Jump to content
IGNORED

Niezbadane są wyroki ludzkie... ani psie


Hiszpan

Recommended Posts

Ostatni tydzień był dla mnie bardzo trudny, ale jeszcze bardziej dla Maxa, mojego psa. Max jest dziewięciomiesięcznym Gończym, który przyszedł do mojej rodziny kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia a miał wówczas niecałe cztery miesiące. Podzielę się jego i moją historią ostatnich dni.

 

W piątek przed tygodniem Maksymilian został przejechany przez samochód na 'zakopiance'. Jakimś cudem przeżył, poraniony i połamany. Zawiozłem go do Nowego Targu, dostał dwa zastrzyki (przeciwbulowy i na krzepliwość krwi) i więcej nie byli mu w stanie pomóc. Powiedziano mi „Kraków lub Myślenice”. Wybrałem Myślenice – jak się okazało jest tam bardzo dobra klinika weterynaryjna.

 

W godzinę dojechaliśmy do kliniki. Lekarz po obejrzeniu zdjęć rtg powiedział „to jest kostka rubika”. Pies miał zdruzgotaną miednicę (złamanie wieloodłamkowe) i uszkodzony staw biodrowy, poza tym na pośladku bardzo głęboką ranę szarpaną z uszkodzonymi mięśniami i liczne ranki na tułowiu. (Później wykryto jeszcze nieduże krwawienie w płucach i krtani na skutek uderzenia.) Zaszyto mu rany (w tej głębokiej zszywali mu najpierw mięśnie). Nie wiadomo było, czy ktoś podejmie się operacji. Można było próbować na dwa sposoby: sprowadzić kogoś z Wrocławia lub umówić operację w Warszawie. W klinice sfotografowano klisze rtg, żeby można je było przesyłać mailem. Po 5 godzinach wracaliśmy do Rabki, gdzie z córką i psem spędzaliśmy wakacje. Tego samego wieczora umówiłem operację na poniedziałek rano w Warszawie, czyli na niecałe trzy doby później.

 

Pierwszej nocy przez wenflon podałem mu dożylnie antybiotyk, podłączyłem kroplówkę, przykrywałem go i starałem się go wspierać. Był jeszcze w szoku. Na drugi dzień, w sobotę, znów byliśmy w klinice. Przeczyścili mu rany, dostał kolejną kroplówkę, także jakieś inne środki. W drodze powrotnej do Rabki - masz ci babo placek - wyjął sobie cały cewnik Nie dość, że przy moim lęku do zastrzyków (trudno mi patrzeć nawet kiedy komuś pobierają krew) przeżyłem trochę pierwsze podawanie mu antybiotyku, to tu jeszcze przede mną wizja cewnikowania. Miałem nadzieję, że da radę się wysikać o własnych siłach i wstrzymałem się do rana, ale nadzieje były próżne i założyłem mu cewnik (według instrukcji telefonicznych z kliniki). W niedzielę wracaliśmy do Warszawy.

 

W poniedziałek odbyła się operacja, trwała ponad cztery godziny. Powiodła się. Pierwszą noc po zabiegu Max spędził w klinice ale otrzymywałem wiadomości telefoniczne i wiedziałem, że jest wybudzony. Odebrałem go we wtorek, trzy dni temu. Przed odbiorem, od rana konstruowałem mu kojec (z brzegów dziecięcego łóżeczka) i przygotowywałem legowisko. Przez te trzy dni Max jest wyczerpany (po operacji był na granicy anemii). Wymaga dużo opieki, na szczęście mogę być teraz w domu.

 

Dzisiaj wieczorem byliśmy na zdjęciu sączków, wymianie wenflonu i ogólnych oględzinach. Przyszłość wciąż jest niepewna i nie wiadomo, na ile Max odzyska sprawność. Bardzo bym tego chciał.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Do Hiszpan

Chylę czoła przed Tobą - oby takich osób było więcej!

Zyczę zdrowia Maxowi i Tobie, oraz wiele wspólnych chwil!

 

ps pamietam jak rozpaczalem gdy zostal przejechany mój pies, i nikt nie chcial go zawieść do weterynarza, (mialem wtedy 9 lat)!

