Skocz do zawartości
Żródła

Sieciowy odtwarzacz plików Marantz NA7004

Po eksploracji rynku urządzeń pochodzących z małych manufaktur, bądź nowych producentów w branży Hi-Fi, nadszedł czas na prawdziwy mainstream. Cieszy fakt, że pierwszoligowy gracz (jakim jest Marantz) zwrócił uwagę na powstałą na rynku niszę i na medium, jakim jest Internet. Coraz częściej audiofile i melomani, zamiast tracić czas na dojazdy i poszukiwanie upragnionej płyty wśród sklepowych półek, wolą usiąść przed komputerem. Warto też zwrócić uwagę, że dostarczony do testów odtwarzacz sieciowy NA7004 nie zrywa z przeszłością. Łączy w sobie to, co było najlepsze do tej pory, z rozwiązaniami, które wyznaczają przyszłe kierunki rozwoju. Na pokładzie jest więc tuner AM/FM/DAB oraz radio internetowe. Jest przetwornik cyfrowo/analogowy przyjmujący sygnał S/PDIF, ale i odtwarzacz plików wszelkiej maści. Możliwości jest tyle, że kilka razy wertowałem listę w poszukiwaniu opcji parzenia podwójnego espresso. Niestety, ten model (jeszcze?) tego nie potrafi.

 

post-2651-074180700 1298910290_thumb.jpg post-2651-009944100 1298910234_thumb.jpg post-2651-061744800 1298910269_thumb.jpg post-2651-092481500 1298910174_thumb.jpg

 

post-2651-021385900 1298910306_thumb.jpg post-2651-049832400 1298910315_thumb.jpg

 

Zanim przejdę do dalszego opisu, chciałbym serdecznie podziękować osobie odpowiedzialnej za projekt płyty frontowej. Tak powinny wyglądać wszystkie odtwarzacze plików. Przed włączeniem i bez zerknięcia na opis można by uznać NA7004 za tuner lub inny pełnoprawny komponent Hi-Fi. Oczywiście z daleka widać, że to Marantz. Zaokrąglone plastikowe elementy boczne i aluminiowy fragment centralny dodają frontowi elegancji. Odtwarzacz Marantza to pełne gabaryty, spokojne, zgodne z obowiązującą linią wzornictwo, i na froncie tylko to, co naprawdę potrzebne. Do dyspozycji jest duży i czytelny wyświetlacz, który można przyciemnić lub wygasić. Po lewej stronie, na plastikowym zaokrąglonym profilu umieszczono przycisk On/Standby. Pozostałe elementy znalazły miejsce na centralnej płycie z aluminium. Są to gniazdo USB (dedykowane przenośnym odtwarzaczom), pokrętło wyboru źródeł, cztery przyciski do nawigacji/obsługi odtwarzanego materiału, przycisk zmieniający sposób wyświetlania danych, okrągły panel nawigacyjny oraz gniazdo słuchawkowe z regulacją. Wzmacniacz słuchawkowy oparto na kości NJM2068.

 

post-2651-051218900 1298910333_thumb.jpg post-2651-080909300 1298910344_thumb.jpg

 

Tylna ściana Marantza może wprawić nabywcę w lekkie osłupienie. Piętnaście gniazd to nie przelewki, do niedawna tak wyglądały tylko plecy amplitunerów kina domowego. Na szczęście projektanci nie spali na zajęciach z ergonomii i wszystko zostało rozplanowane z głową i na tyle schludnie, że nie odnosi się wrażenia bałaganu. Poszczególne sekcje pogrupowano w logiczne bloki. Najbardziej z lewej znajdują się analogowe wyjścia RCA. Dzielą je nieco większe niż zazwyczaj odległości, co pozwala bez zbędnej ekwilibrystyki przyłączać interkonekty o dowolnej średnicy. Powyżej znajdują się gniazda antenowe (FM, AM i DAB). Nieco dalej na prawo umieszczono M-XPort (do odbiornika RX101) i komplet wyjść oraz wejść cyfrowych (optyczne, koaksjalne i wejście USB). Są też gniazda umożliwiające integrację NA7004 z pozostałymi urządzeniami Marantza i oczywiście miejsce na wtyk zasilający (IEC).

