Jump to content
IGNORED

Sztuki Szekspira wydawane przez Opus Arte (z Globe Theatre)


JazzyFan

Recommended Posts

Naszło mnie straszliwie na Szekspira ostatnio. Najpierw obejrzałem odjechaną ekranizację "Burzy" z Helen Mirren, później przeczytałem nowe tłumaczenie "Makbeta" Kamińskiego, no i stanęło na tym żeby obejrzeć

jakieś sensowne spektakle brytyjskie z muzycznymi wstawkami. Całą serię takich przedstawień wydaje znane Opus Arte:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

 

Znacie to może? Ktoś widział, zamawiał, oglądał?

Domyślam się, że z bardziej "operowych" adaptacji, maksymalnie zbliżonych do oryginalnego tekstu dramatów Szekspira będzie pewnie ciężko. Purcell, czy tym bardziej Verdi, to jedynie luźniejsze

nawiązania...

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

Link to comment
Share on other sites

Z innej beczki to polecam Szekspira w przekładach Barańczaka.

 

Barańczaka oczywiście znam. Dla mnie to klasyka. Kamiński o tyle był dla mnie ciekawy, że to zupełna nowość

i "inne" podejście do tłumaczenia Szekspira... no i spowodował że po kilku latach przerwy znowu nabrałem ochoty na Barda ze Stratford-upon-Avon :-)

 

Polecę trochę offtopem, ale dla mnie najbardziej spaprane tłumaczenia Szekspira to Słomczyński. Koleś tłumaczył na kolanie i byle jak, olewał też opinie wykształconych

korektorów i recenzentów (Hamleta machnął se w niespełna 2 tygodnie i jeszcze się tym publicznie chwalił). Nie mogę pojąć jak to jest, że Wydawnictwo Literackie, wydając w lukratywnej

formie dzieła wszystkie Szekspira, wybrało na tłumacza kompletu takiego buca... zamiast właśnie Barańczaka. Kamiński niestety z wiadomych powodów przetłumaczyć

całości nie zdążył :(

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

Link to comment
Share on other sites

Barańczak związany był od dawna z innymi "Krakusami"... Co do M.Słomczyńskiego - tłumacza wybitnego - zasłynął zwłaszcza kanonicznym (pierwszym) przekładem Ulissesa.

 

Ulissesa przetłumaczył starannie i tutaj faktycznie się wykazał. Przy Szekspirze poszedł niestety na ilość i łatwą kasę (a szkoda). Tutaj świetny artykuł na temat kulis tłumaczenia

Słomczyńskiego:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie osobiście miarą tłumaczenia Szekspira są sonety. Arcytrudna materia, wymagająca takiego wyrafinowania od tłumacza, żeby na tych kilku poziomach, na jakich operuje Szekspir, w miarę możliwości niczego nie uronić :-) No i tutaj (oczywiście imho) jest Barańczak i długo, długo nic.

 

A w kwestii muzycznej (żeby tak zupełnie off-topowo nie było), to warto zapoznać się z "Czterema sonetami miłosnymi do słów Wiliama Szekspira na baryton, smyczki i klawesyn" Tadeusza Bairda.

Niestety oparte na tłumaczeniu Słomczyńskiego (Barańczak tłumaczył sonety w latach '90, a kompozycja Bairda jest z lat '60)

Pozdrawiam,

Ola

Link to comment
Share on other sites

Ja co prawda nie znam tych DVD, natomiast jeśli szukałbyś kiedyś innych niż "Burza", rewelacyjnych ekranizacji Szekspira, to nie spotkałem się z niczym lepszym niż "The Hollow Cron". Brytyjska adaptacja obydwu tetralogii Szekspira. Gwiazdorska obsada:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Jeśli już o samej muzyce mowa, to wart uwagi jest wieloletni projekt Philipa Pickett'a (szef Musicians of the Globe) "Shakespeare's Musick. W sumie nagrali dziewięć płyt:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Pozdrawiam,

Ola

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o ciekawe operowe adaptacje Shakespeare'a, to w wątku obok trwa dyskusja o kontratenorze Iestynie Davisie. Nie mam tego na półce, ale oglądałem jakiś czas temu i dla mnie to chyba najciekawsza, operowa wersja "Burzy" jaką dane mi było obejrzeć.

