Jump to content
Fr@ntz

Creative SXFI AIR

Sign in to follow this  
Fr@ntz   |  

O ile w High Endzie ceni się przede wszystkim prostotę i ścisłą specjalizację o tyle w segmencie tzw. konsumenckiego audio im więcej wszelakiej maści wodotrysków, dodatków i mniej, bądź bardziej oszałamiających nomenklaturą dopasowujących je do naszych indywidualnych widzimisię atrakcji tym lepiej. W końcu przy obecnym zalewie dóbr wszelakich jakoś trzeba złapać potencjalnego klienta najpierw za oko, by potem tę samą czynność wykonać z jego portfelem. Dlatego też już dawno temu przestały dziwić prawdziwe kombajny, które zdolne są zagrać praktycznie wszystko i ze wszystkiego w dodatku nie tylko w domu, lecz również i na plaży, czy też basenie a z przetworników wielkości pięciozłotówki wygenerować taką dawkę decybeli, że nawet piloci MIG-ów 29 byliby zaskoczeni. Jednak w całej tej klęsce urodzaju, przynajmniej do niedawna za swoistą oznakę spokoju można było uznać … słuchawki, w których to po zaimplementowaniu bezprzewodowości, sukcesywnie udoskonalanej przez dodawanie kolejnych wersji bezstratnych kodeków, niespecjalnie dużo się działo. Do czasu, gdyż pierwszą oznaką nadchodzących zmian były naszpikowane najnowszymi nowinkami niczym świąteczna baba bakaliami Audeze Mobius. Dedykowane graczom, oraz kinomaniakom i oferujące wielce przydatne im funkcje pokazały potencjał drzemiący w rynku gamingowym, oraz nieco lekceważonym przez audiofilów segmencie dźwięku dookólnego. Nie trzeba było długo czekać, by do naszej redakcji dotarł kolejny śmiałek wyruszający na podbój ww. dość słabo zagospodarowanego obszaru. W dodatku ów producent odkąd pamiętam całkiem nieźle sobie radził, gdyż niepotrzebnie nie przedłużając wstępniaka mowa o marce Creative i jej najmłodszym dziecku – słuchawkach w wszystko mówiącym symbolu SXFI AIR.

SXFI_AIR-0001.thumb.jpg.3f683916c1e6f336708bcff88f243acf.jpgSXFI_AIR-0002.thumb.jpg.5bc3be4f66ae8de89dc587840989d14b.jpg

SXFI_AIR-0003.thumb.jpg.1ab602799abca722f554abddd98eb7b6.jpgSXFI_AIR-0004.thumb.jpg.0d559ed5babe066a0ec2d45885a07be6.jpg

SXFI_AIR-0005.thumb.jpg.12d28ee7d4c15fd7980c1eaaf4f7ce73.jpgSXFI_AIR-0007.thumb.jpg.ae6f4f6f3db68e449d8bbecfb5b407e6.jpg

SXFI_AIR-0008.thumb.jpg.bed14bf56440f8f9b20f71e711bb5d67.jpgSXFI_AIR-0009.thumb.jpg.d4d1f0968ebd262d98ede5861172fd43.jpg

SXFI_AIR-0013.thumb.jpg.2b4a4376cfa5f5b2965c2b54f3772712.jpgSXFI_AIR-0014.thumb.jpg.8d007ece7be2ab06d26bb2a95787aa63.jpg

SXFI_AIR-0016.thumb.jpg.292d53c0976b341a0fdf1f0e1abf8fb9.jpgSXFI_AIR-0017.thumb.jpg.3c92685db556c93e51ad3e57f306f5c0.jpg

SXFI_AIR-0019.thumb.jpg.bdd7d439755b7dc1b32af1b4a41fab40.jpgSXFI_AIR-0020.thumb.jpg.e6e25e5cd93ca43f92be92fbcd76ef15.jpg

SXFI_AIR-0021.thumb.jpg.551ebc9b8ad1fa273b5089e7b4d78616.jpgSXFI_AIR-0024.thumb.jpg.d9835c2d24b8de1ef128571ebff6f461.jpg

SXFI_AIR-0025.thumb.jpg.1464fba0924f5e914de42a841dd697a8.jpgSXFI_AIR-0028.thumb.jpg.a05d613a5766994a656a3e519a4a030f.jpg