 

post-2651-015377200 1298910473_thumb.jpg

 

Jako defekt wymieniłbym brak wbudowanego modułu Wi-Fi. Co prawda nabywca ma możliwość dokupienia odbiornika Bluetooth RX101 (za ponad 500 zł!), jednak sugeruję również przemyśleć zainwestowanie w porządny access point za ułamek tej ceny. Tym bardziej, że nawet mając firmowy moduł warto pomyśleć o czymś zapewniającym większą funkcjonalność. Nie po to kupuje się odtwarzacz plików, żeby szukać gniazdka. Sam zainwestowałem w miniaturowego Asus WL-330gE, który dzielnie mi służył podczas testów. Przy tej okazji mam kolejna uwaga. Asus i parę podobnych do niego urządzeń ma możliwość zasilania poprzez przejściówkę USB. Dzięki temu nie ma potrzeby szukania wolnego gniazda na ładowarkę, a access point włącza i wyłącza się razem z odtwarzaczem (bardzo modny ostatnio aspekt ekologiczny). Niestety standardowe gniazdo USB znajduje się w Marantzu jedynie na froncie (na tylnej ściance jest port USB typ B). Szkoda, bo nie ma przecież powodu trzymania na widoku peryferiów, o których można zapomnieć po włączeniu. W międzyczasie natrafiłem też na informację, która może zaciekawić posiadaczy iPhonów/iPodów Touch. Za pomocą tych popularnych telefonów/przenośnych odtwarzaczy można sterować NA7004. Wystarczy pobrać ze strony App Store bezpłatną aplikację Wizz App. Ponadto urządzenie jest kompatybilne z aplikacją AirPlay umożliwiającą dostęp do bibliotek iTunes.

 

post-2651-008725100 1298910403_thumb.jpg post-2651-008365200 1298910430_thumb.jpg post-2651-008365200 1298910430_thumb.jpg post-2651-099467500 1298910444_thumb.jpg post-2651-049064200 1298910462_thumb.jpg

 

We wnętrzu Marantza panuje ład i porządek. Sekcję zasilania oparto na elegancko zapuszkowanym, sporych rozmiarów transformatorze EI, oraz sekcji impulsowej dedykowanej m.in. karcie sieciowej. Sekcja audio to oczywiście autorskie rozwiązanie w postaci elementów dyskretnych tworzących moduły HDAM SA2. Sercem urządzenia jest przetwornik CS4398. Wzrok przyciąga również 400MHz procesor Analog Devices ADSP-21367 SHARC, który można spotkać np. odtwarzaczu Blu-ray Marantza UD8004, oraz spore, jak na źródło cyfrowe kondensatory Elna for Hi-Fi.

 

Warto zapoznać się z bardzo szczegółową instrukcją obsługi. Zawiera dane dotyczące odtwarzacza oraz uwagi producenta, które warto brać pod uwagę. Sam się o tym przekonałem próbując nakłonić Marantza do współpracy z moimi dwoma 500 GB dyskami zewnętrznymi. Adnotacja „NA7004 jest zgodny z pamięciami USB formatowanymi w FAT16 lub FAT32” nie okazała się marketingowym asekuranctwem i w rezultacie mojej niesubordynacji 500GB Lacie po kontakcie z Marantzem wymagał kuracji naprawczej. Co prawda natknąłem się w sieci na informacje, jakoby dyski sformatowane w NTFSie też potrafiły z NA7004 poprawnie współpracować, jednak zalecałbym daleko idącą ostrożność.

