Skocz do zawartości
Żródła

Blacknote DAC15

Nie da się nie zauważyć, że na naszych oczach dokonuje się, bądź nawet dokonała, mała rewolucja natury zarówno mentalnej jak i technologicznej. Linn zaprzestał produkcji odtwarzaczy CD, z półek powoli znikają standardowe odtwarzacze płyt wszelakiej maści, a w ich miejsce przychodzą nowe – sieciowe, strumieniowe, plików i jeszcze diabli wiedzą czego. Komputery z obdrapanych, wyjących pod biurkami blaszaków awansowały na pełnoprawne komponenty audio, a MiniMac jest popularny jak nigdy dotąd. Jednak, żeby taka „konserwa” zagrała jak należy trzeba jej pomóc. Przerobić zera i jedynki na muzykę. Z pomocą przychodzą producenci przetworników cyfrowo / analogowych, dla których obsługa peryferiów po USB z fanaberii stała się oczywistą-oczywistością.

 

Po przeglądzie urządzeń otwierających sklepowe cenniki (Styleaudio, Carat) przyszedł czas na eksplorację półki znajdującej się oczko wyżej. Markę Blacknote znam nie od dziś i dane mi było słyszeć w swoim, bądź zaprzyjaźnionych systemach większość oferty zarówno jej i siostrzanej Goldenote (obie marki należą do włoskiego koncernu Akamai), więc niespodzianek się nie spodziewałem.

 

Obudowa to ten sam wzór wykorzystywany w pozostałych modelach DACów i DSSów Blacknote – solidny, ciężki jak diabli składający się praktycznie z dwóch stalowych blach wygiętych w literę „u”. Jedna stanowi podstawę i ściany przednią oraz tylna a druga górę i boki. Dodatkowo front zdobi anodowana na czarno aluminiowa płyta, z charakterystycznym dla tego producenta, dającym się wyłączyć, niebieskim wyświetlaczem (z białymi znakami) i rozmieszczonymi po obu jego stronach przyciskami nawigacyjnymi, oraz znajdującym się pod nim włącznikiem.

 

Tył zapewnia za to wszystko co do szczęścia posiadaczowi cyfrowych źródeł jest potrzebne. Wejście optyczne, dwa coaxialne i port USB 3.0. Regulowane wyjścia analogowe zdublowano, dając użytkownikowi do wyboru XLRy i RCA, dzięki czemu, w przypadku posiadania jedynie cyfrowych źródeł sygnału Blacknote może pełnić rolę zarówno DACa jak i przedwzmacniacza.

Wnętrze po zdjęciu pokrywy na pierwszy rzut oka wydaje się zaskakująco puste. Powód jest dość prozaiczny. Standardowo (poziomo) umieszczono jedynie znaną z pozostałych odtwarzaczy / DACów Akamai płytkę zasilania o symbolu 8017A. Dwie pozostałe, gęsto wypełnione płytki umieszczono pionowo przy tylnej i przedniej ściance. Sercem przetwornika jest dość wiekowy, ale cieszący się sporym uznaniem układ AKM AK4396 o rozdzielczości 192kHz, 24-bity. Warto również zwrócić uwagę na sekcję USB, opartą na układzie XMos XS1-LS128 zapewniającym obsługę 24bit/192kHz.

 

Podczas wymiany korespondencji właściciel marki - Maurizio Aterini pytany o powód wybrania takich a nie innych układów otwarcie przyznał, że dla Niego liczy się przede wszystkim dźwięk, a coraz bardziej popularne układów Wolfsona niespecjalnie cieszą się jego sympatią. Projektując nowe urządzenia opiera się na już sprawdzonych we wcześniejszych modelach rozwiązaniach starając się by wszystkie modele wpasowywały się w wypracowaną przez lata firmową „szkołę” brzmienia. Ograniczając koszty poprzez unifikację sekcji zasilania, obudów, etc., może skupić się na projektowaniu nowych modeli. Taka polityka przynosi rezultaty. Zamiast szukać oszczędności przenosząc produkcję do Azji Akamai nadal może sygnować swoje produkty adnotacją „Handcrafted In Italy”. Mała rzecz a cieszy.

