Skocz do zawartości

Gramofon Ad Fontes


audiostereo.pl
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/old/post-1-100000012%201280447399.jpg,old/post-1-100000013%201280447399.jpg,old/post-1-100000014%201280447399.jpg,old/post-1-100000015%201280447399.jpg,old/post-1-100000016%201280447399.jpg

W naszych testach co pewien czas pojawiają się urządzenia niezwykłe, nieseryjne, nie będące wynikiem działań profesjonalnych producentów, lecz raczej pasji amatorów dobrego dźwięku. Tym razem w moje redakcyjne ręce dostało się nie byle co, lecz gramofon. Gramofon od początku do końca wykonany przez jednego z forumowiczów, znanego w środowisku koneserów czarnej płyty jako Andrzej Analogowy. Już wcześniej zetknąłem się z tą konstrukcją, oglądając zdjęcia i czytając opisy w internecie, ale osobisty kontakt to zupełnie co innego. To urządzenie naprawdę wygląda imponująco.

 

Przede wszystkim należy wspomnieć, że maszyna jest kompletna, wykonana w całości z własnym ramieniem 14”, wolnostojącym silnikiem i z zewnętrznym zasilaczem stabilizującym obroty. Nie brzmi to jak opis budżetówki, prawda? Rzut oka na fotografie prowadzi do wniosku, że również jak budżetówka nie wygląda. Oczywiście trudno mówić o cenach, bo urządzenie ma charakter stuprocentowego DIY i robione jest na zamówienie dla przyjaciół, ale warto wspomnieć, że takich urządzeń powstało już około dziesięciu.

 

Zaczynając opis od podstawy gramofonu można długo podziwiać piękny asymetryczny kształt, świetnie dobraną i położoną okleinę oraz solidną masę, ale z zewnątrz nie widać, że to wcale nie jest prosta bryła drewna. Podstawa ma konstrukcję kanapkową i składa się z kilku warstw miękkiej i twardej płyty, sprasowanych i pokrytych następnie naturalnym fornirem. Na końcu tego masywnego bloku drewna zamocowane jest ramię. Konstrukcja gramofonu nie pozwala na dowolną wymianę ramion, jest on przystosowany do wykorzystania z firmową „czternastką” Ad Fontes. W podstawę wbudowane jest łożysko talerza, będące własną konstrukcją Andrzeja. Od spodu podstawa gramofonu spoczywa na solidnych, choć niedrogich regulowanych kolcach. W ogóle autor projektu podkreśla, że przy odpowiednim zaangażowaniu własnych sił koszt wykonania takiego gramofonu jest stosunkowo niewysoki.

 

Silnik jest pojedynczy, wolnostojący, na prąd stały. Zamknięto go w polerowanej obudowie w kolorze złota, w której wygląda jak zabrany z urządzenia za kilkanaście tysięcy. Do odsłuchu trafił mi się egzemplarz pochodzący z innego gramofonu, w związku z czym okazał się nieco za niski i trzeba było postawić go na podkładce. Prąd do silnika biegnie z drewniano-mosiężnego pudełka zawierającego elementy zasilające i stabilizujące. Za pomocą pokrętła (posługując się lampą stroboskopową i matą) można dokładnie wyregulować obroty. Jest też wybór pomiędzy prędkościami 33 1/3 i 45 rpm. Napęd przenosi kwadratowy pasek wzięty z oferty ProJecta.

 

Talerz to bardzo oryginalna konstrukcja, składa się bowiem z trzech talerzy oddzielnych. Dwa kręgi z mlecznego akrylu są rozdzielone talerzem z aluminium, a każdą z trzech warstw oddzielają od siebie małe przejrzyste gumowe półkule, które wielu z nas zapewne widziało w sklepach budowlanych. Bezpretensjonalność a zarazem elegancja tego rozwiązania zapiera dech. Wygląda to znowu jak milion dolarów w złocie, powinno też przynosić wymierne korzyści brzmieniowe.