Biedak padł bo nikt mu nie pomógł... Od tamtego czasu nie mam psiego twarzystwa, nie licząc psa wspól lokatorow.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

> Hiszpan

polecam prawdziwego fachowca z Łodzi, pana Jachmana. Jego dane przesłałem na twoją skrzynkę.

Pan Jachman dokonuje cudów. Proponuję dla dobra pieska jak najszybszą konsultację.

Piesek jest młody i przy odpowiednim leczeniu wróci do zdrowia.

 

Pozdrawiam serdecznie

 

Ps. wszystkim polecam przychodnię Pana Jachmana - wasi pupile unikną sporo cierpień.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Bardzo Ci dziękuję, Dead_Dog, za sugestię i kontakt do p. Jachmana. Dzięki też za optymizm.

 

Max był operowany przez dr. Wyparta w Żoliborskiej Klinice Weterynaryjnej. Tam też jest prowadzony. Dr. Wypart został mi wskazany jako jedna z kilku osób, które w ogóle mogłyby podjąć się takiej operacji. Skierowali mnie do niego pp. Ingardenowie, szczególnie mili ludzie prowadzący w Myślenicach bardzo dobrą klinikę Therios. Po umówieniu operacji, jeszcze pierwszego dnia po wypadku, kontaktowałem się także z dr. Modrzewskim z Warszawy, do którego mam duże zaufanie i potwierdził on, że dr. Wypart jest jedną z właściwych osób.

 

Pozostaję w stałym kontakcie nie tylko z dr. Wypartem ale także ze wspomnianymi pp. Ingarden oraz dr. Modrzewskim w celu konsultacji specjalistycznej i bieżących porad. W szczególności pp. Ingardenowie prosili o przesłanie zdjęć rtg pozabiegowych, żeby zobaczyć jak poradzono sobie z Maxem.

 

Jestem wdzięczny osobom, które dotychczas pomogły Maxowi. W szczególności pp. Ingarden za opiekę po wypadku nad Maxem, za życzliwość i dobre serce, za cenne rady. Zresztą w ich klinice wszyscy byli bardzo mili i okazywali dobre serce. (Przypadkiem okazało się, że pani Ingarden prowadzi znaną hodowlę właśnie Gończych - Hulaj dusza - więc dużo też wie o szczególnych cechach rasy.)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Max w klinice w Myślenicach dwie godziny po wypadku podczas udzielania mu pierwszej pomocy. Znana już była diagnoza na podstawie zdjęć rtg. Później przeszedł do sali zabiegowej na zszywanie ran.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

-> Lord

 

Często przypomina mi się Twój wpis i historia, którą opowiedziałeś - moja siedmioletnia córka widziała wypadek. Była także świadkiem poszukiwania mu właściwej pomocy specjalistycznej i otaczania go troskliwą opieką. Jakkolwiek nie potoczą się jego losy, na dziś ma świadomość, że uczyniliśmy bardzo wiele, żeby mu pomóc.

 

Przed Twoim wpisem nie zdawałem sobie sprawy, jak ważne może to być dla niej.

 

Zresztą była to ciężka próba dla mojej córki i jestem bardzo zadowolony, jak radziła sobie psychicznie z tą trudną sytuacją w pierwszych dniach. Współczuła ale nie rozpaczała. Bez marudzenia poświęcała czas na opiekę a kiedy mogła się bawić, oddawała się zabawie.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

właśnie dziś dowiedziałem się, że pewien właściciel uśpił psa i to pomimo mojej wcześnijeszej propozycji że "w razie czego ja go zabiorę" . Spóźniłem się kolejny raz - znałem tego psa z 6 lat, już 3 razy uratowałem mu życie, tym razem nie zdążyłem na czas.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Od operacji minęło 10 dni.

