Skocz do zawartości

Interkonekt Neotech NEI-3001


Fr@ntz
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_01_2012/ccs-2651-0-19331600-1326387689.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-75078500-1326387720.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-32977900-1326387729.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-89821600-1326387737.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-98824200-1326387775.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-92931500-1326390129.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-93631100-1326390141.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-23254300-1326390200.jpg,monthly_01_2012/ccs-2651-0-34650500-1326390212.jpg

Tym razem zacznę dość nietypowo, bo od zagadki. Czy nazwa Wan Lung Electric Wire & Cable Mfg. coś Państwu mówi? Nie? Nic nie szkodzi. Podejrzewam za to, że już skrót OCC (Ohno Continuous Casting) oznaczający przewodnik monokrystaliczny jest zdecydowanie lepiej rozpoznawalny. O tym, że część „potentatów” audiofilskiego okablowania „korzysta z pomocy” dostawców OEM nie jest już chyba żadną tajemnicą, więc i informacja o tym, że Wan Lung jest jednym z trzech producentów na świecie tego typu przewodników i niejako przy okazji dostawcą „surowca” dla większości amerykańskich kablo-producentów nie powinna nosić znamion sensacji. Ze spraw czysto informacyjnych wspomnę jeszcze, że Wan Lung jest również właścicielem znaku towarowego „UP-OCC”. Skoro, więc na monokrystaliczne produkty tak utytułowanych i uznanych marek jak Acoustic Zen, czy też Harmonic Technology, był i jest popyt, warto było coś z tego dość smakowitego tortu uszczknąć, choć kawałek. Tak też się stało i do życia została powołana marka Neotech.

 

ccs-2651-0-19331600-1326387689_thumb.jpg

 

Poprzednio (w grudniu 2010r) testowane przeze mnie Neotechy należały do serii Formosa i pomimo fenomenalnych wartości sonicznych dość skutecznie studziły zapał nabywców swoją ceną. Tym razem jednak w moje ręce trafił zdecydowanie rozsądniej wyceniony model interkonektu NEI-3001, który dotarł w zgrabnym etui, ze stosowną „laurką” i solidnymi, wtykami (Furutecha?) zabezpieczonymi przed trudami podróży fikuśnymi siateczkami, oraz gumowymi kapturkami.

 

ccs-2651-0-93631100-1326390141_thumb.jpg

 

Kontakt z tą łączówką był dla mnie swojego rodzaju powrotem do przeszłości, gdyż od ładnych paru lat posiadam w swoich „zbiorach” jego OEMowy odpowiednik sprzedawany ze szpuli (z możliwością zaaprobowanej przez producenta konfekcji) przez część dystrybutorów Neotecha pod symbolem NA-012260. Jednak mój eksponat posiada zdecydowanie inne wtyki – bliźniacze do tych, jakie obecnie można spotkać np. w Acoustic Zen Silver Reference II i dodatkowy pleciony, granatowy peszelek. Zanim jednak przejdę do ewentualnych podobieństw i różnic między kilkuletnią „niekomercyjną” i „oficjalną” wersją aktualną pozwolę sobie napisać dosłownie kilka zdań o jego budowie.

NEI-3001 jest wykonany z miedzi UPOCC o czystości 7N (99,99998 %) i posiada konstrukcję multi-litz. Wiązki przewodników ułożone są naprzemiennie i owinięte wokół wewnętrznego rdzenia. Przewodniki umieszczone są w teflonowych rurkach wypełnionych powietrzem. Ekran wykonano z folii mylarowej napylonej miedzią i plecionki z miedzi OFC. Koszulka to połyskujący ciemnobłękitny polietylen.

 

Pierwszą cechą zwracającą uwagę w Neotechu jest swoista, całkowicie niewymuszona pewność siebie. Gra dźwiękiem pełnym, mocnym a jednocześnie gładkim i spokojnym. Jednak nie jest to spokój niosący ze sobą jakieś spowolnienie, bądź osłabienie temperamentu nagrań, lecz spokój wynikający z drzemiącej „pod maską” mocy. To tak jak z dobrymi wzmacniaczami, które nie muszą na każdym kroku podkreślać posiadanej mocy. Wystarczy, że będą w stanie bez zająknięcia, w ułamku sekundy przejść od szumu traw po ryk startującego odrzutowca. Po prostu nic nikomu nie muszą udowadniać, robią swoje i już.

