Skocz do zawartości
Wzmacniacze

Rotel S14

Patrząc z perspektywy czasu na to, co dzieje się wokół nas bez większych problemów powinniśmy zauważyć nie tylko cykliczność pewnych zjawisk i mód, co ich wzajemne, znaczy się międzygatunkowe przenikanie, czy wręcz globalną powszechność. Pomijając sezonowość pewnych kolorów w motoryzacji i na modowych wybiegach interwały chwilowych zachwytów nad kanciastościami, krągłościami, minimalizmem, czy też iście bizantyjskim przepychem wracają na salony na tyle regularnie, że trudno mówić o jakimkolwiek przypadku. W dodatku w ludzkiej naturze leży nie tylko skłonność do przesady, lecz i popadanie ze skrajności w skrajność. I nie da się ukryć, iż obecnie, przynajmniej jeśli chodzi o zachłyśnięcie się wszelakiej maści ekranami z wyraźnym wstrętem do klasycznych przycisków i pokręteł, zbliżamy się do granicznego wychylenia wahadła. W rezultacie „kokpity” współczesnych samochodów coraz bardziej przypominają futurystyczne koncepty rodem z filmów SF, gdzie każdorazowa próba zmiany jakiejkolwiek z nastaw nierozerwalnie wiąże się z przeklikaniem kilkupoziomowego menu a tym samym oderwaniem wzroku od drogi, na której de facto powinniśmy być skupieni. Podobnie sprawy mają się w interesującym nas obszarze rynku, czyli Hi-Fi, gdzie odchodzenie od podyktowanych zdrowym rozsądkiem i ergonomią gałek i przycisków na rzecz coraz większych ekranów z chwilowej ciekawostki i ekstrawagancji doszło do poziomu potwierdzającego „nadążanie za aktualnymi trendami i nowoczesnością” musu, żeby nie powiedzieć absurdu. Chcesz być trendy? Bez kolorowego, wysokiej rozdzielczości displaya nie ma nawet co startować i próbować szczęścia. A jeśli takowy ekran już się aplikuje, to warto pojechać po przysłowiowej bandzie, jak daleko nie szukając Rose ze swoim RS150B i ze stoickim pokojem i uśmiechem na ustach patrzeć jak robi się o nim głośno. Krótko mówiąc zasady są powszechne i jasne. Okazuje się jednak, że nie zawsze i nie dla wszystkich, gdyż  niedawno debiutujący pierwszy w historii pewnego uznanego japońskiego producenta „odtwarzacz sieciowy z wbudowanym wzmacniaczem”, czyli zgodnie z powszechną nomenklaturą „wzmacniacz streamingujący” Rotel S14 łączy stare z nowym i cytując klasyka „otwiera oczy niedowiarkom”.

Rotel_S14-0001.thumb.jpg.b7acc19beb984e360cf7839031db219c.jpg Rotel_S14-0002.thumb.jpg.e8448446d36a7d8d1b253e4c48e8aab1.jpg

Rotel_S14-0003.thumb.jpg.3c7e779ee6931043ab8c364beff3e739.jpg Rotel_S14-0004.thumb.jpg.8cfa6ff626a1c62d1e364a8b558aaf58.jpg

Rotel_S14-0005.thumb.jpg.6249bd7087f98a815f3686f0028c6231.jpg Rotel_S14-0006.thumb.jpg.24351d829907f4758e1463785e33562c.jpg

Rotel_S14-0007.thumb.jpg.95cadecf701f7c216ae8b883c6fec448.jpg Rotel_S14-0008.thumb.jpg.c87f80249f62aff9082b01420017a106.jpg

Rotel_S14-0009.thumb.jpg.8aea60d591db11165eda9a998ba0fece.jpg Rotel_S14-0010.thumb.jpg.b29c178acc5d06cf59bf10d16520bca5.jpg

Rotel_S14-0011.thumb.jpg.13c015fa8ceb5657e598b9aebc3967af.jpg Rotel_S14-0012.thumb.jpg.bd1d00073e1b239ddfa071bda0101590.jpg

