Jump to content

Życie melomana bez kabli. Głośniki KEF LSX w akcji.

AudioRecki
AudioRecki
Sign in to follow this  

"W gonitwie życia coraz mniej zostaje nam czasu na przyjemności związane z naszym hobby" to coraz częściej słyszane zdanie wśród melomanów czy audiofilii. Dodatkowo zmienia się samo podejście do dystrybucji muzyki oraz jej słuchania. Dziś, kiedy internet rzeczy puka już do naszych drzwi, a obecne standardy przesyłu treści AV umożliwiają naprawdę wiele, coraz częściej na swojej drodze spotykamy całe systemy oparte o bezprzewodową koncepcję słuchania muzyki czy oglądania filmów. Z jednej strony rozpoczął się marsz dużych systemów, które czerpią (jeszcze) pełnymi garściami z dotychczasowych zasad tworzenia swojego wymarzonego systemu audio, a jedynie w pewnym zakresie oferują świat bez przewodów (streaming), z drugiej strony mamy systemy oparte w całości o koncepcję All in One, gdzie wszystko od podstaw opiera się na założeniu - jak najmniej kabli, jak najmniej czynności by słuchać muzykę w swoim domu.

KEF LSX bo o nich mowa od samego początku powstawały z myślą o tym, by dawać przyjemność z codziennego słuchania muzyki bez zbędnego wnikania w czasochłonne i często skomplikowane dobieranie każdego elementu w systemie audio. Całą koncepcję LSX oparto o już wcześniej dostępne rozwiązanie w postaci dostępnych na rynku głośników bezprzewodowych LS50 Wireless, ale firma KEF kieruje mniejszą konstrukcję (co zresztą jest słuszne) do innego rodzaju odbiorcy i/lub do innego rodzaju pomieszczeń. O ile większe LS50 Wireless bez trudu sprawdzają się jako pełnoprawna alternatywa dla dużych systemów audio i poradzą sobie w nawet większym pokoju odsłuchowym, o tyle LSX mają spełniać całkowicie inną rolę i trafiać do ciut innych pomieszczeń.

 

                                                                              kef_lsx_giveaway_2048x.thumb.jpg.e680d9dc6d9fbca9ec8c2b1005fe418d.jpg

 

 

Już z samego wstępu wynika czym są LSX, a są praktycznie całym systemem zamkniętym w niewielkich rozmiarów dwóch głośnikach. Oparte zostały o sprawdzone i cenione rozwiązanie w postaci autorskiej technologii firmy KEF - UniQ, która w zamyśle producenta poprawia stereofonię, ułatwia ustawienie kolumn w pomieszczeniu dając przy tym zdecydowaną poprawę brzmienia w całym pokoju odsłuchowym. W tych zgrabnych głośnikach upchano naprawdę sporo, dając im przy tym ogromne możliwości komunikacji bezprzewodowej oraz co bardzo pozytywnym jest akcentem - dano też możliwość podpięcia do nich klasycznych źródeł dźwięku (CD/BluRay czy TV) poprzez gniazdo cyfrowe czy analogowo via jack 3.5mm (wejście AUX). Do obsługi wejść, głośności itp. czynności służy bardzo prosty, ale dobrze leżący w dłoni pilot.

 

                                                     lsx-7.thumb.jpg.a10c8029bab89a6232fb7ab4bd66b2c2.jpg   kef-lsx-remote-100788887-large.thumb.jpg.cd307e12197e1112276a7dc889c75b76.jpg

                                      (Małe głośniki szczelnie wypełnione elektroniką. Pilot może być przydatny przy wyborze źródła )

Nie bez znaczenia dla jakości dźwięku poza samym Uni-Q pozostają możliwości układu wzmacniaczy, przy czym w środku znajdziemy aż cztery wzmacniacze (klasa D), po jednym na każdy przetwornik (2 x 30W + 2 x 70W). Całość uzbrojona w szereg technologii i patentów ułatwiających nam komunikację z różnymi serwisami i standardami przesyłu muzyki. Mamy więc (certyfikowane) DLNA umozliwiające nam w prosty sposób dostęp do własnych zasobów muzyki poprzez Wi-Fi, jest też oczywiste Bluetooth 4.2  aptX , a także strumieniowanie bezpośrednio z serwisów Tidal i Spotify. Wszyscy "jabłkowi" użytkownicy produktów Apple ucieszą się ze wsparcia technologii AirPlay 2, możliwe jest także korzystanie z Apple Music. 