 

Stan fizyczny Maxa prawdopodobnie się poprawił - trudno stwieredzić w jakim stopniu, bo był w na prawdę ciężkim stanie. Rany goją się przeciętnie, ani szybko ani powoli, będą się goiły kilka tygodni. "W środku" nie wiadomo, zdjęcia kontrolne będzie miał po 4 tygodniach od operacji. Nie wiem, ile one wniosą. Kilka dni temu pojawiły się pewne niepokojące objawy (nieświadome oddawanie moczu, niechęć do picia samej wody) i wczoraj miał robione analizy moczu i krwi. Wyniki są dobre - na szczęście nie wyszły żadne kłopoty z nerkami, a tego się obawiano.

 

Ruchowo, zachowanie Maxa niewiele się zmienia. Po kilku dniach od operacji Max podejmował próby wstawania, później prawie całkiem zaprzestał. Przemieszcza się czołgając (może powoduje to mniejszą bolesność, poza tym jednak stawanie wiąże się z dużą niepewnością). Zresztą może to mnie się wydaje, że niewiele się zmienia, bo w końcu po operacji leżał w bezruchu.

 

Do wczoraj, stan psychiczny Maxa utrzymywał się na podobnym poziomie. Max właściwie cały czas był przygaszony (nieco bardziej ożywiony był przez jeden tylko dzień). Niepokoiło mnie to. Przed operacją widziałem jak przez trzy dni jego stan poprawiał się z dnia na dzień. Po operacji chyba miałem podobne oczekiwania, liczyłem na to, że po kilku dniach zobaczę, jak odzyskuje siły. Wczoraj zauważyłem nieco większą aktywność i większe zainteresowanie otoczeniem. Zobaczymy, jak będzie po odstawieniu leków przeciwbólowych (są bardzo silne).

 

-> zyzio

 

Jak widzisz to nie takie proste. Poza tym odkąd był szczeniaczkiem uczyłem go, że kot to też stwożenie Boże :-)

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Od operacji Maxa upłynęło 20 dni.

 

Czasami trudno mi dostrzec poprawę w jego stanie zdrowia - Max większość czasu śpi lub leży, wykazuje bardzo małą aktywność, wydaje się osowiały i smutny. Kiedy jednak na spokojnie zastanawiam się nad zmianami w jego zachowaniu od czasu operacji, wydaje mi się dostrzegać duży postęp.

 

Poprawił się trochę stan psychiczny Maxa. Reaguje znacznie żywiej. Nie jest może dużo bardziej aktywny ruchowo, ale ciekawszy otaczającej go rzeczywistości i stara się w niej uczestniczyć. Bardziej się cieszy na widok bliskich, chociaż humor, nawet jeśli mu nie do śmiechu, mógłby mieć nieco lepszy. Wciąż jest obolały.

 

Motorycznie też jest postęp. Co prawda w celu przemieszczenia, Max się głównie czołga, jednak już potrafi wstać żeby zmienić pozycję, usiąść na chwilkę, a nawet bardzo ostrożnie przejść kilka kroków. Kiedy wstaje lub z trudem próbuje chodzić, nie używa jednej łapy.

 

Kilka dni temu zważyłem Maxa. Przed wypadkiem ważył 20kg, cztery dni temu 17kg - stracił co najmniej 15% wagi. Nie wiem, czy tuż po operacji ważył jeszcze mniej, dla mnie wciąż jest bardzo wychudzony (wrażenie potęgowane przez wygolenie pośladka - jak wstanie, wygląda równie rachitycznie jak kotka (z reklamy telewizyjnej sprzed lat), która "nie zawsze jadła Whiskas").

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Od operacji Maxa minęły 4 tygodnie.

 

Jestem bardzo dobrej myśli, mimo iż czasem występują komplikacje. (Tydzień temu gwóźdź, który miał założony poluzował się i zaczął mu przebijać skórę. Musieli mu go usunąć, ale jak się poluzował i przemieścił, to i tak już przestał spełniać swoje zadanie. Widać nie bardzo miał się czego trzymać.)

 

W tym tygodniu nastąpiła znaczna poprawa. Od kilku dni Max jest zdecydowanie w lepszej formie psychicznej i poprawił się fizycznie - sprawia wrażenie zdrowszego i silniejszego. Wreszcie zobaczyłem, że zdrowieje. W dodatku zaczął się podnosić i oszczędnie przemieszczać na trzech łapach. Jestem przekonany, że będzie chodził, nie wiem tylko na ile sprawnie.

