Jump to content

Wilson Six Power

Fr@ntz

Zgodnie z zasadą mówiącą, że do trzech razy sztuka, po niewielkich półkowo/podstawkowych Elacach Vela BS403 i soundbarze Denon Home Sound Bar 550 przyszła pora na kolejną intrygującą propozycję dla wszystkich tych, którzy chcieliby delektować się ulubioną muzyką we własnych czterech kątach a miejsca mają tyle co mają, czyli … niewiele. W dodatku nasz dzisiejszy obiekt testu niby swą aparycją w sposób nader oczywisty nawiązuje do ze wszech miar konwencjonalnych konstrukcji, lecz jednocześnie kryje w sobie całkiem atrakcyjne rozwiązanie. Mowa bowiem o mających dosłownie wczoraj swój debiut półaktywnych kolumnach Wilson Six Power, za projektem których stoi Horn - nasz rodzimy dystrybutor m.in. Denona, Marantza, Sonus fabera i jeszcze wielu nie mniej znanych marek, a które mają, przynajmniej teoretycznie, zapewniać doznania podobne do tych, gdy oprócz pasywnego nagłośnienia do głosu dochodzi również nie jeden a … dwa aktywne subwoofery.

Wilson_Six_Power-0001.thumb.jpg.7db30273820de7cf9fe15fb1b60d68ce.jpg Wilson_Six_Power-0003.thumb.jpg.c8d7684c843ffe2c117e51124b5c563b.jpg

Wilson_Six_Power-0004.thumb.jpg.6a9f51a136571d94922f6b5c00867b78.jpg Wilson_Six_Power-0006.thumb.jpg.132650679fdd966f13385b46789e2824.jpg

Wilson_Six_Power-0007.thumb.jpg.187f26746b68ee3f95643e0edf58d246.jpg Wilson_Six_Power-0008.thumb.jpg.7f9e99bc9f7853b1753f2699fadee769.jpg

Wilson_Six_Power-0009.thumb.jpg.8d75b7d14335b39424fea0082e3af1b2.jpg Wilson_Six_Power-0010.thumb.jpg.0c8c49f42324e0b71a8ca759c4bd660e.jpg

Wilson_Six_Power-0011.thumb.jpg.63356aca6533f0a20167ba06fdb4a4d4.jpg Wilson_Six_Power-0012.thumb.jpg.8f1870525375798d7c2f00d1b04b8940.jpg

Wilson_Six_Power-0013.thumb.jpg.dab01ea21fc5dc95206803dfb4f6dcfd.jpg Wilson_Six_Power-0016.thumb.jpg.d3ebad73f13df3ddb2acbb54b0feae08.jpg

Wilson_Six_Power-0014.thumb.jpg.ba60d75c703e6a4ba605e15fdd28cad2.jpg Wilson_Six_Power-0015.thumb.jpg.a606e11575084b2e1ad4fc8272ed05ce.jpg

Wilson_Six_Power-0018.thumb.jpg.bd5a1aadbcdd3643240d36a33ef4a2c0.jpg Wilson_Six_Power-0019.thumb.jpg.2a82c0fe5a43abab3bd691ddb3a93730.jpg

Wilson_Six_Power-0020.thumb.jpg.2b397e1a6eefa7381b03057f3d16301e.jpg Wilson_Six_Power-0021.thumb.jpg.27c466751361dca6fe6592633beaf232.jpg

Wilson_Six_Power-0022.thumb.jpg.80cec70caadf5b373a4654f05adf84f3.jpg Wilson_Six_Power-0023.thumb.jpg.01973040329a009a0dca200f9c2c79e5.jpg

Wilson_Six_Power-0024.thumb.jpg.b261f03227e528dc4b3ac81c735a0ab4.jpg Wilson_Six_Power-0025.thumb.jpg.d39d5ee110380145465d7644e9b2b7f2.jpg

Wilson_Six_Power-0027.thumb.jpg.c75ca0cf2a3d75938736caa76d88d732.jpg Wilson_Six_Power-0028.thumb.jpg.798042c2485e8a19989bc10a32347238.jpg

