Jump to content
Słuchawki

Audeze LCD-5

Idąc za ciosem i wcześniejszymi zapowiedziami, iż tegoroczny finisz będzie wybitnie słuchawkowy i to słuchawkowy w starym, przewodowym stylu, znaczy się w 2/3 publikacji, choć wyłamującego się z powyższego klucza bohatera finalnej recenzji na razie nie zdradzę, tym razem na redakcyjny tapet trafiły konstrukcje o zdecydowanie pokaźniejszej aniżeli wcześniej recenzowane Audeze Euclid  posturze. Zanim jednak do nich przejdę i poddam możliwie wnikliwej wiwisekcji chciałbym na wstępie nieśmiało przypomnieć o fakcie mojego może nie tyle pozbawionego entuzjazmu, co raczej dość neutralnego podejścia do pomysłu posiadania równoległego, możliwie wysokiej klasy systemu słuchawkowego. Tak już mam, że ekstrawertyczne doznania nauszne, czyli sesje zarezerwowane tylko i wyłącznie dla mnie w domowych pieleszach dopuszczam, acz wybitnie okazjonalnie, jednocześnie z większą przychylnością zerkając w ich stronę podczas wszelakiej maści dłuższych wyjazdów, kiedy to brak ulubionej muzyki mógłby stać się bardziej dotkliwy. Są jednak momenty, gdy owa neutralność traci swą rację bytu a w mych zwojach mózgowych zaczynają się rodzić myśli tyleż odważne, co mocno zagrażające i tak już nadwyrężonemu budżetowi. I właśnie jeden z takich momentów nadszedł, gdyż dzięki uprzejmości dystrybutora - Sieci Salonów Top HiFi & Video Design trafiło w me ręce jeszcze pachnące fabryką najnowsze dzieło specjalistów od słuchawek planarnych, czyli zjawiskowe Audeze LCD-5.

Audeze_LCD-5-0001.thumb.jpg.1cebf8b032c8e544e85299de2a3a22e5.jpg Audeze_LCD-5-0002.thumb.jpg.5007029700a83548e3eaff4debdb4edf.jpg

Audeze_LCD-5-0003.thumb.jpg.d9fd7fecf8dd2a47c77cc2d2309bb845.jpg Audeze_LCD-5-0004.thumb.jpg.a397c90efe8a3e61f983f84ad2621e94.jpg

Audeze_LCD-5-0005.thumb.jpg.8641d93b20447c2bc3916b535eff4cb5.jpg Audeze_LCD-5-0006.thumb.jpg.8c549285548c5a9b85e64d435207f940.jpg

Audeze_LCD-5-0008.thumb.jpg.cfb2e8860c0592be7f96ced123a0fd0b.jpg Audeze_LCD-5-0009.thumb.jpg.6ad84d775b7e6536c4a63c46a1b4ca32.jpg

Audeze_LCD-5-0010.thumb.jpg.fff4ac30ef68b0a7d6cf264c7cb59cd1.jpg Audeze_LCD-5-0011.thumb.jpg.de62ef60ddf98b9610d7fa08d1d63d17.jpg

Audeze_LCD-5-0012.thumb.jpg.3bc8fb5e71d7a8910bbb2f20f68273c6.jpg Audeze_LCD-5-0013.thumb.jpg.c08bcd94ff77e84b775704c7d4469ebf.jpg

Audeze_LCD-5-0014.thumb.jpg.b8cd61ee03c14080d108baaad1a2b3aa.jpg Audeze_LCD-5-0016.thumb.jpg.d34f38900a93e483db2b02e16d868e0c.jpg

 

