Skocz do zawartości
mlody2

Spiewajace kobiety - Wasze typy?!

Rekomendowane odpowiedzi

Abbey Lincoln

Proszę zapodawać panie o chropawych głosach, bo tych słodziutkich, o gładkich lub piszczących głosach chyba wystarczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Amanda Lear - to wrecz bas. Allanah Myles jest chrapliwa. No i najladniej potrafi zachrypiec Tina Turner...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako, że lubię słuchać pań, które śpiewają (jazz, ale nie tylko), spróbuję i ja dodać kilka swoich typów. Głównie jazzowych i... (Nowy2) głównie o "chropawych głosach", bo i te mi się przede wszystkim podobają.

Let's do it!

1. Billie Holiday. I to przede wszystkim z późnego okresu. Uwielbiam ją. Chyba nikt nigdy w jazzie nie przekazał swoim śpiewem tylu emocji co ta pani. Lady Day! Z tych późnych lat - niemal wszystko, szczególnie, gdy za fortepianem zasiadał Jimmy Rowles lub Mal Waldron. Z Oscarem Petersonem znacznie gorzej. Z saksofonistów - Ben Webster i oczywiście Lester Young. Choć... jedna z moich ulubionych to Lady Sings the Blues, na której żaden z nich nie gra;-) Współczesna jej kalka (choć może to zbyt dużo powiedziane), to wspomniana tu Madeleine Peyroux.

2. Abbey Lincoln. I w sumie również z późniejszych płyt. Te wczesne, jeszcze z lat 50 bywają dla mnie nazbyt gładkie, choć są to świetne nagrania. Gdzieś z początku lat 90 jest taki utwór Bird Alone (na You Gotta Pay The Band oraz na soundtracku Marka Ishama Romeo is Bleeding) - rewelacja. I jeszcze doskonały Stan Getz. Dla patologów polecam A Turtle's Dream, ale również Who Used To Dance, Over The Years, czy It's Me są godne polecenia.

3. Betty Carter - i... znów im starsza tym lepsza. Niesamowity power, niesamowity głos. Ta jedna jedyna płyta? hmmm... Feed the Fire i na niej genialny duet z Hollandem w utworze All Or Nothing At All

4. Carmen McRae - potęga! I jak często w przypadku takich pań, w Polszcze mało popularna;-)

5. Shirley Horn - jeśli ktoś lubi muzykę dla leniwych kotów;-)

No i w sumie aż dziw, że bodaj nikt jeszcze nie wymienił...

6. Ella Fitzgerald. Czapki z głów, choć głosu chrapliwego nie miała;-) Nigdy pewnie nie zdecydowałbym się na tę jedną jedyną, gdybym był bardzo zmuszony to pewnie wybierałbym pomiędzy którąś płytą w duecie z Passem a Mack The Knife. Complete Berlin Concert.

7. Cassandra Wilson. Też potrafi ciekawie zaśpiewać;-)

Oddalając się coraz bardziej od jazzowej stylistyki:

8. Marie Boine - śpiewała z Garbarkiem, była w Polsce. Niesamowita Laponka, śpiewająca często w ojczystym języku. IMO - ciekawy jest koncert. Bodaj najciekawszy. A głos wręcz niesamowity miejscami choć do Amandy Galas jeszcze jej daleko;-)

9. Sidsel Endersen - warto posłuchać tych mruczeń;-)

Już bardzo daleko od jazzu;-):

10 i 11. Linda Bsiri i Lucilla Galeazzi - najstrawniejsze na obu Castel del Monte Michela Godarda. Wymieniam razem tylko dlatego, że przez Godarda razem mi się kojarzą;-)

12. Mahalia Jackson - klasa.

13. Bessie Smith - klasa;-)

A już bardziej rockowo:

14. Siousie Sioux

15. Bjork

I awangardowo:

16. Amanda Galas

A znalazłoby się jeszcze kilka, których lubię słuchać, z zupełnie innej bajki i lżejszego zdecydowanie kalibru, jak: Alicia Keys, Aretha Franklin, Tina Turner, Toni Braxton, czy... Whitney Houston.

