Jump to content

Marantz PM7000N

Fr@ntz
Fr@ntz
Sign in to follow this  

Skoro swoje przysłowiowe pięć minut wielokanałowe amplitunery AV mają dawno za sobą a tzw. stereofoniczne superintegry nadal znajdują się poza zasięgiem większości zwykłych śmiertelników, zasadnym wydaje się podjęcie działań eksploracyjnych średniego segmentu urządzeń Hi-Fi, które przynajmniej w teorii powinny czerpać z możliwie szerokiego spectrum funkcjonalności a zarazem nie przekraczać cienkiej, czerwonej linii zdrowego rozsądku. Dlatego też odpuszczając sobie otwierające portfolio budżetowe propozycje będącego dostarczycielem dzisiejszego obiektu audiofilskich westchnień wytwórcy zdecydowałem się wziąć na warsztat „półmetek” czyli produkt będący swoistym łącznikiem pomiędzy „masowymi” modelami z serii 5000 i 6000 a daleko wykraczającymi poza pułap dziesięciu tysięcy szampańsko - złotych dwucyfrowych 14-ek i 10-ek. Mowa o „osieroconym” przez Kena Ishiwatę (oczywiście pamiętam o ich wcześniejszym „rozwodzie”, lecz po  takim stażu żałoba wydaje się w pełni uzasadniona) Marantzu a dokładnie bogato wyposażonej integrze PM7000N. I choć producent twardo upiera się przy nomenklaturze „sieciowy wzmacniacz zintegrowany” śmiało można uznać, iż tytułowa integra jest współczesną wersją dwukanałowego amplitunera, w którym moduł tunera zastąpiono „sieciowym” następcą – płytką streamera, co wydaje się całkiem logiczne, biorąc pod uwagę fakt ogromu internetowych rozgłośni radiowych i serwisów streamingowych, które już dawno zabrały lwią część odbiorców popularnego niegdyś pasma UKF.

Marantz_PM7000N-0001.thumb.jpg.1deba30c074d63bcbed2a6a30bb1b9ed.jpg Marantz_PM7000N-0002.thumb.jpg.652f07ceac1bddab98fe980cf8f5570f.jpg Marantz_PM7000N-0003.thumb.jpg.733537c8b8db27726a61bff60440ad7b.jpg

Marantz_PM7000N-0004.thumb.jpg.a82e0a6c5bfa8bdf5bfa908ba5d4c2c5.jpg Marantz_PM7000N-0005.thumb.jpg.734e8a076c6089d07522753684be5dd9.jpg Marantz_PM7000N-0006.thumb.jpg.3f93b6cfd1a31dd5a99f032544100d36.jpg

Marantz_PM7000N-0007.thumb.jpg.53738272f0396062653aaf21e753b920.jpg Marantz_PM7000N-0008.thumb.jpg.cca2775f9368766517acd0f89ede6a38.jpg Marantz_PM7000N-0009.thumb.jpg.e2e19fc23a38ee59ab5c9dc1a52dd895.jpg

Marantz_PM7000N-0010.thumb.jpg.0dcb730dd5cf3bfd012975e8cb5742ab.jpg Marantz_PM7000N-0011.thumb.jpg.90627ad844f0e2d519bb681147690c1f.jpg Marantz_PM7000N-0012.thumb.jpg.17cabc7b609506db5f0a13ae35cb4757.jpg