 

Wpinając 15-kę do mojego toru audio musiałem zrobić jeszcze dwie rzeczy – znaleźć miejsce na komputer (co przy 10” netbooku nie było problemem) i namówić ww. do współpracy z DACiem. Blacknote nie jest urządzeniem w stylu plug & play i aby w pełni wykorzystać jego możliwości wymaga instalacji własnych sterowników, dostępnych na stronie WWW producenta. Trochę szkoda, że sterowniki nie są dołączane do DACa na płytce CD, lub pendrivie, jednak najwidoczniej producent uznał, że w XXI wieku powszechny dostęp do Internetu jest równie oczywisty jak posiadanie gazu, czy prądu. W każdym bądź razie instalacja przebiegła całkowicie bezboleśnie a DAC przez długi czas, w ramach rozgrzewki, był karmiony muzyką z twardego dysku i materiałem serwowanym przez internetowe stacje radiowe. W dodatku miałem okazję zobaczyć na wyświetlaczu deklarowane przez producenta 192kHz. Wziąwszy sobie do serca informacje uzyskane od Pana Maurizio, że urządzenia opuszczające jego fabrykę potrzebują około 500 godzin, aby osiągnąć pełnię swoich możliwości, przez pierwsze trzy tygodnie DACa praktycznie nie wyłączałem. Jednaj nawet po takiej „grze wstępnej” brzmienie najtańszego (przynajmniej na razie) przetwornika Blacknote’a było zauważalnie inne od tego, do czego zdążyły mnie przyzwyczaić wcześniej słyszane włoskie urządzenia. Nacisk, zamiast jak dotychczas na muzykalności i ciepło, został przesunięty na timing i konturowość. Oczywiście nadal wysokie tony są gładkie i czyste. Sopran Roberty Mameli na „’Round M Monteverdi Meets Jazz” sprawiał mi swoją słodyczą i przyciemnioną barwą niesamowitą przyjemność. Pozbawiony oznak szklistości i szorstkości głos był precyzyjnie zlokalizowany na kreowanej za linią głośników scenie. Czuć było spokój, nic nie przeszkadzało w śledzeniu partii poszczególnych instrumentów. Za to na zdecydowanie mniej kulturalnym materiale, jakim jest album „Black Widow” formacji „The Dogma” mieszczący się w ramach nurtu muzycznego określanego jako Symphonic Gothic / Power Metal, oczekiwany brud, szorstkość i agresja były jak najbardziej odczuwalne. Co prawda brakowało mi trochę dopalenia średnicy i potężniejszego uderzenia, do jakich zdążyło przyzwyczaić mnie Stello, jednak jest to nie tyle wada, zarzut z mojej strony, co inny pomysł na brzmienie. Podobnie grał mój poprzedni DAC – North Star 192mk1. Bez fajerwerków mogących oszołomić słuchacza, jednak na tyle rzetelnie, że nie można za bardzo się do niczego przyczepić. Niewiele wnosząc od siebie, włoski przetwornik stara się przekazywać muzykę taką, jaka została zapisana na nośniku, bez zbędnego upiększania, bez podkręcania atmosfery. Nie jest to sposób prezentacji, za którym przepadam, ale ma on swoje grono zwolenników. O ile konstrukcje w stylu Stello DA 100 Signature, czy jeszcze bardziej czarującego Hegla HD10 potrafią zauroczyć słuchacza od pierwszych taktów, o tyle Blacknotowi trzeba dać dłuższą chwilę. Zamiast przybliżać pierwszy plan utrzymuje dystans, co w przypadku posiadaczy niewielkich pomieszczeń odsłuchowych może dać wrażenie większego oddechu, przestrzenności. Ponadto takie „niemanie” własnego charakteru sprawia, że urządzenie staje się bardziej uniwersalne. Często spotykam się z pytaniami dotyczącymi wyboru poszczególnych komponentów do kompletowanego systemu audio, pod konkretny rodzaj muzyki. Co zagra lepiej rocka, a co klasykę, bądź jazz? Warto jednak zastanowić się nad tym co będzie, jeśli któregoś pięknego dnia okaże się, że oprócz Mozarta nagle zaczął podobać się Rammstein, a Herbie Hancock całkiem nieźle komponuje się z Timbalandem. Z 15-ką takich problemów nie ma – nie faworyzuje żadnego gatunku muzycznego, nie ma własnych preferencji. Chociaż nie, preferencje ma. O ile temat „audiofilskich” kabli USB pozwolę sobie przemilczeć, to różnice między coaxialami były na tyle wyraźnie słyszalne, że nie pozostawiały złudzeń. DACzek nie przepadał za Apogee, za to w zależności od repertuaru i mojego nastroju bardo polubił się ze srebrnym Fadelem i miedzianym Harmonic Technology. Harmonica wpinałem głównie do metalu (np. „Nightmare” Avenged Sevenfold), aby trochę „podkręcić” tempo, podnieść poziom adrenaliny przekazu. Czasem zamiast prawdy i poprawności miałem ochotę na dźwięk o drobinę napompowany, pogrubiony. Za to kiedy zależało mi na wszystkich mikrodetalach, delektowaniu się feerią barw Stradivariusów (J.S.Bach „Partiten” – Florin Paul, Tacet) przełączałem na Fadela. I w tym momencie rewelacyjnie sprawdzały się dwa wejścia coaxialne. Interkonekty przepinałem jedynie w transporcie, chyba, że wybierałem połączenie kablem optycznym, wtedy wystarczyło zmienić wejście pilotem. I właśnie fakt, że jest to jeden z niewielu przetworników wyposażonych w pilota jest nie do przecenienia. Nie trzeba zbyt często ruszać czterech liter z kanapy, a jeśli dzwoni telefon wystarczy przyciszyć DACa. Do dobrych rzeczy człowiek szybko się przyzwyczaja.

