Jump to content
IGNORED

Pieniadze i HI-END, kupujemy cene ?


americano

Recommended Posts

Moze ten ciekawy artykul wlasciciela VMPS zainspiruje dyskusje. Dajemy sie nabijac w butelke ? Czy wszystko dozwolone - wolna amerykanka ;)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

jar1

Moze niech to bedzie watek "katarsis". Przyznaje sie do winy, nie pomyslalem i kupilem, nie chcialo mi sie tyle sluchac wiec zaufalem, moja wina, chcialem dobrze, ale nie wyszlo, ktos mnie wykorzystal... ? ;-)

 

Pomyslcie, czy nie macie w swojej wyobrazni urzadzen / kolumn wzbudzajacych chec posiadania, nawet bez dokladnego odsluchu i upewnienia sie ile sa warte tak naprawde. Z zalozenia musza byc dobre... A kilka recenzji, czyjas rekomendacja robia swoje. Placimy STRASZNE pieniadze np. za dobry bas (pierwsza oktawa), te 2 /4 wieksze woofery, za "piekna" stolarke (za ktora mozna by miec wykonana cala kuchnie i przedpokoj w najlepszym gatunku drewna), za jakas "specyficzna ceche" brzmienia: szybkosc gory, wychodzenie wokali przed kolumny, "zgrywanie sie" z czyms tam, rownie nieudanym tak naprawde. Malo zwracamy uwage na uniwersalnosc i neutralnosc. Oczywiscie gust wszystko usprawiedliwia, ale ten gust tez jest czesto ksztaltowany sztucznie ;)

 

Nie chce zniechecac do kupowania wogole, ale do zastanowienia sie, czy nie lepiej dac zarobic kilku uczciwym osobom, niz jednej przebieglej. Taka uczciwsza redustrybucja dochodu ... Utopia? I bez zakladania a priori kto jest uczciwy, a kto nie.... Czy mozemy wrocic "do zrodel" i pozbyc sie nawykow i uprzedzen, zaczac podejmowac RACJONALNE decyzje, a nie racjonalizowac post factum ? Czy to jest jednoznaczne z wyleczeniem sie z audiofilizmu i upadkiem rynku hi-end?

Link to comment
Share on other sites

"Czy to jest jednoznaczne z wyleczeniem sie z audiofilizmu i upadkiem rynku hi-end?"

Z audiofilizmu bardzo ciezko sie wyleczyc i jezeli zdazaja sie przypadki odejscia od alkoholu czy narkotykow,

to muzyki jej wielbiciel nie porzuci. Istnieja oczywiscie skrajne przypadki, ale kto normalny podzwignie

zywot pustelnika? Jezeli ktos wciagnal temat audio to tak jakby sprobowal crack, z ta roznica ze moze ten nalog

traktowac z usmiechem i dystansem, ale powrotu juz nie ma i tutaj neutralnosc, czy rozsadek biora w leb, poprostu

kazdy orze jak moze, liczy sie kasa, bo przeciez kazdy narkoman wie co to dobry towar i napewno wybierze dla siebie

najlepszy...

ps

z mojego punktu widzenia najrozsadniejszym jest kupic towar przeterminowany za 1/3 ceny, dobrac do smaku przyprawy

i samemu ugotowac pyszny kompocik, ktory nieswiadomych moze totalnie przeczyscic :-))

Link to comment
Share on other sites

-> americano: to ja ni cholery nie pasuję do Twego i marketingowego schematu popapranca, bo ufam tylko sobie. Własnym uszom i preferencjom ;) Można zaryzykować stwierdzenie, że opinie nieznanych i nie szanowanych przeze mnie ludzi mam w poważaniu albo nigdzie.

Co nie znaczy, że z tego powodu nie lubię poczytać o nowościach "w chorobie" ;))

 

Pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Czy wydawanie pieniedzy daje przyjemnosc?

Oj mysle ze dobre ich wydanie tak, ale chyba jak nawet kupimy za kilkadziesiat zl CD, ktora jest niewypalem to nie czujemy sie zbyt szczesliwie, ze juz nie wspomne np. o kolumnach za na 50 tys. zl.