Uczciwie trzeba przyznać, że swoją wielce znormalizowana posturą 7000-ka nikogo ani nie zniechęci, ani nie oszołomi. Ot klasyczny średniak z łatwością mieszczący się tak na standardowej półce, jak i całkiem nieźle prezentujący się na dedykowanym stoliku stanowiącym trzon naszego audiofilskiego ołtarzyka. Zunifikowana jakiś czas temu szata wzornicza jasno daje do zrozumienia jaki producent stoi za owym urządzeniem, więc temat rozpoznawalności marki też już mamy z głowy. Elegancki i przynajmniej z nieco większej aniżeli zalecana przez NFZ bezpiecznej odległości masywny i wydawać by się mogło aluminiowy, na swych skrajach łagodnie schodzący się ku tyłowi, front jest co prawda plastikowy i jedynie odseparowany głębokimi, pionowymi bruzdami (całe szczęście pozbawionymi iluminacji) szyld wykonano ze szczotkowanej blachy. Z lewej strony znajdziemy włącznik główny z niewielką diodą wskazującą na stan urządzenia i masywną gałkę wyboru źródeł. Centralny panel zajmuje duże okno wyświetlacza z wkomponowanym wielofunkcyjnym wybierakiem, firmowy logotyp przy górnej krawędzi i trzy gałki regulacji wysokich i niskich tonów, oraz balansu uzupełnione o przycisk obejścia korektora (Source Direct), gniazdo słuchawkowe i przycisk powrotu (podczas nawigacji po menu). Prawa flanka to z kolei królestwo pokrętła regulacji głośności. I od razu drobna uwaga natury estetycznej. Otóż widoczny na firmowych – komercyjnych (fabrycznych) zdjęciach głęboki szampańsko-złoty odcień w rzeczywistości jest nieco przyprószonym złotem srebrem, więc jeśli ktoś z założenia nie przepada za „złotymi” elementami toru audio, to lepiej, żeby umaszczenie Marantza zweryfikował osobiście – organoleptycznie, bo może się okazać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Heos_Appc-0001.thumb.jpg.625df4ea294c54ea65fa6678cef971c7.jpg Heos_Appc-0002.thumb.jpg.44791a62ce8c3a6c2d0cc91f1f1f9990.jpg Heos_Appc-0003.thumb.jpg.592cf742e556493afbd8d4c2903b579c.jpg

Heos_Appc-0004.thumb.jpg.a7c23387e52831a5c62d54689c128404.jpg Heos_Appc-0005.thumb.jpg.349502a1f82cac0bb635ef0d6ba0af5a.jpg Heos_Appc-0006.thumb.jpg.622cc42f03ebc28a15a2e4e6011c8dd7.jpg

Heos_Appc-0007.thumb.jpg.92bd886dffbc3a9ffa6db9f65222be5b.jpg Heos_Appc-0008.thumb.jpg.56529c823cd55d0da826cc3ddf11f52d.jpg Heos_Appc-0009.thumb.jpg.54753b3f12815f47995c59cd53d10ffa.jpg

Heos_Appc-0010.thumb.jpg.30e573e489505a1fc23767bd78a7987f.jpg Heos_Appc-0011.thumb.jpg.744220f65ca3cfc56d0056a3f99e7a1f.jpg Heos_Appc-0012.thumb.jpg.c2da880854a80f8fd4772a66b97736f8.jpg

Płyta górna posiada gęstą perforację, gdyż pomimo niezbyt imponującej, deklarowanej przez producenta mocy 60 W przy 8 Ω i 80 W przy 4 Ω, co poniekąd wskazuje, że i z wydajnością prądową nikt nie planował szaleć, Marantz całkiem zauważalnie się grzeje, a przynajmniej grzał się obciążony moimi Dynaudio Contoour 30. Radiator, do którego przykręcono pracujące w klasie AB tranzystory dzieli trzewia integry na mniej więcej równe części, ukryto wewnątrz, więc dla świętego spokoju nie zalecałbym ustawiania swoistej wieży z tytułowym bohaterem na spodzie.
Ściana tylna prezentuje się za to nad wyraz bogato. Skrajne – górne narożniki przypadły w udziale antenom Blurtooth/Wi-Fi, górną parcelę przypisano interfejsom cyfrowym czyli wejściom koaksjalnemu, dwóm toslinkom, USB i portowi Ethernet. Tuż pod nimi przycupnęła para RCA phonostage’a z dedykowanym zaciskiem uziemienia a na parterze ulokowano trzy pary wejść liniowych, wyjście na zewnętrzny rejestrator i subwoofer – wszystkie RCA (XLR-y są zarezerwowane dla starszego rodzeństwa). Terminale głośnikowe są pojedyncze, ale nad wyraz solidne, zakręcane, niemalże biżuteryjne i co najważniejsze bez grymaszenia akceptują nawet masywne widełki. Powyższą litanię zamyka zestaw we/wyjść systemowej magistrali sterowania i gniazdo zasilania IEC. Na wyposażeniu znajduje się oczywiście systemowy pilot, choć ze względu na pełne „usieciowienie” PM7000N teoretycznie można nawet nie wypakowywać go z kartonu, gdyż i tak większą funkcjonalnością i szybkością odznacza się firmowa aplikacja Heos na smartfony / tablety. To właśnie z jej pomocą w tzw. okamgnieniu spersonalizujemy najczęściej używane nastawy, dodamy do listy szybkiego wybierania ulubione stacje radiowe i przede wszystkim zintegrujemy w jednym miejscu wszystkie serwisy streamingowe. Miłym dodatkiem jest możliwość zdefiniowania wejścia „telewizyjnego”, które po otrzymaniu sygnału automatycznie wybudzi wzmacniacz, oraz kompatybilność zarówno ze starszym sposobem komunikacji bezprzewodowej AirPlay, jak i nowszym AirPlay2.

