Jump to content

Dali Rubicon 2 C

Fr@ntz

Pomimo trudnego do przeoczenia wzrostu popularności aktywnych i bezprzewodowowych kolumn do zastosowań „cywilnych”, czyli dedykowanych audiofilom i melomanom, dziwnym zbiegiem okoliczności od mojego ostatniego spotkania z podobnymi konstrukcjami, czyli Paradigm Shift A2 i Dynaudio Xeo 4 upłynęło odpowiednio ponad osiem i niemalże sześć lat. Czyli szmat czasu i prawdę powiedziawszy trudno mi jednoznacznie określić przyczynę aż tak długiej absencji. Gdyby jednak na owe zagadnienie spojrzeć nieco szerzej, to tak po prawdzie część potencjalnych odbiorców zamiast konwencjonalnego stereo przeszła na „ciemną stronę” mocy wybierając wszechobecne soundbary, bądź też miłe oku propozycje czysto lifestyle’owe, jak daleko nie szukając Devialet Phantom Reactor 600, czy Dynaudio Music 5. Nie tracąc zatem już ani chwili, w ramach nadrabiania powstałych zaległości i powrotu na właściwe – stereofoniczne tory, czym prędzej przystępuję do testu wielce intrygujących zarazem aktywnych, jak i bezprzewodowych monitorów podstawkowych Dali Rubicon 2 C, które dotarły do mnie w towarzystwie dedykowanej im centrali  Hub wyposażonej w moduł BluOS NPM-1.

Dali_Rubicon_2C-0001.thumb.jpg.2bc44b5ea2244f8a06d457e2fa662745.jpg Dali_Rubicon_2C-0002.thumb.jpg.0df545a0eb593efe9da87e83134d6fb4.jpg

Dali_Rubicon_2C-0003.thumb.jpg.28e1a2e79d0f3dc1d1d67350854a65bd.jpg Dali_Rubicon_2C-0004.thumb.jpg.03848ee9f5ef0517a1eb091a51697e93.jpg

Dali_Rubicon_2C-0007.thumb.jpg.6f008152eeed5ff279b347b2ac9cd182.jpg Dali_Rubicon_2C-0008.thumb.jpg.e91e7e013486e145da81a76b765c850b.jpg

Dali_Rubicon_2C-0009.thumb.jpg.45e880f24a35007c274524e6a8ca096c.jpg Dali_Rubicon_2C-0011.thumb.jpg.c14ea497359d81daa6921f85f6296348.jpg

Dali_Rubicon_2C-0013.thumb.jpg.ed4111f326dc008a83f6a2b688b45a0d.jpg Dali_Rubicon_2C-0014.thumb.jpg.00907d2a7c9b38f9c0ba38eebfdf4410.jpg

Dali_Rubicon_2C-0016.thumb.jpg.35030894e94a36b807092c0221c5736a.jpg Dali_Rubicon_2C-0017.thumb.jpg.9d2a7960d803368bd08eb7bb6f3c7aa2.jpg

Dali_Rubicon_2C-0020.thumb.jpg.9ed323a8228cd0e950834f50e597584b.jpg Dali_Rubicon_2C-0021.thumb.jpg.0ab167294fd9375c4f5a0bdb9ee8857b.jpg