W rotelu najwidoczniej frakcja klawiszowco-gałkowców ma znaczną przewagę nad aplikacyjno-ekranową, gdyż na płycie frontowej oprócz kolorowego „okna na świat” nie zabrakło umożliwiających pełną obsługę wzmacniacza przycisków. Co prawda pod względem ich liczebności 14-ka nie ma startu zarówno do zbliżonych gabarytami A12 i A11 Tribute, jak i aspirującego do miana rekordzisty 21-przyciskowego  RA-6000. Niemniej jednak design S14 trudno określić mianem minimalistycznego. Na lewo od centralnie usytuowanego kolorowego, niewielkiego wyświetlacza wygospodarowano miejsce na włącznik główny z dedykowaną diodą informująca o statusie urządzenia, 3,5mm gniazdo słuchawkowe mini jack i sześć przycisków bezpośredniego wyboru źródła, a z kolei po prawej przycupnęły trzy przyciski do obsługi menu i gałka regulacji głośności.
Z kolei ściana tylna zaskakuje bogactwem oferty wszelakiej maści przyłączy. Wzdłuż górnej krawędzi zamontowano trzy gwintowane trzpienie dedykowane antenom Bluetooth i Wi-Fi. Piętro niżej wygodnie rozsiadły się wejścia cyfrowe – koaksjalne, optyczne, dwa USB (dla transportów i pamięci masowych) i Ethernet. Z kolei wejście analogowe jest pojedyncze – pod postacią pary RCA, któremu towarzyszy regulowane wyjście na zewnętrzną końcówkę mocy i pojedyncze na subwoofer. Gniazda głośnikowe są pojedyncze i niestety na tyle blisko siebie osadzone, że dla własnego dobra i spokojności nerwów lepiej ograniczyć się do okablowania zakończonego bananami. Dokładnie o to samo pretensje miałem do A12, więc śmiało możemy uznać, że Rotel jest wielce konsekwentny w swoich wyborach i decyzjach. Nad zintegrowanym z komorą bezpiecznika gniazdem zasilającym IEC umieszczono jeszcze włącznik główny, o którego istnieniu tak naprawdę poza pierwszym uruchomieniem pamiętać należy jedynie w przypadku dłuższych nieobecności.
W zestawie nie zabrakło zaskakująco poręcznego i zarazem przyjemnego oku pilota zdalnego sterowania, choć urządzeniem można zawiadywać z poziomu dedykowanej i dostępnej na platformy Android i iOS aplikacji.
Zgodnie z tradycją Rotel stawia na sprawdzone rozwiązania, więc zamiast rewolucji w trzewiach mamy ewolucję opartą na klasycznym, podobno przewymiarowanym. toroidzie i parze propylenów o pojemności 10 000 µF każdy, zasilaniu oraz pracującym w klasie AB tranzystorowym stopniu wyjściowym układzie zdolnym oddać po 80W przy 4 i 150W przy 4 Ω. Z kolei sercem sekcji cyfrowej jest trzydziestodwubitowy przetwornik cyfrowo-analogowy ESS Sabre radzący sobie nie tylko z sygnałami PCM 24Bit/192kHz na wejściach SPDIF, lecz również 24Bit/384 kHz MQA i MQA Studio po USB. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie karmić tytułowej integry cyfrową strawą bezprzewodowo, tym bardziej, że zaimplementowany w niej Bluetooth wspiera kodeki aptX HD oraz AAC, moduł Wi-Fi jest dwuzakresowy a obsługa Google Cast i AirPlay 2 są w standardzie, wiec poza deklarowaną kompatybilnością Spotify Connect również i z Tidal Connectem nie ma najmniejszych problemów, gdyż 14-ka jest widoczna w odbiornikach dźwięku. Nie zapomniano również o użytkownikach Roona, z poziomu którego również nie będzie problemu z obsługą Rotela.

