakbym miał z G1WL zostać na stałe, to niespecjalnie czułbym się pokrzywdzony, czy też nieszczęśliwy. Scena rozpościerała się nie tyle wokół mnie, co przede mną, gradacja planów nie pozostawiała niedosytu a precyzja ogniskowania źródeł pozornych w zupełności wystarczała by wskazać je z dokładnością do kilku centymetrów. Całkiem nieźle, jak na wielofunkcyjne słuchawki nieco powyżej 1,2 kPLN, nie sądzicie? W dodatku lekko przesunięta ku dołowi równowaga tonalna sprawiała, że cały spektakl nabierał masy a dzięki świetnej motoryce nie sposób zarzucić mu było choćby najmniejszych oznak ospałości. Z kolei góra pasma nawet przez moment nie miała ochoty schodzić na dalszy plan. Nie dość, że było jej akurat tyle co powinno, to w dodatku śmiało można było określić ją mianem rozdzielczej i wręcz wyrafinowanej, gdyż zapuszczając się nieraz w mocno niebezpieczne rejony ani razu nie popadła w męczącą ofensywność, czy też równie problematyczną granulację. Ale akurat do weryfikacji tego podzakresu pozwoliłem sobie sięgnąć po „The Godfather Trilogy” Nino Roty, gdzie dęciaki, akordeon i mandolina potrafią nieźle zaleźć za skórę. Tymczasem tu było wszystko na swoim miejscu a różnice brzmieniowe, ze szczególnym naciskiem na ich barwę i „konsystencję” tkanki były wprost oczywiste i bezdyskusyjne.

No i końcowy werdykt. Czy Audio-Technica ATH-G1WL są dla wszystkich? Śmiem twierdzić, że jeśli tylko nie szukamy monotonnego łomotu, bądź powodujących migrenę „latających żyletek” to ATH-G1WL jeśli nas nie oczarują od pierwszych dźwięków, to w wersji pesymistycznej najwyżej tylko nam się spodobają. W tej cenie, po kilkunastodniowym użytkowaniu i pomimo najszczerszych starań niestety nie byłem w stanie doszukać się jakiś wad. Generalnie śmiało można uznać, że jest to wybór na tyle uniwersalny, że sprawdzi się zgodnie ze starym powiedzeniem „i do tańca i do różańca”.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 1 299 PLN

Dane techniczne
Typ: Zamknięte, wokółuszne
Średnica przetworników: 45 mm
Pasmo przenoszenia: 5 – 40,000 Hz
Czułość : 101 dB/mW
Impedancja: 45 Ω
Wbudowana bateria: 3.8V litowo-polimerowa
Czas pracy na baterii: 15 h
Waga: 290 g, 297 g z podłączonym mikrofonem
Czas ładowania: około 7
Rodzaj mikrofonu: Pojemnościowy, Hypercardioid
Czułość mikrofonu: -43 dB (1V/Pa, at 1 kHz)
Pasmo przenoszenia mikrofonu: 30 – 20,000 Hz
Dołączone akcesoria: 2.0 m przewód USB, moduł USB do transmisji Wi-Fi, dodatkowe pady



User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • FiiO LC-BT2

    Często tu na forum padają pytania, jakie słuchawki wybrać, tradycyjne przewodowe czy bluetooth ? Czy warto kupować drugą parę bezprzewodową dla wygody, jeśli już mamy swoje ulubione słuchawki przewodowe ? Tu pomocne okazują się wszelkie adaptery bluetooh np. niedawno opisywany FiiO Btr 5 lub FiiO LC-BT2, czyli słuchawkowy bezprzewodowy pałąk na szyję, bardzo ciekawa propozycja dla osób aktywnych, uprawiających różne sporty. FiiO LC BT-2 ma silikonową konstrukcję z pałąkiem na szyję, sam pał

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria

    MB Audio Cable - Diamond RCA

    Firma, a raczej manufaktura MB Audio Cable działa na naszym, polskim rynku od kilku lat. Jak większość krajowych manufaktur, koncentruje się na sprzedaży w mniejszej skali, ale za to dużą uwagę kładzie na kontakt bezpośredni z klientem. Siła marki skupia się na osobie projektanta i konstruktora kabli, jego charyzmie, stosunku do klientów, a przede wszystkim słuchowi i gustowi muzycznemu, które odpowiadają za odpowiednie strojenie i zachowanie proporcji dźwiękowych przewodów. Patr

    plastik1989
    plastik1989
    Kable 5

    Eagle Cable Deluxe 1m RCA

    Firma Eagle Cable GmbH istnieje od 1986 roku. Założona w Niemczech, ma siedzibę w malowniczym regionie, Badenia-Wirtembergia, blisko granicy z Francją i Szwajcarią. Zajmuje się produkcją kabli i przewodów dla różnych branży, w tym branży audio i wideo.   Cała produkcja produktów z serii audio odbywa się w Niemczech, a ogólnie firma szczyci się, że 90% całej produkcji odbywa się u Nich w kraju, ponadto zarząd i własność firmy nadal jest w rodzinie założyciela. Wprawdzie, nie ma to

    plastik1989
    plastik1989
    Kable

    STX Foton 300

    Firma STX obecna jest na polskim rynku audio od 1990 roku. Jest znana i bardzo dobrze oceniana w środowisku DIY, które oczekuje wyjątkowej jakości podzespołów do realizacji własnych projektów. STX jest również dostawcą przetworników dla wielu firm produkujących zestawy głośnikowe Hi Fi oraz Hi End w Polsce jak i zagranicą. W ostatnim czasie firma również pojawiła się  ze swoimi produktami w wyższej grupie cenowej. Takim to produktem jest recenzowany przeze mnie STX Foton 300 – ś

    plastik1989
    plastik1989
    Kolumny

    Cayin N3Pro

    W 2018 roku na 25 lecie Firmy Cayin Audio odbyła się premiera flagowego DAPa N8 HR-Player. Namieszał on trochę w branży przenośnych odtwarzaczy audio, a to za sprawą dwóch stopni wyjściowych, dających słuchaczowi możliwość wyboru trybu pracy jako tranzystor lub lampa. Jednak jak to z flagowcami bywa cena dla większości z nas, jest zaporowa, bo około 15 tyś. Po dwóch latach Cayin postanowił wykorzystać technologię lampową w młodszym i tańszym bracie flagowca N3Pro. Jak przystało na Firmę Cay

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria 14
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.