 

A z tym ,,podniecaniem'' sie w temache hifi - ubawil mnie kiedys artykul goscia ktory opisywal ,,odczucia'' po wysluchaniu plyty przed i po ,,przeszczotkowaniu'' lasera plytka do zbierania kurzu - oczywiscie jakosc po ,,odkopaniu'' lasera z ton piachu byla o niebo bardziej hifi.

 

PS. faktycznie cos w tym jest ze sprzet, a moze jego ceną, pada nam na glace i myslimy sobie ze teraz z glosnikow ,,dobiega'' do nas cos czego wczesniej nie bylo slychac - a moze zwyczajnie na swiecie nie zwrocilismy na to naszej uwagi.

 

 

Ps. Ilez to fajowskich dzwiekow dobiega do nas po kilku pyfkach ;)

Wszyscy myślą tylko o sobie. Tylko ja myślę o mnie.

Link to comment
Share on other sites

Przyjemnosc wydawania pieniedzy zalezy i laczy sie z trudem wlozonym w ich zarobienie ;-)

 

Moze jestem pesymista, ale oceniam jakies 80% produktow tzw. hi-endowych za naciaganie i manipulacje.

A jestem raczej niepodatny na spiskowe teorie...

 

Nasuwa mi sie banalne porownanie do rynku win. Sa wina jak wiemy kosztujace po $500 za butelke i wiecej. Oczywiscie cena wg producenta odzwierciedla unikalne cechy smakowe zwiazane z procesem wytworzenia, przechowywania itd. Podwazenie czy zakwestionowanie tych cech smakowych jest bardzo trudne dla wiekszosci konsumentow nie bedacych znawcami. A Ci ktorzy nie czuja sie mocni w temacie, maja wieksze zaufanie do tych drozszych gatunkow i czesto kupuja wlasnie je tylko dlatego, ze sa drozsze.

Na rynku hi-end producenci czesto dzialaja podobnie. Mechanizmy majace na celu wyeliminowanie produktow przewartosciowanych (jak prasa audio) czesto zawodza z roznych powodow. Niesmiertelny argument "gustu" i przemawiania sprzetu do emocji sluchacza, usprawiedliwia kazdy nieracjonalny zakup.

A przeciez kazdy taki zakup godzi w interesy rzetelnych i uczciwych uczestnikow rynku. Zarobil dystrybutor i producent drogiej miernoty. Nie zarobila uczciwa manufakturka audio, sprzedawca rowerow, biuro turystyczne (bo na to juz nie starczylo, zuzylismy zasoby pieniezne nieracjonalnie).

 

Troche mnie powaznie:

Ostatnio tez troche sie ubawilem na spotkaniu wspolnoty audiofilskiej, na ktorej ocenialismy jakosc przegranych plyt CD z oryginalem. Wprowadzenie do tematu mialo na celu podkreslenie zalet czarnych plyt cd ktore poprawiaja podono dokladnosc odczytu lasera, tak, ze z kopii jest lepsza jakosc jak ze srebrnego oryginalu. Wszyscy stwierdzili, ze lepiej jest z kopii (sugestia?), a wg mnie kopia byla poprostu inna, wybrzmienia minimalnie zduszone efektem "dolby" i przez to moze minimalnie mniej szorstkie i przyjemniejsze. Ale jednak kosztem czegos... Sugestia dziala na nasze poznanie, trzeba sie pilnowac ;)

Link to comment
Share on other sites

Abs - można sie wyleczyć :)

 

Powyższy tekst - jest śmieszny uwzględniając, że znajduje się na stronie producenta sprzedającego towar od setek $ do dziesiątek tys. $

Przynajmniej o dziesięciu czy pietnastu audiofili więcej na świecie wie o istnieniu ich wyrobów (mówię o Nas :))

Kwestie marketingowe są znacznie bardziej posunięte w USA niż w Polsce stąd może taki odzew.

pozdr

Link to comment
Share on other sites

Wy tam w Ameryce może macie takie dylematy:) Tego forum to nie dotyczy. 95% tutejszych uczestników ma problem co wybrać w cenie do 500 pln za klocek a 99% w ogóle nie ma problemu z Hi-Endem bo go nigdy nie słyszeli:) Nawet Ci go nie słyszeli co im się wydaje, że go budują:)