Wilson_Six_Power-0029.thumb.jpg.ec31591f233be9cf10ef2da6d0fdeaac.jpg Wilson_Six_Power-0030.thumb.jpg.20473107a08b3743a2e553aff67632f3.jpg

Wilson_Six_Power-0031.thumb.jpg.22548a07ae0028bf819fb7b68ad609a2.jpg Wilson_Six_Power-0032.thumb.jpg.4df092e688785c06d29b847bfa973c82.jpg

Wilson_Six_Power-0034.thumb.jpg.5432514e4043e06fe864da33e8eb5cc3.jpg Wilson_Six_Power-0035.thumb.jpg.599b451a9d2273d4ad0b18907aeb1ba9.jpg

Wilson_Six_Power-0036.thumb.jpg.cfd5a01817b97de5dc65782daf032a08.jpg Wilson_Six_Power-0037.thumb.jpg.170042ef9447f7d4112f188320520920.jpg

Wilson_Six_Power-0038.thumb.jpg.c13b0f58069ae44cc73a44e34e462337.jpg Wilson_Six_Power-0039.thumb.jpg.8e754038d2fd33c6f858ceb8196a0093.jpg

Wilson_Six_Power-0040.thumb.jpg.a3e34f52260173f288c3c8c916595fc1.jpg Wilson_Six_Power-0043.thumb.jpg.c5849d3973dd112ce4db70112e3da341.jpg

Wilson_Six_Power-0041.thumb.jpg.d20e01c0832416b15231bfb73b7201e4.jpg Wilson_Six_Power-0042.thumb.jpg.1f30c1e69316b3883c450ef66af538c3.jpg

Wilson_Six_Power-0044.thumb.jpg.a63d91637dd2c28c944e523dc0df5cdb.jpg Wilson_Six_Power-0045.thumb.jpg.9a9996f4a181be11630a5918261aecb2.jpg

 

Biorąc pod uwagę deklarowane przez producenta „dobrodziejstwo inwentarza” i oscylującą w okolicach 3 kPLN cenę naszych bohaterek, udając się do stołecznego salonu Audio Forum mieszczącego się przy ul. Powązkowskiej 40, zachodziłem w głowę jak bardzo trzeba było iść na kompromis, by z jednej strony zmieścić się w założonym budżecie a z drugiej nie zepsuć całkiem niezłej opinii marki, na jaką ciężko przez ostatnie lata pracowały m.in. niezwykle udane EL-8. Pierwszy rzut oka na zaskakująco zgrabne, choć utrzymane w skromnej czerni metrowe podłogówki okazał się całkiem bezbolesny. Niby czarna, winylowa okleina przypomina czasy, gdy w segmencie budżetowym niezwykle popularne były Tannoye z serii M i Eltaxy Liberty a było to … mniejsza z tym kiedy, jednak mając na uwadze pułap cenowy w jakim Wilsony mają walczyć wstydu bynajmniej nie ma. Tym bardziej, że na ich frontach pyszni się nad wyraz imponująca bateria przetworników. Szczęśliwi nabywcy mają bowiem do dyspozycji 1” kopułkę tekstylną i kwartet 6½" wooferów z których górna para podzieliła pomiędzy siebie role średnio-niskotonowego i niskotonowego a dolny duet, o nieco większych nakładkach przeciwpyłowych i większym skoku stanowi aktywną, zasilaną 60W D-klasowym wzmacniaczem sekcję niskotonowa, czyli de facto zintegrowany z całością subwoofer. Skrzynie są wentylowane do tyłu, więc warto zapewnić im co najmniej metr odstępu od ściany tylnej a w zależności od docelowego lokum i preferencji posiadaczy można je ustawić na gumowych nóżkach, bądź kolcach.
Skoro Wilsony mogą pochwalić się „pierwiastkiem aktywności” trudno się dziwić, iż ich „plecy” oprócz wspomnianych ujść kanałów bass-refleks mieszczą również nieco bardziej, aniżeli w konstrukcjach pasywnych, rozbudowane interfejsy przyłączeniowe. I tak, oprócz podwójnych terminali głośnikowych znajdziemy tam również wejście RCA dla aktywnej sekcji basowej, trójpozycyjny suwak trybu pracy, gniazdo zasilające wbudowany wzmacniacz i włącznik główny. To jednak nie wszystko, gdyż nieopodal górnej krawędzi umiejscowiono dodatkowy panel sterujący z dwoma pokrętłami odpowiedzialnymi za ustawienie górnej częstotliwości do jakiej powinna zapuszczać się sekcja aktywna (50-200Hz), oraz jej głośności.
Z drobiazgów natury estetycznej warto skomplementować Wilsony za mocowane magnetycznie maskownice i dyskretny element dekoracyjny w postaci delikatnie podświetlonego logotypu znajdującego się tuż nad krawędzią dolną. Niby duperelek, jednak dzięki niemu nie musimy zastanawiać się, czy kolumny mają subwoofery włączone, czy jednak musimy się podnieść z fotela i je uaktywnić. Jeśli zaś chodzi o salonową konfigurację, to tym razem posłużyłem się, oprócz znanego z odsłuchów Denona AVC-A110, okablowania kolumnowego QED Supremus Speaker Cable, przewodami sygnałowymi i zasilającymi Synergistic Research a w roli amplifikacji wystąpił 11.2-kanałowy amplituner Denon AVC-X6700H. Przesada? Bynajmniej, gdyż po pierwsze moim celem było wyciśnięcie z Wilsonów wszystkiego, co fabryka dała, a po drugie, z racji ich aktywności, potrzebowałem wzmocnienia posiadającego nie tylko dwa wyjścia na subwoofer, lecz również radzącego sobie w konfiguracji stereofonicznej a ww. „piecyk” oba powyższe kryteria spełniał.

