Jump to content
Fr@ntz

Synthesis Roma DC96+

Sign in to follow this  
Fr@ntz   |  

Ludzkość od dawien dawna nurtują iście egzystencjalne pytania w stylu jakby tu zjeść ciastko i mieć ciastko, czy też nie zrywając z tradycją czerpać wszelakiej mści profity ze zdobyczy współczesnych technologii. Ot standardowe dylematy wszystkich tych, którzy stojąc przed dylematem zakupu im więcej czytają, w im większym gronie zasięgają opinii i im większe pojęcie w danej materii zdobywają, tym większy mętlik w głowie mają. Osiągają bowiem stadium świadomości własnej niewiedzy i bezmiaru materiału jaki musieliby zgłębić, by zacząć czuć się w miarę swobodnie. Zamiast się jednak niepotrzebnie zamartwiać, zdawać na ślepy los, czy rzucać monetą spokojnie można zaufać nacji, która dziwnym zbiegiem okoliczności, w sposób całkowicie naturalny przeplata ze sobą przysłowiowy ogień z wodą i tradycję z nowoczesnością. Coś Wam świta w głowach? A jak wymienię takie marki jak Ferrari, Lamborghini, czy z naszego podwórka Franco Serblin, to …? Ano właśnie – Włochy. Włochy słynące z zamiłowania do naturalnych materiałów, łapiącego za oko designu, czy też wrodzonej, radosnej nonszalancji z jaką są w stanie w ramach jednego projektu pogodzić dostojeństwo królewskiego orzecha, jaskrawo wyprawione skóry, chłód chromu i wyczynowość kevlaru. Dlatego też w dzisiejszej recenzji weźmiemy pod lupę wyceniony na okrągłe 10 tys. PLN wzmacniacz zintegrowany Synthesis Roma DC96+, który wydaje się być idealnym wręcz ucieleśnieniem syntezy wcześniej poruszonych sprzeczności.

 

ccs-2651-0-60313600-1526680828_thumb.jpg ccs-2651-0-20795800-1526680834_thumb.jpg ccs-2651-0-80629100-1526680843_thumb.jpg

ccs-2651-0-94510200-1526680850_thumb.jpg ccs-2651-0-28760000-1526680857_thumb.jpg ccs-2651-0-29944800-1526680863_thumb.jpg

ccs-2651-0-52484600-1526680872_thumb.jpg ccs-2651-0-75960400-1526680882_thumb.jpg ccs-2651-0-92251700-1526680890_thumb.jpg

ccs-2651-0-08659600-1526680898_thumb.jpg ccs-2651-0-36853300-1526680904_thumb.jpg ccs-2651-0-03592600-1526680920_thumb.jpg

 

Opis aparycji Synthesisa zacznijmy jednak od małej dygresji będącej swoistym nawiązaniem do spoczywającego na barkach jego twórców dziedzictwa. Otóż zgodnie z przyjętą przez Włochów nomenklaturą dzisiejszy gość ma swą nazwą przypominać o dacie koronacji Marcusa Cocceiusa Nervy na Cesarza Rzymu, co też niniejszym czyni. Jeśli zaś chodzi o bardziej namacalne dowody przywiązania do tradycji, to proszę tylko spojrzeć na jego bryłę i użyte materiały. Przecież bardziej klasycznie się nie da – drewniany, w dodatku ręcznie rzeźbiony front, dumnie prężące się na dedykowanej, wyściełanej szczotkowanym „lustrem” blach lampy i to lampy będące kwintesencją, oraz synonimem właśnie „lampowego brzmienia”. W stopniu wyjściowym pracują bowiem cztery EL34 Electro Harmonixa sterowane przez równie klasyczną parkę 12AU7/ECC82. Generowana przez tenże zestaw moc to w zupełności wystarczające 25W na kanał przy 6Ω a jeśli weźmiemy pod uwagę, że są to w pełni A-klasowe Waty, to przy doborze odpowiednich kolumn kierowałbym się głównie ich walorami brzmieniowymi a nie danymi technicznymi podawanymi przez producentów.

Wracając na chwilę na front warto zauważyć, iż projektantom nad wyraz zgrabnie udało się wkomponować w niego pokaźnych rozmiarów centralnie umieszczone pokrętło głośności, po którego lewej stronie starczyło jeszcze miejsca na włącznik główny i eleganckie, choć nienachalne ekslibrisy z logotypem marki i informacją o modelu, a po prawej na selektor źródeł i sześć błękitnych diod informujących o aktywności jednego z nich. Klatka na lampy jest solidnie przykręcona do korpusu czterema śrubami, więc rodzice małoletnich pociech i posiadacze mniej, bądź bardziej udomowionego zwierzyńca mogą być tak o swoich milusińskich, jak i tytułową amplifikację zupełnie spokojni. Natomiast pozostałej części populacji polecam choćby na próbę zdjąć ową klatkę i przez kilka wieczorów cieszyć oczy bursztynową poświatą jaką roztacza Synthesis.