Creative SXFI AIR to dość duże, solidnie wykonane, wykorzystujące 50 mm przetworniki  konstrukcje wokółuszne, w których króluje czarny bądź biały matowy plastik a pady wykonano z gąbki z efektem pamięci i obszyto je zapobiegająca poceniu się uszu tkaniną. Oczywiście ich demontaż nie stanowi najmniejszego problemu a miłośnicy bardziej klasycznych rozwiązań zaglądając do firmowego sklepu producenta mogą zastąpić je opcjonalnymi padami z eko-skóry, czyli materiału jakim obszyto pałąk nagłowny z wytłoczonym firmowy logotypem.
Zgodnie z obowiązującymi standardami wszelakiej maści regulatory, interfejsy i przyłącza zlokalizowano w lewej muszli, której zewnętrzna powierzchnia wspiera obsługę podstawowych funkcji poprzez tzw. kizianie. Zagłębiając się w detale na jej obramowaniu znajdziemy włącznik główny, „dzyndzel” mikrofonu (można go odpiąć), gniado USB C i mini-jack, przycisk aktywujący łączność Bluetooth, slot na karty Micro SD i aktywator technologii Super X-Fi. I jeszcze jeden drobiazg. Otóż choć Creative chwali się wsparciem dźwięku 5.1 i 7.1, to niestety na pokładzie zabrakło miejsca dla kodeków aptX, aptX HD czy LDAC na otarcie łez zostawiając jedynie SBC.

SXFI_3.thumb.jpg.0155679fa7c12d5c461f9f806c6fdcbf.jpgSXFI_4.thumb.jpg.3277b5171111d2e6b772593d47637bdf.jpg

SXFI_5.thumb.jpg.0dc9d654410521082e4349e643bda760.jpgSXFI_6.thumb.jpg.8403b6f906159fc5cb3a034147ee7897.jpg

SXFI_1.thumb.jpg.614eb2c39a7c5796f08ced297b06514d.jpgSXFI_2.thumb.jpg.254133b2d1f19c868103f8ff6bc1faf9.jpg

A teraz kilka słów o wspomnianej we wstępie personalizacji, jednak nie tylko tej obejmującej walory natury czysto wizualnej, czyli kolor podświetlanych pierścieni (do dyspozycji użytkowników jest dość skromna, bo „jedynie” 16,7 mln paleta barw)  z pomocą aplikacji SXFI AIR Control, lecz przede wszystkim dopasowanie słuchawek od strony czysto brzmieniowej, czyli poprzez akomodację ich charakterystyki do konkretnej głowy i uszu w jakie została (owa głowa) wyposażona. Science fiction? Niekoniecznie, gdyż wcale nie tak dawno, bo pod koniec zeszłego roku mieliśmy okazję przetestować oferujące podobne możliwości Audeze Mobius. Jednak nauszniki Creative idą o krok a nawet dwa dalej, bo do pomiarów zamiast centymetra krawieckiego (jak w Mobiusach) wystarczy smartfon z pomocą którego a dokładnie aplikacji Super X-Fi zeskanujemy sobie sami, bądź z pomocą kogoś pomocnego, zarówno twarz, jak i obie małżowiny (uszy znaczy się a nie małżonki). Na podstawie zebranych danych tworzony jest nasz indywidualny profil zapewniający, przynajmniej zgodnie z deklaracjami producenta, „holograficzny dźwięk dostosowany do naszych potrzeb”. O udziale osób trzecich wspomniałem nie bez powodu, gdyż o ile z „mapowaniem” prawego ucha i twarzy poradziłem sobie w tzw. mgnieniu oka to już z lewym męczyłem się dobre pół godziny przeklinając, nie tylko w duchu, ewolucję, że nie wyposażyła nas w przynajmniej jeszcze jeden staw/przegub kończyn górnych. Krótko mówiąc zmuszony byłem poprosić o pomoc swoją Małżonkę, której już sztuka ujęcia mej lewej muszli w wyświetlaną na ekranie wirtualną siatkę bez najmniejszych perturbacji się udała.
Kolejnym dodatkiem a raczej funkcjonalnością o której nie wspomnieć byłoby ciężkim grzechem zaniedbania jest możliwość grania bezpośrednio z aplikowanej w lewą muszlę karty Micro SD. Krótko mówiąc zgrywamy na nośnik co chcemy a potem słuchamy do woli bez konieczności sięgania po zewnętrzne źródło sygnału w postaci smartfonu/tabletu czy też komputera.

