Jump to content

Triangle Borea Active BR03 BT

Pomijając wątpliwe walory natury tak sonicznej, jak i estetycznej okazjonalnie użytkowanych komputerowych głośniczków za punkt zwrotny w kontaktach z aktywnymi głośnikami klasy Hi-Fi pozwolę sobie uznać przeprowadzony na potrzeby audiostereo test AktiMate’ów Maxi . Nagle okazało się, że nie rezygnując z jakości dźwięku konwencjonalnych systemów w nader atrakcyjnej formie można zawrzeć same głośniki, napędzający je wzmacniacz, tuner FM (z RDS) / radio internetowe, streamer, stację dokującą dla iPodów/iPhone’ów a nawet zegar z budzikiem. Wydawać by się mogło, że takie wszystkomające All’in’one’y niejako z marszu staną się wyznaczającym ówczesne standardy hitem. Niestety życie ma to do siebie, że zazwyczaj mija się z pobożnymi życzeniami i skrupulatnie opracowanymi biznesplanami twórców dóbr wszelakich i tak też było w przypadku powyższych kolumienek. Co prawda od czasu do czasu gdzieniegdzie można było natrafić na ich kolejne odsłony, jednak do szerszego grona konsumentów przebić im się nie udało. Minęło dwanaście lat i niespodziewanie z podobnym do Australijczyków pomysłem „wyskoczył” francuski Triangle z niekłamaną dumą i odpowiednim medialnym szumem prezentując swoje najnowsze dzieło, czyli serię Borea Active obejmującą na chwilę obecną dwa modele – mniejsze BR02 BT i większe, stanowiące przedmiot niniejszej recenzji BR03 BT, które trafiły do naszej redakcji dzięki uprzejmości dystrybutora marki – białostockiego Rafko. I choć na pokładzie BR03 BT radio-budzika już nie znajdziemy, to na otarcie łez producent zdecydował się nie tylko na łączność bezprzewodową, lecz również DAC-a i przedwzmacniacz gramofonowy. Jeśli zatem zastanawiacie się, czy taka kondensacja ma sens, czy też okaże się zbyt przeładowanym bakaliami keksem nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do dalszej lektury.

Triangle_Borea_BR03-0001.thumb.jpg.06b88676449eb95fe50941b00149389b.jpg Triangle_Borea_BR03-0002.thumb.jpg.c80f23c127de7146d243b40851aff74d.jpg

Triangle_Borea_BR03-0003.thumb.jpg.09f6bdd24555d80be416aacb5f5b4371.jpg Triangle_Borea_BR03-0004.thumb.jpg.8f05784f15545de7f673621245935fbf.jpg

Triangle_Borea_BR03-0005.thumb.jpg.9798cc5fb21098a616ebf1a3dc813989.jpg Triangle_Borea_BR03-0006.thumb.jpg.3de0ff703ad58cff82c2128acb4d2ea9.jpg

Triangle_Borea_BR03-0007.thumb.jpg.de10ba5409047b6f77f084acbc51b1d8.jpg Triangle_Borea_BR03-0008.thumb.jpg.ff24090045c6ee7f4e71862920f13098.jpg

Triangle_Borea_BR03-0009.thumb.jpg.de374679669e2c9d4aca041955fa6543.jpg Triangle_Borea_BR03-0010.thumb.jpg.beaf990ac2f264357a2ced1c19154837.jpg

Triangle_Borea_BR03-0011.thumb.jpg.31220e3cfcc205f9a650d78430848a4f.jpg Triangle_Borea_BR03-0012.thumb.jpg.8355855a6e02efad212f909c31e1670c.jpg