 

Nie udało mi się nakłonić Marantza do połączenia się z serwerami Napstera i Last.fm. O ile na pierwszym nie miałem konta, o tyle na drugim pomimo aktywnej subskrypcji odtwarzacz uparcie informował mnie o braku dostępności ww. usługi ze względu na nieakceptowalną lokalizację.

post-2651-092481500 1298910174_thumb.jpg

 

O tunerze FM jestem w stanie powiedzieć tylko, że z pewnością działa. Mój blok jest całkowicie zasłonięty kilkunastopiętrowym mrówkowcem i jedyną stacją, jaką udało mi się złapać, była Zetka. Po kilkunastu minutach z ulgą przełączyłem się na rozgłośnie internetowe i rychło mogłem oddać się przyjemności słuchania Linn Radio, które nie dość, że „nadaje” w dobrej jakości, to i repertuar ma wielce interesujący.

 

Korzystając z zasobów sieciowych po Wi-Fi teoretycznie trzeba godzić się na pewne ograniczenia. Pliki WMA/MP3/WAV mają ustalony górny limit częstotliwości próbkowania na 48kHz. Na szczęście nie dotyczy to FLAC-ów, które Marantz akceptuje do 96 kHz. Dodatkowo zaprzęgnięcie do pomocy Foobara (plugin serwera UPnP) ma również zaletę w postaci rozszerzenia kompatybilności odtwarzacza, jeśli chodzi o akceptowalne formaty. Wystarczy zaznaczyć opcję dekodowania do PCM wszystkich formatów spoza listy producenta i można przestać zwracać uwagę na rozszerzenie pliku, byleby tylko był to format bezstratny. Co prawda NA7004 został wyposażony w funkcję M-DAX (Marantz Dynamic Audio eXpander) służącą do odzyskiwania utraconych podczas zapisu do MP3 i AAC informacji, jednak różnice między ww. formatami a plikami „lossless” są aż nazbyt słyszalne. Niestety przy korzystaniu z foobarowego serwera UPnP nie działa gapless. Przerwa co prawda trwa ułamek sekundy, ale jest słyszalna i … widoczna. Wskaźnik buforowania spada do zera, aby po chwili osiągnąć 100%. Gdyby obsługiwane były arkusze dyrektyw (cue), możliwe, że powyższego problemu by nie było.

 

W porównaniu z testowanym poprzednio przetwornikiem Blacknote nowy Marantz od razu gra w otwarte karty. Nie wymaga od słuchacza żadnych zabiegów informatycznych, rozgrzewki i kilkudziesięciu (kilkuset?) godzin na akomodację w systemie. Jest to prawdziwe plug and play prezentujące wszystkie swoje ewentualne wady i zalety w pierwszych paru minutach po wyjęciu z pudełka.

 

Na początek to, co tygryski (a raczej stare audiofilskie tygrysy… uwaga Redakcji) lubią najbardziej, czyli Marantz w roli przetwornika D/A. Do wyboru są gniazda wejściowe optyczne, koaksjalne i USB. O ile dwa pierwsze radzą sobie z sygnałem o częstotliwości próbkowania do 192kHz, to możliwości portu USB sięgają „jedynie” 96kHz. Producent uczciwie uprzedza, że „częstotliwość próbkowania oprogramowania odtwarzającego muzykę oraz wyświetlana częstotliwość próbkowania tego urządzenia mogą się różnić”, ale skoro są wejścia, to grzechem byłoby z nich nie skorzystać.

 

Na początku odsłuchów zauważyłem pewne podobieństwo Marantza do mojego Stello DA 100 Signature. Marantz również gra w sposób niezwykle muzykalny, spokojny i pozbawiony nerwowości. Nie jest to może jeszcze ten poziom namacalności i przybliżenia sceny do słuchacza jaki zapamiętałem z odsłuchu np. Hegla HD10 i brakuje mu trochę audiofilskiego „planktonu” słyszalnego w Stello, ale jest to naprawdę dobre granie. Odstępstwa od neutralności służą uprzyjemnieniu odsłuchu, lekkiemu ociepleniu barw i uplastycznieniu przekazu. W końcu nie wszystkie płyty na mojej półce posiadają logo XRCD K2, a Marantz pozwala cieszyć się muzyką również z gorzej zrealizowanych krążków.

