Skocz do zawartości
Trwa aktualizacja silnika forum! Czytaj więcej.. ×
Ta podstrona jest jeszcze w przebudowie! Czytaj więcej.. ×

Wzmacniacz Peachtree Audio Grand Integrated X-1


jozwa maryn
  • 6fc835b16b58755ed2757afe83339316 https://www.audiostereo.pl/uploads/monthly_11_2013/ccs-107-0-64243700-1384477868.jpg,monthly_11_2013/ccs-107-0-99760200-1384477770.jpg,monthly_11_2013/ccs-107-0-33210700-1384477896.jpg,monthly_11_2013/ccs-107-0-58382100-1384477910.jpg

Szanowni Państwo, sporo czasu upłynęło od poprzedniej recenzji mojego autorstwa zamieszczonej na Audiostereo. Niedawno jednak nowa redaktor naczelna Magazynu Audiostereo i jednocześnie nasza koleżanka z Forum zaproponowała mi powrót do regularnego pisania w tym miejscu. Skorzystałem z miłego zaproszenia, jako pierwszy obiekt zainteresowania wybierając urządzenie odbiegające od tradycyjnych klocków analogowych. Jest to amerykański Peachtree - wzmacniacz zintegrowany, który pojęcie integracji interpretuje bardziej dosłownie, niż to wcześniej było praktykowane.

 

Peachtree Audio to jedna z firm, które osiągnęły sukces wraz z rozwojem cyfrowych źródeł dźwięku. Najbardziej popularnymi urządzeniami Peachtree są przetworniki cyfrowo-analogowe zintegrowane z innymi urządzeniami, takimi jak wzmacniacze i przedwzmacniacze, cenione z racji wysokiej jakości dźwięku, elastyczności sprzętowej i stosunkowo przystępnych cen. Ze szczytowym modelem urządzenia tego rodzaju miałem do czynienia w naszym teście.

 

Urządzenie o skromnej, ale wiele obiecującej nazwie Grand Integrated X-1 zasadniczo jest wzmacniaczem zintegrowanym, oddającym naprawdę imponującą moc 440 W na kanał (przy obciążeniu 8 Ohm). To naprawdę coś, na przykład mój ważący trzy razy więcej Sound Art oddaje mniejsze moce. Oprócz tej elektrowni (wykonanej na modułach ICEpower) w obudowie mieści się porządny przetwornik cyfrowo-analogowy, lampowy przedwzmacniacz oraz przedwzmacniacz słuchawkowy. To urządzenie to prawdziwy kombajn, w dodatku na najwyższym poziomie, jeśli wierzyć producentowi i parametrom. Ale to będzie można bez trudu sprawdzić w teście odsłuchowym.

 

Konstrukcja wzmacniacza ze zintegrowanym przetwornikiem cyfrowym przywodzi na myśli okres, gdy taka koncepcja po raz pierwszy zapukała do naszych drzwi, a było to na przełomie lat 80. i 90. Wówczas niektóre duże koncerny elektroniczne zaczęły wypuszczać wysokie modele swych wzmacniaczy zaopatrzone w określenie „wzmacniacz cyfrowy”. W rzeczywistości były to poczciwe kloce analogowe wyposażone dodatkowo we wbudowane przetworniki, wzięte z popularnych odtwarzaczy tych producentów. Ciekawie jest widzieć wreszcie prawdziwie zaawansowany wzmacniacz oparty w pewnym sensie na podobnej koncepcji, z racji swojej konstrukcji znacznie bardziej zasługujący na miano „cyfrowego”, a przynajmniej semi-cyfrowego. Wzmacniacze ICEpower nie są bowiem wzmacniaczami cyfrowymi w typowym rozumieniu tego słowa, lecz wzmacniaczami w klasie D.