Pomimo niezbyt absorbującej postury deklarowana przez producenta moc okazała się w pełni wystarczająca do wysoce satysfakcjonującego wysterowania moich dyżurnych Dynaudio Contour 30 w otwartym na hall 25-metrowym salonie, więc po raz kolejny możemy uznać, że przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe parametry, Japończycy niespecjalnie sięgają po tanie marketingowe chwyty. Niby zwykło się uważać, że papier przyjmie wszystko, więc w materiałach promocyjnych można pisać co tylko ślina na język przyniesie, byleby dobrze, lecz proza życia, mówiąc sprawdzam, taką radosną twórczość nader boleśnie a przy tym brutalnie weryfikuje. A Dynki takowe weryfikacyjne cechy wykazują, więc pierwsze kroki Rotela w moim systemie okazały się całkiem obiecujące. Co prawda po kilku godzinach dość cichego grania obudowa wzmacniacza była może nie tyle gorąca, co mocno ciepła, więc podczas letnich upałów, wysokich poziomach głośności i trudnym obciążeniu warto mieć ów drobiazg na uwadze. Z drugiej strony 14-ka to klasyczna AB-klasowa konstrukcja, więc trudno spodziewać się po niej efektywności na poziomie chłodnej D-klasowej konkurencji. No i co najważniejsze, tytułowy wzmacniacz streamujący, lub jak ktoś woli posługiwać się firmową nomenklaturą „odtwarzacz sieciowy z wbudowanym wzmacniaczem” gra zdecydowanie lepiej od wyraźnie słabszych A12 i A11 Tribute , które najdelikatniej rzecz ujmując preferowały łatwe do wysterowania kolumny. I piszę to nie w ramach kurtuazyjnej laurki a bazując na odsłuchach dalekiego od audiofilskich plumkań i smętów repertuaru w stylu „False Light” White Ward. Dla osób nieobeznanych z twórczością ww. ukraińskiej formacji spieszę donieść, iż jest to wielce udany mariaż noir jazzu, czyli czegoś z okolic co bardziej depresyjnych dokonań Bohren & der Club of Gore z … black metalem. Mamy zatem obowiązkowy growl, przetaczające się niczym galopujący jeźdźcy apokalipsy perkusyjne blasty i zdolne rozerwać na strzępy wściekłe riffy spośród których co jakiś czas odzywa się słodki, gęsty i kojący zmysły saksofon. Abstrakcyjne połączenie? Niekoniecznie, co najwyżej nieoczywiste, jednak na potrzeby niniejszego testu wręcz wymarzone, gdyż wymagające naprawdę wybornej rozdzielczości zdolnej z ww. kakofonii owego dęciaka nie tylko wyekstrahować, ale i w odpowiednio atrakcyjny sposób zaprezentować. I ta karkołomna sztuka Rotelowi się za każdym razem udawała, co budziło mój szczery entuzjazm.   
Nie oznacza to bynajmniej, że S14 nadaje się tylko do przysłowiowego „łojenia”, gdyż na niezwykle kameralnej i minimalistycznej folkowo - bluesowej „Freedom Highway” Rhiannon Giddens nie sposób się do czegokolwiek przyczepić. Wokal artystki podany jest blisko, niemalże intymne, oszczędne, towarzyszące jej instrumentarium ma prawidłowe rozmiary i co najważniejsze odpowiednią ilość powietrza wokół siebie, więc nikt nikomu po palcach nie depcze. Ponadto owa kameralność nie jest jednoznaczna ze zbytnim złagodzeniem przekazu i zaokrągleniem konturów, lecz wewnętrznym spokojem i wierności naturalnym fakturom, dzięki czemu czy to bandżo, czy mandolinie nie brakuje rozwibrowania i brzękliwości, a fortepianowi potęgi i dostojności.

Niby z racji swej wszechstronności i napakowania wszelakimi funkcjami można byłoby uznać Rotela S14 za typowego all-in-one’a i wrzucić do wspólnego wora z innymi „kombajnami”, lecz zanim to uczynicie sugeruję jego odsłuch we własnym systemie i we własnych czterech kątach. No dobrze, z tym systemem to lekka przesada, gdyż 14-ce tak naprawdę do pełni szczęścia wystarczy para kolumn, bądź wzbogacone o sub 2+1, więc chcąc się nim pobawić podpinamy kolumny jakimi w danym momencie dysponujemy i gra muzyka. A gra ona nad wyraz atrakcyjnie – z dynamiką, drajwem i przyjemnym wysyceniem, co jednoznacznie wskazuje na fakt, że wprowadzenie flagowców Michi znajduje też pewne odzwierciedlenie w brzmieniu niżej urodzonego rodzeństwa.

