Jump to content
IGNORED

kino kinowe a kino domowe - relacja


yaro29

Recommended Posts

jako iz dawno juz dawno w kinie nie byłem a ostatnio miałem okazje obejzec jeden seans to skusiło mnie to do napisania własnej relacji - porównania a kinem domowym które posiadam. Co prawda temat juz był kiedys niejednokrtonie wałkowany lecz ja oprę sie na moim bezposrednim porównaniu nie mowiac i nie narzucając niekomy wyższosci jednego nad drugim.

 

Tak wiec moja niezaplanowana wizyta wraz z zonką w kinie padła na kino Polonia mieszczące sie w Łodzi. Dodam iz w tym kinie i na tej sali byłem pierwszy raz. Kiedys tam chadzałem najczęsciej do bałtyku gdzie ekran naprawde sporych rozmiarów oraz do silver scren, gdzie sale mniejsze lub wieksze sie trafiały. Niestety w kinie polonia sala i sam ekran były najmniejsze z dotychczas mi spotkanych. Wybałem oczywiscie jeden z ostatnich rzędów z przyzwyczajenia co by za blisko nie siedziec aby moc cały ekran ogranać. Przy wjesciu na sale juz wiedizałem ze to był błąd, ztn mozna było smiało usiąść na srodku salu lub tez nawet i wpoczątkowych rzędach i zbyt blisko by to chyba nie było. Smialismy sie z zoną czy przypadkiem nie mamy większego ekranu w domu ;)

 

Film jaki wybrałem to czysty przypadek, pozna godzina mały wybór, padło wiec na najnowszy film z Nicolasem Cage' pt Pan życia i śmierci. Aktora lubie, widziałem go w wielu filmach i sam tytul i jego opis dawał podstway do w miare dobrego kina w dodatku kina akcji, gdzie będzie tez spora dawka efektów dzwiękowych, bo na takowych tez mi zalezało.

No i cóz bardz sie niestety myliłem. Pomijam wartosć filmu samego w sobie. Ale surrandy zagrały podczas tego filmu 2 moze 3 razy (niestety), reszta to tylko i wyłącznie dialogi i monologi lecące z głośnika centralnego. No i od czau do czasu muzyka tez zagrała ale poza tym to mozna ten film obejzec tylko na centralnym głośniku bez całego 5.1 czy tez jak kto woli 7.1 i roznicy dużej nie bedzie (oczywiscie wszytsko to lekko wyolbrzymiam ale tylko dla podkreslenie wyrazistosci moich wrazen).

Obraz, pomijam jego wielkosc ktora nie przytłoczyła mnie. Jakos obrazu zdecydowanie lepsza, przede wszystkim:

- duzo lepsza ostrosc i wyrazistosc (przede wszystkim widac to gdzie mamy na ekranie wyswietlane wiecej szczegółów jak jest w przypadku krajobrazów lub tym podobnych) ale coz sie dziwiec roznicy skoro u mniie na projektorze matryca ma 800 x 600, więc nie ma sie co dziwic

- lepsza czern, ale juz nie tak bardzo lepsza jak sama ostrosc i wyrazistosc szczegółów w porownaniu do mojego projektora

- brak jakichkolwiek efektów tęczy ( u siebie go niestety widze ale mam kółko x 2)

- co do jasnosci i kontrastu w kontescie ciemnych scen (chodzi mi o to ze czasem na projektorze jak jest jakas scena gdzie jest bardzo ciemno, to poprostu nic nie widac) to tez ten obraz kinowy nie wypadał juz tak duzo duzo lepiej.

- czy odwzorowanie barw jest lepsze to nie wiem, ja u siebie mam zdecydowanie zjechane z zielenia i duzo wiecej czerwieni dodanej (wydaje mi sie ze kolory skóry czy sniegu sa bardziej autentyczne) a w kinie niestety za zielono jak dla mnie.

 

Takie wrazenia z obrazu. Nie miałem problemów z chiosami i tel komorkowymi bo w kinie było zaledwie kilka osób tak wiec była i cisza i spokój.

 

Reasumując:

W domu posiadam kiepski jak na mozliwosci kina domowego sprzet bo (yamaha s550, juz nie pamiętam ale jakis tez podstawowy amplituner yamahy i zestaw kolum eltax discovery + subwoofer atomic A8, projektor toshiba s20 i ekran matt white g1.0 o podstawie 200cm z czarna ramką)

Ale na tym sprzęcie w kontekscie tego filmu wydaje mi sie ze efekty dzwiękowe ustawiłbym sobie zdecydowanie lepsze a jesli nie lepsze to z pewnoscią nie odczułbym roznicy nagłosnienia kinowego do mojego domowego.