 

ccs-107-0-99760200-1384477770_thumb.jpg ccs-107-0-64243700-1384477868_thumb.jpg

 

Jak już wspomniałem, wzmacniacz końcowy oparto na modułach B&O ICEpower® 250ASX2. W przedwzmacniaczu zastosowano lampowy bufor na dwóch podwójnych triodach 12AU7, które wyglądają zalotnie przez okienka w przedniej ścianie urządzenia. Znam ten efekt ze wzmacniaczy różnych firm i nigdy mi się nie podobał. Również sygnał z przedwzmacniacza słuchawkowego przechodzi przez sekcję lampową. Bufor lampowy można odłączać przyciskiem na przedniej ściance, wówczas w założeniu uzyska się dźwięk „tranzystorowy”. Sekcja przetwornika cyfrowo-analogowego oparta jest na asynchronicznym odbiorniku USB XMOS i cenionym układzie przetwornika ESS Sabre32 9018. Umożliwia to odtwarzanie z rozdzielczością 24/192. Urządzenie nie wymaga wgrywania sterowników do współpracy z urządzeniami Apple. Wewnątrz obudowy oprócz wspomnianych elementów końcówki mocy i przetwornika widać transformatory, stanowiące element zasilacza przetwornika i wzmacniacza słuchawkowego. Nie znalazłem odpowiedniej informacji na ten temat, jednak sądzę, że (w przeciwieństwie do np. wzmacniacza Jeff Rowland Continuum) w konstrukcji wykorzystano własne zasilacze impulsowe modułów ICEpower.

 

Z zewnątrz wzmacniacz robi przede wszystkim wrażenie solidności. Gruba przednia płyta z pokrętłem i rzędem przycisków, ponadprzeciętnej jakości reszta obudowy z zamarkowanymi na bokach radiatorami, no i solidny ciężar – to się podoba. Okienka na lampy to już kwestia gustu. Tylna ściana natomiast to po prostu koncert życzeń. Napakowane aż miło. Nic dziwnego: oprócz kompletu terminali wzmacniacza zintegrowanego (dwa wejścia, wyjścia liniowe i wyjścia z przedwzmacniacza, oraz oczywiście wyjścia na głośniki) musiały się zmieścić gniazda sekcji cyfrowej. Dwa Toslinki, dwa typowe koaksjale, BNC (duży plus!) oraz obowiązkowe USB. Prócz tego zmieścił się tam selektor kształtu zbocza filtra cyfrowego oraz wejście i wyjście zewnętrznego sterownika. Naprawdę gęsto, zwłaszcza jak na sprzęt stereo. Ale to wszystko są użyteczne funkcje, a nie zbędne gadżety. Konstrukcja szczytowego wzmacniacza Peachtree budzi oczekiwania, zobaczymy jak zadowoli je krytyczny odsłuch.

 

Ponieważ urządzenie zostało zaprojektowane jako w pewnym sensie całość, w recenzji postanowiłem skupić się na brzmieniu kompletu wzmacniacz-przetwornik, zasilając go w sygnał cyfrowy z transportu Linna. Jednak test rozpocząłem od sprawdzenia, w jaki sposób urządzenie odbiera sygnał analogowy, wykorzystując przetwornik Tent Labs. Oczywiście nie było żadnych trudności i Peachtree zagrał swobodnie, zwracając uwagę urodą dźwięku i i dobrą dynamiką. Jednak ponieważ celem było sprawdzenie brzmienia całego urządzenia, szybko przeszedłem na wewnętrzny DAC Peachtree i od tego czasu wrażenia dotyczyły dźwięku Grand Integrated en masse.

 

Płyta „Portraits of Cuba” stawia spore wymagania sprzętowi grającemu, jest tu bowiem prawdziwy big band z typową dynamiką. Nagranie Chesky Records również nie pozostawia wiele do życzenia. Zespół pod kierunkiem Carlosa Franzettiego gra muzykę z epoki świetności kubańskiego przemysłu rozrywkowego, a na saksofonie dźwiękuje sam Paquito D’Rivera.To piękna muzyka i zasługuje na odpowiednie potraktowanie. Czy Brzoskwinka da radę? Daje bardzo przyzwoicie. Muzyka ma konieczną głębię, masę, rozchodzi się dokoła, wszerz poza głośniki, jest łagodna, ale ukłucia instrumentów są dobrze słyszalne. Brzmienie ma blask, ale nie jest nadmiernie lekkie czy też puste. Czy jednak tego blasku jest dosyć? Cóż, Paquito i ja byliśmy usatysfakcjonowani, warto jednak było sprawdzić to na innej muzyce, bo jak dotąd brzmienie wydawało mi się minimalnie pozbawione agresji. Co zatem będzie dalej?