Z powodu tego forum to ja tylko widzę, że panuje ogólny strach. Ludzie potrafią nie kupować np. CD przez pół roku mając już skompletowany zestaw, bo nie są w stanie ocenić co im się podoba i boją się "wpadki" i druzgocącej oceny forum. Jak dla mnie to brak racjonalizmu wynika z coraz większego chaosu informacyjnego i ciągle wygłaszanych opinii, że każdy słyszy inaczej i cały Hi-End jest bardzo subiektywny. To bzdura. 90% ludzi słyszy podobnie i po odpowiednim treningu jest w stanie ocenić dobry dźwięk. Tylko 10% to indywidualne "typy", niszowcy, ale ci przeważnie są najbardziej produktywni, przez to widoczni, zawzięci jeśli chodzi o swoje teorie i to oni wprowadzają ferment i nakręcają ludzi. Krowa która dużo muczy mleka nie daje a dzwon jest głośny bo jest w środku pusty:)

Link to comment
Share on other sites

smutne ale prawdziwe - tak prosto w oczy nikt się nie będzie chciał do ciebie odzywać :)

 

z tą krową i dzwonem dobre (z dzwonem nawet nie słyszałem)

 

 

pozdr,

 

dodam, że nie wszystko złoto co się świeci - (bo może być w końcu pozłocone, ozłocone lub ocenione)

Link to comment
Share on other sites

Jest jeszcze takie powiedzenie:

Mówi co wie, a nie wie, co mówi.

Tutaj mi utkwił w głowie bodajże prawnik, który za wszelką cenę chciał wiedzieć jak działają kolce pod kolumnami i oczywiście chciał przekonać innych do swojej teorii. Zaiste droga do poznania ma niezwykle silne motywacje. Ale niestety wszelkiej maści aktywiści niszczą ten świat. I to są prawdziwe oszołomy:)

Link to comment
Share on other sites

Dla mnie audiofile (a raczej ludzie tytułujący się w ten sposób0 to bardzo ciekawy typ człowieka.

 

Wszystkim się wydaje, że coś słyszą. Że słyszą lepiej, niż inni. Że tam, gdzie inni nie są w stanie wykryć różnic, im te różnice nie mają szans umknąć. Że lepiej odbierają muzykę, lepiej potrafią ją docenić.

 

Niektórzy chcą słyszeć. Czasem nie chcą się przyznać, że nie słyszą różnicy np. w kabelkach wszelkiej maści, więc się nie przyznają. Jest to bardzo proste, bo zakładając, że każdy element toru ma jakiś-tam (nawet jeśli tylko wyimaginowany) wpływ na dźwięk i biorąc pod uwagę ilość klocków, dostajemy praktycznie nieskończoną ilość kombinacji. Łatwo jest więc powiedzieć: "no, tak, w Twoim systemie ten kabel wzmocnił bas, ale w moim osłabił". I nikt tego nie podważy - w końcu spokojnie można założyć, że nie ma dwóch IDENTYCZNYCH systemów... Więc można sobie fantazjować do woli, nawet nie mając zielonego pojęcia o sprawie. Według mnie stąd biorą się właśnie totalnie krańcowe opinie na temat tego samego sprzętu.

 

Wszyscy chcą mieć. Jak szukałem kolumn do swojego zestawu i łaziłem po salonach w stolicy i poza nią, trafiłem (w różnych miejscach) na dwóch jegomościów.

Jeden przyszedł i powiedział, że chce komplet (wzmak, cd, tuner i kolumny, o akcesoriach nie wspomniał, być może nawet nie zdawał sobie sprawy, że będą potrzebne), który będzie miał markę i będzie kosztował max. 1500 PLN. Sprzedawca pokazał mu jedyną rozsądną możliwość - "Proszę Pana, tu jest Yamacha Piano Craft, na Allegro kupi ją Pan za 1800 PLN". Jegomość rzucił: "E, tam, Yamacha" i wyszedł. I g...no go interesowało, jak to gra. Miało mieć markę i zapewne robić wrażenie na gościach.