Jakos obrazu oczywiscie lepsza ale nie druzgocąco lepsza. Bo gdybym u siebie nie widział efektu tęczy i siedział od ekranu o 1 -2 m dalej to obraz byłby jeszcze lepszy ( ja siedze wg mnie troche za blisko bo 3m od ekranu a te 1 lub 2 m dalej daja duzo lepszy rezultat, wiem bo sparwdzałem swoj sprzet u znajomego z wiekszym salonem).

Duzo te zalezy od tego jaka mam jakosc DVD a znimi roznie bywa. Jesli jest b.dobra to obraz znowu jest zblizony do kinowego. na koniec dodam ze mam jak wspomniałem tylko 800x600 a co by było gdybym miał wiecej i kółeczko x 4. Czy poowiedziałbym ze obraz i jego jakosc z tego domowego kina lepsza niz z tego kina Polonia, nie wiem ale smiem domniemywac ze tak by było.

Moge tez domniemywac ze jesli chodzi o efekty dzwiękowe to gdyby to były gwiezdne wojny czy władca pierscienia to kino wypadłoby lepiej. Ale jak wspomniałem porownuje moje wrazenia tylko w kontekscie tego a nie inego filmu, bo w kinie juz wieki nie byłem.

Klou:

Nie pojde wiecej do kina, chyba ze bedzie mi zalezalo na obejzeniu filmu duzo wczesniej niz ten wejdzie na DVD i ze bedzie to film wyjątkowo dzwiękowy i pełen efektów specjalnych ale to chyba tez w troche innej sali kinowej.

 

Pozdro dla wszyskim kinomaniaków :)

Link to comment
Share on other sites

Yaro29 - idź po prostu do innego kina.

Ja osobiście wolę zawsze kino kinowe niż najlepsze nawet kino domowe. Chodzę do Kinoplexu i Multikina w Gdańsku. Mają tam niezłe instalacje i w niektórych salach naprawdę POTĘŻNE ekrany. Raczej unikam chodzenia w pierwszych dniach wyświetlania filmu gdy sala jest pełna ludzi i kukurydzy. Po tygodniu zwykle jest już luz i spokój. Jesli kopia nie jest zajechana to jakość w kinie nie da się porównać do żadnego projektora+DVD. Szeroka taśma filmowa ma nieporównywalnie większą rozdzielczośc niż projektor. Inaczej to dawno już w kinach puszczali by filmy z płytek. A tak nie robią, mimo że kopia filmu na taśmie celuloidowej kosztuje kupę forsy, a nowoczesny projektor na taką taśmę majątek. Coś chyba w tym jest...Jak na razie analogowy obraz jest górą!

Link to comment
Share on other sites

Witam

A ja wybieram kino domowe. Pomijam kwestje jakości, chociaż ta u mnie ostatnio baaardzo się poprawiła (Philip 9000S - Hdmi) i pobija aktualne kino (poczekam na otwarcie nowe multikina). Wżniejsze jest to, iż ja decyduje kiedy oglądam i z kim. Nie bez zanczenia jest również możliwośc serwowania napojów % - tego w kinie nie będzie nigdy.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Osobiście też wolę kino domowe od tradycyjnego. Pomijam fakt większego ekranu w tradycyjnym, wiadomo że telewizor to nie to samo, lecz jak sobie pomyślę o tych wszystkich ..... (tutaj każdy doda co chce) siorbiących colę i chrupiących popcorn to aż mnie wzdryga. Nie ma to jak oglądać ciche sceny pełne napięcia gdy za głośniki sorrund robią zjadacze popcornu ;).

