Jump to content

Yamaha MusicCast RX-V4A

Fr@ntz

Z wiadomych względów wprowadzone obostrzenia nad wyraz boleśnie dały się we znaki nie tylko samym artystom, lecz również konsumentom ich radosnej twórczości. Zamknięte kina, teatry i kluby już od wiosny wysłały wszystkich miłośników sztuk wszelakich na przymusowy post. Jednak ponieważ przyroda nie znosi próżni złaknieni obrazu i dźwięku przedstawiciele homo sapiens przypomnieli sobie o nieco odsuniętym na boczny tor segmencie elektroniki użytkowej jakim niewątpliwie jest szeroko rozumiane kino domowe. Skoro sobie przypomnieli a i przy okazji uświadomili, iż z tegorocznych wakacyjnych zamorskich wojaży nici, to i wygospodarowane na ten cel środki warto jakoś sensownie spożytkować. Tym oto sposobem ww. przedstawiciele naszej populacji przypuścili atak na przybytki wiadomy asortyment oferujące, aby w zaciszu własnych domostw zaaranżować namiastkę sali kinowej, teatralnej, bądź koncertowej. I powiem szczerze, że choć trend okazjonalnie obserwowałem, to do głowy by mi nie przyszło, że ja – ortodoksyjny stereofil, w dodatku od lat z dobrodziejstwa jakiejkolwiek telewizji niekorzystający, odłamkiem owego zjawiska oberwę. Co prawda za zwiastuny nadchodzącej zawieruchy mógłbym uznać przewijające się na naszych łamach i dziwnym zbiegiem okoliczności popełniane przez moją skromną osobę testy soundbarów, jednak mówiąc szczerze traktowałem je jako zabiegi natury, nazwijmy to „protetycznej”, gdyż doskonale zdawałem sobie sprawę iż współczesne wielkopowierzchniowe ekrany może i obrazem zachwycają, lecz dźwięk oferują urągający jakimkolwiek normom, więc chciał, nie chciał jakoś trzeba sobie radzić. Tymczasem okazało się, iż dostarczyciele takowych wynalazków jedynie oczyszczali przedpole przed właściwym uderzeniem, którym okazała się propozycja testu pełnokrwistego – wielokanałowego amplitunera kina domowego, w dodatku w jego dedykowanym środowisku, czyli odpowiednio przygotowanej sali odsłuchowo-projekcyjnej. Swoją drogą podziwiam odwagę dystrybutora – w tym wypadku Sieci Salonów Top HiFi & Video Design, który postanowił czymś takim mnie uraczyć, gdyż nawet, skądinąd znana mi, ekipa salonu z Nowogrodzkiej której przypadła rola gospodarzy kilkukrotnie się upewniała, czy przypadkiem w rezerwacji nie nastąpiła jakaś pomyłka, gdyż kino domowe, w dodatku w nader budżetowym wydaniu, z moimi personaliami zupełnie im się nie spinało. Mi z resztą też nie, niemniej jednak wyszedłem z założenia, że nie można powiedzieć, ze czegoś się nie lubi, jeśli się tego czegoś nie spróbowało. Co prawda okazjonalnie zdarza mi się zupełnym mimochodem i wręcz z lekkim wstrętem, jak nie przymierzając przy konsumpcji Johnnie Walkera Red Label, okazjonalnie pomagać dalszym i bliższym znajomym, wyłącznie na ich wyraźną prośbę, takowe systemy konfigurować, niemniej jednak szalenie daleki jestem przez zachęcaniem kogokolwiek do zabaw w kino domowe w standardowych – europejsko/blokowych warunkach. Skoro jednak ktoś zadał sobie trud by właśnie taki, skierowany do „masowego” odbiorcy zestaw przygotować, to nawet ze zwykłej ciekawości wypadałoby rzucić nań okiem i uchem. Tym oto sposobem, korzystając z około covidowych obostrzeń, otrzymałem do wyłącznej dyspozycji salkę odsłuchową w jednym z przybytków audiofilskich uciech należących do  Sieci Salonów Top HiFi & Video Design – najstarszego warszawskiego punktu działającego pod ww. szyldem, czyli salonu przy ulicy Nowogrodzkiej 44, gdzie głównym powodem mojej wizyty miała być najnowsza propozycja z portfolio Yamahy – pięciokanałowy amplituner MusicCast RX-V4A.

