Skocz do zawartości
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Odtwarzacz Ayon CD5s


pal55
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_01_2011/post-2651-008715000%201296233821.jpg,monthly_01_2011/post-2651-083139500%201296233833.jpg,monthly_01_2011/post-2651-044500400%201296233843.jpg,monthly_01_2011/post-2651-049258100%201296233854.jpg,monthly_01_2011/post-2651-010044800%201296233863.jpg,monthly_01_2011/post-2651-023077300%201296233874.jpg,monthly_01_2011/post-2651-080774900%201296233886.jpg

CD5s to kolejne urządzenie austriackiego producenta, które trafiło do mnie na testy, a jednocześnie aktualnie najwyższy model odtwarzacza tej firmy. Swoją drogą nazywanie tego urządzenia odtwarzaczem płyt kompaktowych jest jednym z największych „understatements” (przepraszam za użycie angielskiego słowa, ale w języku polskim nie ma w zasadzie takiego, które tak dobrze oddawałoby to konkretne znaczenie – niedoszacowanie (?), niedomówienie (?) ) jakie znam. Oczywiście ogólna forma tej maszyny sugeruje, ze to właśnie CDek, przynajmniej dopóki ogląda się ją od frontu. Wystarczy jednak przyjrzeć się tylnemu panelowi i okaże się, że znajduje się tam duża bateria różnorakich wejść i wyjść – niejeden wzmacniacz nie mógłby z CD5s konkurować pod względem „bogactwa” tylnej ścianki. O ile bowiem wejścia cyfrowe robią się pomału standardem w nowych (tzn produkowanych w ostatnich latach) odtwarzaczach, o tyle ich ilość – cztery (!) i różnorodność (USB, AES/EBU, SPDIF, TosLink) stawiają to urządzenie w gronie najbardziej uniwersalnych na rynku. Gdy dodamy do tego jeszcze dwa wejścia analogowe (1xRCA i 1xXLR) to jasne się staje, że w zasadzie dostajemy w jednej obudowie odtwarzacz CD, DACa i na dodatek przedwzmacniacz.

 

Zewnętrznie (poza wspomnianym bogactwem tylnego panela) to urządzenie nie różni się specjalnie od wcześniejszych modeli – taka sama, bardzo solidna obudowa z zaokrąglonymi rogami, oczywiście również z płytą wkładaną od góry (tzw top-loader), średniej wielkości, czytelny, czerwony wyświetlacz na froncie, oraz podświetlane przyciski do obsługi napędu na górnej pokrywie. Podobnie jak wszystkie wcześniejsze modele i wersje, również i to jest urządzeniem lampowym (lampowy jest zarówno układ wyjściowy w klasie A jak i zasilanie). Wyposażenie obejmuje analogowe wyjścia zarówno symetryczne (XLR) jak i liniowe (RCA), oraz wyjścia cyfrowe (S/PDIF (RCA), I2S, AES/EBU). Płytę wkłada się pod klapkę zintegrowaną z krążkiem dociskowym. Podobnie jak większość (o ile nie wszystkie) urządzenia Ayona, CD5s ma z tyłu wskaźnik poprawności polaryzacji napięcia zasilającego. Urządzenie sprawia wrażenie bardzo dobrze, solidnie wykonanego, ale również dobrze przemyślanego, dzięki czemu jego ergonomia jest bardzo przyjazna dla użytkownika. Warto wspomnieć o bardzo zgrabnym, solidnym, metalowym pilocie obsługującym wszystkie najważniejsze funkcje. Cechą charakterystyczną dla odtwarzaczy Ayona jest także możliwość włączania/wyłączania upsamplingu sygnału, z której (podobnie jak i w czasie testu CD2) chętnie korzystałem.

 

Nie jestem znawcą całej oferty austriackiego producenta, więc jakiekolwiek odniesienie miałem wyłącznie do wspomnianego wcześniej CD2. Bez wątpienia CD5s to spory krok naprzód w kategorii jakości oferowanego dźwięku, acz nie oznacza to zmiany ogólnego charakteru brzmienia. Producent wydaje się trzymać jednej „szkoły” i to chyba dobrze, bo każdy kto kupi odtwarzacz z dowolnego poziomu oferty Ayona a potem będzie chciał mieć dźwięk podobny z charakteru, ale lepszy w różnych aspektach będzie miał łatwy wybór, ograniczony jedynie zasobnością portfela.