 

ccs-107-0-33210700-1384477896_thumb.jpg ccs-107-0-58382100-1384477910_thumb.jpg

 

Wrzucone następnie koncerty Bacha w wykonaniu Cafe Zimmermann pogłębiły wrażenie zintegrowania dźwięku. Wzmacniacz/DAC Peachtree gra całościowo, z niezłym rozmachem, z dźwięcznością, jednak pod tym ostatnim wzgędem nie dosięga poziomu najlepszych (i kosztujących zwykle sporo więcej). Da się odróżnić instrumenty, natomiast w pionie drgań i wybrzmień nie ma absolutu. Jest raczej przyjemnie niż transcendentalnie. Zejście w basie jest trochę skromniejsze niż w SoundArcie, ale to nie to zasilanie i nie ta klasa cenowa (SA jest ponad dwukrotnie droższy). Ogólnie odtworzenie było bardziej melomańskie niż audiofilskie, co przynajmniej część czytelników raczej zachęci, nie ma natomiast tylu detali, żeby audiofil się modlił. Natomiast zwykły słuchacz muzyki, prawdziwy meloman z kolekcją dobrze nagranych płyt, będzie sobie chwalił pełną rozmachu, ale elegancką prezentację. Da się długo słuchać, a to, uwierzcie mi Państwo, jest najważniejsze.

 

Po tej refleksji przeszedłem do zupełnie innej muzyki – „Caravan” Arta Blakey’a. Perkusja to instrument, który wiele wymaga od systemu,. Oczywiście możliwosci dynamiczne stają na pierwszym miejscu. Pod tym względem integra Peachtree wypadła porządnie. Makrodynamika była oddana wiernie. Nie było potężnego kopnięcia, które niekiedy potrafią generować wzmacniacze o zasilaczu wielkości koła od traktora, ale takie efekty na żywo też nie występują, to raczej domena sprzętu przeaudiofilizowanego. Dynamika w skali mikro, a także delikatne wybrzmienia talerzy i szmer miotełek były co najmniej dobre, dźwięk był raczej ciepły, choć nie misiowaty. Raczej miedziany niż srebrny. Ogólnie dźwięk całej płyty odebrałem jako lekko uprzyjemniony, ale wciąż naturalny, budzący skojarzenia z akustyką klubu jazzowego.

 

Na takich płytach jak nagranie „Wariacji Goldbergowskich” przez Glenna Goulda brakowało mi trochę ostatniego szlifu, kropki kończącej dzieło, ale wzmacniacz/DAC radził sobie i tak bardzo dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę stosunek ceny do jakości. W nagraniach symfoniczych (płyta „Tutti”) dźwięk był ponadprzeciętny, odczuwało się pełnię brzmienia bez widocznych ograniczeń. Podobnie było w muzyce rozrywkowej: grało przyjemnie, z lekkim pazurem i wyraźnym rozmachem, a jednocześnie słabe realizacji nie brzmiały źle.

 

Szczytowy wzmacniacz Peachtree pokazał się w tym teście z bardzo dobrej strony. To eleganckie, ergonomiczne urządzenie naprawdę gra muzykę i powinno sprawić nabywcy wiele przyjemności ze słuchania ulubionych płyt. Biorąc pod uwagę, że w istocie są to dwa urządzenia w jednej skrzyni, muszę powiedzieć, że nie wypada też bardzo drogo. Porządny DAC to nie jest mały wydatek, a tu otrzymujemy go w komplecie. Jeśli uwzględnić, że mój własny przetwornik b-DAC, należący do cenowych średniaków, kosztuje około 5000 zł, to ile zostaje po odjęciu tej sumy jako koszt świetnie wykonanego i naturalnie grającego wzmacniacza? No właśnie. Wystarczy teraz dodać transport CD lub inne cyfrowe źródło dźwięku (czy to ze źródła S-P/DIF, optycznego czy USB) i Peachtree roztoczy przed nami swe czary. Ten wzmacniacz to brzmieniowy i ergonomiczny pewniak, gotowy na współczesne wyzwania sprzętowe.