 

Mogę powiedzieć, że jest uratowany. Teraz najważniejszym i trudnym zadaniem będzie rehabilitacja, która dopiero przed nami (dotychczas tylko robiliśmy mu masaże mięśniowe). Pewnie rozpoczniemy ją w przyszłym tygodniu i nie wiem jeszcze, jak długo potrwa.

 

Cieszę się.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

>Hiszpan psiak dobrze trafil, w dobre rece :)

w piatek moja suczka miala zabieg - powycinali jej kilka rzeczy z jamy brzusznej, przeszla bardzo ok, dzis jade na kolejny antybiotyk i obejrzenie szwow.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Poniższe zdjęcia przedstawiają Maxa na dzień przed wypadkiem.

 

Pierwsze zostało zrobione podczas wycieczki górskiej na tarasie schroniska na Maciejowej. Drugie po powrocie w wycieczki, kiedy Max zażywał kąpieli w strumieniu nieopodal Rabki.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

post-848-100003632 1170274254_thumb.JPG

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Śliczny jest. Mam nadzieję, że powiedzenie "goi się jak na psie" się sprawdzi. Ostatnio byliśmy z wizytą u znajomego, aby obejrzeć 4-miesięcznego krótkowłosego collie. Te młode psy są takie zabawne. Zapytam przyszłościowo - jakie rasy polecacie do domu wolnostojącego?

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Hmmm... Gończego. Nie jest za duży (dorosłe osobniki ważą 20-25 kg), bardzo się przywiązują do ludzi, są przyjacielskie. Poza tym, jakiego byś sobie nie wybrał, kiedy już zaczniesz się do niego przywiązywać będzie najładniejszym i najlepszym psem pod słońcem.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Kolejne trzy zdjęcia zostały zrobione w pierwszym okresie leczenia.

 

Na pierwszym zdjęciu Max wraca z wizyty w klinice, na pozostałych jest w domu.

.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

post-848-100003629 1170274260_thumb.jpg

post-848-100003630 1170274258_thumb.JPG

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Kolejne dwa zdjęcia zostały zrobione w ubiegłym tygodniu.

 

Na drugim zdjęciu Max po raz pierwszy był na świeżym powietrzu. Przez kilka godzin leżał sobie na trawce.

 

.

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

post-848-100003602 1170274301_thumb.jpg

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

Hiszpan, jasna cholera, dopiero teraz znalazłem ten wątek i pisze.

Chłopie, sam mam zwierzaka w domu (kot Rysiek), wychowywałem się z psami, ale to co Ty zrobiłeś, to wielka sprawa. Pewnie z 80 proc. weterynarzy przekonywałoby, że przy takich obrażeniach psa trzeba uśpić. A Ty się kurde nie dałeś przekonać i wyciągnąłeć psa śmierci z łap. No i te tygodnie przy zwierzaku. Hiszpan, jesteś wielkim człowiekiem, po prostu. Chylę czoła a Rysiek liże Maxa po łapach zdrowia mu życząc.

Do zobaczenia w klubie

Stempur

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites

a_men, alez przeciez dalo. I daje caly czas!

 

Hiszpan, nic tylko chylic czola przed Toba. A po malym widac ze jest lepiej, nawet ze zdjec. Smierci go z pyska wyciagnales, ale za to ile lat wspolnych was jeszcze czeka :-) Czekam na wiesci o dzielnym psim rekonwalescencie.

 

Sciskam

Paulinka

Hidden Content

    Give reaction or reply to this topic to see the hidden content.
Zaloguj się, aby zobaczyć treść (możliwe logowanie za pomocą )
Link to comment
Share on other sites
  • Pokaż nowe odpowiedzi
  • Archived

    This topic is now archived and is closed to further replies.



    • Recently Browsing   0 members

      • No registered users viewing this page.
    ×
    ×
    • Create New...

                      wykrzyknik.png

    AdBlock blocking software detected!


    Our website lives up to the displayed advertisements.
    The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

    Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

     

    Registered users can disable this message.