 

Jednak skoro sam producent główny nacisk w materiałach prasowych kładzie na sieciowe zastosowanie NA 7004, to i ja skupiłem się głownie na tej funkcjonalności. Większość odsłuchów prowadziłem po Wi-Fi. Nie dość, że jakość dobiegających mych uszu dźwięków była po prostu wyborna, to nie do przecenienia był również wygoda związana z takim sposobem odtwarzania. Bez ruszania się z kanapy miałem pełny dostęp do zdigitalizowanej części domowej płytoteki i nieprzebranych zasobów internetowych rozgłośni radiowych. Wystarczyło włączyć Marantza i zanim się orientowałem, był środek nocy. Prawdę powiedziawszy, już dawno żadne z testowanych urządzeń nie grało u mnie tylu godzin na dobę. To są jednak ogólne wrażenia, a trzeba skupić się na szczegółach.

 

Jak wspominałem, Marantz po prostu gra dobrze, a biorąc pod uwagę cenę spokojnie można powiedzieć, że bardzo dobrze. W moim systemie daleko w tyle zostawił odtwarzacze plików Olive, czy nawet Linna. Słychać było radość grania, emocje. Poczynając od referencyjnych nagrań kameralnych w stylu Mario Suzuki „Masterpiece - Touching Folklore Music” XRCD24, równie fenomenalnej i pełnej rozmachu realizacji „Planet” Holsta (Zubin Mehta, LA Philharmonic, XRCD24) a kończąc na „Countdown To Extinction” Megadeth (MFSL UDCD 765) i ścieżce dźwiękowej z „The Fast And The Furious - Tokyo Drift”. O ile dwa pierwsze albumy to prawdziwe perełki, nie tylko pod względem „audiofilskości” ale i zawierające przepiękną muzykę, która po prostu zasługuje na najlepszą jakość, o tyle dwa kolejne krążki takich aspiracji nie mają. Co prawda Megadeth doczekał się porządnego masteringu, ale prawdę mówiąc jest to jedyna wersja ww. albumu dająca cień szansy na wysłuchanie go w całości. Marantz stara się kreować scenę dość wierną temu, co chciał osiągnąć realizator. Chociaż przybliżenie pierwszego planu jest jedną z cech charakterystycznych odtwarzacza, o tyle już wgląd w głąb nagrania zależy już od realizacji. Głosy wokalistów poddawane są przez ten odtwarzacz lekkiemu uszlachetnieniu – damskie zyskują na zmysłowości, a męskie na masie, stanowczości. Jest to odstępstwo od neutralności, jednak w tym przypadku z korzyścią dla wszystkich zainteresowanych. Również instrumenty na pierwszym planie ulegają lekkiemu powiększeniu. Gitara na wspomnianej płycie Suzukiego trochę urosła, jednak zabieg ten nie wymknął się konstruktorom spod kontroli. Umiar i dobry smak został zachowany.

 

