Jump to content
IGNORED

Copland CSA-28 i CDA-266


Ksepcio

Recommended Posts

Witam serdecznie.

 

Jest to mój pierwszy wpis, więc proszę o wyrozumiałość.

Stałem się szczęśliwym posiadaczem Coplanda CSA-28, głośniki mu towarzyszące to Phonar P30s.

Myślę o zmianie źródła na Copland CDA-266 (obecnie Pioneer PD-s703), myślałem też o C.E.C TL51Z, Denon DVD-5000

Nie mam Audio 6/98, tam był test CDA-266, jestem ciekaw co napisali. A w 11/98 jest test CSA-28 może tam coś będzie.

Co myślicie o tym połączeniu ?

A może macie inne propozycje?

 

Pozdrawiam, Ksepcio

Link to comment
Share on other sites

rDAC, Rega DAC, M-DAC + jakiś stary stary Marantz z Allegro - wszystko bedzie lepsze od tego Coplanda. Chyba ze zależy ci na wyglądzie (co dla wielu nie jest bez znaczenia) to możesz kupić z założeniem ze dokupisz do tego kiedyś DACa.

"Don't trust opinion on forums.... every time I bought something based on online opinion and without listening in advance, it ended up being a big disappointment."

Link to comment
Share on other sites

Chłopaki dobrze radzą. CDA 266 świetnie wygląda ,ale moim zdaniem nie pasuje (co może wydać się dziwne bo to ta sama firma) do CSA 28 Miałem ,kiedyś taki komplet i to był zbyt jasny dźwięk. Z Phonarami może być za ostro. Prędzej CEC TL51Z. Tego Denona to już całkiem bym sobie odpuścił. No chyba ,że do przeróbki.

 

pzdr

Link to comment
Share on other sites

Guest discomaniac71

(Konto usunięte)

rDAC, Rega DAC, M-DAC + jakiś stary stary Marantz z Allegro - wszystko bedzie lepsze od tego Coplanda. Chyba ze zależy ci na wyglądzie (co dla wielu nie jest bez znaczenia) to możesz kupić z założeniem ze dokupisz do tego kiedyś DACa.

 

Elb kiedy przestaniesz się wygłupiać z tym rDACiem? Płacą Ci za to?

Link to comment
Share on other sites

20zl od postu. A jak u ciebie ? Jak lepiej płacą to może zmienię firmę.

 

Chłopaki dobrze radzą. CDA 266 świetnie wygląda ,ale moim zdaniem nie pasuje (co może wydać się dziwne bo to ta sama firma) do CSA 28 Miałem ,kiedyś taki komplet i to był zbyt jasny dźwięk.

 

To ten 266 gra tak jasno. Kiedyś go testowalem - moim zdaniem to najmniej udany ze wszystkich CD Coplanda. Mechanizm ZTCP jest tam od Sonego, co paradoksalnie dzisiaj może być zaletą (w tych droższych siedział TEAC).

"Don't trust opinion on forums.... every time I bought something based on online opinion and without listening in advance, it ended up being a big disappointment."

Link to comment
Share on other sites

To ten 266 gra tak jasno. Kiedyś go testowalem - moim zdaniem to najmniej udany ze wszystkich CD Coplanda. Mechanizm ZTCP jest tam od Sonego, co paradoksalnie dzisiaj może być zaletą (w tych droższych siedział TEAC).

 

Tak.Zgadza się. CDA 266 daje szklisty dźwięk. Później podłaczyłem Linna Ikemi. Łomatko to był zupełnie inny dźwięk. Nie mogłem się przyzwyczaić. Taki zgaszony się wydawał. Jednak po nim nie dało się już słuchać Coplanda.

 

Mechanizm ZTCP jest tam od Sonego, co paradoksalnie dzisiaj może być zaletą (w tych droższych siedział TEAC).

 

W CDA 288 siedzi CMK-4 Teaca ( Krell KAV 300 CD,Wadia 850). O ile pamiętam w CDA289 jest już Sony. I rzeczywiście z "dzisiejszego" punktu widzenia to zaleta.

 

Niemniej jednak organoleptycznie Coplandy to fajne maszyny.

Link to comment
Share on other sites

Guest discomaniac71

(Konto usunięte)

20zl od postu. A jak u ciebie ? Jak lepiej płacą to może zmienię firmę.

 

Żałosne.

Link to comment
Share on other sites

Są wspaniale. Szczególnie te stare, zanim je zeszpecili frezowanym logo i przyciskami / diodami. Wielka szkoda ze już nie robią takiego csa 14 z tymi pięknymi 5-galkami czy odtwarzacza cd w estetyce 288 ...

 

Ten design był ponadczasowy.

