Skocz do zawartości

Blogi

 

Dlaczego zawsze będzie tak, że czasami będziesz zadowolony a czasem nie?

Wynika to z ludzkiej natury – i żaden system myśli, praktyki, żadne ideologiczne pranie umysłu tego nie zmieni. Słuchanie muzyki i systemu jest komponentem ekonomi „zasady rozkoszy”, która, by miała sens, musi się liczyć z „zasadą rzeczywistości.” Istnienie ludzkie jest tylko możliwe w ramach wspólnoty społecznej, ponieważ ta ostatnia stawia człowiekowi wymagania. Dostaniesz nagrodę pod postacią chwili wytchnienia jeśli sobie na nią zapracujesz. Jeśli człowiek nie napotkałby przeszkody na drodze swojego dążenia do szczęścia –najprawdopodobniej rychło zniszczyłby siebie i swoje otoczenie. Doskonałym przykładem boskiego odreagowania na zasadę rzeczywistości są długie weekendy, podczas których wielu rodaków po prostu nie trzeźwieje. Żyjemy w  zasadzie po to by zapracować sobie na przyjemność (u filozofów klasycznych  na „rozkosz”), lub, wybieramy jakąś formę ucieczki przed pracą.   Bardziej codzienny przykład dogadzania sobie przez uciekanie, to szeroko występujący współcześnie typ ludzki, który nie potrafi ani na chwilę pozostać z sobą samym. Najpospolitszą formą terapii przed poczuciem beznadziei i lęku jest całodniowe krzyczenie do smartfonu – a nazywa się to życiem towarzysko-społecznym. Słuchanie muzyki w domu też jest ucieczką i terapią, choć uważam, że dość wysublimowaną. Oczywiście słuchanie samej muzyki, analizowanie niuansów wykonań utworów, zauważanie walorów artystycznych jest jeszcze szlachetniejszym zajęciem. Jednakże audiofilów zaliczyłbym do poszukiwaczy szczęścia w rzeczywistości, jakby to powiedzieli mistrzowie duchowości „wyższej wibracji” – a więc jest to forma przyjemności, oparta na poznawaniu a nie odurzaniu się. Są słuchacze, którzy do odsłuchu potrzebują piwa albo koniaku. Najwidoczniej to niższy poziom w ewolucji zacięć hobbistycznych mężczyzny, i wielkim sukcesem egzystencjalnym będzie przejście na tryb odsłuchu z herbatką, lub, najlepiej,  oddawanie się pasji bez żadnych dodatków. Przy okazji, pozwolę sobie pochwalić się, i podziękować losowi, że niemal wszystkie moje kontakty audiofilskie – prawie zawsze  nawiązywane z tytułu kupowania lub sprzedawania nabytków technicznych –  były do tej pory sympatyczne i kulturalne. Jeśli poczuwałem jakieś znużenie do kolegi kontrahenta do tylko dlatego, że jeszcze nie odkrył kluczowych prawideł i zasad naszego hobby. Jeszcze częściej bywałem rozczarowany bardzo ograniczonym zakresem zainteresowań muzycznych. Jednakże pogodziłem się z faktem, że audiofilstwo to słuchanie przede wszystkim sprzętu, i wyznaję ostatecznie, że jeśli sprzęt nie gra, nawet najukochańsze utwory, nagrania, lub wykonania nie sprawiają mi przyjemności. Łatwiej jest przejść na odsłuch merytoryczny (w sensie skupienia się na walorach  artystycznych muzyki) na YouTubie, w przypadku której to opcji umysł, siłą rzeczy,  nie nastawia się na jakość prezentacji dźwiękowej.                                     Tak czy inaczej, typowy kolega-audiofil to domator, człowiek spokojny o przyjaznym głosie i łagodnym spojrzeniu. Dajcie mu wolny czas, a na pewno nie zmarnuje go na burzliwe myśli lub sianie pustoszenia emocjonalnego u tak zwanych przyjaciół lub znajomych. Koledzy, miło mi zaliczyć się do Waszego grona. Może też warto podkreślić, że bardzo dużo nauczyłem się od kolegów, którzy dzwonili, lub dzwoniłem do nich ja, oczywiście w „sprawie ogłoszenia.” W zasadzie jedna rozmowa, z profesjonalnym dźwiękowcem, który poznał wiele urządzeń wszelkich maści i klas, wyleczyła mnie z dążenia do budowania systemu w wyższych zakresach cenowych.  Ale powróćmy do zasady rozkoszy. W psychologii Istnieje jeszcze bardziej przewrotna koncepcja dotycząca poruszania się we własnych odmętach pragnień, nadziei, rozczarowań, lęków i tym podobnym. Wyobraźmy sobie, że jedną z podstawowych zasad funkcjonowania człowieka jest wielce wyspecjalizowany, perwersyjnie działający mechanizm „zadowolenia.” „Skoroś człowiek” – masz wpisane w swoje działanie niemal zmuszające ciebie do realizacji swoich pragnień z całą mocą i determinacją jaką tylko jesteś, jako istota dysponująca siłami witalnymi, w stanie wykrzesać z siebie. Dążenia do zaspokojenia pragnienia zatem jest siłą przypominającą pragnienie alkoholu u pijaka w stanie ciągu alkoholowego. Z drugiej strony – mówi nam owa koncepcja – realizując założenia musisz także opracować – i to raczej nieświadomie – taktykę, która ci pozwoli nigdy nie osiągnąć celu. Czym byłoby zaspokojenie pragnienia? Oczywiście – wielkim rozczarowaniem, bo cel sam w sobie jest pusty, banalny i ma sens jedynie jako rekwizyt w naszej fantazji. Istotnie, poczucie „zadowolenia” – i realna rozkosz jest wytwarzana poprzez samą obecność celu i dążenie do jego realizacji. Innymi słowy to, co nazywamy szczęściem jest stanem oczekiwania. Musimy założyć, że koncepcji, teorii, hipotezie, zresztą jak i w każdej analogii lub metafory nie należy nigdy pojmować dosłownie. W zasadzie nauka w swoim najbardziej kreatywnym trzonie nie jest dla człowieka zamkniętego w logice tego, co nazywa zdrowym rozsądkiem. Koronnym przykładem tej reguły jest mechanika kwantowa, która jako analogia  poniekąd może się przydać do zdiagnozowania problemów audiofilskich – ale odsuńmy to na inny raz.   Na razie założymy tylko, że, by teoria miała  sens, musi jakoś przekładać się na praktykę codzienną. W świecie audiofilów  celem nie jest uzyskanie osiągu w sensie technicznym – osiągnięcie parametrów – ale audiofilska nirwana (oczywiście jest to metafora.) Oczywiście bezsensownym wydawałoby się zbudowanie idealnego systemu i rezygnacja z odsłuchu w chwili montażu  (lub "wpięcia") ostatniego komponentu, który miałby uczynić  tenże system idealny – i dostarczyć wymarzonej ekstazy.  Mniejsza z tym czy będzie to interkonekt, kluczowy dyfuzor, bezpiecznik rodowany, lub obejma w  gniazdku sieciowym. Niestety, w całej absurdalności, przykład jednak mówi nam całą prawdę o nas, naszym życiu, naszym dążeniu do celu. Jeśli poszerzylibyśmy naszą tożsamość o, raczej płytsze, pokłady nieświadomości, stałoby się oczywiste, że doskonałego systemu nie ma sensu budować i, co najważniejsze, użytkować, bo doznanie „nirwany” byłoby kresem historii, strategii, koncepcji, szczęścia, w istocie dramatycznego scenariusza napędzającego całą zabawę. Pozostają więc zbawienne opcje. 1.       „Nie słuchać” i podświadomie zamknąć się na doświadczenie; a całą pracę za nas będzie wykonywał przemysł wytwórstwa hi-fi, siłą rzeczy, wytwarzający nowe oferty i wrażenia a nie realne rozwiązania. Niektórzy tu lubią być – wystarczą opinie i recenzje, rzeczoznawstwo techniczne; sprzęt daje radość bo jest najlepszy.  Źródłem zadowolenia jest znaczenie – sugestia słowna, ściśle związana z lekturą tekstu, przeglądaniem stron, poszukiwaniem informacji. 2.   Doznawać zawodu po dłuższych okresach odsłuchiwania nowych urządzeń, co pozwala pełne oczekiwania przechodzenie przez fazy dogrzewania sprzętu (wahanie mocy, docieranie się tranzystorów i kondensatorów, co przekłada się na wahanie naszych wrażeń podczas powolnego kształtowania się barwy i sceny.)  Wysiadywanie przed dogrzewającym się wzmacniaczem skutkuje huśtawką nastrojów. Przychodzi moment, że to, co słyszymy umęczy ucho metalicznością i zapiaszczeniem góry. Gdy minie pora burz piaskowych, nadejdą dni mokrej smuty – muzyka odda klimat zdechłego listopada, tak jakby zebrała w sobie cały zapas błota i mułu deszczowej pory. Po przejściu wszystkich faz sprzęt zagra względnie poprawnie, ale  w końcu się znudzi. Po tylu godzinach gorliwego oczekiwania, nawet jak zagra dobrze, oczywiście nie spełni podsycanych nadziei,  i trafia na rynek ofert  z drugiej ręki.  3.       