Marcin Olszewski

System wykorzystany podczas testu
– CD/DAC: Ayon CD-35 (Preamp + Signature) + Finite Elemente Cerabase compact
– Odtwarzacz plików: Lumin U2 Mini + Franc Audio Accessories Ceramic Disc TH + I-O Data Soundgenic HDL-RA4TB
– Selektor źródeł cyfrowych: Audio Authority 1177
– Gramofon: Kuzma Stabi S + Kuzma Stogi + Dynavector DV-10X5
– Przedwzmacniacz gramofonowy: Tellurium Q Iridium MM/MC Phono Pre Amp
– Końcówka mocy: Bryston 4B³ + Graphite Audio IC-35 Isolation Cones
– Kolumny: Dynaudio Contour 30 + podkładki Acoustic Revive SPU-8 + kwarcowe platformy Base Audio
– IC RCA: Tellurium Q Silver Diamond
– IC XLR: Organic Audio; Vermöuth Audio Reference; Acrolink 7N-A2070 Leggenda
– IC cyfrowe: Fadel art DigiLitz; Harmonic Technology Cyberlink Copper; Apogee Wyde Eye; Monster Cable Interlink LightSpeed 200
– Kable USB: Wireworld Starlight; Goldenote Firenze Silver; Fidata HFU2; Vermöuth Audio Reference USB
– Kable głośnikowe: Signal Projects Hydra; Vermöuth Audio Reference Loudspeaker Cable + SHUBI Custom Acoustic Stands MMS-1; Tellurium Q Blue
– Kable zasilające: Furutech FP-3TS762 / FI-28R / FI-E38R; Organic Audio Power + Furutech CF-080 Damping Ring; Acoustic Zen Gargantua II; Furutech Nanoflux Power NCF
– Listwa zasilająca: Furutech e-TP60ER + Furutech FP-3TS762 / Fi-50 NCF(R) /FI-50M NCF(R)
– Gniazdo zasilające ścienne: Furutech FT-SWS-D (R) NCF
– Platforma antywibracyjna: Franc Audio Accessories Wood Block Slim Platform
– Switch: Silent Angel Bonn N8 + nóżki Silent Angel S28 + zasilacz Silent Angel Forester F1 + Luna Cables Gris DC
– Przewody ethernet: Neyton CAT7+; Audiomica Laboratory Anort Consequence, Artoc Ultra Reference, Arago Excellence; Furutech LAN-8 NCF
– Stolik: Solid Tech Radius Duo 3
– Panele akustyczne: Vicoustic Flat Panel VM

Dystrybucja: Sieć Salonów Top HiFi & Video Design
Cena: 11 999 PLN

Dane techniczne
Maksymalna moc wyjściowa: 2 x 150W / 4Ω
Ciągła moc wyjściowa: 2 x 80W / 8Ω
Zniekształcenia (THD): <0.04%
Pasmo przenoszenia
- Wejścia liniowe: 10Hz - 100kHz, ±0.5dB
- Wejścia cyfrowe: 10Hz - 90kHz, ±2.0dB, Max
Odstęp sygnał/szum: 100dB
Zniekształcenia intermodulacyjne (60Hz:7kHz, 4:1): <0.03%
Współczynnik tłumienia: 400
Czułość Wejściowa
- Wejścia liniowe: 200mV
- Wejścia cyfrowe: -20dBfs
Impedancja wejściowa
- Wejścia liniowe: 47kΩ
- Wejścia cyfrowe: 75Ω
Obsługa sygnałów cyfrowych: 24Bit/192kHz LPCM (koaksjalne/optyczne SPDIF); 24Bit/384 kHz, MQA i MQA Studio (USB Audio Class 2.0)
Wymiary (S x W x G): 430 × 93 × 345mm
Pobór mocy: 280W; <0.5W (standby)
Waga: 9.15kg