 

Alek Rachwald

 

 

Opis funkcji tylnego panelu urządzenia:

 

1) AC Power Cord Attachment & Fuse: odłączany kabel zasilające IEC

2) Standby Switch: włączanie zasilania.

3) 12V Trigger: włącza inne urządzania 2-12V

4) Digital Filter Slope: wybór filtrów cyfrowych DAC.

5) BNC Digital Input: wejście cyfrowe BNC (75 Ohm).

6 & 7) Coaxial Digital Input 1 & 2: dwa wejścia cyfrowe RCA.

8 & 9) Optical Digital Input 1 & 2: dwa wejścia cyfrowe TOS-link

10) Home Theater Bypass Switch: pozwala na podłączenie procesora kina domowegor.

11 & 12) Aux/HT Input & Aux 2 Analog Input: analogowe wejścia liniowe.

13) Voltage Switching: przełącznik napięcia zasilania (urządzenia wielonapieciowe)

14) USB Digital Input: wejście cyfrowe na Sabre DAC przez I2S.

15) Line Out: stałe wyjście liniowe.

16) High Pass Pre Out: górnoprzepustowe wyjście z przedwzmacniacza (jeśli filtr górnoprzepustowy jest właczony).

17) Pre-Out: wyjście z przedwzmacniacza do zewnętrznego wzmacniacza i subwoofera..

18) Speaker binding posts: terminale głośnikowe

 

 

Dane techniczne:

 

Dystrybutor Audio Klan

Cena 16 999 zł

 

Moc: 440 W/8 Ohm, 770 W/4 Ohms

Wyjście RCA stereo (stały poziom): 2V rms, 448 Ohms

Wyjście RCA stereo (zmienny poziom): 8V rms /11.2V peak, 448 Ohms

Stosunek sygnał/szum: na zmiennym wyjściu analogowym 104 dB

Jitter (na master clock): <3,0 ps

Pojemność filtrująca w zasilaczu: 69,000 uF

Separacja kanałów: 96dB

Wymiary (w/s/g): 12,2/44,4/41,9 cm

Masa: 12,7 kg

Załączone miniatury

sprzet sprzet sprzet sprzet


Opinie użytkowników

Rekomendowane komentarze

Wybitnie gra być może wzmacniacz Marton, ale to będę wiedział, gdy go posłucham w domu. Wkładka Air Tight wydała mi się też kiedyś wybitna, ale była dwa razy droższa od tego tu wzmacniacza. Tan natomiast wzmacniacz gra bardzo dobrze, zwłaszcza jak na cenę. Najlepiej jak zawsze posłuchać samemu w swoim systemie, ja mogę tylko podpowiedzieć, ze warto spróbować.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jakiś równy miesiąc temu miałem okazję słuchać to cudo w sklepie top-hifi.

Planuje bowiem zakup kolumn vienna acoustics beethoven concert ..całość zagrała no przepięknie..w sumie lepiej niż w najśmielszych marzeniach i oczekiwaniach....jedyne czego mi ewidentnie brakowało właśnie (a czego w maluutkich phonarkach mam pod dostatkiem) to niskie zejście na dole...była muzyka..ale jakby ktoś włączył lekki filtr górno przepustowy jak anty dudnieniowy do L.P....trochę mnie to rozczarowało..myślę sobie takie kolumny 3 wofery na kanał...i tak bez tego "łupp" na dole...dziwną ma szkołę dźwięku vienna...a to brzoskwińka taka ugrzeczniona.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach


Gość
Ta zawartość jest zamknięta i nie można dodawać komentarzy.

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.