Skocz do zawartości
Żródła

DAC USB Styleaudio Carat Ruby 2

Po zaskakująco tanim, a przy tym dobrym Audinst HUD-mx1, oraz znacznie droższym Protonie Wavelengtha, trafił do mnie kolejny konwerter cyfrowo-analogowy z wbudowanym wzmacniaczem słuchawkowym. Styleaudio Carat Ruby 2.

 

Z zewnątrz DAC prezentuje się bardzo elegancko. Czarna aluminiowa obudowa wykonana została w formie prostopadłościennego tunelu z zaokrąglonymi krawędziami, otworami wentylacyjnymi i przykręcanymi ścianami. Na froncie użytkownik ma do dyspozycji złocone gniazdo słuchawkowe (duży jack), selektory wejść i wyjść, niewielką czerwoną diodę sygnalizującą stan pracy urządzenia i gałkę regulatora głośności. Warto zwrócić uwagę na przełącznik wyjść, gdyż nie jest to standardowy dwupozycyjny przełącznik hebelkowy, a trójpozycyjny. Dzięki temu uzyskano możliwość wyłączania urządzenia bez konieczności ekwilibrystyki związanej z wyciąganiem zasilacza z gniazdka/listwy. Znając życie i tak większość nabywców nie zawracała by sobie tym głowy, trzymając DAC-a cały czas pod prądem, ale to spowodowałoby palpitacje wśród proekologicznych aktywistów, czego producent najwidoczniej usiłował uniknąć.

 

O ile przednia ścianka rozplanowana została z rozmysłem i dbałością o podstawy ergonomii, o tyle tył DAC-a już taki wygodny nie jest. Chodzi o umieszczenie gniazd RCA zbyt bliskie sobie. Przy projektowaniu należało wziąć pod uwagę, że urządzenie za ponad tysiąc złotych (czyli ok. 300$) nie będzie wpinane przez użytkowników w ich zestawy Hi-Fi cienkimi jak włos kabelkami dołączanymi do budżetowej elektroniki (Styleaudio nawet takimi nie obdarowuje swoich klientów). Niestety producent o tym drobiazgu zapomniał i masywniejsze wtyki (WBT, Eichmann) stykają się ze sobą po umieszczeniu ich w terminalach. Gniazdo zasilacza również jest odrobinę zbyt blisko i przy masywniejszych wtykach potrafi zrobić się tłok jak w warszawskim metrze w godzinach szczytu. Całe szczęście to koniec nieprzyjemnych niespodzianek. Port USB i wejście optyczne (terminal marki Toshiba) nie nastręczają trudności. Ciekawym akcentem wzorniczym jest umieszczona na górnej ściance marketingowa beletrystyka, uświadamiająca nabywcy, z jakim to niezwykłym urządzeniem ma do czynienia. Moją uwagę przykuły też firmowe nóżki. Nie są to standardowe silikonowe naklejki, jakich można by spodziewać się w sprzęcie tej klasy, lecz antywibracyjne sandwicze wykonane z niklowanego mosiądzu i poliuretanu. Prawdziwa audiofilska biżuteria.

 

Wnętrze również cieszy oko. Wystarczy wspomnieć, że miedziane ścieżki na płytce PCB są pokryte 24 karatowym złotem, a kondensatory to Sanyo Oscon i WIMA. Dodatkowo tak rozplanowano płytkę, aby poszczególne sekcje (wejściowa, przetwornika, zasilająca i analogowa) były od siebie możliwie jak najlepiej odizolowane w celu zminimalizowania wzajemnych interferencji.

 

Sercem przetwornika jest kombinacja układów Burr Brown PCM1796 (DAC) i Cirrus Logic CS8416 (kontroler cyfrowy) umożliwiająca obsługę sygnałów 24bit/192kHz. Odbiornikiem USB jest chip Tenor TE7022L akceptujący sygnał 24bit/96kHz. Stopień wyjściowy został oparty na sześciu wzmacniaczach operacyjnych pracujących w układzie Hexad Opamp. Oznacza to wykorzystanie trzech pojedynczych wzmacniaczy na kanał – po jednym OPA604 i po parze NE5534 Texas Instruments. Wzmacniacz słuchawkowy jest już konstrukcją bardziej konwencjonalną, opartą na dwóch Burr Brownach OPA2134.