Wystarczył rzut oka na front i hello – uruchomił się tryb „wspomnień czar”, czyli czerwony midwoofer przywodzący na myśl miło przeze mnie wspominaną Vifę M18WH, w jaką wyposażone były dawno, dawno temu moje dyżurne Audio Academy Tethys II mk.2 (AA miały stożek zamiast wklęsłego dustcupa). Znaczy się pierwsze wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. A to przecież dopiero początek. Dostarczoną przez dystrybutora marki – stołecznego Horna, parkę pokrywał śnieżnobiały lakier fortepianowy, którego obecność w ofertach firm kolumnowych, podobnie jak równie popularnej czerni w odmianach gloss/piano rozumiem, jednak niespecjalnie za nimi przepadam. Całe szczęście dla takich malkontentów jak ja, oprócz wersji „monochromatycznych” Dali ma jeszcze opcję wykończoną okleiną orzechową. Krótko mówiąc do wyboru, do koloru.
Zarówno przednie, jak i tylne ściany Rubiconów są lekko wypukłe, co dobrze wróży jeśli chodzi o eliminację fal stojących wewnątrz obudów. Awers każdej z kolumienek zawłaszczony został przez wspomniane już „czerwone” 6½” nisko-średniotonowce z celulozowymi membranami wzbogaconymi włóknami drzewnymi i ulokowane nad nimi 29 mm miękkie tekstylne tweetery okolone eleganckimi „pajęczymi” szyldami. To jednak nie wszystko, gdyż z racji swojej aktywności tuż przy dolnej krawędzi zaimplementowano rządek białych diod informujących o aktualnie wybranym poziomie głośności.
Niemal połowę ściany tylnej zajmuje plastikowy profil z kompletem przyłączy. Znajdziemy tam zintegrowane z bezpiecznikiem gniazdo zasilające IEC (klasyczne komputerowe a nie jakże częstą ósemkę), włącznik główny, wejście liniowe RCA, port serwisowy USB, przycisk aktywacji połączenia Link/Connect i … ukryty za czarnym pleksiglasem ekran informujący o połączeniu/obsługiwanym przez kolumnę kanale. Tuż nad nim centralnie umieszczono łagodnie wyprofilowany wylot kanału bas refleks.
Na wyposażeniu oprócz widocznych na powyższych fotografiach maskownic, które zalecam od razu po rozpakowaniu kolumn zdjąć, schować do kartonów i jak najszybciej o ich istnieniu zapomnieć znajdziemy dość symbolicznej jakości – tzw. „komputerowe” przewody zasilające, którym również warto zafundować bezterminowy urlop i z kolei nader przydatne, o ile nie zainwestujemy w firmowe – dostosowane rozstawem otworów umożliwiających skręcenie z kolumnami gumowe mini-nóżki zapobiegające przesuwaniu się Rubiconów po płaskich i śliskich powierzchniach.
W roli wewnętrznej amplifikacji wykorzystano 250 W D-klasowe moduły współpracujące zarówno z dedykowanymi  układami DSP, jak i  przetwornikami Burr Brown PCM1796 24 bit/96 kHz. Pasmo podziału ustalono na 2 600 Hz.
Tytułowe monitorki posiadają ponadto certyfikację MQA, więc o ile tylko zdecydujemy się na dopieszczenie ich uzbrojonym w moduł BluOS NPM-1 Sound Hubem, to pełnymi garściami będziemy mogli korzystać m.in. z nader bogatej oferty Tidal Master.

BluOs_App_1.thumb.jpg.4079711f7b771feeb5cb425c45bfce7e.jpg BluOs_App_3.thumb.jpg.a6b4c5903d8ad9061fcc2e73c00a8295.jpg BluOs_App_2.thumb.jpg.5a6f46678fc2d2479453400f85534675.jpg

Z kolei sama centralka, czyli Dali Sound Hub, to dostępna w jedynie słusznym, znaczy się czarnym, umaszczeniu niewielka plastikowa, acz daleka od wrażenia „taniości”, skrzyneczka z centralnie umieszczonym pokrętłem i trzema funkcyjnymi (włącznik, wyciszenie i sekwencyjny wybór źródła) przyciskami. Łapiącym za oko rozwiązaniem jest umieszczenie wyświetlacza informującego o poziomie głośności i wejściu w centrum frontu ww. gałki i jakby tego było mało drugi display przeniesiono na płytę górną, choć tam otrzymamy już jedynie potwierdzenie połączenia z konkretnymi kolumnami.
Zdecydowanie więcej dzieje się od zakrystii, gdzie w centrum umieszczono przycisk połączenia Link/Connect a po jego bokach po komorze umożliwiającej aplikację stosownego modułu rozszerzenia (vide Dali BluOS NPM-1). Tuż pod nimi w równym rządku przycupnęły para wyjść RCA z przedwzmacniacza i na subwoofer, para wejść liniowych RCA uzupełniona o AUX w postaci gniazda mini jack i komplet interfejsów cyfrowych – pojedyncze koaksjalne i dwa Toslink. USB niestety brak a widoczny na zdjęciach port pełni wyłącznie role serwisową.

