Jump to content
IGNORED

Warunki odsluchu


mihau

Recommended Posts

Taki temat niesprzetowy wiec pewnie nie bedzie potraktowany poważnie ale co tam - moze ?

 

Byl watek o SYNESTEZJI - szkoda ze z zalozenia prowakacyjny (brudna szmata na kablach"). Ja niedaleko. A mianowicie - jak "pozasprzetowe" warunki odsluchu wplywaja na nasz percepcje ?

 

Za "sprzetowe" uznaje tutaj: klocki elektroniczne, elektryczne i elektryczno mechaniczne (cd, gramiaki, wzmaki itp), kable wszelkie, zasialanie, pokoj, adaptacje akustyczna pokoju. Czyli HARDWARE. Oraz software - czyli muzyke (plyty/pliki i inne).

 

Co wiec poza tym wplywa na nasz odbior, na to co slyszymy, jak to oceniamy ? Kilka przykladów:

 

* czas spedzony we wzglednej ciszy/spokoju przed odsluchem. Sluch jak wlasciwie kazdy nasz organ poddany silnej stymulacji przez jakis czas "obniza czulosc" dla naszego bezpieczenistwa. Tak wiec jadac godzine w korkach, albo 2-4 godziny do innego miasta, samochodem pociagiem jestem narazony na pewien okres w ktorym moj sluch dochodzi do siebie. Jak dlugi ? Na ile ogranicza to moja "czulosc" ?

 

* zmeczenie wogole

 

* fotel ? jak i gdzie siedze w sensie.

 

* poziom oswietlenia. Generalnie ograniczajac bodźce dla jednego lub ilku ze zmyslow wyostrzamy pozostale. Kto byl w komorze deprywacji sensorycznej wie o czym mowie ;) Wiec jak ciemno, - szlysze wiecej ? lepiej ?

 

* inne przyjemnosci ? Uzywki ;) Chocby dobre wino, doskonaly koniak. Czy sa tylko uzupelnieniem czy wrecz wplywaja na nasz ocene ?

 

Oczywiscie spodziewam sie tendencji do minimalizacji tych wplywow wsrod sprzetowcow, bo w koncu przygaszenie swiatla jest za darmo i nie mozna go zmierzyc ;) Ale mysle ze niejednokrotnie mieliscie okazje sie przekonac ze kilka ztych elementow zlozonych potrafi w kolosalny sposob wplynac na odbior. I co za tym idzie ocene sluchanego sprzetu.

 

ciekaw opini i dyskusji...

 

mihau

Link to comment
Share on other sites

Guest

(Konto usunięte)

mihau, 20 Mar 2010, 18:43

>Byl watek o SYNESTEZJI - szkoda ze z zalozenia prowakacyjny (brudna szmata na kablach")

 

jejku, zażartować nie można!

szmata była tylko egzemplifikacją dowolnego elementu wypływającego na inne niż słuch zmysły

 

a temat rzeczywiście pokrewny i interesujący

z moich doświadczeń i obserwacji wynika jednak, że jakkolwiek wiele czynników wpływa na wrażenia słuchowe - zgoła nie homogenicznych (co oczywiste) - to jednak zawsze da się odróżnić dobry system od słabego

zatem wszystkie te czynniki kontekstowe mają znaczenie, ale relatywnie niewielkie, subtelne

wiadomo np. że atawizm sprawia, iż w ciemności słyszymy "lepiej", ale nie wywołuje to jakiejś dramatycznej zmiany jakościowej podczas słuchania muzyki

Link to comment
Share on other sites

Hmm, czytam wlasnie o tym.

 

Jedna z cech jakie oceniamy w systemach jest "budowa sceny" i lokalizacja pozornych zrodle dzwieku. no i tu jest zonk - bo zmeczony sluch gozej lokalizuje dzwieki nawet naturalne !! a co dopiero mowic o odtwarzanych !!

Podobnie z wrazliwoscia na pasmo - charakterystyka naszego sluchu zmieniea sie nie tylko z uplywem lat ale tez w ciagu dnia !! inaczej slyszymy rano inaczej wieczorem ! to mnie troche zaskoczylo, ale na dobra sprawe logiczne.

U wielu osob poziom cisnienia atmosferycznego ma wplyw na to jak slysza ;) To jest dopiero akcja ;)

 

Przygotowania do odsluchu ;)

- pol godziny drzemki

- 15 minut w komorze deprywacji sensorycznej

- 15 minut jogi

- kieliszego dobrego wina

- wygodny fotel

- play ;)

 

tak czy siak - jak czasami slucham muzyki zeby sie odprezyc, a czasmai sie relaksuje zeby posluchac muzyki. Zwykle to zupelnie inna muzyka, albo zupelnie inne sluchanie... Cos w tym jest.

 

mihau

Link to comment
Share on other sites

Guest Arek__45

(Konto usunięte)

...dla mnie muzyka to jak powietrze , ona mnie przenika i musi byc obecna prawie non stop, budze sie i zasypiam z nia , "laduje moje akumultory" i nie musze kleczec by z nia obcowac, a lampaka dobrego wina a i owszem czasem i cala butelka nie zakloca wrazen...

Link to comment
Share on other sites

pieknie, popieram, tez tak mam ;) Czesto.

 

Ale jakby nie o tym pisalem ;) raczej "pilem" do krytycznego odsluchu nowego, nieznanego, planowanego setupu. z kleczeniem nie ma to wiele wspolnego.

 

Ten ktory sie ma i zna, zwykle zna sie w wielu roznych stanach psychofizycznych ;)

Po prostu sa takie plyty do ktorych sie nie zabieram zmeczony. zlozone, angazujace, niepokojace.

 

to tak gwoli wyjasnienia.

peace ;)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.