Jump to content
IGNORED

Przynieśli muzykę.... Shout!


Guest GratefullDe

Recommended Posts

Guest GratefullDe

(Konto usunięte)

Najnowszy album Gov't Mule. Czekając na 4 płytowy vinyl odsłuchuję 2 x cd, wydanie digipack

 

post-27859-0-07516600-1380045405_thumb.jpg

 

Bardzo lubię ten zespół i śledzę ich od początku działalności, kiedy to pierwszą płytą to power trio zbudziło do życia muła. Najnowsza płyta jest... zaskakująca, dla mnie. Ale pozytywnie zaskakująca. Pierwsza płyta: 11 nowych kompozycji w wykonaniu zespołu. Druga płyta: te same kompozycje, inna ich kolejność, zaaranżowane w całkiem inny sposób no i z innymi wokalistami każdy. Wśród zaproszonych: Elvis Costello, Grace Potter, Steve Winwood, Dave Mathews, Ben Harper...

Dlaczego ta płyta płyta jest zaskakująca? Hm... pomimo tego, że Gov't Mule udzielał się zawsze w rożnych projektach-koncertach, grając z różnymi wokalistami, muzykami, zespołami to tutaj zaistniało coś innego. Chyba pierwszy raz od bardzo długiego czasu nie ma tu piętna Warrena Haynesa, poczucia, że wziął cały bar, a jest świetny, może nawet genialny na tym rockowym firmamencie, zespół. Muzyka wielobarwna dzięki szczególikom brzmieniowym, które za sprawą Danny Louis'a niesamowicie pokolorowały te jedenaście kompozycji. Ten klawiszowiec a właściwie multiinstrumentalisa - świetne solo w utworze Funny Little Tragedy, wniósł inny wymiar do zespołu. On, jak i basista Jorgen Carlsson. Gov't Mule zawsze był konturowy, rockowy ale i nie pozbawiony chwil pięknej zadumy, melancholii. Czy to grając swoje kompozycje czy covery. Ten dzisiejszy GM to zespół o tysiącach barw brzmieniowych, pastelowy. Chwilami agresywny ale nie nachalnie. Piękne kompozycje od przebojowych, rockowych poprzez balladowe aż do... no właśnie... Bring On The Music... solo gitarowe... eh.... pianino wieńczące ten utwór... trudno się oderwać.

Słucham i słucham tej płyty... Nie wiem, czy ja tylko mam odczucie, że to bardzo dobra płyta, świetnie nagrana i wyprodukowana? Wróciłem bowiem do odsłuchania jej z dłuuuugiej jazzowej podróży :) Może to dlatego tak mi się podoba? Jak sądzicie? Zapraszam do pisania o Shout! i tym zespole.

post-27859-0-07516600-1380045405_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

Guest GratefullDe

(Konto usunięte)

Bardzo dobry, tak sobie myślę, że po Life Before Inasnity to chyba nie miał lepszego. Ale ja tam sentyment do tego mam :)

Link to comment
Share on other sites

Guest GratefullDe

(Konto usunięte)

Pamiętam jak dziś gdy na początku olałem ich pierwszą płytę... Pierwszy utwór, co to jest! Grinnin' in Your Face a potem Mother Earth.... Po kilku tygodniach wracam do tego i olśnienie! Rockowy substytut. Potem był koncert Live At Roseland Balroom... rozjechał mnie całkowicie.... Birth of the mule.... Potem Dose... mniam:) No i Life... i Allen odszedł. A ta najnowsza płyta zbiera całość muzyki, ogólnie, w ... całość :) Oczywiście płyty studyjne to tylko miligram GM. Koncerty, to jest to za co kochamy Muła. Uzbierało się tego troche na mule net...

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 2 weeks later...

Pamiętam jak dziś gdy na początku olałem ich pierwszą płytę... Pierwszy utwór, co to jest! Grinnin' in Your Face a potem Mother Earth.... Po kilku tygodniach wracam do tego i olśnienie! Rockowy substytut. Potem był koncert Live At Roseland Balroom... rozjechał mnie całkowicie.... Birth of the mule.... Potem Dose... mniam:) No i Life... i Allen odszedł. A ta najnowsza płyta zbiera całość muzyki, ogólnie, w ... całość :) Oczywiście płyty studyjne to tylko miligram GM. Koncerty, to jest to za co kochamy Muła. Uzbierało się tego troche na mule net...

Dla mnie najlepszy album to Dose szczególnie utwór Brith of Mule, chyba 6 track. To płyta miała power i energie, którą w Shout mi trochę brakuje. Oczywiście płyta jest bogata w ciekawe pomysły, ale może to kwestia realizacji ale brakuje mi trochę wykopu, który tak kocham na Dose. Powiem tylko że równolegle słucham nowego Sabbath i tutaj to własnie jest.

Na razie słuchałem 2 razy, może do niej wróce i zmienię zdanie.

Link to comment
Share on other sites

Też lubię Rządowych Mułów - wszystkie płyty studyjne oraz niektóre koncertowe.