Na koniec testu pozwoliłem sobie na mały sparring - porównanie różnych formatów i sposobów transmisji. Do testów wykorzystałem utwór „How Insensitive” w wykonaniu Diany Krall. Dokonałem kilkukrotnego odsłuchu wersji CD (album „From This Moment On” Verve Records 0602517050426), jej kopii zripowanej do FLAC-a 16/44,1 oraz wersji FLAC 24/96 (kupionej w HDtracks.com). Do testu starałem się podejść bez żadnych oczekiwań, z ciekawością, która wersja wypadnie najlepiej. Pliki były odtwarzane po Wi-Fi, poprzez USB (z HDD WD My Passport 500GB USB 3.0 via Netbook Samsung N150, grane z Foobara 2000 z pluginem WASAPI), a płyta CD stanowiąca odniesienie grała w Stello CDT100 podpiętym zarówno do Marantza (po kablu optycznym Monster), jak i do Stello DA 100Signature (via Fadel). Niestety, ponieważ gęsty FLAC okazał się ciszej nagrany od własnoręcznie „ripniętego” oraz od płyty, o „ślepym” testowaniu mogłem zapomnieć. Konieczne było każdorazowe wyrównanie poziomu głośności między poszczególnymi wersjami. Mimo to udało mi się odnotować różnice w brzmieniu. Przez Wi-Fi Marantz gra nieco lżej i mniej namacalnie, lecz różnice między transmisją bezprzewodową i USB/Toslink wychodzą jedynie przy bezpośrednim porównaniu. Standardowe pliki FLAC w pierwszej chwili wydawały nawet się lepsze od „gęstych”. Jednak im dłużej słuchałem i porównywałem tym bardziej zmieniałem zdanie. Winne było lekkie uwypuklenie sybiliantów, nie występujące w pliku 24/96. Bardziej efektowne, przykuwające uwagę brzmienie na dłuższą metę przegrało z dźwiękiem pełnym spokoju i analogowości - muzykalnym, bardziej prawdziwym. Dodatkowo, przy transmisji przez kabel lekkie przybliżenie pierwszego planu w połączeniu z miłą dla ucha manierą Marantza dawało ciekawszy efekt. Jednak bez skupionej uwagi nie ma raczej szans na stwierdzenie, z czego gra odtwarzacz. Oczywiście nie biorę w tym momencie pod uwagę anomalii związanych z nieprawidłowo skonfigurowaną siecią domową i niestabilnością transmisji.

 

Marantz jest pierwszym znanym mi odtwarzaczem plików, do którego nie mam praktycznie żadnych zastrzeżeń natury funkcjonalnej i brzmieniowej. Za zadziwiająco rozsądnie skalkulowaną cenę oferuje spełnienie 99,9% oczekiwań potencjalnych nabywców, przy jakości dźwięku nieosiągalnej dla większości konkurencji. Ponadto jego obsługa nie powinna przysporzyć najmniejszych problemów osobom wkraczającym w świat cyfrowego audio. Wystarczy lektura instrukcji, która krok po kroku wprowadzi nowicjusza w świat muzyki drzemiącej w plikach.

 

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

 

Dystrybutor: Audio Klan

Cena: 3229 zł

 

Dane techniczne:

Stosunek sygnał/szum: 110 dB

Zakres dynamiki: 110dB

Poziom wyjściowy niezbalansowany: 2,35V RMS; 18mW/32 Omy dla słuchawek

Obsługa formatów: MP3 / WMA / AAC / WAV / FLAC

Certyfikacja DLNA: Tak (v1.5)

Tuner: DAB/DAB+/FM (RDS)/AM

Pobór mocy: 23 W ( w trybie czuwania 0.4 W)

Wymiary (S x G x W): 440 x 106 x 354 mm

Waga: 6.5 kg

Gwarancja: 3 lata

 

System wykorzystany w teście:

Źródło sygnału cyfrowego: transport Stello CDT100; LG DP1W; Samsung N150 (Netbook); Asus WL-330gE (Wireless Access Point)

DAC: Stello DA 100 Signature 96/24

Wzmacniacz: Hegel H-100

Kolumny: Neat Acoustics Motive One

IC: Antipodes Audio Katipo; Audiomago AS, Sonics Modigliani NF

IC cyfrowe – Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Monster Cable Interlink LightSpeed 200;

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; Supra Lo-Rad 3x2,5mm; Audionova Starpower Mk II

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

 

post-2651-009944100 1298910234_thumb.jpgpost-2651-021012200 1298910252_thumb.jpgpost-2651-061744800 1298910269_thumb.jpgpost-2651-074180700 1298910290_thumb.jpg

post-2651-021385900 1298910306_thumb.jpgpost-2651-049832400 1298910315_thumb.jpgpost-2651-051218900 1298910333_thumb.jpgpost-2651-080909300 1298910344_thumb.jpg

post-2651-008725100 1298910403_thumb.jpgpost-2651-011595000 1298910419_thumb.jpgpost-2651-008365200 1298910430_thumb.jpgpost-2651-099467500 1298910444_thumb.jpgpost-2651-049064200 1298910462_thumb.jpg