 

Wielki szacunek wzbudza ramię. Wielu konstruktorów DIY może sobie wyobrazić, jak w ataku szału twórczego buduje napęd analogowy, zwłaszcza, że można korzystać z gotowych łożysk czy silników. Ale ilu z nich porywa się na budowę ramion gramofonowych? To już jest inny świat. Zapytałem autora, dlaczego ramię ma akurat 14”. Wiadomo, że im dłuższe ramię, tym większych można spodziewać się trudności z opanowaniem rezonansów, ciężej pracują również łożyska. Z drugiej strony, redukcja błędu kątowego jest istotną korzyścią. Andrzej odpowiedział mi prosto: otóż budował kolejne ramiona poczynając od 9”, i słuchał. Jakość dźwięku rosła aż do 14”, po czym znowu zaczęła się pogarszać. Stanęło więc na „czternastce”. Rzeczywiście, trudno o lepszy powód. Ramię jest klasyczną konstrukcją kardanową, na trzech pierścieniach, z których zewnętrzny jest zamocowany na kolumnie do podstawy. Łożyska są minimalistyczne, zbudowane z pojedynczych kulek. Całość sprawia wrażenie bardzo lekkie, i istotnie takie jest, ale o tym później. Okablowanie ramienia to super cienki litz w emalii. Kabelki są wyprowadzone górą z belki ramienia, następnie przechodzą przez przelotkę z tworzywa zamocowaną na szczycie kardana, i wchodzą całą wiązką w otwór wywiercony w podstawie. Wyprowadzenie sygnału dalej z gramofonu ma postać gniazd RCA (plus uziemienie). Nawiasem mówiąc, razem z gramofonem otrzymałem również firmowy przewód phono, cienki i przypominający trochę zewnętrznie przewód VPI. Główka ramienia ma postać płytki, której pozycję można zmieniać, obracając ją wokół osi. Nie ma na niej slotów, tylko dwa okrągłe otwory na śruby. Regulacja przesięgu może się odbywać poprzez przesuwanie belki, nie wkładki. Wymaga to poluzowania paru śrub w mocowaniu ramienia i bardzo precyzyjnej manipulacji. VTA zmienia się w sposób typowy, poprzez poluzowanie śruby i opuszczanie i podnoszenie ramienia.

 

Trudnym do wykonania elementem ramienia jest regulacja nacisku. Andrzej zastosował dość purystyczne rozwiązanie, w którym niecentrycznie przewiercona przeciwwaga przesuwana jest ręcznie, bez żadnego gwintu, po końcówce belki ramienia. Przytrzymuje ją śruba zaopatrzona w wygodny uchwyt do ręcznego dociskania – bardzo ergonomiczny patent. Trzpień, na którym przesuwa się przeciwwaga, nie stanowi jedności z całą belką, jest od niej odsprzężony mechanicznie. Ogólnie można stwierdzić, że zastosowano rozwiązania obiecujące brzmieniowo, proste, ale z wysokiej półki. Oczywiście, nic na świecie nie jest idealne. Ramię jest moim zdanie trudne do ustawiania (być może również ze względu na swoją długość). Regulacja nacisku wkładki wymaga wiele cierpliwości, bowiem przeciwwaga porusza się z oporami, zaś nie dość uważne dokręcenie śruby na obciążniku zmienia znacznie ustawioną wcześniej wartość. Powodowane jest to przez stosunkowo luźne osadzenie ciężarka na belce.

 

Całe ramię zbudowane jest z aluminium, chociaż autor projektu wykonuje też belki węglowe. Należy ono do zdecydowanie lekkich konstrukcji, jego masa efektywna wynosi około 10,5 g i przystosowane jest do wkładek o dużej podatności, najlepiej MM. Gramofon był do wkładek MM optymalizowany, jednak patrząc na tak ciekawą konstrukcję nie ma się ochoty poczęstować Ad Fontes jakąś wkładeczką za pięćdziesiąt złotych. Andrzej sugeruje wypróbowanie wkładek z ruchomym magnesem firmy Goldring. Ja na tak pięknym ramieniu chętnie ujrzałbym wkładkę Music Maker, choć jej cena zapewne zbliżona jest do ceny napędu. W teście posłużyliśmy się gównie dostarczoną przez wytwórcę sprzętu wkładką Shure, chociaż na próbę zamontowałem też Zu-103 (wkładka MC oparta na Denonie-103).