Moim faworytem jest jednak High and Mighty.

Też lubię Rządowych Mułów - wszystkie płyty studyjne oraz niektóre koncertowe.

Moim faworytem jest jednak High and Mighty.

Ja osobiście, nie przepadam za tą płytą jednak, coraz bardziej pasuje mi Shout. Czasem tak bywa, że fajna płyta trafia w nienajlepszy czas słuchacza i zostaje najlepiej przyjęta.
Link to comment
Share on other sites

Dzisiaj znowu słuchałem dwa razy. Płyta jest bardzo klimatyczna, niby nie wnosi nic nowego, ale niektóre numery zostają w głowie na dłużej. Nie poznałem się na tej płycie, bo jest raczej spokojna i miała wyjątkową konkurencję u mnie w postaci 13 Sabbat. Ale warto ją kupić bo płyta jest bogata w odcienie i zyskuje z czasem.

Link to comment
Share on other sites

Dzisiaj znowu słuchałem dwa razy. Płyta jest bardzo klimatyczna, niby nie wnosi nic nowego, ale niektóre numery zostają w głowie na dłużej. Nie poznałem się na tej płycie, bo jest raczej spokojna i miała wyjątkową konkurencję u mnie w postaci 13 Sabbat. Ale warto ją kupić bo płyta jest bogata w odcienie i zyskuje z czasem.

Mam już dwa "Shouty" ,pierwszy przypłynął z USA ,jak się okazało ,jest to wydanie na dwóch płytach winylowych + MP3 (pozostała ścieżka dzwiękowa - wydana na kolejnych dwóch vinylach, ala w wersji europejskiej)

W USA płyty są wydane przez Blue Note, jedna czerwona ,druga pomarańczowa (żółta?) MP3 do ściągnięcia w USA i Kanadzie .Wydanie europejskie to dwa czarne vinyle + żółty i czerwony - produkcja francuska (Provoque).

na razie nie porównywałem dokładnie tych dwóch wydawnictw, nie ma to jednak wielkiego znaczenia ,muzyka jest super, muzycy w doskonałej formie .

Link to comment
Share on other sites

No to smigaj po gramiaka;)

U mnie owrotnie, gramiak jest ale plyty nie ma... ale wiem, ze niedlugo i u mnie bedzie sie krecic i krecic:))

If it measures good and sounds bad, it is bad. If it sounds good and measures bad, you've measured the wrong thing. - Daniel R. von Recklinghausen

Link to comment
Share on other sites

Chyba wszyscy wiemy, że pełnię swoich możliwości Gov`t Mule pokazuje na koncertach. W zupełności zgadzam się z tą opinią, sam zresztą miałem przyjemność być w tym roku na koncercie w Progresji w Warszawie. Ostatnio kupiłem na MuleTracks.com zapis koncertu z 30-10-2013 w Los Angeles. Za niecałe 50 zł dostałem 30 utworów w bardzo dobrej jakości w formacie Flac ( po wypaleniu koncert zmieścił się na 3 CD). Koncert ten był o tyle wyjątkowy, że brał w nim udział sam Robby Krieger z The Doors ! Oprócz utworów z Shout jak np. Whisper in Your Soul, Forsaken Savior czy rewelacyjny When the World Gets Small, zagrali starsze utwory jak np. Rocking Horse, Thorazine Shuffl;czy Trane. Prawdziwym jednak hitem tego koncertu były zagrane wspónie z R. Kriegerem utwory The Doors. Po wysłuchaniu np. Riders on the Storm, The End, When the Music Over czy Light My Fire i innych hitów The Doors można było doznać uczucia cofnięcia się w czasie o 40 lat. Rewelacyjny koncert! Polecm wszystkim fanom Gov`t Mule i dobrego starego rocka.

Link to comment
Share on other sites

Guest GratefullDe

(Konto usunięte)

I to jest coś wyjątkowego w GM. Za jakikolwiek repertuar nie wziął by się ten zespół, to zrobi to tak, że palce lizać. Że wspomnieć tu chociażby bootleg Holy Haunted House - druga część koncertu to Houses Of The Holly Led Zeppelin, od początku do końca. Faktycznie ciary po plecach.

Link to comment
Share on other sites

Także solowe występy Warrena są wyjątkowe , jego ostatni koncert w Warszawie był fantastyczny. Moim ulubionym zajęciem jest wyszukiwanie na YT wspólnych występów Warrena oraz GM z różnymi wykonawcami. Zastanawiam się intensywnie czy nie wybrać się na coroczne styczniowe granie Mułów na Jamajce , a najlepiej zacząć od noworocznego koncertu w Beacon Theater.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Muzyka wielobarwna dzięki szczególikom brzmieniowym, które za sprawą Danny Louis'a niesamowicie pokolorowały te jedenaście kompozycji. Ten klawiszowiec a właściwie multiinstrumentalisa - świetne solo w utworze Funny Little Tragedy, wniósł inny wymiar do zespołu

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.