Sytem muzyczny LSX od KEF'a bo de facto tak należało by nazwać te głośniki, zawierają dwa układy DAC, które w trybie z przewodem łączącym kolumny przyjmują sygnał dźwięku 24bit/96kHz lub do 24bit/48kHz (to już bezprzewodowo). Bez problemu prześlemy też pliki Hi-Res do 24bit/192kHz.

Konfiguracja systemu jest bajecznie prosta. Po ściągnięciu dedykowanej aplikacji KEF'a (wsparcie dla Android'a oraz iOS Apple) wszystko zostanie nam w sposób prosty przedstawione i wyjaśnione. Po podłączeniu się do naszej sieci LSX'y są natychmiast gotowe do odtwarzania muzyki. W naszym teście otrzymany system współpracował z odtwarzaczem Cambridge Audio CX UHD, TV Sony, a także podłączony został laptop bezprzewodowo i przewodowo (USB) celem weryfikacji różnicy w jakości uzyskiwanego dźwięku w zależności od źródła. Pokój odsłuchowy o wielkości 24 m2 miał stanowić nie lada wyzwanie, jak się okazało nie do końca udał się ten zabieg, głośniki zdawały się nie przejmować średniej wielkości pokojem, dając nad wyraz czytelny przekaz odtwarzanego materiału muzycznego.

 

                                                                                  LSX_19.thumb.jpg.d9afd17a9456f4c3cd257744a6f2a600.jpg

                                                                                               (Wizytówka KEF, głośnik Uni-Q)

 

Odsłuchy i wrażenia z użytkowania systemu LSX:

Nie bez powodu głośniki są dumnie nazywane systemem "bezprzewodowym" od A do Z. I nie tylko chodzi o prostotę funkcjonowania (konfiguracja czy codzienne użytkowanie), w głównej mierze inżynierowie firmy powinni być dumni ze stabilności połączenia czy zdolności do komunikacji z różnymi programami do odtwarzania muzyki. MacBook Pro stał się doskonałym kompanem dla systemu LSX, zainstalowana aplikacja Audirvana+ rozpoznała system audio bez żadnego problemu, czy to w momencie pracy bezprzewodowo czy przy podłączeniu laptopa poprzez kabel USB. W trybie pracy bezprzewodowo iTunes odnajdywał LSX jako urządzenia AirPlay gotowe do pracy. Połączenie odtwarzacza UHD czy TV poprzez wejście optyczne systemu nie powodowało żadnych problemów. 

 

                                                                                      kef-lsx-connections-100788883-large.thumb.jpg.a3e58cd9e0c81b6bd224c66e9acd9ead.jpg

                                                                             (Bezprzewodowo i nie tylko. Każdy znajdzie coś dla siebie)

 

W głównej mierze zadaniem całego systemu jest muzyka odtwarzana w jak najlepszej jakości. Oczywiście podłączając TV do głośników uzyskujemy brzmienie godne najlepszego systemu stereo, gdzie głos ludzki prezentowany jest w fantastyczny sposób, a cała pozostała ścieżka dźwiękowa w filmach prezentuje się po prostu rewelacyjnie. Tutaj nie można powiedzieć złego słowa o brzmieniu uzyskiwanym po podłączeniu źródła w postaci odtwarzacza DVD/BluRay czy TV. Pamiętać należy o jednym, że system 2.0 nie jest zgodny ze standardami dźwięku przestrzennego i nie uzyskamy jakości kina domowego w rozumieniu przejść pomiędzy kanałami czy przestrzeni równej tej z systemów kina domowego (5.1 lub więcej). Ale to jest oczywiste dla każdego czytającego te słowa.

