Jump to content
IGNORED

Odbior pelnieszego spektrum za darmo


Jazz

Recommended Posts

Mozesz miec Krell'a, Levinsona, Nagre, Audio Lab'a, to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia jesli nie bedziesz regularnym klientem na wydziale otologii. Wg statystyk, w Polsce tylko 0.02% spoleczenstwa ma regularnie czyszczone uszy przez specjalistow. Zaniedbanie higieny uszu i ogolny brak swiadomosci spoleczenstwa o waznosci tego rodzaju prostego zabiegu usuniecia wewnetrznego osadu stwarza efekt tlumienia oraz zawerzenie pasma czestotliwosci odbieranego dzwieku nawet o kilka KHz.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiscie! Nie zaznaczalem, poniewaz to jest ewidentne. Nastepnie, o czym nie chcialem wspominac, usuniecie owlosienia w uszach szczegolnie u sredniego oraz starszego wieku mezczyzn znacznie polepsza odbior dzwieku. Tez prosty zabieg, ktory wg sondazy nie jest w Polsce praktyka, lub nawet swiadomoscia.

Link to comment
Share on other sites

I owszem,ale może czytałeś kiedyś Tytusa,Romka i Atomka.Tytus miał zatkane jedno ucho kulką i przez to jego komorki słuchowe nie uległy zniszczeniu,dlatego nie czyszczenie wbrew pozorom, może bardziej pomóc niż regularne czyszczenie.Wychodząc na ulicę hałas osiąga nawet 100dB,co dła ludzkiego ucha jest zgubne.

Link to comment
Share on other sites

Wydzielina uszna ma ściśle ustaloną z punktu widzenia organizmu funkcję. W różnych klimatach na Ziemii wydzielina ma różną formę - np ludzie rasy żółtej i mongoildalnej mają w niej niską zawartość tłuszczu i bardziej przypomina proszek co mniej zachęca dużą liczbę pasożytów żyjących w tamtym klimacie. Wydzielina ta chroni uszy i bardzo dobrze - jeśli ktoś będzie z czystymi uszami chodził do pierwszych rzędów na koncertach jazzowych to tak jakby przez rok był artylerzystą.

 

Odruch który widzimy u dzieci słuchających orkiestrę czy jazz - tzw "otwieranie japy" - nie jest spowodowane tym że są tak zachwyceni ale tym że nadmiar ciśnienia w uszach uchodzi wtedy przez kanał do jamy ustnej którą otwierają.

 

Fizjolodzy zwracają uwagę na niektóre reguły towarzyskie - np powstrzymywanie bekania czy pierdzenia - bo prowadzi to do toksykacji organizmu - gazy nie mogąc ulecieć "naturalną drogą" wchodzą po jakimś czasie do krwi - obecnie można po prostu wyjść do toalety ale kiedyś takie wyjścia nie były mile widziane. Takie reakcje są spowodowane ubocznymi skutkami trawienia białek - część zawsze przyjmie formę toksycznych cząsteczek azotowych które działają tak jak ketony wydzielane w anoreksji.

 

Fizjologia wpływa na odsłuch a źle dobrany lub całkiem nowy dla organzmu posiłek uruchami układ obronny uwalniając endorfiny oraz układ chłonny. To wpływa na ciśnienie krwi co z kolei wpływa na poziom "szumu" w uszach - można to sprawdzić w czasie wysiłku fizycznego - wielu rzeczy wtedy nie słyszymy a mózg przyjmuje tylko wyrwane części pasma w których np. słychać kroki, odgłosy ludzkie i zwierząt itd.

 

Słuchać powinno się na spokojnie a oceny powinno się podejmować po kilkukrotnym potwierdzeniu wniosków. Zauważcie że jak jesteście przygotowani na coś nowego - np. nowy sprzęt - to wychwytujecie jego dobre cechy. Potem się okazuje że coś jest nie tak, brak proporcji itd i te walory przegrywają z odsłuchem w dłuższym okresie czasu. Więcej spokoju i opanowania a mniej emocji.

Link to comment
Share on other sites

-->Jazz

Możesz zawsze zadzwonić do któregoś z np.polskich producentów i spytać czy chodzą do w/w lekarzy,założę się że ,wywalą gały i spytają 'o co panu chodzi?",albo któryś powie- tak- chodzę do takiej co nosi duże 3d.