Zanim przejdę do właściwej części poświęconej brzmieniu dzisiejszych bohaterek pozwolę sobie na dwie uwagi. Pierwszą poświęconą konfiguracji i drugą dotyczącą codziennego użytkowania. Jeśli chodzi o pierwszą kwestię, to wszystkim osobom obawiającym się, że nie podołają konfiguracji ww. bezprzewodowego systemu powiem tylko tyle, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Jedynym wyzwaniem jakie będziecie musieli podjąć będzie podniesienie się z fotela, podłączenie wszystkiego do prądu a następnie wciśnięcie znajdujących się na plecach centralki i kolumn przycisków LINK & CONNECT i zadecydować, która ma odpowiadać za reprodukcję lewego a która prawego kanału, w czym pomocne będą umieszczone na ścianach tylnych Rubiconów niewielkie ciekłokrystaliczne ekrany. Konkretne wejście wybieramy bądź to z panelu frontowego Huba, bądź z pomocą pilota, choć z autopsji wiem, że gdy tylko na pokładzie pojawi się moduł BluOS umożliwiający obsługę Tidala, to i tak i tak najczęściej będziecie sięgać po smartfon, gdyż dedykowaną apkę śmiało można uznać za najbardziej ergonomiczne rozwiązanie. A i jeszcze jedno – regulację głośności można przeprowadzać z poziomu nie tylko pilota, apki i frontu huba, lecz również wodząc palcem wzdłuż przedniej górnej krawędzi kolumn a dokonane nastawy widoczne będę na widocznych pod mid-wooferami diodowych bargrafach.
Kwestia druga, choć ze wszech miar natury użytkowej ma jednocześnie kluczowe znaczenie dla walorów brzmieniowych duńskich maluchów. Chodzi bowiem o to, iż wpływ firmowo dostarczanych przez producenta maskownic na jakość dźwięku reprodukowanego przez kolumny jest równie zbawienny, co okręcenie ich grubym ręcznikiem frotte, bądź kocem gaśniczym. Nader bolesnej degradacji i ograniczeniu ulega propagacja wysokich tonów, średnica robi się równie angażująca jak gra rodzimych kopaczy w lokalnych rozgrywkach Ekstraklasy a bas przypomina kopanie nogą obutą w Crocsy w rozmiękły karton po tosterze. Nie róbcie więc róbcie sobie „kuku” i dajcie kolumnom złapać wiatr w żagle. Kolejną, całkowicie bezinwazyjną metodą poprawy ich brzmienia jest zastąpienie firmowych „komputerówek” przewodami zasilającymi z prawdziwego zdarzenia i wcale nie mam na myśli jakiś wydumanych audiofilskich „boa dusicieli” grubości węża strażackiego, lecz nawet podstawowe Furutechy w stylu modelu Astoria E, czy Odeon które będą w zupełności wystarczające.