Na wyposażeniu znajduje się pilot, dość przeciętny, plastikowy OEM, który spełnia swoje podstawowe zadanie – działa, lecz ósmym cudem wzornictwa przemysłowego niestety nie jest. Mniejsza jednak z tym, bo jest, jak wspomniałem działa i dzięki temu nie trzeba się zbyt często ruszać z kanapy.

Rzut oka na tylną ściankę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosi nas w XXI wiek, gdyż oprócz standardowych trzech par wejść analogowych (którymi poszczycić się może tańsza - pozbawiona plusa wersja), wśród których jedno dedykowano gramofonom wyposażonym we wkładki MM, znajdziemy również parę wyjść na zewnętrzy rejestrator (również magnetofony i taśmy wracają do łask), oraz … sekcję interfejsów cyfrowych w składzie coax, optyk (Toslink) i USB. Zdziwiłby się jednak ten, kto sądziłby, iż jest to jakiś tani chwyt marketingowy o niemalże symbolicznej funkcjonalności, gdyż w tym wypadku nic takiego nie ma miejsca. Za obróbkę sygnałów cyfrowych odpowiada bowiem układ Asahi Kasei AK4495S przystosowany do pracy z PCM do 32-bit/384 kHz i DSD 5.6 MHz a tu już żartów nie ma.

Pewną troskę u posiadaczy zaterminowanych widłami przewodów głośnikowych budzić mogą niebezpiecznie blisko siebie osadzone terminale głośnikowe, więc jeśli tylko nie czujemy się na siłach odpowiednio mocno ich dokręcić, dla świętego spokoju radzę przesiąść się na wtyki bananowe a o „gołych” przewodach najlepiej całkowicie zapomnijcie.

 

Przechodząc do części poświęconej brzmieniu, na samym wstępie chciałbym nawiązać do podawanej przez producenta mocy 96-ki. Może na papierze 25W nie wygląda zbyt imponująco, lecz po pierwsze proszę pamiętać, że mamy do czynienia z lampą, a po drugie z lampą pracującą w czystej klasie A. Dlatego też bez najmniejszych oporów dzisiejszego bohatera wpiąłem w tor, którego zwieńczenie stanowiły niezbyt lubiane przez producentów „ekologicznych”, czyli zaprojektowanych na styk amplifikacji, moje dyżurne Gaudery Arcona 80, które wg. samego Dr.Rolanda Gaudera charakteryzuje „wystarczająca efektywność” i symetryczne zwrotnice o stromości 50dB/oktawę.

Piszę to jednak nie dlatego, by przygotować Was na jakąś spektakularną porażkę, lecz po to, by uwolnić z ograniczeń jakie producenci, marketingowcy, czy też sami sobie narzuciliście. Zamiast bowiem studiować parametry, które tak po prawdzie nie grają, należy ruszyć cztery litery i samemu przetestować najprzeróżniejsze, nawet pozornie najbardziej karkołomne, konfiguracje i przede wszystkim cieszyć się muzyką. A właśnie, na brak przyjemności z muzyki reprodukowanej przez napędzającego Gaudery Synthesisa narzekać przez blisko dwutygodniowy okres odsłuchów nie mogłem. To było gęste, momentami wręcz potężne, granie nastawione na wysycenie i dosaturowanie prezentowanego materiału. Sięgając po stereotypy i związane z nimi skojarzenia z pewnością można posłużyć się zwrotem „lampowy”, bo właśnie typowo Lampowo grała Roma. Całe szczęście w swej iście karmelowej słodyczy nie przekraczała granicy dobrego smaku i nie popadała w zbytnią, mdłą lepkość, lecz potrafiła powiedzieć stop i tam, gdzie trzeba było utwardzić kontury, zdefiniować uderzenie podwójnej stopy, czy pokazać szorstkość riffu, to właśnie czyniła. Nie wierzycie? To posłuchajcie sobie np. wielce urodziwego wydawnictwa „Oblivion” CREMATORY, tylko lepiej zróbcie to po wypożyczeniu wzmacniacza na testy w zaciszu domowego ogniska a nie w salonie audio, bo obsługa może doznać trwałego uszczerbku na zdrowiu. A tak już zupełnie na serio, to oczywistym jest, iż do wolumenu i iście niszczycielskiej siły potężnych VTL-i, czy Ayonów niewielkiemu Włochowi sporo brakowało, ale Roma chodzi w zupełnie w innej „wadze” i skierowana jest do zupełnie innego odbiorcy, a że potrafi zagrać głośno i z wykopem, to tylko się jej chwali. Trudno jednak przypuszczać by jej nabywcy regularnie uczęszczali na koncerty Behemotha, więc sprawdźmy jak sobie radzi na zdecydowanie bardziej cywilizowanym repertuarze.