Za to w trakcie odtwarzania muzyki system ten zaskakuje od pierwszych minut barwą i spójnością w całym zakresie. Słyszałem już wiele systemów bezprzewodowych opartych o małej wielkości głośniki i wrażenia nie zawsze były pozytywne. A należy dodać, że były to systemu znacznie droższe, pretendujące do miana segmentu premium. LSX nie sili się na udawanie, że z małego można w nieskończoność uzyskiwać więcej i więcej. Ich moc oraz konstrukcja zaskakują, bo dają brzmienie znacznie większych głośników, ale nie ma przy tym charakterystycznego dla tego typu konstrukcji silenia się i "mocowania" dźwiękiem kosztem jego jakości. To słychać od pierwszego momentu, że KEF stworzył system, który ma dobrze grać, więcej - ma grać bardzo dobrze, dając namiastkę średniej wielkości głośnika bez oszukiwania, że "głośniej będzie lepiej". LSX zagrają nawet ciut głośniej z odpowiednim sobie poukładanym brzmieniem, każdy lubiący prezentację muzyczną Uni-Q poczuje się "jak w domu", a pozostałe osoby na pewno nie rozczarują się co do jakości brzmienia. Poukładany, z delikatnym akcentowaniem skrajów pasma górnego i dołu, nie zapominając przy tym o doskonałej średnicy. Pisząc o dolnym zakresie powstaje pytanie o jego możliwości i jakość. Nie tylko niskich tonów wystarczy do średniej wielkości pomieszczenia, ale są one zróżnicowane na tyle, że nie trudno o wyłapanie nawet drobnych niuansów w muzyce wszędzie tam, gdzie niskie tony lubią pokazywać się z jak najlepszej strony. Jest więc go wystarczająco dużo na tyle, by nie mieć absolutnie wrażenia jego braku, jest też zróżnicowany i co ważne nie zakrywający reszty brzmienia. Jeśli jednak komuś byłoby mało i chciałby zwiększyć ilość niskich tonów, konstruktorzy LSX wyszli na przeciwko oczekiwaniom takim klientom. Do systemu KEF'a można podłączyć subwoofer by cieszyć się jeszcze większa ilością niskich tonów. Przyznam bez bicia, że LSX'y i bez tego typu zabiegów dają z siebie sporo w tym temacie, ale kto zabroni...

Średnica dźwięku dla Uni-Q nie stanowi żadnego wyzwania, jeśli miałbym do czegoś się przyczepić to do delikatnego wychodzenie w przód dźwięku średnich tonów... ale tu znów wychodzi mądrość inżynierów KEF'a. Wystarczy odpowiednio ustawić głośniki względem słuchającego, by to zniwelować. Rzecz jasna sens odsłuchy stricte audiofilskie przy tego typu systemach mijają się całkowicie z sensem, tutaj bardziej liczy się całościowo brzmienie oraz funkcjonalność, ale niech "tradycji" stanie się za dość. Tak więc średnica jest doskonała  w całym swym zakresie, słuchając Rhye z albumu Spirit (tutaj ukłony wobec naszej redakcyjnej koleżanki @Rucia1 za inspirację) brzmienie wokalu wręcz czaruje, utwór "Patience" (Rhye, Ólafur Arnalds) wbija w fotel swoją czystością i barwą. Gdzieś już to słyszałem, tą prezentację, barwę, rodzaj brzmienia. Uni-Q w tych maleństwach jest doskonałym przykładem jak można technologie sprawdzoną i cenioną przez spore grono melomanów przenieść wprost do mniejszych konstrukcji bez utraty tego, co w muzyce najcenniejsze. To brzmienie środka jest dosłownie bardzo bliskie poprzedniej wersji większych modeli z serii R (mowa tu o R300). Jest to komplement wobec tych maleństw, bo starsze "R-ki trzysetki" były, a nawet są lubianymi podstawkowymi głośnikami w wielu droższych systemach.