No to co, słuchamy?  Słuchamy, w dodatku nie w dwóch, jak wstępnie zakładałem, lecz w trzech konfiguracjach i żeby było ciekawiej trzecia poniekąd nie tylko „wyszła w praniu”, co nie do końca jest zgodna ze sztuką. Nie uprzedzajmy jednak faktów.
Na pierwszy ogień poszła bowiem konfiguracja w której Wilsony napędzane były jedynie z wejść głośnikowych, czyli do subów sygnał dostarczały dolne terminale głośnikowe (konieczne jest stosowanie zworek, bądź bi-wiringu/ampingu) i pomimo wielce imponującej baterii wooferów powiem szczerze, że nawet na „Hardwired…To Self-Destruct” Metallici tytułowym kolumnom szalenie daleko było do jakiś spektakularnych i wgniatających w fotel infradźwiękowych uniesień, czy zwyczajowej ściany dźwięku. Wręcz przeciwnie – całość brzmiała zaskakująco może nie tyle lekko i zwiewnie, co … liniowo. Bas był krótki, dobrze zróżnicowany i świetnie trzymał timing, jednak podświadomie czułem, że tak liniowa charakterystyka niekoniecznie może przypaść do gustu docelowemu odbiorcy, czyli domniemanemu - ustalonemu przez producenta „targetowi”. Całe szczęście osobiście do owego grona nawet przez moment aspirować nie zamierzałem, więc korzystając z okazji pozwoliłem sobie na jeszcze kilka utworów z „III”-ki Lion Sheperd i „Close to Me” Susan Wong. Werdykt? Pełna kultura, czyli i z dedykowanych zbuntowanym nastolatkom i miłośnikom iście dyskotekowej charakterystyki kolumn jak się chce da się wykrzesać całkiem pokaźne pokłady wyrafinowania.
Idźmy jednak dalej. Usuwamy zworki, wpinamy QED-y w górne terminale a suby dostają dedykowany sygnał prosto z Denona. Na playliście ponownie pojawia się Meta i … już nie ma zmiłuj. Dół jasno daje do zrozumienia kto tu rządzi i jeśli tylko nie chcemy na odsłuch zaprosić sąsiadów i/lub dzielnicowego warto zachować umiar w ilości decybeli zarezerwowanych dla najniższych składowych, których jest po prostu dużo. Oczywiście wyznawcy hasła „no bass, no fun” będą wniebowzięci, ale tak na zdrowy rozsądek, nie po to sięga się po ww. Susan Wong, by oczekiwać po niej, że nagle zaśpiewa growlem i udowodni, że ma „wygar” niczym Alissa White-Gluz z Arch Enemy. Dlatego warto nawet dłuższą chwilkę poświęcić na zabawę dostępnymi pokrętłami i wybrać kompromis pomiędzy ilością i jakością dołu, co dobrze wyjdzie nie tylko naszym relacjom z resztą domowników i sąsiadami, co również m.in. wysyceniu średnicy, która będzie mogła pokazać nam nieco więcej aniżeli sygnalizować swoja obecność z dalszych rzędów. Jeśli jednak mamy to szczęście, że dysponujemy wolnostojącym lokum, mamy słabość do tzw. muzyki tanecznej a i pląsy w mniejszym (cały czas mamy pandemię) gronie nie są nam obce, to z takim set-upem możemy wyszaleć się do białego rana.
Niejako na deser zostawiłem jednak konfigurację nie do końca zgodną z założeniami konstruktorów, lecz po konsultacji z PM-em Wilsona i uzyskaniu gwarancji, że prowadzone eksperymenty nie stanowią żadnego zagrożenia tak dla kolumn, jak i elektroniki, do ich sekcji basowych sygnał doprowadziłem zarówno terminalami głośnikowymi, jak i wejściem subwooferowym. Rezultat?  Przechodzący moje najśmielsze przypuszczenia, gdyż osiągnięta została pełna symbioza obu powyższych charakterystyk. Z jednej strony otrzymałem bowiem świetną (pamiętajmy o pułapie na jakim się poruszamy) rozdzielczość i kontrolę nad całym pasmem a jednocześnie ponadprzeciętną motorykę i wysycenie nie tylko dołu, lecz również średnicy okraszone perlistą górą. Oczywiście ów efekt nie pojawił się sam, gdyż również i tym razem konieczne okazały się drobne korekty nastaw, lecz to nie jest żadna wiedza tajemna i jeśli tyko słoń na ucho nam nie nadepnął, to sami doskonale będziemy wiedzieli, kiedy jest tak, jak być powinno, a kiedy coś się mówiąc wprost rozjeżdża. Co ciekawe, właśnie przy takim ustawieniu wcale nie trzeba nie tylko zbytnio podbijać dołu, co spokojnie można zejść z częstotliwością graniczną subwooferów a i tak i tak ich zbawienny wpływ odczujemy w postaci lepszej komunikatywności partii wokalnych i bardziej precyzyjnemu ogniskowaniu źródeł pozornych na całkiem realistycznej i dobrze rozplanowanej scenie dźwiękowej. Nie wierzycie? No to umówcie się na odsłuch i dla pewności włączcie polifoniczny „Time” Jacoba Mühlrada i The Swedish Radio Choir. To powinno wystarczyć.