Link to comment
Share on other sites

Zgodzę sie tutaj z Piotrem.Wszędzie słyszymy,że kolumny ,wzmaki itp mają grać naturalnie ,a więc powinno się i słuchać naturanie.Takie czyszcenie uszu stosuje się, gdy już naprawdę zle sie slyszy.

A propos Jazz : robiłeś coś takiego?

Link to comment
Share on other sites

Oczywiscie, zgadzam sie. Znakomity post. Natomiast w celu zachowania pewnej precyzji, chodzi o usuniecie odlaczonej wydzieliny usznej, juz naturalnie nie przylegajacej do scianek jako naturalnego srodka pracujacego, ale martwych jego czastek po dlugoletniej akumulacji metoda uzycia mechanicznego pilota przy monitoringu swiatlowodowym. Prosty zabieg, dobra przy okazji inspekcja. Polecam.

Link to comment
Share on other sites

Amerykańska armia robiła i robi testy w celu poszerzenia percepcji piechoty. Podczas wysiłku mózg jak i zmysły samoczynnie ukierunkowują się na pewne rodzaje bodźców - wynika to z uwarunkowań środkowiskowych - tzn ostrzeganie przed zagrożeniem, wypatrywanie celu itd. Jednym z wyników tychże badań było m.in. podawanie żołnierzom LSD w czasie wojny w Wietnamie.

 

Z muzyką problem jest taki że jest to element wybitnie abstrakcyjny obojętnie jak byśmy do tego podeszli - przecież dźwięk de facto nie istnieje a my słysząc np zespół kameralny wyobrażamy sobie i oceniamy wykonanie - przy czym w orkiestrze mamy praktycznie wypełnione całe pasmo słyszalne (zależy to także od muzyki) a nie możemy uruchomić pełnej wrażliwości gdyż skupiamy się nad interpretacją muzyki - tu jest w muzyce klasycznej wielki spór dyrygentów trwający od prawie 100 lat. Czy muzykę klasyczną powinno się grać subiektywnie i odbierać ją bardziej nastawiając się na empatię i emocje (jak u Furtwanglera czy Waltera) czy słuchać muzyki obiektywnie (jak u Toscaniniego i całej linii karajanowskiej). Powalające wrażenie robi odczucie subiektywne - możemy wtedy jednak zatracić uwagę na wiele aspektów - i obecnie - w czasie kiedy doskonałość i sprawność przelicza się na pieniądze praktycznie wszędzie dąży się do nijakiej gry obiektywnej, doprowadzonej do perfekcji. Przyznaję że można dzięki temu lepiej wykorzystać techniczną stronę nagrań (co wykorzystuje np. Telarc) naginając brzmienie tak aby przejrzystość jak i dynamika były tam lepiej słyszalne (odpowiednie zgranie fazy poszczególnych sekcji w orkistrze). To jednak przypomina mi te trolle kilkupłytowe co chodzą po sklepach i słuchają tych samych płyt.

 

Chyba nie po to jest muzyka i obecnie widać wiele głosów krytycznych w środowisku muzyków że muzyka grana w ten sposób nie wywołuje tak wielkich reakcji jak w dawnych "subiektywnych" wykoaniach. Orkiestra kończy grać, wszyscy klaszczą i wychodzą. Wyjątki się zdarzają np. w Bayreuth gdzie zbiera się praktycznie najlepszą orkiestrę w Europie a dyrygent z natury dramatu muzycznego musi wydobyć subiektywną interpretację. Jednak i tam wpływ tej "rynkowej bezstronności" jest widoczny.

 

Taka muzyka niesie dużo mniej satysfakcji - przeżycia są daleko mniejsze, i w sumie nie ma wiele do zaoferowania. Poruszające wykonania klasyki są obecnie rzadkością i odpowiednie nagrania tutaj wiele nie pomogą.

Jest to pytanie właściwie o to czy muzyka klasyczna ma być "inżynierem duszy" czy snobistyczną rozrywką równie pustą jak życie przedstawiane w mediach.

Dlatego inżynieria nagrania klasyki nie może być obiektywna - czemu na tym forum ktoś zaprzeczał. Nie da się obiektywnie nagrać czegoś co od podstaw jest subiektywne brzmieniowo - znane były boje wielu dyrygentów z dźwiękowcami że dążąc do wyrównania (żeby nie nastąpiło przesterownie lub zamazanie barw) giną w tym wszystkim główne akcenty którymi posługuje się dany dyrygent.