Dogrywając szczegóły spedycyjnej i mając na uwadze czysto praktyczne aspekty, które dziwnym zbiegiem okoliczności w lwiej części przypadków rozmijają się z naszymi wybujałymi ambicjami, jedynie z przyzwyczajenia, niejako pro forma, zagaiłem, czy byłaby szansa abyśmy na testy otrzymali niekoniecznie smutną jak wyraz pyska Basseta  parkę. Chodzi bowiem o to, że większość dystrybutorów w testowy obieg puszcza „najbezpieczniejszą”  - czarną wersję, które to wykończenie (podobno) najlepiej się sprzedaje. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w słuchawce usłyszałem, że nie ma najmniejszego problemu – wyślą Oak Green. Czyli jednak można, za co już na starcie należą się gromkie brawa. A już przechodząc do konkretów, szczerze trzeba przyznać, że Francuzi sumiennie odrobili pracę domową, gdyż BR03 prezentują się na tyle atrakcyjnie, że otrzymawszy je, dosłownie chwilę po wypakowaniu musiałem się upewnić, iż podawana przez dystrybutora ma stronie i w liście przewozowym cena 2 995 PLN dotyczy pary kolumn a nie pojedynczej sztuki. Krótko mówiąc 3-ki łapią za oko kusząc swą wartością postrzeganą zdecydowanie przekraczającą to, czego oczekiwać będzie za nie sprzedawca przy kasie. Po pierwsze są dość pokaźnych rozmiarów, co niejako już na starcie daje szanse na spełnienie deklaracji producenta o ich zdolności nagłośnienia nawet 40 metrowych pomieszczeń. Po drugie skrzynie dostarczonej parki pokryto dębowym, nader udanie imitującym naturalny, laminatem a front otrzymał zielonkawo morskie malowanie. Do wyboru jest również opcja niebieska, kremowa, jak i dwie „monochromatyczne”  - czarna i kremowa. Znajdujące się na froncie firmowe przetworniki, czyli uzbrojony w charakterystyczny dyfuzor, jedwabny 1” tweeter i biało-czarny celulozowy 6,5” nisko-średniotonowiec przed oczami ciekawskich chronią magnetycznie montowane tekstylne maskownice. Ponieważ to w lewej kolumnie umieszczono całą odpowiedzialną za pracę zestawu elektronikę, to właśnie w jej prawym górnym rogu umieszczono niewielką diodę informującą o statusie pracy i wybranym źródle. Rzut oka na ściany tylne już całkowicie rozwiewa wątpliwości kto tu rządzi, bowiem o ile plecy prawej kolumny nie odbiegają zbytnio od ogólnie przyjętych norm obejmując podwójne ujścia kanałów bas-refleks i pojedyncze terminale głośnikowe, to lewa do powyższego zestawu  dokłada jeszcze zaskakująco rozbudowany metalowy panel sterowania. Na eleganckim czarnym szyldzie znajdziemy bowiem pokrętło głośności, wejścia liniowe Aux (mini jack) i RCA z przełącznikiem aktywującym sekcję obsługującego wkładki MM przedwzmacniacza gramofonowego – stąd obecność zacisku uziemienia, cyfrowe wejście optyczne i koaksjalne oraz wyjście subwooferowe. Listę zamyka gniazdo zasilające IEC i włącznik główny. To jednak nie wszystko, gdyż Borea z otoczeniem komunikuje się również bezprzewodowo – za pośrednictwem Bluetooth 5.0 wspierającym kodeki aptX, aptX HD, aptX Low Latency, SBC, AAC audio.
Jeśli chodzi o szczegóły natury technicznej, to 3-ki poza wspomnianą kompatybilnością z gramofonami wyposażonymi we wkładki MM (od razu zdradzę, że i z wysokopoziomowymi MC też się bezproblemowo dogadują) obsługują sygnał cyfrowy 48kHz/24-bit a w roli „napędu” wykorzystano D-klasowe moduły o mocy 60W na kanał.
Choć trudno w to uwierzyć, szczególnie patrząc na Triangle przez pryzmat ceny i wyposażenia, obudowy 3-ek wykonano z HDF-u i wyposażono w autorski system DVAS (Driver Vibration Absorption System), czyli wewnętrzne wzmocnienia z MDF-u i pianki EVA, redukujący wibracje generowane przez głośnik średnio-niskotonowy.
Na wyposażeniu znalazł się również poręczny pilot, kabel zasilający, 3m przewód głośnikowy (którego lepiej nawet nie wypakowywać z pudła), komplet gumowych, zapobiegających przesuwaniu i rysowaniu podstaw, samoprzylepnych nóżek.