 

Czego więc można się spodziewać po tym odtwarzaczu? Po pierwsze triodowej magii – to gęsty, kremowy, gładki dźwięk podawany na ogromnej (ale nie sztucznie rozdmuchanej), świetnie poukładanej scenie. Wokale brzmią niezwykle naturalnie, z oddechem, szczegółowo w dobrym tego słowa znaczeniu – jeśli np. wokalistka śpiewa z ustami niemal przytkniętymi do mikrofonu to usłyszymy ją bardzo blisko, „zobaczymy” każde zaczerpnięcie oddechu, każdy grymas twarzy towarzyszący emocjom wyrażanym śpiewem. Dzięki temu prezentacja staje się tak namacalna, tak bliska temu co słyszymy na koncercie, jak to tylko możliwe w domowych warunkach. Dźwięk Ayona jest bardzo wciągający – naprawdę łatwo jest ulec nastrojowi słuchanej muzyki, co dość szybko wyeliminowało z moich odsłuchów np. część płyt Otisa Taylora, które są strasznie ponure i depresyjne. Często daje się wręcz wyczuć nastrój wokalistki/wokalisty – melancholię w głosie Evy Cassidy rozpoznałby najbardziej nawet nieczuły słuchacz, podobnie jak ogromną energię Arethy Franklin, lekkie znudzenie, nieobecność w głosie Diany Krall, czy wielkość radość życia Luisa Armstronga. CD5s potrafi znakomicie grać na emocjach słuchacza wykorzystując to, co zarejestrowano w czasie nagrywania odtwarzanej muzyki, przykuwając go do miejsca odsłuchowego, wciągając w historię opowiadaną przez wokalistów/muzyków. Nie pozwala oderwać się osobie słuchającej by pójść po herbatkę czy ciasteczko – po prostu siedzi się kompletnie zapominając o otaczającym świecie i dopiero koniec płyty wyrywa człowieka spod uroku Ayona. Jest to chyba oczywiste, ale na wszelkie wypadek to napiszę – sam odtwarzacz tego nie zdziała, trzeba mu zaaplikować płytę o odpowiednim poziomie artystycznym i technicznym.

 

Pisząc o triodowej magii powinienem był od razu wspomnieć, że mam na myśli SETa z bardzo wysokiej półki. Takie (zasadniczo mam na myśli wzmacniacze), do tej „magii” odbywającej się głównie na średnicy, dorzucają również bardzo dobre skraje pasma. Choć mógłbym wskazać przykłady odtwarzaczy o szybszym, bardziej konturowym i bardziej sprężystym basie (choćby ARC CD5, czy Gryphon Scorpio), to jednak jest to właśnie kwestia słowa „bardziej”. Uściślając - Ayon również oferuje szybki, zwarty, dobrze dociążony bas, tyle że wymienione odtwarzacze robią to jeszcze lepiej (sytuacja się odwróci gdyby zająć się średnicą). Niewątpliwą zaletą CD5s jest bardzo dobre różnicowanie niskich tonów, dzięki czemu np. kontrabas Raya Browna zabrzmiał bardzo kolorowo, żywo, z dużym, słyszalnym udziałem pudła i miał (co wcale nie jest aż tak często spotykane) właściwą wielkość. Góra pasma natomiast jest dźwięczna, z dużą ilością powietrza i szczegółów, acz idąca nieco w kierunku kremowości. Nie jest to kwestia mocnego złagodzenia wysokich tonów, ale raczej przesunięcia akcentu z super-dźwięczności na większe nasycenie dźwięku, większą głębię – daje to efekt w postaci wielkiej przyjemności słuchania, choć można, na upartego, uznać to za odstępstwo od zasady maksymalnej wierności nagraniom. Dla mnie, człowieka ceniącego sobie brzmienie, które pozwala mi się relaksować przy muzyce, jest to rozwiązanie bardzo dobre.

 

Króciutko tylko wspomnę o wykorzystaniu Ayona jako przedwzmacniacza (może nie do końca bo nie miałem końcówki mocy do dyspozycji) i DACa (krótko bo były to tylko próby – skupiałem się jednak na podstawowej funkcjonalności tego urządzenia). Do wejścia analogowego CD5s podłączyłem wyjścia analogowe DACa Zhaolu – wielkiego wpływu na dźwięk (w porównaniu do bezpośredniego podłączenia do integry) nie stwierdziłem, co dobrze świadczy o przeźroczystości sekcji przedwzmacniacza, a regulacja głośności spisywała się bez zarzutu. Z racji podłączenia do integry nie wiem jak testowane urządzenie poradziłoby sobie z faktycznym wysterowaniem końcówki mocy.

Potem wykorzystałem wejście optyczne Ayona, a przez to jego konwerter cyfrowo-analogowy i tu po pierwsze różnica na korzyść tego rozwiązania w porównaniu do dźwięku uzyskiwanego przy użyciu Zhaolu była ogromna (na korzyść Austriaka oczywiście), a po drugie uzyskany dźwięk miał bardzo zbliżony charakter do tego, czego słuchałem z płyt. Słowem mamy tu pełnowartościowy DAC, do którego spokojnie można podpiąć jakiś odtwarzacz plików, czy komputer. Przyznaję, że umknęła mi kwestia sprawdzenia jak się spisuje wejście USB, mea culpa – może jeszcze kiedyś będzie okazja to sprawdzić.

