Skocz do zawartości

Audiostereo.pl: Audiostereo Forum - Audiostereo.pl


Miles Davis i gitarzyści


Ten temat został zarchiwizowany. Oznacza to, że nie możesz dodać do niego odpowiedzi.
48 odpowiedzi w tym temacie

#1 Użytkownik nie jest zalogowany   zildjian

  • Użytkownicy
  • 7895 postów
  • Rejestracja: 20.09.2003

Napisano 03.03.2004 - 11:56

Proszę uprzejmie o podanie tytułow/wydawców płyt Davisa ze Sternem,McLaughlinem,Scofieledem itd.Dziękuję. Sam nie gram na gitarze,ale Les Paul jest sexy !

#2 Użytkownik nie jest zalogowany   sovajazz

  • Użytkownicy
  • 1207 postów
  • Rejestracja: 11.07.2003

Napisano 03.03.2004 - 14:32

podałeś nazwiska z lat 70. i początku 80. w dyskografii Davisa - tam szukaj....

od siebie z płyt, które posiadam polecał szczególnie In a Silent Way z McLaughlinem... grał z Milesem również na On The Corner, uczwstniczył także w projekcie, który ostatnio porywa fanów - kompletna sesja nagraniowa z A Tribute To Jack Johnson' (1971), - zawierająca materiał wydany wcześniej także na: Live Evil (1971), Big Fun (1974), Get Up With It (1974), Directions (1981).

Stern zagrał z Milesem na We Want Miles (bodajże wydane w 1982,nagranie z Japonii z 1981r.)
- płytę bardzo sobie cenię (czego nie moge już powiedzieć niestety o większości płyt z tych lat)..

Scofield użyczył swojej gitarki na Decoy (1984)... płyta cienka, ale oddająca beatującego ducha lat 80.


sorki za oczywiste przeoczenia, ale wszystko wpisywałem posiłkując się zdobytą wiedzą i stojakiem z płytami... poszukaj Milesa z Montreux (20 płytowe wydanie) - tam powinny być rodzynki z lat 70,80..


owocnego szukania :)

#3 Użytkownik nie jest zalogowany   sovajazz

  • Użytkownicy
  • 1207 postów
  • Rejestracja: 11.07.2003

Napisano 03.03.2004 - 14:36

oczywiscie The Complete Jack Johnson Sessions nie jest z 71 roku :) podałem date oryginalnego jedno płytowego albumu, który posiadam.... mimo, że nie słucham takiej muzyki za wiele już ostrze sobie zęby na ten box.. :)

jednopłytowy Jack Johnson powala na kolana.... oj, powala...

#4 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 03.03.2004 - 14:36

Davis-McLaughlin
    In  A Silent Way
   Jack Johnson
  Bitches Brew
Davis-Scofield
    Decoy
    Star People
    Youre Under Arrest  na tej ostatniej uslyszysz nasz rodzimy jezyk.
Pozdr..

#5 Użytkownik nie jest zalogowany   sovajazz

  • Użytkownicy
  • 1207 postów
  • Rejestracja: 11.07.2003

Napisano 03.03.2004 - 14:45

>Frank
nie wiem czy się zgodzisz, ale ta ostatnia to ponoć najgorsze bagno jakie Davis wypuscił.... osobiście gorzej nie trawie On The Corner (choć kawałkami jest nawet niezła)...

#6 Użytkownik nie jest zalogowany   zildjian

  • Użytkownicy
  • 7895 postów
  • Rejestracja: 20.09.2003

Napisano 03.03.2004 - 14:59

>>>dziękuję bardzo, odwdzieczam się Scofield/Abercrombie -Solar,której właśnie słucham,Connosieur Collection,na początku uznałem za 3-, teraz dużo lepiej.Ale,oczywiście macie....

