Jump to content
IGNORED

Koncert Archive i luźne refleksje


Froju

Recommended Posts

Byłem sobie wczoraj na IMHO wydarzeniu muzycznym tego roku.

Rzecz niezwykła, że nie odbyło się ono w filcharmoni, patronem honorowym nie był Prezydent RP a artysta nie wydał niczego na pierwszej polskiej płycie audiofilskiej...

 

Rzecz odbyła się w warszawskiej Stodole a grał zespół Archive.

 

Z audiofilskiego punktu widzenia impreza była źle nagłośniona a wokalista czasami fałszował. O cóż więc chodzi?

O przekaz emocjonalny!

 

Nie ukrywam, że bardzo lubię ten zespół i oczekiwałem, ze to będzie coś. Nie podejrzewałem tylko, że za 65zł zafunduje sobie dwie godziny w niebie:-)

 

Piękna muzyka została podana w sposób bardzo energetyczny i wciągający do granicy hipnozy. Energia przekazywana w końcowych partiach np. „Pulse” i „Numb” powodowała u mnie odchodzenie od rzeczywistości – oddałbym wszystko by to trwało wiecznie. W spokojniejszych partiach , ot np. „Again” czy „Love and hate” gęsia skóra – jak lata temu przy „Incubus” Marillion.

Ale cały czas wszechobecne uczucie połączenia z zespołem i muzyką. Coś cudownego.

Duża zaleta to w miarę mała sala i brak jakichkolwiek (poza światłami i odrobina dymu) efektów multimedialnych którymi często odwraca się uwagę słuchaczy od miałkości muzyki. Nie było telebimów, projekcji, laserów, chórków , Edich, spadających gości z rusztowania i tego typu bzdetów. Tylko (w porywach ośmioosobowy) zespół i muzyka. Dla mnie to był Eden :-)

 

W pewnym momencie pomyślałem sobie, ze w tym czasie mógłbym wbity w marynarkę siedzieć w piątym rzędzie i słuchać kolejnego, rewelacyjnego wykonania dzieła kolesia z XVIII wieku. I zrozumiałem, że NIE. Jestem prostakiem. W środku serca jednak nie czuje „wysokiej kultury”. Owszem, słucham, trochę się podoba, kiedyś zmiękłem jak usłyszałem Podleś na żywo... ale to nie ten ładunek emocjonalny. W Filcharmoni nie jestem w stanie oderwać się od ciała...:-(

 

Nie ma co słuchać trupów, oni nie mają już nic do powiedzenia...

Chce żyć i słuchać żywych :-)

 

Kiedyś w pamiętnym dla niektórych dniu, w mieście Warszawa odbyły się dwa koncerty rozrywkowe.

Na jednym, wielkim, zagrał muzyk o dużym nazwisku i skończonym potencjale.

Na drugim w hali Mery czteroosobowy zespół grający muzykę przyszłych (oby) czasów.

Większość niestety wybrała zombie....

 

Po co to pisze?

Ano po nic. Tak się czasami zastanawiam, czy dużo jest osób które tak jak ja próbują zrozumieć i polubić „lepszą muzykę” choć chyba nie czują jej w sobie. Chcą bo wmawia im się, że to coś więcej, że dawnym Mistrzom nikt nie dorówna.... Więc kolejny raz siedzą w niewygodnym fotelu, bojąc się poruszyć aby nie przeszkodzić nobilnej starowince zajmującej miejsce obok.

A potem idą na koncert młodych ludzi podpierających się mocno elektronika i w jego trakcie rozumieją, że dostają wszystko czego od muzyki oczekują.

 

Czy trzeba się wstydzić?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Nie ma się co wstydzić. Trzeba chodzić i słuchać. Przymierzałem się do tego koncertu, lecz jakoś nie wyszło. Ale myślę że koncert Rachel Podger, na który też pechowo nie dotarłem, również miał w sobie wiele emocji.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Froju

Chciałem pójść, niestety nie dotarłem z powodów zawodowych. Bardzo żałuję. Cieszę się, że Ty tam byłeś i że było fajowo.

Pzdr

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Nawet nie wiesz Froju jak Ci zazdroszczę !Chciałbym tam byc i zagłębic sie w tą wspaniałość po uszy,odlecieć w kosmos z muzyką Archive,ale moje miasto to wałbrzych który nie warty jest napisania przez wielką literę.W moim mieście nie można usłyszeć nic ponad to co jest w tym naszym szoł biznesie popularne,więc czasem jakiś Golec orkiestra albo Krzysio Krawczyk.Marzę aby zobaczyć na żywo Marillion,Petera Gabriela,Archive,lub a to jest chyba nie możliwe usłyszeć i popatrzeć na twarz Lisy Gerard .Pozdrawiam!

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

możliwe, możliwe

i to chyba nawet niedługo

hehe, az chyba kupie bilet na DCD, przed koncertem sprzedam, sądząc po uwielbieniu dla tego bandu z conajmniej 10-krotnym przebiciem ;-))

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

To Ty normalnie konik jesteś:)) Kto by pomyślał do czego ludzie są zdolni ...sprzedać przed samym koncertem DCD bilet..???:(( A tak na poważnie ciekawe czy to będzie powtórka z rozrywki czy całkiem nowy repertuar??

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

No to dzisiaj będzie powtórka z Archive :-)))

Po zaszłyszanych opiniach z Krakowa już mam dreszcze.

 

Jak ktoś nie ma wieczorem w Warszawie nic do roboty to polecam "wbitkę" do Progresji

Podobno dzwięk "audiofilski" :-)

 

Pozdrawiam,

Tomek.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

No dobra, choć nikogo to nie interesuje to napisze :-)

 

Było bardzo OK.

Nagłośnienie niestety gorsze niż dwa lata temu w Stodole. Coś im się kaszaniło w prawym kanale :-)

I sala trochę chyba za mała biorąc pod uwagę, że stanowisko z mikserami na środku zabierało z 10% przestrzeni.

 

Ale najważniejsze, że było to za co ten zespół kocham w wersji live czyli energia. To co kolesie dają w końcówkach Pulse czy Numb na przykład, zapala bezprzewodowo żarówki w kieszeniach. Tylko te 5 minut jest warte wybrania się na koncert a przecież pozostałe 100 tez było bardzo dobre.

 

Playlista:

 

Lights

Numb

Bridge Scene

Veins

I Will Fade

Headspace

You Make Me Feel

Fuck U

Black

Sane

Sit Back Down

Again

Fold

System

Pulse

Meon

Programmed

 

Z repertuaru to zabrakło mi kombinacji Finding It So Hard / Fool szkoda bo to fenomenalna rzecz.:-(

Żona narzekała na brak Headlights.

 

 

Pozdrawiam,

Tomek

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Dzisiaj przesłuchałem płytki " All you look the same " Archive, i jestem pod wrażeniem! Wypas. Podobne do PC i Anathemy. Są tu fani Archive?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

PT nie PC :- )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.