 

Warto postarać się o wypożyczenie 15ki na co najmniej weekend, spokojnie usiąść, dać jej czas na aklimatyzację w systemie i posłuchać. Oprócz ze wszech miar poprawnego brzmienia zyskać można dużo radości i parę centymetrów w pasie. W końcu po co kręcić się po domu, skoro cały sprzęt da się obsłużyć jednym pilotem (któryś z uniwersalnych „lotników” włoskim DACiem powinien się dogadać). W gestii szczęśliwego nabywcy pozostanie jedynie ustawienie w zasięgu ramion barku i stolika z przegryzkami.

 

 

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

 

Dystrybutor: Moje Audio

Cena: 3980 zł

 

Dane techniczne:

- wejścia cyfrowe: 1 x High-Speed USB 3.0, 2 x S-Pdif (coaxial), 1 x Tos-Link (wszystkie akceptują sygnał do 24 bit / 192 kHz)

- wyjścia analogowe: 1 x Stereo RCA (2V RMS)

- odstęp sygnał / szum: 105 dB

- wymiary (DxWxG): 240 mm x 120 mm x 400 mm

- waga: 8 kg

- pobór mocy: 50 W (max.)

 

 

System wykorzystany w teście:

Źródło sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100; LG DP1W

DAC: Stello DA 100 Signature 96/24

Wzmacniacz: Hegel H-100

Kolumny: Neat Acoustics Motive One; Roth Audio Oli 4

IC: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS, Sonics Modigliani NF

IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200;

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

 

 

post-2651-034614500 1298313209_thumb.jpgpost-2651-091950700 1298313221_thumb.jpgpost-2651-058186500 1298313270_thumb.jpgpost-2651-020332200 1298313297_thumb.jpgpost-2651-044383800 1298313324_thumb.jpg

post-2651-041085000 1298313337_thumb.jpgpost-2651-042207700 1298313406_thumb.jpgpost-2651-026923000 1298313444_thumb.jpgpost-2651-043263000 1298313492_thumb.jpg