Zakładam, że w zamyśle konstruktorów Wilson Six Power miały być budżetowym substytutem zestawu wspomaganych subwooferem / parą takowych frontowych podłogówek. Tymczasem nawet w czysto stereofonicznej konfiguracji da się z nimi osiągnąć wielce satysfakcjonujące efekty, tym bardziej, że w zależności od okoliczności i chwilowych potrzeb możemy w tzw. okamgnieniu zmienić ich charakterystykę a tym samym dopasować ich brzmienie do własnego widzimisię. Jeśli zatem nie dysponujecie lokum, w którym miejsca na konwencjonalny subwoofer nie ma a dołu pasma wyraźnie brakuje, to odsłuch Six Powerów powinien być czystą formalnością.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Horn
Cena: 3 200 PLN

Dane techniczne
Konstrukcja: wentylowana typu Bass Reflex
Pasmo przenoszenia [+/-3] dB [Hz]: 40 - 20 000 Hz
Czułość [2.83 V/1 m] [dB]: 90 dB
Impedancja: 4-8 omów
Maksymalny poziom SPL [dB]: 110 dB
Moc wyjściowa: 60 W (RMS) - [email protected]%
Rekomendowana moc wzmacniacza : 50-220 W
Częstotliwość podziału zwrotnicy [Hz]: 700 Hz / 2 500 Hz
Przetwornik wysokotonowy: 1" (25mm) kopułka tekstylna
Przetwornik nisko-średniotonowy: 1 x 6½"
Przetwornik niskotonowy: 1 x 6½"
Aktywne przetworniki niskotonowe: 2 x 6½" o długim skoku
Wejście: mono RCA
Zasilanie: 100-240V, 50/60 Hz AC
Terminale głośnikowe: podwójne
Akcesoria dołączone do zestawu: kolce
Wymiary (S x W x G): 195 x 1000 x 310 mm
Waga netto: 16 kg