 

Teraz taki Christian Thielemann nagrywa symfonię Beethovrna, wszyscy klaszczą, wychodzą a potem ukazuje się na jakimś nowym formacie. I co? I nic.

 

Zboczyłem tutaj w stronę wykonastwa muzyki ale to się moim zdaniem silnie wiąże z jej odbiorem i możliwościami formatów. Wykonawstwo jest obecnie bardzo asekuracyjne i chyba tylko jazz oraz muzyka dawna posiada jeszcze pełną ekspresję muzyczną.

Link to comment
Share on other sites

re: Piotr

Ja bym nie rozdzierał szat nad dążeniem do technicznej perfekcji w nagraniach kosztem warstwy emocjonalnej. To drugie jest zwykle niepodłącznym elementem koncertu na żywo, gdzie oprócz samej muzyki oddziałuje na słuchacza jeszcze atmosfera sali, bliski kontakt z muzykami i -nazwijmy to - aura dźwiękowa, która jest niemożliwa do odtworzenia nawet na sprzęcie najwyższej klasy. Krótko mówiąc, poddajemy się wrażeniu, że muzyczny spektakl rozgrywa się tu i teraz - jest jedyny i niepowtarzalny.

Za to nagrania powinny moim zdaniem umożliwić odbiorcy bardziej analityczne odczytanie utworu, "wgryzienie się" w jego wewnętrzną strukturę. Dobre nagranie jest jak partytura, którą ktoś przed tobą rozwija i którą możesz dokładnie śledzić - jakość techniczna jest tu nie do przecenienia. Wszelkie próby oddania "koncertowych" emocji w nagraniu są skazane na niepowodzenie, chociażby dlatego, że są powtarzalne: nawet jeśli coś nas poruszy przy pierwszym przesłuchaniu płyty, to za drugim i trzecim razem efekt nie będzie już tak silny. Brakuje elementu zaskoczenia, który jest nieodłączną częścią koncertu.

Link to comment
Share on other sites

Ja postrzegam zarówno obiór muzyki (sztuki) jak i jej wykonawstwo w 2 aspektach. Są to technika i sztuka.

Wirtuoz nie moze sie stać wirtuozem dopóki nie opanuje techniki. Kiedy ta przestanie mu sprawiac jakiekolwiek trudnosci moze pracowac nad artystyczna strona wykonania.

Odbiorca może sobie analizować kazdy instrument z osobna ale dzielo muzyczne czy nawet zwykła piosenka jest pewną całością. Więc jak sie opanuje detale nalezy przejśc do całosci.

 

Audiofil moze trenować swoją wrazliwośc na wszelkie niuanse ale przychodzi w końcu taki moment że ta wrazliwośc osiagnie wysoki poziom i audiofil staje sie melomanem.

 

Czy Bach, Beethoven!!!, Mozart czyscili uszy zeby lepiej slyszeć :), chyba nie. Podejrzewam jednak że selektywnośc ich słuchu była znacznie większa niz człowieka regularnie odwiedzającego gabinet lekarski.

A kat naprawde to słyszymy mózgiem a nie uszami.......(w pewnym sensie).

Link to comment
Share on other sites

Beethoven tak sobie czyścił, że aż przedobrzył :-)

A mówiąc poważnie, to faktycznie słyszymy znacznie mniej niż pokolenia "przedindustrialne". Powszechnie uważa sie, że zakres słyszalności ludzkiego ucha wynosi mniej więcej od 20Hz do 20Khz. To bardzo optymistyczne założenie, bo badania wykazały, że mieszkańcy miast słyszą mniej wiecej od 30-35Hz do jakichś 16Khz. Bach i Mozart nie byli narażeni na wszechobecny hałas, nie używali walkmenów, a w domach nie mieli zapewnie 200 watowych wzmacniaczy. Hałas wielkomiejskiej ulicy sprzed dwustu lat osiągał maksimum 50 decybeli, dziś to prawie dwa razy więcej. Tak więc, panowie, o słuchu Mozarta możemy sobie najwyżej pomarzyć.

Link to comment
Share on other sites

30-35Hz ? to strasznie kiepsko. Ja czytałem, że ten skraj pasma zaczyna być słyszalny od mniej więcej 16Hz zależnie od czlowieka. Wydaje mi się, ża raczej każdy (stary czy młody) wysłyszy spokojnie częstotliwość 20Hz.

No pomijam tych, którzy mają jakieś defekty w słuchu.