#7 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 03.03.2004 - 15:14

sovajazz- generalnie wole bardzo starego Davisa,ale trzeba wziasc pod uwage ,ze pozny okres elektryczny jest dosyc niespojny.Zawsze odnosilem wrazenie jakby Miles nie za bardzo wiedzial czego chce.Oczywiscie to moja skromna opinia,a z drugiej strony to swiadczylo o wielkiej roznorodnosci artysty.Sova plyta o ktorej mowisz wymaga specjalnego dodatku przy odsluchu--kup piwo zubr dodaj debowe okrasz to setka zubrowki --wypij, a gwarantuje ,ze uslyszysz ja inaczej.No oczywiscie nie zmienia to faktu, ze plyta jest taka jak napisales.
Ps. nawiasem mowiac Miles to jeden z moich ulubionych od lat,zatem moje wpisy na ten temat nigdy nie beda obiektywne.

#8 Użytkownik nie jest zalogowany   zildjian

  • Użytkownicy
  • 7895 postów
  • Rejestracja: 20.09.2003

Napisano 03.03.2004 - 15:53

a jak jeszcze,Gents!, powiecie , gdzie ich szukać ? Chyba nie Merlin,niby wszystko ma ale nie ma !

#9 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 03.03.2004 - 16:10

Davis  jest obecnie najlatwiejszy do kupienia i to w dodatku za male pieniadze.Sproboj w wiekszych sklepach typu MM ,ja niedawno kupowalem kartoniki po 29.

#10 Użytkownik nie jest zalogowany   zildjian

  • Użytkownicy
  • 7895 postów
  • Rejestracja: 20.09.2003

Napisano 03.03.2004 - 16:37

w MM są płyty typu Porgy & Bess lub Kind of Blue

#11 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 03.03.2004 - 16:45

eetamm-slabo szukales, ostatio jak bylem w MM widzialem nawet Hirama Bullocka/jak lubisz gitarke i ostra jazde to polecam/.

#12 Użytkownik nie jest zalogowany   sovajazz

  • Użytkownicy
  • 1207 postów
  • Rejestracja: 11.07.2003

Napisano 03.03.2004 - 16:47

nie łam się - przychodź tam częściej a trafisz na wszystkie w/w albumy... w Lublinie nie ma z tym większego kłopotu...

#13 Użytkownik nie jest zalogowany   zildjian

  • Użytkownicy
  • 7895 postów
  • Rejestracja: 20.09.2003

Napisano 03.03.2004 - 16:50

>>> polazłem i nie ma qr...,to "włonczyłem se" Beggar's Banquet - Rolling Stones

#14 Użytkownik nie jest zalogowany   broy

  • Użytkownicy
  • 6566 postów
  • Rejestracja: 13.10.2003

Napisano 04.03.2004 - 00:18

Jako oddany sługa Księcia Ciemności chciałbym obronić zjechaną powyżej płytę You're Under Arrest:

- po pierwsze: Davis tutaj naprawdę doskonale i dużo gra! Trzeba tylko delilkatnie odrzucić podkłady elektronicznej perkusji i sekwencerów i wsłuchać się w brzmienie trąbki - jest doskonałe. Niestety, w muzyce najszybciej starzeje się elektronika i płyty MD od 1981 roku są tego niemiłym dowodem. Taki był wtedy po prostu sound Milesa - raz było lepiej, raz gorzej;

- po drugie: na płycie występują jednocześnie McLaughlin i Scofield. Ten pierwszy gra naprawdę znakomite solo w utworze 5-6! Jest to jedna z najlepszych solówek JM w trakcie gry dla Milesa, nie licząc przede wszystkim Jacka Johnsona i Go Ahead, John z Big Fun. Scofield nie gra wcale gorzej, posłuchajcie tylko utworu 8 - kapitalny groove Johna!

- po trzecie: jest to ostatnia płyta MD dla Columbii po bodaj trzydziestu latach wydawania tam płyt, nie licząc później wydanego projektu "Aura";

- po czwarte: zawiera dwa najsłynniejsze popowe numery Milesa, grane do końca na wszystkich koncertach: mistrzowsko przearanżowane przez geniusza Gila Evansa (tak, tak: TEGO Gila Evansa!) Time After Time i na pozór głupawe Human Nature. Ale jaki tutaj jest feeling!