"Don't trust opinion on forums.... every time I bought something based on online opinion and without listening in advance, it ended up being a big disappointment."

Link to comment
Share on other sites

Guest rydz

(Konto usunięte)
<br />266 gra. <br />

266 gra,jak sprawny,czemu ma nie grać :)

Ale ja o Phonar-P-30,co tam trzeba podłączyć żeby grały ostro!

Link to comment
Share on other sites

A to Phonary P-30s grają ostro? cos podobnego. :)

 

A czy ja napisałem ,że Phonary grają ostro? Nie widzę nic takiego. Może inaczej. Uważam ,że komplet Coplanda z P30 może zagrać za jasno DLA MNIE.

U mnie Coplandy grały dobrze z Audio Physicami Spark 2.

Link to comment
Share on other sites

Guest rydz

(Konto usunięte)
<br />A czy ja napisałem ,że Phonary grają ostro? Nie widzę nic takiego. Może inaczej. Uważam ,że komplet Coplanda z P30 może zagrać za jasno DLA MNIE<br />

 

Ooo,być może tak.

 

<br />U mnie Coplandy grały dobrze z Audio Physicami Spark 2. <br />

 

Tylko że trochę dziwnie,by P-30 zagrały zbyt jasno,kiedy grało dobrze ze Sparkami :)

Link to comment
Share on other sites

Witam serdecznie.

Dziękuję wszystkim za pomoc.

Faktycznie za 266 trzeba zapłacić 2k. Na eBayu można dokupić zamiennik PCM63 na PCM1704K (800 PLN), ale ciekawe jak to gra i czy ma to sens.

Nie ukrywam że zależy mi na komplecie Coplanda. Kumpel pożyczył mi Audionemesisa DC-1, muszę przetestować.

Pozdrawiam wszystkich.

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że zmiana będzie minimalna, nie warta wydawania tej kasy. Audionemesisa DC-1 też fajny, zobacz czy ci się taki dźwięk podoba, najwyżej dokupisz 266 jako transport.

"Don't trust opinion on forums.... every time I bought something based on online opinion and without listening in advance, it ended up being a big disappointment."

Link to comment
Share on other sites

Znalazłem na dysku oryginalny tekst recenzji Coplanda 266 z 1998 roku. Nie wiem czy jest to dokładnie to samo co ukazało się w AUDIO (czasami jak redakcja wprowadzi poprawki to własnych tekstów nie poznaję ;), ale przynajmniej jest to na pewno to co miało się ukazać.

 

Copland CDA-266

 

Copland zadebiutował na rynku jako producent doskonałych wzmacniaczy lampowych i lampowo-tranzystorowych, ostatnio jest jednak również coraz bardziej uznanym producentem odtwarzaczy CD. W jego aktualnej ofercie znajdują się aż trzy odtwarzacze, z których najdroższy, flagowy model CDA-288 gościł już na łamach Audio i okazał się być niezwykle udanym urządzeniem. Testowany przez nas model CDA-266 jest najnowszym i najtańszym dodatkiem do ciągle rozszerzającej się oferty firmy.

CDA-266 jest wzorniczo i cenowo dopasowany do wzmacniaczy zintegrowanych Coplanda. W porównaniu do testowanego przez nas modelu CDA-288 jest on znacznie niższy, wysokość przedniej ścianki jest tu bardziej typowa i wynosi 12 cm. Poza różnicą w wysokości i innym umiejscowieniem szuflady, związanym ze zmianą zastosowanego napędu, obydwa odtwarzacze są jednak bardzo do siebie podobne.

Z zewnątrz odtwarzacze Coplanda wyróżnia przede wszystkim styl i znakomita jakość wykonania, które nie mają sobie równych pośród konkurencyjnych urządzeń w swojej klasie cenowej. Dokonując oględzin organoleptycznych tego urządzenia, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto mamy w ręku produkt znacznie droższy i bardziej ekskluzywny niż ma to miejsce w istocie. Odpowiedzialna za to subiektywne wrażenie jest przede wszystkim masywna budowa tego odtwarzacza, ważącego bądź co bądź ponad 9kg, oraz bardzo dobre wykonanie płyty czołowej odtwarzacza.

Przednia ścianka CDA-266, podobnie jak w pozostałych urządzeniach Coplanda, wykonana jest z grubego kawałka polerowanego aluminium. Jej wyposażenie jest dość nietypowe jak na odtwarzacz CD. Aby zachować podobieństwo do pozostałych członków rodziny, Copland zrezygnował z zastosowania typowych przycisków na rzecz dwóch wielofukcyjnych pokręteł, znajdujących po obu stronach centralnie umieszczonego wyświetlacza i kieszeni na płytę. Jedynym przyciskiem jaki zachował się na przedniej ściance jest umieszczony po prawej stronie wyświetlacza przycisk służący do otwierania kieszeni na płytę, który stanowi optyczną przeciwwagę dla znajdującej się po przeciwnej stronie zielonej diody sygnalizującej wykrycie płyty nagranej w systemie HDCD.