Data dodania

Melodika Sky Blue SB2R

Mając nadzieję, że czytają nas osoby 18+ zakładam, że większość z Was zna powiedzenie o tym, że „nie trzeba kupować browaru, żeby napić się piwa”. Podobnie jest z okablowaniem audio, gdyż by przekonać się o tym, że „kable grają” mało kto od razu rzuca się z motyką na słońce celując w high-endową stratosferę pokroju Stealth Audio Śakra v.16. Krótko mówiąc przeważa zdrowy rozsądek, więc decydując się na pierwsze „poważne”, a za takie dołączane do większości urządzeń „sznurówki” uznać nie sposób, „

Fr@ntz
Fr@ntz
Kable

LORDS OF THE SOUND: Music of Hans Zimmer | Bilety

O wydarzeniu Orkiestra Lords Of The Sound przygotowała kolejną niespodziankę, niezapomniany wieczór z nowym programem "Music of Hans Zimmer" - bilety już w sprzedaży!   Koncerty Lords Of The Sound: Music of Hans Zimmer "Diuna", "Spider-Man 2", "Mroczny rycerz", "Interstellar", "Sherlock Holmes", Anioły i demony", "Kod Da Vinci", "Pearl Harbor”, "Gladiator", "Mission: Impossible”, "Incepcja", "Piraci z Karaibów", "Spirit", "Wonder Woman", "Madagaskar” - hity Hansa Zimmera w wy

AudioNews
AudioNews
Newsy

ABBA i INNI Symfonicznie | Bilety

O wydarzeniu ABBA i inni symfonicznie! Niewiele zespołów może się pochwalić faktem, że stało się symbolem muzycznym całej dekady, było głównym towarem eksportowym swojego kraju oraz że na podstawie jego muzyki napisano musical, który potem doczekał się ekranizacji. ABBA i inni symfonicznie bilety już dostępne.   ABBA i inni symfonicznie Niewiele zespołów może się pochwalić faktem, że stało się muzycznym symbolem całej dekady, było głównym towarem eksportowym swojego kraju ora

AudioNews
AudioNews
Newsy

Ostróda Reggae Festival 2024 | Bilety

O wydarzeniu Tańsze bilety tylko do końca miesiąca. Nie zwlekaj z zakupem! Ostróda po raz kolejny pulsować będzie muzyką reggae i z nią powiązaną. Znów wszystko stanie się bardziej kolorowe i rozwibrowane. Niech punktem na mapie Twoich letnich muzycznych wędrówek będzie największa polska impreza przybliżająca Polskę do Jamajki. Warto!    Bilety na ebilet: https://www.ebilet.pl/muzyka/festiwale/ostroda-reggae-festival  

AudioNews
AudioNews
Newsy

SilentPower LAN iPurifier PRO – dedykowany do sieci Ethernet filtr z aktywną izolacją optyczną

SilentPower LAN iPurifier PRO – dedykowany do sieci Ethernet filtr z aktywną izolacją optyczną   Wywodząca się ze znanego iFi Audio nowa marka SilentPower wprowadza właśnie na rynek niezwykle ciekawe urządzenie. LAN iPurifier PRO – bo o nim mowa – to aktywny filtr dla sieci LAN, który sprawdzi się wszędzie tam, gdzie podłączamy poprzez kabel sieciowy streamer audio, czy też każde inne urządzenie współpracujące z naszym sprzętem grającym. Najnowszy produkt marki SilentPower zapewni nam

audiostereo.pl
audiostereo.pl
Nowości | Testy | Inne


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia



Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.

Gość
Dodaj komentarz...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

 

Nie przeszkadzają podczas czytania oraz nie wymagają dodatkowych akcji aby je zamykać.

 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock lub oprogramowanie blokujące, podczas przeglądania strony.

Zarejestrowani użytkownicy + mogą wyłączyć ten komunikat oraz na ukrycie połowy reklam wyświetlanych na forum.