 

Wewnątrz przetwornika znalazł się również konwerter DC/DC (SDD6-5-1212 PowerPlaza) dostarczający bardziej wymagającym układom 12 V (0,25 A), jeśli 5V (1,49 A) z zewnętrznego i wyposażonego w odłączany przewód sieciowy zasilacza nie jest wystarczające.

 

Ani na stronie producenta, ani w dołączonych do urządzenia instrukcjach obsługi (angielskiej i polskiej) nie odnalazłem wzmianki o dokładnych wymiarach DAC-a. O dziwo w specyfikacji modelu Topaz już o tym szczególe nie zapomniano. W związku z tym nie pozostało mi nic innego, jak odpowiednich pomiarów dokonać własnoręcznie. I tak szerokość wynosi 73 mm, wysokość 37 mm a głębokość ok. 150 mm. Wagą kuchenną niestety nie dysponowałem, a na łazienkowej przyrost w porównaniu z moją własną masą był niemierzalny (dokładność do 0,1kg), więc tej danej niestety podać nie mogę.

 

Standardowo testy rozpocząłem podpinając pod Carata mało wymagające 60 omowe Koss Porta Pro. Już po kilkunastogodzinnej rozgrzewce (producent zaleca co najmniej 50 godzin) dźwięk był pełny, nasycony i przy odpowiednim repertuarze (Dadawa „Sister Drum”) wręcz spektakularny. Również przestrzeń można było uznać za wysoce satysfakcjonującą. Co prawda z Kossami spektakl muzyczny rozgrywał się z reguły wewnątrz głowy, niekoniecznie chcąc wykraczać poza ramy wyznaczone przez nauszniki, jednak przesiadka na AKG K142HD pomagała stworzyć całkiem realistyczną scenę 3D (Mercedes Sosa „Misa Criolla”). Jak się jednak okazało Styleaudio nie przepada za wysokoimpedancyjnym obciążeniem i próba namówienia go do współpracy z Sennheiserami HD 600 Avantgarde zakończyła się delikatnie mówiąc niepowodzeniem. Dźwięk stał się zbyt zwiewny, lekki i eteryczny, bez wykopu i emocji. Nawet chłopakom z Sabaton („Coat Of Arms”) nie udało się wykrzesać z takiego połączenia choćby namiastki rockowego drajwu. Postanowiłem więc pozostać przy AKG i na nich kontynuować dalsze testy.

 

Carat jest urządzeniem, które nie próbuje na siłę uwieść i posiąść słuchacza od pierwszych minut. Z odpowiednio dobranymi słuchawkami, bądź systemem hi-fi, potrafi zapewnić zrównoważony tonalnie i emocjonalnie przekaz muzyczny. Oferuje lekko ocieplony sposób prezentacji, dzięki czemu np. gitary (Stevie Vai, Stevie Ray Vaughan And Double Trouble, Tadeusz Nalepa) potrafiły zabrzmieć z odpowiednim nasyceniem, mięchem. Taka szkoła brzmienia służyła również starszym nagraniom. Co prawda japoński remaster „Nothing but the Best” Franka Sinatry sam w sobie jest wyborny, jednak delikatne podgrzanie atmosfery czyniło głos wokalisty jeszcze bardziej czarującym. Po sięgnięciu po zrealizowane przez Kazuo Kiuchi z równym pietyzmem (XRCD 24) krążki „Adagio”- Karajan & Berliner Philharmoniker i „Missipi Moan” Bruce Katz Band, stało się jasnym, że właśnie na audiofilskich nagraniach Carat będzie błyszczał. Nie chcę w tym momencie napisać, że tylko takich płyt da się na nim słuchać, jednak testowany DAC na pewno nie jest tak tolerancyjny dla dostarczanego mu materiału, jak wspominany na wstępie Audinst HUD-mx1, który każdemu nagraniu starał się „zrobić dobrze”. Tym razem głaskanie po główce się kończy i jeśli płyta jest spaprana, na pewno będzie to słyszalne, i tylko od posiadanych słuchawek zależy, jak bardzo będzie bolało (połączenie z produktami Ultrasone może być na prawdę masochistycznym doznaniem).