Mimo zastosowania tak nietypowych elementów obsługi, użytkowanie odtwarzacza nie nastręcza żadnych trudności. Po krótkim okresie aklimatyzacji okazuje się, że wydawanie poleceń poprzez odpowiednie przekręcenie lub przyciśnięcie gałki jest nawet bardziej wygodne, niż za pomocą tradycyjnych przycisków. Wszyscy konserwatyści mogą się zawsze posłużyć bardzo rozbudowanym pilotem zdalnego sterowania w jaki wyposażane są wszystkie odtwarzacze Coplanda, który obok wszystkich podstawowych funkcji daje dostęp do programowania, kilku rodzajów powtórzeń, wyboru indeksów, zmiany trybu wyświetlania czasu oraz wyłączenia wyświetlacza.

Budowa wewnętrzna odtwarzacza odzwierciedla zewnętrzną, czyli jest również znakomita. Z lewej strony wyświetlacza umieszczono układ zasilający, zbudowany w oparciu o sporych rozmiarów transformator i posiadający 7 oddzielnych odczepów zasilających. Część analogowa zbudowana jest tu w całości na elementach dyskretnych i pracuje w czystej klasie A. Tak jak miało to miejsce w pozostałych modelach, Copland w części cyfrowej wykorzystał dwa (po jednym na kanał) znakomite 20-bitowe przetworniki C/A PCM63P firmy Burr-Brown oraz filtr cyfrowy z 8-krotnym nadpróbkowaniem PDM100 firmy Pacific Microsonics, dzięki któremu odtwarzacz zyskał również możliwość odtwarzania płyt nagranych w systemie HDCD.

W przeciwieństwie do dwóch droższych modeli, umieszczony centralnie mechanizm nie jest znaną jednostką VRDS firmy TEAC, lecz pochodzi od firmy Sony. Jak podaje dystrybutor jest to jedyna różnica konstrukcyjna w stosunku do droższego modelu CDA-277. Nie jest to do końca prawda, bowiem jak dowiedziałem się od przedstawiciela producenta na ubiegłorocznej wystawie Hi End we Frankfurcie, na której odtwarzacz ten miał swą premierę, dokonano tu także kilku niewielkich zmian w stopniu wyjściowym odtwarzacza.

Na tylnej ściance odtwarzacza zwraca uwagę zastosowanie wyjścia analogowego zrealizowanego na dwóch wysokiej jakości, złoconych gniazdach RCA. Gniazdka te są bardzo szeroko rozstawione, co docenią z pewnością wszystkie osoby używające kabli z zaciskowymi wtykami a la WBT. Wyposażenie tylnego panelu uzupełnia gniazdo sieciowe IEC oraz koaksjalne wyjście cyfrowe SPDIF, które można odłączyć znajdującym się obok przełącznikiem.

 

 

Brzmienie.

 

Copland to odtwarzacz o całkowicie odmiennym charakterze brzmienia niż dwa omawiane wcześniej urządzenia. Ciężko jest chyba znaleźć dwa odtwarzacze, które bardziej by się różniły sposobem prezentacji dźwięku niż Copland i Audiomeca, tudzież Audiolab. Jeżeli więc jeszcze gdzieś są osoby, które nie wierzą w występowanie różnic w brzmieniu odtwarzaczy, posłuchanie wspomnianych urządzeń będzie najlepszą okazją aby zmienić zdanie.

Pierwszą rzeczą, która przykuwała uwagę w brzmieniu Coplanda była niesłychana dynamika tego odtwarzacza i jego niczym nie poskromiony temperament. W porównaniu do Audiolaba i Audiomeci dźwięk tego odtwarzacz był znacznie szybszy i bardziej natychmiastowy, bez najmniejszych oznak spowolnienia czy stłumienia. Nie było tu miejsca na sztuczne złagodzenie czy wygładzenie dźwięków, wybuchowe transienty odtwarzane były niemalże z prędkością światła. Dobrze było to widać podczas słuchania płyty Franka Nimsgerna Funky Site (Inakustik 9047CD). Szybkie uderzenia perkusyjne oddane tu zostały bez najmniejszej kompresji, niezwykle realistycznie, tworząc prawdziwy efekt “live”. Copland nie pozwalał tak jak Talisman wygodnie usiąść i zapaść się w fotelu, zmuszał raczej do ciągłego siedzenia na krawędzi fotela w oczekiwaniu na kolejny fajerwerk.