Yamaha_RXV4A-0009.thumb.jpg.1ef6f58f4bc0d58fafd5095b4c899b52.jpg Yamaha_RXV4A-0010.thumb.jpg.0a992208decf585235a39ae9db06b96a.jpg Yamaha_RXV4A-0011.thumb.jpg.4e549ec19341811c3a341715f9402801.jpg

Yamaha_RXV4A-0012.thumb.jpg.b647ee59e9b4f639c69765edbdc57add.jpg Yamaha_RXV4A-0013.thumb.jpg.6ffaa1934a56e66e505e1f238369d656.jpg Yamaha_RXV4A-0016.thumb.jpg.8c9d79a3b9b983e24678f4d25312d593.jpg

Yamaha_RXV4A-0018.thumb.jpg.d654d00b9420257dce94771125a76eca.jpg Yamaha_RXV4A-0019.thumb.jpg.cdf490fe1ed541af3082e346cff4e07e.jpg Yamaha_RXV4A-0021.thumb.jpg.5fce2851de0a033ae40c667093437b4e.jpg

Yamaha_RXV4A-0022.thumb.jpg.ebefd497abb47e7dac2e0012382103e2.jpg Yamaha_RXV4A-0024.thumb.jpg.2e24a78478d6e2b09aee94c913cbc713.jpg Yamaha_RXV4A-0025.thumb.jpg.893a5b021b75fa4f9744f18b4ad6dc3f.jpg

Yamaha_RXV4A-0026.thumb.jpg.a43918a59aaa7a12aab8c2214565e86f.jpg Yamaha_RXV4A-0027.thumb.jpg.da1142f44cea598c20397fc3e9b7d307.jpg Yamaha_RXV4A-0033.thumb.jpg.a6743f97fe2803480c8066af29f60113.jpg

Yamaha_RXV4A-0042.thumb.jpg.39c994d77fd68fa8e080b0d6be94f08a.jpg Yamaha_RXV4A-0043.thumb.jpg.56b18519da515d60b67fe51bf00c479d.jpg Yamaha_RXV4A-0048.thumb.jpg.a679ec30ec3ceb41ef351eb3d741d7cd.jpg

Jak zostało ustalone, tak też się stało. Kiedy pojawiłem się w suterenie jednej ze starych stołecznych kamienic wszystko było zapięte na ostatni guzik, sprzęt podłączony, skalibrowany i co najważniejsze wygrzany, co niestety wcale nie jest normą. Czyli pierwsze wrażenie już było pozytywne, bo nic tak mnie nie irytuje jak marnowanie czasu i brak punktualności, w tym sytuacje, gdy wszystko jest wydawać by się mogło ustalone na konkretną godzinę a jak przychodzi co do czego, to nikt niczego nie wie, nic nie jest przygotowanie i zaczyna się gorączkowa krzątanina. A tu proszę, stoicki spokój i wszystko gotowe. I wcale nie chodzi o to, że jestem roszczeniowy i się czepiam, lecz o li tylko wzajemny szacunek, w tym poszanowanie swojego i innych czasu.
Druga rzecz, czyli samo pomieszczenie – kameralne, przytulne, o powierzchni zbliżonej do 25 m², z dość niskim, lecz niepowodującym uczucia klaustrofobii sklepieniem i całkiem żywej akustyce. Tytułowa Yamaha oczywiście stanęła na honorowym miejscu a jeśli o współpracujące z nią peryferia chodzi, to źródłem sygnału wizyjnego była zdobywająca coraz większa popularność „kostka” Apple TV, natomiast nagłośnienie przypadło w udziale zestawowi ELAC Debut 2.0, w skład którego wszedł głośnik centralny C6.2, fronty F6.2, ustawione na podstawkach Atacama Nexus 10i silver głośniki efektowe B6.2 i subwoofer S10.2. Z kolei nad okablowaniem pieczę sprawował Audioquest i Real Cable, przy czym ten drugi – pod postacią modelu BM250T obsługiwał jedynie tyły, natomiast całą resztę okablowano Audioquestami Rocket 11, które w trakcie odsłuchów, w ramach wielce ubogacających eksperymentów, zastąpiliśmy Rocketami 88 do frontów, Rocketem 22 do jednostki centralnej, przy subie zostawiając w spokoju całkiem pasujący tak ceną, jak i brzmieniem Audioquest Blacklab.