Inside_PM7000N-0001.thumb.jpg.f361f67ba4c7ddc1bc9390cf85c917c7.jpg Inside_PM7000N-0002.thumb.jpg.8085344045ae09546a36fd89cec0b214.jpg Inside_PM7000N-0003.thumb.jpg.1cd672bef0fb1b1e8f7408a6244a21b2.jpg

Inside_PM7000N-0004.thumb.jpg.ee7201dc78da60c8a052ebb1ff3a60bb.jpg Inside_PM7000N-0005.thumb.jpg.d32f47d614bd0491804d46b6610522aa.jpg Inside_PM7000N-0006.thumb.jpg.07f89ac02d534420549b28bdd3b4cf09.jpg

Inside_PM7000N-0007.thumb.jpg.8ab1030980dae32ae806e51f9bca03ff.jpg Inside_PM7000N-0008.thumb.jpg.6463c13e9300987d9ff0b1335ff8724e.jpg Inside_PM7000N-0009.thumb.jpg.86a50ed1eae306ac57652c478dc476b3.jpg

Inside_PM7000N-0010.thumb.jpg.d06acd35f5bff9215e697206c34112a9.jpg Inside_PM7000N-0011.thumb.jpg.d6dfab9e17e90aa2eb7261a542613070.jpg Inside_PM7000N-0012.thumb.jpg.8d8c6dd7b97b9a26c7ee7b52e915588e.jpg

Inside_PM7000N-0013.thumb.jpg.1b5cd00860628d8552213c011560d915.jpg Inside_PM7000N-0014.thumb.jpg.ffc767901913b3b74441f0b3c863b528.jpg Inside_PM7000N-0015.thumb.jpg.55c5270ac6e41f529e45fef67f8eadf9.jpg

Inside_PM7000N-0016.thumb.jpg.b0a8de18ace4383383d265b7364e6cff.jpg Inside_PM7000N-0017.thumb.jpg.0b9be080a0be9838a63469adcc2a1b81.jpg Inside_PM7000N-0018.thumb.jpg.31acf2617559ce9e52063a32275ab036.jpg

Inside_PM7000N-0019.thumb.jpg.78b2a7b34aa26aa8df7ab36b34f35860.jpg Inside_PM7000N-0020.thumb.jpg.24cde0dd50d1072696326872d09cccac.jpg Inside_PM7000N-0021.thumb.jpg.716c61d601cf1404bb1cb487cc6377cd.jpg

Zapuszczając żurawia do trzewi uwagę zwraca poważne podejście do separacji poszczególnych sekcji wzmacniacza a tym samym unikanie wzajemnych interferencji. I tak moduły streamera, oraz DAC-a zamknięto pod stalowym płaszczem zostawiając w nim jedynie okno umożliwiające cyrkulację powietrza nad radiatorami. Sercem płytki przetwornika jest zaawansowany 32-bit układ Asahi Kasei Microdevices AK4490EQ zdolny obsłużyć sygnały PCM do 768 kHz a DSD do 11.2 MHz, co z jednej strony daje potężny zapas mocy obliczeniowej a z drugiej wskazuje na zaskakującą zachowawczość producenta i limitację możliwości samej kości. W roli interfejsu wejściowego zaimplementowano kość Burr Brown PCM9211 obsługującą wejście optyczne i koaksjalne (do 24bit/192 kHz).
Tuż pod nimi wygospodarowano miejsce na podobnych gabarytów laminat phonostage’a dedykowanego wkładkom MM. W sekcji przedwzmacniacza pracują HDAM®SA3, w końcówce widać dwa elektrolity po 15000 μF każdy, a w zasianiu oprócz dwóch małych impulsówek nie zabrakło solidnie ekranowanego toroida.