Link to comment
Share on other sites

IMHO:

a) obraz

nie mogę się wypowiadać z pełnym przekonaniem bo nie mam projektora, ale wiem że umożliwiając mu pracę w odpowiednich warunkach można dostatecznie blisko zbliżyć się do jakości obrau kinowego. Widziałem ową jakość we wszystkich większych wrocławskich kinach i wcale nie powala, a czasem jest wyraźnie kiepska (kontrast, barwy, OSTROŚĆ)

b) dźwięk

w domu wersja 5.1 działa o ile ma się odowiedni pokój i dobrze ustawiony sprzęt. Tu jest dużo kłopotu (choć dla nas, maniaków, to frajda) i chyba łatwiej ustawić w pokoju system 2.0. Jestem goroącym zwolennikiem tego rozwiązania, co wynika z doświadczeń. Począwszy od mojego słabego 5.1, aż po najlpsze konfiguracje sklepowe (wysokie modele Yamaha, topowe Jamo, najdroższy ampli pioneera, ogromny Elac z grzybem (!), rotel RB1075, B&W serii 700 i sporo innych) efekt był różny, najczęściej daleki od neutralności, dominował efekciarstwo barwy, przetrzeń była, ale sztuczna! Natomiast przeciwny efekt uzyskiwałem w systemie stereo, za nawet 5-krotnie mniejsze pieniądze, 2 kolumny + DVD to PEŁNY surround, potężna dynamika, doskonała szczegółowość, separacja, brak kompresji i sprawne umieszczenie widza w środku akcji. Nie wiem co czyni tak wielką przewagę stereo nad KD w dziedzinie KD, ale to jest fakt. Polecam wszystkim zwolennikom stereo pożyczenie DVD od sąsiada (może być przeciętne, za 400zł) i nawet bez podłączania do do TV włączyć jakiś efektowny film. Następnie zapomnieć o 5.1 :)

Link to comment
Share on other sites

Vorpane - ja też tak słucham i nie chcę żadnego 5.1. W scenach gdzie coś konkretnego się dzieje mam taki czadzik i efekt na stereo, że wszystkie te ( tanie ) zestawy KD się chowają.

A co do kukurydzy w kinach :

Może by tak się zebrać i złożyc jakieś petycje do właścicieli wielkich kin, żeby np. jedno wyświetlenie danego filmu dziennie było z zakazem żarcia. Wszędzie ( na rozkładzie, bilecie, monitorach ) byłoby napisane, że na danym seansie nic się nie je. Pewnie pomysł by się przyjął i coraz więcej ludzi by się pchało na te wydzielone seanse. Właściciele kin puknęli by się wtedy w głowę i może całkowicie zakazali żarcia. Pewnie więcej ludzi by przychodziło i zwróciłyby się straty z zaniechania sprzedaży kukurydzy i innych świństw. Piszę to z takim zapałem, bo czasem szlag mnie trafia od tego chrumkania....Ludzie przychodzą do kina nie na film tylko by się nażreć kukurydzy !!!!

Inna sprawa to komórki. Ekranowanie w salach nie jest najlepsze - większośc dobrych komórek łapie niestety sygnał ( mój Ericsson T10 na szczęście nie ). Dzięki temu żrąc kukurydzę można spokojnie se gawędzić lub sms-ować...

Link to comment
Share on other sites

Wypowiem sie tylko o dzwieku (nie o chrupaniu kukurydzy). Moim zdaniem na kinie domowym nigdy sie nie otrzyma takiej przestrzeni jak w prawdziwym kinie. Moze byc podobnie ale nigdy tak dobrze jak w kinie. Po pierwsze rozmiar pokoju i ilosc glosnikow. Sala kinowa nie do pobicia. Odwrotna sprawa ma sie do potegi i mocy. W domu otrzymuje cisnienia i dynamike ktorej nie uslysze w kinie. Ale jednak power to nie wszystko. Jakbym mial wybierac dziwiek z prawdziwego Kinepolis a KD wybralbym te pierwsze.

pozdr.

Link to comment
Share on other sites

nie wykluczone ze w innym kinie efekt byłby lepszy ale jak pisałem na początku mojego postu sprawe oparłem tylko na podstawie tego konkretnego filmu i tegpo konkretnego kina. Choc z opini innyc ludzi którzy czasem pisuja swoje opinie to wydawac by sie mogło ze niewiele kin i sal kinowych jest zdecydowanie lepszych od tej w której ja byłem. Sami zauważcie ze obecnie nie ma tak jak kiedys ze jedno kino to jedna sala z ekranem. Jaka musiałaby byc powierzchnia budynku z takimi ekranami jakie ja pamiętam. A obecnie sal kinowych jak sie wezmie pod uwage silver'a to jest od kilku do niemalze kilkunastu.