Choć na pierwszy rzut oka od razu widać, iż LCD-5 to pełnokrwiste Audeze, jednak unifikacja designu to jedno a zastosowane technologie drugie, więc o ile wizualnie zmiany w stosunku do wcześniejszych modeli moglibyśmy z powodzeniem uznać za stricte kosmetyczne, to już inżynierski know-how w ich przypadku został wprowadzony na zupełnie inny, zdecydowanie wyższy pułap. Zanim jednak przejdziemy do technikaliów sugeruję choćby przez chwilę skupić się na ich aparycji, a jest na czym. Jak sami widzicie tytułowe słuchawki docierają do odbiorcy końcowego zamiast do tej pory stosowanych nomen omen świetnych kufrów Pelicana w równie pancernym, choć niewątpliwie bardziej eleganckim aluminiowym neseserze. Oczywiście jego wnętrze szczelnie wypełnia miękka gąbka z precyzyjnymi wycięciami dedykowanymi drogocennemu wsadowi. A ten prezentuje się iście zjawiskowo. Po pierwsze, pomimo zdecydowanie imponujących rozmiarów 5-ki są zaskakująco lekkie, gdyż ważą zaledwie 420 g, co oznacza, iż Amerykanom udało się zejść o 1/3 z wagi LCD-4.  Pałąk nagłowny też przeszedł stosowną kurację odchudzającą, gdyż „pantograf” wykonano z włókna węglowego a pas utrzymujący całą konstrukcję na głowie nosiciela ze skóry. Uwagę zwraca swoista animizacja, gdyż próżno doszukiwać się, przynajmniej z zewnątrz firmowych emblematów i oznaczeń modelu. Z kolei otwarte muszle to już królestwo magnezu, aluminium i octanu celulozy, z którego wykonano zewnętrzne pierścienie swym rysunkiem przywodzące na myśl żółwie skorupy. Pady są ergonomicznie wyprofilowane, obszyte skórą i bajecznie wygodne, dzięki czemu nawet wielogodzinne sesje nie powodują rozgotowania małżowin. W trzewiach 5-ek znajdziemy oczywiście firmowy wsad w postaci 90mm planarnych przetworników z cewkami Parallel Uniforce™ i nowym układem magnesów Fluxor™ a co równie istotne nie zabrakło nowo zaprojektowanych niskoprofilowych falowodów Fazor. Powyższe zmiany miały w założeniach projektantów i konstruktorów zredukować niepożądane rezonanse i odbicia wewnętrzne a tym samym zaowocować „niezrównaną czystością i precyzją dźwięku”. Całość uzupełnia wiotki pleciony przewód sygnałowy z miedzi OCC (od ang. Ohno Continuous Casting) o dużej czystości.