Data dodania

Yamaha TW-E3C

To się nazywa wyczucie czasu. Właśnie wystartowały wakacje a do naszej redakcji dotarło coś, bez czego przeważająca większość objętej obowiązkiem szkolnym dziatwy życia sobie nie wyobraża i z domowych pieleszy się nie rusza. Co? Dokanałowe i oczywiście w pełni bezprzewodowe słuchawki, czyli akcesorium na tyle popularne i powszechne, że patrząc po chodnikach, galeriach handlowych, czy środkach komunikacji miejskiej, gdyby zaprosić nieskażonego współczesną technologią mieszkańca Amazonii, bądź inn

Fr@ntz
Fr@ntz
Słuchawki

Kraków spod znaku rocka! Oto 4 wakacyjne koncerty

Wakacje tuż, tuż, co oznacza wysyp imprez muzycznych. Do Krakowa zmierzają gwiazdy z całego świata, a to szczególnie spodoba się fanom mrocznego brzmienia. Które kapele odwiedzą nadwiślański gród w wakacje? Jakie daty warto sobie zapisać? I na które koncerty należy zwrócić uwagę? Mamy dla was małą ściągę! #dwa_boxy_lewo_prawo_main{ display: flex; justify-content: space-around; align-items: center; } #dwa_boxy_lewo_prawo_main > div{ margin:4px;} #dwa_boxy_lew

audiostereo.pl
audiostereo.pl
Recenzje

Edyta Bartosiewicz | Bilety

Opis Edyta Bartosiewicz to polska wokalista, autorka tekstów i producent muzyczny. Urodziła się w 1965 roku w Warszawie. Karierę rozpoczęła w latach 80. W tym czasie związała się z zespołem „Stuff", który zmienił się w Holloee Poloy. Wydana przez nich płyta nie odniosła jednak sukcesu, grupa rozwiązała się, a artystka rozpoczęła karierę solową.   Edyta Bartosiewicz jest też pięciokrotną laureatką Fryderyków oraz członkinią Akademii Fonograficznej ZPAV. Współpracowała z artystami t

AudioNews
AudioNews
Newsy

43. Międzynarodowy Festiwal Piknik Country i Folk, Mrągowo 2024 | Bilety

O wydarzeniu Przed nami 43. edycja legendarnego Festiwalu Piknik Country i Folk w Mrągowie! Ten najstarszy i największy Festiwal Muzyki Country w Polsce i jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń europejskich związanych z tym gatunkiem muzyki, odbędzie się w dniach 26 i 27 lipca 2024r. w Amfiteatrze nad jeziorem Czos. Bilety już w sprzedaży!   43. Międzynarodowy Festiwal Piknik Country i Folk, Mrągowo 2024 - informacje Początek koncertów każdego dnia o godzinie 19:30. K

AudioNews
AudioNews
Newsy

Lady Pank - A nam nie chce się iść do domu | Bilety

O wydarzeniu Wraz ze zbliżającym się latem zespół Lady Pank zaprasza na serię koncertów pod hasłem "A nam nie chce się iść do domu". Uczestnicy usłyszą na żywo ulubione hity grupy, takie jak "Zawsze tam, gdzie Ty" czy "Kryzysowa narzeczona", co uczyni letnie wieczory naprawdę niezapomnianymi! Bilety już w sprzedaży.   Lady Pank - A nam nie chce się iść do domu Lady Pank to zespół o bogatej historii, który nadal nie przestaje zaskakiwać. Po ponad 40 latach na scenie wciąż nie

AudioNews
AudioNews
Newsy


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia



Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

 

Nie przeszkadzają podczas czytania oraz nie wymagają dodatkowych akcji aby je zamykać.

 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock lub oprogramowanie blokujące, podczas przeglądania strony.

Zarejestrowani użytkownicy + mogą wyłączyć ten komunikat oraz na ukrycie połowy reklam wyświetlanych na forum.