 

Do pozostałych w moim poscie jak tez wspomniałem brałem pod uwage tylko jakos dzwięku i obrazu. Wiadomym wszem i wobec ze w domu ma sie o nieb lepszy komfort. I tu przewaga domowego kina jest nieoceniona. Ale ale do kina przede wszystkim chgodzi sie dla zdecydowanie lepszej jakosci i siusiu se mozna wstrzyamc na 2h i piwka czy zimnych napojów w trakcie tez. Co innego przeszkadzający inni kinomani z chipsami i tel kom.

Link to comment
Share on other sites

>> borowy

Wcale :) bo nie mam odtwarzacza SACD. Ale mi czasem szczęka opada w moim stereo :P

 

>> PiotrJ

Pozwolę się nie zgodzić: potęga dźwięku w kinie jest daaaaleko przed tym co można osiągnąć w domu za jakieś normalne pieniądze. Natomiast przestrzeń na sali kinowej to LIPA. Wszystko jest rozmyte, trudne do uchwycenia. A do tego jak usiądziesz trochę z boku (czyli 80% widowni tak ma) to stereofonia pada. Nie wspomnę o przypadkach gdzie w multipleksach również na PREMIERACH zdaża im się zapomnieć włączyć surroundy a czasem i nawet któryś kanał przedni. Żenada!

Link to comment
Share on other sites

Dodam na koniec ze pewnie za jakis czas bede zmieniał miesjce swojego obecnego kina, tzn będzie juz na kino prawdopodobnie osobne pomieszczenie, które będe chciał zaadoptować tylko i wyłącznie jako sale kinową. Prawdopodobnie wymienie tez projektor na coś torche lepszego oraz zestaw głośników. I szczerze mowiąc wydaje mi sie ze przy tych kilku zmianach osiągnę naprawdę super efekt.

 

Dla przykłądu powiem tak ze do kina chadzałem niezbyt często. W chwili gdy skompletowałem wszytsko i włączyłem zonce film, stwierdziła ze jednak nie ma jak w kinie, mając jeszcze wyobrazenie tego kina co oboje pamiętamy (duzy ekran, super głosny dziwięk itd itp) ale teraz po ostatniej naszej wizycie toche sie jej odmieniło, tzn stwierdziła ze nie ma to jak w domu.

Jesli teraz wypośrodkujemy te 2 skraje opinie to mozemy przypuszczac ze przy nie duzo większym nakładzie na kino jakie ja posiadam i przy dysponowaniu osobnym pokojem mozemy miec rzeczywiscie cos co nei będzie odbiegało od sali kinowej (tej takiej pokaźnej).

Pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Vorpane

Nie wiem co znaczaja dla Ciebie normalne pieniadze. Moze jakis tani zestaw Sony za 1560zl to OK. Moze kina nie pokonac w potedze. Moj zestaw pokonuje potege Kinepolis a nie wiadomo jak drogo nie kosztowal a dla niektorych nawe tanio. Jesli chodzi o przestrzen to mysle ze chodzimy do roznych kin i jesli sadzisz ze w domu lepiej gra pod tym wzgledem to albo masz super sprzet za kilkadziesiat tysiecy+salka kinowa tak kolo 40m kw. albo chadzasz do dennego kina.

Link to comment
Share on other sites

A ja tam wolę " swoje kino domowe "

Do "normalnego" kina mam ok. 40km . W mojej mieścinie kino wygląda mniej więcej tak że na scenie stoją dwa stare eltrony 100 , obraz wyśfietlany jest na jakimś prześcieradle a w sezonie grzewczym jest zamknięte z powodu panujacych w nim dość niskich temperatur i nikt trzeżwy bez koca lub spiwora raczej by się tam nie wybrał :)

Link to comment
Share on other sites

>> PiotrJ

 

No no, tylko bez żartów. Pisałem już o drogich zestawach których słuchałem, tor audio za 20kzł to tak co najmniej, bez emocji. I takie zestawy grają, ale znacznie poniżej oczekiwań. Chodzę do kin uważanych za dobre, multiplexów, z DTS-ES itd. itp. ale nie zgadzasz się ze mną chyba dla tego że mamy inne pojęcie potęgi dźwięku. To wymyka się słowom. Mogę tylko spróbować ją opisać: dźwięk dominuje, panuje i rządzi. Każda częstotliwość dobrze wysterowana, infradźwięki nie męczą ale ruszają nogawkami :) i ma się wrażenie swobody oraz zapasu mocy we wzmacniaczu. To po prostu zupełnie inny charakter brzmienia, inne priorytety. Czegoś takiego (lub zbliżonego) w jakimkolwiek systemie nie podobna usłyszeć. I stawiam akurat w KD potęgę dźwięku ponad neutralność.