Można wykorzystać doświadczenie i mądrość i rzeczywiście działając zgodnie z zasadami sztuki (rozpracowanie akustyki, ustawienia elektroniki na odpowiedniej powierzchni, kształtowania świadomości kondycji sieciowej, czyli stanu instalacji elektrycznej w naszym budynku, i realnym wpływie tej ostatniej na to co słychać w głośnikach, i w głowie.) Jeśli ustawimy system, ów będzie grał dobrze, poprawnie i optymalnie, ale jednak nie zawsze tak samo –i co najważniejsze – nie zawsze będzie dawał tak samo intensywne poczucie spełnienia lub, jak kto woli, zadowolenia. Sądzę, że jako postać w jakimś stopniu uzależniona od  odsłuchu sprzętu – w różnym stopniu uciekam się do wszystkich trzech możliwości; choć najbliższa jest mi opcja trzecia. Najlepiej jest – sądzę – bazować na uświadomieniu faktów – w tym faktów dotyczących natury ludzkiej, a więc psychiki, osobowości –naturalnie – kształtowanej najbardziej poprzez repetycyjne doświadczenie codziennego życia. Istotnie –musimy ustawić sprzęt i to mądrze, czytając artykuły  i rozprawy doświadczonych, szanując opinie i rewelacje nawiedzonych, ale i  - niestety - bardzo śmiało przyznać się do tego, co rzeczywiście słyszymy we własnym pokoju. Nade wszystko, nie możemy dać się pochłonąć słuchaniem i zapomnieć o reszcie świata; warto wiedzieć, że natura porcjuje kwanty przyjemności każdemu stworzeniu i nie ma sensu prosić o nadmiar. Może to zabrzmi jak rewelacja metafizyczna, ale jeśli jest, to przyszła do mnie, miedzy innymi, w trakcie słuchania muzyki pop. W dwóch utworach, dwóch różnych wykonawców, których zresztą słucham z pasją, podstawową figurą  - a może raczej strategią figuracji – jest przywołanie idei słońca jako czynnika przyświecającego –rozdającego życiodajną światłość – wszystkim istotom. Przykład pierwszy to tekst Davida Byrne’a (Back In the Box, David Byrne 1994) – słońce świeci tak samo dla wszystkich, nie rozróżniając zła od dobra, prawych od nieprawych.                              The sun shines on the evil                              The sun shines on the good                              It doesn't favour righteousness    Drugi przykład to utwór Joni Mitchell Shine  (z płyty „Shine” 2007) – w której podmiot szkicuje obraz współczesności – jak to widzi typowy wrażliwy artysta – zatraconej w agresywnych dążeniach, w pragnieniach sukcesu, nieuzasadnionego pościgu naddatku  zasobności, kultu produkcyjności dla niej samej  itd. W obrazie tym źródło światła, może osoba boska, może słonce –   świeci wszystkim tak samo. Wymowa retoryczna utworów jest nieco inna. Autor Byrne  – przybiera postawę obiektywnego obserwatora; autorka Mitchell  jest osobą apostrofy i przemawia w formie trybu rozkazującego:                                       Shine on the dazzling darkness
                                      That restores us in deep sleep
                                       Shine on what we throw away
                                       And what we keep  Domyślnym przesłaniem obydwóch  (zwłaszcza jeśli podsumujemy treści albumów jako całościowych projektów ideowych) utworów jest, przede wszystkim, obarczenie odpowiedzialnością za wszystko, co doznajemy jako ludzie nas samych. Jeśli bowiem odczytamy światłość jako  metaforę  świata idealnego, czy boskiego – ów ostatni nie stanowi czynnika interwencyjnego – możnego nam –na przykład – pomóc rozwiązać nasze ludzkie, ziemskie problemy. Jesteśmy jako rodzaj ludzki pozostawieni samym sobie.                     Jednakże -  w przenośni tej - zawarta jest także nadzieja, że światłość – pozwalająca żyć i działać –  nie odmawia siebie nikomu: w tym, ludziom zachłannym, złodziejom, psychopatom, pasożytom; przez co trudno zaistnieć komukolwiek, lub jakiejkolwiek idei, religii, „sprawie” jako jedynej, słusznej, moralnej, poprawnej itd.          Trudno nie zauważyć, że każdemu człowiekowi dane jest szczęście w odpowiedniej chwili – i jest to  stan, w której objęci jesteśmy obiektywną „światłością”, dającej nam  chwile poczucia spełnienia.  Dotyczący to oczywiście także amatorów audiofilów. Odnieśmy treści filozoficzne do praktyki audiofilskiej.  Jeśli korzystamy z oferty szczęścia rozsądnie, od czasu do czasu,  doznamy małych ekstaz, zakładając także, że  słuchamy względnie dobrze dobranego i ustawionego sprzętu. Ważne jest jednak, żeby wiedzieć kiedy wyłączyć wzmacniacz i zająć się innymi, ważnymi sprawami. Pewien kolega, którego poznałem na konferencji (zupełnie nie związanej z tematem „stereo”) poniekąd człowiek rozsądny i  racjonalny,  powiedział mi, że zawsze uważał, że ma dobry sprzęt do czasu, gdy znajomy – w zasadzie mocno sfiksowany na punkcie sprzętu –zademonstrował mu monobloków w klasie A. Podobno wzmacniacze nagrzewały się tak intensywnie, że trzeba było wyłączyć kaloryfer, by nie zdejmować swetra; ale po godzinie – jak to się mówi, na krystalicznej, pięknie poukładanej scenie,  słychać już było „same instrumenty”, i "nic więcej." Gdy wrócił do domu, kolega ów załączył swoją integrę (bodajże niższy-średni model NAD), wrzucił płytę na tackę,  by po kilku chwilach doświadczyć przykrego wrażenia: „jakby mi ktoś zapchał głośniki szmatami.”  Ale człowiek inteligentny nie ulega podejrzanym rozczarowaniom tak szybko. Jako miłośnik sztuk pięknych, nie zatracający się w chwilowych powabach i sugestiach, może podświadomie, zdawał sobie sprawę, że rzeczy, w tym emocje, rzeczy przeżywane w głowie – może pod wpływem domyślnej „światłości” Davida Byrne’a i Joni Mitchell, wracają do normy jeśli pozwolimy tejże światłości spokojnie działać, jak natura chciała. Po kilku dniach wstrzemięźliwości, wszystko doszło do normy, mały wzmacniacz zagrał tak jak od tego od niego oczekiwano, a więc wypełniając swoje codzienne zadanie bardzo dobrze. Nie wykluczone, że sprawdzony NAD – użytkowany rozumnie – doskonale pełni swoją funkcję do dnia dzisiejszego.   Sądzę, że zawierzając swój los trendom, modom, stosownych do kondycji ekonomicznej ludzkości 21wieku, nie powinniśmy zatracać pamięci o dobrych sprawdzonych metodach radzenia sobie z podstawowymi problemami naszej egzystencji.  Gdy objawy przywiązywania wagi do sprzętu stają się niepokojąco uciążliwe dla nas i dla naszych bliskich, najlepszym rozwiązaniem jest jednak wstrzemięźliwość, a więc jakaś forma postu. Nie sądzę , żeby metoda miała jakieś szczególne kultowo-religijne znaczenie. Post jest  zbawiennym środkiem w wewnętrznej polityce zasady rozkoszy.  Nasi rodzice, dziadkowie i przodkowie mieli dość przytomności – nie zwichrowanej wariackim przemysłem konsumenckim – by przekonać się, że odrobina wstrzemięźliwości ratuje duszę, a konkretniej, cenną pogodę ducha. Ratuje relacje, w tym nasze relacje z sobą samym, i nakazuje pozwala pamiętać, że za uleganie sugestii odpowiadamy tylko my, nawet jeśli rzeczywistość – mówiąca do nas hałaśliwymi mediami; środowisko społeczne, moralność właściwa systemowi –  niemal nakazują nam robić to, co kiedyś uważano za szkodliwe i wręcz niemoralne.   Konkluzja jednak jest optymistyczna. Odpowiadając sobie na pytanie dlaczego nie będziemy nigdy w pełni zadowoleni ze sprzętu, dajemy jednocześnie sobie szanse na doznawania odnawialnej satysfakcji ze słuchania muzyki w domu. Musimy jednak spełnić warunki – może, przede wszystkim – odważyć się zauważyć zasady, które obowiązują wszystkich, bezdyskusyjnie.                                                     