 

Wpięcie w zestaw hi-fi odrobinę zmienia sytuację. Gorzej zrealizowane nagrania nadal takimi pozostają, ale zamiast piętnowania ich ewidentnych słabości, DAC po prostu daje mniej rozdzielczy sygnał, a z głośników zaczynają sączyć się niezobowiązujące dźwięki. Coś na kształt mało absorbującego muzycznego tła, przy którym domowe porządki, czy też gotowanie to nie grzech. Tragedii nie ma, ale też i różnica między dość miernie zrealizowanymi krążkami w stylu Bruce Willis „If It Don't Kill You, It Just Makes You Stronger”, a tym co można usłyszeć z rozgłośni radiowych nadających via satelita, nie jest zabójcza. Wystarczyło jednak nakarmić Lilitha (to taki japoński odpowiednik Foobara) zripowaną do flaców "Phola" Hugh Masekeli, aby znowu wszystko wróciło do normy. Lekko matowy i chropawy głos wokalisty, bujający rytm i lśniące wysokie tony od razy wprawiły mnie w dobry nastrój.

 

Styleaudio Carat Ruby 2 oceniam jako urządzenie warte zainteresowania, oferujące za rozsądnie skalkulowaną kwotę brzmienie mogące się podobać. Na plus na pewno warto zaliczyć markowe komponenty i solidną budowę, jednak nie można zapominać o drobnych, irytujących mankamentach funkcjonalnych. Widać, że na razie producent największy nacisk kładzie na sama topologię i jakość układu, a kwestie ergonomii muszą jeszcze chwilę poczekać. Mam jednak cichą nadzieję, że wersja mk3 trochę urośnie, dzięki czemu wpięcie odpowiedniej klasy interkonektów przestanie być problematyczne.

 

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

 

 

Szczegółowe dane:

Sugerowana cena detaliczna: 1099 zł

Dystrybutor: Sunnyline Computer Products Poland Sp. z o.o.

Specyfikacja techniczna:

- Główny chip DAC: Burr Brown PCM1796 (24 bit/192Khz)

Filtr cyfrowy: 8x Oversampling

- Kontroler cyfrowy: Cirrus Logic CS8416 (32Khz - 192Khz)

- Kontroler USB: TE7022L USB2.0 FS DAC (16Bit/32Khz ~ 24Bit/96Khz). W pełni zgodny ze specyfikacją USB1.1

- OPAMPy: razem 8szt. (Typu DIP)

Wyjście: Texas Instruments OPA604 x 2 szt.

Konwersja I/V: Texas Instruments NE5534 x 4 szt.

Słuchawki: Burr-Brown OPA2134 x 2 szt.

- Wspierane systemy: Microsoft Windows 2000 Professional, XP, Vista, Windows 7, Mac OS 9.1, Mac OS X 10.0, Mac OS X 10.1

- Pozostałe informacje: Rekomendowany czas wygrzewania: min. 50 godzin

 

System wykorzystany w teście:

Źródła sygnału cyfrowego:

CD: Pioneer PD-9700; Apple Airport Express; Dell Inspiron 1764

Słuchawki: Sennheiser HD 600 Avantgarde; Koss Porta Pro; AKG K142HD

Wzmacniacz: TRI TRV-A300S

Kolumny: Neat Acoustics Motive One; AVcon Suestado

IC: Antipodes Audio Katipo; Neotech NA-12260 UP-OCC (NEI-3001)