Po stosownej akomodacji i stabilizacji tak termicznej, jak i brzmieniowej (wyjęty prosto z kartonu grał dość anemicznie) Marantz okazał się wielce uniwersalnym kompanem całodziennych - kilkunastogodzinnych odsłuchów. Z racji coronavirusowego lockoutu i powszechnego wykonywania obowiązków służbowych w czterech ścianach własnego lokum PM7000N włączany był bladym świtem i kończył swoją wartę z reguły grubo po północy, więc miał kiedy się i wygrzać i pograć. Po pierwsze wypada skomplementować jego liniowość i brak prób siłowego zwracania uwagi słuchacza na którykolwiek z podzakresów, a po drugie nie sposób przejść obojętnie obok świetnej przestrzenności generowanego przez niego dźwięku. Scena z łatwością wykracza poza ramy wyznaczane przez kolumny, tak pod względem szerokości, jak i głębokości. Indie-rockowy „A Black Mile To The Surface” Manchester Orchestra zabrzmiał niezwykle eterycznie a zarazem przejmująco i choć bas był dość lekki i „chrupki” trudno było mówić o przesunięciu środka ciężkości ku górze, bądź zaburzeniu równowagi tonalnej. To raczej taki a nie inny pomysł na muzykę, gdzie bas odzywa się tylko wtedy, gdy rzeczywiście znajduje się w nagraniu, więc nie musi pełnić roli wspomagającej dla średnicy. Wystarczyło bowiem zmienić repertuar na niezwykle polaryzujący nie tylko wiernych akolitów Linkin Park, ale generalnie miłośników cięższych brzmień „A Thousand Suns”, gdzie elektronika miesza się z trip hopem, po wreszcie oczekiwany alternatywny rock. Z jednej strony mamy nieco przesłodzone, czy wręcz mdłe aranżacje za produkcję których współodpowiedzialny jest sam legendarny Rick Rubin, a z drugiej motyw przewodni w postaci perspektywy zagłady ludzkości, czy to przez broń nuklearną czy przez szerzenie nienawiści. Wystarczy wspomnieć, iż pięćdziesięciosiedmiosekundowy „The Radiance” jest tak naprawdę wypowiedzią z lipca 1945 r. samego Roberta Oppenheimera (ojca bomby atomowej), który po udanym teście wygłasza znamienne „Zdawaliśmy sobie sprawę, że świat nie będzie już taki sam…”. I tutaj syntetyczne pomruki mają właściwy sobie wolumen i zejście. Oczywiście, aby poczuć na własnych trzewiach wściekły atak i ukąszenia gitarowych riffów trzeba sięgnąć chociażby po „Hybrid Theory”, bądź „Meteorę”. I wtedy wszystko jest na swoim miejscu, wspomniana lekkość i zwiewność okazują się li tylko brakiem podbarwień a na pierwszy plan wysuwa się świetna rozdzielczość i transparentność tytułowej amplifikacji. Owe cechy świetnie sprawdzają się również w spokojniejszym repertuarze. Wyciszony, refleksyjny soundtrack „A Hidden Life” https://tidal.com/browse/album/122843749 autorstwa Jamesa Newtona Howarda od pierwszych taktów przykuwa uwagę, wprowadza słuchacza w magiczny świat utkany z pajęczych nici i nie pozwala na zajmowanie się czymkolwiek innym. Jesteśmy tylko my i muzyka.