Góra jak to KEF, lubi tu i tam w uroczy sposób dodać, ale bez przesady. Zaznacza i ubarwia na tyle, żeby muzyka podobała się już od pierwszego momentu, nie jest to jednak przesada i zatracenie najważniejszej wartości w muzyce - naturalności prezentacji. Jest w tym delikatnym "iskrzeniu" góry i rozjaśnianiu swoisty urok, dodający całości uroku. Ale uwaga, słabe nagrania w pokroju skompresowanych (stratnych) plików proponuję trzymać z daleka jak najdłużej od systemu LSX. Obnaży ich niedoskonałość tym bardziej, im bardziej skompresowany jest sam plik. Jeśli kochacie muzykę wiecie, że są rzeczy nie do zaakceptowania w muzyce. I tak też podchodzi do tego testowany system. Im lepszej jakości nagranie, tym zdecydowana poprawa całości z uwzględnieniem coraz większej ilości detali. Wniosek jest jeden - pomimo przeznaczenia i wielkości system firmy KEF lubi się z dobrze zrealizowaną muzyką, która nie została pozbawiona całej "masy" poprzez kompresję. Bliżej im do audiofilskiego świata niuansów, niż plików marnej jakości przeznaczonych do wszelkiej maści boombox'ów. Okazuje się, że logo KEF na obudowie zobowiązuje i tak też należy podchodzić do tego systemu z naszą muzyką, dobrą muzyką. W zamian odwdzięczą się bogactwem muzyki, detalami zawartymi w samym nagraniu. 

Jakie źródła wybierać?

Trudno narzucić jedno konkretne połączenie jako to najlepsze. Zdecydowanie najlepsza konfiguracja to podłącżenie via USB. W testowanym systemie podłączyliśmy dla sprawdzenia 2 kable USB . Jeden z serii "no name" czyli klasyczny przewód USB, po dłuższym odsłuchu przesiedliśmy się na fantastyczny TELLURIUM Q BLACK USB. Jeśli komuś "kable nie grają"  mówię "OK", ale różnica po zastosowaniu tego przewodu to przepaść względem zwykłego kabla od drukarki. Ilość powietrza, poprawa barwy. Na tak małym systemie to słychać? Otóż tak! Sam bym nie uwierzył gdybym nie usłyszał.

W moim przekonaniu oraz osób słuchających systemu połączenie przewodowe USB oraz bezprzewodowe via WiFi (DLNA) miało najwięcej do pokazania. iTunes i AirPlay nie ustępowały, a jeśli już to trzeba naprawdę mocno wsłuchiwać się w detale. Były, ale to zapewne wpływ samego protokołu AirPlay. Osobiście najbardziej przypadł mi do gustu via WiFi protokół DLNA ze względu na brak fizycznego połączenia z systemem LSX.

Słowem podsumowania w temacie "kupić, nie kupić pomyśleć warto". Patrząc na cenę LSX nie są tanie... i tanie być NIE MOGĄ. Jesteśmy nauczeni w naszym kraju przeliczania wszystkiego według stawek krajowego dochodu, który jest taki, jaki jest. Przy wyborze bezprzewodowego systemu marki KEF trzeba na chwilę oderwać się od schematów i zobaczyć otaczający nas świat z ciut innej perspektywy. LSX to pełnoprawny system gwarantujący łatwość obsługi, zapewnia doskonałe brzmienie nawet w średniej wielkości pomieszczeniu, naszpikowany jest technologią i patentami (które kosztują), do tego jest wykonany fantastycznie i co nie bez znaczenia - wykonany jest z trwałych materiałów. Na przeciw systemu LSX nie mogą stanąć żadne boombox'y czy zestawy bezprzewodowe ze średniej półki. Po prostu, brzmienie jakie uzyskujemy dzięki systemowi firmy KEF przywołuje w głowie bardziej zestawy dzielone ze średniej półki, które no właśnie... obudowane są masą kabli, system składa się z kilku elementów i całościowo wcale nie wychodzi to ani taniej, ani lepiej! LSX dzielnie bronią się jakością serwowanej muzyki, czerpiąc przy tym ze starszych braci (LS50) wzór jak powinien brzmieć głośnik z logo KEF. Jeśli ktoś nie poszukuje w swoim domu masy kabli, nie jest gotowy na budowanie systemów audio opartych o dzielone elementy, ma dosyć dużych i nie zawsze ustawnych kolumn - w małych i średnich pomieszczeniach LSX dadzą wiele radości właścicielowi. Dla osób już mających system audio, a szukających czegoś do codziennego grania "w tle" lub wymyślił sobie dobre brzmienie w gabinecie gdzie pracuje czy w sypialni, LSX są odpowiedzią w 100% na jego oczekiwania. Nie bez znaczenia jest wybór różnych kolorów głośników, które możemy w miarę możliwości dobrać do naszego pokoju.