Link to comment
Share on other sites

Piszesz tu tylko o zakresie częstotliwości. Ale przecież słuch muzyczny to znacznie więcej. A również audiofilskie wyczulenie na jakość dźwięku, to przecież nie tylko zakres słyszanych częstotliwości. Dopóki słyszalne pasmo nie zawęzi się do naprawdę wąskiego, to jest to dość mało istotny element w ogólnym odbiorze muzyki. Raczej nie podałbym jakiejś konkretnej granicy, ale jeżeli ktoś słyszy do 16kHz, to jest to zupełnie dobry wynik i o ogólnym odbiorze muzyki przez taką osobę na pewno nie zadecyduje ograniczenie pasma do 16kHz. W muzyce jest znacznie więcej, niż tylko pasmo częstotliwości.

Janusz z Torunia

Link to comment
Share on other sites

Masz zupełną rację, że zakres słyszanego pasma nie jest krytyczny w odbiorze muzyki, ale z jednym się nie zgodzę - górna granica przy 16kHz to nie jest dobry wynik. Tak nisko przesuniętą granicę będą miały osoby bardzo stare lub z częściowym ubytkiem słuchu spowodowanym dłogotrwałej pracy przy pile mechanicznej lub przebywaniu w miejscu pracy o bardzo dużej głośności.

Link to comment
Share on other sites

->Axel

Zapominasz o tym że organizmy żywe podlegają ewolucji. Badania psychologów od wielu lat dowodzą że stałe przebywanie w miejscu o danej głośności powoduje że organizm odbiera to jako szum i z czasem wykształca się naturalne tłumienie - jest to widoczne w chińskich miastach gdzie ludność od wieków żyje w dużym hałasie - ich głuchota "tła" jest bardzo duża. Intensywność nagłośnienia jest tutaj obojętna - organizm reaguje tłumieniem na odgłosy przeszkadzające skupieniu. Znane są przykłady "głuchnienia na tło" zawodowych pilotów - tzn słyszą to na czym skupiają uwagę natomiast ich percepcja całości jest bardzo zubożona. Problem w tym że nie można "skupić uwagi" na organizmie liczącym kilkadziesiąt instrumentów jakim jest orkiestra. Jest tutaj potrzebna zarówno podzielność uwagi jak i całościowy odbiór.

 

Problem z "postępem masowym" polega na tym że przez długi czas jesteśmy narażeni na źródła dźwięku - rzecz nienormalna w przyrodzie gdzie źródła mają niskie natężenie. Odnosi się to szczególnie do amerykańskich biurowców gdzie rzesze ludzi pracują w "zagródkach" - przyśpiesza to pracę i obniża zakres marnowanego czasu ale dla tych ludzi jest to psychiczna i słuchowa degeneracja.

 

Te basy o których mówisz są niesłyszalne - organizm ludzki je "czuje" poprzez błędnik i następuje ich interpretacja. Błędnik ma także wpływ na samo słyszenie - stanowi odniesienie dla lokalizacji dźwięków. Słyszalność samym uchem jest niestety coraz mniejsza.

Link to comment
Share on other sites

-> Axel

Z tą słyszalnością do 20kHz to wcale nie jest tak różowo. Wcale nie jest to taka powszechna granica słyszalności. Już bodajże w okolicach 30 lat (jeżeli nie nawet wcześniej) człowiekowi zawęża się słyszalne pasmo, tylko nie jest to tak odczuwalne, żebyśmy to zauważyli. Gdzieś czytałem, że prawie żaden instrument nie przekracza 15kHz (chodzi o naturalne instrumenty, bo jakieś syntezatory - generatory mogą wytworzyć dowolną częstotliwość).

Janusz z Torunia

Link to comment
Share on other sites

To wszystko jest prawda. Nie siegalem po referencje dotyczace wzroku, ale nasuwa sie mysl, ze moze tez on ulegl znieksztalceniu/uszkodzeniu po adwencie druku. Musze sie tym zainteresowac...

Link to comment
Share on other sites

Te 20,5 kHz to nie jest coś super nadzwyczajnego. Ja słysze też gdzieś do tej granicy (20.5-21) nie wiem jak do dołu. Ale myśle że w populacji znalazł by się spory odsetek osób słyszących do 22, 23 może i wyżej.

Podobno - nie spawdzałem na sobie, człek słyszy rónicę pomiedzy sygnałem np 15kHz sinusoidalnyma a prostokątnym. A wiadomo ze sygnał prostokątny składa się oprócz sinusa "podstawowego" z kolejnych nieparzystych harmonicznych - wiec 45 kHz a może i 60kHz i dalej jest przynajmniej pośrednio słyszalne...