Aby to odpowiednio jasno zobrazować polecę zapoznanie się z twórczością norweskiego trębacza Nilsa Pettera Molværa (np. albumy „Khmer”, czy też „Baboon Moon”), gdzie łagodne i nastrojowe dźwięki trąbki i muzyczne plamy przeplatane są mocno spektakularnymi fragmentami z subsonicznym basem. NEI-3001 pozwala każdej nucie wybrzmieć do końca, zachowując pełną czytelność i nawet w mocno zagmatwanych momentach, w których dochodzi do krytycznego spiętrzenia koniecznych do przekazania informacji nie dochodzi do kompresji, czy spłycenia przekazu.

 

W dodatku Neotech roztacza czar niesamowitej gładkości i szlachetnego wysublimowania. Dźwięk jest pełny, soczysty i skupiony nie tylko na detalu, ale i barwie. Góra jest rozdzielcza, jednak w porównaniu z droższą, srebrną konkurencją (Albedo Geo XLR za 2000 zł i Monolith XLR za 2750 zł ) słychać różnice w mikrodetalach łaskoczących nasze zmysły na granicy percepcji. Nie jest to w żadnym wypadku przepaść, jednak taki sparring pozwala ocenić ile trzeba dopłacić, za „trochę lepszy” dźwięk, za szczyptę więcej niuansów i audiofilskiego planktonu. Warto jednak pamiętać o tym, że im wyższej klasy komponenty będziemy porównywać tym „szczypty” będą robić się coraz mniejsze a ceny wręcz przeciwnie. A z tym, że są „druty”, na których słychać więcej po prostu trzeba nauczyć się żyć, bądź poczekać do momentu, aż takie drobiazgi znajdą się poza zakresem naszej percepcji. Uważam jednak, że nie ma najmniejszego powodu do dalszego dzielenia włosa na czworo, darcia szat i zdecydowanie sensowniejszym rozwiązaniem wydaje się skupienie uwagi na muzyce. O ile melancholijno–depresyjną twórczość Molværa za szeroko rozumianą muzykę rozrywkową trudno uznać, to już przykładowo krążek Billy Idol „Essential” w jest popowo-rockową „komerchą” pełną gębą. Na początkowych taktach „White Wedding” i „Eyes Without a Face” dość mocno została podkręcona temperatura średnicy, bas podbity, a głos wokalisty czarował niskimi rejestrami. Do tej lekko landrykowej mieszanki Neotech dodał swój „firmowy” sznyt. Poprawił namacalność i sprawił, że tleniony blondas zabrzmiał jak za dawnych lat - i to wszystko ze składanki kosztującej niewiele więcej niż paczka papierosów na stacji benzynowej. Pomimo tego, że realizacja nie należała do wybitnych, a prawdę powiedziawszy miałaby problemy, żeby się załapać na ocenę dobrą, i to z minusem, to przyjemność obcowania z tak prozaicznie fajnym i pozwalającym na odprężenie repertuarem była niezaprzeczalna. Neotech wykazał się w tym wypadku odrobiną dobrej woli i humanitarnie nie piętnował ewidentnego uproszczenia gradacji planów, czy braku audiofilskiego powietrza otaczającego muzyków. Czasem warto sprawdzić jak na naszym zestawie zagrają płyty, po których teoretycznie za wiele wartościowego spodziewać się nie można.