Przechodząc do części poświęconej brzmieniu naszych gościń (ach te feminatywy) już na wstępie miałbym do ich przyszłych użytkowników gorąca prośbę. Otóż pod żadnym pozorem nie kierujcie się przy ich ustawianiu materiałami reklamowymi producenta. Nie od dziś bowiem wiadomo, że to, co lansują dekoratorzy wnętrz i odpowiedzialni za spójny layout graficy w 99,9% ma się nijak do logiki, praw fizyki i zdrowego rozsądku. A Triangle Borea Active BR03 BT są tego najlepszym przykładem. Są to bowiem kolumny nie dość, że wentylowane do tyłu, to przede wszystkim grające dźwiękiem na tyle potężnym, że każdorazowa próba dosunięcia ich do ściany, bądź wciśnięcia w nie daj Boże meblościankę, bądź płytką półeczkę musi i zapewne skończy się sromotną klęską. Mówiąc wprost 3-ki potrzebują wokół siebie przestrzeni, więc te minimum pół a jeszcze lepiej metr „powietrza” za sobą mieć muszą. Podobnie sprawy mają się z tym, na czym stoją, gdyż ulokowanie ich na jakimś skrzyniowym meblu spowoduje oczywiste podbicie najniższych składowych a na ich niedobór Triangle najdelikatniej rzecz ujmując nie cierpią. Zatem jedyne, co warto mieć na uwadze jeśli chodzi o marketingową beletrystykę, to zdolność Triangli do nagłaśniania naprawdę sporych kubatur, więc wspomniana deklaracja producenta o 40-metrowych salonach wydaje się w pełni realna. I to bez sięgania po wspomaganie subwooferem. W związku z powyższym warto już na dzień dobry zadbać o odpowiednią przestrzeń i możliwie solidne standy na których to 3-ki będą miały szanse pokazać pełnię swoich możliwości, a te są nad wyraz imponujące.
Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście potęga ich brzmienia dość jasno sugerująca, że prędzej my, o sąsiadach nawet nie wspominając, skapitulujemy aniżeli one dostaną zadyszki. Całe szczęście zamiast monotonnego dudnienia Triangle umiejętnie unikają boomboxowych skojarzeń oferując bas imponujący tak w skali, zejściu i kontroli, lecz bez tendencji do anektowania reszty podzakresów, bądź zaburzania równowagi tonalnej. Dzięki temu nawet obfitujący w iście infradźwiękowe a przy tym mięsiste pomruki album „More than Just a Name” Infected Mushroom raczej wgniatał w fotel, porywał z niego i poniewierał, aniżeli otulał i przytłaczał. Z kolei „Under a Godless Veil” Draconian przejeżdżał po słuchaczach niczym piekielny walec. Z ciężkimi, typowo doomowymi gitarowymi riffami udanie kontrastował iście anielski wokal  Heike Langhans przełamywany brutalnym growlem Andersa Jakobssona a całość tworzyła ścianę dźwięku swym gabarytem i solidnością z powodzeniem mogącą konkurować z większością potężnych podłogówek. Tak, tak, to nie przesada - BR3-ki śmiało mogą stawać w szranki ze zdecydowanie bardziej postawną konkurencją i choć do dynamicznych możliwości Wilson Six Power nieco im brakuje, to już pod względem wyrafinowania i rozdzielczości górą będą francuskie monitory.
Średnica swą intensywnością nawet nie myśli ustępować najniższym składowym, więc czaruje nie tylko wysyceniem i sugestywną bliskością, lecz przede wszystkim ponadprzeciętną komunikatywnością. Zarówno melancholijny wokal Aleah Stanbridge na „Hour of the Nightingale” Trees of Eternity, jak i rozedrgany Sandi Thom na „The Covers Collection” zyskały przez to na mocy, wypełnieniu i ekspresji. Co ciekawe niski tembr głosu Cassandry Wilson nie został pogłębiony, więc od razu możemy z listy ewentualnych zarzutów wykreślić te dotyczące zbytniego podkolorowania, czy też przesunięcia równowagi tonalnej. Jedyne, co w przypadku autorki takich perełek jak „Traveling Miles” można zauważyć, to pewna tonizacja i wygładzenie jej delikatnego seplenienia, czyli akcentowania wszelakiej maści sybilantów, co niezwykle trudno uznać na tym pułapie cenowym za wadę.
Niejako na deser zostawiłem wysokie tony. Powodem takiego stanu rzeczy jest poniekąd pewien stereotyp i „umowna” łatka firmowej „charakterności” francuskich kolumn. Tymczasem BR03 BT nic sobie z owych całkowicie chybionych pomówień nie robiąc grają zaskakująco gładką, słodką i daleką od ostrości górą. Nie oznacza to bynajmniej jakiegoś gaszącego dźwięk i redukującego efekty przestrzenne przyciemnienia i wycofania, lecz raczej dążenie do możliwie idealnej koherencji z resztą podzakresów, oraz niechęć do piętnowania słabszych realizacji. I tu ciekawostka, bowiem po Bluetooth góra jest nieco bardziej zaokrąglona aniżeli z wejść analogowych, bądź cyfrowych, ale są to różnice niejako kosmetyczne, więc przełączając się między źródłami raczej nie należy spodziewać się dramatycznych zmian w estetyce grania tytułowych kolumn. Dlatego też Roberta Mameli na „'Round M: Monteverdi Meets Jazz” bez trudu jest w stanie zbliżyć się do górnej granicy słyszalności współczesnej młodzieży, co pokazać ile niuansów i emocji drzemie w rejonach, które w budżetowych i niezbyt udanych zestawieniach bądź to zdejmują z zębów kamień wraz ze szkliwem, bądź niebezpiecznie zbliżają się do granicy komfortu.