 

Jakie były wrażenie z odsłuchów tej interesującej maszyny? W gruncie rzeczy jeszcze ich nie zakończyłem, bo planuję jeszcze posłuchać jej z inną wkładką i być może z phono lampowym (Andrzej Analogowy wykonuje takie stopnie RIAA na lampach dla wkładek MM). Na podstawie dotychczasowych osłuchów (dziękuję kolegom z forum, że zechcieli wziąć udział w sesji podsłuchowej) można stwierdzić, że wkładka Zu jest zupełnie nieodpowiednia do tego ramienia. Było to zresztą do pozrewidzenia i sprawdzenie odbyło się tylko pro forma. Ta wkładka o małej podatności potrzebuje cięższych ramion. Tutaj wystąpiła dobra szczegółowość, jednak niedopasowanie spowodowało, że dźwięk był wyraźnie za lekki, nieco krzykliwy i pozbawiony właściwej masy. Niskie tony były wyraźnie upośledzone. Natomiast wkładka MM to była wyraźnie inna jakość. Brzmienie nabrało pełni, barwy, stało się bardziej organiczne. Poprawiły się właściwości rytmiczne. Owszem, odbyło się to w pewnym sensie kosztem strat na górze – wysokich tonów było nieco mniej i były mniej rozdzielcze. Sądzę, ze tutaj ujawniła się różnica klasy wkładek, bo jednak Denon-103 i jego pochodne to cenione przetworniki. Taka opinia nie bierze się znikąd. Jednak ogólny balans, cała przyjemność słuchania, na wkładce Shure był nie do pobicia.

 

Mimo że byłem usatysfakcjonowany brzmieniem uzyskanym z tego gramofonu z wkładką MM, postanowiłem jeszcze zaeksperymentować z dodaniem niskich tonów w moim systemie. Kolumny ARM przeniesione do pomieszczenia o powierzchni ponad 25 m2 straciły trochę na potędze basu, mój egzemplarz był bowiem strojony do znacznie mniejszego pokoju. Skrócenie kanałów b-r przyniosło spodziewany efekt, dźwięk nabrał dodatkowej pełni i wagi.

 

Spotkanie z gramofonem Ad Fontes okazało się bardzo interesujące. To jest rzeczywiście bardzo przemyślany, starannie zaprojektowany gramofon. Owszem, nie jest wolny od pewnych niedociągnięć. Na przykład, gdyby to ode mnie zależało, pozwoliłbym na montaż innych ramion przez uzupełnienie istniejącej konstrukcji o wymienny armboard. Również ergonomia ramienia pozostawia nieco do życzenia, winda nie pracowała zbyt dobrze, końcówka belki wydawała się „odsprzężona” nadmiernie, brakowało mi też prostszej metody regulowania przesięgu niż suwanie całą rurą. Jednak wynik brzmieniowy (wstępny, bo uzyskany w gruncie rzeczy z jedną tylko wkładką i tylko z phono solid-state) uważam za bardzo obiecujący. To jest naprawdę imponująca konstrukcja i należy podziwiać jej autora, który tyle wysiłku włożył w dojście do dobrego dźwięku najtrudniejszą drogą – przez zbudowanie własnego wysokiej klasy źródła. Które w dodatku wygląda jak małe dzieło sztuki.

 

Alek Rachwald

 

 

 

Szczegółowe dane:

 

Producent: Andrzej Analogowy

Cena: ?

Konstrukcja napędu: mass-loader, napęd paskowy, silnik zewnętrzny DC ze stabilizacją obrotów

Konstrukcja ramienia: kardanowe 14", aluminium

 

System towarzyszący:

wzmacniacz zintegrowany SoundArt Jazz, kolumny Avcon ARM, odtwarzacz CD Advance Acoustic MCD-403/MDA-503, phonostage RCM Sensor Prelude IC, filtr sieciowy IsoTek Sigmas, kable: interkonekt phono Ad Fontes, interkonekty Argentum Silver, głośnikowe Argentum 6/4, sieciowe IsoTek i Zu Audio.

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Jutro dodam jeszcze kilka zdjęć gramofonu. Powyżej umieściłem też trzy fotki z sesji odsłuchowej, która odbyła się pod hasłem "Batman i Robin" :-)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

tiaa faceci w czerni z garniakami w wiecznej pralni ;) co do innego (nawet nieco ciezszego) ramienia Andrzeja tym razem prototypu 11.5" jaki posiadam bedacego jakby pra-pra dziadkiem choc w przeciwienstwie do obecnego ramienia bedace nie w calosci DIY bo z zaciagnietym z innegj konstrukcji kardanem (juz nie tak wyrafinowanym), moge z czystym sumieniem powiedziec ze na audiotechnica 13ae2 i z preampem lampwym Andjrzeja osiagnalem pelna synergie. Znajac zamilowanie Andrzeja Analogowego do wkladek mm warto jeszcze z nimi pokombinowac, choc nie ukrywam ze czekam na ciezkie 12"-14" ramie dla denona dl103, ktore wrescie mogloby stac sie idealnym zestawem (jaki niewielu niestety slyszalo) dla tej wkladki i to za rozsadne pieniadze.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.