Z polskich pań, cenię tak naprawdę jedynie dwie: Elę Mielczarek (co się z nią dzieje, przecież to bodaj najciekawsza polska piosenkarka bluesowa, której takie panie jak Norah Jones, to mogą buty czyścić;-)) i Krystyna Prońko - ta ostatnia przede wszystkim za głos, bo repertuar jej, a już szczególnie aranżacje z przełomu lat 70/80 są dla mnie często nie do zniesienia.

Pozdrawiam fanów "chrapliwie śpiewających" pań!;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kurt Dupel>

Cóż, nie potrafię docenić walorów wokalnych pani VV z przyczyn leżących po stronie jej osobowości i - jak to powiedziałeś - intelektu. Repertuar też mi nie leży. Natomiast co do walorów i skali głosu - niejaka Yma Sumac miała bodaj 5 oktaw. Nieźle;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze muszę dołączyć się do dwu wcześniej "oddanych" (a co wybory idą!) głosów:

Sade

Nina Hagen (i znów, co u niej słychać?, a w zasadzie dlaczego jej nie słychać?)

Gdyby nie to, że Laurie Anderson bardziej cenię za to co robi, niż jaką wokalistką jest, pewnie też byłby to "mój typ";-)

I jeszcze jedno nazwisko, którego tu nie powinno zabraknąć:

Lisa Gerard (kiedyś lubiłem również wokalistkę Cocteau Twins, ale przy Gerard wysiada;-)).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

UH

 

Ja sobie tutaj odpoczywalem w gorach:D a tutak widze sie wtek rozwija no niezle niezle:) Jak odespie 13 godzinna podroz pociagiem to postaram sie przeczytac i naskrobac cosik:) hehe:)

 

Narazie to ide spac;) w dzwiekach Anny Caram - Postcards From Rio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>pavbaranov, pozwole sobie dodac do Twojej listy jeszcze jedna pania, ktora wprawdzie znam tylko z dwoch utworow;), ale co mi tam:

 

Fontella Bass (utwor "Theme de Yo-Yo" Art Ensemble of Chicago, tego sie nie da nie lubic;) i chocby tylko ten jeden utwor byl fajny w jej calej karierze to nalezy jej sie tu miejsce...)

 

W zasadzie nalezaloby tez dopisac Sare Vaughan (zreszta byly juz watki o jazzowym spiewaniu, wszystko juz bylo...;))

 

--

 

z lzejszych soulowych glosow - Me'Shell Ndegeocello

 

Pozdrawiam.

 

PS. aha, Diamanda;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze dopisze, rowniez za jedna piosenke, bo ogolnie to jej nie lubie za nosowy glos: Aimee Mann "Wise Up", w sumie jedna z najlepszych piosenek z filmu jakie znam (choc, rzecz jasna, daleko za absolutnym numerem jeden: "Suicide Is Painless, " ktorej na szczescie nie spiewa kobieta;))

 

>Santadog, Anniemal calkiem fajna! A panie z Cocorosie jeszcze Cie ruszaja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Były już, ale sobie nie odmówię.

Zadumana Rebecca Pidgeon w Spanish Harlem jest świetna na sprawdzanie czy system poprawnie oddaje sybilanty i

Eva Cassidy w poruszającej interpretacji Fields of Gold; Sting był zawiedziony, że nie usłyszał jej na żywo w tej właśnie piosence.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>Nowy2

chropowate, rockowe wokale, motoryczne, oparte na prostym bluesie i rokendrolu granie

 

Scrawl (z Marcy Mays - choc chyba najlepsza swa piosenke zaspiewala z Afghan Whigs: "My Curse")

Victory at Sea (z Mona Elliott)

Tsunami (z Jenny Toomey)

rzecz jasna PJ Harvey

ale to wszystko kryje IMO Thalia Zedek

(ale nie zapominajmy tez o Patti Smith)

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-> dudivan

 

"piszesz o "licznych pieśniach Sybilli" w wyk. Montserrat Figueras. Czy masz na myśli liczne pieśni jako takie czy liczne płyty ? Bo ja znam i mam tylko jedna."