Po blisko dwudniowej rozgrzewce, podczas której udało mi się dwukrotnie do cna rozładować starczające na około 10 godzin grania wbudowane w Creative’y akumulatory przystąpiłem do bardziej krytycznych odsłuchów i nakarmiłem je dość spokojnym (przynajmniej wg. moich kryteriów) albumem „Forever Comes to an End” Bjørna Riisa - kompozytora i gitarzysty neo-progresywnej formacji grupy Airbag. Sporo gitarowych riffów, oczywiste odwołania do Floydów i niepozbawiona pazura gra na totalnym luzie pokazały, że SXFI AIR nie boją się rocka i mają naprawdę sporo do zaoferowania zarówno na skrajach reprodukowanego pasma, jak i na średnicy. Bowiem tak góra jak i dół nie należą do najdelikatniejszych a jednocześnie nie ma w nich nic a nic z krzykliwości, ofensywności, czy sztucznego podbicia. Ot, jeśli konkretny riff ma wwiercić się w naszą mózgownicę, to tytułowe słuchawki z pewnością bez najmniejszych oporów to właśnie uczynią, a jeśli bas ma próbować wymasować nam trzewia, co w oddziaływujących jedynie na uszy zestawach wydaję się niemożliwe, to i takie kroki są podejmowane. No dobrze, żarty na bok, bo jeśli chodzi o bas, to dawno się tak świetnie nie bawiłem słuchając albumu „Imploder”  Rage Of Light pełnego porażających napastliwością i zwierzęcą dzikością partii wokalnych a dokładnie najczystszego growlu  Melissy Bonny i Jonathana Pelleta przekrzykujących iście apokaliptyczną, będącą autorską mieszanką techno i melodic death metalu kakofonię. Piekielnie szybkie tempa potrafią bowiem zapędzić w kozi róg niejedną „audiofilską” konstrukcję a tymczasem Creative’y za niecałe 7 stówek grały ten piekielny łomot z taką swobodą i spontanicznością, jakby właśnie na takim repertuarze je opracowywano.
Jak się jednak nietrudno domyślić SXFI sprawdzają się nie tylko w wywołujących stany lękowe, bądź czasem prowadzących do obłędu (głównie osoby starsze o ultra prawicowych poglądach) klimatach, lecz również w nieco mniej brutalnych nurtach muzycznych. Przykładowo w szeroko rozumianej klasyce też nie dadzą plamy, świetnie radząc sobie z odwzorowaniem naturalnej barwy instrumentów. Weźmy na ten przykład oniryczny „Henosis” Joepa Bevinga, gdzie z łatwością usłyszymy pracę odziedziczonego po babci artysty pianina a następnie bezbłędnie wskażemy, gdzie kończy się jego rola a do gry dołączają syntezatory i czysto komputerowe efekty.
Niejako na zakończenie zostawiłem kwestię kreowanej przez SXFI przestrzeni, gdyż o ile przy uaktywnieniu dopasowanego do własnego czerepu profilu (z łatwością można porównać sobie fabryczną i policzoną specjalnie dla nas charakterystykę) wielokanałowym materiale źródłowym efekty były całkiem imponujące, to przy klasycznym – stereofonicznym materiale trudno mi było z Creative’ami na głowie wpadać w jakąś specjalną euforię. Ot, zarówno gradacja planów, jak i zdolność budowania wydarzeń przed słuchaczem a nie w jego głowie były jak najbardziej poprawne, jednak stawiając sprawę zupełnie uczciwie, pozbawiona zachwalanych w SXFI wodotrysków konkurencja, czy też celujące w ten sam segment Audeze Mobius potrafiły pod tym względem nieco więcej. Podejrzewam, iż za taki stan rzeczy może odpowiadać zarówno „drobna różnica” w cenie, brak wsparcia najnowszych kodeków, jak i … moje zmanierowanie wynikające z częstych kontaktów ze zdecydowanie droższymi konstrukcjami.