macson

macson

 

Filozofia niemocy

Czasem coś napiszę o muzyce i o sprzęcie, wykorzystam przede wszystkim swoje doświadczenie, oczywiście - audiofilskie - ale także  humanistyczne w ogóle.  Mniej mnie interesuje techniczna strona audio - uważam bowiem, że parametryzacja doświadczenia słuchania muzyki w domu jest tylko  wstępną  i orientacyjną kategorią w tym, jakże angażującym zajęciu życiowym. Piszę "zajęciu", ponieważ  słuchanie muzyki w domu to nie tylko hobby  - to styl bycia i życia, często wkraczający na  zacienione obszary patologii umysłu. Oczywiście, nie chodzi mi tu o jakąś ewangelizację, odbierającą przyjemność spędzania godzinami przed głośnikami i wydawania mnóstwa pieniędzy na mało skuteczne upgrade'y. Sam poświeciłem słuchaniu zbyt wiele czasu, żeby się wypierać jednego z ulubionych zajęć. Po drugie, koncentracja  na jakimś  zajęciu i zagadnieniu, zwłaszcza która trwa wiele lat, siłą rzeczy,  daje nieco wglądu obiektywnego w naturę rzeczy. Innymi słowy, po wielu latach  słuchania musimy się czegoś nauczyć, nawet jeśli ostatecznie stwierdzimy, że lepiej i przyjemniej się żyje jeśli się wiele rzeczy po prostu nie wie. Nie mniej, wiele decyzji dotyczących  wymiany komponentu, przeorganizowania systemu jest umotywowane psychologią - na przykład naturalną potrzebą zmiany; w tym psychopatologią - wynikającą, na przykład, ze zbyt długiego "przylgnięcia" do załączonego sprzętu. Sądzę, że w wielu wypadkach - nieprzezornie - próbujemy wymusić żądaną zmianę na "chwili." Zatem, siedzimy, słuchamy dopóki nie będzie tak jak chcemy.  Najprawdopodobniej, budując podstawy "fiksacji" (używam tego pojęcia w poważnym psychologicznym znaczeniu) nie zauważamy, że nasza obiektywna percepcja - do której jako ustabilizowani hobbyści mamy  prawo - szybko słabnie, staje się niewiarygodna, zwłaszcza, gdy niepokojąco przedłużamy nasz odsłuch krytyczny.           Ostatnio  zmartwiłem się, że słuchanie muzyki w domu stało się zajęciem tak mocno spowinowaconym z przemysłem komercyjnym, że wrażenia budowane przez media (internet,  marketing, telewizja,  reklamy, recenzje), w całej swojej dynamicznej  wszechobecności, są mocniejsze niż świadectwo własnych zmysłów, własnych upodobań, nade wszystko własnego smaku, który według myślicieli klasycystycznych, jest domeną wymagającą wiedzy, praktyki, doświadczenia, najlepiej wyjątkowo przytomnego.  Media współczesne - na szczęście już mniej polegające na telewizji - wytworzyły matrycę przekazu myśli i opinii, która nie pozwala na refleksje lub głębsze podejście do zagadnień, jeśli forma osądu nie wpisuje się w formę wypowiedzi elektronicznej. Ta ostatnia, z założenia, ma być zdawkowa, fragmentaryczna, bardzo powierzchowna i nastawiona  na jakieś  popularyzacyjne osiągi  -  ilościowe i statystyczne. Sukces osobisty,  a więc towarzyski, "życiowy"  - ale także akademicki - zdeterminowany jest, i to obiektywnie,  koniecznością  zdobywania like'ów,  wirtualnych "przyjaciół",  przedstawiania siebie jako autora dzieła intelektualnego, którego warto cytować itd.  Jeszcze bardziej natrętny jest system komercjalizacji -  częściowo wpraszający się do naszego życia w wersji "e."   To coś, zwane systemem,  narzuca nam zarówno nawyki oceny rzeczywistości jaki i wzorce reagowania na bodźce.  Może nie musimy już,  w naszej kondycji ewolucyjnej, reagować na zagrożenia. Reagujemy na to, co daje nadzieję na zwiększenie przyjemności,   a więc nowe kolorowe oferty, nowe modele, wybujałe parametry, czyli liczące w naszym świecie  "wartości",  wersje LE, SE.  W pościgu za obietnicą rozkoszy, niekoniecznie chodzi tu tylko o nowe oferty (np.  urządzeń Hegla - która to firma stawia na nieustanną, "numeryczną" ewolucję swojej oferty ). Podobnie bowiem zadziała na nas pojawienie się ciekawej oferty sprzedaży sprzętu używanego (na portalach aukcyjnych.) Nowe zdjęcia, opis, "legenda"  podbita emocjonalnie przez oczekiwanie (że nareszcie ktoś "to" sprzedaje, w cenie będącej w naszym zasięgu. )  Otóż jestem pewien, że większość audiofilów nie słucha racjonalnie tego, co chce kupić i mieć w domu, a raczej uczestniczy w swoistym spektaklu, który buduje wrażenia i reguły "uczestnictwa" w bujnym życiu. jest to egzystencja oglądania, ulegania wrażeniom zmysłowym, tekstom reklamowym, a jeszcze częściej opiniom w internecie.  To działa na każdym poziomie uczestnictwa w multimedialnym szale przedstawienia konsumenckiego,  którego media - na przykład, jako użytkownicy smartfonów -  musimy dosłownie nosić ze sobą. A więc konsumujemy, uczestniczymy, wypowiadamy się - i to czasem całkiem inteligentnie - bez pełnego  doświadczenia istoty tego, o czym prawimy.  Pozwolę sobie na analogię. Jako gitarzysta amator interesuje mnie temat doboru strun do  instrumentu. Oczywiście wypróbowałem wiele kompletów w życiu, ale nie tyle co amatorzy-testerzy strun. Nie wymieniam bardzo często strun, ponieważ,  po pierwsze, jest to wyczuwalny wydatek finansowy, po drugie, jestem przekonany, że w tym "zajęciu" zdeterminowane testowanie  zestawów dostępnych na rynku tak naprawdę odciąga nas od naszego celu. Niestety o zadowoleniu z wytyczonego przez siebie celu -  w tym[ przypadku - wysokiej umiejętności grania na instrumencie muzycznym, mniej decyduje dobrze ustawiony instrument, niż konkretne psychomotoryczne umiejętności własnie.  Owszem, ci, którzy zdecydowali się zostać testerami (strun ale samych i instrumentów) zdobywają wspaniałą wiedzę ilościową, lecz tak naprawdę ona tylko nadaje się do wzmocnienia tego bezgranicznego przemysłu produkcji i sprzedaży. Najprawdopodobniej, osoby te zostaną sympatycznymi ekspertami samo-napędzającego się rynku, rynku, który nie potrzebuje już niczego więcej niż siebie oraz podmiotów, czyli  konsumentów.  Naturalnie konsument może przyłączyć się  do grupy ludzi konsumujących w taki sam sposób jak on czy ona, a celem mediów elektronicznych jest zapewnienie mu takiej możliwości. Niewielu z nich zrozumie, co to znaczy grać na instrumencie, bo to naprawdę żmudne i trudne i nie da się tego kupić. Tak, tak - czytelniku, (jeśli się takowy znajdzie), dokładnie jest tak samo w przypadku większości  piszących do Audio Stereo. Często po wpisach, ale i po załączanych zdjęciach, widać, że systemy, o których rozprawia się, nie mogą dobrze grać. Najprawdopodobniej nawet nie grają poprawnie.  Jak można zaufać dyskusji, w której uczestnik nie tylko może okazać się osobą zieloną, ale i nie mamy możliwości zweryfikowania efektu ustawienia sprzętu w jego pomieszczeniu.    Dość często się zdarzało, że zapraszając do siebie  sympatycznych kolegów, zainteresowanych kupnem moich głośników, lub urządzenia, miałem prawdziwego pietra. Przeważnie sprzedawałem przedmiot, który nie był używany "stacjonarnie" w moim mieszkaniu, a był komponentem drugiego systemu w innym miejscu zamieszkania. Po szybkiej instalacji w w głównym pokoju okazało się, że zestaw zagrał koszmarnie, oraz że symptomy i fazy dogrzewania  - jakże dobrze już znane z doświadczenia   - nie wskazywały na  to, że coś mogłoby się zmienić na korzyść w przeciągu dwóch następnych dni.        Okazuje się, że żaden z audiofilów (a wynikało z rozmowy, że niejedną drogą paczkę w życiu  przywlekli do swojego salonu) nie zauważył, że dźwięk jest daleki od norm hi-fi. Wypowiadali się o swoich wrażeniach jakby stan bieżący był obowiązujący dla  pracy tego wzmacniacza, lub źródła, lub - co najciekawsze - głośników. W przypadku tych ostatnich, wrażenia muzyczne, że tak powiem,  "na zimno"  są skrajnie różne od tego, co usłyszymy jeśli to same kolumny pograją kilka dni. No i, kupowali, odjeżdżali uśmiechnięci. Podobne wrażenia miałem w salonach z hiendowym sprzętem. Wybrałem się kiedyś do RCM, poniekąd słusznie szanowanego, atelier audio w Katowicach.  Wiem, że każda rozmowa, która odbędzie się z szefem, jest godna zapamiętania, bo człowiek ten rzetelnie i konsekwentnie realizuje swój plan życiowy jako koneser i znawca technologii odsłuchu muzyki w  domu. Po rozmowie zostałem zaproszony do miejsca odsłuchowego,  w którym załączono system zbudowany na bazie nowego wzmacniacza, nie wymienię producenta, bo nie o to chodzi. Sądzę, że sprzęt miał dobry potencjał, ale ocenę dałem kierując się intuicją, oraz audiofilską wyobraźnią, projektującą prawdopodobny efekt dłuższej pracy urządzenia tej klasy.    Pomyślałem sobie grałby to  dobrze, gdyby nie ... beznamiętna barwa, paskudnie zapiaszczone detale góry i dziwnie prowokująco podbity bas, którego podejrzanie uszlachetniona barwa po prostu królowała nad całą resztą.  Oczywiście, przede wszystkim nad samą muzyką i jej ewentualnym walorem artystycznym. Może sprzęt "potrafił" wiele,  i najwidoczniej nie grał w tej chwili na miarę swoich możliwości. Jednakże - jakże stało się to jasne - że, jeśli  ulegniemy zauroczeniu nowego wrażenia - nowego sprzętu, który świeżo wygląda w naszym pokoju  -  dziwnie zakładamy, że już teraz gra dobrze, choć jest zupełnie inaczej. Jeśli podczas następnych odsłuchów - i długich godzin dojrzewania barwy - kiedy scena rzeczywiście wariuje  - zapamiętamy tylko te chwile, choćby i  te najbardziej ulotnie,  kiedy sprzęt ów zagrał najlepiej. Przecież tak działo miłość. Mimo że zaufam tej małej  iluminacji, że wszystko w gestii "zadowolenia" lub jego braku odgrywa się w głowie, no i może w sercu, centrum ludzkich emocji, doszedłem także do kilku praktycznych i "obiektywnych" wniosków, które mogą  przybliżyć "słuchającym" cel, jakim jest -zawsze  względne - zadowolenie ze słuchania muzyki w swoim domu. Pomieszczenie odsłuchowe  mężczyzny, w każdym wieku, to, rzecz jasna, jaskinia wytchnienia i świątynia dumania. Ale świątynia staje się rychło  miejscem psychicznej kaźni, gdy tylko zabraknie chwili rozkoszy, a nie daj Boże, nadziei, że to w końcu, za chwilę, za godzinę, za dzień, dwa  ...  zagra "jak trzeba."    Nie liczę na powodzenie blogu, nie będę go udostępniał, ani polecał.  Traktuję to jako notatnik i ćwiczenie,  ale będę wypowiadał się szczerze i z pasją.          C.d.n...                                                                      