Z racji niewątpliwej flagowości dzisiejszych bohaterek uznałem, że o ile mój dyżurny set ifi (iDAC2 + Micro iUSB 3.0 + Gemini) zazwyczaj dawał radę, to z racji konieczności stosowania przejściówki z małego na dużego jacka mógłby nie u wszystkich czytelników znaleźć aprobatę, to tym razem wypadałoby postarać się o coś z nieco wyższej półki. Całe szczęście w tzw. międzyczasie na rodzimy rynek powróciła oficjalna dystrybucja Myteka a wraz z nią dostępność niepozornego, acz nad wyraz uniwersalnego wzmacniacza słuchawkowego Liberty THX AAA™. Skoro bowiem Audeze sugeruje korzystanie ze źródła zdolnego oddać co najmniej 500mW (o minimalnych 100 mW z oczywistych względów nawet nie wspominam), to Mytek z 6W na wyjściu nie powinien mieć z nimi większego problemu. I tak też było, gdyż amerykański (no dobra, Mytek jest tylko „Designed in USA” a „Made in EU”) duet mówiąc wprost, cytując klasyka „otwierał oczy niedowiarkom”. Ja wiem, że Audeze słyną z ponadprzeciętnej, referencyjnie holograficznej kreacji przestrzeni nawet nie tyle dorównując, co nader często prześcigając stricte high-endowe kolumny. Wiem też, co potrafiły i nadal potrafią (w przeciwieństwie do pewnego producenta smartfonów z nadgryzionym spadem w logo, pojawienie się nowego modelu bynajmniej nie oznacza, że starsze od razu działać/grać przestają) poprzednie odsłony tak pełnowymiarowych, jak i dokanałowych planarów. Tym razem jednak poziom realizmu inaczej aniżeli porażającym określić było nie sposób. Pierwsze wrażenie jest równie piorunujące jak daleko nie szukając odsłuch Gauder Akustik Berlina RC-11 Black Edition w poprawnie skonfigurowanym systemie. Śmiało możemy uznać, iż nasze „słuchawkowe życie” dzieli się na okres z przed i po odsłuchu LCD-5, gdyż większość dostępnej na rynku konkurencji będzie w porównaniu z nimi grała zbyt ciemno, lub jasno, niezbyt czytelnie, bądź wręcz zbytnio przejaskrawiając detale. Krótko mówiąc 5-ki jawią się jako nie tylko punkt odniesienia, co śmiało mogą pretendować do miana wzorca słuchawkowej referencji i wylądować w gablocie tuż obok wzorca metra w Sevres pod Paryżem. To oczywiście niewinna metafora, gdyż z pewnością znajdą się tacy, którzy na uroki Audeze okażą się nieczuli i zaimpregnowani, a i od 1960 metr nie ma już materialnego wzorca, gdyż został zdefiniowany jako odcinek, który pokonuje światło w próżni w czasie 1/299792458 sekundy, a z kolei sekundę wyznacza częstotliwość promieniowania cezu-133.
Mniejsza jednak o detale, bowiem mieć LCD-5 na czerepie, to jak doświadczyć absolutu. Nie dość bowiem, że odsłuch zupełnie nie przypomina słuchawkowej nasiadówy, gdyż kreowana przez nie scena wykracza nie tylko poza rozstaw naszych uszu, lecz, o ile tylko nagranie na to pozwoli również poza ramy wyznaczane przez pokój, w którym takowym absolutem przyjdzie nam się raczyć. Proszę tylko sięgnąć po „Allegri Miserere” Tenebrae, by wreszcie na własne uszy się przekonać, iż pomimo niezwykłej spójności ww. albumu sesja nagraniowa nie była bynajmniej realizowana na przysłowiową setkę, lecz nie dość, ze składała się z kilku spotkań, to w dodatku dokonano ich w trzech różnych londyńskich kościołach (St Michael’s Church / Highgate, All Hallows Church / Gospel Oak i Saint Jude-on-the-Hill / Hampstead). I te różnice są słyszalne, szczególnie w domenie aury pogłosowej a więc pochodnej charakterystyk akustycznych każdej ze świątyń. Precyzja, z jaką kreowane sa postaci poszczególnych wokalistów wręcz onieśmiela i już przy pierwszych wyśpiewywanych przez nich frazach odruchowo zaczynamy się rozglądać wokół siebie, czy przypadkiem, w ferworze walki nie zostawiliśmy niedbale rzuconej części garderoby, bądź nie zostawiliśmy talerzyka po cieście. I może z zewnątrz takie zachowanie może zakrawać na grubą przesadę, jednak kluczem do zrozumienia staje się realizm, który z Audeze jest tyleż oczywisty, co właśnie onieśmielający, więc dywagacje o równowadze tonalnej, stereofonii, czy koherencji przekazu stają się w tym momencie najdelikatniej mówiąc nie na miejscu. Warto jednak pamiętać o jednym, dość istotnym drobiazgu. Otóż jak już zdążyłem wspomnieć przy opisie budowy naszych dzisiejszych bohaterek, są to konstrukcje otwarte, czyli zarówno nasze otoczenie słyszy to, czym my się raczymy, oczywiście w dalece cichszym i nieporównywalnym do intensywności naszych doznań stopniu, ale również i do naszych uszu docierają wszelkie dźwięki z zewnątrz, więc do krytycznych odsłuchów warunki tzw. „higieny dźwiękowej” muszą być dokładnie takie same, jak przy stacjonarnym systemie. LCD-5 nie odetną nas od szumu otoczenia, pracującego za oknem młota pneumatycznego, bądź też znęcającego się nad udarową wiertarką sąsiada. Dlatego też zasiadając z nimi na karku do odsłuchu nie sposób tego robić niemalże w biegu, czy w wypełnionym gwarem pomieszczeniu. Do tego potrzeba ciszy, może nie absolutnej, ale jednak pozwalającej wyłowić wszelakiej maści niuanse zapisane na materiale źródłowym. A skoro o ciszy mowa, to oprócz mniej bądź bardziej współczesnej polifonii nie sposób nie zahaczyć o jazz, gdzie właśnie owa cisza niejednokrotnie odgrywa kluczową rolę. I z tego nurtu posiłkowałem się m.in. niezwykle nastrojowym, acz nieoczywistym albumem „Kind of Tango” niemieckiego perkusisty Wolfganga Haffnera, który zaprosił do współpracy takie sławy jak Lars Daniellson, czy Ulf Wakenius, których miłośnikom gatunku przedstawiać raczej nie trzeba. Jeśli kogokolwiek w kontekście bądź co bądź ognistego dziwi „nastrojowość” od razu spieszę z wyjaśnieniem, iż nie pojawiła się ona tutaj przypadkowo, gdyż tak aranżacje klasyków (vide kultowe „Libertango” Astora Piazzoli ), jak i własne kompozycje proponowane przez Haffnera są niezwykle stonowane, niemalże oszczędne i oparte na wyrafinowanych dialogach poszczególnych muzyków. I choć z pozoru, słuchany niejako przy okazji, album wydaje się zupełnie nieabsorbujący, to dzięki Audeze owe pozornie nieabsorbujące dźwięki tworzyły wokół nas niezwykle misterną pajęczynę muzycznych form. Bez siłowego wybijania się przed szereg, bez ostentacyjnego zabiegania o naszą uwagę, jednak z oscylującą pomiędzy elegancja a nonszalancją swobodą pozwalały wniknąć w strukturę nagrania i móc poczuć flow obecne między muzykami.
Jeśli jednak ktoś uznał, że skoro do tej pory nie wspomniałem o zazwyczaj obecnych w moich epistołach zdecydowanie cięższych klimatach, to najwidoczniej LCD-5-ki w takowych okolicznościach przyrody się nie odnajdują, to muszę owego kogoś srodze rozczarować. Otóż tytułowe nauszniki nie tylko się odnajdują, co wręcz brylują, zachwycając nie tylko dynamiką i szybkością, co np. przy thrashowym „Submission For Liberty” 4 Arm było kluczowe lecz również brakiem jakiejkolwiek ofensywności. Nie oznacza to bynajmniej, że góra pasma jest wycofana, bądź asekuracyjnie dosłodzona, bo tak nie jest. Jednak ze względu na niezwykłą gładkość i krystaliczną czystość jakakolwiek agresja, brud i ziarnistość nie wynikają z anomalii powodowanych przez same słuchawki a jedynie są środkiem artystycznego wyrazu i natywną składową materiału źródłowego. W efekcie nader często łapałem się na tym, że z Audeze na uszach słuchałem nie tylko zdecydowanie dłużej aniżeli pierwotnie planowałem, co również głośniej, gdyż brak zniekształceń zachęcał do zbliżania się do niemalże koncertowych dawek decybeli. Gitarowe riffy wściekle cięły powietrze, perkusja łupała aż miło a porykujący Danny Tomb dopełniał dzieła zniszczenia.

