Jump to content

House of Marley Exodus ANC

Fr@ntz
Fr@ntz
Sign in to follow this  

Czy da się pogodzić wysokiej klasy audio z ekologią? Na pierwszy rzut oka i ucha niekoniecznie, gdyż nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że nic tak dobrze nie wpływa na brzmienie, jak solidnie przewymiarowane, klasyczne trafo i grzejący się jak diabli, pracujący w klasie A stopień wyjściowy. Niby orędownicy zasilaczy impulsowych i klasy D dwoją się i troją próbując zbliżyć się do konwencjonalnych rozwiązań, podprogowo kusząc potencjalnych nabywców pseudo-ekologicznymi banialukami i rewelacyjnie wyglądającymi w tabelkach parametrami, jednak mówiąc szczerze to wszystko niespecjalnie znajduje odzwierciedlenie podczas odsłuchów. Czyli co? Jeszcze chwila a audiofile zaczną być traktowani przez bojowo nastawionych ekologów na równi z miłośnikami polowań i potężnych silników spalinowych. Okazuje się, że niekoniecznie, gdyż niespodziewanie z pomocą w walce ze smogiem i rabunkową eksploatacją środowiska naturalnego przychodzi … moda. Tak, tak, moda na powszechną bezprzewodowość i mobilność, co z jednej strony oznacza minimalizację potrzebnych do użycia materiałów a z drugiej możliwie wysoką skuteczność implementowanych tamże układów. I właśnie z takiego, ekologicznie zorientowanego segmentu pochodzi nasz dzisiejszy bohater, czyli słuchawki House of Marley Exodus ANC, nad którymi przyszło mi się pastwić przez ostatnie kilkanaście dni.

Marley_Exodus-0001.thumb.jpg.8f55ba1dd376feb0753e527e3a6f010d.jpg Marley_Exodus-0002.thumb.jpg.df6d421fabcb5cf4fcd62fe5eb614966.jpg Marley_Exodus-0003.thumb.jpg.f50cdefdbeb1740c3e022e010056f0db.jpg

Marley_Exodus-0006.thumb.jpg.b829cf62628136a14d108569cc58c84a.jpg Marley_Exodus-0007.thumb.jpg.1293d5d5948234f718d283448dbde0b1.jpg Marley_Exodus-0008.thumb.jpg.5e27bfbd7f049265fec195b70b8331f5.jpg

Marley_Exodus-0009.thumb.jpg.8a3139255a33225452b4282fa82fd123.jpg Marley_Exodus-0010.thumb.jpg.469e1b1d9ca670e83ffa0a2232c3f607.jpg Marley_Exodus-0014.thumb.jpg.c4e2cbd78caa94b89c5c5995d1d52883.jpg

Marley_Exodus-0016.thumb.jpg.88832f995dc8ee8afdccb70d6c060bdc.jpg Marley_Exodus-0017.thumb.jpg.28bec944107f76f1985ca3c87ff70191.jpg Marley_Exodus-0024.thumb.jpg.3b7fc68626a1f9cd21794e3a60d5c67d.jpg

Marley_Exodus-0020.thumb.jpg.db52db9c34b445e80d6f16c5fc6bba12.jpg Marley_Exodus-0022.thumb.jpg.7373a49a30f9104e9079ea01a5fb5872.jpg Marley_Exodus-0025.thumb.jpg.2768cc05662a496462e93a057e0bca01.jpg

O samej marce zdążyłem już co nieco napisać podczas testu głośnika Bag of Riddim 2.0, więc tym razem analizę koligacji rodzinnych i drzewa genealogicznego stojących za nim potomków legendarnego Boba Marleya spokojnie możemy sobie odpuścić. Pozwolę sobie jednak wspomnieć o praktycznie na każdym kroku podkreślanej trosce o środowisko naturalne. Mamy zatem już na wykonanym z surowców wtórnych i łatwo biodegradowalnym opakowaniu informacje, że każdy zakup pomaga w nasadzeniach nowych drzew, w środku zamiast wszechobecnych folii i styropianów mamy celulozową wytłoczkę plus papier (pergamin?) w jaki zawinięto tytułowe nauszniki a i w nich samych praktycznie ze świeca szukać plastików. Muszle wykonano bowiem z drewna, pałąk z aluminium a jego obszycie, oraz wypełnionych pianką Premium Comfort Memory padów stanowi czarna eko-skóra. Uczciwie przyznam, że całość sprawia niezwykle solidne wrażenie nie tylko na pierwszy rzut oka, ale i podczas organoleptycznego testu na tzw. macanta.
Ze względu na budulec muszli producent zmuszony był zrezygnować ze sterowania gestami na rzecz standardowych przycisków. I tak na obwodzie lewej znajdziemy włącznik główny, suwak aktywujący system aktywnej redukcji hałasu (ANC) i gniazdo dedykowane przewodowi sygnałowemu mini jack, za to na prawej ulokowano sterowanie głośnością/pauzę, szybkie wyciszenie (MM) i port USB C do ładowania wbudowanych akumulatorów. Z technikaliów warto wymienić obecność 50 mm przetworników, funkcję szybkiego ładowania (6 godzin odtwarzania po 15-minutowym ładowaniu) i 28-godzinny czas pracy z ANC / 80 godzin z wyłączonym ANC po „zatankowaniu do pełna”, które trwa ok. 3 h. W zestawie oprócz miękkiego woreczka ochronnego nie zabrakło przewodów zasilającego i sygnałowego zintegrowanego z mikrofonem i jednoprzyciskowym pilotem.