macson

macson

Nowy silnik Audiostereo

Dawno nic tutaj nie zamieszczaliśmy. Właściwie dlatego, że ostatnio miesiące poświęciliśmy wytężonej pracy nad migracją na nowy silnik. Migracja nie była łatwa - ~4 500 000 postów z 15 lat, masa użytkowników, punkty reputacji, punkty ostrzeżeń, lajki, skórki i cała reszta nie mogła zniknąć. Do tego wszystkiego doszły problemy z uszkodzoną pamięcią RAM na serwerze z bazą danych, co opóźniło nas o dobry tydzień i sprawiło, że musieliśmy dwukrotnie wgrywać backup. Ostatecznie jednak udało się zdiagnozować wadliwy sprzęt i przejść pomyślnie przez proces zmiany silnika. Prezentujemy Wam zatem zupełnie nowe audiostereo.  Co nowego? Przede wszystkim pełne szyfrowanie https, a co za tym idzie możliwość logowania przez konta Facebooka, Twittera czy Googla. Oprócz tego powiadomienia po stronie przeglądarki - można mieć powiadomienie nie będąc nawet na naszej witrynie. Strona jest teraz także w pełni responsywna -  każda skórka będzie działać optymalnie na smartfonie, tablecie itd. Ponadto oczywiście cała masa innych rzeczy, które najlepiej przetestować samemu :) Zapraszamy serdecznie!

audiostereo.pl

audiostereo.pl

 

Mojżesz pasterzem Izraela.

"Ale nadeszli pasterze i odpędzili je. Wtedy Mojżesz powstał i pomógł im, i napoił ich trzodę" Czyli analogicznie do współczesnych pasterzy - nauczycieli związków wyznaniowych, którzy nie dają dostępu do holistycznego tłumaczenia wersetów biblijnych - źródła wiedzy, wiary i świadomości, że Bóg Wszechmogący stworzył twórczą myślą system duchowo - informacyjnej całości, w którym zjedzony owoc banana, bez nasienia, nie dla was, dla zwierząt (Rdz 1,29-30) Uczynił destrukcyjne falowe zakłócenia, oraz myśli, słowa i uczynki, które czynią destrukcyjne falowe zakłócenia w oddziaływaniach informacyjnych, wszelkich rodzajów informacji ze wszechinformacją. Biblia - instrukcją życia w systemie. Jezus Zbawiciel wzorem człowieka dla człowieka, aby nie czynić destrukcyjnych falowych zakłóceń w systemie. I nie ponieś wiecznej śmierci w tunelu uczynków swoich, udowodniony empirycznie i naukowo, ale być zbawionym, żyć wiecznie w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj. 21) Wtedy Mojżesz zaczął być pasterzem w lokalnym systemie prawno - etycznym, egzekwowanym przez system ofiarniczy, według wskazań Boga Wszechmogącego dla potomków synów Jakuba, potomka Abrahama. "A gdy wróciły do Reguela ojca swego, on rzekł: Czemu to dziś przybyliście tak wcześnie? " Czyli analogicznie, wrócić dziś do holistycznego tłumaczenia wersetów biblijnych - źródła wiedzy, wiary i świadomości, instrukcji życia w systemie według wskazań Boga Wszechmogącego dla wszystkich związków wyznaniowych "A one odpowiedziały: Pewien Egipcjanin obronił nas przed pasterzami, nadto naczerpał nam dużo wody i napoił trzodę" Czyli analogicznie do Mojżesza, którego nauczycielami byli kapłani egipscy z On, który stał się nauczycielem życia w lokalnym systemie prawno - etycznym dla potomków Abrahama. Niech współcześni pasterze - nauczyciele związków wyznaniowych, staną się jak Mojżesz i Jezus Zbawiciel (Jan 10,7-15) Nauczycielami życia w systemie duchowo - informacyjnym, według wskazań Boga Wszechmogącego, który strzeże, pomaga, zapewnia dobrobyt, bezpieczeństwo i nie tylko... (Wj. 2,17-19)

Potencjan

Potencjan

 

Upodobania i dążenia.

Opowiadanie zainspirowane jest Księgą Kaznodziei Salomona, wersetami które się kilka razy powtarzają (Kazn. 1,2; 12,8 etc..) "Marność nad marnościami, mówi Kaznodzieja, marność nad marnościami, wszystko marność" Powiedział Salomon król Izraela, który otrzymał od Boga Wszechmogącego mądrość - wiedzę, bogactwo, sławę i ustanowił go królem Izraela, z którego uczynił potęgę militarną (2Krn. 1,11-12) Miał również król Salomon 700 żon i 300 nałożnic (1Król. 11,3) To wszystko miał król Salomon, jakich nie miał żaden z królów, którzy byli przed królem Salomonem, i mieć nie będą. I wszystko to, co miał doprowadziło króla Salomona do konkluzji, gdy był bliski śmierci, że on przemija, a wraz z nim przemija to wszystko, co miał. Bo to wszystko, co miał, to marność nad marnościami, powiedział król Salomon, marność nad marnościami, wszystko marność, bo przemija razem z nami. I w tej marności nad marnościami, wszystko marnością, bo przemija, ludzie mają szczególne upodobanie i dążą do osiągnięcia tego wszystkiego, co przemija razem z nimi, które powodują dramaty, cierpienia i śmierć. Analogicznie do każdego z nas, aby nie mieć upodobań w marnościach nad marnościami i nie dążyć do tego wszystkiego, co przemija razem z nami. Ale mieć upodobanie w ponadczasowej, uniwersalnej i doskonałej Ewangelii Jezusa Zbawiciela i dążyć do życia według Ewangelii, która prowadzi do życia wiecznego. I do tych wszystkich swoich szczególnych upodobań i dążeń, postanowili przyzwać samego diabła, zbuntowaną duchową postać. Odpowiedzialną za dramaty i śmierć oddzielenia człowieka od systemu duchowo - informacyjnej całości (Rdz 3 ) Przebywa on w wymiarze duchowym, w którym holograficznie kodowane są wszelkie wydarzenia, myśli, słów i uczynków ludzi i gdy myśli, słowa i uczynki ludzi gorsze są od jego, wtedy bierze ich sobie za swoje medium. Bo rzekł: Jezusa znam i wiem, kim jest Paweł...(Dz. 19,15) W channelingu filozofuje, kpi z ludzi, nazywa ich głupcami, a nawet nie ukrywa tego, że nienawidzi głupich ludzi. W N.D.E myślokształtami tworzy postacie ludzi zmarłych, którzy są w tunelu swoich uczynków, naukowo udowodniony. Ludzie do swoich upodobań i dążeń, z braku świadomości przyzywają samego diabła, by im, jak w Edenie rzekł: Na pewno nie umrzecie (Rdz 3,4)

Potencjan

Potencjan

 

Definitive Technology - przekleństwo czy wyróżnienie ?