Copland znacznie lepiej niż pozostałe odtwarzacze radził sobie także z oddaniem kontrastów mikrodynamicznych. Odtwarzacz ten potrafił odtworzyć nawet najmniejsze zmiany w dynamice, sprawiając że muzyka odbierana była zawsze jako bardzo żywa, bezpośrednia i wciągająca. Widać to było na przykładzie płyty Tico Tico Paquito D’Rivery (Chesky JD34). Copland doskonale oddał wręcz taneczny charakter tej płyty, sprawiając że moje palce same zaczynały stukać w oparcie fotela, a nogi rytmicznie przytupywać.

Średnica Coplanda była zdecydowanie najjaśniejsza pośród testowanych odtwarzaczy. W porównaniu do niego zarówno Audiolab jaki i Audiomeca prezentowały ten zakres w sposób bardziej wycofany, w cieplejszych, karmelowych barwach. CDA-266 podkreślał instrumenty grające w tym zakresie, wysuwając je nieznacznie przed zestawy głośnikowe. Ich barwa była raczej szczupła i chłodna. Doskonale nagrana gitara akustyczna Ralpha Townera z płyty Beyond Words zespołu Oregon zabrzmiała przez to trochę ostrzej i bardziej wyraziście niż było to zamiarem realizatora nagrania, nieuczciwie konkurując w niektórych fragmentach z obojem Paula McCandlessa.

Cień metaliczności i twardości widoczny był także w najwyższych rejestrach Coplanda. Blacha pa płycie So near, so far Joe Hendersona zabrzmiała z lekką “chromową” poświatą. Zarówno Audiolab jak i Audiomeca prezentowały ten zakres w sposób bardziej łagodny. W moim systemie, mającym lekką tendencję do łagodzenia wszystkich dźwięków, efekt ten przechodził jak gdyby niezauważony. Mogę sobie jednak wyobrazić systemy, mające tendencję do rozjaśnienia, w którym stanie się to problemem. Jako skuteczną kurację przeciwko zbytniemu rozjaśnieniu najwyższych rejestrów, mogę z własnego doświadczenia polecić zastosowanie kabla połączeniowego Lapis x3 Audioquesta, który wbrew temu co powszechnie sądzi się o srebrnych kablach jest przewodem brzmiącym dość ciemno, a nawet mrocznie.

Bardzo ładnie zaprezentowany został natomiast bas. Był on duży, mięsisty, miał dużo substancji, a przy tym cechował się również dobrym tempem i dynamiką. Nie zauważyłem żadnych efektów rozmycia i poluzowania, tak jak miało to miejsce w przypadku odtwarzacza Audiomeki. W kategoriach absolutnych najniższemu zakresowi Coplanda brakowało co prawda odrobinę solidności i rozciągnięcia, co było widoczne w porównaniu do ponad czterokrotnie droższego odtwarzacza Krella, jednak w swojej klasie cenowej możliwości tego odtwarzacza i tak zasługują na pochwałę.

Pod względem stereofonii Copland nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, podobnych mu urządzeń. Nie ma tu więc jakiś wyraźnych ograniczeń, ale nie ma też efektów spektakularnych. Poprawnie została oddana wielkość sceny dźwiękowej, aczkolwiek sama głębia mogła by być trochę większa, lokalizacja była precyzyjna i stabilna. Lepiej niż konkurenci wypadł natomiast CDA-266 pod względem reprodukcji przestrzeni – zarówno reprodukcja akustyki sali jaki i ilość “powietrza” były ponadprzeciętne.

CDA-266 to jak mi się wydaje udane urządzenie, dzięki któremu Copland podtrzyma opinię producenta dobrze brzmiących odtwarzaczy CD. Tak jak dwa pozostałe urządzenia w tym teście, jest to jednak odtwarzacz o dość mocno zaznaczonym charakterze. Wskazana jest zatem konfrontacja tego odtwarzacza z własnymi upodobaniami, a także własnym systemem - niektóre urządzenia mogą po prostu nie wytrzymać dawki dynamiki jaką zaaplikuje im CDA-266 !

"Don't trust opinion on forums.... every time I bought something based on online opinion and without listening in advance, it ended up being a big disappointment."

Link to comment
Share on other sites

Jak chcesz mozesz zalicytowac CDA823. Jest obecnie jedna sztuka na ebay.

Mialem i chwale sobie. Ciekawy cd z duza iloscia detali i powietrza. Gral razem z pre i koncowka coplanda. Czasami brzmienie bywalo za jasne dla mnie. Coplandy nie sa chyba najlepszym rozwiazaniem do laczenia ich ze soba , choc wygladaja pieknie:)

[center]Studio 16hz * Karan Acoustics * Audio Research * Lumin * Transparent Reference XL & Ultra[/center]

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.