Yamaha_RXV4A-0001.thumb.jpg.b8718be0342b16b36efd61aa64bc54bd.jpg Yamaha_RXV4A-0002.thumb.jpg.0f6c3cc436a7ab3959cfc6252ec74d75.jpg Yamaha_RXV4A-0003.thumb.jpg.ba2ceca2e09589edb0700ebebfc2665c.jpg

Yamaha_RXV4A-0005.thumb.jpg.d250134b9e6b67332864e5970f1bb26e.jpg Yamaha_RXV4A-0006.thumb.jpg.e61e7fc00e574f6765986289020722f3.jpg Yamaha_RXV4A-0007.thumb.jpg.3f1f71a4b5f16894a9c374dc0353b28d.jpg

Yamaha_RXV4A-0008.thumb.jpg.37479159deb56c611c61cdafa964097d.jpg Yamaha_RXV4A-0014.thumb.jpg.e41e67d66a12294ffe3bfcb7897c9541.jpg Yamaha_RXV4A-0023.thumb.jpg.0592d4b0eb92538d8c2a5d8f98d5b980.jpg

Yamaha_RXV4A-0028.thumb.jpg.4247d5058d94e0dfa651b903562e881c.jpg Yamaha_RXV4A-0029.thumb.jpg.f278dd1b26e25dcb5d6ae47ceebe96bb.jpg Yamaha_RXV4A-0030.thumb.jpg.0f3e991008228fcfea983f63e96a8be3.jpg

Yamaha_RXV4A-0031.thumb.jpg.bcfb280701c609f66fb128888aed3bb3.jpg Yamaha_RXV4A-0034.thumb.jpg.f3e208f8d4c0015465ddde5f1269c522.jpg Yamaha_RXV4A-0035.thumb.jpg.22a189177b7164819c31d047c5cafff3.jpg

Yamaha_RXV4A-0037.thumb.jpg.3f1c6ae4db45b30277376ee37d8c5e1b.jpg Yamaha_RXV4A-0038.thumb.jpg.b380e0d7159dc3c66e90f05234846adf.jpg Yamaha_RXV4A-0040.thumb.jpg.538fd39c4ce4406c0388fbc476becf69.jpg

Yamaha_RXV4A-0041.thumb.jpg.a815e41086de54adbc9ff4d8a3b1e020.jpg Yamaha_RXV4A-0046.thumb.jpg.04d062fb0eb168565dc10dedf74be650.jpgYamaha_RXV4A-0049.thumb.jpg.64498cdb31876158f3063d35d17e75ee.jpg

Yamaha_RXV4A-0050.thumb.jpg.09b82b609a1acdda26f1112a30d602d1.jpg Yamaha_RXV4A-0051.thumb.jpg.fd042a71734f48bf39729852d0f271df.jpg Yamaha_RXV4A-0052.thumb.jpg.7cd90ef6aca0238cc9df38da52bd16e0.jpg