Triangle Borea Active BR03 BT to nie tyle kolumny, co kompletny system wymykający się prostym ocenom. Z jednej strony kusi bowiem wynikającą z daleko posuniętego zintegrowania wszechstronnością, lecz jednocześnie owa kumulacja budzi w pełni uzasadniona obawę o jakość poszczególnych sekcji. Tymczasem powyższy test jest najlepszym dowodem na to, że nie taki diabeł straszny, jak go malują i o ile tylko oferta dostępnych na pokładzie BR03 BT funkcji i przyłączy okaże się dla nas wystarczająca, to prawdę powiedziawszy można się na nie decydować niemalże w ciemno. Szanse „wtopy” oceniam bowiem jako bliskie zeru a próby, szczególnie te zwieńczone sukcesem, złożenia systemu choćby zbliżonego klasą dźwięku z odrębnych komponentów śmiało możemy uznać za równie realne jak bajki o czarnej Wołdze.  Krótko mówiąc Triangle wypuściło na rynek prawdziwy hit i tylko od Was zależeć będzie, czy się na niego zdecydujecie, czy też będziecie woleli układać muzyczno-dźwiękowe kalambury z niekoniecznie do siebie pasujących elementów. A w Triangle’ach Borea Active BR03 BT wszystko do wszystkiego pasuje i to po prostu słychać od razu po wyjęciu z pudełka.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature) + Finite Elemente Cerabase compact
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini + I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³ + Graphite Audio IC-35 Isolation Cones
– Kolumny: Dynaudio Contour 30 + podkładki Acoustic Revive SPU-8 + kwarcowe platformy Base Audio
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference; Acrolink 7N-A2070 Leggenda
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2; Vermöuth Audio Reference USB
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Vermöuth Audio Reference Loudspeaker Cable + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Switch: Silent Angel Bonn N8 + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Silent Angel Forester F1 + Luna Cables Gris DC
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VM


Dystrybucja: Rafko
Cena: 2 995 PLN (para)