 

 

PS. Ta moja mała fascynacja potęgą kina rodzi pytanie: jak oni to osiągają? Może inny typ przetworników elektro-akustycznych? Jakie wzmacniacze? Wie ktoś?

Link to comment
Share on other sites

vorpane odnosnie pewnego wpisu tu Twojego mówiacego o tym ze 2.0 sporo potrafi w KD i moze dzwiek byc otaczajacy i naturalnejszy niz w nawet bardzo drogich systemach 5.1.Nie wiem czy sobie przypominasz jak dosc dawno jakies 5 miesiecy temu na tym forum KD mówiłem i opisywałem to kilka razy i miałem to na mysli co Ty teraz,a wszyscy a jesli nie to wiekszosc uznawała mnie za jakiegos pomylenca,teraz widac Ty tez to potwierdzasz,chociaz nie mówie ze Ty mnie wtedy za takiego uwazałes:)

 

pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

A ja mimo wszystko ( chrumkanie...) wolę regularnie chodzić do kina na nowe filmy niż wydać kiladziesiąt tyś. zł. by w domu oglądać stare.

Jest jeszcze jedna sprawa : nie wszyscy mieszkają w domach jadnorodzinnych. Większośc raczej w blokach. A tu niestety nie do przyjęcia jest używanie subwoofera. ( sąsiad ma na górze jakis zestawik z MM całość za 300zł i te pomruki czasem do 1 w nocy są odczuwalne kilka pięter w dół..., a co dopiero czad z prawdziwego KD). Więc po co kupować w bloku drogie KD skoro i tak będzie się słuchać na 1%mocy, bo podgłośnienie poskutkuje waleniem sąsiadów w rury? ( ja tak robię...)

Link to comment
Share on other sites

>PS. Ta moja mała fascynacja potęgą kina rodzi pytanie: jak oni to osiągają? Może inny typ

>przetworników elektro-akustycznych? Jakie wzmacniacze? Wie ktoś?

Nie będzie to najnowsza informacja, ale w ubiegłym roku w jednej z gazet audio czytałem test najwyższego modelu Yamahy, i na końcu było napisane że amplitunery te są używane przez jedną z sieci kin w Polsce.

Link to comment
Share on other sites

już od dobrego czasu w niektórych "cyfrowych" kinach używa się jako nośnika obrazu płyty.

rozdzielczość i kolory projektorów 4-ej generacji wg mnie dają lepszy obraz niż kinowy

dzisiaj zapodałem sobie trailer King konga w rodzielczości HD i wierz mi - robi wrażenie.

obraz, nie zwiastun....

Link to comment
Share on other sites

Trudno mi sobie wyobrazić Yamahę napędzającą kilkadziesiąt sporych kolumn rozmieszczonych naokoło w jednej z dużych sal Multikina...Tam muszą być oddzielne, porządne końcówki. Yamaha to może być jedynie jako dekoder, procesor itp. Ale może się mylę i nie doceniam "domowego" sprzętu.

A może ktoś z Was był na zapleczu dużego kina i nam zdradzi te sekrety, może jakieś linki ?

Link to comment
Share on other sites

Kolega dzisiaj opowiadał mi o jakimś koncercie (jakaś muzyka sakralna. Dwa duże chóry i orkiestra) nie pamiętam kto/gdzie/kiedy grał (bo słuchałem go jednym uchem) ale on był zachwycony. Na tyle mu się podobało że kupił sobie płytę z tymi samymi utworami zagranymi na koncerice przez tych samych artystów.

 

Jak włączył to w domu to się ZDOŁOWAŁ.... a sprzęt ma niekiepski bo zestawik stero jakiegoś tam nienajgorszego marantza + Avance (gra mu to całkiem, całekim)

 

Wniosek: Muzyka zagrana na żywca to jednak jest klasa sama w sobie. Żaden nawet najlepszy substytut w postaci super analogu z niebotycznie drogimi wzmacniaczami, głośnikami i kablami nie podskoczy koncertowi na żywo.

 

Myślę że podobną skale oceny można odnieść kina domowego do kina prawdziwego... ;-)

 

Ale ja jednak lubię kino w domu w ulubionym fotelu, w ciepłych kapciach na nogach, w gronie najbliższych przyjaciół i rodziny...