Jak przystało na tegoroczną nowość Yamaha MusicCast RX-V4A nie dość, że została naszpikowana funkcjami, jak daleko nie szukając bożonarodzeniowy makowiec bakaliami, co dość mocno przeprojektowano, w stosunku do starszych modeli jej design. Wielce atrakcyjnie wzorniczo, gęsto ponacinany prezentuje się korpus, co z jednej strony łapie za oko, lecz z drugiej zapewnia swobodną cyrkulację powietrza w trzewiach i to bez konieczności wymuszania jej poprzez implementację jakiegoś wiatraka. Front kusi elegancją „akrylowego” (w tej cenie jest to oczywiście jedynie czerniony plastik o wysokim połysku) płata i ponadczasowym minimalizmem. Zamiast dziesiątek przycisków i pokręteł nabywca otrzymuje bowiem klasyczny układ oparty na masywnej gałce głośności w centrum i okupującej prawą flankę jej mniejszej – odpowiedzialnej za selekcję opcji i obsługę menu, towarzyszkę. Trzywierszowy wyświetlacz jest stosunkowo niewielki i z kilku metrów niemalże całkowicie nieczytelny, co można byłoby uznać za wadę, gdyby nie fakt, że po pilota sięgać będziemy … nad wyraz sporadycznie, gdyż naszą dzisiejsza bohaterką zdecydowanie wygodniej i szybciej sterować można i wręcz należy za pośrednictwem dedykowanej i skądinąd fenomenalnej, tak pod względem ergonomii, jak i stabilności, firmowej apki MusicCast App. Na dolnym wykuszu znajdziemy jeszcze włącznik główny, obowiązkowy w dzisiejszych czasach port USB, gniazdo dedykowane firmowemu mikrofonowi kalibracji YPAO i słuchawkowe wyjście 6,3 mm.
Również ściana tylna zaskakuje ładem i minimalizmem. Zamiast przysłowiowej klęski urodzaju mamy tam dwie anteny łączności bezprzewodowej, pojedyncze wyjście i cztery wejścia HDMI, port Ethernet, koaksjalne i optyczne wejścia cyfrowe, trzy pary liniowych wejść RCA, komplet pięciu par zakręcanych terminali głośnikowych akceptujących gołe przewody i wtyki bananowe/BFA plus oczywiście wyjście na aktywny subwoofer. Listę obecności zamykają gniazda antenowe AM/FM i zamontowany na stałe przewód zasilania.

Jeśli chodzi o parametry użytkowo funkcjonalne, to producent chwali się mocą 80W/6 Ω przy obciążeniu dwóch kanałów, co dość jasno daje do zrozumienia, że lepiej Yamahy zbyt wymagającymi kolumnami nie katować (stąd pewnie wybór 6 Ω Elaców). Zdecydowanie bardziej imponująco przedstawia się obsługa multimediów, gdyż RX-V4A dysponuje nie tylko zaimplementowaną technologią Music Enhancer reanimującą skompresowane stratnie MP3-ki, lecz również nad wyraz szerokim wachlarzem funkcji stworzonych z myślą o graczach komputerowych:
- ALLM - Auto Low Latency Mode - konsola może przesyłać do amplitunera i telewizora informację, która automatycznie aktywuje tryb przeznaczony do gier. Ten tryb wyróżnia brak opóźnień i ulepszenie wyświetlania. Po przełączeniu źródła, np. ponownie na film, funkcja ALLM zostaje automatycznie wyłączona
- VRR - Variable Refresh Rate - mechanizm wykorzystywany w grach, który eliminuje rozrywanie się ramek obrazu i minimalizuje opóźnienia, a także dostosowuje częstotliwość odświeżania pod kątem zachowania płynności obrazu.
- QMS - Quick Media Switching - minimalizuje opóźnienie sygnału przy przełączaniu oraz eliminującą chwilowy czarny ekran
- QFT - Quick Frame Transport - ogranicza opóźnienie przy przesyłaniu klatek obrazu.
Miłym dodatkiem jest możliwość podłączenia bezprzewodowych głośników tylnych (MusicCast Surround - MusicCast 20 lub MusicCast 50). Oczywiście nie zapomniano o możliwości skalowania obrazu do 8K i dekoderach kinowych standardów Cinema DSP, Dolby Digital Plus, Dolby True HD, DTS HD Master Audio, DTS-HD High Resolution Audio. A skoro poruszyliśmy kwestie soniczne, to ukłonem w kierunku złotouchych konsumentów jest nie tylko tryb Pure Direct i obsługa sygnałów PCM do 192 kHz / 32-bit, lecz również DSD 11.2 MHz. Jakby tego było mało warto pamiętać, iż MusicCast obsługuje serwisy streamingowe Tidal, deezer, Spotify, qobuz, amazon music, pandora, SiriusXM i Napster, więc tak na dobrą sprawę nawet mając li tylko „gołą” Yamahę i parę głośników jesteśmy w stanie mieć dostęp do nieprzebranych zasobów muzycznych nie ruszając się z przysłowiowej kanapy.