Drugi jegomość przyszedł i miał wymagania podobne. Tyle że suma inna: 25k. Też za komplet. Ja sobie ciumkałem monitorki decydując, które chciałbym odsłuchać, sprzedawca kombinował zestaw. Myślał, myślał, składał, liczył. Zaproponował. Gość rzucił krótko: "OK, biorę". Też zapewne będzie robiło wrażenie na gościach...

 

Tylko niektórzy faktycznie słyszą. Nie wszyscy kupują sprzęt po to, żeby coś osiągnąć w dziedzinie reprodukcji dźwięku. Ile na forum wpisów typu "kupiłem wzmacniacz X na allegro, bez odsłuchów, dobre to jest?". Autorzy takich postów kupili, a teraz chcą, żeby ktoś ich przekonał, że to high-end, a przynajmniej hi-fi. Żeby daleko nie szukać - ja tak kupiłem swojego Onkyo. ;) Od człowieka z tego forum, bez słuchania, polegając tylko i wyłącznie na jego opinii oraz opinii znalezionych w sieci (niby ogólnie pozytywnych, ale jednak bardzo różnych). To, że gra tak, jak gra, jest dziełem tylko i wyłącznie przypadku. No i może trochę tego, że później już w nieco bardziej inteligentny sposób kolumny dobrałem już do tego konkretnego egzemplarza (zabierałem go na odsłuchy). Nie chciałem tylko co prawda, żeby mi ktoś udawadniał, że nabyłem rekord świata... ;) Acha, high-endu nigdy nie słyszałem. A przynajmniej nie w sposób świadomy. Zestaw kompletowałem na zasadzie "co mi się podoba bardziej", dopasowując do swoich wymagań. Być może ktoś faktycznie znający się na rzeczy po przesłuchaniu swojego ulubionego kawałka na moim sprzęcie wyskoczyłby przez okno. Kto wie. :) Ja należę do ludzi, którzy szukają swojego ideału dźwięku. Być może bardzo odległego od "obiektywnego" ideału...

Tylko niewielu przed zakupem słucha (a wypożyczających sprzęt do domu na odsłuchy jest już garstka), porównuje, zbiera wrażenia swoje i innych. Inna sprawa, że nie wszyscy mają gdzie słuchać - to oczywiście jest problem natury obiektywnej.

 

Tak jak czytam sobie to forum, to wydaje mi się, że poza wąską grupą ludzi, którzy naprawdę wiedzą o czym piszą oraz trochę szerszą grupą, która pisze to, co czuje/słyszy/widzi (niekoniecznie jednak wiedząc, co czuje/słyszy/widzi), na większość bardziej działają nazwy, parametry i etykiety błyszczące na obudowach, niż to, co faktycznie są w stanie wydobyć ze swoich zestawów.

 

I na koniec nawiązując do tematu wątku - tak, kupujemy cenę. Często kupujemy sprzęt dla samego sprzętu. I w gruncie rzeczy wisi nam to, jak on gra. Grunt, żeby był, żeby wyglądał, robił wrażenie. No i żeby był możliwie jak najdroższy. Bo nam się WYDAJE, że im coś jest droższe, tym jest lepsze. Że jak ma markę, to jest lepsze, niż coś, co nie ma marki.

 

I biznes się kręci... :)

Link to comment
Share on other sites

snajper co do pierwszej części wypowiedzi pewnie masz racje (ale zauważ, że na forum jest specyficzna grupa i nie odzwierciedla w pełni rynku zainteresowanego "lepszym brzmieniem") co do drugiej części marka a za nią brzmienie idzie ale tak było 10 czy 15 lat temu teraz większość producentów chcąc utrzymać się obniża koszty (produkując w Chinach jakoś nikt nie wspomina o Indiach :)) ale temu winni są ci ludzie o których wspomniano wykładający 25 k zł i nic ich więcej nie interesuje - na takich klientach większość firm żyje a nie na audiofilach a czy to będzie China RPA czy trzeci księżyc Saturna - ma wyglądać.