W ramach krótkiego podsumowania oprócz powielania wcześniejszych, w moim mniemaniu w pełni zasłużonych ochów i achów ograniczę się tylko do stwierdzenia, że Audeze LCD-5 to słuchawki wybitne i na wskroś referencyjne. Czy najlepsze i dla każdego nie mi osądzać, jednak w moim prywatnym rankingu stojące na równi z Focalami Utopia i Finalami Sonorus X, które miałem niewątpliwą przyjemność gościć w swoich skromnych progach. Są przy tym bardziej transparentne, zrównoważone tonalnie od Japończyków i nieco mniej wyczynowe od Francuzek. Różnic jednak, przynajmniej na tym poziomie, nie należy rozpatrywać w kategoriach lepszy/gorszy a jedynie innego spojrzenia na muzykę, która de facto i tak jest najważniejsza. Reasumując – jeśli szukacie słuchawkowego absolutu, bądź marzy Wam się rasowy High-End a na pełnowymiarowy, stacjonarny system nie macie miejsca, środków, bądź zgody SDO (Strażniczki Domowego Ogniska), to z tytułowymi Audeze z łatwością swój cel osiągniecie.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– Odtwarzacz plików: Lumin U1 Mini + I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature) + Finite Elemente Cerabase compact; Esoteric K-03XD
– DAC: Mytek Liberty DAC II
– Wzmacniacz słuchawkowy/DAC: Ifi Micro iDAC2 + Micro iUSB 3.0 + Gemini
- Wzmacniacz słuchawkowy: Mytek Liberty THX AAA™
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference; Acrolink 7N-A2070 Leggenda
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2; Vermöuth Audio Reference USB
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Switch: Silent Angel Bonn N8 + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Silent Angel Forester F1 + Luna Cables Gris DC
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Anort Consequence; Artoc Ultra Reference; Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 20 999 PLN