 

Iestyn Davies w roli Trynkula jest nieprzeciętny

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

71rSRfDBYaL._SY500_.jpg

Link to comment
Share on other sites

jakieś sensowne spektakle brytyjskie z muzycznymi wstawkami. Całą serię takich przedstawień wydaje znane Opus Arte

Realizacje z The Globe są niesamowite. To wnętrze gra inaczej, przestrzennie (scena otoczona widzami z trzech stron), dźwiękowo (dookoła plus góra otwarta na niebo). Wymowa wzorowana na dawną, ja oglądałem z polskimi napisami w kinie dwie - "Burzę i "Sen Nocy Letniej". Ciekawe doświadczenie, tąpnięcie podobne jak przy "Burzy" Greenawaya chociaż tamto to mało Szekspira a więcej obrazu i muzyki ;) Bardzo naturalny teatr, poprzez umwaność i konwencję wyniesione na wierzch wszystko staje się jednak uniwersalne. Ta nadnaturalna ekspresja i jak wspomniał kiedyś Czarna Żmija: "Aktorzy w teatrze plują na siebie kiedy tylko zaczną mówić". Widać jak to wszystko zostało napisane z rytmem i akcentacją tamtego języka. Dziwny angielski, zupełnie coś innego, na ile to oryginale - kto ta wie ale słychać świetne zgranie z kolejnymi wersami, łapie to swoistą melodię a dodając mazurzenie starego języka. Swego rodzaju szok ale po chwili wchodzi się to i z czasem staje się naturalne, trzeba przywyknąć do innego mówienia, ekspresji, wymowy. Do nich dochodzi trochę mieszanki etno z elementami muzyki dawnej. W ogóle - mimika, gra ciałem - ten teatr pod tym względem jest niesamowity (zależy to też od aktorów).

Na pewno warto obejrzeć realizacje z The Globe. To miejsce ma sens, dobrze że powstało.

Lepsze niż większość eksperymentów, to nawiązanie do korzeni dobrze zrobiło samemu tekstowi.

 

Warto też poszukać starej realizacji Dereka Jarmana, zupełnie z innej beczki ale metoda jednak podobna.

Link to comment
Share on other sites

Dzięki wielkie! Na początek zamówiłem sobie 2 pozycje na DVD z Globe - "Makbeta" i "Sen nocy letniej" ... i dla porównania "Ryszarda II" z Royal Shakespeare Theatre (wszystko z nagrań live z 2013).

 

Tak na marginesie, wielka szkoda że Barańczak nie przetłumaczył "Ryszarda II"... Toporniaste i bezrefleksyjne konstrukcje Słomczyńskiego drażnią, a tłumaczenie Ulricha jednak się już zestarzało...

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

Link to comment
Share on other sites

Dzięki wielkie! Na początek zamówiłem sobie 2 pozycje na DVD z Globe - "Makbeta" i "Sen nocy letniej" ... i dla porównania "Ryszarda II" z Royal Shakespeare Theatre (wszystko z nagrań live z 2013).

 

Tak na marginesie, wielka szkoda że Barańczak nie przetłumaczył "Ryszarda II"... Toporniaste i bezrefleksyjne konstrukcje Słomczyńskiego drażnią, a tłumaczenie Ulricha jednak się już zestarzało...

 

"Ryszarda II" świetnie przetłumaczył "nasz" Kamiński :-) (ten od "Tysiąc i jedna opera").

Tłumaczy zresztą przy bliskiej współpracy z Anną Ceterą sukcesywnie kolejne dramaty, a WAB całkiem ładnie to wydaje.

Zgrabne tomiki w twardych oprawach. Dużo poręczniejsze niż te dwie wielkie cegły, które wydał "Znak" z tłumaczeniami

Barańczaka...

Pozdrawiam,

Ola

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o ciekawe operowe adaptacje Shakespeare'a, to w wątku obok trwa dyskusja o kontratenorze Iestynie Davisie. Nie mam tego na półce, ale oglądałem jakiś czas temu i dla mnie to chyba najciekawsza, operowa wersja "Burzy" jaką dane mi było obejrzeć.

 

Iestyn Davies w roli Trynkula jest nieprzeciętny

Doceniam Twoją spostrzegawczość i dobry gust muzyczny - Iestyn Davies jest rzeczywiście doskonałym wokalistą.

Link to comment
Share on other sites

"Ryszarda II" świetnie przetłumaczył "nasz" Kamiński :-) (ten od "Tysiąc i jedna opera").

Tłumaczy zresztą przy bliskiej współpracy z Anną Ceterą sukcesywnie kolejne dramaty, a WAB całkiem ładnie to wydaje.

Zgrabne tomiki w twardych oprawach. Dużo poręczniejsze niż te dwie wielkie cegły, które wydał "Znak" z tłumaczeniami

Barańczaka...

 

Tak odrobinę pozamuzycznie może, ale znasz starsze tłumaczenia niż Słomczyński i Barańczak? Faktycznie zestarzały się kompletnie te stare?

Z tego co widzę, to dosyć popularna jest 6tomowa edycja dzieł Szekspira PIWu z lat 60tych

Link to comment
Share on other sites

Popularna, bo to są właśnie klasyczne, stare polskie przekłady, jeszcze z XIX wieku: Leon Ulrich, Józef Paszkowski, Stanisław Koźmian.