Link to comment
Share on other sites

Największy problem to chyba taki, ze młode pokolenia wychowują swoje gusta na sprzętach, którym daleko do rzeczywistej poprawności technicznej odtwarzania dźwieku (nie dotykając nawet hifi a co dopiero hiend). I co z tego, że technologie są coraz nowsze, opracowywane układy coraz doskonalsze, gdy ładuje się to bez ładu i konceptu w sprzęt nie do tego przeznaczony. Pogoń za rynkiem i zyskami producentów sama eliminuje możliwość słuchania poprawnego dźwieku. Kto teraz na świecie zrobi biznes na sprzedawaniu sprzętu li tylko do słuchania muzyki. Bez komórki, wbudowanego aparatu cyfrowego lub czegokolwiek, co można nazwać komputerem?

Kto w domu postawi sobie duzy objetosciowo mebel, co to służy "tylko"do słuchania muzyki?

Link to comment
Share on other sites

namelessclub:

> ale temu winni są ci ludzie o których wspomniano wykładający 25 k zł i nic ich więcej nie

> interesuje - na takich klientach większość firm żyje a nie na audiofilach

 

O, o tym też miałem napisać, ale jakoś mi umkło. :) Winni, czy nie - na pewno w dużej części utrzymują rynek. Audiofile to tylko zło konieczne, z którym firmy muszą sobie jakoś poradzić. Mają na pewno jakiś wpływ na opinie krążące o sprzęcie, ale na sprzedaż już niekoniecznie. I jeszcze, paskudniki, lubią z SH kupować... ;)

Link to comment
Share on other sites

Czytam te forum dosc czesto ale glos zabieram rzadziej mimo ze jestem tu od dosc dawna. Co do cen sprzetu i relacji cena - jakosc, to powinnismy sobie zdawac sprawę ze nim produkt trafi do sklepu przechodzi przez posredników i w koncu wychodzi na to ze np CD ktory kosztuje okolo 10 tys zl materialowo jest wart okolo 2 tys zl.

Ostatnio mialem okazje sprzedac pare kabelków-ic takich w okolicach 1200-1800 oczywiscie uzywane gdyz nowe sa sporo droższe. Przy okazji niedawno kupowałem szafe taka troche wiekszą za okolo 1400 zl i jak teraz wypada porównanie kawal kabla powiedzmy para metrowych odcinków ktora kosztuje tyle co spora szafa do tego ladnie wykonana (lustra halogeny itp) do tego jeszcze kable sa uzywane. Ciekawi mnie jaka jest naprawde wartosc materialowa takich kabli w cenach np 4-6 tys zl / nowe, jaki jest ich TKW. Moze Panowie z Albedo i innych firm obecnych na tym forum cos powiedza na ten temat.

Z audio ostatnio troche sie "wyleczylem" , w ostatnich 5-6 latach sporo kupowalem i mialem niezłą rotację przez okolo 2 lat mialem okazje sluchac dosc drogich kolumn za okolo 20 tys zl/nowe ale musze powiedziec ze mimo ze je mialem to wcale przez to nie sluchalem wiecej muzyki a nawet mialem okresy niesluchania po kilka tygodni. Chociaz musze przyznac ze graly bardzo dobrze. Aczkolwiek pozostal nadal problem z dudniacym-ciagnacym basem pewnie wymiana wzmaka bylaby lekarstwem ale ostatecznie powiedzialem sobie 'dosc', wymienilem caly system audio, przesiadlem sie na sluchawki i na inny CD i chyba dalem sobie spokoj z audio ... na jak dlugo ... no sam nie wiem... moze na zawsze. Chociaz ostatnio chodzi mi po glowie tuning CD :)

Pozdrawiam

Robert

Link to comment
Share on other sites

> dirt

A co ty w tej safie trzymasz i nie rozumiem po co halogeny do szafy (moda)? Ale Ciebie zasmucę. Koszt materiałów w tej szafie to najwyżej 20 % jej wartości. Czyli masz szafę Hi-end z lustrami i światłami:) No i na pewno zamontowana na stałe czyli niesprzedawalna.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.