 

Mając ostatnio na rozkładzie kilka odtwarzaczy z przedziału 25-40 tys pln (McIntosh MCD 500, ARC CD5, Metronome CD One Tube Signature, Rega Isis Valve, Gryphon Scorpio) muszę powiedzieć, że moim zdaniem trudno na tym poziomie jednoznacznie poruszać się w kategorii lepszy/gorszy dźwięk, acz Ayon bije je wszystkie na głowę pod względem funkcjonalności. Każdy z tych odtwarzaczy ma swoje mocne i te ciut słabsze strony, a wskazanie najlepszego z nich to raczej kwestia indywidualnych preferencji, oraz rodzaju muzyki, jakiej się słucha. Ayon CD5s brzmi wybitnie w muzyce akustycznej i wokalnej, znakomicie oddaje atmosferę nagrań „live”, gra niczym wirtuoz na emocjach słuchacza. Doskonale spasuje się z wzmacniaczem lampowym jeśli zamierzonym efektem ma być gęsta, kremowa prezentacja „z duszą”. Równie dobrze powinien się sprawdzić w systemie z dowolnym wzmacniaczem, który brzmi nieco zbyt ostro – takie połączenie też powinno czarować barwną, wciągającą prezentacją, w której już wcześniejszej ostrości nie będzie. Niezależnie od reszty zestawu Ayon poradzi sobie również z dużymi realizacjami, gdzie wymagana jest duża rozdzielczość, świetna gradacja planów czy oddanie akustyki pomieszczenia, bo to wszystko robi bardzo dobrze. Jeśli ktoś szuka odtwarzacza do heavy metalu czy hip-hopu to pewnie nie będzie szukał urządzenia z lampami na pokładzie i skieruje swoje poszukiwania ku innym markom. Natomiast już stary rock w wydaniu austriackiego CDka brzmi bardzo satysfakcjonująco, bo z jednej strony rytm jest podawany naprawdę dobrze, a z drugiej nie zauważyłem tendencji do eksponowania słabości technicznych takich nagrań, więc można ich słuchać skupiając się na innych wartościach, a przede wszystkim na samej muzyce.

 

Tekst: Marek Dyba

Zdjęcia: Marcin Olszewski

 

 

Pozostałe dane:

Dystrybutor: Nautilus HighEnd

Cena: 32.900 PLN

 

Specyfikacja techniczna (wg producenta):

 

Konwersja D/A 192 kHz/24 bity

Transport Philips CD-Pro 2

Lampy – układ wyjściowy 4 x 6H30

Dynamika > 110 dB

Napięcie wyjściowe (1 kHz/ RMS – Low) 0-4 V zmienne

Napięcie wyjściowe (1 kHz/ RMS – High) 0-8 V zmienne

Impedancja wyjściowa (RCA) ~ 300 Ω

Impedancja wyjściowa (XLR) ~ 300 Ω

Wyjścia cyfrowe S/PDIF (RCA), I2S, AES/EBU

Wejścia cyfrowe USB, AES/EBU, SPDIF, TosLink

Wejście analogowe 2 x liniowe (RCA & XLR)

Wyjście analogowe RCA & XLR

Stosunek sygnał/szum > 120 dB

Pasmo przenoszenia 20 Hz – 20 kHz +/- 0,2 dB

Całkowite zniekształcenia harmoniczne (1 kHz) < 0,002 %

Zdalne sterowanie: tak

Wymiary (WxDxH) 50x41x13 cm

Waga 19 kg

 

 

System wykorzystany w teście:

Wzmacniacz: Art Audio Symphony II, Ayon Crossfire II

Odtwarzacz: Oppo BDP-83SE z lampową modyfikacją firmy Modwright

Kolumny: Tuby z głośnikiem FSAC-2B + Fostex T900A + Velodyne CHT-10Q, Avantgarde Acoustic Duo Omega

Kable głośnikowe: PHY HP

IC: Gabriel Gold Extreme mk2, Antipodes Audio Komako, Audio Metallurgy AG-0

Sieciowe: DIY Acrolink, Shunyata Diamondback Platinum

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Witam,

Fajnie Fr@antz, że ruszyłeś sprawę z tymi testami. Więcej się dzięki temu dzieje na portalu.

No, a że czasem trafi się jakiś maruder, życie ;) Nie miej jednak myślę, że większości z nas taki system popularyzacji odpowiada więc tak trzymać Panowie! :) W końcu lepiej poczytać coś o "Audio" niż np."Fakty i Mity" ;)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.