Witam Szanownych Kolegów   Temat nasunął się sam. Przyparty wielokrotnym niepowodzeniem sprzedaży, czy też zbycia moich obecnych Defów, mianowicie BP 10, postanowiłem bliżej przyjrzeć się kwestii związanej z przyczyną.   Ponad trzy lata temu błąkałem się po świecie audio wydając pieniądze i ekscytując się rolą poszukiwacza. Zwodzony i mamiony magią i kunsztem sprzedawców zmieniałem sprzęt dość często. Nadszedł jednak kraniec mych cierpień i pojawiły się amerykańskie cacka od DT. Czarujące prostotą i naturą brzmienia. Wyważone i niespotykanie przestrzenne w stereofonii. Na początku dociążone pod kanadyjskim NAD C 375 BEE, później francuską manufakturą od ATOLLA, w między czasie w roli kina z amplitunerem Sony z serii ES, by zakończyć doświadczenie z polską manufakturą o FEZZAUDIO, typowo lampowa. Konfiguracja sprawdziła się w analogu na bardzo dobry z plusem. Nie przypuszczałem jednak, że mały odsłuch monitorów z typowego high endu zwali z nóg na tyle, by z niemałym żalem podjąć decyzję o zbyciu moich amerykańców. No cóż taka natura.   Zatem będąc konsekwentnym w swej decyzji wystawiałem na sprzedaż moje bipolary przez ponad pół roku aż do chwili obecnej. Sześciokrotnie na rożnych aukcjach podejmowałem bezskuteczną próbę ich zbycia. W sumie uzyskałem około 1500 oglądających oraz 20 osób obserwujących. Wyróżniałem ofertę na wszystkie możliwe sposoby ponosząc niejednokrotnie koszty. Nie dotrzymałem żadnych zapytań i nie odnotowałem ani jednego zapytania pomimo 2 letniej gwarancji, gabinetowego stanu, woli dostarczenia sprzętu do 100 km od mojego mieszkania i to przy prawie 50 procentowym upuście z ceny katalogowej.   Ten fakt wyczulił mnie na pewne sprawy i podjąłem poszukiwanie bezpośredniej przyczyny tego zjawiska. Gdy zakupywałem kolumny dystrybucją na rynek polski zajmowała się firma RAFKO. Podjąłem więc polemikę z ich działem technicznym. Zachwalono Defy sugerując przy tym że z uwagi na swój bipolarny charakter potrzebują określonej elektroniki. Ale ja już to wiedziałem. W rozmowie z jednym z gdańskich sprzedawców usłyszałem, że nowe serie DT znajdują coraz to wielu zwolenników. W Polsce bowiem przedtem firma ta nie była tak znana na naszym rynku. Gdy zaś pożaliłem się u jednego ze szczecińskich sprzedawców audio usłyszałem że na początku posiadali oni w sprzedaży właśnie takie kolumny jak moje. Co jednak okazało się, że mieli wyjątkową trudność z ich zbyciem, pomimo, iż jak sami przyznali dźwięk był fascynujący.   Smaczku dodaje też fakt, że na chwilę obecną mamy już nowego dystrybutora na polski rynek, mianowicie Horn Distribution, po RAFKO i Polk Audio.   Pozwolę sobie zacytować:   Cyt,"Wtedy nie zanosiło się na tak poważne działania jak zmiana dystrybutora, wręcz wydawało się to być wykluczone. Gregory był bardzo zadowolony z wyników jakie osiągało Rafko - niewielka firma z niewielkiego kraju gdzieś na krańcach mapy (na amerykańskich mapach Europa to margines po prawej, a Europa Wschodnia to kraniec tego krańca), określił ich mianem jednego z najlepszych dystrybutorów poza USA"   Źródło - https://www.infoaudio.pl/artykul/1497,polk-audio-definitive-technology-zmieniaja-dystrybutora   Nie bardzo rozumiem, jakie wyniki i skąd, jak bardzo małe grono zna Defy, gdziekolwiek porusza się ich kwestie, nie ma odzewu, nawet na forach jest tego znikoma ilość przypadków. Można rzecz incydentalna.   Gwoli ścisłości nie moim zamiarem jest obrona, czy też usprawiedliwianie swojej decyzji sprzed kilku lat, lecz wydobycie informacji od obecnych użytkowników DT ich odczuciach w tej materii.   Również oczekuję od sprzedawców i dystrybutorów opinii na ten temat. Tym bardziej, że mój znajomy mieszkający na stałe Chicago zapytany o firmę DT bez zająknięcia odparł że to najbardziej znany producent w świecie audio.   Zatem o co chodzi - przecież finalnie liczy się wyłącznie brzmienie.   Może jakieś pomysły czy też sugestie.   Moja propozycja jest następująca. Piszmy o tym i rozmawiajmy, bo jeśli wierzyć socjotechnikom z audio sprzedaży to sprzedaż wzrosła w Polsce i przynosi zyski.   Zapraszam do dyskusji

piotrella41

piotrella41

 

Myśl wiodąca do bloga, na prośbę użytkownika.

Bóg Wszechmogący stworzył system duchowo - informacyjnej całości, w której zjedzony owoc banana, bez nasienia, nie dla was, dla zwierząt (Rdz 1,29-30) Uczynił destrukcyjne falowe zakłócenia w oddziaływaniach informacyjnych, wszelkich rodzajów informacji ze wszechinformacją - informacja dla całości i o całości rodzajów informacji. Jezus Zbawiciel wzór człowieka dla człowieka, aby nie czynić myślami, słowami i uczynkami destrukcyjnych falowych zakłóceń w systemie. I nie ponieś wiecznej śmierci w tunelu swoich uczynków, naukowo udowodniony.

Potencjan

Potencjan

 

Materiał muzyczny

Audiofi, zwłaszcza początkujący, może nie meloman choć mógłby być w aszym kraju nie ma lekko. Nie wiem jak jest z kulturą muzyczną w innych nacjach ale my wychowani tylko na listach przebojów Trójki ( oczywiście nic do niej nie mam ), potem przez 25 lat niby ok 20 stacji radiowych,w których przez ćwierć wieku leci jedno i to samo. czy nie mam racji?Piszecie że nie słuchacie radia, ja też nie bo nie ma tam muzyki, jakości, reklamy itp g..o.Nie ma stacji tematycznych.Może dlatego ludzie nie płacą , n ie chcą płacić abonamentu, nie wiem...Jest wolny rynek, Empiki... ale co tam znaleźć jak się nie zna dobrze brzmiących artystów, zostaje pop, którego jakość na płytkach CD jest mizerna, niedopracowana pod każdym względem i nawet sprzęt za kilkadziesiąt tysi tu nie pomoże.....Oczywiście są artyści w tym gatunky, którzy stawiają na jakość teraz i w przeszłości ale jest ich niewielu lub nie mają wpływu na to co sprzedają no bo kasę dostaną i tak bo jak tu nie kupić np wznowionej kolekcji ELO lubJacsona jak się na tym wychowałeś? Kiedyś chyba nie było audiofili BO nie było......sprzętu, o ludzie, no tak dorobiłeś się np Damy Pik i to było coś - oczywiście było, płyty analogowe , kolumny np Altus i grało, powiedzcie czy GRAŁO TO DOSKONALE ?Ja pamiętam, że TAK. Teraz w związku ztym, że ludziska dorobili się nadmiaru kasy - oczywiście ok, mogą poszukiwać coraz lepszych brzmień ale zastanówcie się gdyby tak dobrze to grało jak kiedyś to może bysię tak nie męczyli, Nie obrażajciesię ale naprawdę jak ze studia artysta nie wypuści dobrego materiału to jak ma to niby poprawić najdroższy sprzęt. Oczywiście, każdy zestaw gra inaczej, lepszej marki głośniki, drogie kable, oczywiście zgadzam się z tym, jest lepiej, pojawiają się nowe dźwięki, sama tego doświadczam choć tylko ja to słyszę...w domu. Może jednak jest dużó gównianyck kolumn, wzmacniaczy, amplitunerów?, czy naprawdę tylko drogi sprzęt zagra?, czy to artysta musi się postarać a nam wystarczy no powiedzmy średnio drogi zetaw i będzie bajka?