Data dodania

Kraków spod znaku rocka! Oto 4 wakacyjne koncerty

Wakacje tuż, tuż, co oznacza wysyp imprez muzycznych. Do Krakowa zmierzają gwiazdy z całego świata, a to szczególnie spodoba się fanom mrocznego brzmienia. Które kapele odwiedzą nadwiślański gród w wakacje? Jakie daty warto sobie zapisać? I na które koncerty należy zwrócić uwagę? Mamy dla was małą ściągę! #dwa_boxy_lewo_prawo_main{ display: flex; justify-content: space-around; align-items: center; } #dwa_boxy_lewo_prawo_main > div{ margin:4px;} #dwa_boxy_lew

audiostereo.pl
audiostereo.pl
Recenzje

Edyta Bartosiewicz | Bilety

Opis Edyta Bartosiewicz to polska wokalista, autorka tekstów i producent muzyczny. Urodziła się w 1965 roku w Warszawie. Karierę rozpoczęła w latach 80. W tym czasie związała się z zespołem „Stuff", który zmienił się w Holloee Poloy. Wydana przez nich płyta nie odniosła jednak sukcesu, grupa rozwiązała się, a artystka rozpoczęła karierę solową.   Edyta Bartosiewicz jest też pięciokrotną laureatką Fryderyków oraz członkinią Akademii Fonograficznej ZPAV. Współpracowała z artystami t

AudioNews
AudioNews
Newsy

43. Międzynarodowy Festiwal Piknik Country i Folk, Mrągowo 2024 | Bilety

O wydarzeniu Przed nami 43. edycja legendarnego Festiwalu Piknik Country i Folk w Mrągowie! Ten najstarszy i największy Festiwal Muzyki Country w Polsce i jedno z najbardziej prestiżowych wydarzeń europejskich związanych z tym gatunkiem muzyki, odbędzie się w dniach 26 i 27 lipca 2024r. w Amfiteatrze nad jeziorem Czos. Bilety już w sprzedaży!   43. Międzynarodowy Festiwal Piknik Country i Folk, Mrągowo 2024 - informacje Początek koncertów każdego dnia o godzinie 19:30. K

AudioNews
AudioNews
Newsy

Lady Pank - A nam nie chce się iść do domu | Bilety

O wydarzeniu Wraz ze zbliżającym się latem zespół Lady Pank zaprasza na serię koncertów pod hasłem "A nam nie chce się iść do domu". Uczestnicy usłyszą na żywo ulubione hity grupy, takie jak "Zawsze tam, gdzie Ty" czy "Kryzysowa narzeczona", co uczyni letnie wieczory naprawdę niezapomnianymi! Bilety już w sprzedaży.   Lady Pank - A nam nie chce się iść do domu Lady Pank to zespół o bogatej historii, który nadal nie przestaje zaskakiwać. Po ponad 40 latach na scenie wciąż nie

AudioNews
AudioNews
Newsy

25. Mazurska Noc Kabaretowa | Bilety

O wydarzeniu Trudno w to uwierzyć, ale Mazurska Noc Kabaretowa ma już 25 lat! Chcemy ten jubileusz świętować w sobotę 24 sierpnia od godz. 19:30 razem z Wami i naszymi wspaniałymi artystami. Bilety już w sprzedaży.   25. Mazurska Noc Kabaretowa Na deskach mrągowskiego amfiteatru nad Jeziorem Czos wystąpią: Kabaret Ani Mru Mru, Katarzyna Zielińska, Paranienormalni, Kabaret pod Wyrwigroszem, Kabaret Chyba, Kabaret Ciach, Michał Czernecki i Michał Paszczyk oraz Ola Radomska.

AudioNews
AudioNews
Newsy


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Brak komentarzy do wyświetlenia



Gość
Ta zawartość jest zamknięta i nie można dodawać komentarzy.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

                  wykrzyknik.png

Wykryto oprogramowanie blokujące typu AdBlock!
 

Nasza strona utrzymuje się dzięki wyświetlanym reklamom.
Reklamy są związane tematycznie ze stroną i nie są uciążliwe. 

 

Nie przeszkadzają podczas czytania oraz nie wymagają dodatkowych akcji aby je zamykać.

 

Prosimy wyłącz rozszerzenie AdBlock lub oprogramowanie blokujące, podczas przeglądania strony.

Zarejestrowani użytkownicy + mogą wyłączyć ten komunikat oraz na ukrycie połowy reklam wyświetlanych na forum.