Na zakończenie jeszcze kilka uwag natury soniczno-użytkowej. Otóż moduł streamera jest na tyle wysokiej klasy, że spokojnie możemy odpuścić temat poszukiwania jakiejś podobnie do Marantza wycenionej alternatywy. Niby Lumin U1 Mini potrafił pokazać więcej niuansów, szerszą scenę i bardziej sugestywny przekaz, jednak warto mieć na uwadze iż kosztuje on mniej więcej dwukrotność tego, co przy kasie za PM7000N winszuje sobie dystrybutor. Podobnie sprawy się mają ze znajdującym się na pokładzie przedwzmacniaczem gramofonowym. Przepięcie się z wbudowanych w budżetowe konstrukcje z pułapu 1,5-3 kPLN phonostage daje możliwość może nie tyle odkrycia posiadanych płyt na nowo, co na pewno dotarcie do zdecydowanie głębszych pokładów informacji na nich zawartych. Całość nabiera przyjemnego „body” i wyrafinowania, przez co dźwięk staje się bardziej namacalny.

Marantz PM7000N to świetna propozycja dla wszystkich ceniących sobie nie tylko funkcjonalność, ale i przede wszystkim naturalne, niepodkolorowane brzmienie. Nie dość bowiem, że w większości przypadków jego nabywcy do pełni szczęścia, czyli zbudowania kompletnego systemu Hi-Fi, brakować będzie jedynie kolumn, to bez najmniejszych problemów będziemy z pomocą tytułowej integry w pełni zintegrować nasz domowy kącik Auidio/Video. Wejścia cyfrowe powinny wystarczyć do podłączenia TV, dekodera, czy konsoli a wbudowany układ przedwzmacniacza dodatkowo wprowadzi posiadany, budżetowy gramofon na wyższy poziom dźwiękowego wyrafinowania. Nic tylko rozsiąść się wygodnie na kanapie i słuchać, słuchać, słuchać …

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature)
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
- Wzmacnicz zintegroany: Accuphase E-800
– Końcówka mocy: Bryston 4B³
– Kolumny: Dynaudio Contour 30 + podkładki Acoustic Revive SPU-8 + kwarcowe platformy Base Audio
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Vermöuth Audio Reference Loudspeaker Cable
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF; Cardas Clear Reflection
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform; Finite Elemente Carbofibre SD & HD
– Stopy antywibracyjne: Finite Elemente Cerabase compact, Cerapuc, Ceraball
– Switch: Silent Angel Bonn N8, SOtM sNH-10G + sCLK-EX & SPS-500
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+, Wireworld Chroma 8 + Starlight 8, Audiomica Anort Consequence + Artoc Ultra Reference + Arago Excellence, Cardas Audio Clear Network
– Stolik: Rogoz Audio 4SM

Dystrybucja: Horn
Cena: 5 499 PLN

Dane techniczne
Moc wyjściowa RMS (20 Hz – 20 kHz, równomierne wysterowanie obydwu kanałów): 2 x 60 W /8 Ω, 2 x 80 W / 4 Ω
Obsługiwane typy plików: WMA, MP3, WAV, MPEG-4 AAC, FLAC, Apple Lossless, DSD
Obsługiwane częstotliwości:
Coaxial, Optical: PCM max 192 kHz/24bit
USB, Ethernet: PCM max 192 kHz/24bit; DSD 2,8/5,6 MHz
Całkowite zniekształcenia harmoniczne (20 Hz – 20 kHz, równomierne wysterowanie obydwu kanałów, obciążenie 8 Ω): 0,02 %
Pasmo przenoszenia (CD, 1 W, 8 Ω): 5 Hz – 100 kHz ±3 dB
Współczynnik tłumienia (8 Ω obciążenie, 20 Hz – 20 kHz): > 100
Czułość wejścia/Impedancja:
    PHONO (MM): 2,0 mV / 47 kΩ
    CD, AUX, RECORDER: 220 mV/18 kΩ
Napięcie wyjściowe: SUBWOOFER OUT: 240 mV
Maksymalny dopuszczalny poziom sygnału na wejściu PHONO (1 kHz) MM: 80 mV
Odchylenie od wartości korekty RIAA (20 Hz – 20 kHz): ±0,5 dB
Stosunek sygnału do szumu (IHF-A, 8 Ω):
    PHONO (MM): 87 dB (5 mV na wejściu, 1 W na wyjściu)
    CD, AUX, RECORDER: 115 dB (2 V na wejściu, moc znamionowa na wyjściu)
Sterowanie barwą:
    BASS (50 Hz): ±10 dB
    TREBLE (15 kHz): ±10 dB
Łączność bezprzewodowa:
    Wi-Fi zgodne z IEEE 802.11a/b/g/n; 2,4 GHz, 5 GHz
    Bluetooth wersja 4.1
Pobór mocy: 220 W
Wymiary (S x W x G): 440 x 125 x 379 mm
Waga: 10,8 kg