 

                                                                                       images-2.thumb.jpeg.499a797940b20ffa8f822bfc2dcc111b.jpeg

                                          (Różne kolory nie tylko cieszą oko, dają sporą możliwość dopasowania do naszego pomieszczenia)

 

KEF LSX nie jest typowym systemem "włącz, graj i to wszystko". Drzemie w nich spory potencjał, który może zostać wykorzystany w zależności od potrzeb właściciela. Jeśli tylko znajdzie dla nich czas i poświęci im dłuższą uwagę, odkryją przed nim urok dobrze ułożonego brzmienia ze znaną charakterystyką UniQ. Ale spełnią też swoją rolę jeśli ich jedynym przeznaczeniem będzie zapełnianie naszej przestrzeni życiowej muzyką "w tle". Nie przesadzajcie też z głośnością, przesadne podkręcenie głośności może zaskoczyć - jest sporo mocy!

 

System LSX ma przed sobą przyszłość, nie ma ucieczki od tego typu konstrukcji. Obok dużych systemów przeznaczonych do słuchania "w ciszy i maksymalnym skupieniu" ludzie coraz częściej szukają systemów All-in-One, które dadzą im przyjemność słuchania muzyki i wypełnią ich codzienny rytm życia ich ulubioną muzyką. LSX składają się praktycznie z samych zalet, jedyną wadą może być ich cena - lecz nie powinna. Biorąc na szybko kartkę i długopis oraz zaglądając do cennika zestawów audio - po prostu taniej się nie da, by grało tak dobrze jak gra LSX. A dla naszej większej wygody i wkomponowania głośników w nasze pomieszczenia LSX możemy za pomocą odpowiednich uchwytów montażowych (sprzedawane oddzielnie) zamontować je na ścianie lub kupić dla nich dedykowane stojaki.

 

                                                                                    20190629172237_KEF-LSXAccessories-RangeFrontWeb.thumb.jpg.349d5272e7f0f0966b619ab3e68d7176.jpg

                                                                            (Montujemy czy stawiamy? Akcesoria KEF dedykowane LSX)

Podsumowanie:

Jestem na tak w temacie świata bez kabli jeśli w ręce dostaję produkt taki, jaki oferuje firma KEF. Jest bardzo dobre brzmienie, jest i spore pole do popisu w temacie podłączenia różnych źródeł. Mamy też nowoczesny design, spory wybór kolorystyczny "dla każdego wg. potrzeb", wielkość odpowiednia dla umieszczenia w dosłownie każdym pomieszczenie oraz mega prosta aplikacja tego systemu audio do naszej sieci. Jeśli szukacie dla siebie systemu audio bez zbędnych kabli, dodatków, masy dodatkowej elektroniki - koniecznie posłuchajcie u siebie KEF LSX.

 

Sprzęt do testów dostarczyła firma Audiotrendt z Krakowa.

https://audiotrendt.com.pl

Dystrybucja:  GP Acoustics GmbH

 

Sprzęt towarzyszący:

MacBook Pro 13 i5 2.4/16GB dla Audirvana+ 

Przewód USB: TELLURIUM Q BLACK USB

Cambridge Audio CX UHD (płyty CD) - połączenie optyczne

Muzyka:

Rhye "Spirit", Pink Floyd "The Division Bell" (Hi-Res 24/96), Phil Collins "Face Value" (Hi-Res 24/192), Rob Balducci "The Color Of Light", Sarah Brightman "La Luna" (CD).