IC cyfrowy (optyczny): Monster Cable Interlink LightSpeed 200

Kable głośnikowe: Gabriel Gold Revelation mk I

Kable zasilające: Supra LoRad

Listwa : GigaWatt PF-1 + kabel LC-1; GigaWatt PF-2 + kabel LC-2

post-1-100000017 1283175068_thumb.jpg

 

post-1-100000018 1283175068_thumb.jpg

 

post-1-100000019 1283175068_thumb.jpg

 

post-1-100000020 1283175069_thumb.jpg

 

post-1-100000021 1283175069_thumb.jpg

 

post-1-100000022 1283175069_thumb.jpg

 

post-1-100000023 1283175069_thumb.jpg

 

post-1-100000024 1283175070_thumb.jpg

 

post-1-100000025 1283175070_thumb.jpg

 

post-2651-94200_thumb.jpg

Data dodania

Yamaha TW-E3C

To się nazywa wyczucie czasu. Właśnie wystartowały wakacje a do naszej redakcji dotarło coś, bez czego przeważająca większość objętej obowiązkiem szkolnym dziatwy życia sobie nie wyobraża i z domowych pieleszy się nie rusza. Co? Dokanałowe i oczywiście w pełni bezprzewodowe słuchawki, czyli akcesorium na tyle popularne i powszechne, że patrząc po chodnikach, galeriach handlowych, czy środkach komunikacji miejskiej, gdyby zaprosić nieskażonego współczesną technologią mieszkańca Amazonii, bądź inn

Fr@ntz
Fr@ntz
Słuchawki

Kraków spod znaku rocka! Oto 4 wakacyjne koncerty

Wakacje tuż, tuż, co oznacza wysyp imprez muzycznych. Do Krakowa zmierzają gwiazdy z całego świata, a to szczególnie spodoba się fanom mrocznego brzmienia. Które kapele odwiedzą nadwiślański gród w wakacje? Jakie daty warto sobie zapisać? I na które koncerty należy zwrócić uwagę? Mamy dla was małą ściągę! #dwa_boxy_lewo_prawo_main{ display: flex; justify-content: space-around; align-items: center; } #dwa_boxy_lewo_prawo_main > div{ margin:4px;} #dwa_boxy_lew

audiostereo.pl
audiostereo.pl
Recenzje

Edyta Bartosiewicz | Bilety

Opis Edyta Bartosiewicz to polska wokalista, autorka tekstów i producent muzyczny. Urodziła się w 1965 roku w Warszawie. Karierę rozpoczęła w latach 80. W tym czasie związała się z zespołem „Stuff", który zmienił się w Holloee Poloy. Wydana przez nich płyta nie odniosła jednak sukcesu, grupa rozwiązała się, a artystka rozpoczęła karierę solową.   Edyta Bartosiewicz jest też pięciokrotną laureatką Fryderyków oraz członkinią Akademii Fonograficznej ZPAV. Współpracowała z artystami t

AudioNews
AudioNews
Newsy

43. Międzynarodowy Festiwal Piknik Country i Folk, Mrągowo 2024 | Bilety

O wydarzeniu Przed nami 43. edycja legendarnego Festiwalu Piknik Country i Folk w Mrągowie! Ten najstarszy i największy Festiwal Muzyki Country w Polsce i jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń europejskich związanych z tym gatunkiem muzyki, odbędzie się w dniach 26 i 27 lipca 2024r. w Amfiteatrze nad jeziorem Czos. Bilety już w sprzedaży!   43. Międzynarodowy Festiwal Piknik Country i Folk, Mrągowo 2024 - informacje Początek koncertów każdego dnia o godzinie 19:30. K

AudioNews
AudioNews
Newsy

Lady Pank - A nam nie chce się iść do domu | Bilety

O wydarzeniu Wraz ze zbliżającym się latem zespół Lady Pank zaprasza na serię koncertów pod hasłem "A nam nie chce się iść do domu". Uczestnicy usłyszą na żywo ulubione hity grupy, takie jak "Zawsze tam, gdzie Ty" czy "Kryzysowa narzeczona", co uczyni letnie wieczory naprawdę niezapomnianymi! Bilety już w sprzedaży.   Lady Pank - A nam nie chce się iść do domu Lady Pank to zespół o bogatej historii, który nadal nie przestaje zaskakiwać. Po ponad 40 latach na scenie wciąż nie

AudioNews
AudioNews
Newsy


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia



Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

 

Nie przeszkadzają podczas czytania oraz nie wymagają dodatkowych akcji aby je zamykać.

 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock lub oprogramowanie blokujące, podczas przeglądania strony.

Zarejestrowani użytkownicy + mogą wyłączyć ten komunikat oraz na ukrycie połowy reklam wyświetlanych na forum.