No dobrze. Jednak cały czas bez odpowiedzi pozostaje pytanie jak Yamaha MusicCast RX-V4A gra. I tutaj spotkała mnie całkiem miła niespodzianka, gdyż jak na swoją cenę zaskakująco ciekawie i angażująco i to w dodatku w trybie … wielokanałowym. Z pięcioma, wspomaganymi subem kolumnami japoński amplituner bez trudu był w stanie stworzyć wielce realistyczny spektakl, w którego samym centrum umieszczał przeszczęśliwego odbiorcę. Wystarczyło bowiem sięgnąć po superprodukcje eksplorujące uniwersa Marvella, bądź DC, by zapewnić sobie fenomenalną zabawę na długie zimowe wieczory. Efekty specjalne wgniatały w kanapę a przelatującym nad głową statkom kosmicznym i superbohaterom nie brakowało ani masy ani definicji, więc nawet nie próbowałem szukać dziury w całym, tylko czym prędzej wziąłem się za nadrabianie zaległości kinowych. I tutaj mała dygresja, czyli pora na didaskalia. Otóż jeśli nie chcecie nabawić się nerwicy lepiej odpuście sobie próby z polskimi ścieżkami dialogowymi. Nie dość, że brzmią one mówiąc wprost koszmarnie „drewniano”, to w dodatku, nie wiedzieć czemu towarzyszy im zdecydowanie gorsza jakość dźwięku, aniżeli w oryginale a Yamaha nie omieszka Was o tym poinformować. Pomijam już fakt, iż rodzima radosna twórczość „speców” od dubbingu całkowicie niweczyła wysiłki twórców filmów odnośnie precyzyjnego umiejscawiania postaci na trójwymiarowej scenie. Już lepiej byłoby gdyby w opcji „dla leniwych” był lektor, co przynajmniej w przypadku produkcji przyrodniczych i „czytania” przez Panią Krystynę Czubównę uważam osobiście za wartość dodaną. Na całą resztę generalnie szkoda czasu i nerwów.
A właśnie, co do informacji i słyszenia. Otóż wydawać by się mogło, że na tym pułapie jakościowo-cenowym okablowanie ma znaczenie jeśli nie całkowicie pomijalne, to przynajmniej symboliczne. Jeśli tak uważacie, to macie dwie opcje – albo dalej żyć w błogiej niewiedzy, albo empirycznie, czyli na własne uszy się przekonać wpinając o klasę, bądź dwie, lepsze „druty”. Śmiem twierdzić, iż jeśli tylko słoń Wam na ucho nie nadepnął, to do zwykłych beztlenowców z hipermarketu już nie wrócicie. Podobnie było na Nowogrodzkiej. Przesiadka związana z zaledwie kilkusetzłotową różnicą w sumarycznych wydatkach na Rocket 11 a modelami 22 i 88 nad wyraz dobitnie pokazała, że jednak nie warto oszczędzać tam, gdzie owe oszczędności po prostu się mszczą. Wyższe modele oferowały zdecydowanie lepszą rozdzielczość i dynamikę a tym samym i przyjemność odsłuchu, uczestnictwa w seansie.
No to spokojnie możemy wyłączyć TV i skupić się wyłącznie na dźwięku. Już? No to jazda. Najnowsza koncertowa Meta, czyli „S&M2”, żywiołowi emeryci z Australii - AC/DC i ich „POWER UP”  a na deser chłodna Skandynawia i „Endless Twilight of Codependent Love” Sólstafir sprawiły, że czas stał się pojęciem czysto abstrakcyjnym a ja powoli zaczynałem popadać w nerwicę natręctw słuchając każdego kawałka po X-razy, przełączając się pomiędzy trybem wielokanałowym i stereofonicznym z Pure Direct. I wiecie co? Sam się dziwię, że to piszę, ale Yamaha zdecydowanie lepiej radziła sobie z takim łomotem z pełnym wykorzystaniem podpiętych pod nią zespołów głośnikowych. W stereo, tracąc wsparcie subwoofera, gdzieś ulatniała się dzikość i energia ataku a całość podawana była zbyt zwiewnie, przynajmniej jak na moje oczekiwania. Oczywiście warto wziąć poprawkę na metraż salonowego pomieszczenia, czyli w 20 a nie 25 m² byłoby już lepiej, jednakowoż wywrotką pustaków i zaprawy murarskiej podczas wizyty nie dysponowałem, więc przynajmniej tym razem z redukcji aktywnej akustycznie kubatury zmuszony byłem zrezygnować.
Wystarczyła jednak przesiadka na nieco mniej destrukcyjny dla nerwów i słuchu repertuar w stylu „Close to Me”  Susan Wong, bądź „The Best Of Fourplay”  Fourplay, by i z samych frontów wycisnąć całkiem satysfakcjonujące dźwięki. Była przestrzeń, oddech i swoboda a dość stanowcza i dobrze naświetlona góra przez cały czas trzymała się właściwej strony cienkiej czerwonej linii, za którą kończy się owa stanowczość a zaczyna ofensywność. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, by jednak od czasu do czasu sięgnąć po wielokanałowość i przełączyć się w tryb 5+1, dzięki czemu z pozycji widza jesteśmy upgrade’owani do roli uczestnika, trafiając w samo centrum wydarzeń rozgrywających się na otaczającej nas zewsząd sceny. Całkiem ciekawa perspektywa.
I jeszcze jedno. Podczas odsłuchów okazało się, iż Yamaha wyraźnie gustuje w plikach DSD, więc jeśli tylko będziecie takimi dysponować, to nie wahajcie się ani chwili, by ich na ww. amplitunerze wypróbować.