Wydrukuj lub zapisz jako PDF



User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Rosso Fiorentino

    Rosso Fiorentino | Salon Q21 wyłącznym dystrybutorem marki na terenie Polski   Rosso Fiorentino - tłumacząc z włoskiego Czerwony Florentyńczyk - to przydomek jaki nadano Giovani Battista di Jacopo - XVI-wiecznemu malarzowi o rudych włosach. Tak też Francesco Rubenni - twórca marki postanowił nazwać powołaną do życia przez siebie firmę. Ma ona swoją siedzibę we Florencji - stolicy Toskanii. „RF to entuzjazm dla magii, która dzieje się za każdym razem, gdy tworzymy "brzmiącą maszynę",

    Espectro
    Espectro
    Newsy

    Wilson Six Power

    Zgodnie z zasadą mówiącą, że do trzech razy sztuka, po niewielkich półkowo/podstawkowych Elacach Vela BS403 i soundbarze Denon Home Sound Bar 550 przyszła pora na kolejną intrygującą propozycję dla wszystkich tych, którzy chcieliby delektować się ulubioną muzyką we własnych czterech kątach a miejsca mają tyle co mają, czyli … niewiele. W dodatku nasz dzisiejszy obiekt testu niby swą aparycją w sposób nader oczywisty nawiązuje do ze wszech miar konwencjonalnych konstrukcji, lecz jednocześnie kryj

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny

    Wracają imprezy masowe

    Świetna informacja dla wszystkich wielbicieli koncertów i festiwali. Jak donosi nasz informator, dzięki źródłom zaprzyjaźnionym z Ministrem Kultury, już od 1 czerwca wrócą nasze ukochane imprezy! Nie będzie to jednak oczywiście takie proste. Na wejściu na impreze będzie skanowany odpowiedni QR kod, a użytkownicy będą musieli przestrzegać ścisłych norm sanitarnych. Jak w praktyce będzie to wyglądało? Obecnie dyskutowanych jest kilka wariantów. Jednym z nich są specjalne bańki, w których będą

    audiostereo.pl
    audiostereo.pl
    Newsy 8

    iFi Audio iDSD Diablo

    IFI rozpoczął 2021 rok kolejną premierą przetwornika i wzmacniacza słuchawkowego o wymownej nazwie iFi iDSD Diablo. Patrząc na nowy desing, zastanawiamy się, dlaczego Diablo? Bo w kolorze diabelskiej czerwieni, bo gra mocnym diabelskim dźwiękiem, bo jest diabolicznie szybki? A może czerwony jak purystyczne Ferrari, okrojony z ulepszaczy i tak zwanych bajerów, a nastawiony na moc, szybkość, wyrafinowany, idealny dźwięk? Sprawdźmy sami, jaki był zamysł konstruktorów iFi. Projekt jest odważny. ID

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria

    Audeze Penrose

    Dawno, dawno temu, kiedy szczytem szczęścia była możliwość wdzwonienia się w ogólnopolski numer dostępowy tzw. komputerowy sprzęt audio ograniczał się z reguły do wątpliwej proweniencji plastikowych głośniczków Tracera, bądź co bardziej zaradne jednostki mogły pochwalić się posiadaniem setu 2+1 Creative’a i o dziwo wszyscy byli z tego stanu rzeczy zadowoleni. A dzisiaj? Milisekundowe lagi dyskwalifikują produkt, wszystko musi być pro i ultra, a rynek akcesoriów oprócz dedykowanych podkładek i tr

    Fr@ntz
    [email protected]
    Słuchawki
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock podczas używania strony.

Zarejestrowani użytkownicy mogą wyłączyć ten komunikat.