- po piąte niech gadają: mamy tutaj polski ślad! Pod koniec pierwszego utworu pojawia się głos Marka Olko, wypowiadający słynną z filmów o amerykańskich gangsterach i policjantach formułę: jesteś aresztowany itd;

- po szóste: płyta brzmi do dzisiaj bardzo dobrze pomimo swoich 20 prawie lat, ale tylko jako japoński Mastersound, do niedawna za jedyne 29,90 w sieci MM. Poszukajcie, kupcie i posłuchajcie - naprawdę warto!

PS. Na temat zjechanej również płyty On The Corner nie piszę nic, bo to jedna z najbardziej znanych i ważnych płyt MD.
PS II. Gitarzystom polecam m.in niewymienione powyżej płyty: Big Fun (utwór Go Ahead, John z genialnym solem JM), jedną z moich absolutnie ulubionych płyt MD: Get Up With It oraz Aghartę, z iście rockowym brzmieniem!

Pozdrawiam wszystkich fanów MD!

#15 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 04.03.2004 - 06:59

broy--tak naprawde to chyba Ksiecia Pazernosci ,toby bardziej oddalo charakter Milesa.Aranze Gila nie sa niczym sensacyjnym,Miles uznawal Evansa za geniusza i wspolpracowal z nim wielokrotnie od wielu lat.YUA faktycznie ma doskonale momenty,ale uwazam,ze jako calosc jest nierowna.No oczywiscie dotyczy to Milsa,poniewaz mimo tych uszczypliwosci i tak plyta wobec owczesnej konkurencji wychodzi zdecydowanie zwyciesko.
MILES DAVIS --nie potrzebuje zadnych obroncow jego muzyka zyje w sercach wielu z nas i broni doskonale sama.

#16 Użytkownik nie jest zalogowany   pawelm

  • Użytkownicy
  • 700 postów
  • Rejestracja: 17.07.2003

Napisano 04.03.2004 - 10:45

Ja tylko napisze ze utwór Time after Time z jakiejs plyty koncertowej ( jakosc tragiczna ponizej pirackiej) na trzezwo i po przepisie ( debowo-zubro-zubrowkowym) byl ze tak powiem doskonaly...MD sie spoznial, gral chwilami jakby mu sie nie chcialo ale to wszystko z idealnym wyczuciem.....im dluzej tym lepiej

#17 Użytkownik nie jest zalogowany   Swar??g

  • Użytkownicy
  • 37 postów
  • Rejestracja: 09.02.2004

Napisano 04.03.2004 - 11:17

Do Franka.
Czy nie uważasz, że M.D. przypomina trochę Roberta Fripa. Wyciskał muzyków jak cytrynę i wywalał
na śmietnik. Nad muzyką zapindalali wszyscy, a wielki M.D. spijał śmietankę. Nie odmawiając mu kreatywności,
jako kompozytor nie wypluwał z siebie wielkiej ilości "standardów". Bardziej przypomina szefa orkiestry pijawkę.

#18 Użytkownik nie jest zalogowany   broy

  • Użytkownicy
  • 6566 postów
  • Rejestracja: 13.10.2003

Napisano 04.03.2004 - 14:00

Davis był kiepskim kompozytorem i średniej klasy trębaczem, ale miał niesamowitą charyzmę, feeling, własny sound oraz znakomitą pozycję przez prawie 50 lat. To on rozdawał karty i mówił, jak i kiedy należy grać. A że był przy okazji niezłym skurczybykiem, to inna sprawa. Faktem jest, że wypromował taką armię znakomitości, że można mu wybaczyć trudny charakter. Swoją drogą ci ludzie nie grali z Milesem za darmo, tylko kosili niezłą kasę i mieli zawsze najlepszy towar do ćpania.

Płyta koncertowa to być może bootleg z Kopenhagiz 1985 (promocja You're Under Arrest), tam jest niesamowita wersja Time After Time: jakość dźwięku fatalna, ale utwór zagrany niebotycznie! Wersja oficjalna z płyty Live Around to popłuczyny.

Specjalnie dla Was przesłuchałem wczoraj w nocy dwa razy pod rząd YAA z japończyka i dalej bronię tej płyty, choć nie jest to w dyskografii MD rzecz wybitna, czy nawet bardzo dobra.