 

Seria była wznowiona w latach 70-tych - jest łatwo dostępna w antykwariatach i na allegro:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Warto się zaopatrzyć, choćby do porównań.

Link to comment
Share on other sites

Popularna, bo to są właśnie klasyczne, stare polskie przekłady, jeszcze z XIX wieku: Leon Ulrich, Józef Paszkowski, Stanisław Koźmian.

 

Seria była wznowiona w latach 70-tych - jest łatwo dostępna w antykwariatach i na allegro:

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Warto się zaopatrzyć, choćby do porównań.

 

Dokładnie. Dodam jeszcze - że kilku znanych reżyserów teatralnych (w tym nieżyjący już Hanuszkiewicz np.) byli zdania, że o ile Barańczak jest znakomity do samodzielnego czytania

Szekspira, to stare, klasyczne przekłady Paszkowskiego, czy Urlicha są znakomite na scenę, ponieważ te "barokowe", nieco archaiczne konstrukcje świetnie "wybrzmiewają" na scenie.

Szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę rytm, melodię wiersza i właśnie ten specyficzny styl.

 

Barańczak czy Kamiński to bardziej nowoczesne i intelektualne podejście. Oczywiście taki Łomnicki, Holoubek czy Marek Kondrat uwielbiają i najbardziej cenią sobie na scenie właśnie

tłumaczenia Barańczaka - więc reasumując warto znać/mieć przynajmniej dwa tłumaczenia dla pełniejszego obrazu, bo co wybitny aktor/reżyser to inna opinia :-)

Pozdrawiam,

Ola

Link to comment
Share on other sites

Okazuje się, że te starsze, klasyczne tłumaczenia również bywają pięknie i poręcznie wydane

 

Nie tyle wydane, co oprawione przez jakiegoś bibliofila. Niestety wydań Szekspira w takiej postaci (artystyczna oprawa, pełna skóra z intarsjami) nigdy w Polsce nie było. Nawet najbardziej prestiżowe edycje Gebethnera i Wolffa to był półskórek.

 

To co wrzuciłeś to dzieło introligatorni artystycznej typu Kurtiak-Ley czy coś w tym stylu, a nie seryjne wydanie.

Pozdrawiam,

Ola

Link to comment
Share on other sites

To co wrzuciłeś to dzieło introligatorni artystycznej typu Kurtiak-Ley czy coś w tym stylu, a nie seryjne wydanie.

 

Hehe :) Brawo Olu. Strzał w dziesiątkę:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Hehe :) Brawo Olu. Strzał w dziesiątkę:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

 

Jakoś mnie to nie dziwi ;-)

 

A do mnie dotarła paczka z prestoclassical i jestem na świeżo po obejrzeniu Makbeta:

 

71WiHw8bzhL._SY500_.jpg

 

 

Wrażenie niesamowite i polecam gorąco każdemu, kto nie zetknął się z produkcjami The Globe. W roli tytułowej Joseph Millson. Nie wiem jak facet to robi, ale gra tak - że wypełnia swoimi kwestiami

całą scenę i całą uwagę. Monologi, akcent, mimika, wszystko. Osobiście jestem zachwycony. Oczywiście Lady Makbet, trochę komiczny Banquo (z rewelacyjnym, szkockim akcentem) czy czarownice bynajmniej nie odstają.

Czuć, że w realizacjach The Globe starają się podchodzić do Szekspira kompleksowo, bo mroczne, obsesyjne momenty są co jakiś czas przeplatane humorem, który raczej nie wynika bezpośrednio z tekstu, a z sytuacji kreowanych na scenie. Oczywiście nie zaburza to tej ciemnej strony Makbeta. Millsona nie znałem wcześniej zupełnie. W tej chwili stałem się jego oddanym fanem ;-)

 

BV9jzBdIIAAUSK4.jpg-large.png

...Lubiłem twoją aksamitną woń, długie podróże w delcie twoich nóg....

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie bardzo ciekawymi operowymi adaptacjami Shakespeare'a są "Sen nocy letniej" Brittena i oczywiście "The Fairy Queen" Purcella, również oparte na tym samym dramacie.

Verdi jednak bywał zbyt ciężki. Nawet w Falstaffie (w końcu też shakespirowska postać). A jak Britten, to koniecznie to nagranie :-)

 

71KO7GmH8rL._SY679_.jpg

Link to comment
Share on other sites

Opery, Opus Arte, The Globe, bibliofilskie wydania dramaturga i poety wszechczasów to jedno. Zerknijcie natomiast jaki rewelacyjny Makbet wchodzi po koniec listopada do kin:

 

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.