Dane techniczne
Konstrukcja: dwudrożne, aktywne, wentylowane
Skuteczność: 90dB
Impedancja: 8 Ω (min. 4,2 Ω)
Pasmo przenoszenia: 47 - 22.000Hz (+/- 3dB)
Moc wbudowanego wzmacniacza: 2 x 60W
Zastosowane głośniki: 1” jedwabny wysokotonowy z systemem EFS, korektorem fazy i magnesem neodymowym; 6,5” nisko-średniotonowy z masy celulozowej
Komunikacja bezprzewodowa: Bluetooth 5.0 (max. 48kHz/24-bit)
Obsługa kodeków Bluetooth: aptX, aptX HD, aptX Low Latency, SBC, AAC audio
Wejścia: optyczne, koaksjalne, para RCA (line/phonostage MM), AUX mini Jack 3.5mm
Wyjścia: sub-out
Dostępna kolorystyka: Black Ash; Light Oak; Light Oak Blue; Oak Green; Cream
Wymiary (W x S x G): 36 x 26 x 31,4 mm
Waga: 14,2 kg




User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Bang & Olufsen Beoplay H95

    Podobnie jak w zeszłym, również i w tym miesiącu, pozostając w obszarze niekrępującej ruchy bezprzewodowości, po stricte kieszonkowych, dokanałowych „pchełkach” EQ, dzięki zaangażowaniu Sieci Salonów Top HiFi & Video Design udało nam się pozyskać na testy nieco bardziej poważną tak pod względem gabarytów, jak i ceny propozycję. W dodatku propozycję pochodzącą z katalogu Bang & Olufsen, czyli nie ruszając się nawet o krok z „Farmy” w Struer możemy wygodnie rozsiąść się fotelu, bądź hotelo

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Słuchawki

    Bang & Olufsen EQ

    Skoro wakacyjna aura sprzyja wszelakiej maści aktywności outdoorowej, to starając się dostosować do otaczających nas, jakże pięknych okoliczności przyrody, zamiast urządzeń stricte stacjonarnych po raz kolejny wzięliśmy pod lupę akcesorium śmiało aspirujące do miana niezbędnika współczesnego audiofila. Mowa oczywiście o słuchawkach nie tyko dokanałowych, co w pełni bezprzewodowych (true wireless), gdyż nikomu choćby odrobinę zaznajomionym z tematem nie trzeba uświadamiać, że plączący się w okoli

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Słuchawki

    Bowers&Wilkins Px7 S2

    Kiedy blisko pięć lat temu Bowers&Wilkins wprowadzał do swojego portfolio pierwsze PX-y jasnym stało się, że dział słuchawkowy zamiast być marginalnym dodatkiem do stricte kolumnowej oferty, jak to ma miejsce u części konkurencji, niejako na starcie dostał zielone światło do światowej ekspansji. Przesadzam? Bynajmniej, gdyż od tamtego momentu to właśnie B&W awansowało do grona marek pierwszego wyboru, przynajmniej jeśli chodzi o konstrukcje bezprzewodowe i choć, przynajmniej na razie, ni

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Słuchawki

    Bang & Olufsen Beoplay EX

    Ledwo w szkołach zabrzmiał ostatni dzwonek, kartka w kalendarzu przeskoczyła na lipiec i nie wiadomo kiedy nastały wakacje. Parkingi pod blokami świecą pustkami, dzieciarnia od bladego świtu po środek nocy zatyka internet i nawet jakby korków w porannym i popołudniowym szczycie robiło się mniej. Oczywiście S8-ka stoi niemalże permanentnie, ale taki widocznie jej urok. Grunt, że kto żyw i komu stopy procentowe wraz z szalejącą inflacją pozwalają opuszcza nagrzane wielkomiejskie mury i rusza na da

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Słuchawki

    Copland CSA70

    Po bardzo miło wspominanej hybrydowej integrze CSA100 przyszła pora nie nieco młodsze i skierowane do nieco szerszego aniżeli do tej pory grona duńskie rodzeństwo. W tzw. międzyczasie okazało się bowiem, że Copland, wbrew panującej modzie na atakowanie audiofilskiego Olimpu konstrukcjami w cenie luksusowego wozidła, bądź kawalerki z fosą na Oficerskim Żoliborzu, zdecydował się zainteresować pułapem wydawać by się mogło zarezerwowanym i zdominowanym przez wysokie modele wytwórców jeśli nie „korpo

    Fr@ntz
    Fr@ntz
    Wzmacniacze
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.