A jak Rubicony 2 C grają? Szczerze powiem, że nadspodziewanie dobrym, dynamicznym i przy tym „dużym” dźwiękiem. Od razu jednak uprzedzę, iż na iście koncertowe poziomy głośności i potęgę godną trójdrożnych amerykańskich podłogówek nie ma co liczyć. Za to w nawet w dwudziestokilkumetrowym pokoju, jako codzienne centrum nausznej rozrywki, i/lub „foniczne” wspomaganie telewizora Dali sprawdzą się wyśmienicie i to nawet bez subwoofera. Testując je na możliwie zróżnicowanym repertuarze nie udało mi się odnotować żadnych problemów dotyczących, czy to zdolności oddania rozmachu wielkiej orkiestry symfonicznej, potęgi syntetycznego basu, czy też namacalności kobiecych wokali. Oczywiście po zdjęciu maskownic i zaaplikowaniu im w „zadki” porządnych przewodów zasilających, bo bez tego prawdziwe możliwości Dali byłyby jedynie sygnalizowane. Duńskie monitorki dwoiły się i troiły, by tylko utrzymać zainteresowanie słuchaczy, więc może nie do końca starały się osiągać pełną neutralność i transparentność, co przy niskiej jakości nagrań mogłoby nie spotkać się ze zrozumieniem, lecz dodawały od siebie odrobinę ciepła i zaokrąglenia wszędzie tam, gdzie natywny materiał brzmiał zazwyczaj zbyt sucho i szeleszcząco. Nie traciły przy tym nic a nic z komunikatywności  i zdolności oddania nawet złożonych linii melodycznych, co nader wyraźnie udowodnił odsłuch „The Absolute Universe: Forevermore” formacji Transatlantic. Nawet folkmetalowe szaleństwo obecne na „Jylhä” Korpiklaani zaprezentował niezwykle angażujący przekaz i to pomimo nieraz dość jazgotliwego instrumentarium i iście kakofonicznych spiętrzeń dźwięków. Było dynamicznie, z wykopem i częstokroć w szaleńczy tempie, jednak ani razu nie została przekroczona cienka czerwona linia napastliwości.  
Pod względem wyrafinowania i holografii nieco brakowało im do poziomu zaprezentowanego przez filigranowe i na wskroś luksusowe Dali Menuet SE, jednak nie miałbym o to do nich pretensji, gdyż mniejsze rodzeństwo miało okazję grać u mnie w towarzystwie zarówno 300W końcówki Bryston 4B³, jak i hybrydowej integry Copland CSA 100, które mają nieco więcej do powiedzenia od zaimplementowanych wewnątrz Rubiconów D-klasowych jednostek. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę fakt, iż odpadają nam spędzające sen z powiek poszukiwania optymalnego okablowania i synergii pomiędzy poszczególnymi komponentami naszej audiofilskiej układanki, o kwestiach finansowych nawet nie wspominając, to powyższe uwagi proszę potraktować jako zwykłe czepialstwo rozkapryszonego tetryka.
Generalnie im dłużej ich słuchałem, tym częściej nachodziła mnie refleksja, że tak na dobrą sprawę większość przedstawicieli miotającej się na niższej i średniej półce Hi-Fi pasjonatów dobrego brzmienia z powodzeniem mogłaby osiągnąć stan błogiej nirwany za przysłowiowym jednym zamachem, o ile tylko zamiast mozolnie kompletować nie do końca przemyślane i synergiczne pod względem brzmieniowym sety posłuchałaby na spokojnie Rubiconów 2 C. Nie dość bowiem, że duńskie kolumny do pełni szczęścia potrzebują jedynie odrobiny prądu i dostępu do internetu, to z resztą już sobie same poradzą. Wystarczy im Tidal Master a i przy radiu internetowym nie będą kręcić nosem. Co istotne zakup recenzowanego kompletu spokojnie można rozłożyć w czasie, gdyż kolumny można zamiast pod firmową centralkę podpiąć pod dowolne inne źródło, co prawda tracąc na ten czas bezprzewodowość, chociaż, jeśli miałyby stanąć tuż przy komputerowym monitorze, to i kable da się jakoś przeboleć.

W ramach podsumowania powyższych wynurzeń śmiało mogę uznać Dali Rubicon 2 C za wielce ciekawą propozycję nie tylko dla wszystkich tych, którzy czy to z braku czasu, wiedzy, czy nawet cierpliwości nie mają czasu na wielomiesięczne, czy też wieloletnie gonienie króliczka, lecz również dla osób poszukujących rozwiązań kompletnych i mówiąc wprost działających zawsze i wszędzie. Jest to też wyjątek potwierdzający regułę, że stwierdzenie sprzedawcy „Będzie Pan zadowolony” ma drugie dno i zwiastuje kłopoty. Tym razem możecie mu wierzyć na słowo, bo trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której tytułowe Rubicony mogłyby zagrać źle, bądź się nie spodobać.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Horn
Cena: 23 296 PLN (zestaw)
Dali RUBICON 2 😄 17 998 PLN
Dali Sound Hub: 2 999 PLN
Dali BluOS NPM-1: 2 299 PLN

Dane techniczne
- Pasmo przenoszenia (±3 dB): 46 - 26 000 Hz
- Maksymalny SPL: 108 dB
- Czułość wejściowa: 1,400 mV
- Impedancja wejściowa RCA: 5 kΩ
- Częstotliwość podziału zwrotnicy: 2 600 Hz
- konstrukcja zwrotnicy: hybrydowa w pełni aktywna, 24-bitowy procesor DSP
- Przetwornik wysokotonowy: 29 mm miękka kopuła tekstylna
- Przetwornik średnio-niskotonowy: 6½” z celulozową membraną z włóknami drzewnymi
- Konstrukcja: dwudrożna, Bass Reflex
- Częstotliwość strojenia Bass Reflex: 51.0 Hz
- Moc wzmacniacza: 250 W RMS
- Typ wzmacniacza: dyskretna klasa D (pętla zamknięta, samooscylacyjna)
- Wbudowany przetwornik cyfrowo-analogowy: Burr Brown PCM1796 24/96 bit/kHz (wyjście symetryczne)
- Wejście: ADC-in (RCA)
- Komunikacja bezprzewodowa: pełne 24 bit/96 kHz (bezstratna)
- Zalecana odległość od ściany: 20 - 120 cm
- Pobór mocy: 325 W (max.), 1,2 W (stand-by)
- Wymiary (W x S x G): 353 x 195 x 335 cm
- Waga: 8,4 kg