Zanim przejdę do części poświęconej brzmieniu nieśmiało tyko wspomnę o czysto ergonomicznym aspekcie, czyi wygodzie codziennego użytkowania. Otóż Marleye z powodzeniem możemy uznać za konstrukcje pełnokrwiście wokółuszne o wielce satysfakcjonującym komforcie zweryfikowanym empirycznie podczas wielogodzinnych sesji. Teoretycznie 279 g czuć na czerepie, ale dzięki przemyślanemu rozłożeniu masy i stabilności całej konstrukcji nie znajduję powodów do najmniejszych utyskiwań. Po prostu nawet przy moich gabarytach wszystko pasowało jak ulał, nic nie cisnęło a podczas przemieszczania się pieszo, bądź środkami komunikacji miejskiej nie odnotowałem żadnych niepokojących dźwięków, oraz tendencji do niekontrolowanego zsuwania się z głowy. Jak na razie całkiem obiecująco. A to przecież dopiero początek.
Już od pierwszych taktów Exodusy jasno i dobitnie dają do zrozumienia kto tu rządzi. Ich dźwięk jest bowiem niezwykle potężny i tak naładowany, kipiący wręcz energią, że zaczynamy się zastanawiać czy przypadkiem nie siedzą w nich jakieś dodatkowe ogniwa wodorowe, bądź inne ukryte źródła energii. W dodatku to nie jest granie na przysłowiową pałę z przewalonymi podzakresami i traktowaniu reprodukowanego materiału na jedno kopyto. O nie, tutaj wszystko jest na swoim miejscu, ale podane w sposób wykluczający jakiekolwiek niedomówienia, czy zawoalowania. Skraje pasma są mocne, podobnie z resztą jak średnica, więc z jednej strony śmiało możemy mówić o liniowej charakterystyce, a z drugiej mieć pewność, że nie będzie nudno, czy monotonnie. Wystarczyło bowiem włączyć ścieżkę dźwiękową „The Vikings” autorstwa Trevora Morrisa, bądź „Lucy” Erica Serry, by na własne uszy, i to dosłownie, przekonać się co oznacza wgniatanie w fotel. Oczywiście to tylko niewinna metafora, jednak chodzi o wyraźną manierę i charakter tytułowych nauszników, które w swym brzmieniu niejako pełnymi garściami czerpią z takich wzorców jak Koss Porta Pro, czy Marschall Major, wprowadzając je na zdecydowanie wyższy poziom intensywności i wyrafinowania. Warto bowiem mieć świadomość, iż jeśli tylko w odtwarzanym nagraniu pojawi się chociażby śladowa dawka drajwu i rytmu, to o resztę możemy być spokojni – Exodusy odpowiednio całość podkręcą, podrasują i sprawią, że nawet mocno suche i szeleszczące a przy tym płaskie jak stolnica realizacje w stylu „Keeper of the Seven Keys, Pts. I & II (Deluxe Edition)” Helloween zaskoczą nasyceniem i czymś na kształt trójwymiarowości. Za to z nagraniami, przy których postprocesie ekipa za stołem mikserskim odrobiła pracę domową śmiało możemy mówić o pełni szczęścia. Powyższa uwaga dotyczy jednak nie tylko hollywoodzkich superprodukcji i ciężkiego rocka, lecz również gatunków nieco bardziej popularnych i komercyjnych, jak szeroko rozumiana muzyka taneczna w stylu „Shock Value” Timbaland, czy trudne do jednoznacznego zdefiniowania elektroniczne poczynania ekipy Gorillaz („Demon Days”). Będzie gęsto, intensywnie, lecz również rozdzielczo, z wyraźnie zaznaczoną gradacją planów i precyzyjnym ogniskowaniem źródeł pozornych.
Na powyższy stan rzeczy nie wpływa aktywacja, bądź dezaktywacja systemu ANC, co cieszy, gdyż czasem tego typu aktywna izolacja od szumów otoczenia potrafi prowadzić do wrażenia jakbyśmy umieścili głowę w jakimś wielkim słoju. Tutaj nic takiego nie ma miejsca a włączenie ANC sprawia tylko, że nawet w „hałaśliwym” otoczeniu jesteśmy w stanie słuchać ulubionych nagrań na wielce cywilizowanych poziomach głośności a w razie potrzeby, chwilowo zawieszać wirtualną izolację jednym wciśnięciem przyciska MM.