Lidia

Lidia

 

Księga Wyjścia 2,16

"A kapłan Midianitów miał siedem córek; przyszły one i czerpały wodę i napełniły koryto, aby napoić trzodę ojca swego" Czyli a kapłan, ustanowiony do pełnienia czynności kultu religijnego (Pw 32,17; Ps. 106,37; 2Król. 17,17; 3,27) Midianitów, plemię potomków synów Midiana, syna Abrahama z drugiej żony Ketury (Rdz 25,1) Miał siedem córek, jak sześć dni stwarzania uniwersum holograficznego przez Boga Wszechmogącego, i siódmy szabat - sobota dzień odpoczynku w trosce o zdrowie nasze (Rdz 2,2-3) Przyszły one, do źródła wody i czerpały, naczyniami wodę, rodzaj informacji dla rodzajów informacji i napełniły, wodą koryto, produkt z rodzaju informacji, aby napoić, dostarczyć rodzajom informacji, rodzaju informacji dla trzody, rodzajów informacji, ojca swego, rodzaj informacji mężczyzny do poczęcia potomstwa swego (Wj 2,16)

Potencjan

Potencjan

 

Dobór kolumn do wzmacniacza Onkyo A-9150

Witam Proszę o pomoc w wyborze kolumn do wzmacniacza Onkyo A-9150. Chciałbym kolumny trójdrożne, myślałem o B&W 683 S2 pomieszczenia 17m2 odsłuch muzyka różna w większości soundtracki z filmów. Czy ktoś z was posiada dany wzmacniacz który obecnie mam w posiadaniu? Budżet na parę kolumn 5000+

Marqs6969

Marqs6969

 

Wypełnianie woli.

Jak przestać być medium szatana, zbuntowanej duchowej postaci (Iz. 14,14-15) Która przebywa w duchowym wymiarze, w którym holograficznie kodowana jest informacja, wszelkich wydarzeń, z fonią i wizją w trójwymiarowym barwnym obrazie, oraz myśli, słowa i uczynki ludzi. I gdy myśli, słowa i uczynki ludzi są gorsze od jego, wtedy bierze sobie ludzi za swoje medium, które nazwał wolną wolą, czyli wypełnianie swojej woli w ludziach. Bo rzekł: Jezusa znam i wiem, kim jest Paweł, lecz wy coście za jedni ? (Dz. 19,15) W channelingu filozofuje, kpi z ludzi, nazywa ich głupcami, a nawet nie ukrywa tego że nienawidzi głupich ludzi, a w NDE przybiera postać anioła światłości, przewodnika duchowego oraz zmarłych ludzi, którzy są w tunelu swoich uczynków,naukowo udowodniony. Analogicznie jak w Edenie, rzekł: Na pewno nie umrzecie (Rdz 3,4) Czyli, aby przestać być medium szatana, to myśli, słowa i uczynki ludzi mają być jak Jezusa Zbawiciela i Pawła, którzy wypełniali wolę Boga Wszechmogącego. Aby człowiek był zbawiony, czyli żył wiecznie w nowym systemie duchowo - informacyjnej całości (Obj. 21)

Potencjan

Potencjan

 

Księga Wyjścia 2,15

"A gdy faraon usłyszał o tym, chciał Mojżesza zabić. Lecz Mojżesz uciekł przed faraonem, udał się do ziemi Midianitów i usiadł przy studni" Czyli, a gdy faraon, wielki dom usłyszał, rodzajem informacji mowę słów o tym, że Mojżesz, wyciągnięty z wody zabił, z gorliwości pozbawił życia nadzorcę egipskiego, który bił jego rodaka, chciał, postanowił Mojżesza zabić, pozbawić życia za pozbawienie życia nadzorcy egipskiego, który bił jego rodaka. Lecz Mojżesz uciekł, opuścił Egipt przez faraona, udał się, z Egiptu do ziemi, rodzaj informacji, obszarem Midianitów, potomków synów Midiana, syna Abrahama z drugiej żony Ketury (Rdz 25,1) I usiadł, zmiana pozycji rodzaju informacji przy studni, źródło wody ograniczone przestrzenią (Wj. 2,15)

Potencjan

Potencjan

 

Księga Wyjścia 2,14

"A ten odpowiedział: Któż cię ustanowił przełożonym i sędzią nad nami ?, czy zamierzasz mię zabić, tak jak zabiłeś Egipcjanina ? Mojżesz zląkł się i pomyślał: Zapewne sprawa ta wyszła na jaw" Czyli a ten, rodak niewolnik Egipski odpowiedział mową słów: Któż cię, Mojżesza ustanowił, kryteria wyboru dokonanego przez stworzonego człowieka, przełożonym, sprawujący władzę nad grupą ludzi i sędzią, ustanowiony do orzekania w sprawach spornych według człowieka kryterium wartości, nad nami, rodakami - niewolnikami Egipskimi, czy zamierzasz, chcesz dokonać czynu mnie, rodaka - niewolnika Egipskiego zabić, pozbawić życia, tak jak zabiłeś, pozbawiłeś życia Egipcjanina, nadzorcę Egipskiego, z gorliwości o życie rodaka swego. Mojżesz zląkł się, zaniepokoił się o swoje życie i pomyślał, o dokonanym czynie, nośnik informacji zamieszczony w Mojżesza informacji o całości rodzaju informacji, z nośnikami informacji myśli, słów i uczynków: Zapewne, z pewnością sprawa ta, dokonany czyn wyszła na jaw, została ujawniona, że pozbawiłem życia Egipcjanina, z gorliwości o życie rodaka swego (Wj.2,14)

Potencjan

Potencjan

 

Księga Rodzaju 25,24-26

Korekta, brak tłumaczenia wersetów 24-26, Księgi Rodzaju 25   "A gdy nadszedł czas porodu, okazało się, że w jej łonie były bliźnięta" Czyli, a gdy nadszedł czas porodu, wyjścia z łona, okazało się, że w jej łonie, rodzaj informacji do poczęcia i rodzenia były bliźnięta, dwa rodzaje informacji chłopców, braci bliźniaków " I wyszedł pierwszy, rudy, cały jak płaszcz włochaty; i nazwano go Ezaw" Czyli, i wyszedł, urodził się pierwszy, pierworodny, rudy cały, proces oddziaływań percepcji z największą amplitudą falowych drgań, efekt wyrażenia barwy rudej cały, rodzaj informacji chłopca jak płaszcz włochaty, produkt z rodzaju informacji; i nazwano go Ezaw, rudy, jak ziemia Edomu pogórze gór Seiru (Rdz 36,8) "Następnie wyszedł brat jego, a ręką swą trzymał za piętę Ezawa; i nazwano go Jakub. Izaak zaś miał sześćdziesiąt lat, gdy ich zrodził" Czyli , następnie wyszedł, urodził się brat jego, rodzaj informacji chłopca, a ręką swą, funkcjonalnie ukształtowany zewnętrznie i wewnętrznie rodzaj informacji, trzymał za piętę, rodzaj informacji przy formie ruchu Ezawa; i nazwano go Jakub, podchodzący. Izaak zaś miał sześćdziesiąt lat, według kalendarza lunarnego, gdy ich zrodził, proces poczęcia i urodzenia (Rdz 25, 24-26)

Potencjan

Potencjan

 

Księga Wyjścia 2,12-13

„Rozejrzał się więc dookoła, a widząc, że nie ma nikogo, zabił Egipcjanina i zagrzebał go w piasku” Czyli, rozejrzał się, popatrzył uważnie percepcją więc dookoła, na wszystkie strony, a widząc, po uważnej percepcji, że nie ma nikogo, ze wszystkich stron zabił Egipcjanina, zamieścił we wszechinformacji, nośnik informacji pozbawienia życia. Dokonany czyn, motywacją gorliwości o rodaka swego, za zadawanie bólu Hebrajczykowi, rodakowi swemu, konsekwencja pozbawienia życia Egipcjanina i zagrzebał, zasypał go, Egipcjanina w piasku, rodzaj informacji. Dokonany czyn pozbawił życia, spowodował że gwałtownie zaprzestały oddziaływania informacyjne, rodzaju informacji Egipcjanina ze wszechinformacją. Wtedy równocześnie zaprzestały być zamieszczane nośniki informacji we wszechinformacji. Zadawania bólu Hebrajczykowi, które czynią destrukcyjne falowe zakłócenia w oddziaływaniach informacyjnych, wszelkich rodzajów informacji ze wszechinformacją we wszechinformacji – informacja dla całości i o całości rodzajów informacji. Analogicznie do każdego z nas, za czynienie w systemie destrukcyjnych falowych zakłóceń, na pewno poniesie się konsekwencje „Gdy, nazajutrz wyszedł; oto dwaj mężowie hebrajscy kłócili się. Wtedy rzekł do tego, który zawinił: Czemu bijesz bliźniego swego ? „ Czyli, gdy nazajutrz, następnego dnia, wyszedł do braci swoich, oto dwaj mężowie hebrajscy, z rodu Hebera kłócili się, sprzeczali się. Wtedy rzekł: słowa, dźwięki, wibracje – nośniki mowy słów Mojżesza do tego, który zawinił, uczynił źle. Czemu bijesz, zadajesz ból , bliźniego swego, z jednego plemienia potomków synów Jakuba, brata swego (Wj 2,12-13)

Potencjan

Potencjan

 