Dane techniczne
Konstrukcja: otwarte, wokółuszne
Średnica przetworników: 90 mm
Rodzaj przetworników: planarny magnetyczny, Fluxor™ + nowe Fazory + magnesy neodymowe N50
Typ membrany: Nano-Scale Parallel Uniforce™
Maksymalny SPL: >130 dB
Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 50 kHz
Impedancja: 12 Ohm
Czułość: 90 dB/1mW
Zniekształcenia THD: <0,1% @ 100 dB
Minimalne zapotrzebowanie na moc: >100 mW
Zalecany poziom mocy: >500mW
Moc maksymalna: 5 W RMS
Waga: 420g bez przewodu

 

Date Added

Top Hi-Fi & Video Design Grochowska

Aż chciałoby się napisać „Wreszcie!”. Po nie wiadomo ilu latach wreszcie ktoś „na górze” zauważył, że Warszawa, oprócz lewej połówki posiada również połówkę prawą, potocznie zwaną „praską”, której też się coś od życia należy. Np. salon audio i to taki porządny – z prawdziwego zdarzenia i najlepiej z tradycjami. I wyobraźcie sobie, że właśnie, znaczy się dokładnie 22 marca 2024 r,. na ul. Grochowską 87 (lok. U3) przeniosła się działająca od ponad 30-lat przy ul. Nowogrodzkiej 44 placówka Top Hi-F

Fr@ntz
Fr@ntz
News | Tests | Others

Kobieta wulkan! 30 lat Agnieszki Chylińskiej - Kiedyś do Ciebie wrócę

Ogień !!! Wow, co za energia. Krótka, ale wymowna recenzja aktualnej trasy koncertowej Agnieszki Chylińskiej. Agnieszka Chylińska ciągle w trasie z koncertem „30 lat Agnieszki Chylińskiej – Kiedyś do Ciebie wrócę” z okazji 30 lat swojej aktywności na scenie. O wyjątkowości Agnieszki Chylińskiej może świadczyć jej niegasnąca od wielu lat popularność. Nietuzinkowa osobowość sceniczna z ostrym wygarem. Jej ekspresja jest niczym wybuch czynnego wulkanu, a muzyka wylewa się z niej niczym lawa i pły

AudioNews
AudioNews
Muzyka

Przejmujący przekaz utworu „Zombie” The Cranberries. Ciągle aktualny?

W tym roku mija już 30 lat od wydania drugiego albumu irlandzkiego zespołu rokowego The Cranberries – No Need to Argue. Doskonały album, który sprzedał się w nakładzie 17 milinów egzemplarzy na całym świecie. W latach 90-tych wysoko uplasował się na brytyjskiej liście sprzedaży UK Albums Chart. W Polsce No Need to Argue uzyskał status platynowej płyty, a najpopularniejszy na krążku singel „Zombie” osiągnął ponad 1,5 miliarda wyświetleń na YouTube. Jak się okazuje, poruszający do głębi "Zo

AudioNews
AudioNews
Muzyka

Koncert Chopinowski

O wydarzeniu Zapraszamy na niepowtarzalne koncerty muzyki Fryderyka Chopina w pięknej, neoklasycystycznej Sali Koncertowej Fryderyk w Warszawie.  Koncerty Chopinowskie bilety już w sprzedaży! Koncerty Chopinowskie Warszawa Koncerty Chopinowskie w Sali Koncertowej Fryderyk odbywają się codziennie. To wspaniała okazja, by podzielić się z gośćmi magią muzyki Fryderyka Chopina w wykonaniu wybitnych pianistów.  Koncert jest dwuczęściowym recitalem trwającym ok. 60 minut, opar

AudioNews
AudioNews
Newsy

Michał Wiśniewski Akustycznie

O wydarzeniu Po bardzo dobrym przyjęciu przez publiczność pierwszej odsłony trasy akustycznej Michała Wiśniewskiego "A niech gadają", artysta postanowił ponownie zaprezentować się w odsłonie akustycznej! Michał Wiśniewski bilety na koncerty już w sprzedaży.  Wywiad z Michałem: Michał Wiśniewski bez maski. 🎭 Szczera rozmowa tylko o muzyce 🎤 | #eBilet (youtube.com)     Bilety i terminy: Michał Wiśniewski Akustycznie | Koncerty Pop | bilety na eBilet.pl DS

AudioNews
AudioNews
Newsy


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

×
×
  • Create New...

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.