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Linn Majik DSM

    Tym razem, w ramach wstępniaka pozwolę sobie na małą retrospekcję. Dawno, dawno temu, czyli lekko licząc będzie jakieś 10 lat, kiedy byłem szczęśliwym posiadaczem nader zgrabnych, acz wrednych, podłogówek Neat Motive 1  (w wersji z odwróconą aluminiową kopułką) coś mnie podkusiło aby spróbować szkockich specjałów i w mojej skromnej samotni pojawili się ówcześni przedstawiciele Linna z budżetowym „kombajnem” Sneaky, oraz nieco bardziej ambitnym Majikiem. Roztaczając już od progu wizję audiofilski

    Fr@ntz
    [email protected]
    Wzmacniacze

    Audeze LCD-1

    Miłośnikom słuchawek amerykańskiej marki Audeze nie trzeba przedstawiać, gdyż praktycznie od pojawienia się jej na rynku jasnym było, że mamy do czynienia z produktami z tzw. górnej półki, czyli jest bardzo dobrze pod względem brzmieniowym i niestety boleśnie pod finansowym. Wiadomo jakość kosztuje. Wystarczy tylko przypomnieć, że nawet swoiste novum, czyli dokanałowe iSine 20, przynajmniej na początku swojej kariery, okupowały rejony sporo przekraczające 2 500 PLN, co dla większości platoniczny

    Fr@ntz
    [email protected]
    Słuchawki

    Leben CS 1000

    Leben CS 1000 to lampowa, stereofoniczna końcówka mocy. W stopniu wejściowym i odwracaczu fazy znajdują się po dwie lampy ECC88 oraz kolejna para 6CG7. Lampy mocy to tetrody pośrednio żarzone KT120. Wzmacniacz jest zbudowany w układzie Push Pull, jest to mniej purystyczny układ niż lampa Single Ended, ale główną zaletą takiego rozwiązania jest znacznie lepsza efektywność układu, a co za tym idzie – uzyskiwana moc końcowa. Mocy, mało nie jest, to aż 100W na kanał z lampy, pracującej w klasie

    plastik1989
    plastik1989
    Wzmacniacze

    Hegel H120

    Mogło by się wydawać, że dawniej było łatwiej i prościej. Weźmy na ten przykład takiego norweskiego Hegla. Zaczynali od integry H100, której nie chwaląc się byłem jednym z pierwszych polskich właścicieli i to na kilka lat przed oficjalną polską dystrybucją, potem dołożyli H200 plus jeszcze ze dwie „dzielonki” i finito. Wszyscy, przynajmniej w teorii, byli zadowoleni. Jak się jednak okazało najwidoczniej nie wszyscy, bo portfolio zlokalizowanej w Oslo marki zaczęło puchnąc w tempie iście wykładni

    Fr@ntz
    [email protected]
    Wzmacniacze

    Gato Audio DIA-250S NPM

    Jak zapytamy, z czym kojarzy nam się Dania, większość na pewno jednym tchem wymieni Kopenhagę, Andersena, klocki lego, Hamleta, wikingów, wiatraki i piwo. Ale jak to samo pytanie zadamy audiofilowi to z pewnością, usłyszymy: Lyngdorf, Aavik, Gato Audio, Buchardt, Jamo, Dali, Audiovector, Dynaudio, Gryphon. Jedne marki są bardziej, inne mniej popularne, czy to za sprawą dostępności, czy polityki marketingowej, ale wiele z nich możemy spotkać na corocznych targach Audio Video Show w Warszawie. Pod

    M@rgot
    [email protected]
    Wzmacniacze 8
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.