Accuklon p7100

Czytając forum wpadł mi do głowy szalony pomysł, aby zrobić wzmacniacz Accuklon P7100 we własnym zakresie. Elektroniki uczyłem się jeszcze w czasach, gdy o internecie można było jeszcze pomarzyć. Wiele osób uznaje że to już wymierający zawód, ale jak widać jest jeszcze parę osób, które robią coś w tym zakresie. Mnie losy poniosły w kierunku napraw laptopów i odzyskiwania danych, ale miło wspominam czasy konstruowania wzmacniaczy, kolumn i testowania ich na imprezach. Tak się kiedyś bawiło - trzeba było coś zrobić samemu bo nie było nic do kupienia.   Czasy były takie, że ciężko było nawet o odpowiedni transformator, więc przeróbki różnego rodzaju rozwiązań możliwych do kupienia na Wolumenie lub w składnicach Kasprzaka były codziennością. Patrząc na te czasy, żal się czasem robi, że właściwie wszystkie szkoły elektroniczne zmieniły się w informatyczne a ludzi wiedzących co to tranzystor czy dioda trzeba szukać na specyficznych forach internetowych. Niemniej jednak cieszę się że znalazłem przypadkiem ten wątek i forum, gdyż obudziło to miłe wspomnienia i chęć do zrobienia czegoś fajnego.   Pozdrawiam wszystkich użytkowników forum Rafał

COD

COD

 

Księga Wyjścia 2, 11

„I zdarzyło się w tym czasie, gdy Mojżesz już dorósł, że wyszedł do swoich braci i przypatrywał się ich ciężkiej pracy. Zobaczył też pewnego Egipcjanina, który bił Hebrajczyka, jednego z jego rodaków” Czyli, i zdarzyło się w tym czasie, życia Mojżesza, gdy Mojżesz, imię według mowy słów córki faraona, mówiąc: Wyciągnęłam, ocaliłam go z wody już dorósł, samodzielna zdolność do zapewnienia sobie wyżywienia, rodzaju informacji mężczyzny, że wyszedł, z pałacu faraona do swoich braci, plemienia potomków synów Jakuba i przypatrywał się, uważnie percepcją ich ciężkiej pracy, praca zbiorowa wymagająca dużego wysiłku. Zobaczył, percepcją pewnego, jednego z wielu nadzorców pańszczyźnianych Egipcjanina, z plemienia potomków synów Chawili, syna Kusza, przeklętego syna Chama, z jednego rodu Chama, brata bliźniaka Sema i Jafeta, synów Noego (Rdz 10,6-7; 5,32) Który bił, uderzał narzędziem do zadawania bólu Hebrajczyka, od Hebera, ojca Joktana i Pelega, od którego wywodził się Abraham, Izaak i Jakub, z jednego rodu Sema, brat bliźniak Chama i Jafeta (Rdz 5,32) Jednego, z wielu potomków synów Jakuba, z jego, Mojżesza rodaków, z plemienia potomków synów Jakuba z dwóch rodów (Rdz 38,2-30; 46,10,20) Sema i Chama (Wj 2,11)

Potencjan

Potencjan

 

Rozdział Pierwszy - wymarzony H100

Cała sprawa wynikła w momencie poszukiwań wymarzonego H100; Otóż bardzo mi się ten wzmacniacz podobał lecz szybko zwróciłem uwagę na rożne opinie (nawet skrajne) na temat jego cech, głównie użytkowych.. Pierwsze zniesławienie dotyczyło rzekomo "brumiących" transformatorów... u jednych brumiały... u innych nie ... Zastanawiałem się dlaczego ... bo oczywiście chciałem mieć taki co nie brumi ... :) [ oczywiście jest sprawa jeszcze składowej stałej w napięciu zasilającym dane urządzenie - co podobno niektórzy eliminują za pomocą "DC-blockerów" - jednak temu podobne praktyki ze względów logiki pozostawiam bez komentarza ] Ale jak się upewnić, że sprzedawany egzemplarz akurat będzie tym "cichym" ? Nie pozostało nic innego jak zajrzeć do środka pacjenta i zobaczyć co w przysłowiowej trawie piszczy ... a w zasadzie brumi... I to był strzał w "10" bo okazało się, że różnice w budowie pomiędzy rożnymi egzemplarzami H100 były bardzo duże ! Pierwsze co producent wprowadził do kolejnych egzemplarzy po stracie produkcji był układ tzw. "soft startu" który ogranicza prąd "ładowania" rdzenia ponad 600 Watowego transformatora toroidalnego. Musiała być to przyczyna tego brumienia "rozklejających się" z czasem transformatorów....   Niestety, jak się później okazało studiując kolejne rozbierane fotki kolejnych serii H100 - nie było to jedyny "patent" producenta na " poprawienie" tej konstrukcji...   A kluczem do całej tej jego zabawy w książkowy model "cyklu życia produktu" Hegla był numer seryjny...   PS. sprawa wygląda bardzo podobnie z każdym innym produktem Hegla który przechodzi kolejne etapy swojego funkcjonowania na rynku i tym samym metamorfozy wnętrza...

cruse

cruse

 

Księga Wyjścia 2,9-10

"I rzekła do niej córka faraona: Zabierz to dziecko i wykarm mi je, a ja dam ci należytą zapłatę. Wzięła więc kobieta dziecko i wykarmiła je" Czyli, i rzekła: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów do niej, matki dziecka, córka faraona, poczęta przez faraona i żonę faraona: Zabierz, ode mnie i przenieś do siebie to dziecko, młody rodzaj informacji i wykarm mi je, dostarczaj pokarm dla niego, a ja, córka faraona dam ci, matce dziecka należytą, taka jaką powinna być za wykarmienie zapłatę, wynagrodzenie za wykarmienie. Wzięła więc, od córki faraona, kobieta, matka dziecka, dziecko, młody rodzaj informacji i wykarmiła go, dostarczała pokarm dla młodego rodzaju informacji. Analogicznie do każdego z nas, córka faraona ma być źródłem świadomości, że za wykarmienie każdego z nas mamy dać należytą zapłatę "A gdy dziecko podrosło, przyprowadziła je do córki faraona; ta zaś miała go za syna. I nazwała go Mojżesz, mówiąc: Wyciągnęłam go z wody" Czyli, a gdy dziecko, młody rodzaj informacji podrosło, wykarmione pokarmem dla młodego rodzaju informacji przyprowadziła, matka dziecka, je, dziecko do córki faraona; ta zaś miała go, młody rodzaj informacji wykarmiony pokarmem, za syna, poczęty i urodzony rodzaj informacji mężczyzny, potomek dany przez Boga Wszechmogącego. I nazwała go, imieniem według mowy słów Mojżesz, mówiąc: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów: Wyciągnęłam, ocaliłam go, młody rodzaj informacji mężczyzny, z wody, umowna nazwa rodzaju informacji (Wj 2,9-10)

Potencjan

Potencjan

 

Ciekawostki o Danii

Leży od Polski dość blisko, można się tam dostać na kilkanaście sposobów - okrętem, statkiem powietrznym, a nawet dwuśladowcem. Aczkolwiek nie jest tak częstą destynacją turystyczną, jak inne ojczyzny Europy - dla porównania Rumunia, czy Francja. W głównej mierze z uwagi na koszta - Królestwo Danii jest ogólnie drogim państwem do relaksu jeśli chodzi o wypoczynek. Nie zmienia to faktu, że wypada zaznać ciekawe fakty z nim związane. Mało ludzi wie, że Dania posiada gigantyczną ilość lądów morskich. Łącznie przeszło 400, które stanowią prawie 30% pola całego kraju. Niektóre z nich ciągle pozostają bezludne - przede wszystkim te nieznacznych rozmiarów. Kolejnego ciekawego faktu nie musimy prezentować zwolennikom klocków Lego. Odkryte zostały one właśnie na tym terenie. Wymyślił je Duńczyk Kirk Christiansen stosunkowo wcześnie, bo już w 1947 roku. W żargonie duńskim słowo Lego równa się "baw się dobrze" i zapewne na całym globie miliony ludzi wzięło sobie tę ideę do serducha. Główna centrala leży w malutkim mieście Billund. Znajduje się w tym miejscu tematyczne wesołe miasteczko, do którego wstęp kosztuje około 200 zł. O każdej porze odpalając Bluetootha w naszym telefonie mamy coś do czynienia z Królestwem Danii. To akurat na tym terenie rządził władca Bluetooth w X wieku. To na jego cześć nazwano tę technikę. W Królestwie Danii występuje rytuał, iż gdy w dniu swoich 25 urodzin chłop albo panna w tym kraju w dalszym ciągu pozostaje bez partnera, można na niego wysypać wór z cynamonem. Teraz może się to zdarzać coraz systematyczniej. Dania ciekawostki mogą zaskoczyć. A w tym momencie słowo o budżecie - zastanawiałeś się ile kasy dostaje Duńczyk? Średnie minimalne godzinne wypłata wynosi 62 złote. Co miesiąc normalny obywatel Danii otrzymuje mniej więcej 12 tysięcy zł. Przystoi jednak mieć na uwadze, że nakład pieniężny w tym kraju są dużo większe niż u nas. Nie przeistacza to jedna sprawy, iż rocznie zarabiają oni znacznie więcej niż mężczyzna zatrudniona w naszym kraju.