Piszesz, że aranże Evansa to nic specjalnego: oczywiście, Gil był już wtedy Bardzo Starszym Panem i jego udział był raczej symboliczny, to jednak nie zmienia faktu, że z popowego gówna C. Lauper zrobił bardzo udaną wersję jazzową, znaną wielu ludziom niesłuchającym jazzu, a to też jest sztuka. Trzy lata później Gil już nie żył.

#19 Użytkownik nie jest zalogowany   dong

  • Użytkownicy
  • 2469 postów
  • Rejestracja: 04.07.2003

Napisano 04.03.2004 - 14:06

> Swaróg

"Wyciskał muzyków jak cytrynę i wywalał na śmietnik."

Nie sadze, by to bylo trafne porownanie. Zwroc uwage, dla jak wielu muzykow wspolne granie z Milesem bylo przepustka do dalszej kariery. I jak czesto wyszukiwal i wydobywal z niebytu nieznane wczesniej nazwiska.

#20 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 04.03.2004 - 14:19

broy--nieuwaznie czytasz,nie napisalem ,ze plyta jest kiepska ani tego ,ze aranz Gila to nic specjalnego.Czytaj uwazniej.Pazernosc Milesa uwazam za zalete.Muzyka nie znosi demokracji, musi byc lider i basta.Bardzo dobrze napisal o tym Swarog.Swietna koncertowa wersje TAT polecam z koncertowej plyty 2cd The Last Concert of Avinonge wydany przez LaserDisc/nawet niezlej jakosci/.
Pozdr..

#21 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 04.03.2004 - 14:26

broy--pozwole wyrazic swa opinie i nie zgodzic sie z tym ,ze Miles to byl kiepski trebacz.To bzdura,co to znaczy ,ze byl kiepski,to miedzy innymi on wprowadzil improwizacje tonalna.Cale rzesze staraly sie go nasladowac przez dlugie lata.O odwrotniej sytuacji nie slyszalem.Zreszta Miles powinien nas laczyc a nie dzielic.

#22 Użytkownik nie jest zalogowany   Swar??g

  • Użytkownicy
  • 37 postów
  • Rejestracja: 09.02.2004

Napisano 04.03.2004 - 14:29

Masz rację Dong, ale czemu nikt nigdy nie napisał, że być może to dzięki tym muzykom z niebytu,
wielki Miles w ogóle miał szansę zaistnieć na taką skalę. Pozostawiony sam sobie, może skonczyłby
karierę muzyczną gdzieś w okolicach końca lat pięćdziesiątych. To wszystko później działało już
siłą rozpędu, tworząc legendę, która znowu tworzyła następną legendę itd.

#23 Użytkownik nie jest zalogowany   broy

  • Użytkownicy
  • 6566 postów
  • Rejestracja: 13.10.2003

Napisano 04.03.2004 - 14:55

Frank, dzięki za rady, będę czytał uważniej twe wpisy, My Lord.
A to, że MD był kiepskim trębaczem to oczywiście podpucha, żeby trochę namieszać ;-)

Mówiąc jednak poważnie, wielkość MD nie polega i nie polegała paradoksalnie na tym, jak grał. Wielu trębaczy przed nim i po nim było technicznie lepszych (dowolne nagrania np. C.Brown, F. Hubbard (nie mówiąc o L.Armstrongu), czy choćby młode wilki Hargrove, Payton i reszta - oni grają super technicznie!). Mój ulubiony trębacz L. Bowie był od niego o klasę lepszy!
MD to była gigantyczna postać i cokolwiek tutaj napiszemy mądrego bądź głupiego, to tak jest. Każdy chciał grać z Milesem, nie z każdym chciał grać Miles. Ot co.

Płyta z Avignon jest niezła, choć wolę osobiście wolę wspomniany bootleg z Kopenhagi, szczególnie dobrze grają na nim Stern i Scofield. A Miles jest tam zajebisty!
Pzdr.

#24 Użytkownik nie jest zalogowany   broy

  • Użytkownicy
  • 6566 postów
  • Rejestracja: 13.10.2003

Napisano 04.03.2004 - 15:02

"czemu nikt nigdy nie napisał, że być może to dzięki tym muzykom z niebytu,
wielki Miles w ogóle miał szansę zaistnieć na taką skalę. Pozostawiony sam sobie, może skonczyłby
karierę muzyczną gdzieś w okolicach końca lat pięćdziesiątych. To wszystko później działało już
siłą rozpędu, tworząc legendę, która znowu tworzyła następną legendę itd."