 

Damskie wokale z reguły kojarzą się z piękną barwą i jedwabistą gładkością. Są jednak wyjątki, do których z pewnością można zaliczyć Barb Jungr. Choć i na „Love Me Tender ” potrafiła zaskrzypieć, to jednak jej dość charakterystyczny głos nie miał znamion metaliczności, dzięki czemu odsłuch albumu nie tylko nie irytował, a wręcz zachęcał do dalszej eksploracji półki z twórczością tej wokalistki. Co prawda do karmelowej słodkości znanej mi z „The Dana Owens Album” Queen Latifah było równie daleko, jak imć Nergalowi do tematyki „oazowej”, ale zarówno jakość nagrania jak i estetyka wykonania przypadły mi do gustu. Skoro już poruszyłem temat realizacji, to klasyka zdecydowanie wymaga sporo wysiłku, żeby orkiestra zabrzmiała tak jak powinna – z rozmachem, potęgą, ale i odpowiednią selektywnością, umożliwiającą rozpoznanie partii poszczególnych instrumentów, oraz prawidłową ich lokalizację na kreowanej przez zestaw audio scenie. Ponieważ ostatnio jakoś do gustu przypadł mi George Frideric Handel to i tym razem nie mogłem odmówić sobie przyjemności przesłuchania zarówno „Mesjasza” (Dunedin Consort), jak i „Concerti Grossi Opus 6”( The Avison Ensemble). Oba albumy zabrzmiały z rozmachem. Scena dźwiękowa miała imponującą zarówno szerokość jak i głębokość, a skoki dynamiczne oddawane były szybko i precyzyjnie, bez zbędnego zastanowienia, bądź złagodzenia. Całość brzmiała w sposób przyjemny i można w tym momencie użyć mocno oklepanych stwierdzeń jak „muzykalny” i „neutralny” z dająca posmak analogowości nutką ocieplenia. Powyższe dwa nagrania są idealnym przykładem potwierdzającym tezę, iż „muzyka łagodzi obyczaje”.

 

Im dłużej obcowałem z NEI-3001 tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że testowana para gra o drobinę inaczej od tej znajdującej się w moim posiadaniu. Kilkukrotne przepięcie interkonektów pokazało, że nowa wersja gra w sposób bardziej homogeniczny, koherentny, a przez to finezyjny i bardziej transparentny. Zaobserwowane przeze mnie różnice mogą wynikać nie tyle ze zmian konstrukcyjno-materiałowych samego przewodu, co z zastosowanych wtyków. W obecnej wersji dostępne są niezwykle solidne, zakręcane wtyki, najprawdopodobniej Furutecha, a w moich zastosowano zdecydowanie mniej wyszukane rozwiązanie. Czy taki detal może mieć wpływ na brzmienie? Sądzę, że jak najbardziej i nie widzę powodu, aby takiej „audiofilskiej” biżuterii, uznawanej przez niektórych za zwykłą fanaberię nie uwzględniać, jako jednego z elementów mających zauważalny wpływ na efekt finalny.

 

Będące przedmiotem niniejszego testu interkonekty Neotecha wydają się być ze wszech miar bezpiecznym zakupem. Nie kosztują „oczu z głowy”, charakteryzują się wyważonym i dojrzałym brzmieniem, a przy tym są na tyle neutralne, że mają szansę przetrwać wiele ataków audiophlii nervosy swojego właściciela. Trudno będzie znaleźć urządzenie, z którym nie będą w stanie stworzyć zgranego systemu.

 

Tekst i zdjęcia Marcin Olszewski

 

Dystrybucja: this.pl Audio

Ceny:

- 870 zł (2x 0.5 m)

- 1100 zł (2x 1 m)

- 1330 zł (2x 1.5 m)

- 1560 zł (2x 2 m)

- 2030 zł (2x 3 m)

 

System wykorzystany w teście:

CD/DAC: Ayon 07s

Odtwarzacz plików: Olive O2M; Pioneer N-30

Wzmacniacz: Hegel H-100

Kolumny: A.R.T. Moderne 6

IC RCA: Antipodes Audio Katipo; LessLoss Anchorwave

XLR: Sevenrods ROD2; Albedo Geo; LessLoss Anchorwave; Albedo Monolith 2

IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye

Kable głośnikowe: Harmonix CS-120; LessLoss Anchorwave

Kable zasilające: GigaWatt LC-1mk2; LessLoss DFPC Signature

Listwa: GigaWatt PF-2 + kabel LC-2mk2

 