Link to comment
Share on other sites

> Jazz

Czyszczenie uszu o którym pisałeś na samym wstepie może w rzeczywistości nie rozszerzać spektrum słyszanych dzwięków lecz zmieniac poziomy słyszalności. I może wydawac sie wtedy że słyszysz więcej bo po prostu słyszysz z większą czułością.

 

Mnie troche niepokoi obecny trend we współczesnej technice nagrań.

Powszechnie stosuje się urządzenia zwane limiterami i kompresorami, nawet przy masteringu muzyki orkierstrowej, akustycznej...

Z głośników dobiegają wyraźnie wyraźne głosy i brzmienia instrumentów.

Stąd coraz wieksza rozbieżność pomiędzy muzyką na żywo a studyjną.Słuchając takich nagrań w pewnym sensie głuchniemy, lub jakbym to precyzyjniej ujął stajemy się mniej wrażliwi. Co Wy na to?

Link to comment
Share on other sites

Jedrek,

 

Ewidentnie powoduje to redukcje slyszalnego spektrum. Natomiast co do wspomnianych przez ciebie urzadzen, coprawda sa malym elementem, niemniej jednak sa powodem, ze pozostaje bardzo wierny radio. Uwazam, ze nie ma poza obecnoscia na sali zadnej plyty, ktora tak wspaniale odda koncert na zywo. Nawet jesli z pewnymi bledami technicznymi, niemniej jednak jest to (dla mnie) o wiele ciekawiej spedzony, zaplanowany czas z muzyka. Poza tym nalezy docenic jako milosnik muzyki zywe transmisje. Sa one niepowtarzalne, czesto warte rejestracji, sa powodem do wylaczenia telefonu i do znakomitego wina. Ale to juz inny temat.

Link to comment
Share on other sites

Co do niepowtarzalnej atmosfery transmisji nagrań na żywo i wina - masz rację bez dwóch zdań. Co do jakości owych transmisji, które rzekomo górują nad marnymi realizacjami utrwalonymi na płytach - tu bym polemizował. Dynamika i pasmo przenoszenia płyty CD dalekie są od naturalnego wzorca, ale jeszcze dalej sytuuje się przekaz FM z dynamiką na poziomie 70dB i z pasmem sięgającym "aż" 15 Hz. Do tego dochodzą jeszcze takie drobiazgi, jak zastępowanie przez niektóre rozgłośnie muzyki z płyt muzyką z dysku twardego, zapisaną z kompresją stratną MPEG2. Nawet w przypadku transmisji na żywo, sygnał musi przejść przez wszystkie stadia radiowe: sala, z którego nadawany jest koncert często oddalony jest od studia, co wymusza użycie łącz, często marnej jakości. Osobna kwestia to sam nadajnik i anteny, które raz, że narzucają ograniczenia wpisane w istotę transmisji radiowej, a dwa - nie trzymają zadanych parametrów, bo latami się ich nie remontuje. Poza tym, wszystkie stacje radiowe stosują kompresję dźwięku, kóra ma zapobiec tzw. dziurom w odbiorze w przypadku zbyt głośnych lub zbyt cichych dźwięków. W efekcie dźwięk np. triangla będzie nienaturalnie głośny, a fortissimo pianisty nienaturalnie ciche. Sprawdza sie to w przypadku "kuchennych" radyjek tranzystorowych, natomiast zabójcze jest w przypadku sprzętu dobrej jakości. Jeszcze inna zabawa, jaką stosują radiowcy, to dążenie do uzyskania "firmowego" brzmienia, co w efekcie sprowadza się do niekontrolowanych zabaw equalizerem, który ma wykreować charakterystyczny sound danej stacji. Na deser mamy jeszcze zniekształcenia związane z niewłaściwym użyciem ogranicznika szczytów (limitera), niechlujną realizację, zmiany równowagi tonalnej spowodowane przesadnym eksponowaniem wybranych podzakresów, nadmiernym eskponowanie bazy stereofonicznej, co uniemożliwia prawidłową lokalizację źródeł pozornych itd, itp. Po dziesięciu latach pracy przy realizacjach telewizyjnych różnego rodzaju (również audycje muzyczne) móglbym napisać książkę pt. "Jak zabija się dźwięk". Myślę, że materiału starczyłoby na kilkaset stron.

Pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.