Link to comment
Share on other sites

Krzylo: Co do twojej wiary w Yamachę. To że Yamacha nagłaśnia kina wcale nie jest takie niemożliwe.

To samo robi JBL tylko że nie sprzetem sprzedawanym a Media Markt ale za pomocą "profesjonalnych" produktów skierowanych do właścicieli/operatorów kin.

Przeczytałem gdzieś na tym forum że sprzęt yamachy często wykorzystuje się studiach nagraniowych...

 

Co do wyższości 2Ch nad 5.1Ch cóż do mnie to nie przemawia...

Ale każdy z nas ma inne doświadczenia z dźwiekiem i inne preferencje...

Link to comment
Share on other sites

Nevton zgadzam się z Tobą. Ideałem jest koncert na żywo i kino w kinie.

W domu też chciałbym mieć jakiś super zestaw KD, ale to kosztuje...Dlatego zamiast z byle czego robić imitację KD wolę "słuchać" filmów na tym co mam ( czyli w stereo ) i jestem zadowolony. Przelatujące z tyłu samoloty w kinie już nie robią na mnie wrażenia jak kiedyś. Staram się skupić na filmie a nie na efektach dźwiękowych.

Doszło do tego, że moi koledzy po wyjściu z kina tylko tak relacjonują filmy - np. Wojna Światów - niezły bas, Pearl Harbor - fajnie świstały naokoło pociski, itd. Sama treść się nie liczy. A potem każdy chce mieć w domu też takie dźwięki i kupuje KD, najczęściej jednak zestawiki w cenie 299zł za wszystko...

Link to comment
Share on other sites

Kilkoma atutami KD jest mozliwosc zatrzymania projekcji w celu oddania moczu, odebrania telefonu lub zrobienia sobie drzemki. Inna dobra strona jesty niewielka cena wypozyczenia krazka w kontrascie do kupna biletu/ow. I tutaj sie juz to konczy. Wszystko w prawdziwym kinie jest lepsze. Przede wszystkim wychodzi sie z domu. Nastepnie nawet jezeli jest pelna sala, jest interesujaca interaktywnosc duzej grupy widzow z przedstawieniem. Jakosc obrazu i dzwieku jest zawsze lepsza, nawet w wiejskim kinie z krzeslami, glownie dlatego, ze jest to kino, ono smierdzi kinem i jest samo w sobie doswiadczeniem kina jako takiego. Nalezy tez odroznic prywatne kino od popularnej terminologii kina domowego. Pomimo ze prywatne kino moze byc kd, kd nie bedzie w wiekszosci wypadkow prywatnem kinem. Jezeli nie masz sali mieszczacej co najmniej 12 osob, sali bedacej eksluzywnie przeznaczonej na projekcje z ekranem o szerokosci 5 metrow, przy realizacji ktorej wydales mniej niz pol miliona zl, pamietaj, ze ogladasz tylko cos co zostalo ci sprzedane z nazwa KD na pudelku do domowego ogladania telewizji.

 

Co do smrodu kukurydzy, nie bedzie nigdy seansow pozbawionych zarcia i coli. Gastronomia stanowi w kinie znaczace zrodlo przychodu i jest jednym z instrumentalnych czynnikow pozwalajacym kinom istniec.

Link to comment
Share on other sites

To fakt. W erze przed kinem domowym raczej nikt się nie zachwycał dźwiękiem . No może prawie nikt. Ważniejszy był obraz i treść.

 

Teraz gdy modne jest KD (a jest modne) to dźwięk jest tym co zachwyca. I czasem jest to nieco groteskowe. ;-) Sam się na tym łapię że o kiepskim filmie czasem mówie cieplej gdy podobała mi się ścieżka dźwiękowa.

 

Ale faktem jest też że to wina nie tylko KD. Nasze kina też zrobiły postęp w obszarze dźwięku. Cha !! nawet telewizje nadają sporo swojego programu w jakimś tam dolby surround czy może jeszcze innym....

 

Takie czasy..... niestety. Forma ważniejsza jest od treści.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.

                  wykrzyknik.png

AdBlock blocking software detected!


Our website lives up to the displayed advertisements.
The ads are thematically related to the site and are not bothersome.

Please disable the AdBlock extension or blocking software while using the site.

 

Registered users can disable this message.