ccs-2651-0-75078500-1326387720_thumb.jpg ccs-2651-0-32977900-1326387729_thumb.jpg ccs-2651-0-89821600-1326387737_thumb.jpg ccs-2651-0-98824200-1326387775_thumb.jpg ccs-2651-0-92931500-1326390129_thumb.jpg ccs-2651-0-23254300-1326390200_thumb.jpg ccs-2651-0-34650500-1326390212_thumb.jpg

ccs-2651-0-19331600-1326387689_thumb.jpg

ccs-2651-0-93631100-1326390141_thumb.jpg

ccs-2651-0-75078500-1326387720_thumb.jpg

ccs-2651-0-32977900-1326387729_thumb.jpg

ccs-2651-0-89821600-1326387737_thumb.jpg

ccs-2651-0-98824200-1326387775_thumb.jpg

ccs-2651-0-92931500-1326390129_thumb.jpg

ccs-2651-0-23254300-1326390200_thumb.jpg

ccs-2651-0-34650500-1326390212_thumb.jpg

Załączone miniatury



Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze



Szkoda, ze Kolega nie podjal sie jednak obiektywnego testu kabli z USA za grosze w porownaniu do przedmiotowych. Czyzby takowe produkty i ich testy nie sa na reke "lobby" z tego forum?

 

test jak zwykle swietny, pozdrawiam

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Środek jest pewnie taki sam (ten sam) co we wszystkich kablach rodem z Chin, jednak plusem tej zabawki jest oryginalna oslonka, do tego niebieska. Pasowałaby mi do większości diodek w moim sprzęcie, tylko jak pociągnąć te kable z przodu zestawu ? Może ktos ma pomysł ?

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A tak serio to czy ktoś to forum jeszcze czyta, czy tylko wszyscy traktują te wypociny jako obiekt do zabawy, jaj i drwin ? Co sie w ostatnich latach stało, że powstaja takie badziewne recenzje, czy chodzi juz tylko o kasę ? Wszyscy juz maja wszystko gdzieś ? A gdzie uczciwość audiofilska ? A może by tak ktoś zadał sobie odrobine trudu i powalczył w ślepym teście z drutem od lampki, szans nie daję, większość forumowiczów nie jest w stanie odróżnić płyty SACD od starodawnej 16 bitowej płyty CD a co dopiero kabelki.....

Pozdrawiam

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

darekdz - jeśli tylko "kable z USA za grosze" mają w PL dystrybucję, bądź ichniejszy dystrybutor będzie chętny do przysłania ich na testy nie widzę najmniejszego problemu.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Fr@ntz - nie wiem czy pamietasz ale chcialem udostepnic Ci do szczerego testu kable Emotiva - www.emotiva.com

Nie ma dystrybutora w PL gdyz zakupy robi sie tylko u producenta i stad ich cena - brak sieci sprzedazy i posrednikow. Mam zarowno kable RCA jak i XLR - znam ich wartosc i zamawiam tylko u nich wychodzac z zalozenia, ze skoro nie "widac" roznicy to po co przeplacac.

Ciekaw jestem czy mozna tu napisac cos obiektywnie o produktach nie wspieranych przez branze. Jednym slowem chodzi o uczciwy test zapalenca a nie reklame.

 

abandon - kable o ktorych pisze tez sa bardzo ladne i solidnie wykonane:)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ptarmigan - hmmm... trudna sprawa z rozdzieleniem Chin i Tajwanu... sami nie potrafia sobie z tym poradzic wiec wiesz postrzegac mozna to roznie :)

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Patrząc na ceny podobnych konstrukcji Emotivy oraz Advance Acoustic, to ta pierwsza ma dużo lepsze ceny. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. ;)

xpa1_above.jpg - 999$

MAA1000-inside800x443.jpg - 3000$

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Emotiva projektuje, produkuje sprzet/podzespoly dla duzych marek.

Od jakiegos czasu wprowadzili swoja wlasna marke ze sprzedaza bezposrednia, ale jak ktos woli zawsze mozna doplacac za znaczek i posrednikow:)

To nie klony a dostawca zawartosci dla innych. Wszystko jest na ich stronie.

 

Jest tez nowa marka www.emotivapro.com

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach



Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.