 

Nie wiem którą masz płytę. Ja znam trzy i pamiętam, że Savall pracował nad kolejnymi pieśniami. (Oprócz tego, że Savall jest wirtuozem violi da gamba i prowadzi kilka zespołów, nieoceniony jest jego dorobek w zakresie badań historycznych. Przez wiele lat badał pieśni Sybilli w różnych regionach półwyspu Iberyjskiego i rekonstruował je.) Podaję chronologicznie płyty z pieśniami Sybilli:

 

Cant de la Sibil.la (Sibilla Latine, Sibilla Provencale, Sibilla Catalane)

El Canto de la Sibila II (Sibila Galaica, Sibila Castellana)

El Cant de la Sibil.la (Mallorca, Valencia)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>Pavbaranow

VV prowadzi z Diamandą Galas 5:4 i remisuje 5:5 z Ymą Sumac i Ivanem Rebroffem. Oczywiście chodzi o oktawy, ale jak rozumiem idzie ci o jakość, a nie o suchy wynik.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nowy2>

O jakości nie będę się wypowiadał, bo nie jestem specjalistą, który ma prawo to oceniać;-) Czterooktawowych głosów jest nieco więcej, bo takim bodaj poszczycić się może Whitney Houston, ale nie tylko;-) Swoją ścieżką ciekaw jestem ile oktaw obejmuje Bobby McFerrin;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ech, im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej wydłuża mi się kolejka w eMulu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nowy2>

Nie muszę zmieniać;-) Ale np. VV, podobnie zresztą jak większość polskich gwiazd muzyki popularnej, zakorzenionej w latach 60 i 70, by nie wspominać nawet o 50 po prostu repertuarowo mi nie odpowiada. Villas także. Stąd też odbieram ją jako suchy fakt: duży - w sensie możliwości - głos, marny repertuar i nieznośna, dla mnie, osobowość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak tak dalej pójdzie, to zabraknie wokalistek do typowania :-)

 

Chyba nie było jeszcze Anji Garbarek. Na "Smiling & Waving" śpiewa swoim oryginalnym, zmysłowym, prawie dziecinnym głosem.

Córka Jana mówi o sobie "Nudzę się, gdy muzyka jest zbyt radosna". Jej twórczość przypomina nieco Bjork i raczej nie jest łatwa w odbiorze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzo mi pasuje wokal Cyndy Williams, którą można usłyszeć na "Mo' Better Blues" Spike'a Lee w utworze Harlem Blues.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie Sinead O'Connor, szczególnie z małymi składami...

Diana Krall też potrafi przyprawić o dreszcz:).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Do vanvide

O jakiej 3-ciej płycie Madeleine Peyroux piszesz ? ....Nie wiem, ale w tej chwili są to 3 płyty Madeline Peyroux. Tak własnie ich najwięcej słucham.... Mam dwie "Dreamland" i "Carles love" Jeśli to nie pomyłka to napisz coś więcej Marko

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zależy od muzyki i tak:

Jazz - Diana Krell

Pop - wokalistka Hooverphonica

Metal - wokalistka Nightwisha Tarja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo ta trzecia (a raczej druga w karierze) to nagrana z Williamem Galisonem " Got You On My Mind"

post-830-100004279 1170273318_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

>i_nemes

 

Nie wiem czy mnie ruszaja panie z Cocorosie, nie widzialem ich, ladne sa?:) A muzyka calkiem sympatyczna:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt tu jeszcze nie umieścił Dee Dee Bridgewater?

Spieszę naprawić to faux-pas (wszak artystka z Francyjom związana). Kobieta dojrzała, obdarzona bardzo ciekawym głosem, i co najważniejsze potrafiąca nim operować.Może ktoś jej słuchał live w Wawie lub na PPA?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hiszpan,

 

rzeczywiscie musialo byc wicej - teraz sobie przypomnialem, ze dawno mialem kupic inna plyte. Ktora z nich ma ciemnozielona okladke (a moze zielonkawa...) ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-> dudivan

 

> Ktora z nich ma ciemnozielona okladke (a moze zielonkawa...) ?

 

Przypuszczam, że chodzi Ci o trzecią z wymienionych przeze mnie: El Cant de la Sibil.la (Mallorca, Valencia). O ile pamiętam, była jedną z pierwszych płyt wydancyh w wytwórni Alia Vox założonej przez samego Jordi Savall'a.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.