drapak212

drapak212

 

Księga Wyjścia 2,8

"I rzekła do niej córka faraona: Idź ! Dziewczyna poszła i zawołała matkę dziecka" Czyli i rzekła: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów do niej, siostry jego, córka, rodzaj informacji poczęty przez faraona i żonę faraona. Idź !, ukształtowaną funkcjonalnie formą ruchu. Dziewczyna, młody rodzaj informacji - niezamężny poszła, formą ruchu i zawołała, głośne słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów matkę, kobieta, która poczęła, urodziła i karmiła dziecka, młody rodzaj informacji (Wyj. 2,8)

Potencjan

Potencjan

 

Księga Wyjścia 2,7

"Wtedy siostra jego rzekła do córki faraona: Czy mam pójść i zawołać ci kobietę, mamkę hebrajską, by ci karmiła to dziecko ? " Czyli wtedy siostra, rodzaj informacji poczęty z tego samego mężczyzny i z tej samej kobiety, jego, brata swego poczętego z tego samego mężczyzny i kobiety, rzekła: słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów do córki faraona, rodzaj informacji poczęty przez faraona i żonę faraona: Czy mam pójść, funkcjonalnie ukształtowaną formą ruchu i zawołać, głośne słowa, dźwięki, wibracje - nośniki mowy słów ci kobietę, rodzaj informacji funkcjonalnie ukształtowany zewnętrznie i wewnętrznie do poczęcia, rodzenia i karmienia dziecka, mamkę hebrajską, w zastępstwie kobiety, która poczęła, urodziła i karmiła, funkcjonalnie ukształtowanym zewnętrznie rodzajem informacji do karmienia rodzajem informacji hebrajską, od Hebera, ojca Joktana i Pelega, od którego wywodzą się potomkowie Abrahama, z jednego rodu Sema, by ci karmiła, rodzajem informacji to dziecko, młody rodzaj informacji (Wj. 2,7)

Potencjan

Potencjan

  • Komentarze w blogu

    • Rozszerzyłbym tę listę firm o pozostałe 99% z Europy i USA. Ceny są chore. Ja wiem, że płaci się także za know how, ale granice absurdu już dawno zostały przekroczone. Przykładem firmy, która próbuje znaleźć troszkę inną drogą jest Emotiva. Nie słuchałem co prawda ich urządzeń, ale swój marketing opierają na idei, że można "tanio" i niedrogo. Może można. Tak, czy inaczej cenię ich za pewną odmienność od przeciętnej rynkowej.  Pocieszyłeś mnie, bo już myślałem, że ze mną coś nie tak i tylko ja to widzę. Szczególnie ta cecha naszych rodaków uderza mnie po oczach, kiedy jestem gdzieś na wakacjach w Polsce. Z jednej strony lament, że drogo, ale ceny na różne rzeczy, rozrywki są tak kosmiczne, bo Polacy chcą płacić. To jest niemalże reguła. Trafne spostrzeżenie - Polak źle się czuje, jak ma zapłacić mało. To są polskie kompleksy i chęć pokazania się. Niestety.
    • Dziękuję za odpowiedź. Tak, oczywiście zgadzam się, że nie można pozwolić tak zwanemu "systemowi" stworzyć nastroju, że wydawanie tysięcy Euro, złotówek to rzecz zupełnie normalna sprawa, nie wymagająca poważniej refleksji.  W zasadzie na etosie "cenienia siebie" można zbić fortunę, bo zawsze znajdzie się bogatszy ktoś, komu spodoba się pewny bardzo siebie człowiek, jak, na przykład,  Ivor Tiefenbrun albo Julian Vereker  (założyciele Linn i Naim Audio odpowiednio) i będą skłonni pod wieloma względami zaufać ich wygórowanej propozycji. To też, niestety, jest psychologia. Zauważyłem, że, w szczególności,  nasi rodacy nie docenią usługi jeśli za nią słono nie zapłacą. Może nie dopuszczamy wręcz myśli, że więcej  powinniśmy zaufać własnym zmysłom, własnym gustom i pamiętać, że, by spłacić raty będziemy musieli mocno popracować.  Dla mnie, rynkowe ceny produktów Linn i Naim są po prostu obrzydliwie wysokie. Z perspektywy czasu wiem, że w kwestii poprawiania jakości muzyki słuchanej w domu, zdecydowanie bardziej pomogły moje -  niedrogie - eksperymenty niż upgrade'y lub wymiana elektroniki.  Zgadzam się też, że muzyka to nie tylko terapia, ale wypowiadając się od strony psychologicznej, powołuję się na zjawiska, które motywują działanie ludzkie w ogóle (niekoniecznie pozytywne).  Ujecie psychologiczne, kulturowe, w pierwszej kolejności zajmuje się czynnikiem ludzkim - a więc kierowaniem się korzyścią, nagrodą lub ucieczką od bodźców nieprzyjemnych, a w dalszej kolejności liczbami,  matematyką, kryteriami obiektywnymi. Dla mnie w audiofilstwie - w tej dziedzinie  poszukiwań zadowolenia - czynnik subiektywny jest zdecydowanie silniejszy. Przykład.  Można latami komuś bębnić, że w niektórych pomieszczeniach muzyka nie zagra  (naturalnie z przyczyn obiektywnych) do niektórych to po prostu nie trafi. Wiara, że nowy lub inny wzmacniacz, inne głośniki zmienią wszystko będzie silniejsza niż odrobina rozsądniej refleksji,  po posłuchanie kogoś, kto ma większe doświadczenie. Czasem potrzeba pół życia, żeby odkryć oczywiste zjawiska.   Oczywiście nie wypowiadam się jako znawca czy mędrzec. Sam błądzę, poszukuje, ale i wiem  czego chcę i czego nie można osiągnąć.       
    • W tym całym spektaklu uczestniczą też producenci. Ja już gdzieś wspominałem, że miałem małe deja vu po kontakcie z kolumnami B...( nazwę sobie daruję), kiedy to po kilkudniowym odsłuchu i huśtawce odczuć oraz wrażeń przed oczami stanęła mi scena z filmu "Barry Lyndon"  Kubricka, w której to pewien wysoko urodzony miłośnik gry w karty na pieniądze odczuł, że jest przy stole oszukiwany. Nie potrafił określić jak, ale wiedział, że do oszustwa doszło. Czemu skojarzyłem tę scenę ? Otóż przy odsłuchu powyższych kolumn cały czas towarzyszyło mi nieodparte wrażenie, że są "nastrojone" tak, aby omamić tak na kilka pierwszych dni, po czym bezceremonialnie pokazać swoje prawdziwe oblicze. I towarzyszyło mi nieudowodnione przecież uczucie, acz silne, że jest to zabieg celowy, tak skonstruowany, żeby niedoświadczony słuchacz sięgnął po portfel jeszcze zanim skończy odsłuchiwać drugi utwór. Tak działa dzisiejszy świat i tak niestety działa dzisiejsza branża.
    • Bardzo dobre podejście do tematu czerpania zadowolenia z muzyki lub bardziej do rozwiązywania problemów emocjonalnych z tym związanych. Pozwolę sobie w formie co prawda prostszej i krótszej dołożyć kilka uwag od siebie, ponieważ nie ukrywam, że i mnie zastanawiała czasami i zastanawia nadal ta swoista zmienność w odbiorze tej samej muzyki odtwarzanej na tym samym sprzęcie, ale w różnych odstępach czasowych. Otóż moje zdanie jest takie, że muzyka nie do końca sprawia funkcję terapeutyczną. Być może zależne jest od konkretnej jednostki ludzkiej, jej konstrukcji psychicznej. Jesteśmy różni. My ludzie. Jednych muzyka odpręża, relaksuje, a inni ( w tym skromny autor niniejszego postu ) muszą być JUŻ wcześniej zrelaksowani i wypoczęci, żeby tę "nirwanę" muzyczną osiągnąć. I jeszcze jedna rzecz w temacie, być może najważniejsza. Wg. moich obserwacji, doświadczeń i bycia wiele lat w temacie audio trzeba umieć sobie postawić granicę w tej wiecznej gonitwie za jakością, nawet kiedy doskonale wiemy, że sprzęt jakim dysponujemy, to jeszcze nie najwyższa półka jakościowa. To sprawa wręcz fundamentalna. Linia jest dość cienka, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte, aby jej nie przekraczać na siłę, pakując się w olbrzymie koszty, często nieracjonalne względem osiąganych efektów. Wydaje mi się ( czytając od dłuższego czasu to forum ), że to cecha niezbyt częsta. Mam wrażenie, że jak już ktoś wpada w tę spiralę, to często staje się ona spiralą absurdu, a to nigdy nie kończy się dobrze - zwłaszcza dla portfela.
    • Dziękujemy za zgłoszenie. Sprawdzimy to. Ogłoszenia nie są jeszcze w ostatecznym kształcie. Pracujemy nad nimi.
×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.