Creative SXFI AIR wydają się wielce ciekawą propozycją dla wszystkich szukających słuchawek nie tylko do krytycznych odsłuchów stereofonicznych w domowym zaciszu, lecz również do szeroko rozumianej rozrywki przy użyciu komputera, bądź konsoli a nawet smartfonów w drodze do szkoły, czy pracy. Są solidnie wykonane, po wygaszeniu iluminacji niespecjalnie rzucają się w oczy a po jej włączeniu pozwalają dopasować się do naszego nastroju, bądź ubioru, jaki w danym momencie postanowiliśmy na siebie przywdziać.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Creative
Cena: 699 PLN

Dane techniczne
Przetworniki: 50 mm z magnesem neodymowym
Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz
Impedancja: 32 Ω
Komunikacja: Bluetooth 4.2, USB C, wejście liniowe
Kolory: Czarny, biały
Elementy sterujące: Dotykowe elementy sterujące (głośność i odtwarzanie), zasilanie wł./wył., źródło, Super X-Fi
Nauszniki: Szybkie zwalnianie, tkanina siatkowa, pianka zapamiętująca kształt
Pierścienie nauszników RGB: 16,7 mln kolorów do wyboru
Połączenia telefoniczne: Odłączany mikrofon NanoBoom
Karta micro SD jako odtwarzacz: Obsługuje formaty MP3, WMA, WAV i FLAC
Czas pracy na akumulatorze: do 10 godzin

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Audio-Technica ATH-SPORT7TW

    Choć za słuchawkami mówiąc najoględniej nie przepadam, używam nad wyraz sporadycznie i tak naprawdę sięgam po nie jedynie z konieczności czy też musu wynikającego z tzw. okoliczności przyrody, jednocześnie mam świadomość, iż to właśnie dzięki nim zdecydowanie łatwiej, szybciej i przede wszystkim taniej można osiągnąć iście ekstremalną jakość dźwięku. Niemniej jednak, dziwnym zrządzeniem losu i na przekór logice, uparcie wolę walczyć z materią w systemie stacjonarnym, aniżeli pójść na skróty i za

    Fr@ntz
    [email protected]
    Słuchawki

    SHAFT 2019 - Soundtrack już niebawem.

    Film Shaft można uznać za klasykę samą w sobie. Pierwszego Shaft'a na podstawie powieści Ernesta Tidymana oglądało praktycznie kilka pokoleń, za każdym razem z nie mniejszym zainteresowaniem i uznaniem. W pierwszym filmie zachwycał nie tylko obraz ale i muzyka, którą stworzył Isaac Hayes. Muzyka wyjątkowa, która w pełni oddawała i oddaje do dziś klimat tamtych lat, a takie gatunki jak soul czy rytm and blues wręcz urzekały nawet osoby nie słuchające tych gatunków. Kolejny SHAFT z 2000 roku nie z

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    SAXON powraca z "The Eagle Has Landed"

    "The Eagle Has Landed" to pierwsza koncertowa płyta tego legendarnego zespołu i jakby nie patrzeć, zespół SAXON przez ostatnie dekady w pełni na miano legend sobie zasłużył. Kapela założona w 1976 roku do dziś wydała taką ilość albumów, że w kolekcji niejednego melomana zajmuje spokojnie jeśli nie jedną to co najmniej połowę półki z płytami. Panowie tworzą do dziś całkiem udane kompozycje, cieszące ich fanów i w ogóle fanów cięższego brzmienia oraz gitarowych riffów. Ich ostatni album studyjny "

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    FIIO M6 – ambitny malec

    Kolejny po  M3k odtwarzacz z serii M wyszedł na rynek w grudniu 2018 r. Jest to kompaktowy, przenośny odtwarzacz bezstratnych plików audio, jego wymiary to zaledwie 92,5 mm długości na 53,3 mm szerokości, a jego grubość to 11,5 mm.  W zestawie otrzymujemy: - silikonowe etui, - kabel USB typu C, - folia zabezpieczająca na ekran, - instrukcja obsługi      Budowa i wyposażenie:              Obudowa M6 wykonana jest z anodowanego aluminium, front i tył przykry

    M@rgot
    [email protected]
    Źródła

    Lungs - 10th Anniversary Edition Colour Limited Edition

    Ostatnia dekada dla Florence była więcej niż udana. Dziś już można śmiało napisać - swoisty żart Welch okazał się fantastycznym projektem, który przyniósł wiele doskonałych utworów i świetnie wykonane albumy, w tym wydany 6 lipca 2009 roku "Lungs" oraz wręcz kapitalny, kolejny w dorobku Florence -  "Ceremonials" z 2011 roku. Wracając jednak do albumu "Lungs", grupa pod przewodnictwem Florence Welch wydała swój debiutancki album 10 lat temu, co obecnie stało się doskonałą okazją do ukazania

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.