House of Marley Exodus ANC kochają muzykę i na każdym kroku starają się to udowadniać stawiając na soczystość barw i zaraźliwą motorykę, które nie pozwalają nie tylko na nudę, co i obojętność. Może dla miłośników prosektoryjnej analityczności i przysłowiowego dzielenia włosa na czworo będą zbyt spontaniczne i żywiołowe, lecz śmiem twierdzić, iż znacząca większość akolitów mobilnego umuzykalniania będzie z faktu ich posiadania wielce kontenta.

Marcin Olszewski

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 1 099 PLN

Dane techniczne
Średnica przetworników: 50mm
Pasmo przenoszenia: 20Hz-20000 Hz
Impedancja: 32 Ω
Czułość: 96±[email protected]
THD: <3% @1mW/ 100Hz-20kHz
Microphone Sensitivity: -42dB ±3dB
Bluetooth: Ver. 5.0
Zasięg: >16m
Akumulator: 1000mAh
Czas pracy na baterii: 28h ANC / BT Mode 80h
Czas ładowania: 3 h
Waga: 0.279 kg

Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Guest
This is now closed for further comments

  • Mee MX3 PRO

    Kilka dni temu miałam przyjemność testować i opisywać słuchawki MEE Audio MX4 Pro, czyli najwyższy model linii MX. Idąc za ciosem, dostałam od dystrybutora Firmy RAFKO niższy model MX3 Pro w kolorze czarnym. Wizualnie poszczególne modele z serii nie różnią się od siebie. Wszystkie cztery, czyli MX1, MX2, MX3 i MX4 charakteryzują się wykorzystaniem tej samej, sprawdzonej konstrukcji, która ma zapewnić wysoki komfort i wygodę dzięki wykorzystaniu opatentowanego systemu mocowania OTE. Kable są wymi

    M@rgot
    [email protected]
    Słuchawki

    BOX Violator - The 12" Singles. Depeche Mode dla kolekcjonerów.

    Są wydania warte zauważenia ale są też takie, które fani danego zespołu czy kolekcjonerzy wydań nietuzinkowych muszą po prostu mieć w swoich kolekcjach. Takim niewątpliwie jest nadchodzący (unikatowy) kolekcjonerski box zawierający dziesięć winylowych płyt z singlami: Personal Jesus, Enjoy The Silence, Policy Of Truth, World In My Eyes, utwory ze stron B oraz miksy.Wszystko w 12" edycjach! Od początku kariery zespół Depeche Mode dostrzegał ogromne możliwości formatu 12" winyla. Jak sami wie

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Mistrz w niewielkich rozmiarach. Buchardt Audio S400.

    Są w życiu chwile, które zmieniają nasz punkt dostrzegania wielu rzeczy. W świecie audio też następują momenty, w których nasze dotychczasowe doświadczenie okazuje się zostać nie tyle całkowicie zmienione czy przewrócone do góry nogami, ale okazuje się być "przemeblowane" w znaczącym stopniu. Taką (dłuższą) chwilą okazało się podpięcie pod nasz system audio kolumn podstawkowych Buchardt Audio S400. Na czym polegało to całe "przemeblowanie" świata audio? Na przeświadczeniu wielu osób, że monitory

    AudioRecki
    AudioRecki
    Kolumny 5

    Thorens TD 402 DD

    No dobrze. Pobawiliśmy się plikami, streamingiem i bezprzewodowością, zintegrowaliśmy się z domową i rozproszoną strukturą przechowującą naszą ulubioną muzykę, więc najwyższy czas wrócić na ziemię i zająć się nośnikami nie dość, że po wielokroć starszymi od swoich zdigitalizowanych i w dodatku bezcielesnych potomków, to właśnie na wskroś namacalnymi i jakby tego było mało wymagającymi naszej ciągłej atencji. Mowa oczywiście o poczciwych winylach a dokładnie o aparaturze umożliwiającej ich odtwar

    Fr@ntz
    [email protected]
    Źródła

    Norweska gwiazda jazzu nadchodzi z nowym albumem.

    Kiedy mówimy bądź myślimy o jazzie, na pewno pierwsze co nam przychodzi na myśl to południowa część Stanów, Nowy Orlean i duszne, na wpół mroczne kluby tętniące życiem czarnej części społeczeństwa amerykańskiego (w głównej mierze czarnej). Ale w obecnym zestawieniu muzyki tego gatunku nie sposób pominąć Silje Nergaard, pochodzącą z Norwegii gwiazdę wokalistyki jazzowej. Na rynku muzycznym 29 maja ukaże się wydawnictwo wyjątkowe nie tylko dla samej artystki, ale także dla wielbicieli jej tal

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka 3
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.