Czyli zostałem fanem „cywilnej” wielokanałowości i audiowizualnych uciech? W żadnym wypadku, uparcie stoję na ortodoksyjnie stereofonicznym stanowisku, co jednak w niczym nie przeszkodziło mi w wyrażeniu szacunku dla możliwości tak funkcjonalnych, jak i sonicznych Yamahy MusicCast RX-V4A, która mówiąc kolokwialnie „dała radę” i sprawiła mi najzwyklejszą frajdę pozwalając świetnie się bawić przez kilka godzin. Jej walory z pewnością docenią również miłośnicy gier, gdyż dzięki zaimplementowanym w niej funkcjom będą w stanie wycisnąć z ulubionych gier jeszcze więcej niuansów dźwiękowych a tym samym podnieść realizm rozgrywek. Niby drobiazg, ale właśnie takimi drobiazgami buduje się renomę marki. A tej, Yamasze odmówić nie sposób.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Ceny:
Yamaha MusicCast RX-V4A: 2 499 PLN
centralny: ELAC Debut 2.0 C6.2: 1 499 PLN
fronty: ELAC Debut 2.0 F6.2: 4 198 PLN
tył: ELAC Debut 2.0 B6.2: 1 598 PLN
sub: ELAC Debut 2.0 S10.2: 1 399 PLN
 
Dane techniczne
Ilość kanałów: 5.2
Moc wyjściowa (20Hz-20kHz, 2kanały): 80 W (6 Ω, 0.06% THD)
Dekodery dźwięku: Cinema DSP, Dolby Digital Plus, Dolby True HD, DTS HD Master Audio, DTS-HD High Resolution Audio
Obsługiwane formaty plików audio: MP3 / WMA / MPEG-4 AAC max 48 kHz / 16-bit, ALAC max 96 kHz / 24-bit, FLAC max 192 kHz / 24-bit, WAV / AIFF max 192 kHz / 32-bit, DSD max 11.2 MHz
Obsługiwane serwisy streamingowe: Tidal, deezer, Spotify, qobuz, amazon music, pandora, SiriusXM, Napster
Przetwornik: 384 kHz / 32-bit BB PCM5101A
Ilość trybów DSP: 17
Obsługa Video: 4K,8K
Konwersja/Skalowanie wideo: Tak (HDMI do 8K)
HDMI (wej. / wyj.): 4/1
Wejścia cyfrowe audio: Optical, Coaxial
Wejścia analogowe audio: 3 pary RCA
Łączność bezprzewodowa: Wi-Fi(2.4 / 5 GHz), Bluetooth  (SBC / AAC), AirPlay 2
Tuner: FM, DAB, DAB+
Wymiary (S x W x G): 435 x 171 x 377  mm
Waga: 8.8 kg