Przepuszczona przez 96-kę elektronika w stylu „Church Of Scars” Bishop Briggs zyskała na komunikatywności i dzięki sugestywnie zaakcentowanym partiom wokalnym sprawiała wrażenie mniej „cyfrowej” aniżeli w bardziej neutralnych konfiguracjach. I tutaj od razu uwaga natury użytkowej – nie bójcie się korzystać z wejść cyfrowych, ze szczególnym uwzględnieniem USB. Konieczne sterowniki są do pobrania na stronie producenta a jakość dźwięku, szczególnie po nakarmieniu Synthesisa czymś bardziej treściwym aniżeli poczciwe 16/44.1 okazuje się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. W porównaniu do wejść liniowych poprawie zauważalnie ulega rozdzielczość, o której przecież do tej pory złego słowa powiedzieć nie mogliśmy i precyzja kreowania źródeł pozornych. Po chwili okazuje się bowiem, że generalnie utwardzeniu uległy kontury dźwięków – po USB są kreślone cieńszą i bardziej zdecydowaną kreską, jakby niewidzialny rysownik zmienił ołówek na twardszy i ostrzej zatemperowany. Nie oznacza to jednak, że po RCA nie da się wysłuchać „Glorii” Vivaldiego, bo jak najbardziej się da i będzie to mega przyjemne przeżycie, lecz jeśli mamy możliwość sięgnięcia po wersję 96kHz/24bit, to gorąco do takiego kroku zachęcam. Powinno pojawić się więcej powietrza, oddechu a przy tym nie stracimy nic a nic z natywnej dla Romy romantycznej lampowości.

Równie ciekawie wypada wbudowany phonostage, który bezsprzecznie narzuca swój charakter, lecz biorąc pod uwagę, iż w większości przypadków obsługiwać będzie niezbyt wyrafinowane wkładki, należy uznać za zaletę a nie wadę. Dosaturowanie średnicy i ozłocenie najwyższych składowych są oczywistym odejściem od neutralności, lecz jednocześnie wielce pożądanym działaniem ratującym szare, bądź wręcz krzykliwe, czy też nazbyt kanciaste „walory brzmieniowe” niedrogich wkładek i kiepsko wytłoczonych, bądź zniszczonych krążków.

 

Synthesis Roma DC96+ to zgrabny, świetnie wyposażony i po prostu dobrze grający wzmacniacz zintegrowany, który nie rujnując domowego budżetu zapewni wiele radości a gdy zajdzie ku temu potrzeba nieco pomoże nie zawsze referencyjnym nagraniom z naszej płyto i pliko-teki. Ponadto oferując wszystkie zalety urządzeń lampowych nie odżegnuje się od współczesnych zdobyczy techniki, więc z powodzeniem z jego pomocą można skonfigurować system oparty zarówno o komputer, jak i gramofon.

 

 

 

 

 

Marcin Olszewski

 

Dystrybucja: E.I.C / Synthesis

Cena: 10 000 PLN

 

Dane techniczne:

Lampy w stopniu mocy: 4xEL34/6CA7

Lampy w stopniu sterującym: 2x12AU7/ECC82

Przedwzmacniacz: OP/Amp NJM2114

 

Moc wyjściowa: 2x25W, w klasie „A” / 6Ω

Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz (-0 dB)

Konfiguracja stopnia mocy: Pentoda

Impedancja wejściowa (line): 50kΩ

Czułość: 300mV - dla wyjściowej mocy maksymalnej

Zniekształcenia: <1%, 25W,1kHz

Signal/Noise ratio:>90dB (ważony filtrem A)

We/wyjścia:

- 2 wejścia analogowe

- 1 wejście gramofonowe (MM/MC – wysoka impedancja)

- 1 wyjście analogowe Rec Out

- 1 wejście Toslink (do 24-bit/192 kHz)

- 1 wejście koaksjalne

- 1 wejście USB (B) (do 32-bit/384 kHz i DSD 5.6 MHz)

 

Wejście gramofonowe:

Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz (+/-0.5 dB)

Wzmocnienie (MM): 40dB

Impedancja wejściowa: 47kΩ

 

Przetwornik D/A: Asahi Kasei AK4495S 32-Bit/768 kHz

Pobór mocy: 180W max

Wymiary (S x G xW 😞 260x380x200 mm

Waga: 18 kg

 

System wykorzystany podczas testu:

– CD/DAC: Ayon CD-35

– Odtwarzacz plików: laptop Lenovo Z70-80 i7/16GB RAM/240GB SSD + JRiver Media Center 22 + TIDAL HiFi + JPLAY; Yamaha WXAD-10

– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177

– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Shelter 201

– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp

– Końcówka mocy: Bryston 4B³

– Kolumny: Gauder Akustik Arcona 80 + spike extenders

– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond

– IC XLR: LessLoss Anchorwave; Organic Audio; Amare Musica

– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200

– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver

– Kable głośnikowe: Organic Audio; Signal Projects Hydra

– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF

– Listwa: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF® /FI-50M NCF®

– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS®

– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform

– Przewody ethernet: Neyton CAT7+

– Stolik: Rogoz Audio 4SM3

– Akcesoria: Sevenrods Dust-caps; Furutech CF-080 Damping Ring; Albat Revolution Loudspeaker Chips

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Green ZOO Festival 2019 w Krakowie już od piątku!

    Jak co roku na zielono z mega Green ZOO festival! Już w ten piątek (24.05) rozpoczyna się najfajniejszy miejski festiwal w Krakowie. Impreza mega pozytywnie zakręcona i przyciągająca rzeszę "zielonych ludzi". Szczegółowe informacje o samym wydarzeniu i zespołach znajdziecie na http://greenzoofestival.pl     AudioRecki (Magazyn AudioStereo)  

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Przenosiny Studio HiFi Katowice już wkrótce!

    Jak zaprzyjaźnione wiewiórki donoszą, już wkrótce jeden z najstarszych i najbardziej znanych sklepów ze sprzętem audio Studio HiFi w Katowicach, planuje przenosiny w nowe miejsce. To nie wszystko, kolejną informacją jaką uzyskaliśmy to fakt, że dzięki uprzejmości właściciela firmy p. Jacka - AudioStereo będzie miało okazję brać udział w oficjalnym otwarciu salonu. Nowy salon to jak mówi szef firmy - nowe możliwości, a co za tym idzie - nowe marki, większy i nowocześniejszy pokój odsłuchowy oraz

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy

    Diamond Head z nowym albumem!

    Kiedy myślimy o ciężkim brzmieniu New Wave of British Heavy Metal, musi paść nazwa kapeli Diamond Head. I nie wypada przy tym pominąć faktu, że zespół ten nie tylko wpisał się na stałe w historii muzyki Heavy Metalowej, ale stanowił jej jeden z głównych filarów. Inspirował i interesował swoimi "kawałkami" wielu znanych świata muzyki, a do samego zespołu Diamond Head przylgnął przydomek "idole Metalliki" Po wielu już dekadach zespół nadal tworzy i jego kompozycje potrafią zaskoczyć w pozytyw

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Popol Vuh reedycja, wielki konkurs BMG i AudioStereo!

    Jeszcze kilka tygodni temu zapraszaliśmy wszystkich Was tak do audycji w RMF Classic, jak i zapowiadaliśmy ukazanie się absolutnie unikatowego, audiofilskiego wydania pierwszych płyt legendarnego zespołu POPOL VUH.   Dziś dzięki uprzejmości firmy BMG oraz nieprzecenionej pomocy p. Filipa Sarniaka (wielkie podziękowania raz jeszcze), mamy dla naszych czytelników w/w wydanie dosłownie na gorąco do "zgarnięcia". Wydanie jest niesamowite pod względem jakości i zawartości. Dedykowane

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Scooter powraca do Polski. "Space Transmission", Warszawski Torwar.

    Zespół Scooter w latach 90 był nie tylko motorem muzyki rave, ale także mocno wytaczał kierunek rozwoju muzyki tego gatunku na rynku muzycznym. Singiel „Hyper Hyper” jako pierwszy w historii z tego typu muzyką dotarł do drugiego miejsca listy przebojów oraz otrzymał certyfikat platynowej płyty na niemieckim rynku muzycznym.   Nikt nie zaprzeczy popularności zespołu, a samemu wokaliście - sporej ilości fanów (lub odwrotnie). Zespół swoją popularność potrafił przekuć w niemały

    AudioRecki
    AudioRecki
    Newsy
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.