User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Audio-Technica ATH-AWAS

    O ile ostatnimi czasy prowadzona przeze mnie eksploracja portfolio Audio-Technici dotyczyła głównie mniejszych i większych modeli bezprzewodowych, to od recenzji ostatniej pełnowymiarowej – „stacjonarnej” propozycji japońskiej marki - ATH-AD1000X, minęło ponad pół roku. W dodatku skupialiśmy się wtenczas na konstrukcji otwartej, która nie dość, że dość iluzorycznie separowała słuchacza od dźwięków otoczenia, to i owo otoczenie niejako mimochodem uszczęśliwiała repertuarem, którym w danym momenci

    Fr@ntz
    [email protected]
    Słuchawki

    FiiO FD5

    Oferta słuchawek dokanałowych Firmy Fiio rozrasta się w szybkim tempie. Ich IEM możemy podzielić na cztery serie: FH słuchawki hybrydowe, FA słuchawki armaturowe, EM słuchawki douszne i niedawno wprowadzona seria FD oparta o przetwornik dynamiczny. Dzięki Firmie Audiomagic.pl trafił do mnie na testy flagowy model najnowszej serii, czyli FiiO FD5. Jak przystało na najwyższy model same słuchawki, jak i ich wyposażenie, prezentują się wyśmienicie. W komplecie dostajemy:  piękne skór

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki

    Yamaha MusicCast RX-A2A

    Kolejny miesiąc, kolejny wielokanałowy amplituner i kolejna wizyta w … a jakże, kolejnym stołecznym salonie audio. Dużo tych „kolejnych”, jednak w dobie braku, przynajmniej na razie, szans na jakiekolwiek imprezy masowe(teatry i kina otwarto na próbę) śmiało można uznać, iż dla nas – audiofilsko zorientowanej części populacji homo sapiens, takie mniej, bądź bardziej aranżowane „wyprawy” muszą nawet nie tyle zastępować, co być formą „przetrwalnikową” utrzymywania relacji i egzystencji w bądź co b

    Fr@ntz
    [email protected]
    Systemy

    Dali Rubicon 2 C

    Pomimo trudnego do przeoczenia wzrostu popularności aktywnych i bezprzewodowowych kolumn do zastosowań „cywilnych”, czyli dedykowanych audiofilom i melomanom, dziwnym zbiegiem okoliczności od mojego ostatniego spotkania z podobnymi konstrukcjami, czyli Paradigm Shift A2 i Dynaudio Xeo 4 upłynęło odpowiednio ponad osiem i niemalże sześć lat. Czyli szmat czasu i prawdę powiedziawszy trudno mi jednoznacznie określić przyczynę aż tak długiej absencji. Gdyby jednak na owe zagadnienie spojrzeć nieco s

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny

    Naim Uniti Atom

    Firmy NAIM szczególnie przedstawiać nie trzeba – to jeden z kamieni milowych rynku Hi-Fi ostatniego półwiecza. Założona 1973 roku jako owoc prac Juliana Verekera, który nie będąc usatysfakcjonowany z jakości dźwięku oferowanego przez urządzenia studyjne i estradowe, postanowił na poczet własnych potrzeb, zaprojektować i skonstruować urządzenia wzmacniające sygnał. Tak w dużym uproszczeniu powstał pierwszy komercyjny model NAIMa, wzmacniacz NAP160.   Co ciekawe w tej konstrukcji (mające

    plastik1989
    plastik1989
    Wzmacniacze 26
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock podczas używania strony.

Zarejestrowani użytkownicy mogą wyłączyć ten komunikat.