User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • TOPPING E30

    Przed nami kolejna odsłona produktów marki Topping, przetwornik cyfrowo analogowy E30, który posiada certyfikat audio HI-RES z obsługą DSD 512 i 768 kHz / 32-bitowy dźwięk. Rozmiarem i wyglądem E30 pasuje idealnie do wzmacniacza słuchawkowego L30, razem na biurku prezentują się świetnie. Przetwornik ma solidną aluminiową obudowę o prostym i minimalistycznym wyglądzie. Na przednim panelu znajduje się jeden przycisk sensorowy, służący do sterowania oraz pomarańczowo-niebieski panel LED, któ

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria 3

    Marek Biliński - Mały Książe reedycja 2lp

    Kolejna z serii reedycji płyt Marka Bilińskiego, wydanych z oryginalnych taśm matek, z bardzo łagodnym masteringiem. Według Twórcy płyta brzmi tak, jak powinna brzmieć w momencie wydania – lecz wtedy nie pozwalało na to ograniczenia sprzętowe i wymogi rynku, który uległ loudness war… Dzięki reedycji udało się uzyskać lepsze pasmo przenoszenia skrajnie niskich i skrajnie wysokich rejestrów przy zachowaniu odpowiedniej dynamiki całego nagrania.   Dwupłytowy album - bardzo ład

    plastik1989
    plastik1989
    Muzyka 3

    Denon, edycja na 110 lecie firmy

    Z okazji 110 lecia firmy Denon na rynek wprowadzone zostały urządzenia jubileuszowe. Dzięki zaproszeniu Krakowskiego Audiotrendt, mamy przyjemność je państwu zaprezentować. Pierwsze z nich to wzmacniacz Denon PMA-A110:   „Zaprojektowany w oparciu o 110 lat doświadczenia w branży audio, aby zadowolić najbardziej wymagających audiofilów, Denon PMA-A110 to najlepszy wybór dla słuchaczy, którzy chcą zbudować 2 kanałowy system Hi-Fi swoich marzeń. Zintegrowany wzmacniacz PMA-A110, jest

    plastik1989
    plastik1989
    Systemy 6

    Audio-Technica ATH-G1WL

    Nie wiem jakie są Wasze odczucia, ale z mojego, czysto subiektywnego punktu widzenia tegoroczny listopad trudno uznać za nudny i standardowy. Nie dość, że z powodu pandemii nie odbyło się Audio Video Show, co automatycznie przełożyło się na konieczność gruntownej reorganizacji planów publikacyjnych, to starając się dopasować tematykę testów do obowiązujących na rynku audio trendów zacząłem zapuszczać się w rejony do tej pory na audiostereo nieco marginalizowane. Okazało się bowiem, że po chwilow

    Fr@ntz
    [email protected]
    Słuchawki

    TOPPING L30

    Po udanej premierze flagowego duetu ze stajni Toppinga, a mowa tu o wzmacniaczu słuchawkowym A90 i przetworniku cyfrowo analogowym D90, przyszła pora na wydanie kompaktowe pod względem rozmiarów i ceny, czyli wzmacniacz L30 i przetwornik E30. Dzięki Firmie Audiomagic.pl miałam okazje przetestować oba produkty i każdy z nich zasługuje na swoje „5 minut”, dlatego opiszę je w osobnych artykułach. Na pierwszy ogień idzie Topping L30. Po otwarciu opakowania, zaskoczenie, jaki on jest mały 3,2x10x13,4

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.