Było dokładnie odwrotnie, to oni byli sławni dzięki MD. Miles nie musiał nigdy udowadniać swej skali, bo od wczesnych lat 50-tych był uznanym muzykiem i wielką gwiazdą. Mógł grać co chciał i z kim chciał! Nie chodzi o to, że byli to - jak piszesz - muzycy z niebytu. Trudno pisać o T. Williamsie, McLauglhlinie czy Chicku Corea, że byli nieznani. Ale to granie z Milesem dało im fenomenalny start do późniejszych karier solowych i dlatego powstały takie zespoły, jak Mahavishnu czy Lifetime. To tylko drobny przykład tego mechanizmu.

#25 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 04.03.2004 - 15:13

broy--z tymi trebaczmi pocelowales idealnie ,paru jeszcze bym dorzucil,ale haha i tak zjechalismy z tematu.Swoja droga ciekawe jak potoczylaby sie dalej kariera Clifforda gdyby nie tak krotki zywot.Koncertu z Kopenhagi nie slyszalem,ale mysle ,ze to wkrotce nadrobie.

#26 Użytkownik nie jest zalogowany   Swar??g

  • Użytkownicy
  • 37 postów
  • Rejestracja: 09.02.2004

Napisano 04.03.2004 - 15:29

Muzycy z niebytu to nie moje określenie, tylko Donga. Masz też rację, że to dało kopa ich karierze, tylko że
nie ot mi chodziło. Jeśli się zastanowisz to też dojdziesz do wniosku, że kariera M.D. to splot dziwnych
okoliczności. Średniej jakości kompozytor przełamywał bariery jazzu bazując na talencie muzycznym swoich muzyków. Lata 60 w jazzie to lata Kompozytorów. Nie można być prekursorem ogrywając standardy na nowe
sposoby. Dlatego też MUSIAŁ dobierać muzyków komponujących mu materiał na nowe płyty. Jestem w stanie
wyobrazić sobie cierniowe drogi do kariery światowej Zawinula, Shortera, Cannonballa i wielu innych, ale nie
widzę płyt Milesa bez tych muzyków i ich kompozycji. A Milesa Davisa i tak kocham.

#27 Użytkownik nie jest zalogowany   Frank

  • Użytkownicy
  • 4520 postów
  • Rejestracja: 13.12.2003

Napisano 04.03.2004 - 15:40

Swarog + Broy  --Davis byl leniwym kompozytorem a nie kiepskim.No coz:
  So What
All Blues
  The Theme
  Four
  Deception
Weirdo
Fakt komponowal malo, ale za to jak.

#28 Użytkownik nie jest zalogowany   Swar??g

  • Użytkownicy
  • 37 postów
  • Rejestracja: 09.02.2004

Napisano 04.03.2004 - 15:50

Co by nie mówić wzbudza emocje przez cały czas, a to świadczy o wielkości. Zresztą kontrowersje są wpisane
w karierę i jak mawiali niejedni " Nie ważne co o mnie mówią i piszą, ważne żeby mówili ".
I gdyby nie to nie mielibyśmy okazji do prezentacji własnych głupot.

#29 Użytkownik nie jest zalogowany   zildjian

  • Użytkownicy
  • 7895 postów
  • Rejestracja: 20.09.2003

Napisano 04.03.2004 - 16:00

Dziekuję raz jeszcze za wszelkie info. Nabyłem właśnie "In a silent way".

#30 Użytkownik nie jest zalogowany   Jarzabek

  • Użytkownicy
  • 972 postów
  • Rejestracja: 06.07.2003

Napisano 04.03.2004 - 16:04

I zrobiłeś bardzo dobry zakup.





Audiostereo Magazyn

 
Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

Audiostereo dokłada wszelkich starań, aby traktować użytkowników uczciwie i otwarcie, przy uwzględnieniu najlepszych praktyk. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy, kliknij tutaj