 

 

AudioRecki

  • Like 1
Sign in to follow this  


User Feedback

Recommended Comments

There are no comments to display.



Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • "ShowTime" zespołu LOMBARD specjalnie dla naszych klubowiczów.

    Uwaga! Konkurs przeznaczony dla członków Klubu Audiostereo. Jeśli chcesz wziąć udział dołącz do Klubu. Jak już widzieliście zapewne informację na naszej głównej oraz w samym magazynie, dzięki uprzejmości zespołu LOMBARD i p. Wojtka z Katowickiego Studia HiFi oraz dzięki nie małym staraniom Administracji audiostereo wreszcie dotarły do nas wyjątkowe płyty. Płytę CD z dedykacją od ekipy zespołu LOMBARD, którą można wygrać w naszym mini konkursie, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: w któr

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka 4

    LOMBARD z dedykacją na święta? Jak najbardziej jesteśmy za!

    Swego czasu wspominałem w jednym z artykułów o ciekawym wyborze kolumn, jaki dokonał Grzegorz Stróżniak. Przy okazji tego wydarzenia wspominaliśmy o tym, że na łamach audiostereo będą do wygrania w mini konkursie płyty z dedykacją lidera formacji LOMBARD. I tak też się stało, dzięki pomocy właściciela firmy Studio HiFi w Katowicach p. Wojtka, dotarły do nas wyczekiwane płyty CD. Sam lider zespołu o płycie "ShowTime" mówi wprost, że jest wydawnictwem bardzo osobistym w przekazie, "ubranym" od str

    AudioRecki
    AudioRecki
    Muzyka

    Cayin N6ii

    Cayin to wysokiej klasy chińska marka audio istniejąca na rynku od 1993 roku, która zasłynęła głównie, jako producent wzmacniaczy lampowych, ale też odtwarzaczy CD i głośników. Ostatnio Cayin koncentruje się również na rynku urządzeń przenośnych i robi to bardzo dobrze. Ich flagowy N8 namieszał trochę w segmencie DAP dając słuchaczowi do wyboru tryb lampowy i tranzystorowy, odnosząc tym zasłużony sukces. Teraz firma powraca z nowym N6 II z wymiennym AMP i DAC. Na listopadowych targach Audio

    M@rgot
    [email protected]
    Akcesoria 1

    TEAC TN-4D

    Po kilku (nastu?) spotkaniach z modelami o napędzie paskowym najwidoczniej nastała „moda” na konstrukcje z obrotami przenoszonymi bezpośrednio, gdyż tuż po opisywanej przez nas w październiku, inspirowanej DJ-skimi klasykami Technicsa, Pioneera, czy też Reelopa, japońskiej Audio Technice AT-LP120XUSB do naszej redakcji trafił kolejny direct-drive. Jednak żeby było ciekawiej wcale niepochodzący od któregoś z ww. potentatów właśnie z takimi rozwiązaniami kojarzonymi, lecz od TEAC-a. Tak, tak, tego

    Fr@ntz
    [email protected]
    Źródła

    Polk MagniFi MAX SR

    Jakby się tak na spokojnie zastanowić, to żyjemy w czasach, gdy doszliśmy do momentu, w którym niedopowiedzenia a czasem wręcz ewidentne ułomności przyjmują status swoistych unikalności, wyjątkowości a tym samym mniej, bądź bardziej umiejętnie budowane są wokół nich potrzeby odbiorców. Weźmy na ten przykład segment telefonów komórkowych. Pamiętacie czasy, gdy „komórkę” wybierało się głównie pod kątem żywotności baterii? Kilka dni, tydzień bez ładowania? Proszę bardzo – modeli spełniających powyż

    Fr@ntz
    [email protected]
    Kolumny
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.